• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Wielka Hala "wycieczkowa"
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 17 Sierpień 2018, 22:34   

    Buntownik nie przestawał się wydzierać. Ironiczne. Nie chciał gadać, ale by to zakomunikować musiał otworzyć gębę. Cień puszczał protesty dziecka mimo uszu. Był zbyt zajęty obserwacją otoczenia, skupianiu się na tłumieniu emocji i aktualnych zadaniu, które choć trywialne, było obciążające nie tylko dla niego, ale i dla Cośka. Kitsune też ledwo znosił łażenie o kulach i nieustające marudzenie.
    Początkowo Keer w ogóle nie załapał o co chodzi z zimnem. Myślał, że małemu chodzi o przeziębienia, które zwalczył, jakby chciał tym pokazać, że jest wystarczająco silny by utrzymać samicę. Dopiero Yako przybył mu z odsieczą. A więc chodziło o ilość wiosen! Dziwaczna ta lisia rachuba. Kogitsunemaru miał dwa lata, a wyglądał, jakby miał iść do podstawówki. Teraz jego mały rozumek i ubogie słownictwo stały się całkiem imponujące.
    - Synestezja... - szepnął ze zrozumieniem patrząc na Yako. Po jego minie wnioskował, że Lis myślał identycznie. Trochę go to zmartwiło. Synestezja często łączyła się z rozmaitymi zaburzeniami i zespołami chorób. Yako był bezpłodny i możliwe, że był ku temu dobry powód, a on sam do stabilnych nie należał. Tak to jest, gdy ruszasz coś, co powinno zostać w rękach Natury.
    - Tak, dostaniesz inne pieniążki, bo pani nie może zabrać ci wszystkiego. Pingwin jest tańszy niż jeden sol, a to znaczy, że dostaniesz część sola... tylko w innych monetach. - odparł zakłopotany. Jak to wytłumaczyć bez połówek jabłka, ułamków i cyfr w ogóle?
    Jego rozmyślania przerwał dźwięk i napór gumowej piłki, która trafiła go prosto w tył głowy. Cień natychmiast obrócił się i wwiercił w Demona opalizujące źrenice, trzymając się za głowę. - Poczekaj no tylko! - ostrzegł go i sam podszedł do piłek, po czym zaczął przerzucać je w koszu. - Poczekaj aż dorwę większą! - dodał ciszej, knując i planując swoją zemstę. Większą znalazł, ale były tylko niebieskie. Była na tyle duża, że mógłby na niej spokojnie siedzieć. Posłał Lisowi spojrzenie zadowolonego ze swej zdobyczy kocura.
    - Tak, ale nie pozwolę mu wszystkiego przehulać. Za pomoc w domu może dostać więcej. - zaproponował. Sam tak niegdyś ciułał na swoje fanaberie. Dzięki temu dom był oporządzony, a on miał pieniądze, zajęcie i jeszcze uczył się wielu przydatnych rzeczy. Poza tym uniknie wysłuchiwania próśb o kasę. "Tataaaa... a dasz mi na wyjście? Wszyscy idą!"

    Pastereczka zamrugała kilkakrotnie niepewna, czy aby czasem się nie przesłyszała, po czym uśmiechnęła się ciepło do dziecka. - To będą trzy srebrne monety. - powiedziała łagodnym głosem, tak bardzo pasującym do jej krągłej twarzy okolonej jasnymi włosami. Odeszła na moment, gdyż nie trzymała pieniędzy na widoku. Zwłaszcza tych wybitych w złocie. - Proszę, siedem srebrniaków reszty. - ostrożnie wysypała monety do malutkiej rączki.
    Już miała odejść, gdy malec znów ją zaczepił. Zachichotała wdzięcznie zasłaniając usta dłonią odzianą w rękawiczkę. Odgarnęła włosy za ucho i nachyliła się do chłopca. - Nie wiem! Dopiero co cię poznałam, przystojna przybłędo! - wyznała i spojrzała na mężczyzn nieopodal. - Nie nie szkodzi! To uroczy malec. - wtrąciła na upomnienie ze strony Demona.
    Cień podszedł razem z Kitsune i również zapłacił za swoją piłkę. Nie pozwoli by ten przytyk uszedł Yako na sucho.
    - Masz swoją resztę? - upewnił się. - Włóż je do kieszeni. O tu. - poklepał palcem spodnie Cośka. - Jemy gdzieś tu, czy dziś też chcesz gotować? - zapytał kochanka. Cośka należało nakarmić, Cień miał ochotę na kawę, a rozpieścić Yako czymś dobrym również by nie zaszkodziło.
    _________________

     



