• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Cukierniokawiarnia "fantasmagorium"
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 23 Wrzesień 2016, 11:49   

    Z ulgą przyjął odpowiedź małego, puszystego pieska – Całe szczęście – pokiwał swoją głową i nieśmiało wyciągnął dłoń w stronę zwierzęcia – Mogę? – zapytał zatrzymując wyciągniętą rękę kilka centymetrów od głowy samiczki. Mężczyzna o czerwono fioletowych oczach w stu procentach rozumiał, że są istoty, które cenią sobie przestrzeń osobistą oraz, że nie będą pozwalały na tak śmiałe zachowanie ze strony obcej osoby. O ile biała suczka zgodziła się, by została pogłaskana, o tyle Nishi delikatnie przyłożył swoją dłoń do jej miękkiej główki i delikatnie ją po niej pogłaskał, delektując się mięciutkim futerkiem.
    Uśmiechnął się w swój specyficzny, flirciarski sposób na widok dziewczęcych rumieńców – znowu poczuł się tak, jak w swojej niezbyt chwalebnej młodości – lecz szybko zmienił wyraz twarzy na zwykły, miły uśmiech.
    Poczuł się niepewnie po raz kolejny dzisiejszego dnia, gdy nie udało mu się dostrzec żądnej kawiarenki w pobliżu – jednakże szybko odzyskał rezon, gdy lwica się zgodziła, a nawet pokazała mu wielobarwny szyld, tuż nad jego głową. – Ja i moja spostrzegawczość – zaśmiał się z siebie i ruchem ręki wskazał Mari, by ruszyła pierwsza. Kiedy weszli do pomieszczenia rozejrzał się szybko, nie przyglądając się niczemu (wolał to zrobić, kiedy już znajdzie wolny stolik, usiądzie i wszystko zamówi), dlatego też szybko podszedł do wolnego stolika tuż przy oknie, odsunął krzesło srebrnowłosej, aby mogła usiąść, zajął swoje miejsce oraz zawołał kelnera, poprosił o menu, które po chwili zostały im przyniesione. – Wybieraj, co tylko chcesz i niczym się nie krępuj – uśmiechnął się oraz puścił jej oczko.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 23 Wrzesień 2016, 12:04   

    Luna uwielbiała głaskanie więc sama przystawiła główkę do ręki Nishiego, merdając już przy tym bez krępacji.
    Mari uśmiechnęła się na ten widok. Słysząc reakcję skrzydlatego na pokazanie mu kawiarni zaśmiała się cichu i ruszyła do środka. Pobieżnie rozejrzała się po pomieszczeniu po czym skierowała się do wybranego przez Nishiego stolika. uśmiechnęła się do niego miło, dziękując za odsunięcie krzesła. Wcześniej jednak odstawiła psiaka na podłogę. Innocenza od razu skryła się pod stolikiem, aby ktoś przypadkiem jej nie rozdeptał. Stamtąd też oglądała okolicę swoimi błękitnymi oczkami.
    Mari przyjęła menu od kelnera i od razu zagłębiła się w jego treść, szukając co takiego można tu dostać. Co chwila zerkała też na swojego towarzysza, nie wiedząc czemu wydawał jej się strasznie intrygujący. Na jego komentarz uśmiechnęła się tylko lekko. Oczywiście, ze zamówi co chce! Przecież nie będzie kazać nikomu za siebie płacić! No bo jak to tak zrzucać opłacenie rachunku na nowo poznanego mężczyznę.
    W tym momencie stało się coś co miała nadzieję, że się nie stanie. W momencie gdy jeden z kelnerów przeniósł obok niej świeże, ciasto jej brzuch zareagował bardzo głośnym burczeniem. Twarz Mari znów oblała się szkarłatem.
    Szybko zamówiła dla siebie białą herbatę z kwiatem róży oraz kawałek ciasta mleczno-czekoladowego. Nie zapomniała również o Lunie. Poprosiła dla niej o miskę wody oraz jakieś smakołyki. Z tego co wyczytała w menu, coś takiego oferowali więc czemu by nie?
    W trakcie wybierania zamówienia chowała się przed wzrokiem Nishiego za kartą. Boże jaki wstyd! Postanowiła jakoś nakierować jego myśli na coś innego. Odchrząknęła więc i mimo iż nadal była zarumieniona, zapytała.
    - Czy na pewno wszystko w porządku? Mówiłeś, że masz jakiś problem ze skrzydłem. -Było jej głupio nie tylko dlatego, że w jej żołądku postanowiła sobie zrobić próbę amatorska orkiestra dęta, składająca się z samych głuchych ale również dlatego, że wcześniej nie zainteresowała się skrzydłem nowo poznanego. Jej brzuch to zawsze musi się odezwać we "właściwym" momencie. Jakby na potwierdzenie tego, burczenie znów się odezwało, tym razem o wiele ciszej. Całe szczęście!
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 24 Wrzesień 2016, 09:11   

