• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Kryształowe Pustkowie » Teatr Świateł.
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
    Samael
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 15 Kwiecień 2015, 10:21   

    Tak, miraż. Miejsce pełne miraży na wpół prawdziwych i jak widać niebezpiecznych. Można to uznać za irytujące, bo jak tak dalej pójdzie, to może się okazać, że ni z tego ni z owego flaku mu z brzucha wypadną bo miraż tak chciał. Cudownie.
    Podążał za śladami wyłamanych kryształów nie mogąc się nadziwić faktem, że lisica okazała taką głupotę. Porani się tak biegnąc, uciekając w panice. Właśnie, panice przed czym? No przecież nie przed nim, on jej pomógł...
    Może wciąż czuje się ścigana przez poprzedniego właściciela?
    Jednak coś mu tu nie grało i to mocno. A gdy już ujrzał ten strach w jej oczach i ranę w łapie... Miał ochotę wykonać facepalma. Nie żeby coś, ale czuł wyraźny brak kilku elementów by załapać logikę całej sytuacji.
    - Spokojnie, spokojnie - zaczął delikatnie, po raz kolejny chcąc pomóc lisicy. Oh biedna, ma już u niego cholerny dług. Jeśli znów odpłaci mu się pięknym za nadobne to Samael może się wściec, a tego nikt nie chce.
    Ale jednak nie, nie może być tak łatwo, oczywiście, że nie. Pojawił się i trzeci gracz, całkiem realny i też zakuty w kajdany. Tego samego właściciela? Chyba nie. Coś majaczyło Samaelowi w głowie, że to taka specyfika tego stworzenia. Majaczyło mu też, że musi przy nim zachować spokój, lodowaty spokój. A jeszcze lepiej być przyjaznym. Czy coś.
    Jak to dobrze, że miał wprawę w byciu przyjaznym dla potworów. Szczególnie podczas patrzenia w lustro. Więc teraz wystarczy sobie wyobrazić, że ma przed sobą lustro ukazujące prawdę i powinno mu się udać.
    Bo gdyby nie był dla siebie przyjazny to ta gęba straszyłaby ludzi jeszcze bardziej niż teraz.
    Więc spokojnie, spokojnie. Cofał się w kierunku Lodowatej (Skąd mu się w ogóle wzięło by dać jej TAKIE imię? To idiotyczne.) chcąc ją uspokoić, położyć dłoń na głowie, przejechać delikatnie, zapewnić, że wszystko będzie w porządku.
    Zignorujmy dźwięki, które ewidentnie brzmiały jak jęk pustego żołądka. Przecież znał też i to z własnych doświadczeń. Więc emanujmy radością, szczęściem, przyjaznym nastawieniem! Nikt się ciebie nie boi, piękna, groźnym pięknem istoto! Odejdź, tu pożywienia nie znajdziesz! Samael wcale nie jest spięty, wydaje ci się! Lodowata jest taka bo ją boli, to wcale nie strach! Widzisz ten uśmiech? Mówię ci, jest przyjazny!
    Błagam, uwierz w to, stworze.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 16 Kwiecień 2015, 14:55   

    Idiotyczniejsze byłoby raczej nie nadanie takiego oczywistego imienia, chociaż... to też nie to. Ale sobie jest. (Wiesz, imię sobie sama możesz wymyślić, ja chyba podchwyciłem twoje określenie i tak się nam to tutaj przyjęło ;D Albo to ja pierwszy ją tak nazwałem...)
    Co do trójki graczy, to jest też czwarty - tutejsze iluzje. Je również Schnee miewała i one sprawiły, że jej działania nie były dla mężczyzny w pełni sensowne.

    Zwierzęta nie zawsze chcą być obserwowane. Kazam do tej grupy nie należał, ale ze Schnee tak właśnie jest; ona nie lubi być widoczną, odpędzała się od dotyku Samaela, nie chciała niczego poza wolnością. I jedzeniem. A wolność zabierał jej kroczący w koszmarach. I choć lisowa pałała strachem, jej obrońca się w nim nie posiadał.
    Straszydło kontynuowało swoje ryki, przybierało na sile ich brzmienie. Zamachnął łańcuchami - te radośnie frunęły, tchnięte siłą zamachu. A potem jak korale ołowiane, stargane z szyi królowej, runęły o ziemię. Kazamy nie zabijają od razu - najpierw się karmią strachem żywych, dopiero później konających już ofiar. Oboje jego wybrańców na ofiary mogło dojrzeć, że nie zostaną trafieni tym żelastwem. Początkowo, Lodowata wyrywała się od Samaela i nawet jej się to zgrabnie i prędko powiodło. Ale nie odeszła daleko. I spojrzała rozgniewanymi ślepiami na sprawcę jej lęków. Upiór zawył, łańcuchy, niczym macki, zatańczyły w powietrzu, i ze złością huknął nimi o pobliskie kryształy, krusząc je. Nie zauważywszy nowych oznak przerażenia, zawrócił tam, skąd tu przybył. Kiedyś może ponownie spotka tę lisicę i ponownie spęta ją w kajdany. A wtedy nie pozwoli sobie na to, by byle dwunożny mu popsuł plany.
    A może iluzja i jemu się ukazała, i to za jej przyczyną zrezygnował z łowów?..

