• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Wystawa Sklepowa
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
    Vallet



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 26 Listopad 2010, 22:39   Wystawa Sklepowa

      Wbrew pozorom nie jest to zwykła wystawa. Otóż tak nazwano sklep z ubraniami jakie marionetki uwielbiają przywdziewać. Jedna ściana budynku jest jedynie ze szkła - być może stąd ta nazwa.
    BB
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 29 Lipiec 2012, 20:43   

    Ubrana w bordowy, elegancki strój marionetka przekroczyła próg opustoszałego sklepu. Nim zamknęły się za nią drzwi, dżentelmeńskim sposobem zdjęła z głowy czarny kapelusz i kiwnęła sprzedawcy głową na powitanie. Na pierwszy rzut oka, można by uznać ją za lalkę płci męskiej, jednak jej lekko pucołowata twarz i delikatne rysy zdradzały co innego. Zadaniem BB było projektowanie i szycie ubrań, dlatego też często w poszukiwaniu inspiracji, oraz w celu śledzenia nowych trendów odwiedzała miejsca takie jak to. Rzecz jasna jej własny strój pozostawał niezmienny od wielu lat. Od czasu wojny, BB była marionetką bezpańską, z czym bardzo źle sobie radziła. Dla niej, wolność była tym samym co zbędność. Nie była nikomu potrzebna, co nie dziwi, biorąc jej poprzednie porażki. Czuła się samotna i niepotrzebna, chociaż nie okazywała tego. W tym pokręconym świecie "wolnych marionetek" zapewne zostałaby uznana za wariatkę. Aby znaleźć nowego właściciela, postanowiła skupić się na talentach danych jej przez los. Skierowała się automatycznie w kierunku wieszaków z sukniami, i zaczęła je przeglądać. Gładziła materiał sprawdzając jego grubość i jakość. Oceniała trudność wykonania oraz cenę, aby zorientować się jak wycenić oferowane przez nią usługi.
    Anabel
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 31 Lipiec 2012, 15:36   

    Anabel już dość długo wędrowała samotnie przemierzając uliczki jakiegoś miasteczka, na które natrafiła, kiedy to szukała jakiejkolwiek cywilizacji po wyjściu z tego dziwnego lasu i zakończenia rozmowy z strachem, który tak naprawdę być może chciał ją pożreć na śniadanie.
    Westchnęła cicho przechodząc koło kolejnego sklepu i oglądając swoje odbicie w szybie. Była dość wysoka ubrana w płaszcz przypominający kimono w czerwone róże, jakieś krótkie, trochę ubrudzone spodenki i buty sięgające kolan, i chyba nie muszę wspominać, że do najczystszych to one nie wyglądały.
    Miała nawet sprytny plan, żeby umyć je gdzieś w przydrożnym jeziorku, albo kałuży, ale plan ten przeszedł na drugie miejsce, kiedy znalazła wejście do miasta lalek.
    W końcu zaintrygowana przystanęła przy witrynie jednego sklepu wpatrując się w dziwaczne rzeczy, które były poukładane na wystawie. Nigdy czegoś takiego nie widziała, i może było to związane z jej małym zanikiem pamięci, ale kiedy ujrzała te wszystkie suknie i wzorki jej oczy aż zaiskrzyły.
    Był to kolejny przebłysk jej prawdziwej osobowości, która została pogrzebana pod bojącym się wszystkiego, ale dość nieustępliwym króliczkiem. Powinna zacząć zapisywać sobie te króciutkie przebłyski, może dzięki temu by sobie coś przypomniała?
    Uśmiechnęła się tylko pod nosem podnosząc wzrok i wpatrując się w cienie poruszające się po sklepie. Już wiedziała przynajmniej, że do pustych ten budynek nie należał, jednak nie zniechęciło jej to do wejścia i przyjrzenia się bliżej paru błyszczącym drobiazgom.
    Więc, wciągnęła powietrze i pchnęła lekko drzwi wpatrując się w wnętrze sklepu. Chyba było zwyczajne, być może trochę ekstrawaganckie, albo ekskluzywne. Przez krótką chwilę zastanowiła się czy aby na pewno może tu wejść, i czy aby jej dziwny wygląd nikogo nie zrazi.
    Te wszystkie myśli zdawały się blaknąć po pierwszym odważnym kroku, a przy następnych całkowicie znikły. Uśmiechnęła się pod nosem podchodząc do pierwszej lepszej tkaniny i lekko jej dotykając, co wywołało dreszcz na jej opuszkach, ponieważ tkanina była szorstka.
    Przechyliła głowę trochę w bok patrząc się coraz niżej i niżej, aż jej żółto- fioletowe oczy napotkały parę dziwacznych butów z dwoma czerwonymi pomponikami na czubkach.
    Zaintrygowana zmarszczyła brwi rozglądając się po sklepie, dopiero wtedy dostrzegła dziewczynę, albo chłopca, nie była do końca tego pewna, znajdującą się niedaleko niej. Jednak jako, że w tamtej chwili nie napotkała wzroku marionetki z dziecięcym wyrazem twarzy kucnęła na wprost butów i przyjrzała się pomponikom dyndającym się na końcówkach butów.
    Pozwoliła swoim kruczoczarnym włosom opaść na ramiona, i opierając brodę na kolanach szturchnęła jedną czerwoną kuleczkę.
    Zastanawiała się kto nosi takie zdawało by się niewygodne buty z czarnymi podeszwami i w dziwne kwiatowe wzorki wyszywane na powierzchni.
    Właściwie, nie wiedziała dlaczego tak bardzo ją zainteresowały, przecież nawet jej się nie podobały...
    BB
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 1 Sierpień 2012, 23:35   

