• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Zapłakany Tańczący Park...
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 7 Październik 2014, 14:49   Zapłakany Tańczący Park...

    Opis parku, autorstwa Tyka (wraz z opisem rynku mu towarzyszącego):

    "Rynek miasteczka ma kształt prostokąta, który od strony zachodniej i południowej otoczony jest kamieniczkami, a w połowie długości boku żegnającego słońce jest wyrastający ponad attyki ratusz. Na przeciwko ratusza znajduje się kanał trzeciej łzy, z którym związana jest całkiem ciekawa legenda. Od strony północnej znajduje się znacznie mniejszy kanał szerokości siedmiu metrów który przebyć można za pomocą mostu aniołów, który swoją nazwę zawdzięcza czterem marmurowym aniołom, które witają wchodzących i żegnają schodzących z mostu. Za kanałem po stronie północnej znajdują się kamieniczki, takie same jak te, które otaczają plac rynkowy, natomiast za kanałem trzeciej łzy rozciąga się widok na płaczący park, którego nazwa wzięła się z nadmiaru wierzb tam rosnących. (Projektant parku miał na celu raczej stworzenie parku, w którym drzewa wydawałyby się tańczyć, lecz nikt mu nie powiedział, że tutejsze wiatry nie są zbyt silne. Na nieszczęście nazwa kanału również nie pomogła w przekonaniu mieszkańców do wizji projektanta)."

    Po szczegółowy opis zapraszam do pierwszego postu sąsiedniego tematu: http://spectrofobia.cba.p...p?p=41273#41273


    ***



    Amon, jak zwykł się nazywać bardziej z upodobania do-, niż znaczenia tego imienia, jest istotą niechętną do odwiedzania zatłoczonych miejsc. Jeszcze mniejszą uwagą obarcza masowe wydarzenia, zatem zapytywanie o cel jego pobytu tutaj jest rzeczą wykrzywiającą każdą twarz obserwującą jego istnienie w tymże miejscu.
    Cel zostawię na dalszą część mojej narracji i zajmę się jego bytem.
    Bal maskowy nie tylko ukrył jego twarz pod postacią anonimowości - owa zakradła się również w resztę jego codziennej garderoby, gdzie zamiast ciemnych kolorów nonszalanckich części ubioru, jakie zwykły mu towarzyszyć w potrzebie ukazania wyższości, znalazło się miejsce na kontrastujące z wieczorową porą poły białego płaszcza, sięgające niemal ziemi, z postawnym kołnierzem, jak gdyby karykatura Draculi. Twarz zakrywała mu taka maska, a więc typowo dziewczęca, za nic nie pasująca facetowi, chyba że jest z gatunku tego delikatnego, ale do takowego Amon się nie zalicza. Ten napływ groteski nasycał jasny, okrągły, schludny cylinder, wzorowany podobnie jak płaszcz na renesansową stylistykę. Białe rękawice zazwyczaj ubierają damy, a przynajmniej taką prawidłowość można z powodzeniem zarejestrować w tym miejscu. Ale i on ośmielił się skryć zmęczenie dłoni pod jedwabnym materiałem. Ten kończył się tuż za nadgarstkiem, a szeroki rękaw pozwalał nieznacznie ukazywać się dłoni, gdy owa spokojnie spadała wzdłuż ciała. Pozwolił długim włosom opadać tylko w linii prostej i tylko na plecy, co wymagało odpowiedniego ich zaczesania, które nie poskąpiło im naturalnego falowania się.
    Bardzo chciał zachować ze sobą broń, a przynajmniej parę sztyletów na dzisiejszy wieczór. Owej zabrania się tu wnosić, ale nikt nie dojrzy ukrytych dwóch sztuk w wewnętrznych kieszeniach płaszcza. Chyba, że czyjeś dłonie zajrzą od właściwej strony.
    Przybył jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem. Rozglądał się po formujących się grupkach rozgadanych gości, szukając samotnych owieczek by zakląć je wzrokiem. Nie, nie skuszenie ich przebraniem, które w negatywie byłoby całkiem naturalnym, było mu na uwadze. Wystarczyło mu tylko, aby kilka par oczu zapamiętało jego obecność, które w dalszej mierze zechcą go poszukać. Zadanie tym trudniejsze, że prędko przeprawił się na drugą stronę kanału Łzy i dostał się na alejki Płaczącego Parku. Usiadł na najbliższej wolnej ławce, wyjął z kieszeni plik kartek i zamoczył pióro w atramencie.
    Chciał napisać list dla tych, którzy będą go szukać, a który odnajdą ci, którzy raczej nie zechcą go szukać.
    W ciągu paru minut zawinął w kłębek kartki i zajął nimi dwie duże kieszenie płaszcza. Kolejne ruchy dłonią pozwoliły na bezbłędną już treść, którą powielił w pięciu egzemplarzach:
    Cytat:
    Nie wiem kim jesteś, ale mogę się tego dowiedzieć. Wystarczy, byś zajrzał lub zajrzała w zakątki parku i spotkał lub spotkała negatyw czarnego człowieka, autora tych słów.

    Przeszedł się po parku i umieścił listy na wolnych ławkach, przyciskając je łodygami ozdobnych kwiatów, zerwanych z dozą dbałości między drzewami.
    Z pewnością nie był sam - zasłużył sobie na zauważenie. I to było kolejne spełnienie jego celu.
    Wrócił do zasiadanej wcześniej ławki i spokojnie wsłuchiwał się w muzykę płynącą z balu.
    Spośród osób, które widziały go na rynku lub w parku, gdzie spacerował i szukał krzyżującego się wzroków z samotnie przebywającymi oraz spośród osób czytających jego listy; chciał odnaleźć jedną i tą samą postać. Owa musiałaby pobawić się nieco w szpiega, a on chciał wiedzieć, czy ktoś może go śledzić. Jest dość szalony, by szukać problemów przy dźwiękach dobrej muzyki i dość samotny by szukać towarzystwa.
    Ale przede wszystkim jest na tyle niezrównoważony, by samego siebie zaskoczyć, gdy rozmówca mu się objawi.
     