    Poskramiacz

    Godność: Kogitsunemaru Foxkeer
    Wiek: Wygląda na 6 lat
    Rasa: Cyrkowiec
    Wzrost / waga: 110 cm/ 16 kg
    Aktualny ubiór: na głowie kaszkiet z wystającą parą lisich uszu, biała koszula wciśnięta w ciemne rybaczki z grubego materiału, wszystko w miarę luźne
    Znaki szczególne: Bursztynowe oczy z czarnymi twardówkami, rude lisie uszy i 3 takowe ogony
    Pod ręką: .
    Bestia: Magiczny Kapeluterek
    Dołączyła: 31 Gru 2017
    Posty: 95
    Wysłany: 3 Wrzesień 2018, 12:58   

    Przez chwilę wpatrywał się w swoje dłonie na przemian prostując i zginając palce w próbie policzenia do tak wysokiej liczby. - Szesnaście? - Zapytał z niedowierzaniem.
    - Tak. Ty nie? - Zdziwił się. Skoro jego opiekunowie nie czują zapachów to skąd wiedzą co można zjeść a co nie? Gawaina nawet potrafił zrozumieć skoro jadł tylko sny, ale Duży Lis?
    Zaabsorbowany wymianą metalu na pluszaka nie zwracał uwagi na to co dzieje się w reszcie sklepu. Obejrzał się tylko raz kiedy usłyszał jakieś uderzenie, ale chyba nic się nie stało. Cień coś tam gadał do Lisa, ale nie wyglądało to groźnie.
    Dziwne... Nie wie czy jest samicą, czy lubi Cośka? Do czego odnosiła się ta odpowiedź? Już otwierał usta, żeby dopytać, ale dostał w głowę piłką. Nie za mocno, więc nie bolało. Zaniechał dalszych prób zdobycia nie-wiem-czy-samicy i odsunął się by Lusian mógł dokonać swojej wymiany. - Dziękuję - powiedział posłusznie do sprzedawczyni. Był trochę zdziwiony przebiegiem transakcji: dał jedną monetę a otrzymał osiem rzeczy.
    - Co to? - Gapił się na piłkę, która musiała być chyba dużo lżejsza niż wskazywały na to jej rozmiary. Chciałby jej dotknąć, żeby przekonać się z czego jest zrobiona, ale akurat obie ręce miał zajęte. Na pomoc przyszedł Gawain tłumacząc gdzie ma schować pieniądze. Czyli ubrania mają jeszcze jakieś zastosowanie oprócz grzania i obcierania. Kiedy miał już wolną rękę zbadał nią powierzchnię nabytku białowłosego. Była gładka, ale nie śliska i lekko się uginała. Ciekawe do czego służy? - Zabawka? - Kiedy naciskał palcem powstawało zagłębienie, a kiedy go cofał powierzchnia się wygładzała. Było to dziwne uczucie i dopiero po chwili zorientował się, że może powinien przestać.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 3 Wrzesień 2018, 13:51   

    - Tak, szesnaście - wyprostował Cośkowi wszystkie palce i dodał sześć swoich - tyle - pokazał. Lepiej, żeby teraz nie uganiał się za samicami, bo mógłby wpaść w kłopoty, zalecając się do niewłaściwej.
    - Czuję zapachy, ale ich nie widzę - przyznał, przyglądając się maluchowi. Już wiedział jak bardzo będą mieć przechlapane, gdy młody się przeziębi i nie będzie czuł zapachów bo po prostu będzie miał zatkany nos. Mała fabryka glutów...
    Zaśmiał się, widząc jak jego kochanek szuka większej piłki - dzieciuch - pokazał mu język i ruszył do kasy. Uśmiechnął się zawadiacko do kobiety - uroczy i jak każdy dzieciak chce pokazać jaki jest dorosły - puścił jej oczko i pstryknął malucha w ucho.
    Zrobił miejsce Gawainowi, by i ten mógł kupić swoją wielgachną piłkę. Ciekawe czy zmieści się w wozie razem z nimi.
    - To jest piłka - pokazał ją dziecku. Dał podotykać, bo w taki sposób nie zniszczy jej, więc nie miał się o co martwić. Poza tym, to tylko jakaś tania zabawka - tak, to też jest zabawka - odbił ją od podłogi i złapał bez większego problemu - będziesz mógł się bawić z Yukim i Furorem w ogrodzie, bo do domu niestety to się nie nadaje, bo można coś zepsuć - wzruszył ramionami - a patrz jaką wielką ma Gawain. Prawie tak duża jak Ty! - wskazał na Cienia, gdy ten podszedł do nich.
    Spojrzał Ukochanemu w oczy - szczerze to dziś lepiej, żebym nie tykał się jedzenia - przyznał, wzruszając ramionami - a co do Cośka to jeśli jest głodny możemy iść gdzieś, gdzie można jeść rękami, albo zamówimy coś już w Willi - powiedział i przeniósł wzrok na małego Liska - Kogiś jesteś głodny? - zapytał, wsadzając piłkę do specjalnej siatki i przyczepiając ją do plecaka po czym poprawił kule w rękach.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 5 Wrzesień 2018, 21:53   