    Błyszczące, szklane oczka marionetki utkwione były w wyjątkowo pięknym, ozdobnym hafcie, kiedy jej uszu dobiegł odgłos otwieranych drzwi. Nie przejęła się tym zbytnio, dalej oglądając suknię. Wzór był dosyć skomplikowany, jednak w jej mniemaniu nie na tyle aby żądać za niego takiej kwoty. Złota nitka błyszczała na szkarłatnym aksamicie, nadając sukni uczucie prawdziwie królewskiego przepychu, jednak... BB szybko rzuciło się w oczy że haft nie został odpowiednio zakończony. Uśmiechnęła się delikatnie, pewna że sama nie popełniłaby podobnego błędu. Widok ten sprawił, że lalka oderwała się na chwilę od swoich oględzin. Spojrzała niemal karcąco na sprzedawcę, który ośmielił się sprzedawać trefny produkt za tak wygórowaną kwotę. W końcu sama kilka razy zaopatrzyła ten sklep swoimi kreacjami. Jednak wzrok lalki przykuło coś jeszcze. Czarnowłosa kobieta, której wcześniej na pewno nie było w sklepie, kucała na przeciwko pary czarnych butów. Bez wątpienia była osobą dorosłą, a mimo to, jej uwagę zwróciły dekoracyjne pomponiki. BB nie lubiła dziecinnego zachowania, jednak nie wyczuwała zagrożenia ze strony kobiety. Z całą pewnością nie była ona marionetką, chociaż na marionetkarza też jej nie wyglądała. Nie wydawało się aby była w sklepie w celu znalezienia swojej lalce odpowiedniej kreacji - raczej jakby znalazła się w nim całkiem przypadkowo. Wyglądała dosyć bezbronnie, a ubrana była prosto. Była też brudna, co BB zauważyła z lekkim niesmakiem. Szybko przypisała czarnowłosą do najsłabszej ze znanych jej ras - ludzkiej.

    Pomimo swojego tragicznego stanu, oraz beznadziejnego poczucia stylu, nieznajoma nie była do końca pechowa. Błądząc po Krainie Luster, mogła spotkać kogoś o wiele gorszego. Krążyły przecież historie o istotach żywiących się ludzkim mięsem. Marionetka była jednak przyjaźnie nastawiona i skłonna do pomocy. Rzecz jasna, była również dżentelmenem, co nie sprowadzało się tylko do jej nienagannego wyglądu oraz manier. No i była ciekawska. Złapała lewą dłonią kapelusz, który do tej pory dla wygody trzymała pod pachą, a prawą przygładziła grzywkę. Nie ruszała się z miejsca aby nie przestraszyć kobiety i nie wydać się zbyt zainteresowaną. Grzeczna, niezobowiązująca wymiana zdań.
    - Wspaniałe rękodzieło, prawda? Jednak to dosyć staroświecki styl. Niektóre rzeczy wracają do mody, chociaż w cale nie powinny - BB zwróciła się grzecznie do czarnowłosej. - Mam wrażenie że marionetkarze chętniej podarowują je swoim marionetkom, niż one same skłonne są je nosić.
    Anabel
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 5 Sierpień 2012, 15:54   