    Wspomnienie Senne

    Godność: Revi Destin / Mello Alisder
    Wiek: Wizualnie ok. 20 lat
    Rasa: Powiedziano mi że jestem Senną Zjawą.
    Wzrost / waga: Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
    Aktualny ubiór: Aktualny ubiór jako Mello -> http://orig01.deviantart....ama-d6gb6m9.png + http://www.edykte.pl/efla...czczerwonaa.jpg Obroża na szyi, ukryta pod warstwą bandażu elastycznego.
    Znaki szczególne: Revi -Piękne szmaragdowe oczy. / Mello - hipnotyzujące bursztynowo czerwone oczy.
    Zawód: Revi -Pracuję, jako kelnerka oraz pomoc kuchenna w kawiarni Kaprys // Mello - szkuka pracy :x
    Pan / Sługa: Brak.
    Pod ręką: Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobyte .
    Broń: Urok osobisty, poza tym brak :x
    Bestia: Innocenza
    Nagrody: Animicus, Księga Magicznych Opowieści (za mini-event w Traümen), Bursztynowy Kompas, Generis Collare, Tęczowa Różdżka, Rubinowe Serce, Zegarmistrzowski Przysmak (1 szt.)
    Stan zdrowia: 100 % hp
    Dołączyła: 24 Mar 2014
    Posty: 187
    Wysłany: 9 Październik 2014, 22:14   

    Od kiedy moim światem stała się jawa wiele się zmieniło, nie wiem czy znalazłam dom, ale na pewno zyskałam miejsce, do którego mogę wracać oraz kilka istot, które chętnie pomagają mi w poznawaniu tego, czym jest życie. To właśnie dzięki jednej z tych osóbek dziś się tu znalazłam w krainie, o której wiedziałam jedynie z cudzych wspomnień, ciężko mi było uwierzyć w istnienie tego świata dopóki nie spotkałam Airil. Zwariowana panienka, której nigdy nie dało się spotkać bez jakiegoś równie ekscentrycznego, co ona sama nakrycia głowy. Kapelusznicy, co o nich sądzić? Do niedawna nie wiedziałam o ich istnieniu jednak, jeśli wszyscy byli podobni do mojej znajomej to muszą być wspaniałe istoty, przy Airil nie sposób było się nudzić i za to ją właśnie lubiłam. Nie wiem czy mam prawo ją tak nazywać, lecz moja przyjaciółka zaplanowała właśnie dzień Balu na sprowadzenie mnie do krainy, z której pochodziła, nie do końca byłam przekonana, co o tego pomysłu głównie przez to, że w mojej skromnej garderobie nie znalazłam niczego, co pasowałoby na taką uroczystość. Oczywiście to nie okazało się problemem dla miłośniczki kapeluszy, która obiecała zająć się wszystkim, dlatego ja sama do wieczoru nie miałam pojęcia, w czym przyjdzie mi zabłysnąć na balu, Airil stwierdziła tylko, że będzie to do mnie pasować. W każdym razie po kilku godzinach spędzonych w domu przyjaciółki przybyłyśmy na bal, strój Airil ciężko było określić, był piękny i szalenie, ale to szalenie bogaty a przez to i chaotyczny. Co do mnie… nie wiem czy wizja przyjaciółki rzeczywiście do mnie pasowała nie śmiałam jednak tego krytykować a byłam jej wdzięczna, że wszystko dla mnie przygotowała. Mój kostium był piękny a jego najbardziej widowiskową częścią były delikatne i błyszczące skrzydełka wróżki. Airil postanowiła przebrać mnie za leśną wróżkę czy rusałkę, poza pięknymi skrzydłami mogłam się pochwalić również wyjątkowo śliczną sukienką a jako że był to bal maskowy to i tej części mojego kostiumu nie mogło zabraknąć. Oczywiście maska była równie subtelna, co i reszta kostiumu, włosy zostawiłam rozpuszczone a ich ozdobą były drobne wsuwki zakończone subtelnymi diamencikami, wyglądały niemal jak krople rannej rosy . Byłam podekscytowana tą całą panującą tu atmosferą, szaleństwo barw i to wszechogarniające poczucie magii. Podobało mi się tu, mimo iż była speszona to przy boku Airil czułam się pewnie, niestety nie mogłam przewidzieć tego, że coś zachwieje tą miłą atmosferą. Nie wiedziałam, co się stało…, kiedy moja towarzyszka nagle zakryła sobie usta dłonią a jej oczy wyraźnie zaszkliły się od łez, Airil nagle wybiegła a ja tylko krzyknęłam jej imię i automatycznie ruszyłam za nią. To, co stało się po chwili zupełnie przegnało cały mój dotychczasowy dobry nastrój. Moja towarzyszka oznajmiła mi że nie może zostać, że ma coś ważnego do załatwienia ale nie chce bym ja traciła dobrą zabawę, dlatego też nakazała mi dobrze się bawić i zapewniła że do rana po mnie wróci po czym zniknęła nim ja zdążyłam powiedzieć cokolwiek… . W głowie miałam zupełny mętlik, nie dość, że martwiłam się o Airil to jeszcze zostałam tu sama, nie znałam nikogo i jakoś powrót na salę balową pełną ludzi wydawał mi się niemożliwym do zrealizowania, a przynajmniej na tę chwilę. Teraz jedyne, co miałam ochotę zrobić to z tą uciec, gdzieś gdzie będę mogła skupić myśli… z drugiej strony nie mogłam się też oddalać zbyt daleko. W końcu nie myśląc wiele ruszyłam przed siebie w poszukiwaniu oazy dla skołatanych nerwów. Dłuższą chwilę spędziłam na moście przyglądając się dokładnie czterem strzegącym go skrzydlatym istotom, anioły miały w sobie coś majestatycznego, nie zważając na to iż miałam buty na wysokich obcasach wspięłam się na kolumnę aby móc dotknąć twarzy jednej z rzeźb. Ciekawe, co by się stało gdyby ta czwórka nagle ożyła… po chwili jednak swoje zachowanie uznałam za nierozważne i ruszyłam w dalszą drogę w końcu znalazłam idealną oazę, piękny park otoczony płaczącymi wierzbami. Takiego miejsca właśnie potrzebowałam, przechadzając się parkowymi alejkami szukając dla siebie jakiegoś ciekawego miejsca, po minięciu kilku ławek moją uwagę przyciągnęły rozłożone na nich kwiaty, którym zawsze towarzyszył również liścik. Mijając trzecią ławkę uznałam, iż muszę dać upust swej ciekawości, dlatego też przysiadłam się na owej ławce i przyjrzałam się liścikowi. To było dziwne…, ponieważ zamiast skupić się na jego treści przyglądałam się charakterowi pisma, nie wiedziałam, dlaczego ale ten styl wydawał mi się dziwnie znajomy, ale dlaczego? W końcu jednak poświęciłam swą uwagę również treści wiadomości.
    - Negatyw czarnego człowieka…
    Powtórzyłam tylko cicho pod nosem i instynktownie zaczęłam wodzić wzrokiem po okolicy w poszukiwaniu bieli. Nie wiem, czemu tak mnie to zaintrygowało, może przez tą tajemniczość? Byłam jednak pewna, że muszę odnaleźć owego tajemniczego autora, choć sama nie wiedziałam tak naprawdę, po co. Zabrałam zarówno kwiat jak i liścik i zaczęłam spacerować po parku, nie trwało długo a ujrzałam przed sobą siedzącego samotnie mężczyznę odzianego w biel, zatrzymałam się niepewnie a nawet myślałam czy jednak nie odejść w inną część parku dopóki nie zostałam zauważona. Po chwili wahania coś jednak nie dało mi uciec a kazało ruszyć ku samotnikowi, czy to była ciekawość a może coś innego? W ostateczności dość speszona zatrzymałam się przed obliczem nieznajomego zdobywając się nawet na blady uśmiech.
    -Witaj. Muszę przyznać że to całkiem ciekawy sposób na… zyskanie towarzystwa?
    Ostatnie słowa dodałam z dozą zawahania, zaciskając palce mocniej zarówno na łodydze kwiatu jak i cienkim białym papierze zbrukanym atramentem.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 10 Październik 2014, 00:12   

