• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Kryształowe Pustkowie » Zesłany mimo woli
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 2 Lipiec 2017, 22:22   Zesłany mimo woli

    Wydarzenia ostatnich dni sprawiły, że nasz drogi lisi demon zaniedbał regularność swych posiłków. Teraz głód energii dawał o sobie znać w wyjątkowo dotkliwy sposób. Lusian wiedział, że nie może sobie pozwolić na dalsze ignorowanie potrzeb swego organizmu. Zapewne właśnie dlatego jego kroki skierowały się ku drzwiom wejściowym jednego z licznych w tych rewirach Krainy Luster, barów. Lokal został urządzony według ostatnio panującego trendu, czyli napodobę swego odpowiednika z Ludzkiego Świata. Rzecz jasna zabrakło akcentów technologicznych, jednak te z powodzenie zastąpiono tymi magicznymi. Dość urokliwym akcentem owego lokalu było oświetlenie, pod sufitem wisiały niewielkie szklane kule, w których wnętrzach tliły się magiczne światła, które co kilka chwil zmieniały swą barwę, zalewając pomieszczenie poświatą błękitu, czerwieni, fioletu, różu i jeszcze kilku barw. Co dziwne, jak na taką ilość lamp, światło nie drażniło oczu, wprowadzało za to przyjemną atmosferę, niekiedy różne części Sali dzieliły się na kolorystyczne sektory. Poza tym można było tu dostrzec całkiem sporo roślin, niedaleko baru , jedna ze ścian pozostała gołym kamieniem, ozdobionym kryształami oraz donicami z wielobarwnymi pnącymi kwiatami, podchodząc bliżej tego miejsca, dało się usłyszeć szmer fontanny. Woda spływała po kamiennej ściance niczym mały wodospad rozbijający się o kryształową mozaikę. Bar, w którym zagościł demon, nosił dźwięczną nazwę „Akromis” i nikt w zasadzie nie wiedział, do czego ów nazwa miała właściwie nawiązywać… To jednak mało istotny szczegół ów historii.
    Lusian zamykając drzwi baru, pożegnał za sobą chłód oraz mrok wieczornej pory. Ku jego zdziwieniu lokal okazał się, znacznie bardziej obszerny niż wydawało się na pierwszy rzut oka. Instynkt nie zawiódł go, kiedy podpowiedział, iż Akromis dostarczy mu posiłku. Wyglądało na to, że trwała tu jakaś impreza, dzięki której bar aż roił się od gości. Przechadzając się salą, mężczyzna niemal został potrącony przez trzy czarne cienie, poruszające się z nienaturalną prędkością. Lisowaty miał jednak więcej szczęścia, niż białowłosa dziewczyna w czarnej i dobrze dopasowanej sukience, która właśnie zmierzała do baru z niemal pustym kieliszkiem. Jedna z zamazanych postaci wpadła na kobietę, przez co ta upadła a po Sali rozniósł się łoskot rozbijanego szkła. Dwa pozostałe cienie zawróciły ku pozostawionej towarzyszce, gdy zatrzymały się w miejscu, od razu opadła z nich magiczna zasłona, kryjąca pod sobą wizerunki trzech młodych dziewcząt. Wyglądały na o najwyżej dwudziestolatki, wszystkie trzy miały pół długie włosy sięgające za ramiona, brunetka, blondynka i niebiesko włosa dziewczyna popatrzyły z pretensja na szklane odłamki rozsypane po podłodze, po czym zaczęły chichotać.
    -Uważaj, gdzie pełzasz, mała żmijo…
    Rzuciła brunetka do dziewczyny, która właśnie podnosiła się z podłogi, połowę jej twarzy zasłaniały długie i idealnie proste pasma białych włosów. Kobieta mocniej zacisnęła wargi, sprawiała wrażenie, jakby powstrzymywała się od tego, co chce powiedzieć, na temat owego zajścia. Blondynka pochyliła się, podnosząc z podłogi pojedynczy skrawek szkła, po czym beztrosko rzuciła go w białowłosą, posyłając jej pełen jadu uśmieszek.
    -Oj, nieładnie… jeszcze ktoś by się pokaleczył.
    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 3 Lipiec 2017, 13:40   

    Rany się zagoiły, zostały po nich tylko dość widoczne blizny. Noga jeszcze czasem mu dokuczała, ale nie zwracał na to specjalnej uwagi. Ot po prostu pamięć mięśni, że coś było tam nie tak i tyle. Nie ma co się tym przejmować.