    Dopiero kiedy usiadł przy stoliku (a zanim przyszedł kelner), rozejrzał się po pomieszczeniu, ze zdziwieniem dostrzegając masę sektorów w różnych kolorach. Jeden sektor był czerwony, to właśnie w nim usiadł wraz z Mari, drugi był pomarańczowy, a kolejny zielony. Różnorodność tych barw sprawiła, że zapragnął wrócić do swojego domu, gdzie przeważały stonowane kolory, choć przynajmniej jedna ze ścian w jakimś pomieszczeniu była jasna oraz wyrazista, by nadać pokoikowi ciepła. Szybko jednak otrząsnął się ze swoich rozważań, gdy karta dań została przyniesiona. Omiótł spojrzeniem wszystkie desery, jakie znajdowały się w menu i wybrał ciasto śmietankowo-czekoladowe z kawałkami truskawek, mające masę budyniową oraz czarną herbatkę z dodatkiem cytryny.
    Uśmiechnął się rozbawiony, gdy z brzucha jego towarzyszki rozniosło się donośne burczenie, a na widok jej skrępowanych rumieńców – poczuł w sobie ten pierwotny zew, którego od wielu lat nienawidził oraz pluł sobie w brodę za to, że kiedyś zmieniał partnerów i partnerki, jak tylko mu się znudzili. Uspokój się pomyślał zeźlony na samego siebie Nie zachowuj się jak napalony szczeniak! Machnął zirytowany skrzydłami, przez co strącił krzesło, stojące za nim. Wstał ze swojego miejsca, podniósł to nieszczęsne krzesło, zwyzywał się w myślach od najgorszych, a następnie usiadł po nowie przy ich stoliku. – Powiem Ci, że ze skrzydłami jest taki mały problem… Ciężko jest je dobrze usadowić.. – wytłumaczył się szybko, uśmiechając się lekko, patrząc na dalej schowaną za kartą kotkę. – Tak, wszystko dobrze – posłał jej radosne spojrzenie – Mięśnie mi się troszkę zastały, to dlatego, że dawno nie latałem – westchnął cichutko – Dziękuje, że pytasz, to bardzo uprzejme z Twojej strony – puścił jej oczko po raz kolejny.
    Po krótkiej chwili kelner postanowił przynieść ich zamówienia, które położył tuż pod ich nosami. Schylił się on jeszcze pod stolik, by podać puszystej kulce miskę z wodą i jakimiś psimi ciasteczkami. – Bardzo dziękujemy – grzecznie podziękował za podanie posiłku, na co mężczyzna w podeszłym wieku uśmiechnął się lekko, a następnie odszedł, by przyjąć kolejne zamówienie. – Życzę smacznego – nabił kawałeczek ciasta na widelczyk oraz wsadził je do ust. Przez chwilę rozkoszował się słodkim smakiem budyniu, śmietanki, czekolady i truskawek, po czym zapytał – Może miałabyś ochotę spróbować? - nabił kolejny kawałek, podniósł rękę i nachylił się lekko, by podsunąć jej kawałek ciasta pod nos. – Jest wyśmienite, więc szkoda by było, gdybyś nie spróbowała – posłał lwicy zachęcający uśmiech.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 24 Wrzesień 2016, 12:03   

    Mimo iż Mari ukrywała się za kartą, to cały czas spoglądała na swojego towarzysza. Przewrócenie krzesła ją rozbawiło. Zachichotała szczerze uśmiechając się do niego. Ucieszyła się, że faktycznie nic mu się nie stało. Odetchnęła z wyraźną ulgą.
    Gdy kelner przyniósł zamówienia podziękowała mu z uśmiechem, tak samo zrobiła Luna, która aż przebiegła wokół mężczyzny kilka kółek nie mogąc się doczekać swojego posiłku. Starała się jednak to robić tak aby nie wpaść mu pod nogi. Mari spojrzała na psiaka trochę karcąco po czym skupiła się na swoim ciastku. Nie czuła się sobą. Pierwszy raz spędzała miło czas z jakimś mężczyzną i to nie tylko dlatego, że czuła się zobowiązana go przeprosić czy dlatego, ze tego wymagało jej zadanie (tak jak to było w przypadku Falimira). Tego kapelusznika przy grobowcach spotkała przez przypadek i chciała tylko się zabawić co chyba się dla niego niezbyt dobrze skończyło. Ale cóż. To już nie był jej problem. Poza tym teraz było zupełnie inaczej. Nie wiedziała czemu ale chciała z Nishim spędzić trochę czasu. Mimo, że dopiero się poznali. Czuła się przy nim dziwnie zrelaksowana. Ale to w końcu tylko wyjście na ciastko. Zaraz potem każdy pójdzie w swoją stronę. Prawda?
    Spróbowała wytrząsnąć z głowy te myśli. Wzięła do ust kawałek swojego ciasta i rozkoszowała się jego smakiem. Nagle pod jej nos został podsunięty inny kawałek ciasta. Spojrzała na Nishiego zaskoczona nadal trzymając widelec w ustach. Nie wiedziała jak ma zareagować. W końcu jednak przełknęła swój kawałek ciasta i przyjęła podarek. Boże...czy ona kiedykolwiek przestanie się rumienić? To do niej nie pasowało.
    Ciasto było naprawdę przepyszne. Aż poruszyła ogonami zadowolona i oblizała się lekko. Po niezręcznej chwili wzięła na widelczyk swój kawałek ciasta i spojrzała na Nishiego pytająco. Jeśli tylko wyraził taką chęć podsunęła mu kawałek ciasta do spróbowania po czym napiła się herbaty. Zaskoczyło ją to, że na górę została dodana śmietanka, która nie dość, ze tworzyła świetną kompozycję z płatkami jadalnej róży ale też idealnie smakowała. Upiła szybko łyk brudząc sobie przy tym nosek śmietanką. Jednak nie zauważyła tego w ogóle i tylko uśmiechnęła się do Nishiego szczęśliwa, że na nią wpadł.
    Dawno nie czuła się tak zrelaksowana. Z niewiadomych dla niej powodów w głowie pojawiła się myśl, że nie chciałaby aby ta znajomość zakończyła się tylko na tym jednym, pewnie krótkim spotkaniu.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 10:10   