    Tęczowa aura otoczyła pozostałą tu dwójkę i ich pobyt na Kryształowym Pustkowiu dobiegł końca.


    2x z/t, nie musisz tu już żadnego postu pisać.
    _________________


    x x x x
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 28 Październik 2015, 20:33   

    Kontynuacja stąd: link

    Zarówno udzielona droga może prowadzić donikąd, jak i wskazane miejsce na poszukiwania rośliny zwiastować zgubę. Nie ma nic pewnego i każdy wybór stawia jeden wielki znak zapytania. Przyjmując jednak, że staruszka mówi prawdę - spróbujmy...
    - To daleko, mogę nie dotrwać - zgodziłam się z jej osądem, licząc na przychylność z jej strony. Czym prędzej te rozmówki się zakończy, tym szybciej od smrodu się oddalę. Wyłapałam jednak kilka nieścisłości, na które zamierzałam poznać odpowiedzi:
    - Przebywasz tutaj sama, nie wiesz co ta ścieżka w sobie za niebezpieczeństwo kryje, wiesz, że bliżej nam znaleźć roślinkę niż do miasta się udać, ale sama nie zdołasz jej sobie znaleźć? A mimo to, jednak chce ci się nam pomagać? To czysta bezinteresowność, czy może próbujesz nas przechytrzyć? - bez obaw o urażenie jej, wprost zapytałam, nie licząc na to, że otrzymam szczera odpowiedź. Ale przynajmniej dam jej do zrozumienia, że od rany nie zgłupiałam i potrafię ocenić sytuację.
    Gdy otrzymałam satysfakcjonującą mnie odpowiedź na powyższe wątpliwości, tj. sensownie tłumaczące takie postępowanie, powróciłam do kwestii udzielenia jej wsparcia w nadziei, na to samo dla mojej rany. Mimo wszystko, nie chciałam utracić władania w kończynie!
    - Jaka więc jest to roślina, którą mamy odnaleźć? Opis jakiś bym prosiła możliwie szczegółowy. I gdzie jej szukać, bo wokoło kryształów niczym gwiazd na niebie?
    _________________

    y y x x x x x x x x y




    Arystokrata

    Godność: Nathan Raccoon Chavc
    Wiek: 31 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Lisę, muzykę
    Nie lubi: wspomnień, kłamstw, MORII
    Wzrost / waga: 192cm/79kg
    Aktualny ubiór: biała koszula z kołnierzem oraz podwiniętymi do łokcia rękawami, którą wpuścił w czarne jeansowe spodnie spięte paskiem z ładnie zdobioną klamrą i na którą narzucił kamizelkę koloru spodni. do tego ciemne buty a la kowbojki, kilka rzemyków w roli bransoletek na prawym nadgarstku, srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie połowy serca ukryty pod koszulą oraz szara torba, w której miał najpotrzebniejsze rzeczy
    Znaki szczególne: złote oczy, kolczyk w lewym uchu
    Zawód: projektant, krawiec, rzadko kelner w klubie Na Gorąco
    Pod ręką: portfel, klucze, telefon, paczka fajek, zapalniczka, Lilio-Róża przypięta do kołnierza, Blaszka zmartwienia (pół) na srebrnym łańcuszku, Lisa ukryta w odmętach torby
    Broń: Ruger New Model Super Blackhawk (Lisa)
    Nagrody: Tęczowa Różdżka, Lilio-Róża (za wydarzenie teatralne), Blaszka Zmartwienia, Zegarmistrzowski Przysmak (2szt.)
    Stan zdrowia: dobre pytanie
    Dołączył: 24 Cze 2014
    Posty: 142
    Wysłany: 6 Listopad 2015, 11:33   

    Szopek czuł jakby cała rozmowa toczyła się bez konieczności jego udziału, zupełnie go nie dotycząc, co niestety prawdą nie było. Zerkał co rusz to na jedną, obcą, to na drugą, swoją kobietę dochodząc do coraz mocniejszych wniosków, że baby załatwią to lepiej między sobą. Mają jakieś tajemnicze sposoby na dogadanie się, ale dla niego wciąż pozostaną one nieodgadnione. Co ci przyszło po tym izolowaniu się, Raccoonie?
    Pewien był tylko tego, że w Krainie Luster na każdym kroku pojawiają się dylematy, w których każda odpowiedź jest dla człowieka przy zdrowych zmysłach zakończy się i tak tragicznie. On chyba jeszcze do nich należał, choć zaczynał mieć wątpliwości po opuszczeniu kopalni.
    W każdym razie, to Różowa Panna go tu sprowadziła, niech teraz się martwi o ich losy i dokonuje wyborów. On grzecznie za nią poczłapie bez względu czy do miasta, czy po roślinę, a w przypadku nieprzewidzianych okoliczności postara się ochronić, lepiej niż robił to dotychczas. Nic tylko się zastrzelić, moja Liso...
    - Przyznaj szczerze, jaki w tym jest haczyk. Niebezpieczne bestie? Czy może nieprzyjemności dla osoby, która roślinę zerwie? Jakieś jej tajemnicze właściwości, skutki uboczne? Coś tu musi nie grać, dlatego jeśli mamy pomóc sobie i jednocześnie oddać przysługę tobie, babciu, lepiej uprzedź nas zawczasu, żebyśmy mogli się choć psychicznie przygotować. – Wiedział, że czasu na pogaduszki też za wiele nie mają, niemalże czuł na plecach jego poganiający oddech, ale lepiej by tym razem posiadali chociaż podstawową wiedzę. Zamiast znów „o, słyszałam o kryształach, chodźmy!”...
    _________________
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 8 Listopad 2015, 18:12   