    Sklepik z ubraniami miał rzeczywiście w swoim arsenale wiele najprzeróżniejszych, czasem lekko dziwacznych ubrań. Anabel kucając przy butach rzucała ciekawe spojrzenia dookoła stojaka przy którym przystanęła, a wszystko to, co ją otaczało, zaciekawiło ją tak bardzo, że nawet zapomniała iż wygląda trochę głupawo i dziecinnie kucając przy butach i bawiąc się ich pomponikiem.
    Do rzeczywistości przywrócił ją dopiero melodyjnie brzmiący głos jakiejś osoby, która najwyraźniej postanowiła zachować bezpieczną odległość. Być może osoba ów nie chciała przestraszyć lekko poczochranej dziewczyny, której spojrzenie błądziło przed chwilą po dziwach tego sklepu.
    Anabel uśmiechnęła się lekko mrużąc oczy. Próbowała odkryć czy jej nowy rozmówca jest w jakikolwiek sposób podobny do tego dziwnego stracha z białymi oczami i trochę śmiesznymi włosami. Przez chwilę w jej umyśle zastanowiła się nawet czy ów strach domyślił się jak bardzo ją przestraszył, kiedy chciał ją pożreć.
    Dziewczyna potrząsnęła głową odganiając te lekko głupie myśli. Westchnęła lekko i przechyliła głowę w prawo, wyglądała na zrezygnowaną kobietę, której już wszystko jedno, czy ją chcą pożreć czy po prostu się z nią przywitać.
    Marionetka była wręcz przeciwieństwem stracha, ale i nie tylko jego. Anabel też znacznie się od niej różniła. Dziewczyna na oko była grzeczna, miała czyste ubrania i dobrze ułożone włosy.
    Jakby na komendę Anabel trąciła koniuszkiem palca swoje lekko potargane zagubione pasmo kruczo czarnych włosów, które spadło jej na policzek.
    Zaskoczona spojrzała się na buty i w końcu puściła pomponik który trzymała rozmyślając o paru dziwnych rzeczach.
    -Ah
    Najpierw spojrzała się na nieznajomą, a później z powrotem na buty. Co ona mówiła? Wspaniałe rękodzieło? Może i tak, może i nie. Anabel spodobały się tylko pompony, ale jakoś głupio było jej się do tego przyznać.
    -Właściwie, to są całkiem dziwaczne i z pewnością niewygodne. Nawet gdybym żyła w tamtej epoce nigdy bym ich nie kupiła
    Przez chwilę myślała nad swoimi słowami, po czym postanowiła jednak wstać, gdyż nogi zaczęły ją już troszkę pobolewać.
    Dopiero teraz dokładnie przyjrzała się swojej rozmówczyni i zauważyła maleńkie detale, które odróżniają ją od innych osób, które spotkała w drodze do sklepu, chociaż im się tak szczególnie nie przypatrywała.
    -Ma-rio-ne-tka
    Powiedziała letko przeciągając słowa, a kiedy tak mówiła jej oczy stały się lekko złowieszcze i zamglone, ale trwało to tylko przez krótką, prawie nienamacalną chwilę. Kiedy się skończyło znów były lekko żółte, lekko fioletowe i lekko zagubione.
    Po chwili podniosła lekko ręce unosząc je w geście porozumienia i lekkich przeprosin.
    -Przepraszam, czasem mówię rzeczy których właściwie nie rozumiem. Nawet nie do końca wiem czym dokładnie są marionetki.
    Miała nadzieję, że to dosyć głupie zdanie wystarczy za wyjaśnienie, więc opuściła ręce wzdłuż talii i czekała na niechybny wyrok od dziewczyny, która się do niej odezwała.
    BB
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 6 Sierpień 2012, 19:12   

    Cóż, skoro w końcu buty jej się nie spodobały, może nie jest aż tak źle z jej gustem, pomyślałam BB z lekkim uśmiechem. Chociaż nie miałaby nic przeciwko własnoręcznemu ubraniu tej kobiety, była w końcu niebrzydka.
    - To nie do końca buty.. to stopy, części ciała lalki, Konkretnie tych wzorowanych na błazny lub klauny.. dosyć popularny wzór w świecie ludzi. To znaczy w świecie w którym marionetki nie muszą się za siebie wstydzić.
    Kończąc wypowiedź, BB spojrzała krytycznie na swój ozdobiony koronką mankiet i wygładziła go porcelanową rączką. Była w końcu lalką modelującą, jej wygląd musiał być bez zarzutu. Śnieżnobiała koszula, oraz bordowa marynarka i spodnie. Bez skazy, bez najmniejszego zagniecenia czy zabrudzenia. Idealnie czarny kapelusz, pomimo że wykańczany był aksamitem, nie miał na sobie ani trochę kurzu. Polakierowana skóra czarnych, wiązanych bucików lśniła pięknie przy każdym ruchu, tak samo jak złote przypinki do marynarki. I marionetka nie zaprzeczała - była nieco próżną lalką, jednak właśnie taką ją stworzono. Jednak do jej niewątpliwych zalet należała jaj życzliwość. Niezależnie co ośmieliłaby się pomyśleć, nigdy nie wprawiłaby damy w zakłopotanie.
    - Ubrania marionetki nie muszą być wygodne, większość z nas nawet tego nie czuje - powiedziała, jakby dokańczając poprzednią wypowiedź. Przyglądała się czarnowłosej kobiecie, z wyrazem uprzejmego zaciekawienia na twarzy. Kiedy ta wstała, dało się zauważyć że jest od BB wyższa, i już nie wygląda tak niezdarnie. Możliwe że gdyby dziwne zachowanie nieznajomej nie wydawało się tak nieszkodliwe, to właśnie BB by się w tej chwili cofnęła. Zamiast tego jednak, zrobiła kilka kroków w kierunku kobiety, wyciągając do niej dłoń. Na jej nadgarstku widoczne było kulkowe łączenie, które otrzymała od swojego poprzedniego właściciela. Marionetkarza który ją ożywił, dał jej władzę we własnym ciele. BB tłumaczyła sobie, że właśnie to sprawiło dziwną reakcję nieznajomej, zmianę jej koloru oczu. Zaczęła się lekko obawiać, zastanawiała się czy nie zachowuje się zbyt swawolnie w kontakcie z obcą osobą. Była już przekonana że kobieta pochodzi z tego świata... kim jednak była? W pierwszy odruchu, dłoń marionetki drgnęła na kilka centymetrów w stronę rękojeści maczety, którą miała przewieszoną na plecach. Na szczęście powstrzymała się wystarczająco szybko, aby (miała nadzieję) nie budzić podejrzliwości. Nie ważne z kim miała do czynienia, ufała swoim możliwością. Przeżyła w końcu wojnę, nie była bezbronna. Słysząc tłumaczenia czarnowłosej, na pucołowatej twarzy ponownie zagościł uśmiech kiedy podniosła dłoń jeszcze wyżej. Nie ufała jej, jednak tak jak nikomu. Pozory trzeba zachować, w końcu maniery to podstawa.
    - Marionetki to ożywione lalki - odpowiedziała grzecznie na pytanie, chociaż jeszcze nigdy nie słyszała o osobie, czy to z tego czy z tamtego świata, której trzeba by to tłumaczyć. Poziom wiedzy tej kobiety był zadziwiająco niski, jednak lalka postanowiła tego na razie nie oceniać. - Ja jestem marionetką, nazywam się BB.
    Miała zamiar pocałować niewiastę w dłoń, jeśli ta nie będzie sprawiać kłopotów.
    Anabel
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 9 Sierpień 2012, 11:52   

