• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Obrzeża Miasta
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość




    Blaszany Żołnierzyk

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Wiek: 27 lat
    Rasa: Marionetka
    Lubi: Zabijać
    Nie lubi: Nie zabijać
    Wzrost / waga: 181cm 144kg
    Aktualny ubiór: Poszarpany płaszcz i strzępy materiału
    Znaki szczególne: Całość to znak szczególny
    Zawód: Zabójca, Morderca, Egzekutor, Kat, Oprawca
    Pod ręką: Stalowa linka
    Broń: to ja
    Dołączył: 19 Lip 2017
    Posty: 100
    Wysłany: 17 Maj 2018, 21:42   

    Ta dziewczyna była entuzjastyczna. Tego nie mógł jej zaprzeczyć, ale miała czasem problemy ze zrozumieniem naprawdę prostych rzeczy.
    - Ja nie chcę. Ja się zgadzam, bo ty chcesz. - stwierdził zgodnie z prawdą. Mu było to całkowicie obojętne. Nie przeszkadzało mu. Szczególnie w obecnej sytuacji. nie spodziewał się walki. A nawet gdyby się zaczęła to dziewczyna by nie była specjalną przeszkodą.
    Znów robiła się czerwona. Wiedział już, że to nie choroba. Najwidoczniej ta dziewczyna w czasie odczuwania silniejszych emocji ma zwiększony przepływ krwi w tkankach podskórnych umieszczonych na twarzy co skutkuje jej zaczerwienieniem. Lub zarumienieniem. Tak zazwyczaj określana jest właśnie tak zabarwiona skóra.
    - Nie znasz mnie. - miała go za nie wiadomo kogo. Nie pamiętał dokładnie początku ich spotkania. Pamiętał, że jakimś cudem wziął ją za swoją Panią. Jak otrzeźwiał zainteresował się jej brakiem strachu. Uznał, że może go wykorzystać. Jak się dowiedział, że jest zmiennokształtna to zyskała jeszcze bardziej na potencjalnej wartości. Mogła to odebrać jak chciała. Mogło to jej pomóc wewnętrznie, ale ona myliła się odnośnie niego. Nie znała go. Nie wiedziała co robił. Ani dla pracy, ani dla rozrywki.
    Myślał, że znów chce się w niego wtulić.
    Mylił się.
    Pocałowała go. Potrafił to rozpoznać. Jednak nie spodziewał się tego. Tak jak wiedział, że wiele osób potrzebuje bliskości, także fizycznej co tłumaczyło jej wtulanie się to to...
    To już był inny poziom. O ile wiedział to była już oznaka dość silnej więzi emocjonalnej z drugą osobą.
    Sądził, że zyska narzędzie. A zyskiwał co? Sojusznika? Przyjaciela? Sam nie wiedział co. Ale na pewno więcej niż narzędzie. Narzędzie, które trzeba pilnować by działało.
    Musiał to wykorzystać! Tylko jak?
    Niepewnie znów otoczył ją ramionami. Wiedział, że to lubi mimo, że nie mogło to być dla niej nazbyt fizycznie przyjemne.
    Po chwili ciszy w bezruchu zaczął ciszej niż wcześniej mówić do dziewczyny. Z lekko pochyloną głową. Tak, że gdyby podniosła wzrok natrafiła by na jego oczy.
    - Zoya, będę musiał znaleźć ci jakieś lokum. Nie będę z tobą mieszkać. Dla twojego własnego bezpieczeństwa. Dostaniesz trochę pieniędzy. Kupisz sobie co potrzebujesz i chcesz do jedzenia. Za dwa dni zacznę cię uczyć czego potrzebujesz. Jeśli będziesz czegoś potrzebować lub chcieć to mi powiedz jak będziemy razem. Cokolwiek by to nie było.
    _________________
    Były dwie siostry: Noc i Śmierć,
    Noc była piękna jak sen; a Śmierć,
    Śmierć była jeszcze piękniejsza -




    Żelazna Melodia

    Organizacja MORIA: Członek
    Godność: Zoya Voronov
    Wiek: 20
    Rasa: Opętaniec
    Wzrost / waga: 153/40
    Aktualny ubiór: Biała, lniana koszula, brązowy sweter, brązowe spodnie, czarne, skórzane, sznurowane buty z wysoką cholewą.
    Znaki szczególne: Oczy: czarne twardówki i lazurowe tęczówki. Dwie blizny przechodzące od oka do lini szczęki.
    Pan / Sługa: Mavet
    Pod ręką: Scyzoryk.
    Stan zdrowia: Poturbowana, obolała, kilka opatrzonych ran.
    Dołączył: 29 Mar 2018
    Posty: 69
    Wysłany: 22 Maj 2018, 22:31   

    Może była samolubna, ale nie obchodziło ją czy zgadzał się bo chciał, czy robił to dla niej bo ona go o to prosiła. Liczyło się to, że mogła zyskać coś na kształt ciepła. Nawet jeśli była to ułuda, wolała to niż wieczną samotność. Przynajmniej mogła udawać, że czuje się potrzebna.
    Siedziała mu na kolanach grzecznie i nie zamierzała zejść. Było jej dobrze, mimo tego, że Mavet był raczej kościsty. To trochę dziwne chodzić cały czas w zbroi, ale nie oceniała go. Domyślała się, że czegoś się wstydził, coś ukrywał i dlatego nie zdejmował pancerza. Nawet maski nie chciał zdjąć.
    Kiedy go pocałowała, on nie zareagował. Nie odezwał się, po prostu przyjął pocałunek jakby to nie było niczym wielkim. Zoya poczuła się trochę głupio, bo wyglądało na to, że pozwoliła sobie na zbyt dużo. Jeszcze gorszym od zwrócenie uwagi było zignorowanie. Dziewczyna nie wiedziała czy postąpiła źle czy ma jego przyzwolenie na takie okazywanie uczucia.
    Zauroczyła się. Był szorstki ale dobry, a kiedy objął ją ramieniem, uśmiechnęła się. Poprawiła się na jego kolanach i znowu objęła jego szeroki korpus.
    Kiedy przemówił, wsłuchała się w jego głos chcąc jak najlepiej zrozumieć wszystkie słowa w nie do końca jej znanym języku.
    Zrobiła się śpiąca bo jego głos był łagodny i o wiele cichszy od wcześniejszego. Kojący. Zamrugała sennie i ziewnęła dyskretnie w dłoń. Posłuchała jeszcze przez chwilę po czym zamknęła oczy i uśmiechnęła się delikatnie.
    - Haraszo, Maviet. - wymruczała oddychając głębiej, co wskazywało na to, że Toy wpadała w objęcia nie tylko zamaskowanego ale i Morfeusza - Wszystko dla ciebie.