    Ostatnio nie miał okazji za bardzo jeść. Jakoś nie miał ochoty łazić po mieście i szukać sobie żywicieli, mimo iż głód dokuczał mu coraz bardziej. Oczy przybrały mocnego fioletowego odcienia, a można nawet powiedzieć, że powoli pojawiały się w nich czerwone iskierki. Najwyższy czas aby coś zjeść. Założył więc wygodne buty, dopasowane, starte, ciemne spodnie, czarną koszulkę z krótkim rękawem, a na to uprząż na swoją naginatę. Chciał bowiem przejść się trochę dalej, na Kryształowe Pustkowie. Dawno tam nie był i uznał, że właśnie tam powinien się udać. Wziął również pieniądze, bo a nóż będzie miał okazję kupić coś ciekawego, albo będzie musiał udawać normalnego, tak jak przez większość swojego życia.
    Po dłuższej wędrówce, w końcu znalazł się na Pustkowiu. Rozejrzał się, żeby zdecydować gdzie dalej iść. Nie widział w pobliżu żadnych potencjalnych ofiar, ani nawet jakiegoś klubu czy czegokolwiek, gdzie mógłby trafić na kilka osób. Westchnął głęboko i zamknął oczy. Wtedy właśnie to poczuł. Duże skupisko życiowej energii, pochodzące zdecydowanie od istot...ludzkich. Nie dosłownie od ludzi, ale od człekokształtnych mieszkańców tej Krainy. Ruszył więc w tym kierunku, wiedziony swoim instynktem i nie zawiódł się. Już wkrótce stał pod drzwiami jakiegoś baru. Nazwa co prawda nic mu nie mówiła, ale czemu by nie zajrzeć do środka? Najwyżej go wyproszą, jeśli będzie to prywatna impreza.
    Wszedł do środka zdecydowanym krokiem i uśmiechnął pod nosem. Przeczucie go nie zawiodło. Tutaj naprawdę było pełno pokarmu. Pewnie gdyby było to normalne jedzenie to aż ślinka by mu pociekła, ale na całe szczęście nie miewał takich odruchów. Wszedł spokojnie do środka, rozglądając się i ruszając w kierunku baru.
    Gdy jakieś cienie go minęły, spojrzał za nimi i pokręcił tylko głową. Nie miał co się gniewać bo też po co? Tylko by jakaś afera była i na pewno by go wywalili. Już miał się odwracać i ruszać dalej, gdy zauważył scenę, która miała miejsce, chwilę później. Przyglądał się przez krótki moment, ale szybko ruszył w kierunku znajdującej się na podłodze dziewczyny.
    - Ej może tak milej? - warknął do świętej trójcy i złapał odłamek, który blondi rzuciła w stronę białowłosej. Odrzucił go na bok i podał dłoń kobiecie na podłodze - może pomogę? - uśmiechnął się nonszalancko i jeśli przyjęła jego dłoń, pomógł jej wstać. Od razu też zaczął podkradać jej energię. Może to ona została wywrócona, ale jedzenie było teraz priorytetem.
    - To wy powinnyście uważać, jak latacie między innymi, a nie Ci co spokojnie sobie spacerują - powiedział jeszcze w kierunku trójcy, jednak nie podnosił nawet na moment głosu. Wolał nie zwracać na siebie zbytniej uwagi, po czym obejrzał białowłosą - nic Ci się nie stało? - zapytał kontrolnie, uważając jednak by pozostałe dziewczyny, bądź ktokolwiek inny się na nich nie rzucili - może dasz się zaprosić na drinka? - dodał jeszcze.
    Co prawda nie znał całej sytuacji, ani relacji tych dziewczyn, ale nie to nie zabrania mu być dla kogoś miłym. W jego oczach to ona była ofiarą i w tym przypadków nie chodziło o jego ofiarę. Ale to ona oberwała od tamtych panienek, a nie na odwrót. Więc czemu on również miałby się do niej niemiło zwracać?
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 8 Lipiec 2017, 23:40   

    Wysokie i ciemnowłose oblicze szlachetności, wyciągało właśnie pomocną dłoń w kierunku białogłowej w potrzebie. Doprawdy urocza scena. Tego typu momenty zwykle stawały się początkiem dla wielu pięknych historii, ale zdradzę wam, że to nie jedna z tych.