    Stopy? Jej fiołkowo żółte oczy błysnęły z zainteresowaniem, nawet uniosła lekko górny kącik ust ku górze w geście lekkiego rozbawienia i niedowierzania. Bo, czemu ktoś miałby się szczycić tym, że sprzedaje czyjeś stopy? Przecież buty stały praktycznie na środku sklepiku, w dość widocznym i oświetlonym miejscu....
    Spojrzała się na BB przyglądając się jej tym razem trochę bardziej szczegółowo.
    -Części ciała?
    Jej głos był trochę zachrypiały, więc kaszlnęła przykładając pięść do ust. Wtedy też zauważyła, że dziewczyna nie jest normalną osobą. Jej skóra błyszczała się tak jakoś dziwnie, jakby była zrobiona z szkiełka, albo jakiegoś innego gładkiego materiału. i w tedy właśnie sobie coś przypomniała. Jakąś notkę na temat marionetkarzy i marionetek.
    *Wielki bunt...., To marionetkarze dają życie lalką, aby te im służyły i dotrzymywały towarzystwa...*
    I tu wspomnienia się zakończyły. Była lekko zaskoczona tym przebłyskiem, ale też rozradowana, ponieważ to znaczyło, iż miała taką malutką szansę na przypomnienie sobie kim była przed *łąkowymi narodzinami*.
    Otrząsnęła się z zamyślenia lekkim ruchem głowy.
    -Czekaj. Świat ludzi? Co to za świat?
    To słowo wielce ją zafrasowało. Kim byli ludzie? Bardzo się od nich różnili? Po za tym, czy to nie one były ludźmi? Nie znała świata ludzi. Nie wiedziała o co chodzi tej dość spiętej przy niej marionetce i czemu tak dziwnie macha przed jej nosem ręką?
    -W końcu, jeżeli te buty to części ciała, to rzeczywiście praktycznie niemożliwym jest aby sprawiały wam ból, albo były niewygodne
    Powiedziała dość odruchowo i bez jakiegoś zaangażowania. Myślami wciąż krążyła wokół tego określenia *świat ludzi*, którym dość lekko zszokowała ją jej rozmówczyni.
    Jednak po krótkiej przerwie stwierdziła, że raczej nie powinna się tym zbytnio przejmować. Jeżeli dziewczyna mówiła o tym tak lekko, to raczej nie jest to dziwaczne określenie wśród osób których się w danej chwili znajdowała.
    Zwróciła uwagę na kulkowe połączenie na nadgarstku dziewczyny. Nawet przechyliła lekko głowę i podnosząc prawą rękę, lewą dotknęła się własnego nadgarstka.
    -Wiem, że to może być i głupie pytanie, ale.... Czy to boli?
    Chociaż jeśli jest to jej część ciała, to raczej nie powinna jej boleć. Przecież mówiła o tym jakąś chwilę temu. Kiedy zdała sobie z tego sprawę uśmiechnęła się lekko zakłopotana.
    Spojrzała się zaskoczona na jej rękę wyciągniętą w jej stronę rozumiejąc co chce osiągnąć marionetka. I już już miała również wyciągnąć swoją, jednak w ostatniej chwili zmieniła zdanie zaciskając rękę w pięść.
    -Przepraszam, ale nie mogę nikogo dotykać. Boję się, że cię poparzę, albo co gorsza spalę....
    Poprawiła ognioodporną rękawiczkę na swojej ręce z lekkim zażenowaniem przypominając sobie gorący ogień wyciekający z jej rąk, który palił wszystko czego dotknęła do momentu, kiedy w jakimś stopniu nie nauczyła się hamować płomieni, które parzyły nawet ją.
    -Mimo tego, iż nie podam ci ręki, jestem Anabel.
    Tak jej się wydawało przynajmniej. W końcu była to pierwsza nazwa jaką napisała w swoim czarnym notatniku.



    Po pewnym czasie nie usłyszawszy odpowiedzi, odwróciła się na pięcie i uciekła z lalkowego sklepu.