    Dzieciuch czy nie, miał swoją piłkę. Przynajmniej starczy na dłużej, bo jeśli Yuki miał urosnąć tak duży jak twierdził Yako, to mała mogłaby pod nim eksplodować. Gawain jakoś nie wierzył w jej niezniszczalność. Marketingowy kit. Dzieci wszystkich gatunków wystawiały całe otoczenie na ciężką próbę, a on miał cztery lisy w domu. Co z tego, że inteligentniejsze od zwykłego zwierzęcia, skoro stale zachciewało im się psot?
    Marionetka uśmiechnęła się do białowłosego i powachlowała długimi rzęsami w paru szybkich mrugnięciach. - Jak one wszystkie. Mam nadzieję, że zabawki umilą mu ten krótki okres. - zabrzmiałaby nostalgicznie, gdyby nie sztucznota jej tonu. Nie wiedziała przecież co to dzieciństwo.
    - Na takiej dużej można się bujać. - uśmiechnął się do dziecka. Teraz gdy mieli już wszystko, jedzenia nie licząc, zapragnął natychmiast opuścić halę.
    - Co? Czemu? - prawdziwie zaskoczony wypalił w odpowiedzi na skargę Demona. - Niedobrze ci? - zapytał kontrolnie, lecz nie bardzo rozumiał powód, dla którego Yako miałby odmawiać posiłku. Poprawił mankiet koszuli zastanawiając się, co w takim razie powinni zrobić. Kogitsune też nie czuł się w tym miejscu komfortowo. - To... może kupmy coś na wynos. Możemy więcej na wypadek, gdybyś jednak zmienił zdanie. - zaproponował i poprowadził ich kolejnymi alejkami.
    Gdzieś w połowie drogi nagle został z tyłu. Jeśli Yako lub Kogiś spojrzeliby za siebie, zobaczyliby Gawaina kupującego chyba każdą możliwą gazetę. Dodatkowo zdawał się o coś wykłócać. Do ich uszu mogły dotrzeć strzępki rozmowy zagłuszanej przed przechodniów i nawołujących sprzedawców. - Za te też mogę zapłacić, to nie problem. - Cień rozłożył ręce w szybkim nerwowym geście. - Ale to stare numery... - kioskarz zawzięcie coś dalej tłumaczył, pokazywał na kiosk. Rudzielec jednak nie odpuszczał i widać przekonał mężczyznę do swojej racji, bo ten nagle poszedł do składziku i po paru minutach wrócił z torbą wymiętych gazet. Keer wcisnął mu pieniądze nawet nie czekając na miedziaki. Wyraźnie mu się spieszyło.
    - Wybaczcie, że tak długo. Chodźmy. - uśmiechnął się nerwowo, obserwując tłum przed sobą. Gdy doszli do małych barów nie szukał kawy. Jakoś przeszła mu na nią ochota, a ciśnienie miał wystarczająco wysokie. Stanął z boku i powiedział, żeby wybrali co chcą i ile chcą, a sam zaczął przebierać w stosie makulatury i przeglądać nagłówki. Czasem zaczynał czytać artykuły i był wtedy zupełnie nieobecny, ale za każdym razem tylko głośno wypuszczał powietrze i przymykał na moment powieki. Napięcie i ulga następowały falami, jedna po drugiej. Wyraźnie szukał na stronicach konkretnej informacji. W zasadzie sam nie wiedział, co byłoby gorsze. Znalezienie jakiejkolwiek wzmianki czy nie znalezienie jej w ogóle? Wrócić tam nie mogę, bo mnie wsadzą. Oby ten fircykowaty szaleniec zatkał gębę czyimś fiutem, żeby niczego nie wypaplać. Tak mało dziś brakowało... Przerzucał kolejne strony. Wypadek w fabryce, notowania, ogłoszenia, prognoza zmienności pogody, bo jej samej nie sposób przewidzieć. Same pierdoły, ale przejrzał dopiero dwa dzienniki i jeden tygodnik.
    _________________

     



    Poskramiacz

    Godność: Kogitsunemaru Foxkeer
    Wiek: Wygląda na 6 lat
    Rasa: Cyrkowiec
    Wzrost / waga: 110 cm/ 16 kg
    Aktualny ubiór: na głowie kaszkiet z wystającą parą lisich uszu, biała koszula wciśnięta w ciemne rybaczki z grubego materiału, wszystko w miarę luźne
    Znaki szczególne: Bursztynowe oczy z czarnymi twardówkami, rude lisie uszy i 3 takowe ogony
    Pod ręką: .
    Bestia: Magiczny Kapeluterek
    Dołączyła: 31 Gru 2017
    Posty: 95
    Wysłany: 6 Wrzesień 2018, 19:53   