    Staruszka spojrzała na nich i zamyśliła się.
    -
    Pytocie panocku jakie wos tu niebezpieczne sprawy czekają, ja? - zapytała Szopka -Niestety muszem wos zawieść - odparła patrząc mu w oczy i podchodzą do niego bliżej. - tutaj ni ma nic co by było groźne.
    Cofnęła się trochę, trzymając jedną rękę na plecach.
    -
    Jo je staro. Dwiesta lat mam już na karku - powiedziała smutno i popatrzała na nich przeszklonym wzrokiem. - To zielsko jest bardzo małe, to je wręcz mech. Czerwony mech - dodała po chwili. - obrasto on kryształy, najczęściej te fioletowe - mówiła dalej - jo już nie widza tak jak bych chciała, więc mogę se ich szukoć - mówiąc to pokazała na pobliskie kryształy - mech je drobny, przez co trudno go obaczyć, jednak myśla, że wasze młode łoczy dadzą se z tym rade, czy ni mom racji?
    Zapytała odwracając nagle wzrok w ich stronę. Popatrzała z nadzieją na podróżników i zwróciła się znów do mężczyzny.
    -
    Panocku kochocie te dziełchę? - pokazała na Vegę - jeśli tak to musicie znaleźć ten mech i przynieść go do mnie. - powiedziała to z niesłychaną jak na jej wiek siłą. Przeszła parę kroków i ze stęknięciem usiadła na kamieniu nieopodal. Poruszyła skrzydłami, a raczej tym co z nich zostało, wydając przy tym nieprzyjemny dźwięk.
    -
    To pomożeta starej pannie w potrzebie? - zapytała ich smutno.
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 10 Listopad 2015, 12:10   

    Ciężko powiedzieć, by czułam się usatysfakcjonowana posłyszanymi słowami staruchy. Z każdym kolejny przez nią wypowiadanym miałam tylko nadzieję, że zaraz skończy i odejdzie na bezpieczną odległość. Bo sama nie byłam pewna, co bardziej mi przeszkadza - upływ czasu czy bliskie towarzystwo wiedźmy?
    - Idziemy szukać - odpowiedziałam krótko, zdrową ręką kierując Szopka ku sobie i oddalając wgłąb kryształów, gdzie liczyłam odnaleźć mech.
    - Pójdę pierwsza, a jeśli kryształów będzie zbyt wiele, zaczekasz na mnie. W końcu twój niepewny krok zachęcający do upadku to ostatnie, czego nam potrzeba na polu tych strasznych brzytw.
    Ruszyłam w stronę rzeźbionych krzeseł, lecz uciekając do boku, gdzie fioletowe twory były już całkowicie randomowe w swoich kształtach.
    - Widzisz gdzieś coś? - pytałam, nie będąc samej zadowolonej z efektów poszukiwań.
    Błądziłam uważnie wzrokiem w myśl zasady, że lepiej dokładniej jest spojrzeć, niż po omacku łazić w pobliżu kolejnych kryształów, mając nadzieje, że poszukiwane samo się w oczy rzuci. Delikatnie nachylałam się nad fioletowymi ostrościami, okrążałam wzrokiem ze wszystkich stron. Czerwony mech musi tu gdzieś być, musi gdzieś rosnąć!
    _________________