    /zt
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 20 Wrzesień 2016, 18:21   

    Zerknęła za siebie orientując się, że kociak nie idzie za mną tylko mruczy coś pod nosem. Już miała go zawołać gdy Abdio zorientował się, że Mari poszła już dalej. Kotka uśmiechnęła się tylko i poczochrała go po głowie i ruszyła w stronę sklepu z ubrankami.
    Co prawda było to miasto lalek i sklep był przeznaczony dla Marionetek, jednak kto powiedział, że inne istoty nie mogą nosić tych ubrań? No nikt!
    Weszła do sklepu i rozejrzała się za działem ze sweterkami i poprowadziła do niego kocurka.
    - Wybieraj, które Ci się podobają - powiedziała z uśmiechem i puchatą łapą pokazała na dział, w którym można było znaleźć przeróżne sweterki. Gładkie, we wzorki na każdą okazję, każdy rozmiar, z każdym haftem, z różnych rodzajów włóczki, w każdym kolorze tęczy. Miała nadzieję, że kociak znajdzie coś dla siebie.
    Miała ochotę wybrać się z nim potem na tę czekoladę, jednak czuła, że zaczyna robić się głodna. Innocenza też już wydawała się zmęczona długim spacerem, a sama Mari miała jeszcze do napisania raporty dla Arcyksięcia i dla Hrabiny. Ciekawe jak w ogóle ma się jej więzień. Ciekawe czy aby na pewno hrabina nie przesadziła z wyciąganiem z niego informacji. Nie chciałaby wrócić i się dowiedzieć, że więzień wykitował.
    Jeśli tylko Abdio ruszył między regały i wieszaki Mari sama rozejrzała się po sklepie, po czym kupiła sobie dopasowany, niebieski sweterek, bez żadnych nadruków czy udziwnień i oda razu po zakupie założyła go. Nie wiedzieć czemu było jej trochę zimno, a sweterek nie był zbyt gruby. Wybrała też jeden dla Luny bo o dziwo i taki się znalazł. (jednak dla niej to na zimę więc nie zakładała jej go jeszcze).
    Czekała cierpliwie przy kasie na Abdia, obiecała mu przecież, że kupi mu sweterki.
    _________________





    Przytulanka

    Godność: Abdio
    Wiek: Duuuużo, to znaczy nie dużo właściwie...
    Rasa: Dachowiec
    Wzrost / waga: 165 i waga odpowiednia do wzrostu
    Aktualny ubiór: *
    Bestia: Reille
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Czarodziejska Wstęga
    Dołączył: 05 Sty 2011
    Posty: 73
    Wysłany: 21 Wrzesień 2016, 17:24   

    Dreptu dreptu. Kotek bardzo lubił sobie dreptać, ale nie gdy wokół było tyle ślicznych, mięciutkich sweterków. W tylu najróżniejszych, wspaniałych kolorach. Bardzo długo stał przed każdym z nich i wybierał. Ten zielony z wielorybkiem, ten w kolorowe paski, co wygląda prawie jak tęcza tylko z mniejszą ilością kolorów, ten biały z czarnym królem szachowym, czy ten uroczy, niebieski z kaczuszką na plecach. Tyle było najróżniejszych, ślicznych sweterków, którym Abdio przyglądał się długie minuty, może nawet godziny. Jednak to co się stało później mogło zaskoczyć wszystkich. Po tym zmarnowanym czasie wziął po prostu sweterek w swoim rozmiarze koloru czarnego, bez żadnych dodatkowych zdobień i od razu, nawet go nie oglądając, ruszył w stronę Mari i sprzedawcy.
    Jego krok był pewny, a on całkowicie przekonany, że chce właśnie ten, nudny sweterek. Dopiero teraz, gdy stanął przy zebranych pokazał jak on wygląda, rozkładając go przed nimi i mówiąc, że kotek chce ten.
    Spytał następnie, czy mógłby już iść, ponieważ nie pamięta, czy na pewno zamknął drzwi do kawiarenki, a nie chce żeby złodzieje mu tam nabrudzili! Bo przecież wtedy zamiast siedzieć leniwie, będzie musiał sprzątać! I gdzie on znajdzie czas na leniwe picie mnóstwa czekolady? No gdzie?
    Dlatego też gdy tylko dostał zgodę od razu, niemal biegiem, ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się tylko na chwile, by poprawić krzesło, które nieznacznie przesunął. Jeszcze w drzwiach obrócił się i pomachał, by pożegnać wszystkich.

    <ZT>
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 21 Wrzesień 2016, 19:45   

    Mari cierpliwie czekała aż kotek wybierze sweterek. No może nie tak cierpliwie. W jej brzuchu zaczynała grać orkiestra dęta. Luna też już zaczynała marudzić. Była równie głodna i zmęczona co kotka. Dachowiec jednak nie chciała pospieszać Abdia. Wyglądał na bardzo zafascynowanego sweterkami. Widać było, że bardzo je lubi. Czekała wiec na niego przy ladzie.
    Po chwili Abdio porwał jeden ze sweterków i przybiegł do niej. Zaskoczył ją jego wybór. Przecież to jest najzwyklejszy, czarny sweterek, nic nadzwyczajnego. Kociak wyglądał jednak na zadowolonego ze swojego wyboru. Nie będzie mu przecież prawić kazań, że nie po to zaoferowała mu, że kupi my nowe obranko by wybrał jakiś zwykły sweter. Ale cóż. Skoro taki jest jego wybór to nie będzie narzekać. Szkoda tylko, że tyle czasu na to poświęcił.
    Kotka zapłaciła sprzedawcy i już miała ruszać do wyjścia gdy Abdio ją uprzedził. Nie miała nic przeciwko temu by poszedł już do domu. I tak miała w planie wybrać się coś zjeść. Uśmiechnęła się tylko i pomachała kociakowi, po czym zarzuciła torbę ze swoimi zakupami na ramię i wołając Innocenzę, ruszyła w poszukiwaniu jakiejś restauracji lub kawiarenki.