    Blaszany Żołnierzyk

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Wiek: 27 lat
    Rasa: Marionetka
    Lubi: Zabijać
    Nie lubi: Nie zabijać
    Wzrost / waga: 181cm 144kg
    Aktualny ubiór: Poszarpany płaszcz i strzępy materiału
    Znaki szczególne: Całość to znak szczególny
    Zawód: Zabójca, Morderca, Egzekutor, Kat, Oprawca
    Pod ręką: Stalowa linka
    Broń: to ja
    Dołączył: 19 Lip 2017
    Posty: 100
    Wysłany: 23 Maj 2018, 22:50   

    Zasnęła. Zasnęła na nim tuż po tym jak skończył mówić. Mógł mieć problemy z oceną emocji, ale z oceną funkcji fizjologicznych nie miał. Wolny, miarowy oddech. Rozluźnienie mięśni. Zamknięte oczy. Brak większej reakcji na bodźce zewnętrzne poniżej pewnego progu intensywności. Sprawdził to ostatnie lekko ją pukając.
    Posiedział chwilę w bezruchu myśląc.
    Gdy zauważył kelnerkę przywołał ją gestem i zażądał rachunku. Zapłacił. Niewiele, bo niewiele zamówił.
    Powoli zmienił pozycję i sprawił, że głowa dziewczyny opadła w jedno zagięć jego ręki. Drugą chwycił ją pod kolana i zagiął tak, że podtrzymywała ją także mniej więcej w środku ciężkości ciała - czyli biodrach.
    Wstał i wyszedł. Gdy przekroczył próg wyciszył swoje najbliższe otoczenie. Hałas jej nie obudzi.
    Przypominał sobie gdzie są łatwo dostępne i stosunkowo tanie lokale. Takie nie rzucające się w oczy. Nie potrzebował takiego lokalu nigdy wcześniej, ale interesował się nimi z innego względu. To dość częsty wybór na miejsce by coś przeczekać. Zdarzało mu się pracować tutaj. A tu musiał działać subtelniej. O jego istnieniu wiedziało niewiele osób - żywych - i taki stan rzeczy był korzystny dla niego.
    Ruszył więc spokojnym krokiem w kierunku kamienicy, która byłaby najwygodniejsza dla niego by dostać się do niej nie zwracając uwagi.

    z/t x2
    _________________
    Były dwie siostry: Noc i Śmierć,
    Noc była piękna jak sen; a Śmierć,
    Śmierć była jeszcze piękniejsza -
     



    Upiorna Arystokratka

    Godność: Po prostu Rim
    Wiek: 18
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Śpiewać
    Nie lubi: Być w centrum uwagi
    Wzrost / waga: 165/45
    Aktualny ubiór: Połatana spódnica, za duża, znoszona koszula, brudny, połatany kaptur, zakrywający rogi
    Znaki szczególne: fioletowe cętki na rękach, nogach i bokach, oraz wąsy na policzkach
    Zawód: pomoc domowa?
    Pod ręką: mały mieszek pieniędzy
    Stan zdrowia: Liczne siniaki i obtarcia po pobiciu, podbite lewe oko. Rana cięta przez całą długość mostka
    Dołączyła: 15 Paź 2017
    Posty: 97
    Wysłany: 9 Lipiec 2018, 15:18   

    Jakoś udało jej się dowiedzieć, że Klinika znajduje się w Mieście Lalek. Udało jej się jakoś trafić na jego obrzeża, ale co dalej? Musiała znaleźć jeszcze samą Klinikę, a było coraz ciemniej. Był późny wieczór. Była też zmęczona i głodna. Poza małym śniadaniem nic nie jadła. Do samego miasta biegła jako antylopa. Ale raczej mało kto chętnie rozmawiał z dziwnymi zwierzami, więc wróciła do swojej prawdziwej formy. Robiło jej się też coraz zimniej, co nie było przyjemne.
    Rozglądała się po okolicy coraz bardziej spanikowana. Nie chciała podpadać jeszcze bardziej. Nie wzięła też pieniędzy, więc nie mogła poprosić o to by ją ktoś podwiózł. Do tego mimo iż miała rogi, inne istoty i tak czasem ją ignorowały albo obrzucały nieprzychylnymi spojrzeniami. Pewnie przez to, że miała wytatuowane wąsy, albo przez to, że miała podbite oko. Nie wiedziała. Chciała się gdzieś schować, ukryć rogi, ale nie miała już swojego kapturka. Dodatkowo miała na sobie kurtkę i do tego strój pokojówki. Nie przebierała się. Traktowała to jako pracę. Poza tym nie chciała tracić czasu na przebieranki. Chciała zapytać kogoś o drogę, ale bała się podejść do Gwardzistów, którzy i tak byli tutaj rzadko widywani. W końcu nie było to centrum.
    _________________

    #CC99FF
    Wiórek




    Upiorna Arystokratka

    Godność: Księżna Ruby Rosarium
    Wiek: 972 lata
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Ciasta, czytać i pisać, podróżować
    Nie lubi: Bierności, perfekcjonizmu, psów i rodzynek w serniku
    Wzrost / waga: 161 centymetry przy wadze 53 kilogramów
    Aktualny ubiór: -
    Znaki szczególne: Protezy rąk
    Zawód: Pisarka i właścicielka wielu księgarni
    Pod ręką: Parasol
    Dołączył: 25 Mar 2018
    Posty: 24
    Wysłany: 9 Lipiec 2018, 20:42   