    y y x x x x x x x x y




    Arystokrata

    Godność: Nathan Raccoon Chavc
    Wiek: 31 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Lisę, muzykę
    Nie lubi: wspomnień, kłamstw, MORII
    Wzrost / waga: 192cm/79kg
    Aktualny ubiór: biała koszula z kołnierzem oraz podwiniętymi do łokcia rękawami, którą wpuścił w czarne jeansowe spodnie spięte paskiem z ładnie zdobioną klamrą i na którą narzucił kamizelkę koloru spodni. do tego ciemne buty a la kowbojki, kilka rzemyków w roli bransoletek na prawym nadgarstku, srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie połowy serca ukryty pod koszulą oraz szara torba, w której miał najpotrzebniejsze rzeczy
    Znaki szczególne: złote oczy, kolczyk w lewym uchu
    Zawód: projektant, krawiec, rzadko kelner w klubie Na Gorąco
    Pod ręką: portfel, klucze, telefon, paczka fajek, zapalniczka, Lilio-Róża przypięta do kołnierza, Blaszka zmartwienia (pół) na srebrnym łańcuszku, Lisa ukryta w odmętach torby
    Broń: Ruger New Model Super Blackhawk (Lisa)
    Nagrody: Tęczowa Różdżka, Lilio-Róża (za wydarzenie teatralne), Blaszka Zmartwienia, Zegarmistrzowski Przysmak (2szt.)
    Stan zdrowia: dobre pytanie
    Dołączył: 24 Cze 2014
    Posty: 142
    Wysłany: 10 Listopad 2015, 18:35   

    Doprawdy, nie pojmował czemu babcia nie ma siły sama wybrać się po mech porastający kryształy, ale posiada jej wystarczająco, by atakować zadaniami przypadkowych przechodniów. Wszystko tu się nie trzymało kupy, choć z drugiej strony tego właśnie się spodziewał.
    Na wzmiankę o miłości, skinął tylko głową, nie wyrażając sobą nic więcej, bo wdawanie się w dyskusje stawało się wyłącznie stratą czasu. Tyle dobrego z tej całej gadaniny, że wiedzieli czego mniej więcej szukać – mchu. No dobrze, niech i tak będzie. Jeśli wcześniej nie odpadnie mu noga, a Vedze ręka, to pewnie ktoś jej to dostarczy.
    - Okej. Chodźmy. – Machnął tylko ręką i pokuśtykał za Różową.
    Ostrożnie szedł między kryształami, by nie sprawić sobie dodatkowych obrażeń, a przecież już wcześniej widział, że bezpieczne one nie są. Z drugiej strony, po raz kolejny ukochanej zostawiać samej na pastwę losu nie chciał, dlatego z pomrukami niezadowolenia słuchał jej idiotycznych propozycji o rozdzielaniu się, jeśli nie będzie dawał rady. Musiał zagryźć zęby i w żadnym wypadku nie zostawać w tyle.
    Podczas gdy Vega zajmowała się oglądaniem kryształowych krzeseł, Szopek przez wzgląd na wzrost zajął się przeszukiwaniem tych minerałów, które rosły wyższe i trudniej dostępne. Stanie na palcach jednej nogi okazało się nie lada wyczynem, ale niestety na obecną chwilę nie przynosiło efektów.
    Może udali się w złym kierunku? Może te małe cholerstwa rosły tylko w jednym konkretnym miejscu, nie gdzie popadnie, ale przecież staruszce ciężko było im to wyjaśnić…
    - Niestety, nic u mnie nie ma. – Westchnął zrezygnowany ruszając bliżej sceny. Może gdzieś w jej ciemniejszych zakamarkach zgromadzi się mech. - Jak twoja rana? Mam nadzieję, że znajdziemy tę czerwoną roślinę na czas i Baba Jaga nas nie wy…Szopie? Słownictwo!Nie wystawi. – Niby nie chciał pokazywać po sobie zbyt wielu emocji, więc czym prędzej wrócił do poszukiwań, nie patrząc nawet na rozmówczynię.
    _________________
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 13 Listopad 2015, 14:37   

    Staruszka uśmiechnęła się tylko. Podeszła zmęczona do najbliższego ... kamienia? kryształu? i usiadła na nim.
    Gdy tylko parka się od niej oddaliła, ta uśmiechnęła się paskudnie pokazując swoje zgniłe zęby. Rozsiadła się na swoim nowym miejscu i bez najmniejszego namysłu wyciągnęła woreczek pełen...robaków. Tak robaków i zaczęła je zajadać jak najlepsze smakołyki. Wydając przy tym obrzydliwe dźwięki mlaskania i pękania robaczywych pancerzyków.
    W trakcie zajadania po prostu rozpłynęła się w powietrzu, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. No może poza zapachem. Ten tak szybko się nie ulotni.


    Piszcie spokojnie i szukajcie mchu. Powiem wam gdy go odnajdziecie i bardzo bym prosiła aby nie robić tu z własnego MG i nie mówić, że się go znalazło bez mojego posta.
    _________________