    - Dużo! - Zaprotestował, ale niezbyt gwałtownie. Będzie już stary! Kto wie czy w ogóle dożyje tego czasu, a nawet jeśli tak to co mu po tym jak już nie będzie miał sił?
    - Jak Duży Lis wiedzieć jaki zapach jak go nie widzieć? - To w ogóle możliwe? Nigdy jeszcze nie spotkał nikogo takiego... Chociaż Gawain też był zaskoczony. Może dwunożni nie widzą zapachów i przez to te ich tak nie drażnią?
    Spojrzał na Lisa z pretensją i nadął policzki, ale nic nie powiedział, a żeby oddać był za niski.
    - Piłka. - Wrócił do swojego nawyku powtarzania wyrazów, by je lepiej zapamiętać. Kontynuował badania dziwnego przedmiotu, a po chwili odwrócił się do Cienia by porównać oba obiekty. - Jak bawić? - Nie zrozumiał. Co można robić z taką piłką? Oczywiście podzieliłby się z lisami, ale czemu niby mówią musi? Zrobiłby to z własnej woli, a przymus mu się nie spodobał.
    Rozmyślania przerwało mu pytanie, a zaraz potem piłka zniknęła w worku. Chłopiec zastanowił się chwilę. Od ostatniego posiłku minęło już trochę czasu, ale z powodu otaczającego ich chaosu ściskał mu się żołądek. - Cosiek nie głodny. - Odpowiedział przenosząc swoją uwagę na wielką piłkę Cienia. - Piłka też zabawka? - Zapytał z nadzieją rudzielca. - Bujać? - Nie zrozumiał.
    Uszli spory kawałek kiedy Cosiek zorientował się, że stado znów się pomniejszyło. Gawain gdzieś zniknął i chłopiec przestraszył się, że coś mu się stało. Może i chciał w przyszłości przejąć władzę w stadzie, ale dziwnooki na pewno był przydatny. - Gdzie Cień? - Zapytał Lusiana ciągnąc go za rękaw. Obawiał się, że w tym tłoku mężczyzna zgubił się na dobre.
    Na szczęście po chwili mężczyzna się znalazł, ale zachowywał się dziwnie. Coś było nie tak z jego uśmiechem i spojrzeniem. Wyglądał jakby spodziewał się lada chwila ataku więc Lisek na wszelki wypadek też się nastroszył i przygotował do walki.
    Pozwolono mu wybrać co chce, ale w tej mieszaninie zapachów nie chciał nic. Zresztą i tak był za niski, żeby czegokolwiek dosięgnąć. Dlaczego dwunożni musieli ustawiać wszystkie rzeczy tak wysoko? Jeśli jednak jego opiekunowie nie ustępowali wskazał na pierwszą mięsną potrawę jaką zobaczył. Może jakimś cudem się nią nie otruje.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 6 Wrzesień 2018, 21:36   