    Leśna wróżka między porosłymi wierzbami nie powinna dziwić. No co tak patrzysz z pomrukiem zadziwienia? Wspomnij sobie o swojej błękitnej krwi. O, widzisz?! Od razu puls spada, myśli chudną, a wróżka staje się niczym szczególnym!
    Tak, też myślę, że mogłaby już dalej pójść. Ależ oczywiście, to twój kwiatek - też go zauważyłem, odkąd zgarnęła mnie wraz z nim z ławki. Napisałeś po mnie, kazałeś siedzieć samotnie na deskach, przyprowadzić kogoś... Oto i jest, znaleziona-niekradziona!
    (ale splagiatowana jak najbardziej)
    (a kto by się tam przejął?)

    Nie ma halucynacji, ani on, ani jego przedmioty. Nie postrzegał listu jako uosobienie gadatliwej mordy z kreskówki. Ale i to byłoby dla niego ciekawsze od przymusu zmierzenia się z towarzystwem. Mógłby sobie teraz serdecznie zbluzgać list-winowajcę, ale skoro ten jest martwą naturą, to i tak go nie usłyszy.
    (a żeby i na ciebie świat ogłuchł, niewdzięczniku!)
    Zmienił wzrok z opartego o dramaturgię urwanej z wiatrem gałązki, na rzecz skierowanego ku słońcu pędu pełnego liści: ujawnił zaciekawienie.
    Nie miał sugestii powiązywać ją z kimkolwiek mu znanym. Zamykał za sobą rozdziały niczym Daniel drzwi w Amnestii i jeszcze nie natrafił na potrzebę wykonania zachcianek pół-trupa, które miałyby zmienić jego podejście. *
    - Witaj, Wróżko. Miły to gest, przyjąć moje zaproszenie. Ten kwiat, którego gatunku nie jestem w stanie ustalić, przyjąć zechciej. I usiądź, jeśli to nie zaszkodzi twoim skrzydłom. A nie powinno, bo zdają się być wytrwałe.
    Tak bardzo nie po drodze było mu z nadzieją na coś ponad uczynienie zwykłej rozmowy. Na tyle, by jako prestidigitator dzisiaj nie ukazywać się wcale, a wcale.
    - Jeśli jestem negatywem czarnego człowieka, to czy mogę wyolbrzymiać jego ciemną stronę, czy też zmuszony jestem pozostawać przy bieli, niezależnie od znaczenia tego słowa? Z kolei, jeśli nie koloru tyczyłby się negatyw, a człowieka, to czym powinienem być? A może, używając słowa negatyw, brałem pod uwagę swój odlew?
    Musiał, po prostu musiał bawić się słowem, a kogo zrażał swoją zabawą, nie odgrywało mu żadnego znaczenia. Czułby się spełniony, widząc jak byle sposobem i odrobiną chęci udaje mu się kogoś pozytywnie zakręcić. I nadal wątpił w możliwość, że jest przypadkową posiadaczką listu.



    * (uwaga, spoiler) - W grze Amnestia główny bohater - Daniel, wraz z zamykaniem drzwi do danego kompleksu pomieszczeń (a wyjątkowo drzwi nawet jednego pomieszczenia), zamykał wszystkie napotkane tam potwory i owe nie mogły mu już zaszkodzić. Jednakże pod koniec rozgrywki przez pewne pomieszczenia przechodził kilka razy. Ponadto, takiej zmianie modelu gry towarzyszyło spotkanie pierwszego, żywego człowieka (aczkolwiek owy był prawie martwy). Człowiek ten przekazał Danielowi sposoby na ocalenie, ale to wymagało kilkukrotnego zwiedzenia pewnych pomieszczeń, a owe za każdym kolejnym razem były trudniejsze do przemierzenia.
    Aron zamyka za sobą kolejno rozdziały życia i nie wraca do przeszłości, nie rozdrapuje jej. Jednakże spotkanie Revi i poznanie się na jej tożsamości może być jak spotkanie przez Daniela żywego człowieka - momentem w którym będzie musiał, na prośby sennej zjawy, otworzyć niektóre rozdziały życia i zmierzyć się z towarzyszącym temu bólem - uwolnić potwory.
    _________________


    x x x x
     



    Wspomnienie Senne

    Godność: Revi Destin / Mello Alisder
    Wiek: Wizualnie ok. 20 lat
    Rasa: Powiedziano mi że jestem Senną Zjawą.
    Wzrost / waga: Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
    Aktualny ubiór: Aktualny ubiór jako Mello -> http://orig01.deviantart....ama-d6gb6m9.png + http://www.edykte.pl/efla...czczerwonaa.jpg Obroża na szyi, ukryta pod warstwą bandażu elastycznego.
    Znaki szczególne: Revi -Piękne szmaragdowe oczy. / Mello - hipnotyzujące bursztynowo czerwone oczy.
    Zawód: Revi -Pracuję, jako kelnerka oraz pomoc kuchenna w kawiarni Kaprys // Mello - szkuka pracy :x
    Pan / Sługa: Brak.
    Pod ręką: Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobyte .
    Broń: Urok osobisty, poza tym brak :x
    Bestia: Innocenza
    Nagrody: Animicus, Księga Magicznych Opowieści (za mini-event w Traümen), Bursztynowy Kompas, Generis Collare, Tęczowa Różdżka, Rubinowe Serce, Zegarmistrzowski Przysmak (1 szt.)
    Stan zdrowia: 100 % hp
    Dołączyła: 24 Mar 2014
    Posty: 187
    Wysłany: 10 Październik 2014, 16:57   