     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 15 Listopad 2015, 15:44   

    Spodziewać się mogłam, że od pierwszego strzału roślinki nie znajdziemy.
    - Moja rana się pięknie trzyma, jakby chciała zostać ze mną na zawsze. - Bo najważniejsze to przecież nie ulegać cierpieniu.
    Obejrzałam się na teatr, na ścieżkę, gdzie zostawiliśmy staruszkę. Niestety, nie było jej tam. Znikła!
    Jak dobrze, że akt zjadania robaków mnie ominął. Do robaków nic nie miałam, ale ich spożywania to by się znalazło parę przeciwwskazań.
    - Szopku, chyba nas wykrzaczyła i poszła! - zawołałam, wcale nie robiąc sobie przykrości ani nie tracąc nadziei na pomoc z jej strony. Nawet, jeśli zamierzała nam tylko przedłużyć w czasie dotarcie do miasta, te kilka czy kilkanaście minut ich nie powinno uziemić.
    Weszłam pomiędzy rozłożyste, piękne kryształy, licząc się z tym, że jestem sama i nie ma kto mi asekurować. Ale kulawy Szopek niekoniecznie w pełni mógłby temu sprostać, no ale... chłop jak dąb, ejże, Vegusiu, to twój Szopek! Tak, oczywiście, mrau!
    Uśmiechnęłam się na myśl że jeszcze znaleźć meszek i babcie, i będziemy mogli znów zająć się sobą, wrócić do swoich przygód.
    Tak, mobilizuj się, rach, ciach, wzrok paczy!
    Spotkałam się z obfitymi krzewami kryształów. Kucnęłam i przechodziłam pomiędzy nimi, pod rozłożystymi gałązkami, oddalając się od samego teatru. Spoglądałam po krzewach, od spodu ich gałązek, cały czas zdrową ręka kontrolując równowagę, a ranną przykładałam do ciała, nie zamierzając jej używać.
    - Czary mary, meszek się pokaże! - wyszeptałam dla poprawienia sobie humoru.
    Raccoon pewnie by pomyślał, że znowu mnie coś napadło.
    _________________

    y y x x x x x x x x y




    Arystokrata

    Godność: Nathan Raccoon Chavc
    Wiek: 31 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Lisę, muzykę
    Nie lubi: wspomnień, kłamstw, MORII
    Wzrost / waga: 192cm/79kg
    Aktualny ubiór: biała koszula z kołnierzem oraz podwiniętymi do łokcia rękawami, którą wpuścił w czarne jeansowe spodnie spięte paskiem z ładnie zdobioną klamrą i na którą narzucił kamizelkę koloru spodni. do tego ciemne buty a la kowbojki, kilka rzemyków w roli bransoletek na prawym nadgarstku, srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie połowy serca ukryty pod koszulą oraz szara torba, w której miał najpotrzebniejsze rzeczy
    Znaki szczególne: złote oczy, kolczyk w lewym uchu
    Zawód: projektant, krawiec, rzadko kelner w klubie Na Gorąco
    Pod ręką: portfel, klucze, telefon, paczka fajek, zapalniczka, Lilio-Róża przypięta do kołnierza, Blaszka zmartwienia (pół) na srebrnym łańcuszku, Lisa ukryta w odmętach torby
    Broń: Ruger New Model Super Blackhawk (Lisa)
    Nagrody: Tęczowa Różdżka, Lilio-Róża (za wydarzenie teatralne), Blaszka Zmartwienia, Zegarmistrzowski Przysmak (2szt.)
    Stan zdrowia: dobre pytanie
    Dołączył: 24 Cze 2014
    Posty: 142
    Wysłany: 17 Listopad 2015, 15:34   

    Zniknięcie tej wiedźmy przyjął w pewnym sensie z ulgą, chyba każdemu źle się pracowało, gdy inna, obca osoba patrzyła mu na ręce. Skoro nie miała zamiaru posłużyć im żadną przydatną radą, to nie była wcale potrzebna. Byleby tylko wróciła na czas odebrać swoje mchy i, jak obiecała, pomogła zająć się ranami odniesionymi po wyprawie do kopalni. Tylko, że… Skoro potrafiła się teleportować – dlaczego nie mogła się przenieść do miejsca, gdzie rósł mech? Stara wariatka.
    - Bardzo dobrze. Na najbliższy czas mam dość oglądania twarzy magicznych istot. Jednak to mi daje wiele wątpliwości, co do konieczności naszych poszukiwań...
    Westchnął i zaklął pod nosem, kiedy i w okolicach kryształowej sceny nic się nie znalazło. Na domiar złego Vega postanowiła ruszyć dalej, w głąb wszelkiej maści kolorowych kamyczków. I niestety, o ile mu się dobrze zdawało, to droga do miasta prowadziła w przeciwną stronę, więc nie dość że mogą krążyć bezsensownie za mchem, to jeszcze będą się oddalać od kolejnego miejsca, gdzie mogliby znaleźć pomoc. Niedobrze.
    W całym zamyśleniu, zapomniał o pilnowaniu swojej równowagi, która teraz była wyjątkowo zachwiana przez wzgląd na kulejącą nogę, a postawił ją tak niefortunnie, że mało co nie zawył z bólu i jedynym ratunkiem w tej sytuacji było chwycenie się najbliższego wsparcia, czyli kryształowego słupa. W tej konfrontacji nieco ucierpiała jego prawa dłoń, bo z kilku palców poleciała krew. Ale nic poważnego, jest facetem, przeżyje drobne rozcięcie skóry patrząc na to, co przeżywał jeszcze niedawno. Miał tylko nadzieję, że Vega tego nie dostrzeże, bo przecież szła sporo przed nim, a sam Szop próbował nie wzbudzać podejrzeń.
    Przyjrzał się jeszcze kryształowi na odchodne, po czym machnął ręką i poszedł dalej. Szkoda, że to tylko moja krew, nie żadne mchy.
    Zdumiewała go różnorodność kształtów i skojarzeń, jakie przychodziły na myśli na widok tych tworów. Tu naprawdę łatwo było napotkać dosłownie wszystko, jeśli się wiedziało gdzie szukać. Czy istniały jakieś przewodniki po Krainie Luster, niczym po Glassville z wyróżnioną każdą ulicą i ważniejszymi budynkami?
    - To bez sensu. Nawet nie wiemy czy ten mech wygląda jak nasz ludzki? Przecież to magiczny świat, tu krowa może być królikiem… Nienawidzę takich niejasności. – Mimo wszystko nie mógł tracić nadziei. Wiedział, że nie jest tu sam, że to żoneczka potrzebuje pomocy, a on jak zwykle musi wtrącić swoje pesymistyczne trzy grosze.
    Zamknął się i ruszył przeszukiwać ścieżkę pośród drobnych i niewysokich, bo góra dziesięciocentymetrowych kryształo-sadzonkach.
    _________________
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 19 Listopad 2015, 13:22   