    Białowłosa przez kilka sekund przyglądała się górującej nad nią postaci, wyciągnęła ku niej dłoń, jednak nagle spostrzegła na sobie spojrzenie złotych oczu. Tęczówki niemal jarzyły się, jakby wypełniało je płynne złoto, okalane wachlarzem niebieskich i gęstych rzęs. Wzrok był zimny i gdyby mógł, zapewne zmroziłby ciało do samych kości. Niebieskowłosa nie musiała mówić nic, jej wzrok mówił wszystko, dziewczyna opuściła głowę i cofnęła dłoń, szepcząc ciche .
    -J-ja.. przepraszam.
    Na pięknej twarzy, którą okalały fale niebieskich włosów, zatańczył zadowolony uśmiech, gdy białowłosa podniosła się z podłogi, kobieta przeniosła złote spojrzenie na mężczyznę.
    -Nie wtrącaj się. To ona powinna uważać, od tego tutaj jest. Tobie też to radzę, jeśli nie chcesz opuścić lokalu. A byłaby szkoda… dopiero się pojawiłeś, i zdaje się że jesteś tu pierwszy raz, hm?
    Spytała, a złote spojrzenie zlustrowało Lusiana od stóp do głów, zatrzymując się na fioletowych oczach, wpatrując się w nie niemal z wyzwaniem. Blondynka i brunetka popatrzyły na siebie z lekką konsternacją.
    -Idźcie i zamówcie coś dobrego, dołączę do was za jakiś czas.
    Obie dziewczyny odeszły, ginąc pośród innych gości. Podobnie stało się również z białowłosą, której niedane było usłyszeć zaproszenia ze strony demona. Dziewczyna była wyraźnie przestraszona, jednak w jej spojrzeniu było coś dziwnego… niepokój, rosnący z każdym stawianym przez nią krokiem. Pozostała jedynie niebiesko włosa, teraz demon mógł przyjrzeć się jej uważniej. Dziewczyna miała na sobie długą granatową suknię, która powabnie podkreślała wdzięki młodego ciała. Kreacja była jednocześnie elegancka, ale również wyzywająca, o czym świadczyły nieprzyzwoicie długie wycięcia, odsłaniające zgrabne nogi, również tył sukienki był oszczędny w ilość materiału, przez co wdzięcznie eksponował smukłe plecy.
    -Dziewczyna, którą chciałeś pozbierać z parkietu to moja pracownica, a to mój lokal. Jestem Aratia Nemes, a Ty to… ?
    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 9 Lipiec 2017, 21:03   

    Zmarszczył brwi, widząc jak białowłosa wstaje o własnych siłach oraz zauważając zadowolone spojrzenie niebieskiej kobiety.
    - Zgadza się jestem tu pierwszy raz - powiedział spokojnie. Odprowadzając wzrokiem pozostałe kobiety. Szybko jednak wrócił wzrokiem do tej, które rzucała mu nieme wyzwanie. Sam przyjrzał się jej uważnie i uśmiechnął się tajemniczo widząc jej wyzywające ubranie. Wrócił jednak do oczu kobiety by nie okazać jej braku szacunku.
    - Chciałem tylko pomóc tej panience wstać, nie miałem zamiaru wtrącać się w żadne sprawy - powiedział wzruszając ramionami - kim w ogóle jesteś? - zapytał przekręcając głowę w bok. Machał leniwie ogonem, wyglądał na rozluźnionego. Zastanawiało go bardzo czemu ta biedna dziewczyna zareagowała tak wielkim strachem. Kobieta przed nim nie wyglądała na groźną, ale wiedział z doświadczenia, że pozory mylą, w szczególności, jeśli chodzi o Krainę Luster.
    Gdy kobieta się z nim przywitała, uśmiechnął się ponownie i delikatnie skłonił. Wyciągnął dłoń i jeśli ją przyjęła ucałował wierzch jej dłoni. Nie omieszkał oczywiście pobrać przy tym odrobiny energii - nazywam się Lusian i tak jak zauważyłaś jestem tu pierwszy raz. Dawno nie wędrowałem po Kryształowym i uznałem, że zobaczę czy coś się nie zmieniło w tych terenach. - wyprostował się, przypatrując się kobiecie - nie chciałem się wtrącać w sprawy lokalu, po prostu nie mogłem nie podejść do lądującej na podłodze kobiety i jej nie pomóc - wzruszył ramionami.