    Przyglądałam się z ciekawościom każdemu elementowi odziania mego aktualnego towarzysza, czysta i nieskalana biel, którą był owiany tylko wzbogacała otaczającą ów mężczyznę aurę tajemniczości. Oczy, zwykle to one budziły moje największe zainteresowanie, kiedy to miałam okazję już przyjrzeć się komuś z bliska i tym razem nie było inaczej. Widoczne za maski czarne niczym węgiel tęczówki można było potraktować niczym skazę na idealnie białym planie, a może jak atrament, który znacząc biel kart wzbogaca je również o sens. Coś kryło się w tym spojrzeniu, jednak nie była w stanie pojąć, co. Na jego zaproszenie uśmiechnęłam się przyjaźnie i poprawiłam sukienkę, aby nie pognieść za bardzo delikatnego materiału, jednocześnie uważałam również na skrzydła, choć wydawało mi się, że co do nich, nieznajomy miał rację.
    -W takim razie dziękuję. Ja również nie rozeznaję się w tutejszej roślinności, ale kwiaty, na jakie się natknęłam wydają się równie fantazyjne, co i kraina, z której pochodzą, choć chyba jestem tu zbyt krótko by móc wydawać takie osądy.
    Z nerwów zaczęłam obracać delikatnie rośliną, którą dzierżyłam w rękach, przez to barwy, które pokrywały płatki zaczęły zlewać się w jeden kolor. Kolejna wypowiedź mężczyzny wprowadziła zamieszanie w moich myślach. Jego słowa były zawiłe i nie do końca wiedziałam jak to interpretować. Założyłam sobie kosmyk włosów za ucho i przez chwilę milczałam pogrążona w własnych myślach, w końcu jednak podniosłam spojrzenie na swego towarzysza odzywając się niepewnie.
    -Twoja wypowiedź jest zagadkowa… . Czy można tak wszystko sprowadzać do dwóch barw, coś może być tylko białe lub tylko czarne, złe lub dobre… to chyba nie powinno działać w ten sposób. Co chcesz zdradzić przez nazywanie się negatywem człowieka?
    Co może być negatywem człowieka ? Czy chciał przez to powiedzieć tyle, że nie należy do ludzkiej rasy? Airil opowiadała mi nieco o tutejszych istotach, jednak nie byłam w stanie określić, której z ras przedstawicielem jest mój towarzysz. A może to nie rasę miał na myśli?
    -Swój odlew? Czy w takim razie negatywem odlewu będzie forma?
    Podejrzewałam, że mężczyzna w bieli nie będzie za bardzo zadowolony z moich odpowiedzi, gdyż te głównie składały się z jeszcze większej liczby pytań. Ciekawe czy w takiej dyskusji uda nam się dojść do porozumienia, lub choćby znaleźć jego nić.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 10 Październik 2014, 18:13   

    Gdyby tak zechciał upuścić wodzę uwięzi dla wariacji językowych i zakręcił wzrok na obserwującym go spojrzeniu, bo swoje dotąd trzymał przy sobie lub uciekał nim w dalekie cienie wieczornego widoku. Jednakże, jeszcze przyjdzie ten czas i ten moment, gdy dojrzy znajomą tożsamość.
    Przebywa zbyt krótko, ale czy ktoś kiedyś powiedział, że towarzyszy tej krainie zbyt długo? Pewnie i tacy się znajdą. Złośliwy powiedziałby, że każdy podział społeczności nie jest pusty, filozof uznałby że sama mowa o podziale implikuje jego istnienie, a fizyk nie wątpiłby w istnienie jakiejkolwiek niewiarygodności i szukał na jej poparcie wymyślnej tezy.
    Oczywiście, on także nie był spokojny. Dotąd złożone dłonie, obdarzone nerwowym przeplataniem się palców i usadowione pomiędzy kolanami, rozstąpiły się, ukazując kieszonkowy zegar. Nie miał go wcześniej, ale wątpił, by nagłe jego przywołanie było dla nieznajomej zauważalne. Posłuchał o tym, jak angażowała się w pojmowanie tylko dwóch kolorów. Uciekał od takiego myślenia, ale chyba nie wystarczająco na tyle, by i ona tak poczyniła.
    Cholera, nie nadaję na jej poziomie interpretacji.
    Podniósł rękę do góry, trzymając cyferblat przez łańcuszek na kciuku. Szkarłatna obwódka, piaskowa tarcza i rdzawe wskazówki.
    - Właśnie chciałem ci powiedzieć, że nie tylko w barwach słowo "negatyw" rozumiem. Negatyw to także coś ujemnego, złego. Ale także i odlew z jakiejś formy. Jeśli uznamy, że odlewem Pana Czasu jest każdy przedmiot pomagający go zmierzyć, to ten zegar będzie jedną z takich rzeczy. Powinien więc być nazywany jego negatywem, ale mało kto tak czyni. Ale jeśli ten zegar odmierzałby czas niepoprawnie, to wówczas będzie negatywem w takim kontekście, że będzie przyczyniał się do chaosu, będzie ujmą dla Pana Czasu. A czy pod względem barwy można znaleźć negatyw Pana Czasu? Cóż... jedyne co mi przychodzi do głowy, to... Pani Czasu. Ale takowej nie spotkałem, więc wątpię by istniała.
    Opuścił rękę, chowając pod nią zegar. Rozważała jego rasę i słusznie, bo nawet o tym teraz wspomniał.
    - Zatem jesteś w stanie określić czym jest negatyw człowieka? Czyim negatywem mogę być?
    Powrócił do swojego pytania, które i ona zadawała.
    _________________


    x x x x
     



    Wspomnienie Senne

    Godność: Revi Destin / Mello Alisder
    Wiek: Wizualnie ok. 20 lat
    Rasa: Powiedziano mi że jestem Senną Zjawą.
    Wzrost / waga: Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
    Aktualny ubiór: Aktualny ubiór jako Mello -> http://orig01.deviantart....ama-d6gb6m9.png + http://www.edykte.pl/efla...czczerwonaa.jpg Obroża na szyi, ukryta pod warstwą bandażu elastycznego.
    Znaki szczególne: Revi -Piękne szmaragdowe oczy. / Mello - hipnotyzujące bursztynowo czerwone oczy.
    Zawód: Revi -Pracuję, jako kelnerka oraz pomoc kuchenna w kawiarni Kaprys // Mello - szkuka pracy :x
    Pan / Sługa: Brak.
    Pod ręką: Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobyte .
    Broń: Urok osobisty, poza tym brak :x
    Bestia: Innocenza
    Nagrody: Animicus, Księga Magicznych Opowieści (za mini-event w Traümen), Bursztynowy Kompas, Generis Collare, Tęczowa Różdżka, Rubinowe Serce, Zegarmistrzowski Przysmak (1 szt.)
    Stan zdrowia: 100 % hp
    Dołączyła: 24 Mar 2014
    Posty: 187
    Wysłany: 10 Październik 2014, 20:50   