    ZT
    _________________

     



    Trucicielka Serc

    Godność: Jocelyn D'Voir
    Wiek: 22 lata
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Spokój, bawarke, kapeluszników
    Nie lubi: Węży, Rona i Słodkiego
    Wzrost / waga: 176/ 49
    Aktualny ubiór: https://imgur.com/a/IVLdD
    Znaki szczególne: bursztynowe oczy, tatuaz feniksa na całych plecach
    Zawód: Najemnik
    Pod ręką: Sakwa z pieniędzmi, pare zwoi pergaminu, pióro, katana, sztylet
    Broń: Katana, sztylet,
    Bestia: Rajski Ptak- Samael
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga, Animicus
    Stan zdrowia: Ranna na umyśle, niedożywiona
    Dołączyła: 27 Maj 2016
    Posty: 370
    Wysłany: 22 Styczeń 2017, 15:18   

    Przyszła tu prosto od fryzjera gdzie pożegnała się ze swoimi pięknymi włosami do pasa. Dzięki magi i umiejętnościom fryzjerskim panienki Raji Jocelyn miała teraz krótkie, hebanowe, lekko podkręcone włosy.
    Czuła wewnętrzną potrzebę zmienienia diametralnie swego wyglądu. Może i było jej teraz jakoś dziwnie bez tej masy włosów jednak było to konieczne.
    Tutaj przybyła po nowe fatałaszki. Do tej pory nosiła się dość skromnie ale kobieco. Teraz chciała sobie zakupić ciuchy z rodzaju mocno kobiecych. Obcisłe bluzki, spodnie,sukienki. Trochę biżuterii no i rzecz jasna ze dwie, trzy pary kozaków.
    Sklepikarka łypała na nią chłodno gdy kobieta chodziła między regałami i wybierała to co jej odpowiadało. Na sam koniec zapłaciła i wyszła.
    W ten oto sposób zakupiła:
    - Jedna czerwoną bluzkę, sznurowany dekolt w serek
    - Czarną koszulkę bez pleców
    - Sukienkę do kostek, z wycieciem do polowy uda i dekoltem wiązanym przy szyi
    - Czarne, skórzane spodnie, wiazane na biodrach
    -Obcisła, brazowa spodnice do polowy uda
    - Czarne, zamszowe botki
    - Czarne skórzane kozaki zdobione w srebrne gwiazdy


    z.t
    _________________
     



    Trucicielka Serc

    Godność: Jocelyn D'Voir
    Wiek: 22 lata
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Spokój, bawarke, kapeluszników
    Nie lubi: Węży, Rona i Słodkiego
    Wzrost / waga: 176/ 49
    Aktualny ubiór: https://imgur.com/a/IVLdD
    Znaki szczególne: bursztynowe oczy, tatuaz feniksa na całych plecach
    Zawód: Najemnik
    Pod ręką: Sakwa z pieniędzmi, pare zwoi pergaminu, pióro, katana, sztylet
    Broń: Katana, sztylet,
    Bestia: Rajski Ptak- Samael
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga, Animicus
    Stan zdrowia: Ranna na umyśle, niedożywiona
    Dołączyła: 27 Maj 2016
    Posty: 370
    Wysłany: 18 Luty 2017, 21:07   