    Rozejrzał się jeszcze po lokalu - muszę przyznać, ze miejsce wygląda na przyjemne - wrócił wzrokiem do kobiety - można wiedzieć z jakiej okazji ta imprezka? I mam nadzieję, że nie jest zamknięta i będę mógł liczyć na drinka i może jakieś miłe towarzystwo? - uśmiechnął się do niej poruszając leniwie swoją czarną kitą.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 18 Lipiec 2017, 00:57   

    Niebieskowłosa z nieco większą dozą opanowania niespiesznie wysłuchała wyjaśnień, ogoniastego przybysza, powstrzymując się jednak przed czynieniem komentarzy. Z niemal niezauważalną chwilą zawahania, kobieta podała dłoń Lusianowi. Gdy wargi demona musnęły o wierzch dłoni złotookiej panny, ten mógł poczuć, że ten subtelny gest, został napiętnowany nieznacznym wyładowaniem. Można było rzec, iż między tą dwójką coś autentycznie…zaiskrzyło.
    -W innych okolicznościach zapewne pochwaliłabym Cię za tego rodzaju zachowanie Lusianie. Wszak mawia się iż szlachetność kroczy na granicy wymarcia… ale nie lubię kiedy ktoś miesza się w moje relacje z personelem.
    Aratia nagle wyprostowała się i ukryła dłonie za plecami, po czym niespiesznym krokiem zaczęła obchodzić swego rozmówcę, przyglądając mu się baz grama skrępowania.
    -Rozumiem jednak że winowajcą w tym zajściu była niewiedza, zatem zostawmy już ten temat i traktujmy go jako niebyły.
    Lisowaty szybko mógł zorientować się iż nadmierną dozą zainteresowania u złotookiej cieszyła się aktualnie jego lisia kita. Zafascynowanie utrzymało się jedynie do momentu, w którym demon nie odezwał się ponownie, wówczas niebiesko włosa na powrót ustawiła się w ten sposób, by móc swobodnie nawiązać kontakt wzrokowy z swym rozmówcą.
    -Dziękuję, milo słyszeć, że zatrudnianie projektantów nie okazało się zbędnym wydatkiem. Co się zaś tyczy okazji… to zwyczajne wydarzenie towarzyskie, uczczenie zaręczyn jednej z moich koleżanek, ot nic wielkiego.
    Demon ponownie musiał stawić czoło badawczemu spojrzeniu jażacych się płynnym złotem oczu. Aratian szybkim gestem dłoni zatknęła pasemka włosów na ucho, które ku zdziwieniu niektórych okazało się być bardziej długie i spiczaste niż powinno.
    -Cóż… lista gości jest co prawda ograniczona, ale niech stracę. Wydajesz się milutki… Chodź, musisz spróbować naszej „Ostatnia Podróż”, ostrzegam tylko że to piekielnie mocna.
    Oznajmiła z tajemniczym uśmieszkiem, po czym jak gdyby nigdy nic ruszyła w stronę baru.
    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 25 Lipiec 2017, 10:01   

    Zaskoczył go to wyładowanie, jednak nie dał po sobie tego znać - uznam to więc z komplement - uśmiechnął się nieznacznie. Nie przejął się zbytnio dalszymi słowami, wypowiedzianymi zaraz po pochwale. Nie znał sytuacji i tyle. Skąd miał niby wiedzieć, że to jej pracownica, skoro jest tu pierwszy raz? Nigdy wcześniej nie słyszał nawet o tym miejscu, to niech ta lalunia nie oczekuje od niego, że będzie od razu znał kierownika oraz hierarchie tego klubu.
    - Dziękuję, za zrozumienie - powiedział, śledząc ją wzrokiem. Coś jej w niej nie pasowało. Za bardzo przyglądała się jego puszystemu ogonowi. Poruszył nim lekko zirytowany, ale na szczęście dla kobiety, ta wróciła przed swojego rozmówcę.
    - Nie ma za co - powiedział spokojnym głosem - naprawdę robi wrażenie - przytaknął sam sobie głową, rozglądając się jeszcze raz po pomieszczeniu.