    Im dłużej przyglądałam się swojemu towarzyszowi oraz im dłużej miałam możliwość wsłuchać się w jego głos tym mocniej dręczyło mnie poczucie, że znam tą osobę. Tylko jak mogłam go znać? Nie był człowiekiem a ja nie pamiętałam bym spotkała go wcześniej, na pewno nie był jednym z gości odwiedzających kawiarnię, którą zamieszkiwałam a może po prostu kiedyś mieliśmy okazję się minąć. A może to wszystko tylko mylne wrażenie? Może moje wątpliwości rozwiałby się gdybym mogła ujrzeć jego twarz? Kiedy o tym myślałam instynktownie zerknęłam na twarz mężczyzny, mój wzrok szybko jednak zatrzymał się na przedmiocie, jaki znalazł się w dłoni białowłosego. Starałam się teraz skupić na jego tłumaczeniach, kiedy moje spojrzenie w dalszym ciągu zastygało na kieszonkowym zegarku. Negatyw był odlewem czegoś był również czymś złym, zatem czy mogę myśleć o nim, jako o kopi? Kopiowanie oryginału powszechnie było odbierane za coś złego a sama kopia nigdy nie będzie równie dobra, co oryginał. Przez te myśli mimowolnie posmutniałam, bo kim byłam ja? Kopią i to nieudaną, bo taką, która postanowiła nie trzymać się swego pierwowzoru. Senne wspomnienie, senna zjawa tym byłam, ale, do jakiej rasy należał mój rozmówca? Cylinder, może kapelusznik? Choć ta opcja jakoś do mnie nie przemawiała, jego wygląd nie zdradzał żadnych cech odbiegających od wyglądu zwykłych ludzi, podobnie jak i mój a przecież człowiekiem nie byłam. Może i on uciekł z czyjegoś snu? Z drugiej strony były jeszcze inne rasy, tylko moja wiedza była jeszcze skąpa nawet o własnej nie wiele wiedziałam…
    -Czyli jeśli coś zaczyna działać niezgodnie z swym powołaniem to zyskuje miano negatywu? Skoro jesteś negatywem, uważasz się za złego? A jeśli tak to, dlaczego?
    Spytałam, choć nie byłam przekonana czy powinnam, najwyżej przeproszę za zadanie owego pytania. Nie rozumiałam go w pełni, choć czułam, iż starał się mi w tym zadaniu pomóc. Przeniosłam wzrok w odległą część parku , przyglądając się jednej z płaczących wierzb.
    -Wybacz, ale dalej nie jestem w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Choć nie ukrywam, że odpowiedź mnie nurtuje. Podobnie jak i jeszcze jedno, kim jest Pan Czasu o którym wspominałeś ?
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 10 Październik 2014, 21:57   

    - Nie do końca. Bo zależy, jak ma się nowe działanie do poprawnego. Nie uogólniam tego do wszystkiego, podaje jedynie na przykładzie zegarków. To odpowiedź na jedno, bo, niestety, ale drugie pytanie jest z sortu tych, których nie lubię. Nie, nie przepraszaj za to.
    Tylko z czystej chęci do rozmowy, nie odrzekł bardziej niemile. Kto wypytywał go o charakter, o osobiste sprawy, musiał liczyć się z jego niezadowoleniem. Taki jest efekt odcinania się od rozumowania w kryteriach oceny.
    - Według mnie, definicją negatywu człowieka jest każdy obiekt, który może przyjąć formę człowieka. I niekoniecznie musi to być obiekt martwy. A Kim jest Pan Czasu? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia czy ktoś taki w ogóle istnieje. Ja jestem tylko zegarmistrzem.
    Kolejna okazja do zdradzenia się i kolejny raz nie pozwala na takie proste rozwikłanie zagadki, kim jest.
    - Po prostu uosobiłem ogólne pojęcie czasu, by było łatwiej mi przedstawić swoje rozważania. A wracając do negatywu czarnego człowieka, jak to siebie nazwałem, miałem głównie na myśli barwę swojego ubioru. A czy pozostałe definicje także, to już sama musisz sprawdzić, Wróżko.
    Chciałby nie dzielić się wiedzą w jedną stronę - o niej także chciałby się czegoś dowiedzieć, a najlepiej więcej, niż ona zdoła o nim. Tak bardzo lubuje w tajemniczości.
    - Może zadajmy sobie pytania, albo też wymieniajmy wskazówki, które naprowadzą nas na poznanie dziedzictwa drugiego rozmówcy? I jeśli pozwolisz, pierwszy chciałbym spróbować odpowiedzieć. Gdy nie zgadnę, ja będę próbował pomóc ci w odgadnięciu mojej rasy. I tak naprzemiennie, nim kolejny utwór się nie skończy.
    ...a obecnie grany powoli się kończył. Wyznaczył więc kilka minut na ten cel, a wieczór długi. On nie ma tematów innych na ten moment niż zagadki, czy też zakręcone myśli filozoficzne o małych rzeczach, zatem na tym z pewnością nie poprzestanie. Chyba, że dalszy rozwój sytuacji mu nie pozwoli...
    _________________


    x x x x
     



    Wspomnienie Senne

    Godność: Revi Destin / Mello Alisder
    Wiek: Wizualnie ok. 20 lat
    Rasa: Powiedziano mi że jestem Senną Zjawą.
    Wzrost / waga: Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
    Aktualny ubiór: Aktualny ubiór jako Mello -> http://orig01.deviantart....ama-d6gb6m9.png + http://www.edykte.pl/efla...czczerwonaa.jpg Obroża na szyi, ukryta pod warstwą bandażu elastycznego.
    Znaki szczególne: Revi -Piękne szmaragdowe oczy. / Mello - hipnotyzujące bursztynowo czerwone oczy.
    Zawód: Revi -Pracuję, jako kelnerka oraz pomoc kuchenna w kawiarni Kaprys // Mello - szkuka pracy :x
    Pan / Sługa: Brak.
    Pod ręką: Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobyte .
    Broń: Urok osobisty, poza tym brak :x
    Bestia: Innocenza
    Nagrody: Animicus, Księga Magicznych Opowieści (za mini-event w Traümen), Bursztynowy Kompas, Generis Collare, Tęczowa Różdżka, Rubinowe Serce, Zegarmistrzowski Przysmak (1 szt.)
    Stan zdrowia: 100 % hp
    Dołączyła: 24 Mar 2014
    Posty: 187
    Wysłany: 13 Październik 2014, 04:19   