    Vega wpadła w małą plątaninę, formułującą się wciąż w jedną ścieżkę - oglądała się za ewentualnymi odnogami, lecz takie się nie zdarzały. Zmęczenie dawało jej się we znaki i musiała przystanąć na większym skrawku wolnej przestrzeni. Na skrawku jałowej ziemi rozrysowała zapamiętaną drogę podróży od centrum teatrzyku, z czego wyszło jej, że sporo się już oddalili od początkowego miejsca. Czas zrobić pętelkę i powrócić, ale... o, ach tak, spostrzegła właśnie jedną odnogę, którą niemal pominęła, a skręcała w zamierzonym przez nią kierunku. Wąskie przejście wymusiło przeczołganie się, ale nadmiar kryształów sprzyjał lepszym efektom poszukiwań. Dalej już było trochę łatwiej.
    - Nie narzekaj i pośpiesz się. Mech to mech, a nie kwiatek!
    Wbrew wypowiadanym słowom, Gwiazdce także doskwierała irytacja. Jak się okaże, że ich poszukiwania spełzną na niczym, to postara się o to, by wszystkie kości staruszki wesoło zaskwierczały i zapadły pod wzajemnym ciężarem. Ano miała ochotę ją połamać przez jakiś ciekawy upadek. Ale to kijem przez szmatę na wysięgniku koparki musiałaby raczej, bo jak ten smród znowu...
    a fe! Myśl o czymś przyjemnym!
    Przewaliła się na plecy i spojrzała na kryształy piętrzące się nad nią, całkowicie pochłaniające wgląd w nieboskłon. Wypatrywała najmniejszego objawu przebarwienia, mając je za potencjalnego kandydata na roślinkę. Z trudności w znajdowaniu, dosięgły ją wyobrażenia o tym, jak wyglądałaby jej dłoń, gdyby spróbowała wyprostować rękę ku górze, prosto w sidła ostrych kryształów. Albo co byłoby z nią, gdyby nagle ten sufit się na nią zwalił.
    Owszem, Vega nie ma zwyczaju do masochistycznych praktyk, ale teoria zawsze warta uwagi. W ty, wydaniu akurat takiego zabarwienia się jej trafiła.
    _________________

    y y x x x x x x x x y




    Arystokrata

    Godność: Nathan Raccoon Chavc
    Wiek: 31 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Lisę, muzykę
    Nie lubi: wspomnień, kłamstw, MORII
    Wzrost / waga: 192cm/79kg
    Aktualny ubiór: biała koszula z kołnierzem oraz podwiniętymi do łokcia rękawami, którą wpuścił w czarne jeansowe spodnie spięte paskiem z ładnie zdobioną klamrą i na którą narzucił kamizelkę koloru spodni. do tego ciemne buty a la kowbojki, kilka rzemyków w roli bransoletek na prawym nadgarstku, srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie połowy serca ukryty pod koszulą oraz szara torba, w której miał najpotrzebniejsze rzeczy
    Znaki szczególne: złote oczy, kolczyk w lewym uchu
    Zawód: projektant, krawiec, rzadko kelner w klubie Na Gorąco
    Pod ręką: portfel, klucze, telefon, paczka fajek, zapalniczka, Lilio-Róża przypięta do kołnierza, Blaszka zmartwienia (pół) na srebrnym łańcuszku, Lisa ukryta w odmętach torby
    Broń: Ruger New Model Super Blackhawk (Lisa)
    Nagrody: Tęczowa Różdżka, Lilio-Róża (za wydarzenie teatralne), Blaszka Zmartwienia, Zegarmistrzowski Przysmak (2szt.)
    Stan zdrowia: dobre pytanie
    Dołączył: 24 Cze 2014
    Posty: 142
    Wysłany: 22 Listopad 2015, 16:55   