    Usłyszał jej słodki chichot, który naprawdę bardzo mu się spodobał i poczuł, że coś zakuło go w piersi. Znowu? Zapytał sam siebie oraz westchnął w duchu, próbując się uspokoić. Nie będę jej uwodzić! Wykrzyczał w myślach Nie jestem już tą samą osobą! Nie będę bezczelnym szczylem! Zganiał swój organizm, swoją naturę, próbując uspokoić pierwotne popędy swojej zepsutej duszy.
    Zaśmiał się pod nosem na reakcję białego psiaka, który z radości zaczął wręcz tańczyć u stup kelnera.
    Jego usta mimowolnie przybrały flirciarski uśmiech, gdy zobaczył rumieniec oraz usłyszał głośne przełknięcie kawałka ciasta Mari. Nie zdając sobie nawet sprawy z tego, spojrzał jej intensywnie w oczy, gdy zabierała się za spróbowanie jego kawałka ciasta. Nie spuszczał jej z oczy, dzięki czemu dostrzegł falujące ogony. Chyba posmakowało pomyślał triumfalnie i sam przyjął kawałeczek jej ciasta. Również było wyśmienite, co szybko skomentował – Przepyszne – pokiwał z uznaniem dla cukiernika głową – Masz wyśmienity gust moja droga – powiedział, o mało nie parskając śmiechem. Piękna kotka ubrudziła sobie nosek białą śmietanką i wyglądała komicznie. Biła kropka na nosie oraz malutki, cieniutki wąsik nad górną wargą sprawiał, że ledwie co powstrzymywał się przed salwą śmiechu. Na szczęście udało mu się opanować ten naturalny odruch i z rozbawieniem wypisanym na twarzy oraz wyczuwalnym w głosie, powiedział – Zacny wąs, milordzie – a następnie pochylił się lekko i starł jej śmietankę z wargi, nie omieszkając lekko przejechać po jej górnej wardze palcem, oraz noska. Oblizał swoje palce w swój typowo uwodzący sposób, po czym stwierdził, że śmietanka jest wyborna. – Nie przejmuj się, każdemu mogło się zdarzyć – pozwolił sobie teraz na lekki chichot, wracając do jedzenia swojego kawałka ciasta, który po chwili popił herbatką. Miała ona smak zwykłej czarnej herbaty z dodatkiem nutki cytryny i mięty, co idealnie wpasowywało się w kontrast między ciastem, a napojem. Wypiek był słodki oraz wyrazisty, herbata zaś była gorzko-kwaśna i delikatna w smaku. – Ta herbata jest wspaniała, muszę kiedyś taką zrobić w domu – powiedział ni stąd ni zowąd, chcąc porozmawiać z piękną towarzyszką, choć nie przeszkadzałoby mu milczenie – mógł napawać się jej egzotyczną urodą przez cały pobyt w kawiarence.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 11:53   

    Uśmiechnęła się miło połaskotana tym, że ma dobry gust. Cóż, miała szczęście do wyboru smakołyków. Ale przecież nie przyzna mu racji! Nie chce wyjść na jakiegoś kociego narcyza czy coś. Nie ma mowy!
    Przekręciła lekko głowę nie rozumiejąc rozbawienia Nishiego. Nie do końca rozumiała o co mu chodzi. Przecież nic takiego nie powiedziała. Spojrzała mu w oczy pytająco. Miały taki niezwykły kolor...
    Otrząsnęła się z myśli słysząc komentarz na temat jej wąsa. Chciała się go szybko pozbyć jednak Białowłosy uprzedził ją. Usunął śmietankę swoim palcem po czym oblizał go, komentując świetny smak pianki. Spojrzała na niego zaskoczona. Jej serce nagle przyspieszyło, gdy poczuła jego palec muskający jej usta. Zaraz! Czy on ze mną flirtuje?! Pomyślała zaskoczona i troszkę zirytowana. Nie pokazała tego jednak po sobie. Starała się uspokoić walące serce w jej piersi i dokończyła spokojnie ciasto popijając resztą herbaty. Tym razem jednak oblizała wąsa, nie krępując się jakoś szczególnie. Skoro on się bawi we flirt to ona też może prawda?
    W międzyczasie na jej kolana wskoczyła Luna, która już z pełnym brzuszkiem ziewnęła przeciągle i ułożyła się w białą kulkę na kolanach kotki. Mari pogłaskała psiaka po czym oparła głowę na dłoniach i spojrzała Nishiemu w oczy, machając leniwie ogonami. Słysząc komentarz na temat herbaty wpadła na mały pomysł. A co jej tam! Żyje się raz!
    - Mam nadzieję, że mnie wtedy zaprosisz - zamruczała lekko. Z jej gardła naprawdę dało się usłyszeć delikatne, kocie mruczenie. W końcu nim była, prawda?! - Ale założę się, że Twoja herbata nigdy nie dorówna tej, która tu podają - oparła się wygodnie i zaczęła głaskać Lunę cały czas spoglądając w oczy towarzysza i uśmiechając się przy tym zalotnie, trochę łobuzersko.
    Może i jego flirt był tylko zabawą ale cholera działał! Mari serce biło jak oszalałe, ale miała nadzieję, że Nishi nie wyczyta tego z jej oczu. Nie chciała zrobić z siebie dziewczynki, która wpadła w jego sidła, zastawione tylko dla jego czystej przyjemności. Co to to nie!
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 13:16   