    Słysząc jego wypowiedź utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak powinnam była ugryźć się w język. Opuściłam wzrok wbijając spojrzenie w podłogę jednak dalej uważnie słuchałam swojego towarzysza, co jakiś czas potakując delikatnym skinięciem głową. Sposób jego myślenia jak i on sam był zagadkowy, dlatego ciężko było mi się z nim zintegrować. Czy to przez to, że mam jeszcze tyle braków w wiedzy? W końcu tyle jeszcze było do poznania, choćby i ten cały nowy świat. Kraina Luster… pomyśleć, że tak wielu mieszkańców ludzkiego świata nie ma pojęcia o tym miejscu i że sama niedawno zasilałam ich grono. Miejsce piękne, nieprzewidywalne, ale i niebezpieczne tak mi je opisywano, ja jak na razie poznałam tylko ów piękno. Na ponowne podniesienie wzroku na mego towarzysza pozwoliłam sobie dopiero, kiedy wspomniał, że jest zegarmistrzem. Czas widocznie miał spore znaczenie dla białowłosego skoro wokół niego skupiał swe myśli i tłumaczenia, jednak czy zwąc się zegarmistrzem miał na myśli pełniony przez siebie zawód? To wydawało mi się nazbyt proste, jednak, jakie jeszcze znaczenie może posiadać ów funkcja zegarmistrza? Może to właśnie jedna ze wskazówek i odnoszących się do jego rasy?
    -W takim razie możliwości jest wiele, tym trudniejsze zadanie…, choć i satysfakcja, jeśli uda się osiągnąć cel.
    Zmieniłam pozycję na nieco bardziej wygodniejszą, bo po kolejnej wypowiedzi Pana Zegarmistrza odniosłam wrażenie, iż jest całkiem możliwe, że nasza rozmowa jeszcze trochę potrwa. Kwiat, który wcześniej cały czas obracałam w palcach ułożyłam sobie na kolanach a zamiast niego moje palce zaczęły maltretować liścik, zaczęłam sprawnie zginać niewielką karteczkę. Zauważyłam to już dawno, kiedy się denerwowałam moje dłonie instynktownie szukały sobie jakiegokolwiek zajęcia.
    -Ta propozycja jak najbardziej mi odpowiada i oczywiście zgadzam się, więc możesz zaczynać.
    Oznajmiłam a na moich wargach widniał delikatny uśmiech, ciekawe jak szybko białowłosy rozwikła zagadkę mego pochodzenia. Czy będzie miał z tym taki kłopot, co i ja z nim a może już się czegoś domyśla? Jednak, jeśli to, na jakiej podstawie? Od istot ludzkich naprawdę różniło mnie niewiele, o czym przekonałam się żyjąc wśród nich, chyba poza tym, że posiadałam swoje moce nie wyróżniałam się niczym konkretnym, a może tak tyle że sama nie mogę tego dostrzec?
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 13 Październik 2014, 21:18   

    Nie bez powodu chciał od zaraz odgadnąć jej rasę. Co z tego, że to nie po dżentelmeńsku, co z tego, że... patrz punkt pierwszy. Jako lunatyk znał wiele różnych tajemnic. Jako Pan Zegarmistrz (Światła Purpurowy) wiedział więcej od przeciętnego mieszkańca krainy luster czy też otchłani.
    Przyjrzał się jej od dołu ku górze, wypatrując szczególnych znaków. Eliminował po kolei każdą z ras, czasem nie ze stuprocentową pewnością. Może ze dwie minuty milczał, obserwując ją. Miała prawo czuć się dziwnie, nieswojo...
    Nie jesteś lalką, bo twój twórca, marionetkarz, musiałby być genialny aby tak ukryć mechaniczność i sztuczność swojego dzieła. Skrzydła masz nie swoje, widzę to po ich zachowaniu, a raczej jego braku. Nie masz żadnego kapelusza, a ja nie spotkałem kapeluszników pozbawionych ich w inny sposób jak gdyby go zgubili, zapomnieli ubrać bądź im skradziono. Nie jesteś Porcelanową... Jako Strach powinnaś nie mieć pełnej nieprzezroczystości. Nie dostrzegam też jakichś Cyrkowych szaleństw w twojej osobie... Dachowiec tez z Ciebie żaden. Rogów nie dostrzegam...
    - Mam trzy możliwości, reszta nie wydaje mi się możliwa. Twój ubiór jest zrobiony dość starannie. Może jesteś Marionetkarzem?
    Zapytał na chybił trafił. W wyliczance ras pominął baśniopisarzy - zwyczajne przeoczenie.
    _________________


    x x x x
     



    Wspomnienie Senne

    Godność: Revi Destin / Mello Alisder
    Wiek: Wizualnie ok. 20 lat
    Rasa: Powiedziano mi że jestem Senną Zjawą.
    Wzrost / waga: Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
    Aktualny ubiór: Aktualny ubiór jako Mello -> http://orig01.deviantart....ama-d6gb6m9.png + http://www.edykte.pl/efla...czczerwonaa.jpg Obroża na szyi, ukryta pod warstwą bandażu elastycznego.
    Znaki szczególne: Revi -Piękne szmaragdowe oczy. / Mello - hipnotyzujące bursztynowo czerwone oczy.
    Zawód: Revi -Pracuję, jako kelnerka oraz pomoc kuchenna w kawiarni Kaprys // Mello - szkuka pracy :x
    Pan / Sługa: Brak.
    Pod ręką: Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobyte .
    Broń: Urok osobisty, poza tym brak :x
    Bestia: Innocenza
    Nagrody: Animicus, Księga Magicznych Opowieści (za mini-event w Traümen), Bursztynowy Kompas, Generis Collare, Tęczowa Różdżka, Rubinowe Serce, Zegarmistrzowski Przysmak (1 szt.)
    Stan zdrowia: 100 % hp
    Dołączyła: 24 Mar 2014
    Posty: 187
    Wysłany: 13 Październik 2014, 22:37   