    Ta noc była ciężka. Bowiem się trochę spiła w jakimś klubie. Niewiele pamietała jednak jedno zdarzenie było na tyle wyraźns że nie szło go nie pamiętać.
    Jakiś facio próbował się do niej dobierać widząc jej zamroczenie alkoholem. Jednak się pomylił. Za długo zabawiała się ze swym przyjacielem rumem by dać mu się zwieść po zaledwie połowie butelki.
    Którą z reszta wtedy zlapała i roztrzaskała na głowie marnego adoratora. Barman dostał szału i ją wykopal. A szkoda! To byla dobra knajpa.
    Przecenila jednak swoje siły i nie udało jej się trafić do domu. Z resztą po calonocnym szlajaniu sie nis trafiła dosłownie nigdzie. A nogi bolały ją jak jasny gwint. Ale tak to jest jak się lubi wyglądać ponętnie. Kozaki na wysokim obcasie powodowały ze jej zgrabne nóżki były jeszcze bardziej pociągające.
    Przeczesała palcami swoje krótkie włosy. Ahh co ona by dala by były długie! Nie pamiętala dlaczego je sciela ale musiała miec powod. Może jakaś zazdrosna żona to zrobila? Ha!
    Mają powód by być zazdrosnymi. Przecież to fakt że jestem piękna.
    Można uznać że jest pusta i zapatrzona w siebie. Ale to gowno prawda. Lubi się podobać jednak nie sypia z kim popadnie. Rzadko który facet odpowiada jej wymaganiom.
    Miała przy sobie dość dużo kaski to postanowiła że pójdzie do swojego ulubionego sklepu i kupi sobie jakieś nowe ciuszki.
    Trzeba będzie powiększyć garderobę jak tak dalej pójdzie.
    Jej dom nie należał do największych ale był na tyle duży że mogła się po nim spokojnie przemieszczać. Zahaczanie skrzydlami o jakies zbedne bibeloty jej nie groziło.
    Mieszkała sama. Czasami się zastanawiała na co jej trzy sypialnie skoro dom zamieszkuje tylko ona. Jej podświadomośc jednak mówiła że to ważne. Gdyby było inaczej przerobiła by jedną z nich na garderobe a drugą na kącik z alkoholem. A co sobie miala by żałować. Zyje się tylko raz!
    Dzień był wkurzająco ciepły i słoneczny. Stety niestety bolała ją głowa. Efekt małego pijaństwa. Tylko pare razy miała kaca. Było to cholernie irytujące. Ta niemoc i wymioty. No błagam. Dlatego zawsze starała się nie przesadzać. Jednak raz na jakiś czas można nie?
    Miasto lalek zawsze przyprawia ją o gęsia skórkę. Ogólnie marionetki to dość upiorna rasa.. Ożywione lalki..
    Weszła do dobrze znanego sobie sklepu, wysłała calusa chlopczkowi który dziś będzie ją obsługiwał po czym zaczęła przebierac ubrania.
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 18 Luty 2017, 21:37   

    Julia szybko dotarła do hosteliku. Weszła do swojego pokoiku. Wzięła szybki prysznic by się odświeżyć. Użyła do tego swojego ulubionego żelu o delikatnym zapachu magnolii. Ubrała się w proste dopasowane spodnie, turkusową koszulę z długim rękawem oraz czarny żakiet. Na nogi założyła wysokie, czarne buty wiązane, typu oficerki, a włosy związała w długi, gruby warkocz. Grzywka opadała swobodnie na jej prawe oko, zakrywając dwukolorową tęczówkę oraz bliznę na brwi.
    Spakowała się i ruszyła by zapłacić. Wypisała się po czym poszła jeszcze do ogródka by zabrać Amber, która podeszła do niej i pomerdała ogonkiem jednak nie skakała tak jak dawniej. Dziewczyna przytuliła ją do siebie - wracamy do domu, Amber - wyszeptała jej na uszko i wsadziła ją do swojej torby, tak by lisiczce wystawała z niej głowa.
    Szybkim krokiem ruszyła w kierunku sklepów. Musiała kupić kilka kosmetyków, gdyż wcześniej nie chciała zabierać zbyt wiele z Wieży. Zahaczyła tez o sklep ze słodyczami. No cóż. Uwielbiała wieczorem przy książce podjeść sobie coś słodkiego. Zajrzała też do księgarni, gdzie kupił sobie trzy książki, by móc się zrelaksować po pracy.
    Jej torba zrobiła się już trochę ciężka, jednak musiała zajrzeć w jeszcze jedno miejsce, a mianowicie do sklepu z ubraniami. Zniszczyła Banowi koszulkę, rozcinając ją by móc ją założyć na skrzydła, a następnie zmieniając ją w prowizoryczną opaskę uciskową dla Anomandera.
    Weszła do sklepu i zaczęła się rozglądać. Miała jeszcze trochę czasu więc nie spieszyła się jakoś strasznie. Przeglądała też działy z innymi ubraniami niż męskie, zanim do nich dotarła. Nagle jednak jej lisiczka wyskoczyła z torby i ruszyła w kierunku jakiejś kobiety, po czym zaczęła ją trącać delikatnie łapką w nogę. Ruda dziewczynka szybko ruszyła za futrzakiem i porwała go na ręce - Amber nie wolno zaczepiać ob.... - nie dokończyła gdyż mimo sporych zmian jakie zaszły w kobiecie stojącej przed nią. Rozpoznała ją - Jo...Jocelyn? - zapytała zszokowana, stojąc z wysoko postawionymi uszami, lisicą w rękach i sporą, wyładowaną torbą przewieszona przez ramię.
    _________________

     



    Trucicielka Serc

    Godność: Jocelyn D'Voir
    Wiek: 22 lata
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Spokój, bawarke, kapeluszników
    Nie lubi: Węży, Rona i Słodkiego
    Wzrost / waga: 176/ 49
    Aktualny ubiór: https://imgur.com/a/IVLdD
    Znaki szczególne: bursztynowe oczy, tatuaz feniksa na całych plecach
    Zawód: Najemnik
    Pod ręką: Sakwa z pieniędzmi, pare zwoi pergaminu, pióro, katana, sztylet
    Broń: Katana, sztylet,
    Bestia: Rajski Ptak- Samael
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga, Animicus
    Stan zdrowia: Ranna na umyśle, niedożywiona
    Dołączyła: 27 Maj 2016
    Posty: 370
    Wysłany: 18 Luty 2017, 22:05   