    Podrapał się zakłopotany po tyle głowy - po prostu wiem. Każdy zapach jest inny i nie muszę go widzieć, żeby go poznać - jak miał mu to wytłumaczyć? Czuł zapachy, ale wzrok nie miał nic do tego. Sam nie umiał sobie wyobrazić jak widzi chłopiec, jak sobie poradzi w przyszłości w życiu. Oby mu to zbytnio nie przeszkadzało i oby się przyzwyczaił do takich miejsc jak to, ponieważ raczej trudno mu będzie je tak naprawdę omijać. Gdy dorośnie będzie musiał sobie radzić sam i nie zawsze będzie mógł polegać na stadzie. Nie tylko dlatego, że nie będą chcieli mu pomóc, czy że czasem będą musieli go pchnąć na głęboką wodę, ale nie zawsze będą pod ręką. Będzie musiał się niestety prędzej czy później o tym przekonać.
    - Później Ci pokażę. Ale można nią rzucać i łapać ją, turlać - wymienił kilka propozycji. Podrzucił piłkę kilka razy i złapał, żeby choć trochę mógł załapać o co Demonowi w ogóle chodzi.
    Pokręcił głową - może potem coś zjem, ale obecnie nie mam do tego głowy, a jakbym miał gotować to kuchnia by tego raczej nie przetrwała - wyjaśnił krótko. Naprawdę nie miał ochoty na nic takiego teraz. Chciałby odpocząć w końcu od problemów i przygód. Chciałby osiąść w fotelu albo walnąć się do łóżka i w końcu zrelaksować. Niestety okazuje się, że jego ukochany wcale mu tego nie ułatwiał. Miał jakieś tajemnice, które wychodziły na wierzch w trakcie tej jednej wycieczki.
    Zatrzymał się i spojrzał na Cośka, a następnie rozejrzał za kochankiem. Szybko udało mu się go namierzyć i westchnął ciężko. Oparł kule o ścianę i posadził sobie dzieciaka na ramionach - tak będziesz lepiej widział, gdzie jest - powiedział i pokazał mu kierunek.
    Zmarszczył brwi, widząc dziwne zachowanie rudzielca. Po co mu te gazety i do tego stare numery? Czego tam tak szukał? Cień mógł poczuć zniecierpliwienie i lekkie rozdrażnienie ze strony Demona. Widać było, że się martwił, ale jego cierpliwość też miała swoje limity i miał nadzieję, że jak zostaną na chwilę sami to Dręczyciel wszystko mu wytłumaczy bo nie miał zamiaru przymykać na to wszystko oczu. Nawet na momencik jednak teraz to nie był ani czas ani miejsce na takie rozmowy.
    Spojrzał uważnie na kochanka, gdy ten zaczął przeglądać makulaturę. Domyślał się, ze Cosiek mu nie pomoże w wyborze jedzenia. Za dużo tutaj było zapachów i przez to pewnie też nie miał apetytu, ale jak tylko dotrą do Mieszkania to na pewno zaraz będzie marudził, że chciałby coś zjeść. Kupił więc lekko przyprawianego tatara na wynos, mix kabanosów o wielu smakach, boczek z serem w chrupiącej panierce oraz sałatkę. Podszedł do Cienia nadal z Cośkiem na ramionach i poruszając się o kulach i podał mu siatkę z jedzeniem - wracajmy już bo zaraz wszyscy tu zwariujemy - poprosił go i sam ruszył w kierunku wyjścia, a przynajmniej miał taką nadzieję, bo naprawdę łatwo było się tutaj zgubić. Miał też nadzieję, że Bestie nie narobiły zbyt wiele szkód w wozie. Nie żeby go nie było stać na naprawę, ale naprawdę marzył teraz głównie o świętym spokoju.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Sztukmistrz

    Anarchs: Przywódczyni Rebelii
    Godność: Sophie "Opal" Bugs / Esmé de Chardonnay
    Wiek: gdy ukrywa arogancję, wygląda na nastolatkę.
    Lubi: suszone owoce i nowe moce
    Nie lubi: niekompetencji i braku kontroli | czekolady i deszczu
    Wzrost / waga: 1,80m bez obcasów / 65kg
    Aktualny ubiór: Dopasowana burgundowa suknia o długich rękawach - spódnica opadająca do kostek składa się z szerokich, niemal prześwitujących pasów koronek. Na ramionach etola z futra lodowego lisa, dodatkowo rękawiczki, a na nich pierścienie. Pantofle na wysokim, masywnym obcasie widoczne są spod spódnicy. Kreska na oku, dopasowany do cery puder oraz koralowa szminka. Włosy splecione w koronę, nad karkiem szkarłatna brosza spinająca warkocze.
    Znaki szczególne: palce o czterech stawach; wytatuowane imię na miękkiej części prawego nadgarstka
    Zawód: oficjalnie sekretarz arcyksięcia
    Pod ręką: skórzana aktówka, parasolka oraz Artefakty
    Bestia: Likyus z rdzawą gwiazdą na pysku (Orem), jadowicie zielony Avi (Verde), Alam (Riehl) o grzbiecie pełnym czarnych magnolii
    Nagrody: Bolerko-niewidko, Krwawa Broszka, Cukrowe Berło, Maska Tysiąca Twarzy, Bursztynowy kompas
    Stan zdrowia: z tkliwą raną postrzałową w mięśniu dwugłowym lewego ramienia
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 28 Cze 2012
    Posty: 559
    Wysłany: 7 Wrzesień 2018, 22:11   


      Deszcz oczyszczenia zaczął padać nad całym Mistem Lalek. Każda postać mająca kontakt z deszczem podlega efektom serum prawdy. Trwają one 10 postów od ostatniego kontaktu z wodą. Prosimy zaznaczać odliczanie postów! (Wszystko widzę~~)
      Deszcz mija wraz z końcem Wyzwań wrzesień-listopad.
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 8 Wrzesień 2018, 11:53   