    Podniósł zaciekawiony brew, zmianą postawy u lwicy. Z małej, słodko rumieniącej się dziewczynki zrobiła się dorosła, poważna kobieta, która nie boi się poflirtować. Oho, będzie zabawa pomyślał i coś błysnęło w jego oczach tajemniczo. Skoro chce się pobawić, to nie muszę się powstrzymywać niby ucieszył się z tego powodu, jednak coś w głębi duszy zakuło go, jakby chciało ostrzec, że może źle się to skończyć. No ale przecież to tylko zabawa? Kto pierwszy powie „Kocham Cię” przegrywa. – Nie omieszkam – błysnął jej białymi i zdrowymi zębami. – To wyzwanie? – przyjął łobuzerski wyraz twarzy – W takim razie wchodzę w to! – uśmiechnął się z pewnością siebie wypisaną na twarzy. Ja już jej pokażę pomyślał – Jednakże smutno byłoby pić herbatkę bez niczego, dlatego może powinienem kupić ciasto? Marny ze mnie piekarz.. A może Ty, moja droga, zechciałabyś coś na te okoliczność upiec? – jako, że Nishi wyznaje zasadę „coś za coś” nie pozwoli sobie na takie bezinteresowne robienie czegoś dla kogoś, kogo jeszcze tak naprawdę nie poznał. Jeśli Mari będzie chciała zostać w jego życiu na stałe lub chociaż na dłuższy okres czasu, to kruczek zrobi wszystko aby tak się stało. Mimo że czasami bywa okropny oraz niestały w uczuciach – będzie się starał z całych swoich sił, żeby ją pokochać prawie i czysto, a nie dla samej przyjemności czucia drugiego ciała koło siebie w mroźne noce. – Jak już zjemy, to proponuję byśmy udali się w jakieś bardziej ustronne miejsce… Może park? O tej porze nie ma tam wielu osób, a ta puchata kulka niewątpliwie ucieszyłaby się, gdyby mogła przez chwilę pobiegać na świeżym powietrzu – jego flirciarski uśmiech nie schodził mu z twarzy, ale zaraz postanowił zrobić coś, co rozbawi jego towarzyszkę. Zmienił wyraz twarzy na „zeza” i poruszał zabawnie brwiami, tworząc ciekawą fale. – Odrobina rozrywki zawsze się przyda! – potrząsnął głową niczym otrzepujący się zwierzak, sprawiając, że kosmyki jego włosów lekko opadły mu na czoło.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 14:32   

    Widząc, że Nishi połknął haczyk, wyszczerzyła swoje białe zęby ukazując długie zaostrzone kły. Słysząc wyzwanie w jego głosie spojrzała na niego drapieżnie. Chce zabawy? To będzie ją miał!
    - Tak się składa, że jestem mistrzynią w pieczeniu ciasteczek, które idealnie nadają się do każdej herbaty - powiedziała unosząc dumnie głowę. Nie odrywała przy tym wzroku z Opętańca - takich łakoci nie znajdziesz nawet na Cukierkowej Ulicy - oczywiście nie mogła być tego pewna. Ale czemu by się nie podroczyć z nim? Trochę rozrywki jej się przyda po tym ciężkim dniu.
    Patrzyła mu w oczy wyzywająco, starając się zapanować nad rumieńcami i prawie wyrywającym się z piersi sercem. Pierwszy raz tak się czuła. I... podobało jej się to. Nie chciała kończyć ani tej zabawy, ani tej znajomości.
    Słysząc kolejne propozycje, zamruczała ponownie. Nim jednak cokolwiek powiedziała Luna zerwała się z kolan słysząc o parku i zaczęła biegać przy ich nogach, powtarzając w kółko, jak to bardzo się cieszy ze spaceru. A przed chwilą to umierała ze zmęczenia. Mari zaśmiała się w duchu.
    Nie odwracała jednak wzroku od swojego rozmówcy. Ogony nie przystawały ani na chwilę. Widząc jednak, że Luna się niecierpliwi szybki ruchem wzięła swój widelczyk i porwała ostatni kawałek ciasta z talerzyka Nishiego. Z buzią pełną ciasta pokazała mu jeszcze zadziornie język. Już miała ciasto przełknąć gdy Skrzydlaty zaczął robić te swoje miny. Kotka o mało nie wypuściła ciasta nosem. W ostatniej chwili przełknęła kęs i zaczęła kaszleć ze śmiechu. Starała się jednak powstrzymać. Spojrzała na mężczyznę wzrokiem, z którego można było wyczytać mieszankę rozbawienia i złości. To drugie oczywiście starała się udawać.
    Pacnęła go puchatą łapą po białej czuprynie. Oczywiście nie wysuwając pazurów.
    - Jesteś okropny - powiedziała i wstała z miejsca zabierając swoje rzeczy - za karę Ty płacisz.
    Cicho, że on i tak chyba miał taki zamiar i że należało się Mari za kradzież ostatniego kawałka ciasta. Miała dobry humor i nie chciała tak szybko kończyć zabawy.
    Skierowała się do wyjścia, wołając wcześniej Lunę po imieniu. Przechodząc obok Nishiego musnęła go niby przypadkiem ogonem po uchu. A niech ma też coś dobrego z tego wszystkiego! Zerkając jeszcze za siebie wyszła przed cukiernię gdzie cierpliwie czekała na swojego towarzysza, korzystając z chwili samotności i wzdychając głęboko.
    Naprawdę miała nadzieję, że to nie będzie przelotna znajomość. Bardzo się ucieszyła, że Nishi chciał spędzić z nią jeszcze trochę czasu. W głębi duszy pragnęła, żeby wyszło z tego coś więcej niż zwykła znajomość.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 15:12   