    Jak tak sobie pomyślę, to całe moje życie to jedna wielka podróż. Tak jak teraz, Na początku radość z możliwości zobaczenia nowego, lub ponowne poznanie kawałka świata, który już był przed naszymi oczyma. Potem monotonna podróż, która mimo iż ciekawa, jest na swój sposób męcząca. Szczególnie, gdy świeci słońce. Metal potrafi się nagrzać - wierzcie mi lub nie, to niezbyt przyjemne uczucie dla mnie. Lecz wracając... na końcu drogi jest radość, że dotarliśmy do miejsca przeznaczenia i ulga, że nic nikomu się podczas tej wyprawy nie stało. Dzień za dniem, rok za rokiem, ten cały cykl może się powtarzać, a ja nie będę nim znudzona.
    Mój powóz, a raczej kareta, osiągnęła ten ostatni stan. Jesteśmy już praktycznie na miejscu i tylko minuty dzielą nas od miejsca przeznaczenia. Dlatego spoglądałam sobie w okno, by przyjrzeć się mieszkańcom tego wiecznie deszczowego miasta. W ten sposób czuję, że mogę wyskoczyć w każdej chwili i będę mogła rozprostować moje ścierpłe już nóżki i ruszyć te protezy.
    Jednak wracając do karety, jest to średniej wielkości jednostka. wyposażona w drzwiczki z obu stron z oknami, znajdują się w niej dwie podłużne ławy, obite delikatnym i miękkim czerwonym materiałem. Sama je wybierałam, a wiem co dobre. Na ławach tych z każdej strony zmieszczą się po trzy, a nawet po 4 osoby. Całość jest bardzo zadbana - rozkazuję rutynowo umyć ją w każdym calu zawsze gdy wyjeżdżam z mojej posiadłości. Amortyzowana, powoduje iż podróż jest naprawdę przyjemna. Z zewnątrz jest to kareta zrobiona z czarnego drewna przypominająca ebonit, lecz jest znacznie ciemniejsza. Do produkcji użyto bowiem niezwykle rzadkiego drewna, odpowiadającemu właściwościom i rzadkości czarnemu dębu. Dookoła niej są drobne złocone inkrustacje. Na drzwiczkach z obu stron, znajduje się mój herb - jest to waga na białym tle, owinięta czerwoną różą i związana dwoma czerwonymi wstążkami. To te, które noszę. Oczywiście, w przenośni. Ciągną ją cztery białe konie. Kawałek historii.
    Spoglądając w przez okno, dostrzegłam kolej lustrzaną. Zastanawiam się w sumie, czemu z niej nie korzystam. Ale myślę, że odpowiedź znam. Ostatnimi razy, gdy chciałam z niej skorzystać, była wypełniona po brzegi gwardzistami. Czułam się przynajmniej niezręcznie. Nigdy więcej. W mojej karecie podróżują tylko 3 osoby po za mną i są to wszystko lojalne mi dziewoje. Siedzą naprzeciwko mnie od Lewej Xia, młoda Pani rycerz, po środku Karen, białowłosa pokojówka, a po prawej Freya. Karen spokojnie spała i w sumie nie miałam jej tego za złe. I tak spoglądałam na okolicznych ludzi jak w malowane wrota.
    W tłumie ludzi których z wolna mijałam ( bo z powodu zatłoczonej ulicy poruszaliśmy się w tempie szybko idącego człowieka) dostrzegłam coś, co przykuło moją uwagę. Rogata postać, w stroju pokojówki. Z powodu ogólnie ciemnego klimatu miasta i faktu, iż był wieczór, pewne detale mi umknęły. Ale trzy najważniejsze części układanki zapamiętałam. Były to: rogi, kurtka z strojem pokojówki i oczywiście twarz w nienajlepszym stanie. Z wolna mijaliśmy tę duszyczkę a ja śledziłam ją wzrokiem. Gdy już ją wyprzedziliśmy, usiadłam prosto na siedzeniu i po momentalnym podjęciu decyzji, podniosłam małe podnoszone okienko z przodu karety i krzyknęłam:
    -Panie Ozi, proszę się zatrzymać.
    Powiedziałam. Ten spojrzał się na mnie ze zdziwieniem lecz zatrzymał się bez żadnego słowa. Wtedy to otworzyłam drzwiczki karety, których dźwięk obudził też Karen. Zeszłam więc po schodach, gdzie zaraz musiałam stawić czoła dość nieprzyjemnemu podmuchowi wiatru. Było dość zimno, tak, że moja biała sukienka pokryta falbankami zafalowała niczym gotowa do tańca. twarz zasłoniłam ręką, po czym przed zejściem na ziemię, spojrzałam się w dół, czy moje brązowe kozaki nie wdepną w jakąś kałużę. Moje oczy niebieskie jak górna część mojego stroju zabłyszczały, gdy spojrzałam się na tą zmarnowaną życiem upiorną. Zrobiłam parę kroków w jej kierunku, A Karen wyskoczyła za mną z karety, zaspana - na jej twarzy były pewne wyraz zdziwienia, jednak nie był to szok. Stojąc już dość blisko, zdawałam sobie sprawę z tego, iż ludzie zaczynają na mnie patrzyć. Bycie księżną ma swoje zalety i wady - nie, że każdy mnie rozpozna. Niech będzie to osoba jedna na 30 w tym tłumie; jedna powie na głos, że to ja i reszta skojarzy fakty. Podniosłam nieco moją białą sukienkę i zaczęłam:
    -Witaj Panienko.
    Powiedziałam grzecznie, puszczając już luzem mój strój.
    -Można wiedzieć, co się Panience w twarz stało? To nie wygląda najlepiej.
    Wskazałam moją prawą dłonią, na której miałam brązowe rękawiczki. Tym razem dostrzegłam tatuaż w kształcie wąsów na jej twarzy. Był nie powiem... oryginalny, jednak nie mam z nim większego problemu.
     