    - Mało. - nie zgodził się z Cośkiem. - Ja mam prawie sześćdziesiąt. - dodał i pokazał liczbę palcami dłoni Cośka, Yako i swoimi. - Poza tym samice są wymagające. Nie tylko powinieneś być sprawny i silny, ale też umieć się zachować. Dawać im prezenty, dbać o nie, mieć pracę i zarabiać pieniądze by utrzymać dzieci i dom. - wymieniał markotnym tonem jakby było z tym dużo zachodu. Celowo zresztą, bo chciał ostudzić gorącą głowę i zapędy Kogitsune.
    Dobrze, że interesowała go nie tylko płeć piękna, ale również okrąglutkie, gumowe piłki. Nie do końca pojmował jeszcze zależności pomiędzy słowami. Potrafił przyporządkować je do obiektów, ale większość zdawała się być dla Cośka abstraktem. - Tak. Piłka też jest zabawką, dlatego można się nią bawić. - ułożył odpowiedzi na liczne pytania dziecka w jeden logiczny ciąg. Na moment położył piłkę na ziemi, choć nie wyciągał jej z worka. Podprowadził Cośka do piłki i posadził go na niej. Trzymając go za ramiona lekko nim zaczął nim bujać na boki. - Nie będę bujał mocniej, bo źle się będziesz czuł, ale w Norce możesz szaleć do woli. No, złaź. Musimy iść. - klepnął go delikatnie w plecy i chwycił za worek.
    Zajęty gazetami nie zauważył kiedy Yako i Cosiek zdążyli zrobić zakupy. Skinął tylko głową i poszedł za nimi dalej czytając wiadomości. Co jakiś czas kontrolnie zerkał znad stronic, żeby się nie zgubić. - Ej! Lusian! - odrobinę podniósł głos, żeby było go słychać w szumie i hałasie. - Słuchaj co piszą! - zrównał swój krok z Yako. - Omijajcie ulicę Cukierniczą, gdzie mistrzowie słodyczy mają swe składziki. Trwa tam protest gospodarzy przeciw szajce bądź szajkom Dachowców, którzy oferują własne wypieki. Potem jest o przecenie, że tanio i dużo słodyczy można kupić właśnie tam. - mówił i złożył gazetę. - Z tym, że Cukiernicza jest całkowicie zabarykadowana stoiskami. Nie przejedziemy tamtędy, więc będziemy musieli ją ominąć. - podzielił się spostrzeżeniem. - Na Specjalną Protestową Przecenę możemy wpaść jak będziecie czuli się lepiej. Zanim dojdą do porozumienia lub ktoś walnie embargo na mąkę i cukier minie szmat czasu. - uśmiechnął się blado i odetchnął. Wziął zakupy od Yako, żeby nie nosił wszystkiego i nie przeciążył nogi. Cień nadal był nerwowy, ale jego paranoja zelżała na chwileczkę. Póki zajmował czymś myśli nie wracał nimi do Eileen i Nishanta.
    - Niech to. Pada. Teraz to dopiero pojedziemy. - zamarudził niezadowolony. Nie wszyscy lustrzanie lubili moknąć, więc należało spodziewać się większego ruchu powozów. Przynajmniej ich był zakryty. Szybko ruszył w jego kierunku nie bardzo przejmując się spadającymi kroplami, gdyż nie było to oberwanie chmury grożące zmoknięciem w pięć sekund. Kopsnął drugą połowę zapłaty woźnicy za to, że czekał na nich z bestiami. W zamian otrzymał skargi i biadolenie.
    - Dłużej się nie dało? Wydzierały się te wasze stwory i tłukły w środku. Jużem myślał, że wszystko mi zniszczą, ale macie szczęście. Za to za tapicerkę chcę jeszcze srebrniaka. Czyścić będę musiał. - mężczyzna wypalił i spłonął rumieńcem nad swym gęstym wąsem. Gawain zmarszczył brwi i wcisnął mu srebrniaka w dłoń. - Niech się pan cieszy, że już jesteśmy, bo mieliśmy w planach dłuższe zakupy. Chociaż może sobie jeszcze o czymś przypomnę. - wycedził i zajął miejsce w powozie. Furor od razu się na niego rzucił, a gdy po głaskaniu się nie uspokoił został spacyfikowany przy pomocy piłki. Sierść śmiesznie mu się naelektryzowała. Ponieważ zabawka była duża wcisnął ją w miejsce na nogi, obejrzał podeszwy swoich butów i wzruszył ramionami. - Skoro i tak zapłaciłem za czyszczenie tapicerki... - uśmiechnął się paskudnie i wyłożył się wygodnie z butami na siedzeniu naprzeciwko, choć wyraźnie coś mu nie pasowało. Może faktycznie był zmęczony, że tak łatwo dał się sprowokować woźnicy. Odszukał termos i nalał sobie ledwie ciepłej kawy. Nadal była smaczna. Pewnie pyszniejsza o stokroć od tej, którą dostałby w hali, gdyby o niej nie zapomniał.