    Spodobało mu się to drapieżne spojrzenie, jakim uraczyła go lwica o dwóch ogonach. – To wybornie, ja przygotuję herbatkę, a Ty moja droga, zajmiesz się pieczeniem ciasta – aż go ciarki ekscytacji przeszły – Oczywiście nie zostawię Cię z tym samej, jednak jestem w tyk kiepski, dlatego musisz mnie wtedy dobrze instruować – wymruczał ostatnie słowo niczym kot, mając nadzieję, że zabrzmi to równie ładnie, co u kotki, jednak jakoś w to nie wierzył. Bo przecież nikt nie może mruczeć lepiej od kotów, prawda?
    Zaśmiał się rozbawiony na reakcję pieska, który domagał się pójścia do parku już/teraz/zaraz. Pokręcił głową i schylił się pod stolik, by porwać zwierzątko na ręce oraz jakoś je uspokoić. – Mała, spokojnie, pójdziemy – w tej samej chwili zorientował się, że złośnica siedząca przed nim porwała jego ostatni kawałek. Oczywiście nie miał jej tego za złe, ale swoje komiczne miny i tak musiał zrobić. – I tak za mną szalejesz, skarbie – puścił jej oczko i wypuścił puchatą kulkę z objęć. Jak widać było, takie uspokajanie nie pomogło. – I tak bym zapłacił! Nawet gdybyś upierała się, że nie potrzebujesz abym to robił – posłał jej całusa, zanim oddaliła i skierowała się do wyjścia, a on sam ruszył w kierunku kasy. Po czuł tylko jak coś przyjemnego przyjeżdża mu po twarzy i uśmiechnął się radośnie, domyślając się, iż to był jeden z ogonów (a może nawet oba) lwicy. Słysząc wołania Mari, odwrócił się, orientując się, iż woła ona swoją małą pupilkę. Luna powtórzył w myślach i się uśmiechnął. – Dzień dobry – przywitał kasjerkę miłym uśmiechem – Chciałbym zapłacić – powiedział, a na pytanie, jakie było zamówienie – płynnie wyrzucił z siebie słowa, mówiące co takiego zamówili oraz zapytał – Dostanę tutaj żelki w kształcie gałki ocznej? – machnął zniecierpliwiony skrzydłami, gdy młoda dziewczyna poszła na zaplecze. Jednak gry wróciła po chwili z torebeczką z żelkami, uśmiechnął się radośnie. – Ile się należy? – zapytał, wyciągając portfel z kieszeni.
    Gdy już zapłacił za wszystko, a torebeczkę z żelkami ukrył w kamizelce – wyszedł z kawiarenki, witając czekającą na niego kobietę z psinką, rozbrajającym uśmiechem. – Idziemy? – zapytał i pomachał kilka razy skrzydłami, gubiąc przy tym jedno z piór, które szybko podniósł i włożył kotce między włosy. – Pasuje Ci – powiedział i ponownie puścił jej oczko, a następnie wziął kobietę pod rękę, ruszając z nią w stronę parku.

    zt x2
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Trucicielka Serc

    Godność: Jocelyn D'Voir
    Wiek: 22 lata
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Spokój, bawarke, kapeluszników
    Nie lubi: Węży, Rona i Słodkiego
    Wzrost / waga: 176/ 49
    Aktualny ubiór: https://imgur.com/a/IVLdD
    Znaki szczególne: bursztynowe oczy, tatuaz feniksa na całych plecach
    Zawód: Najemnik
    Pod ręką: Sakwa z pieniędzmi, pare zwoi pergaminu, pióro, katana, sztylet
    Broń: Katana, sztylet,
    Bestia: Rajski Ptak- Samael
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga, Animicus
    Stan zdrowia: Ranna na umyśle, niedożywiona
    Dołączyła: 27 Maj 2016
    Posty: 370
    Wysłany: 19 Luty 2017, 13:03   

    Ciastko nie było takim złym pomysłem. Może i nawet lepszym dla niej z racji kaca? Źle by było gdyby podczas spotkania z tak uroczą damą, zwymiotowała bo przesadziła z alkoholem...
    A słodycze przecież lubi. Nawet bardzo. Tak więc przytaknela na propozycje Julii.
    Zastanawiała się gdzie też może ona pracować. Z tego co zauważyła w Krainie Luster, co rzadko komu przeszkadza jak pracownik pizgnie sobie grzdyla.
    Tak więc musiała pracować w miejscu w którym trzeźwość jest absolutnym wymogiem. Tutaj nie mieli jakichś specjalnych zawodów wiec... Czyżby była lekarzem? No ewentualnie kowalem ale do tego nie ma mięśni. Kto wie.
    Gdy wyszły ze sklepu oberwała słońcem po oczach. W sklepie panowal przyjemny pol mrok a na zewnątrz? Istna solara.
    Przyslonila dlonia oczy póki nie przywykly.
    Skierowala się do jedynej cukierni jaka była w mieście lalek. Bursztynowy budynek jak i szyld wyglądały dokładnie jak te z czasow drugiej wojny światowej u ludzi. Jedyne co przyciągało uwage to obfita wystawa pełna różnych lakoci. Wręcz poczuła jak głód sciska jej kiszki. Fakt. Nic nie jadla od wczoraj.
    Co do lisa. Sposób w jaki go nabyla pasował do jej osoby. Kobieta zastanawiala się jakim dzieciakiem była Julia.
    Wpuściła do środka najpierw dziewczynę a dopiero potem weszła ona. Wnętrze robiło wrażenie. Wręcz ociekało slodyczą. Znała jednak reputacje tego miejsca. Jeśli trafisz na gorszy dzień to umrzesz orzez arszenik w slodyczach. Stolowanie się tutaj było jak rosyjska ruletka. Wygrasz albo cos dobrego albo umrzesz w katuszach.
    Ale podobno warto zaryzykować.
    - Mam nadzieje że wyjdziemy stąd żywe - roześmiała się radośnie. Prawdę mówiąc nic jej to nie robiło. Będzie co będzie. Śmierć to podobno kolejna przygoda.
    Samael kroczyl za nią niczym jej stróż. Którym w sumie był. Jako jedyny zawsze przy niej trwa.
    - Samaela poznałam w lesie niedaleko czekoladowego jeziora. Dwoje klusownikow chciało go sprzedać. Odkupilam go a ten mały czort uciekl. Potem zaatakował mnie jakiś jadowity boa na sterydach. Prawie umarlam. I gdyby nie fakt że na jeziorze było dwóch rybaków to bym tu z tobą teraz nie rozmawiała. Ostatkiem sil rzucilam się z urwiska a oni mnie złapali. Dali odtrutke i wysadzili gdzies na brzegu. I znowu pojawił się on. Gdy kapalam się w rzece. Obserwowal mnie i gdy zawarla się między nami swego rodzaju więź pojawilo się stado dzików. Ale daliśmy sobie z nimi rade nie? - poczochrala go po owlosionym lbie. - Jest jedyna istota która zawsze przy mnie byla. Na dobre i na złe. I wiem że mogę mu ufać - powiedziała juz ciszej. Można było dostrzec w jej oczach smutek i ból tak wielki że od samego patrzenia robi się ciężko. Jednak znikło to i na nowo pojawił się szaleńczy błysk.
    - No to na co masz dziś ochotę? - rozejrzała się dookoła. Było w czym wybierać.
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 19 Luty 2017, 13:43   