    Upiorna Arystokratka

    Godność: Po prostu Rim
    Wiek: 18
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Śpiewać
    Nie lubi: Być w centrum uwagi
    Wzrost / waga: 165/45
    Aktualny ubiór: Połatana spódnica, za duża, znoszona koszula, brudny, połatany kaptur, zakrywający rogi
    Znaki szczególne: fioletowe cętki na rękach, nogach i bokach, oraz wąsy na policzkach
    Zawód: pomoc domowa?
    Pod ręką: mały mieszek pieniędzy
    Stan zdrowia: Liczne siniaki i obtarcia po pobiciu, podbite lewe oko. Rana cięta przez całą długość mostka
    Dołączyła: 15 Paź 2017
    Posty: 97
    Wysłany: 10 Lipiec 2018, 21:16   

    Rozglądała się za jakimiś wskazówkami, jak może dojść do swojego celu. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że jakiś powóz zatrzymał się niedaleko niej. Starała się nie rzucać w oczy, ale chyba przez to rzucała się jeszcze bardziej, niż sobie z tego zdawała sprawę. Pilnowała bardzo swojej torby. Za dobrze się przekonała o tym, że na ulicach nie powinno się za bardzo ufać innym przechodnią. Nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się na jakiegoś złodziejaszka. Musiała jednak się zmusić do tego, by zapytać kogoś o drogę, jednak przychodziło jej to z trudem. Do tego zaczynało padać, co na pewno jej nie pomagało.
    Gdy ktoś ją zawołał, rozejrzała się, czy na pewno chodzi o nią i nawet wskazała na siebie zaskoczona. Pozostali nawet się trochę rozstąpili by ustąpić kobiecie miejsca. Bo to właśnie kobieta zawołała młodą Arystokratkę. Patrząc na jej powóz, to musiała być kimś ważnym, a przynajmniej musiała być bogata, bo raczej nikt przeciętny nie woził się w taki sposób.
    Rim przełknęła ślinę i ścisnęła mocniej pasek torby. Nie była pewna, czemu nieznajoma w ogóle się nią zainteresowała. Przecież nie robiła nic złego. A do tego zaczynało padać coraz mocniej i białe włosy Upiornej, robiły się coraz bardziej mokre, ale nie przejmowała się tym zbytnio - to...to nic - odpowiedziała niepewnie. Coś jej mówiło, że nie może uniknąć odpowiedzi - już się goi...niedługo nie będzie śladu - uśmiechnęła się niepewnie, chcąc pokazać, że to naprawdę nic poważnego. Pewnie wyglądało niezbyt przyjemnie, bo zaczynało nabierać wszystkich kolorów tęczy, ale już aż tak nie bolało, więc nie przejmowała się tym zupełnie. Spoglądała co jakiś czas na boki, bo nie do końca wiedziała, czego może oczekiwać od nieznajomej, która postanowiła ją zatrzymać i wypytać o śliwę pod okiem. Ale czy to na pewno wszystko? A może ona jej powie gdzie jest Klinika? Musiała jeszcze chwilę jednak poczekać, nie mogła nagle wystrzelić z tym pytaniem. Kobieta mogłaby uznać to za niegrzeczne.
    _________________

    #CC99FF
    Wiórek




    Upiorna Arystokratka

    Godność: Księżna Ruby Rosarium
    Wiek: 972 lata
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Ciasta, czytać i pisać, podróżować
    Nie lubi: Bierności, perfekcjonizmu, psów i rodzynek w serniku
    Wzrost / waga: 161 centymetry przy wadze 53 kilogramów
    Aktualny ubiór: -
    Znaki szczególne: Protezy rąk
    Zawód: Pisarka i właścicielka wielu księgarni
    Pod ręką: Parasol
    Dołączył: 25 Mar 2018
    Posty: 24
    Wysłany: 11 Lipiec 2018, 17:05   

    Chłodnawy wieczór okazał się być bardziej podstępny niż zazwyczaj. Trudno się dziwić, w końcu wisiały nad nami czarne chmury. Kropelka która spadła na mój policzek spowodowała, iż uniosłam moje dłonie i spojrzałam w niebo.
    -Znowu...
    Powiedziałam, niezbyt wysokim tonem głosu, jakby rozkojarzona. Nie pierwszy raz spotyka mnie tu bowiem deszcz. Odwróciłam więc moją głowę i krzyknęłam do Karen, która była zaraz za mną:
    -Przynieś moją parasolkę.
    Powiedziałam nie zrażonym głosem. Z wolna padający deszcz rozpędzał na dwie strony gapiów, którzy ( w dużej mierze ) nie chcieli moknąć na ulicy tylko po to, by gapić się na księżniczkę, która nie ma korony, Ale nie wszystkich to oczywiście zniechęciło - pewne osoby znalazły to na tyle interesujące, że lekki deszczyk ich najwyraźniej nie przestraszył.
    Wracając jednak do rogatej Panny, bo to o nią chodzi ( na gapiów się nie gapię ) to jej nieśmiały głosik i to, że jej twarz nie tylko nosiło znamię silnego ciosu w okolice oczodołu, ale i też kilka zadrapań były całkowicie nie przekonujące. To tak jakby mówić, że jest się doskonałym podróżnikiem po zgubieniu się minute po wejściu do lasu. No nie trzyma się to całości w ogóle.
    -Myślę, że młoda Panienka chce, bym sobie jak najszybciej poszła. Jednak nie jest to dobra metoda, bo żyję wystarczająco długo, by rozumieć podejście do życia naszej płci.
    Po tym Karen wręczyła mi moją parasolkę słowami "...Pani ulubiona, proszę" Po czym przykucnęła delikatnie, Przyjęłam ją, odwracając się bokiem do mojej rozmówczyni, otworzyłam parasol, by schronić się przed rozpędzającym deszczem.
    -Jako, iż nie ma Panienka takiego przedmiotu jak ja posiadam. Dlatego proponuję, by schroniła się Panienka w moim powozie na czas deszczu. W tym czasie, moja pokojówka i ja przyjrzymy się nieco Twoim ranom. Myślę, że bolą nieco bardziej niż Panienka to opisała.
    Powiedziałam, wskazując na moją karetę. W sumie, to traktowałam ją dość wyniośle, nazywając ją "Panienką" bo wyglądała jak pokojówka wyrzucona (mogła też zrezygnować sama ) bo była pobita przez pijanego właściciela. Ale słynę z tego, że posiadam kulturę osobistą na dość wysokim poziomie i nie traktuję ludzi pode mną jak jakiś gorszy gatunek. Wolę, gdy ludzie szanują mnie bo ja szanuję ich. Tu było podobnie, wysłuchajmy tej historii. Tej opowieści, którą ma ta Panienka do przekazania.
     