    1/10 - Deszcz oczyszczenia
    _________________

     



    Poskramiacz

    Godność: Kogitsunemaru Foxkeer
    Wiek: Wygląda na 6 lat
    Rasa: Cyrkowiec
    Wzrost / waga: 110 cm/ 16 kg
    Aktualny ubiór: na głowie kaszkiet z wystającą parą lisich uszu, biała koszula wciśnięta w ciemne rybaczki z grubego materiału, wszystko w miarę luźne
    Znaki szczególne: Bursztynowe oczy z czarnymi twardówkami, rude lisie uszy i 3 takowe ogony
    Pod ręką: .
    Bestia: Magiczny Kapeluterek
    Dołączyła: 31 Gru 2017
    Posty: 95
    Wysłany: 8 Wrzesień 2018, 21:19   

    - Sześćdziesiąt? Sześć dziesięć? - Pokazał na palcach, a raczej pomachał nimi w sposób zrozumiały tylko dla niego samego. - Dwunożni żyć tak dużo lat? - dopytywał. - Tylko Cienie? Ile lat Lusian? - Dużo było rzeczy, które trzeba robić by mieć samicę. Wszystko było trudne, a połowy nawet nie rozumiał. Lisy nie musiały tak długo czekać, a i zadowolić partnerkę było łatwiej. Czemu dwunożni tak utrudniają sobie życie?
    Powtarzał ruchy Dużego Lisa na "sucho" bez piłki starając się zapamiętać co jak się nazywa. To niby ma być takie zabawne? Jakoś mu się nie wydawało, ale spróbować nie zaszkodzi, a nuż będzie miał dobrą zabawę?
    Trochę niepewnie usiadł na piłce. Kula pod nim chwiała się i bał się że spadnie, na szczęście Cień cały czas go asekurował. Bujanie było nawet fajne jak już przyzwyczaił się do myśli że nie zleci, ale nie był pewien czy da radę sam to powtórzyć.
    Zachowanie białowłosego nieco uspokoiło chłopca. Podniesienie do góry też pomogło, kiedy wstrzymał oddech mógł wypatrzyć Cienia. Ciekawe po co mu te papierki. Musiałby być bardzo interesujące, bo rudzielec nie mógł się od nich oderwać.
    Nie potrafił na razie ocenić jakości mięsa kupionego przez Lusiana, ale wyglądało całkiem nieźle. Nie czuł głodu, ale mimo to był ciekawy jak będą smakować te dziwaczne potrawy. Nawet przez chwilę zastanawiał się czy nie spróbować na miejscu, ale szybko zrezygnował. Kiedy tylko puścił nos, zapachy zaatakowały go ze zdwojoną siłą i zakręciło mu się w głowie.
    Przeciskanie się przez tłum nie było zbyt fajne. Cały czas musiał zatykać nos, a ręką próbował trzymać jednocześnie zabawkowego pingwina i któregoś z opiekunów. Trwało to nieznośnie długo i chłopiec miał nadzieję, że się nie zgubili. Na szczęście udało im się wreszcie dotrzeć do wyjścia i mógł odetchnąć z ulgą. Nie przejął się zbytnio kapiącą na niego wodą, nie padało mocno więc bardzo nie zmokną i się nie zaziębią. Poza tym ich norka znajdowała się w większości nad ziemią, więc zalanie im nie groziło.
    Rozglądał się dookoła dopóki nie znalazł znajomego powozu. Nie czekając na nikogo rzucił się do niego biegiem, żeby sprawdzić czy z Bestiami wszystko w porządku. W trakcie ich nieobecności Lisom groziła tylko nuda, więc nie znalazł niczego niepokojącego. Owszem tapicerka była nieco zabrudzona, ale to chyba nie problem.
    Umościł się wygodnie na wielkiej piłce wciśniętej między siedzenia. Tak było ciekawiej i zabawniej, a żeby nie spaść mógł się chwycić nogi Cienia. Było mu trochę niewygodnie, ale nie za sprawą niepewnego podłoża, a uwierających ubrań. Były dla niego nowe i zupełnie nie był do nich przyzwyczajony. - Cosiek nie ubrania! - Zaczął narzekać. - I Cosiek nie buty! Cosiek bać się krzywozgryz. Cosiek i tak nie buty! - Przyznał się, sam nie wiedział czemu. Co prawda nadal przejmował się sceną ze sklepu, ale nie chciał na nowo wywoływać awantury.