    Julia szła obok Jocelyn, co jakiś czas zerkając na jej towarzysza. Nie bała się go jednak czuła, że on ją chroni. Uśmiechnęła się na tę myśl. Przynajmniej Jocelyn nie była sama. Ciekawe czy nadal pamięta Gregory'ego. Ale wolała nie pytać, chyba lepiej żeby się nie zadręczała teraz przypadłością ciemnoskrzydłej kobiety. Choć automatycznie chciała jej pomóc. No cóż, taka już jej natura.
    Uśmiechnęła się do Jocelyn, gdy ta przepuściła ją w drzwiach. Rozejrzała się po kawiarni, a jej oczy od razu się uśmiechnęły. Znała reputację tego miejsca, jednak jakoś się tym nie przejęła. A poza tym to oni by mieli pewnie potem problemy jakby Bane się dowiedział co się stało. A potem jeśliby ją wyratował to sama dostałaby burę, za to, że w ogóle przyszła w to miejsce. Zaśmiała się w myślach wyobrażając sobie wściekłego Cyrkowca, a za nim pewnie i lekarza, z tym jego zimnym spojrzeniem. Ech...zobaczymy jak to będzie.
    Usiadła przy jednym ze stolików, i zajrzała do karty. Odkładając torbę na ziemię, poczuła wyraźną ulgę. Przynajmniej chwilę odpocznie przed powrotem do Kliniki.
    Słuchała uważnie opowieści swojej towarzyszki. W oczach rudowłosej pojawiła się troska, gdy ta opowiadała co ją spotkało. Jednak wnioskując z tych opowieści, raczej nie to spowodowało zaniki pamięci - ale już wszystko z Tobą w porządku? - zapytała gdy kobieta wspomniała o pogryzieniu przez węża. Wiedziała, że jad potrafi być bardzo niebezpieczny. Ba! Spotkała się z kilkoma przypadkami pogryzień, przez jadowite zwierzęta. Całe szczęście, że Ci rybacy mieli przy sobie surowicę. Ale skąd oni ją w ogóle wzięli? I skąd wiedzieli jaką podać? Przecież osoby, które nie zajmują się gadami, albo nie są medykami, raczej nie noszą ze sobą surowicy. A może w tamtym regionie jest to po prostu częste? Hmm...może Anomander będzie coś wiedział na ten temat, facet sprawiał wrażenie jakby wiedział prawie wszystko. Będzie go musiała zapytać.
    Słysząc pytanie, zamyśliła się - ja chyba wezmę torcik czekoladowy z malinami oraz białą herbatę z kwiatem czarnego bzu - powiedziała po czym uśmiechnęła się tajemniczo do kobiety - a Tobie poleciłabym czerwoną herbatę Pu Erh z dodatkiem imbiru - powiedziała spokojnie. Widziała jak Jocelyn krzywi się w trakcie wychodzenia ze sklepu. Pewnie miała kaca, choć to bardzo nie pasowało do jej siostrzyczki sprzed lat. Wyglądała jednak na zmęczoną. Gdy podszedł do nich kelner, złożyła swoje zamówienie oraz poprosiła o smakołyki dla Amber oraz miskę wody, po czym czekała na co zdecyduje się Joce i czy weźmie poleconą przez dziewczynę herbatę czy nie.
    _________________

     



    Trucicielka Serc

    Godność: Jocelyn D'Voir
    Wiek: 22 lata
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Spokój, bawarke, kapeluszników
    Nie lubi: Węży, Rona i Słodkiego
    Wzrost / waga: 176/ 49
    Aktualny ubiór: https://imgur.com/a/IVLdD
    Znaki szczególne: bursztynowe oczy, tatuaz feniksa na całych plecach
    Zawód: Najemnik
    Pod ręką: Sakwa z pieniędzmi, pare zwoi pergaminu, pióro, katana, sztylet
    Broń: Katana, sztylet,
    Bestia: Rajski Ptak- Samael
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga, Animicus
    Stan zdrowia: Ranna na umyśle, niedożywiona
    Dołączyła: 27 Maj 2016
    Posty: 370
    Wysłany: 19 Luty 2017, 15:13   