    Upiorna Arystokratka

    Godność: Po prostu Rim
    Wiek: 18
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Śpiewać
    Nie lubi: Być w centrum uwagi
    Wzrost / waga: 165/45
    Aktualny ubiór: Połatana spódnica, za duża, znoszona koszula, brudny, połatany kaptur, zakrywający rogi
    Znaki szczególne: fioletowe cętki na rękach, nogach i bokach, oraz wąsy na policzkach
    Zawód: pomoc domowa?
    Pod ręką: mały mieszek pieniędzy
    Stan zdrowia: Liczne siniaki i obtarcia po pobiciu, podbite lewe oko. Rana cięta przez całą długość mostka
    Dołączyła: 15 Paź 2017
    Posty: 97
    Wysłany: 11 Lipiec 2018, 20:20   

    Poprawiła grzywkę, która przez to, ze coraz mocniej padało, przyklejała się jej do czoła i prawe mówiąc też trochę do oczu. Będzie musiała znów ją przyciąć, bo zaczynała jej przeszkadzać, a nie mogła sobie na to pozwolić, jeśli chciała gdziekolwiek pracować Skoro miała być pomocą domową, bo przecież nie umiała nic innego, to lepiej, by nie przecięła się nagle nożem tylko dlatego, że nie do końca widziała co tak właściwie z nim robi.
    Pokręciła głową słysząc, że chce, by ta kobieta jak najszybciej się oddaliła - to nie tak... - przyznała. Po prostu nie chciała nikomu więcej robić problemów i nie chciała nikomu zawracać głowy. Bo czemu też ta nieznajoma przejmowała się jej losem i tym jak wyglądała? Inni po prostu ją ignorowali albo posyłali nieprzychylne, bądź pogardliwe. Nie było to przyjemne, ale zachowanie tej kobiety ją zaskoczyło i to bardzo. Przecież jej nie znała w ogóle...prawda?
    Na słowa kobiety, spojrzała na powóz. W sumie to nie był taki głupi pomysł. Może nawet by ją podrzuciły do Kliniki? Bała się jednak zapytać. Westchnęła cichutko - chętnie skorzystam z propozycji - przyznała. Głównie też dlatego, że nie chciała, by rzeczy, które ma w torbie przemokły. Tylko dlatego nie wahała się jakoś specjalnie długo - nie musi się pani przejmować. To naprawdę już się goi - powtórzyła i uśmiechnęła się nieśmiało. Zrobiła niepewnie krok do przodu i jeśli nieznajoma nie zmieniła zdania, weszła do powozu, grzecznie witając się z pozostałymi osobami, które były w środku.
    _________________

    #CC99FF
    Wiórek




    Upiorna Arystokratka

    Godność: Księżna Ruby Rosarium
    Wiek: 972 lata
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Ciasta, czytać i pisać, podróżować
    Nie lubi: Bierności, perfekcjonizmu, psów i rodzynek w serniku
    Wzrost / waga: 161 centymetry przy wadze 53 kilogramów
    Aktualny ubiór: -
    Znaki szczególne: Protezy rąk
    Zawód: Pisarka i właścicielka wielu księgarni
    Pod ręką: Parasol
    Dołączył: 25 Mar 2018
    Posty: 24
    Wysłany: 12 Lipiec 2018, 21:24   

    W pewien sposób, śmieszna dziewczyna. Nikt jej nie mówił "nie rozmawiaj z nieznajomymi?" Tak trochę się teraz nad tym rozwodzę, gdy stwierdziła, że wejdzie do mojego wozu. Najwyraźniej muszę wzbudzać zaufanie, jeśli weszła bez większych oporów. Albo po prostu ten co raz intensywniej padający deszcz ją do tego przekonał. Przesunęłam nieco parasolkę w tył, po czym spojrzałam w czarne chmury.
    -Psia pogoda.
    Po czym znów zasłoniłam się przed deszczem i pozwoliłam, by młoda upiorna weszła w pierw do powozu. Uprzednio zamykając moją parasolkę, również do niej dołączyłam. Nie chciałam przemoczyć sobie butów, to by było niemiłe uczucie.
    Weszłam do powozu, a ponieważ całe trio mojej służby siedziało na przeciw mnie, usiadłam obok przemoczonej duszyczki. Nasz woźnica nie był pewnie zbyt zadowolony z tego, że sterczy w deszczu, ale był to mężczyzna z prawdziwego zdarzenia i nie miał wyboru. Więc szturchnęłam go, by ruszył i tak też uczynił. Złapałam oddech i powiedziałam:
    -Karen, w miarę możliwości, zrób coś z twarzą tej Panienki, wygląda gorzej niż ta to opisuje.
    Po czym złapałam w zęby środkowy palec rękawiczki i z wolna zsunęłam ją z dłoni, po czym wysunęłam moje stalowe ramię w stronę nie znajomej.
    -Jako, iż nie wiesz gdzie się znalazłaś, a Twój instynkt samozachowawczy nie ostrzegł Cię przed wsiadaniem do powozu nie znajomej, rozsądniej by było ten stan rzeczy delikatnie zmienić. Więc jestem Ruby Rosarium. Miło mi Cię poznać.
    Podczas gdy się przedstawiałam, Karen wyjęła z pod ławy podstawową apteczkę. Była pierwotnie przeznaczona dla mnie, ale nic nie szkodzi by zużyć ją na potrzebującej osobie.
    -Jestem księżniczką, mimo, iż raczej nie noszę korony.
    Dodałam na koniec z tajemniczym uśmiechem, lecz był on bardzo delikatny. Perfekcyjne wyrażanie siebie nie było moją mocną stroną. Zazwyczaj jestem spokojna, więc mój wyraz twarzy się nie zmienia.
     