    1/10 - Deszcz oczyszczenia
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 9 Wrzesień 2018, 08:57   

    - Tutaj dwunożni mogą żyć o wiele dłużej - westchnął na pytanie młodego. I jak on miał mu to wytłumaczyć? Ta liczba mogła być dla niego o wiele za duża - osiemset- powiedział, upewniając się, że nikt nie zwraca na nich uwagi, ponieważ Dachowiec, który żyje tak długo byłby raczej podejrzany. Z tego co wiedział ta rasa aż tyle nie żyje - osiem dziesięć dziesięć - spróbował w taki sposób mu to przekazać, bo jakby mieli do tego użyć palców to by potrzebował co najmniej czterdziestu osób, zakładając, że każda będzie miała po dziesięć palców w rękach i nogach.
    Obserwował małego Liska, gdy ten papugował jego gesty. Nie przeszkadzało mu to, ale raczej się tam nie przekona o zabawie. Normalnie pewnie by rzucił w niego tą piłką, by ją złapał, ale widząc jak tuli do siebie pingwina, zrezygnował z pomysłu. Prędzej oberwał by drugą zabawką w twarz niż puścił pluszaka. Pokażą mu jak odłoży nowego towarzysza gdzieś na krzesło, w bardziej bezpiecznym miejscu.
    - Dasz pingwinowi jakieś imię? - zapytał, by jak najbardziej odwrócić swoje myśli od tego co się wcześniej działo oraz tego co będzie się działo jak tylko pojawią się w Willi. Był ciekaw jaką kreatywnością okaże się dzieciak. Będzie musiał przecież sam wymyślić coś takiego, co by do pluszaka pasowało. To też będzie jakiś kolejny krok, na drodze do choć częściowego ucywilizowania go.
    - Hm? - zerknął na kochanka gdy ten go zaczepiał i do niego dołączył. Słuchał uważnie - kiedyś można się wybrać. Ciekawe co by młodemu zasmakowało, bo wiemy, że jak na razie żelki odpadają. Nie mam zamiaru go znów wylizywać - mlasnął z niesmakiem. Ale trzeba przyznać, że ciekawie się dzieje, aż miał ochotę sprawdzić, co dobrego można tam dostać, ale nie tym momencie. Gaw miał rację, pewnie trochę to potrwa zanim uda im się cokolwiek ustalić czy załagodzić, więc promocja powinna być nadal, gdy tutaj wrócą ze Świata Ludzi.
    Sam też nie przejął się deszczem. Nie lało jakoś strasznie, więc nie obawiał się, że kula się poślizgnie czy coś innego się stanie. Spojrzał zaskoczony za Cośkiem, gdy ten pognał do wozu, sprawdzić co z pozostałymi lisami. Ależ on się o nie troszczył, no patrzcie go. Wielki, mały obrońca.
    Słysząc narzekanie woźnicy, warknął ostrzegawczo - ciesz się, że za to gadanie, zamiast w łapę nie dostaniesz w łeb - powiedział groźnie, zupełnie innym głosem niż mówi normalnie. Ten był bardziej zachrypnięty, warczący i głęboki, zupełnie jakby to nie przemawiał Lusian, a fatyczny Yako, sprzed setek lat. Woźnica wyraźnie się wystraszył. Schował pieniądze i cierpliwie czekał aż będzie mógł ruszyć, odwieźć ich na miejsce i zniknąć im z oczu. Coś sobie dudrał pod nosem, ale Demon nie zwracał na to swojej uwagi - nic nie warty robal - warknął tylko jeszcze, wchodząc do wozu, nie przejmując się tym, czy mężczyzna go usłyszy czy też nie.
    Sam położył jedną nogę na siedzeniu naprzeciw, a na jego kolanach zaraz pojawił się mały Yuki, który widać było, że nie był zadowolony zbytnio z tego, że musiał być zamknięty w tak małym pomieszczeniu. Demon zaczął go głaskać może trochę za nerwowo. Próbował się w ten sposób uspokoić. Nie wiedział czemu tak wybuchł przy woźnicy i wolał, żeby to się nie powtórzyło.
    Pozorny spokój jednak nie trwał długo, bo oczywiście Cosiek musiał dorzucić swoje pięć miedziaków - będziesz je nosił mimo, że tego nie lubisz - zwrócił się do niego wkurwiony. Nie krzyczał, był zbyt spokojny, ale jego oczy płonęły, a źrenice zmieniły się w dwie wąskie szparki - nie mamy zamiaru mieć kłopotów, bo jakiś szczeniak, nie umie zachować się jak prawdziwy drapieżnik i dostosować do zmieniających się warunków. Nie zawsze mamusia wyliże tyłeczek, nie zawsze zwierzyna jest przy norce. Ba! Nie zawsze ma się norkę czy nawet wodę do picia, więc ciesz się, że musisz płacić tak małą cenę jaką jest noszenie ubrań, żeby móc żyć i rosnąć bez większych problemów. Nie myśl sobie, że taki smarkacz będzie nam mówił, co jest dobre a co nie - nie miał w dupie czy Cosiek go zrozumie czy też nie. W powozie zrobiło się jakoś dziwnie ciepło i widać było, że Demon już ledwo nad sobą panuje, żeby nie ulżyć sobie i nie spalić wszystkiego wokół.
    Miał nadzieję, że szybko dojadą do Zaułków, bo chciał mieć to wszystko już za sobą.

    Deszcz Oczyszczenia 1/10

    ZT x3
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 9