    Już wcześniej czułam się skrępowana, teraz jednak owe odczucie znacznie się wzmocniło. Kiedy Zegarmistrz przyglądał mi się z taką intensywnością aż przeszły mnie ciarki, poza palcami zręcznie i z uporem składającymi niewielką karteczkę to reszta mojego ciała nagle zesztywniała. Ciszę zakłócały tylko dźwięki muzyki, która teraz pełniła również rolę strażnika czasu. Mimo tego całego zmieszania starałam się nie tracić czasu, dlatego też dalej zastanawiałam się nad pochodzeniem swego towarzysza. Cylinder… czy to, aby na pewno jedynie cześć kostiumu? Dalej mnie to nurtowało, chociaż kapelusznicy podobno byli znani z swej ekscentrycznej aury, od białowłosego tak owej nie wyczuwałam, skrywała go za to kurtyna tajemniczości. Zaryzykuję i odrzucę kapeluszników, to samo tyczyło się ludzi, choć w tym wypadku było to po prostu moje przeczucie. Śmiało mogła odrzucić również kotowatych znaczy dachowce, brak skrzydeł wskazywał, że Zegarmistrz nie zasilał również grona Opentańców. Gdy białowłosy podzielił się swoimi przypuszczeniami pokręciłam głową na boki.
    -Nie zgadłeś, chociaż co do stroju muszę przyznać Ci racje jednak nie jest on dziełem moich rąk, skomponowała go dla mnie przyjaciółka.
    Wspominając o Airil nieco posmutniałam jednak starałam się tego nie okazywać, miałam nadzieję, że miłośniczka kapeluszy zjawi się jednak prędzej niż zapowiadała i że wszystko będzie z nią w porządku.
    -Ja nie potrafiłabym czegoś takiego stworzyć, raczej nie sądzę abym posiadała jakieś szczególne zdolności manualne. Chociaż, trochę rysuję ale to tyle.
    Zdradziłam ponownie zerkając na swego kompana. Ciekawe jakie były jego kolejne przypuszczenia.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 13 Październik 2014, 23:45   

    Nie zgadł, ale przy okazji wspomniał sobie o drugiej rasie artystów - baśniopisarzach. I przy okazji wykluczył także i ich. Co prawda, istnieje możliwość, że jest nieudolną baśniopisarką, albo że zwyczajnie bardzo spłaszcza swoje malarskie talenty, ale... Póki co nie brodzi w skrajnościach - szuka najprostszych odpowiedzi.
    Tym razem nie lustrował jej wzrokiem - owy skierował na swoje dłonie, zacieplone stresem.
    Cienie, Senne zjawy i Ludzie... Spalę się, gdy za trzecim razem nie zgadnę, więc muszę czym prędzej coś wykluczyć. Człowiek wydawał mu się zbyt prosty, ale z drugiej strony takich odpowiedzi chciał przecież szukać. Nie jest Cieniem, bo nie zdradza swoich pasji wobec snów, a w dyskusji o negatywie chętnie poszukałaby sennych irracjonalności. Chyba, że jako cień nie przepada za wyobraźnią bez granic, ale to znów - skrajność.
    - Cóż, zaryzykuję. Człowiekiem jesteś. A to nie jest miejsce dla tej rasy. I to znów nakazuje szukać innej odpowiedzi, ale... Pozostałe mi już nie bardzo pasują...
    ...bo i senne zjawy winny mieć większe pojęcie o barwach i negatywach, wszak z krain pełnych tych rzeczy uciekły...
    Znów, wyjątki są pospolite. Ale gdyby nad każdym wyjątkiem myślał, musiałby o każdą rasę wypytać. A obecni grany utwór na placu dobiegał końca. Orkiestra ruszyła w bardziej dynamiczną muzykę, sądząc, ze trzeba rozruszać nieco skostniałe towarzystwo.
    _________________


    x x x x
     



    Wspomnienie Senne

    Godność: Revi Destin / Mello Alisder
    Wiek: Wizualnie ok. 20 lat
    Rasa: Powiedziano mi że jestem Senną Zjawą.
    Wzrost / waga: Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
    Aktualny ubiór: Aktualny ubiór jako Mello -> http://orig01.deviantart....ama-d6gb6m9.png + http://www.edykte.pl/efla...czczerwonaa.jpg Obroża na szyi, ukryta pod warstwą bandażu elastycznego.
    Znaki szczególne: Revi -Piękne szmaragdowe oczy. / Mello - hipnotyzujące bursztynowo czerwone oczy.
    Zawód: Revi -Pracuję, jako kelnerka oraz pomoc kuchenna w kawiarni Kaprys // Mello - szkuka pracy :x
    Pan / Sługa: Brak.
    Pod ręką: Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobyte .
    Broń: Urok osobisty, poza tym brak :x
    Bestia: Innocenza
    Nagrody: Animicus, Księga Magicznych Opowieści (za mini-event w Traümen), Bursztynowy Kompas, Generis Collare, Tęczowa Różdżka, Rubinowe Serce, Zegarmistrzowski Przysmak (1 szt.)
    Stan zdrowia: 100 % hp
    Dołączyła: 24 Mar 2014
    Posty: 187
    Wysłany: 14 Październik 2014, 00:11   

    I kolejne potknięcie w dedukcji mego rozmówcy, chociaż gdybym miała do jakiejś z znanych mi ras się przyrównać byliby to właśnie ludzie. Mimo iż jestem senną zjawą to często myślałam o sobie jak o zwykłej dziewczynie w końcu to w świecie ludzi przebywałam w ich otoczeniu i to głównie od nich się uczyłam choćby przez samą ich obserwację. Ponadto mój pierwowzór również był człowiekiem, więc to naturalne, to na mnie złożyły się te wszystkie wspomnienia o Camil.
    -I tym razem nie trafiłeś. Chociaż to wśród ludzi przebywam, na co dzień, więc myślę, że z czasem jeszcze bardziej się do nich upodobniłam.
    Przyznałam i przeniosłam spojrzenie w kierunku ratusza, utwór właśnie milkł a to znaczyło, że czas mojego kompana dobiegał końca. Kim był? Na jakiej rasie skończyłam swe rozważania? Sam wspomniał o marionetkarzach, może był jednym z nich? Chociaż czy marionetkarze żywili jakieś szczególne zamiłowanie do czasu i zegarów tak jak czynił to Negatyw Czarnego Człowieka? Nie bardzo wiedziałam…, dlatego nie mogę ich wykluczać. Cyrkowcy jakoś mi nie pasowali pamiętam kilku, widzianych oczami przyjaciółki, więc skreślę tą rasę z listy podejrzanych. A może…. . Ogarnął mnie nagły stres, ręce mi zadrżały, bo zagłębiłam się we własnych wspomnieniach, kiedy to jeszcze byłam częścią snu, snu, który niemal został pożarty… przez cienia. Cienie, to tych istot się obawiałam w końcu wiedziałam że mogę zostać posiłkiem któregoś z nich i ta wizja napawała mnie lękiem. Po dłuższej chwili uśmiechnęłam się blado, jednak przez opuszczoną nieco głowę i rozpuszczone włosy zapewne zostało to niezauważone.
    -Zatem moja kolej. Nie jesteś Cieniem, prawda?
    Pytanie to wypowiedziałam niemal z nadzieją w głosie, wolałam się upewnić czy dalej mogę czuć się bezpiecznie.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 14 Październik 2014, 00:41   