    Upiorna Arystokratka

    Godność: Po prostu Rim
    Wiek: 18
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Śpiewać
    Nie lubi: Być w centrum uwagi
    Wzrost / waga: 165/45
    Aktualny ubiór: Połatana spódnica, za duża, znoszona koszula, brudny, połatany kaptur, zakrywający rogi
    Znaki szczególne: fioletowe cętki na rękach, nogach i bokach, oraz wąsy na policzkach
    Zawód: pomoc domowa?
    Pod ręką: mały mieszek pieniędzy
    Stan zdrowia: Liczne siniaki i obtarcia po pobiciu, podbite lewe oko. Rana cięta przez całą długość mostka
    Dołączyła: 15 Paź 2017
    Posty: 97
    Wysłany: 13 Lipiec 2018, 18:37   

    Niepewnie wsiadła do środka, grzecznie witając się z pozostałymi kobietami. Usiadła na samym skraju, chcąc zajmować jak najmniej miejsca, a swoją torbę położyła na kolanach. Nie chciała być niczyim problemem, a do tego teraz pomagał jej ktoś nieznajomy.
    Cierpliwie czekała aż wejdzie blond włosa kobieta, po czym ruszyli dalej. Ciekawe gdzie się udawała. Miała nadzieję, że nie gdzieś daleko, albo, że podrzuci ją do Kliniki.
    Słysząc znów o swoim siniaku westchnęła i pokręciła głową - ten siniak ma już kilka dni. Po prostu zawsze mi się dość długo utrzymują, więc naprawdę nie trzeba - uśmiechnęła się przepraszająco. Nie chciała by się nią zajmowano. Już wystarczy, że mogła się skryć przed deszczem, ale i tak otuliła się trochę mocniej kurtką, która była na nią odrobinę za duża. Było jej zimno i trochę nie do końca rozumiała czemu tak właściwie się dzieje.
    Opuściła pokornie wzrok, słysząc, że praktycznie nie ma instynktu samozachowawczego, jednak gdy kobieta się przedstawiła, Rim spojrzała na nią, zaskoczona tym, że ta ma metalową rękę, ale nie skomentowała tego - miło mi poznać - zaczęła nieśmiało - jestem Rim... - zawahała się - Huriya. Rim Huriya - odpowiedziała w końcu ściskając protezę. Musiała się przyzwyczaić, że ma jakieś nazwisko. W szczególności, że wcześniej nie miała żadnego.
    Dopiero po chwili dotarło do niej to, z kim tak właściwie ma do czynienia. Jej fioletowe, zmęczone i lekko zaczerwienione oczy otworzyły się szeroko. Rosarium...już słyszała to nazwisko. Przełknęła ślinę i cofnęła rękę. Członkini rodu Rosarium? No to ma przechlapane na całej linii... - czy...pani też jest...Upiorną Arystokratą? - zapytała niepewnie, a w jej oczach było widać wyraźne iskierki strachu. Ruby nie miała rogów, a to, ze należała do tej rodziny o niczym nie przesądzało. Ale raczej nie miała na to większej nadziei. A co jeśli wiozą ją teraz na jakieś stracenie? Przycisnęła mocniej do siebie torbę. Nie dlatego, że bała się iż ją straci. Po prostu się bała i była w tej sytuacji całkowicie sama.
    _________________

    #CC99FF
    Wiórek




    Upiorna Arystokratka

    Godność: Księżna Ruby Rosarium
    Wiek: 972 lata
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Ciasta, czytać i pisać, podróżować
    Nie lubi: Bierności, perfekcjonizmu, psów i rodzynek w serniku
    Wzrost / waga: 161 centymetry przy wadze 53 kilogramów
    Aktualny ubiór: -
    Znaki szczególne: Protezy rąk
    Zawód: Pisarka i właścicielka wielu księgarni
    Pod ręką: Parasol
    Dołączył: 25 Mar 2018
    Posty: 24
    Wysłany: 14 Lipiec 2018, 17:52   

    Dziewczę zbytnio się przejmuje. Karen i tak nie będzie Cię opatrywać duszyczko, tylko zapewni Ci doraźną pomoc. Mamy specyfik, który pomaga w gojeniu się ran. Karen wstała i usiadła po drugiej stronie upiornej, skutecznie "wykurzając" ją z konta karety. Z wacikiem w ręku, namoczyła go żółtym specyfikiem i zaczęła dotykać gorzej wyglądających miejsc tej pobitej dziewuchy. Dobrze rozegrane, młoda musiała się przysunąć bliżej mnie. Mojej pokojówce wysłałam mentalnego kciuka w górę.
    -Zabierzemy Cię do kliniki, mam tam umówione spotkanie. Między innymi dlatego gdy mój wzrok dostrzegł Cię w tłumie, to kazałam zatrzymać powóz. Możesz to też nazwać zachcianką. Ja nazwę to troską.
    Powiedziałam, jak to zwykle potrafię, głosem który nie wyrażał jakichkolwiek emocji uścisnęłam jej dłoń, mam nadzieję, że niezbyt mocno. W końcu proteza ma nieco większą siłę niż blondynka o delikatnej budowie.
    -Więc miło mi Cię poznać Rim.
    Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Rzadko mi się to zdarza, ale zdarza. Uśmiech był chwilowy, ale był. Starałam się nie być już tak formalna. W końcu... to tylko jakaś służka wywalona z domu. Nie muszę pokazywać jej jak bardzo ją szanuję. Nie zrozummy się źle. Wciąż - ona na niego zasługuje, ale to raczej jak rozmowa pracownika z pracodawcą. Oboje się szanują, ale to pracodawca może nazywać pracownika "Maciek". Natomiast "Maciek" może tylko odpowiedzieć "Panie Piotrze". To tak w skrócie. Jej pytanie nieco mnie zdziwiło. Było takie.. nie z tego miejsca. Ale nie ma problemu, odpowiem.
    -Urodziłam się z rogami tak jak ty, do czasu aż jeden mi się złamał. Tak, to się może zdarzyć i nawet nie boli tak mocno. Dlatego dla zachowania symetrii obcięłam je oba. Zostały blizny, których pozbycie się trochę mnie kosztowało.Przynajmniej nie mam dziur we włosach.
    Powiedziałam, nie chowając zbytnio prawdy. To była sama prawda. Szczere otwarcie się. Karen przy okazji dotykała wacikiem jej ran na szyi i policzku. A ta się bała. Więc zapytałam... niepewnie.
    -Aż tak Cię to boli? Czy przeraziła Cię wizja złamanych rogów? Nie bój się, to nie boli. I ja Cię nie zjem, więc postaraj się złapać oddech. Głęboki.
     