    Usiadla na przeciw Julii a obok niej na kanapę wgramolil się Samael. Nie miała nic przeciwko. W domu tez z nią leży gdy nie ma na nic ochoty i po prostu siedzi i się obija. Prawdę mówiąc powinna rozejrzeć się za jakąś praca. Ma jeszcze trochę oszczędności ale na długo to to nie wystarczy. Tym bardziej że nie żyje jakoś specjalnie oszczędnie.
    Torby z zakupami ułożyła sobie w nogach. Grunt by o nich nie zapomnieć. Nie od razu zajrzała do karty. Najpierw na parę chwil się zwiesiła tak jakby. Przez pytanie dziewczyny. Jej oczy jakby zaszły mgła. Czy z nią wszystko w porządku?
    Niby tak ale..
    - Można... Można tak powiedzieć - na chwilę do jej głowy dobijaly się jakieś wspomnienia. Urywki. Chaotyczne, wszystko nie spójne. Jednak na migawka czerni i bieli skończyła się równie szybko co się zaczęła. Chyba wypilam wczoraj o wiele więcej niż pamięta. W zasadzie powinna uważać z alkoholem. Czasami miewa urwany film przez to wszystko. Pokręciła głową. Przejmować się będzie później. Teraz ma wyborne towarzystwo i szkoda by było zmarnować ten czas na rozmyślanie o blahostkach.
    Przejrzala karte. Najchętniej wzięła by wszystko ale! Musi zacząć oszczędzać. No i dbac o figure nie?
    - Wezmę mus czekoladowy z cytrynowym sorbetem no i te twoją herbatę Pu Erh z imbirem a dla Samaela lody miętowe- do stolika akurat podeszła kelnereczka ubrana w tak slodki stroj ze Joce miala ochotę ją zakneblowac i zabrac do domu. Spisala co kobiety zamawiaja i z uśmiechem na ustach zabrala karty.
    Musiało być po niej nieźle widać że jest skacowana skoro dziewczyna poleciła jej akurat te herbatę.
    - Wybacz mi mój stan ale trochę wczoraj przegięłam z alkoholem - uśmiechnęła się przepraszajaco. Z każdą chwilą wspomnienie poprzedniej nocy jakby blaklo.
    - Gdzie pracujesz? Takie delikatne rączki to raczej nie do pracy specjalnie fizycznej co? - zlapala dłoń Julii i kreslila na niej delikatne kółka kciukiem.
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 19 Luty 2017, 15:55   

    Tulka patrzyła na nią z troską, słysząc niepewność w jej głosie oraz widząc jak na chwilę jej oczy zaszły mgłą. Coraz bardziej sądziła, że Joce potrzebuje jednak pomocy, jednak nie miała na to jeszcze wystarczających dowodów, a domyśliła się, że jakby chciała ją zaciągnąć do Kliniki to czarnowłosa nie zgodziłaby się na to, może nawet wyśmiała dziewczynę, że przesadza.
    Uśmiechnęła się słysząc, że Jocelyn wzięła herbatę, która jej poleciła. Zastanawiała się też, czy bestie w Krainie Luster mogą ot tak jeść słodycze. W końcu mimo wszystko to są zwierzęta, nie ważne jak bardzo inteligentne. Ale nie skomentowała tego w żaden sposób.
    Przyglądała się uważnie skrzydlatej, gdy ta przeprosiła ją za swój stan. Julia uśmiechnęła się na to miło - nie mam Ci co wybaczać - powiedziała spokojnie - tylko na przyszłość uważaj, bo może się to skończyć gorzej niż tylko porannym kacem - czuła się trochę dziwnie pouczając jakby nie patrzeć starszą od siebie kobietę. Chyba szkolenie ją trochę zmieniło, gdyż czuła, że powinna to powiedzieć. Martwiła się o Joce, nie ważne czy była to jej Jocelyn, której coś się stało, czy może ktoś bardzo podobny, który przypadkiem nazywa się tak samo jak Opętaniec.
    Zaskoczyła ją tym, że wzięła ją za rękę, postanowiła jednak jak na razie jej nie zabierać. Przyglądała się jednak cały czas kobiecie - Pracuję w miejscowej Klinice jako pielęgniarka - powiedziała spokojnie - miałam szczęście, bo wczoraj wróciłam do Krainy Luster, a dziś już udało mi się tam zdobyć pracę - powiedziała lekko speszona - dzięki temu nie muszę też szukać żadnego mieszkania - dodała.
    Co jakiś czas spoglądała na zegar. Wiedziała, że Anomander nie lubi spóźnień, dlatego nie chciała sprawdzać jego cierpliwości już pierwszego dnia.
    - A Ty czym się zajmujesz? - zapytała zaciekawiona, co też ta kobieta może robić. Patrząc na jej zakupy raczej nie cierpiała na brak pieniędzy, jednak czym tez mogła się zajmować? Przyglądała się Jocelyn uważnie, mając nadzieję, że nie bedą zbyt długo czekać na swoje zamówienia.
    _________________

     



    Trucicielka Serc

    Godność: Jocelyn D'Voir
    Wiek: 22 lata
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Spokój, bawarke, kapeluszników
    Nie lubi: Węży, Rona i Słodkiego
    Wzrost / waga: 176/ 49
    Aktualny ubiór: https://imgur.com/a/IVLdD
    Znaki szczególne: bursztynowe oczy, tatuaz feniksa na całych plecach
    Zawód: Najemnik
    Pod ręką: Sakwa z pieniędzmi, pare zwoi pergaminu, pióro, katana, sztylet
    Broń: Katana, sztylet,
    Bestia: Rajski Ptak- Samael
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga, Animicus
    Stan zdrowia: Ranna na umyśle, niedożywiona
    Dołączyła: 27 Maj 2016
    Posty: 370
    Wysłany: 19 Luty 2017, 20:11   