    Kolejne niepowodzenie. Oj, Amonie, dzisiaj będziesz nieudolną, tajemniczą postacią, jeśli dalej będziesz panoszył swoje decyzje pośród nietrafności. Na Twoje szczęście, dobiegł końca ten utwór, bo już dłużej nie będziesz się błaźnił, może nawet wcale, albowiem to ona pierwsza odgadnie Twoją tożsamość.
    - Miło będzie posłuchać Twoich typów, Wróżko... - Obrócił niepowodzenie ogonem, znajdując pozytywną stronę w zamianie ról wbrew powyższemu pesymizmowi, który wychylał się między wierszami jego myśli.
    I zaskoczył się dość prędko, bowiem zamiast zgadywać, eliminowała. Najpierw odczuł niezrozumienie, czy to zwykłe pytanie czy też retoryczne. Skłonił się do pierwszej opcji sądząc, że może jest senną zjawą, domyśla się tego, że on się domyśla i stąd jej obawy nakazały wykluczyć z pełną pewnością takową rasę.
    - Pytasz, czy zgadujesz?
    Gdyby nie fakt drapieżnych relacji między tymi rasami, odpowiedziałby od razu. Chciał się jednak podroczyć, spróbować wyczuć jej obawy, ale dla niepoznaki, jakoby taki stan rzeczy go interesował, dodał po parunastu sekundach:
    - Nie, nie jestem.
    I oczekiwał kolejnego pytania.
    _________________


    x x x x
     



    Wspomnienie Senne

    Godność: Revi Destin / Mello Alisder
    Wiek: Wizualnie ok. 20 lat
    Rasa: Powiedziano mi że jestem Senną Zjawą.
    Wzrost / waga: Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
    Aktualny ubiór: Aktualny ubiór jako Mello -> http://orig01.deviantart....ama-d6gb6m9.png + http://www.edykte.pl/efla...czczerwonaa.jpg Obroża na szyi, ukryta pod warstwą bandażu elastycznego.
    Znaki szczególne: Revi -Piękne szmaragdowe oczy. / Mello - hipnotyzujące bursztynowo czerwone oczy.
    Zawód: Revi -Pracuję, jako kelnerka oraz pomoc kuchenna w kawiarni Kaprys // Mello - szkuka pracy :x
    Pan / Sługa: Brak.
    Pod ręką: Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobyte .
    Broń: Urok osobisty, poza tym brak :x
    Bestia: Innocenza
    Nagrody: Animicus, Księga Magicznych Opowieści (za mini-event w Traümen), Bursztynowy Kompas, Generis Collare, Tęczowa Różdżka, Rubinowe Serce, Zegarmistrzowski Przysmak (1 szt.)
    Stan zdrowia: 100 % hp
    Dołączyła: 24 Mar 2014
    Posty: 187
    Wysłany: 14 Październik 2014, 01:14   

    To pierwszy raz, kiedy tak bardzo niepokoiłam się przed uzyskaniem odpowiedzi na własne pytanie. Co jeśli odpowiedź byłaby twierdząca? Jak miałabym zareagować w takiej chwili? Pospiesznie pożegnać się i wrócić na bal, aby skryć się w tłumie? A może to ja przesadzałam…, bo czy każdy Cień musiał od razu przejawiać tak wrogie zamiary względem sennej zjawy? Zegarmistrz trzymał mnie w niepewności a te kilka sekund milczenia sprawiło, że moja postawa zdradzała coraz większe napięcie, zerknęłam na swego rozmówce niepewnym spojrzeniem i wówczas mogła też spostrzec, że i on przygląda się teraz mnie. Te parę sekund zdawało mi się trwać wieczność….Gdy białowłosy w końcu odpowiedział miałam ochotę odetchnąć z ulgą, jednak powstrzymałam się przed tym a jedynie powoli ponownie starałam rozluźnić.
    -Więc zostaje jeszcze kilka opcji.
    Powiedziałam cicho i ponownie pogrążyłam się w rozmyślaniach. Miałam w tym „pojedynku” mniejsze szanse, bo tak naprawdę nie byłam pewna czy znam wszystkie z tutejszych ras, teraz moje myśli zaczęły się kłębić wokół blękitnokrwistych tak zwanych lunatyków. Czy białowłosy był jednym z nich? Nie różnili się od ludzi niczym z wyjątkiem właśnie błękitnej barwy krwi, ale tego przecież sprawdzić nie mogłam. A może jednak szukam za daleko, może mój towarzysz jest również mym pobratymcem i tak jak ja uciekł z czyichś snów? A co z Marionetkarzami? Mechanizmy, które poruszały ich dziełami może w dokładności ich konstruowania była właśnie potrzebna precyzja zegarmistrza?
    -Zaryzykuję, sam wcześniej wspomniałeś o tej rasie może właśnie jesteś jej reprezentantem. Wydajesz się dbać i dostrzegać wiele drobnych szczegółów, myślę, że możesz być jednym z Marionetkarzy.
    Zdążyłam podzielić się swymi wnioskami zanim utwór dobiegł końca, jednak teraz przyszła kolej bym ponownie ja zaczęła odpowiadać na jego pytania.
    [color=6C626F][/color]
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 14 Październik 2014, 10:08   

    Nie odmówiłby jej dobrego ciągu myślowego, ale to nie on z ich dwójki może zajrzeć pod czaszkę drugiej osoby.
    - I tutaj się mylisz. Ale próbuj dalej.
    A tymczasem przyszedł czas na jego zgadywankę. Był pewny, że jest przedstawicielem wspominanej przez siebie w głowie rasy. Nie widział innej możliwości.
    - Jesteś senną zjawą. - odrzekł w pełni twierdzącym tonem. - I to chyba nie najstarszą, skoro ta kraina nie jest ci jeszcze w pełni znana.
    Nadal nie miał podejrzeń jakoby mieliby się już znać. Być może nawet pozbawienie jej maski nie pomogłoby mu. Obecnie grana muzyk była dość prosta do zatańczenia. Ośmielił się ten fakt wykorzystać. Powstał i wyciągnął w jej kierunku dłoń.
    - Można Panią prosić do tańca?
    Mogła różnie odebrać jego czyn. Może coś odkrył, coś knuje? Nie, nic takiego, to tylko jego odpowiedź na siedzenie na ławce, gdy w tle gra muzyka.
    _________________


    x x x x
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 10