    Upiorna Arystokratka

    Godność: Po prostu Rim
    Wiek: 18
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Śpiewać
    Nie lubi: Być w centrum uwagi
    Wzrost / waga: 165/45
    Aktualny ubiór: Połatana spódnica, za duża, znoszona koszula, brudny, połatany kaptur, zakrywający rogi
    Znaki szczególne: fioletowe cętki na rękach, nogach i bokach, oraz wąsy na policzkach
    Zawód: pomoc domowa?
    Pod ręką: mały mieszek pieniędzy
    Stan zdrowia: Liczne siniaki i obtarcia po pobiciu, podbite lewe oko. Rana cięta przez całą długość mostka
    Dołączyła: 15 Paź 2017
    Posty: 97
    Wysłany: 16 Lipiec 2018, 07:42   

    Niepewnie przysunęła się do właścicielki karocy. Już się nie spierała. Westchnęła tylko z rezygnacją. Widziała, że jej zdanie i tak w tym momencie niezbyt się liczy. Po co smarować coś, co niedługo zejdzie? Przecież wczoraj to też smarowała. Dziś zapomniała, ale była chyba po prostu zbyt rozkojarzona.
    Spojrzała na kobietę zaskoczona, gdy ta powiedziała o Klinice. Ale to rozwiązywało jej problem z dostaniem się tam. I tak się tam wybierała, więc teraz nie mogła kręcić nosem. Dostanie się tam i może pan Marwick nie będzie na nią aż taki zły. Miała tylko nadzieję, że pani Iris nic poważnego się nie stało. Że wyjdzie z tego, że pan Christopher tylko przesadzał jak mówił, jak jego ukochana cierpi. Ścisnęła mocniej torbę - dziękuję pani bardzo - powiedziała cichutko ale na tyle słyszalnie, by blondyna obok mogła ją usłyszeć.
    Wpatrywała się w Rosarium wielkimi oczami, gdy ta opowiadała jak straciła rogi. Nie odważyła się już zapytać o ręce. Za wysokie progi dla takiego mieszańca jak ona. Nie chciała się za bardzo narzucać. Chciała tylko dotrzeć do Kliniki jak najszybciej i dowiedzieć się czy wszystko na pewno w porządku. Dowiedzieć się, że pani Iris na pewno żyje i niedługo wróci do domu. Że znów będą z panem Marwickiem szczęśliwi. Już nawet nie zależało jej aż tak na tej pracy, ale chciała wiedzieć, ze to co zawaliła nie miało aż tak fatalnych skutków.
    Drgnęła spanikowana i wzięła kilka głębokich oddechów. Z jednym trochę przesadziła i zgięła się lekko z powodu rany na mostku po czym nagle zakaszlała, zakrywając dłonią usta. Była tym zaskoczona, ale na szczęście nie widziała żadnej krwi. Czyżby się przeziębiła? - przepraszam... - mruknęła niepewnie i pokręciła głową - nie boli... - szczerze to nawet nie zwróciła uwagi, że pokojówka zmieniła miejsce nakładania maści - nigdy wcześniej nie spotkałam nikogo z Upiornej Arystokracji...a u mnie w domu miała dość złą opinie...i po prostu się wystraszyłam - przyznała niepewnie. Nie kłamała, ale bała się przyznać dlaczego tak naprawdę mieli złą opinię. Siedziała wpatrując się w torbę po czym znów lekko zakaszlała, ale starała się to jakoś zamaskować.
    _________________

    #CC99FF
    Wiórek




    Upiorna Arystokratka

    Godność: Księżna Ruby Rosarium
    Wiek: 972 lata
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Ciasta, czytać i pisać, podróżować
    Nie lubi: Bierności, perfekcjonizmu, psów i rodzynek w serniku
    Wzrost / waga: 161 centymetry przy wadze 53 kilogramów
    Aktualny ubiór: -
    Znaki szczególne: Protezy rąk
    Zawód: Pisarka i właścicielka wielu księgarni
    Pod ręką: Parasol
    Dołączył: 25 Mar 2018
    Posty: 24
    Wysłany: 16 Lipiec 2018, 20:52   

    Przypadkiem zerknęłam przez okno. I muszę powiedzieć: współczuję biednemu woźnicy, bo rozpadało się na dobre. Cóż, taka jego praca, dostanie ode mnie pewną nagrodę po powrocie, jako nagrodę za wytrwałość.
    Podziękowania dziewczyny usłyszałam. Ale jakoś nie miałam weny by powiedzieć uśmiechnięte "nie ma za co!" et cetera. Zamiast tego nałożyłam powoli brązową rękawiczkę na moją protezę, po czym zacisnęłam ją dwa razy. Karen zrobiła co miała zrobić, ale tak naprawdę, to zrobiła to nawet z deka zbyt dokładnie. Miała to tylko przetrzeć. Najwyraźniej, trochę się mnie boi. Nie wspominam o tej Pannie. Smuci mnie jednak, że Xia daje jej przykład i boi się mnie od samego początku wyjazdu. Nawet teraz siedzi jak na szpilkach: Nogi aż zbyt blisko siebie (ściska je) ręce włożone między nie. To oznaka czucia się niezręcznie, albo strachu. Jest też możliwość, że po prostu musi do toalety...
    -Nie szkodzi.
    Powiedziałam krótko i spojrzałam w okno. W końcu każdemu zdarza się zakasłać. Po czym jeszcze raz spojrzałam w okno. Na mój gust, byliśmy już dość blisko.
    -Oj, poznałaś. Jeśli sądzisz, że nie - spójrz w lustro, upiorna arystokratka będzie po drugiej stronie. Po za tym, za chwilę będziemy na miejscu.
    Poinformowałam ją spokojnie. Było to oczywiście dość sarkastycznie powiedziane. Mam nadzieję, że nie ma mi tego za złe. O strachu nie wspomnę, myślę, że nie muszę się powtarzać. Czemu ludzie boją się mej osoby? No ja nie wiem, wyglądam wciąż jak nastolatka. Powinnam ludzi przyciągać, nie odpychać. Cóż, nawyków nie zmienisz. Wygląda na to, że musimy się pospieszyć. Wypuściłam więc nabrane w pierś powietrze dość głośno, z powodów, o których wolę nie wspominać.
     