    Słysząc poradę od młodszej kobiety zmruzyla oczy. To było takie urooocze!
    Dopiero zaczęła a już zboczonko zawodowe! No ta dziewczyna to istny anioł. Dosłownie.
    Nie czuła się urażona ani nic w ten deseń. To było urocze że Julia daje rady bądź co bądź nieznajomej osobie. Znaczy to że się nią przejmuje. Taka slodziutka.
    I ten zawód!
    Pasuje do niej jak ulał. Pielęgniarka. Pewnie kiedyś zostanie lekarzem. Ale długa droga przed nią oj długa. To trochę zabawne że w świecie tryskajacym magia nadal potrzeba kogoś takiego jak lekarz. To tylko pokazuje jak niewiele tak naprawdę różni świat ludzi i krainę luster. Świat ludzi ma technologie, kraina luster magie. Ale oba światy są słabe.
    W tym momencie do stolika wróciła kelnerka z ich zamowieniami. to się nazywa ekspresowa obsługa . Dała Samaelowi jego lody. Nie martwila się tym ze daje lody zwierzakowi. A dlaczego? Dlatego ze te lody to tak naprawdę skruszony lód z dodatkiem mięty i śmietany. Nic poza tym. Jocelyn bywała tu dość często. I te specjalne lody sa efektem nocy spędzonej z szefowa tego galimatiasu. Swoją drogą bardzo slodkiej kobiety. To nie tak że Joce się z nią przespala po to by wprowadzila do karty te lody. To akurat był pomysł właścicielki lokalu. A poznały się podczas gdy Miriam kapala się w nocy w stawie zupelnie nago. Kto by pomyślał że taka z niej ekshibicjonistka?
    Trucicielka puscila dłoń Julii po czym lyknela herbaty czując jak ból głowy jakby maleje. Julia wiedziała co poleca. Oj tak.
    Zadziwiające było to jak szybko Julia dostała swoją pracę. To oznaczało że musi być uzdolniona.
    Zamyslila się na pytanie które jej zadala. Jej praca...
    - Jakby Ci to... Powiedzmy że pomagam ludziom uwierzyć w siebie - powiedziała to z tajemniczym usmieszkiem. Nie powie jej przecież że poprzez seks powoduje ze ludzi nabierają pewności siebie. W dodatku to nie wszystko. Pracuje tez nad ich wygladem i doradza w różnych sytuacjach. Ogólnie jest ekspertem do spraw wizerunku. Tak ładnie to ujmując. Mus jak i sorbet były wyśmienite a z racji że kobieta była bardzo głodna zjadla to bardzo szybko. Samael skończył tuż po niej.
    - od dawna jesteś w Krainie Luster? - teraz rozkoszowala się efektem jaki dawało picie tej specyficznej herbaty.
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 19 Luty 2017, 20:38   

    Przyglądała się uważnie kobiecie, gdy ta powiedziała czym się zajmuje. Pomaga ludziom uwierzyć w siebie? Trochę to brzmiało dziwnie, ale Tulka nie chciała za bardzo naciskać.
    Uśmiechnęła się do kelnerki dziękując za przyniesienie zamówienia. Położyła pod stołem smakołyki i miskę z wodą. Lisiczka wyskoczyła z torby, przy lądowaniu dzwoniąc lekko dzwoneczkiem na szyi o zabrała się za powolne pałaszowanie smakołyków. Julia uśmiechnęła się z ulgą, że kitka je spokojnie, a nie marudzi tak jak to ostatnio miała w zwyczaju. Schyliła się by pogłaskać futrzaka i sama spróbowała swojego ciasta.
    Położyła uszka zadowolona ze smaku i zajadała ciasto powoli, popijając je herbatą. Poruszała delikatnie ogonem, ciesząc się smakiem. No tak to mogę zaczynać każdy dzień. Najpierw naleśniki, a potem tort czekoladowy! Zaśmiała się pod nosem.
    Uśmiechnęła się rozbawiona, widząc jak Joce pochłania swoją porcję słodyczy. Pewnie jeszcze nic nie jadła. A to Tula myślała, że ma słodkie śniadanie. Pokręciła głową z niedowierzaniem. W tym momencie czuła się jakby to ona była starsza, ale nie przeszkadzało jej to.
    - Od jak dawna jestem w Krainie Luster? - powtórzyła pytanie i zamyśliła się - trafiłam na tę stronę Lustra jakieś cztery lata temu, ale poznaję świat dopiero od około trzech - wzruszyła ramionami, kończąc swój kawałek ciasta i dopijając herbatę. Pomyślała, że będzie miło jak kupi też dla Anomandera i Banea.
    Wstała więc - przepraszam na chwileczkę - uśmiechnęła się do Jocelyn i ruszyła do kasy. Zamówiła trzy kawałki ciasta na wynos oraz zapłaciła za ich zamówienia. Joce zrobiła za nią zakupy, Tulka może zapłacić za słodkości.
    Wróciła do stoli z uśmiechem na ustach, a widząc, że jej towarzyszka wypiła już herbatę zagadnęła - ja niestety muszę się już zbierać, bo dyrektor Kliniki bardzo nie lubi jak ktoś się spóźnia - powiedziała zgodnie z prawdą - po drodze chciałam wstąpić jeszcze w na jeden ze straganów, na którym widziałam śliczne wiklinowe kosze i chciałabym kupić jeden dla Amber, żeby miała swoje legowisko - podniosła z podłogi ciężką torbę, do której wskoczyła jeszcze Amber, w rękach trzymała pudełko z ciastem - może zechciałabyś mi potowarzyszyć i mnie odprowadzić? - uśmiechnęła się miło i jeśli skrzydlata wyraziła taką chęć ruszyła w stronę wyjścia - rachunkiem się nie przejmuj, już zapłaciłam - puściła jej oczko i wyszła z kawiarni, kierując się w stronę Kliniki, a po drodze stoiska z koszykami i kocykami.

    ZT x2
    _________________

    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 10