    Wybrała sobie pare ładnych sukienek. Jedna obcisla i czerwona. Długa do kolan, bez dekoltu za to z glebokim rozcięciem na plecach. Druga zaś czarna, długa do polowy uda. Wyszywana koronka przy glebokim deoklcie w serek. Trzecia zaś była granatowa. Miała wyciety material po bokach, była wiązana na szyi i nie miała pleców.
    Wszystkie trzy były z przyjemnych w dotyku materiałów. Lejacych się miedzy placami, a w kontakcie ze skórą wydawały się chłodne. No po prostu idealne!
    Gdy była na dziale ze spodniami coś smyrnelo ją w nogę. Na początku miała zamiar to zignorować. Pewnie jej się tylko zdawało. Jednak gdy się to powtórzyło, odłożyła parę którą miała właśnie w rękach i spojrzała w dół. Zobaczyła lisa. Pięknego, puchatego Lisa. Tak jak nie przepadala za zwierzakami tak lisy i ptaki były tymi jedynymi wyjątkami.
    A propo ptaków. Do sklepu wparowal Samael. Skorzystał z faktu że drzwi były otwarte. Nie dziwo, w końcu ciepło jak cholera. Chwilę lustrowal pomieszczenie po czym podlecial do swej pani.
    Jocelyn poglaskala go po futrzastej lepetynie. I w tym właśnie momencie pojawiła się właścicielka bursztynowego futrzaka.
    Amber. Cóż za błyskotliwe imię. Właścicielka uroczego stworzonka była niczego sobie. Nie za wysoka, zgrabna z ładną buźką. Ahhh. Jaka szkoda że zrobiła sobie to coś z włosami. I te ciuchy! Ma przecież świetna figurę. Dlaczego tego nie wyeksponuje? Te piękne rude włosy i białe skrzydła zakończone rudawym kolorem..
    Zdziwiło ja jednak co innego. Ruda kobieta znała jej imię. Co więcej. Wyglądała jakby spotkała kogoś po wielu latach. I to kogoś kogo nie spodziewała się spotkać.
    - Zaiste to me imię moja piękna. Pytanie tylko skąd je znasz? - zmruzyla oczy i podeszła do kobiety. Palcem zahaczyla o jej podbródek tak ze musiała go unieść do gory. Zaiste była ładna. Nieoszlifowany diament. Jaka szkoda!
    Czyżbym przypadkiem po pijaku się z nia przespala? Miewala przecież przygody i z kobietami. Tylko dlaczego jej nie pamięta?
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 18 Luty 2017, 23:04   

    Tulka zerknęła zaskoczona na Rajskiego, który nagle pojawił się przy Jocelyn. Nie powiedziała jednak nic na ten temat, gdyż Joce właśnie zareagowała na jej słowa i wyglądała jakby jej nie poznawała.
    - Joce naprawdę mnie nie pamiętasz? - w oczach lisiej dziewczyny pojawił się smutek. Opuściła lekko swoje rude radary i przytuliła mocniej do siebie swoją przyjaciółkę, przypadkowo trącając srebrny, okrągły dzwoneczek, który lisiczka miała przy swojej czarnej obróżce. Julia na chwilę opuściła wzrok. Jednak gdy kobieta podniosła lekko jej głowę, spojrzała jej w oczy.
    - To ja...Julia... - powiedziała niepewnie - siostrzyczko naprawdę nie pamiętasz jak poznałyśmy się trzy lata temu? Jak spędziłyśmy razem czas na Cukierkowej Ulicy, jak złamałam skrzydło na placu zabaw? Jak spędziłyśmy noc w piernikowym hotelu, a następnego odprawiłaś mi urodziny przy ognisku w wiśniowym sadzie w Herbacianych Łąkach?
    Nie mogła uwierzyć, że Opętana jej nie poznaje. Czyżby była na nią tak zła, że odeszła bez słowa, że zapomniała o niej. A może nie chciała jej pamiętać? A może coś jej się stało? Zachowywała się...inaczej niż jak się widziały ostatnio. Do tego te skrzydła. Wydawały się ciemniejsze, mniej kolorowe niż wcześniej. Co jej się wydarzyło w ciągu tych trzech lat, że tak się zmieniła?
    Serce waliło jej jak oszalałe. Zupełnie zapomniała, że jest w sklepie, a tym bardziej po co tam się znalazła. Spotkała kolejną osobę, której nie widziała przez lata. I to osobę, którą również opuściła bez słowa pożegnania. Ale to rozstanie było inne. W końcu Tulka źle się czuła i Bane jako lekarz zareagował jak najszybciej mógł. A potem mimo iż w trakcie podróży starała się znaleźć Jocelyn, to nie udało jej się to.
    Nagle sobie coś przypomniała. Sięgnęła do torby i wyciągnęła z niej pudełko, a z niego wisiorek z czarnym piórkiem, które wyglądało jakby było pokryte kolorowymi kryształkami. Piórkiem Jocelyn. Pokazała je kobiecie mając nadzieję, że przynajmniej to rozpozna. Prezent, który wręczyła trzy lata temu małej dziewczynce, która dopiero co wkroczyła w nowy, świat, który ją przerażał, jak nic innego wcześniej.
    _________________

    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9