    Upiorna Arystokratka

    Godność: Po prostu Rim
    Wiek: 18
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Śpiewać
    Nie lubi: Być w centrum uwagi
    Wzrost / waga: 165/45
    Aktualny ubiór: Połatana spódnica, za duża, znoszona koszula, brudny, połatany kaptur, zakrywający rogi
    Znaki szczególne: fioletowe cętki na rękach, nogach i bokach, oraz wąsy na policzkach
    Zawód: pomoc domowa?
    Pod ręką: mały mieszek pieniędzy
    Stan zdrowia: Liczne siniaki i obtarcia po pobiciu, podbite lewe oko. Rana cięta przez całą długość mostka
    Dołączyła: 15 Paź 2017
    Posty: 97
    Wysłany: 22 Lipiec 2018, 08:14   

    Podziękowała pokojówce, gdy ta skończyła. Może i nie pochodziła z dobrego domu, ale na pewno nie była jakaś źle wychowana. Przynajmniej jeśli chodzi o jej zachowanie. Może to przez ciężką rękę jej wuja. W końcu karał ją za wszystko i dziewczyna bała się być nieposłuszna. Bała się wszelkiej kary. Nie znała innych poza biciem oraz pozbawianiem możliwości jedzenia przez dłuższy czas. Dlatego nie chciała być niegrzeczna w żadnej sytuacji.
    Czuła się coraz gorzej. Chyba się przeziębiła. Miała nadzieję, że w Klinice jej jednak pomogą. Dadzą jakieś leki, dzięki którym szybko dojdzie do siebie. Nie chciała sprawiać problemów, poza tym jeśli straci pracę, to łatwiej jej będzie znaleźć nową jak będzie zdrowa. Kto chciałby chorą pomoc domową? Nikt...
    Opuściła głowę, słysząc o tym, że zawsze będzie widziała w lustrze Arystokratkę - ale nigdy nie poznałam nikogo innego poza mną. Pani jest pierwsza - przyznała. Ściskała w rękach torbę z ubraniami. Była zestresowana.
    Przytaknęła głową, dając znać, że rozumie iż są już blisko. Denerwowała się coraz bardziej. Nie wiedziała czy na pewno jej pracodawcy będą w Klinice. Czy nie wrócą do domu. Nie miała pojęcia czego ma się spodziewać. Westchnęła cichutko i wpatrywała się w coś pod nogami kobiet przed nią. Co jakiś czas pokasływała, nie wiedząc co będzie się dalej działo.
    _________________

    #CC99FF
    Wiórek




    Upiorna Arystokratka

    Godność: Księżna Ruby Rosarium
    Wiek: 972 lata
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: Ciasta, czytać i pisać, podróżować
    Nie lubi: Bierności, perfekcjonizmu, psów i rodzynek w serniku
    Wzrost / waga: 161 centymetry przy wadze 53 kilogramów
    Aktualny ubiór: -
    Znaki szczególne: Protezy rąk
    Zawód: Pisarka i właścicielka wielu księgarni
    Pod ręką: Parasol
    Dołączył: 25 Mar 2018
    Posty: 24
    Wysłany: 25 Lipiec 2018, 10:20   

    Po głosie, jaki odbijający się dachu karety deszcz wydawał, wywnioskowałam, że deszcz powoli mija i teraz słychać jego delikatne mrowienie. To raczej dobry znak, zwłaszcza, że woźnica teoretycznie szukał miejsca, gdzie mógłby nas wysadzić. Biedaczek, cały zmókł cóż. Taka jego praca. Nie zawsze ma co robić, a dostaje za to wynagrodzenie, więc gdy nadchodzi dzień ciężkiej pracy, wymagam zaangażowania.
    Karen schowała zużyty wacik do oddzielnej torby, a kilka środków medycznych, których miała w swojej torbie, włożyła z powrotem i schowała. Muszę ją potem pogłaskać po głowie, za dobrze wykonaną pracę. W końcu, jestem dla niej jak matka. Wiele z mojej służby znam od momentu, gdy byli jeszcze dziećmi, stąd taka a nie inna relacja. Kareta się zatrzymała, a ja, już z rękawiczkami na rękach wstałam i przeciągnęłam się delikatnie.
    -Jesteśmy na miejscu powiedziałam.
    Nie bardzo chciałam komentować wypowiedź upiornej, bowiem ja sama nie zostałam przez nią zbytnio zrozumiana. Może dlatego, iż byłam trochę zbyt mało dosłowna. Nie dziwię się. Mogę tylko powiedzieć:
    -Może to i dobrze, że to ja byłam tą pierwszą...?
    Nie chciałam się rozwodzić nad jej przeszłymi spotkaniami z arystokracją bo ta, potrzebuje opieki medycznej, bowiem wygląda trochę jak bezdomny psiak. Chwyciłam więc parasolkę, w lewą dłoń, prawą otworzyłam drzwiczki karety i unosząc nieco moją sukienkę, wyszłam na zewnątrz, po czym rozłożyłam parasol. Spoglądając do środka karety, powiedziałam:
    -Tu będziemy się musiały rozstać. Mam własne sprawy do załatwienia. Życzę Ci zdrowia.
    Powiedziałam spokojnie, W tym czasie Karen i Freya wyszły z drugiej strony, drugimi drzwiami. Xia natomiast wyszła zaraz po mnie. Trochę Im współczuję, bo tylko ja i Karen mamy parasolki. Cóż, rycerzowi nie przystoi iść pod słodkim parasolem. Poczekałam tylko, aż chora panna wyjdzie, a wtedy będę mogła pójść w swoją stronę.

    [z/t]
    _________________
    Those are things, the things we lost,
    The things we lost in the fire fire fire.
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 9