    Łatwo powiedzieć pośpiesz się komuś, kto ma teoretycznie wszystkie kończyny sprawne, a przynajmniej te służące do chodzenia, w innym przypadku już trudniej zrealizować. Ale Nathan przecież nie chciał nikogo zawieść, więc ze zdwojoną siłą ruszył na poszukiwania.
    W międzyczasie – ciesząc się, że Vega nie zwróciła uwagi na drobną ranę – opatrzył dłoń bandażem wyciągniętym z plecaka, tak by krew przestała się sączyć, brudząc przy tym nie tylko kryształy, ale i jego ubrania.
    Kiedy również przy małych krzaczkach żadnego mchu nie było widać, poszedł dalej, wijąc się między coraz bardziej piętrzącymi się kryształami. Z daleka zapewne wyglądały niczym schody, lecz gdy człowiek znajdował się nimi otoczony niekoniecznie miał to przeczucie. Ostatecznie i prześwity między poszczególnymi gałęziami czy łodygami zaczęły zanikać, a całość stała się tunelem lub jakąś wnęką ślepo zakończoną – trudno było to Szopkowi na obecną chwilę stwierdzić, bo kolorowe szkło nie przepuszczało promieni słonecznych ze względu na swoją grubą warstwę, a to, co przedostawało się tu od strony wejścia nie było wystarczające, aby oświetlić dalszą część groty.
    Całe szczęście, że mężczyzna miał ze sobą latarkę, która chwilę później znalazła się włączona w jego dłoni i umożliwiła badanie wnętrza.
    _________________
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 22 Listopad 2015, 18:59   

    Poszukiwanie tajemniczego mchu zajęło im prawie godzinę. Wydawało się bezowocne. Gdy jednak zaczęli tracić nadzieję, Szop w końcu chyba znalazł to czego tak usilnie szukali.
    Tunel do którego wszedł wcale nie był tak ciemny z powodu kryształów.
    Wszystko było tam pokryte grubym, czerwonym dywanem. Tak to przynajmniej wyglądało. Jakby ktoś przykleił do sufitu i ścian krwistoczerwony, gruby, puchaty dywan. I to samo zrobił na podłożu.
    Wszystko byłoby piękne i ładne gdyby nie jeden fakt. Jak ten mech zebrać?
    Gdyby Racoon spróbował teraz zerwać go rękami, nie udało by mu się to. Mech był bardzo wytrzymały i do tego dość śliski. Było to spowodowane ogromną wilgocią. Po ścianach wręcz spływała woda. Szopek stał w błocie i powoli się w niego zapadał. Gdyby spróbował stanąć na mchu to najpewniej znalazłby się co najmniej po kolana w lodowatej wodzie. Dywan unosił się na niej tworząc doskonałe maskowanie dla mokrej pułapki. Chcąc urwać kawałek ciągnie się całą, ciężką warstwę.
    Jak więc sobie z tym poradzicie? Pamiętajcie, że czas żywota dla ręki Vegi mija nieubłaganie.
    _________________

     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 26 Listopad 2015, 00:09   

    Poszukiwania nie przyniosły Vedze żadnych pomyślnych skutków. Postanowiła zawrócić, zwłaszcza, że Szopek za nią nie podążał. Wyglądała za nim w drodze powrotnej, aż ujrzała w prześwicie pomiędzy kryształami jego sylwetkę na tle tunelu. Jak to się stało, że go nie spostrzegłam wcześniej?
    - O, jesteś. O, znalazłeś - wyznała bez jakiegokolwiek entuzjazmu. Brzmiałaby lepiej, gdyby miała siły rozwodzić się nad składaniem zdań. I odkryłaby zaschnięta krew na jego dłoni, gdyby tylko choć trochę zainteresowała się jego osobą.
    Przykucnęła przy brzegu, badając strukturę mchu. Prędko doszła do wniosku, że bez ostrych narzędzi nie da rady wyrwać poręcznego kawałka. Zerknęła do plecaka, szukając przydatnych narzędzi. Podała szopkowi linkę z hakiem oraz kilof, aby spróbował nimi pociąć mech. Prawdopodobnie samej zaś odkryła kilka pilniczków w małej kieszonce, które musiały zapodziać się w nim z dawnych wypraw. Ujęła w dłoń największy, próbując nim wyciąć kawałek mchu.
    - Zawsze można hakiem wkuć się gdzieś dalej - myślała na głos - i pociągnąć ile mamy sił. Może po drodze powrotnej, ciągnąc, sporo się go poprzecina na kryształach i... o, właśnie!
    No tak, tylko jak teraz taki wyłamać i oprawić w rękojeść, myślała.
    - Może jakby linka owinął kryształ i uciął kilofem, zdobylibyśmy poręczne narzędzie do cięcia mchu? - nie dbała o to, jak prowizorycznie brzmią jej plany. Potrzebowali skutecznego sposobu, a do tego nawet jednorazowe i nieporęczne narzędzia są dobre.
    Byle quest wykonać.
    _________________

    y y x x x x x x x x y




    Arystokrata

    Godność: Nathan Raccoon Chavc
    Wiek: 31 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Lisę, muzykę
    Nie lubi: wspomnień, kłamstw, MORII
    Wzrost / waga: 192cm/79kg
    Aktualny ubiór: biała koszula z kołnierzem oraz podwiniętymi do łokcia rękawami, którą wpuścił w czarne jeansowe spodnie spięte paskiem z ładnie zdobioną klamrą i na którą narzucił kamizelkę koloru spodni. do tego ciemne buty a la kowbojki, kilka rzemyków w roli bransoletek na prawym nadgarstku, srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie połowy serca ukryty pod koszulą oraz szara torba, w której miał najpotrzebniejsze rzeczy
    Znaki szczególne: złote oczy, kolczyk w lewym uchu
    Zawód: projektant, krawiec, rzadko kelner w klubie Na Gorąco
    Pod ręką: portfel, klucze, telefon, paczka fajek, zapalniczka, Lilio-Róża przypięta do kołnierza, Blaszka zmartwienia (pół) na srebrnym łańcuszku, Lisa ukryta w odmętach torby
    Broń: Ruger New Model Super Blackhawk (Lisa)
    Nagrody: Tęczowa Różdżka, Lilio-Róża (za wydarzenie teatralne), Blaszka Zmartwienia, Zegarmistrzowski Przysmak (2szt.)
    Stan zdrowia: dobre pytanie
    Dołączył: 24 Cze 2014
    Posty: 142
    Wysłany: 30 Listopad 2015, 12:01   

    Kiedy tylko światło latarki rozbłysnęło w jaskini, oczom Szopka ukazała się czerwień pochodząca od rosnącego wszędzie mchu. Kącik jego ust uniósł się nieznacznie w geście zadowolenia z odnalezienia tego, o co prosiła staruszka, ponieważ teraz tylko pozostawało go zebrać i odnieść jej, aby zajęła się ich ranami. Ich, właśnie, oby Vega nie postanowiła się zgubić, bo czas ich pod każdym względem naglił.
    Postanowił wyrwać jakąś kępkę, później martwić się o resztę, jednak jak się okazało przyszły mu inne problemy. Coraz ciężej było mu zrobić krok i już nie dlatego, że jedna noga nie była w pełni sprawna, a podłoże okazało się być na tyle błotniste, że stało się idealną pułapką dla nieuważnych. Dlaczego musiał zatrzymać się akurat w takim miejscu? Ziemia pod mchem wydawała się być dobrym zamiennikiem, a przynajmniej mniej grząskim, dlatego w pierwszej kolejności wyswobadzając zwichniętą kończynę i wykonując przy tym jak najmniej ruchów, żeby jeszcze mocniej się nie zapaść, postawił ją na mchu. To rozwiązanie także nie okazało się być trafnym, bowiem chwilę potem poczuł jak chłód mokrej cieczy częściowo go otacza, lecz w gruncie rzeczy przyniosło mu to spore ukojenie przy tak nadwyrężonej kostce. Tym sposobem, nie wiedząc co ze sobą zrobić, zatrzymał się jedną nogą we wodzie, drugą w błocie i korzystając z okazji spróbował wyrwać mech. Ten jednak ani drgnął, dłonie Szopa zsuwały się z niego, nie mogły go dobrze uchwycić, nawet próba oderwania go od spodu nie przyniosła pozytywnego efektu, gdyż był on sczepiony w jedną potężną warstwę. Aż tu nagle do groty zawitała Vega.
    - Dziękuję skarbie, nie trzeba się o mnie tak bardzo martwić. – Prychnął z sarkazmem w odpowiedzi na te wspaniałe plany. Powinien się przyzwyczaić, że zawsze spadnie na drugie miejsce, jeśli chodzi o zagadki, wykopaliska, trupy i inne tego typu cholerstwa. - Chcesz ciągnąć ze sobą te wielkie płaty mchu? Z twoją coraz gorzej sprawną ręką i moją nogą…? – Cała sytuacja zaczynała go coraz mocniej irytować i wcale tego nie krył. Ta wędrówka nie była dla niego łatwa, z bólem pokonywał kolejne kroki, a tu jeszcze mieli sobie dokładać? - Dobrze, jak uważasz. Moim zdaniem lepiej byłoby, gdybym cię podsadził i odkułabyś kawałek kryształu z sufitu razem z mchem. Nie wiedzieć na cholerę, zabrałem młotek i dłuto. – Wziął od niej podawane przedmioty. Hakiem zaczepił o warstwę, którą jeszcze chwilę temu sam próbował wyciągnąć, a kilofem miał ochotę sam porządnie walnąć się w głowę.
    Jednak ciągnięcie na tak niestabilnym gruncie nie szłoby mu najlepiej, dlatego wpierw siłując się z podłożem, uwolnił nogi i ozdobiony zasychającym błotem oraz mokrym butem, chwycił mocniej linę i z całych sił zaczął ciągnąć.
    _________________
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9