    - Zaręczyny to chyba jeden z ważniejszych dni w życiu kobiety, czy się mylę? - przekręcił lekko głowę - no chyba, że to któreś z kolei to inna sprawa, ale o nic nie posądzam pani znajomych - powiedział szybko, podnosząc dłonie w obronnym geście. Nie miał zamiaru jej obrażać, ani jej znajomych, choć chętnie by się coś powiedziało. Ale skoro udało mu się wbić na imprezę no to trzeba korzystać.
    - Dziękuję za zgodę i chętnie spróbuje - powiedział uśmiechając się tajemniczo. Jeśli to było mocne pod względem alkoholu to nie miał co się martwić. Sam nie wiedział ile musiałby wypić, żeby się upić. Jak przesadzał to zazwyczaj najpierw robiło mu się niedobrze z nadmiaru niż zaczynało mu się w głowie kręcić, więc nie martwił się. Tak samo nie martwił się, że będzie tam jakiś narkotyk.
    Poszedł za nią do baru i rozsiadł się, spoglądając na bawiących się ludzi, czy raczej istoty.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 5 Sierpień 2017, 01:07   

    Nim nasza dwójka dotarła do baru, właścicielka owego przybytku, jeszcze raz rzuciła spojrzenie na swego gościa, po czym na moment przymknęła powieki. Szła dosłownie z zamkniętymi oczami, nie martwiąc się najwyraźniej o napotkanie przeszkód czy ewentualne wpadnięcie na kogoś.
    -Istotnie masz rację. Dla nich to wyjątkowa chwila, fakt. Niestety mnie to nie dotyczy, lista moich znajomych jest dość obszerna i widzisz, wielu z nich decyduje się świętować właśnie w moim lokalu. I uwierz lub nie, ale nie czynią tego z grzeczności, czy też licząc na obniżkę cen gwoli starej znajomości.
    Przy ladzie baru zasiadało wiele par, pochłoniętych żywymi dysputami, jednak nadejście niebieskowłosej oraz jej aktualnego towarzysza, nie zostało przeoczone. Lusian mógł poczuć, jak przesuwają się po nim ciekawskie spojrzenia, jeśli zaś zdecydował się na dokładniejsze oględziny osób zasiadających przy ladzie, mógł spostrzec, że dwie pary nagle ucięły zupełnie. Czyżby na coś czekali? A może zwyczajnie dali się porwać niezdrowej ciekawości, nadstawiając uszu na rozmowę płynącą między lisowatym a niebieskowłosą. Kobieta powitała barmana powłóczystym spojrzeniem, po czym wykonała szybki gest dłoni. Na ten znak, wysoki mężczyzna o wpół przeźroczystej skórze, której odcień przywoływał na myśl, księżycowe światło oddalił się szybko, znikając za kotarą grubej ciemnej zasłony. Można było się domyślić, że wyruszył na zaplecze, chcąc zadowolić swą pracodawczynię, czymś ze specjalnej półki, niedostępnej dla oczu pozostałych gości. Barman pojawił się już po chwili, obie jego dłonie zajmowały wysokie puchary, które wypełniał tajemniczy czarny trunek, znad którego unosiła się delikatna, mleczno biała mgiełka. Brzegi szkła ozdabiała wąska otoczka lodowych kryształków, drobnych niczym cukier.
    -Otóż mój drogi, ogoniasty gościu, dbam o to, by poza dobrym trunkiem dostarczyć swym klientom przedniej rozrywki.
    Oznajmiła złoto oka, a na jej wargi wypełzł tajemniczy pół uśmiech. Kobieta lekko wzniosła kielich do góry, jakby właśnie wygłosiła niemy toast, po czym pozbawiła swój puchar, części jego płynnej zawartości. Zachęcające i niemal ponaglające spojrzenie miało zapewne zachęcić Lusiana do pójścia w jej ślady.
    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 13 Sierpień 2017, 23:26   

    Słuchał jej uważnie, kierując się w wybrane przez nią miejsce. Trzymał się delikatnie za nią, by nie podważać jej autorytetu. To był jej teren i nie miał zamiaru tu nic zmieniać. Po prostu na początku ich znajomości nie zrozumiał jeszcze, że jest na jej terenie, a nie po prostu że natrafił na jakąś zdzirę, która uwielbia się znęcać nad słabszymi.
    - Może ja też kiedyś skorzystam z tego miejsca, gdy będę chciał zorganizować jakąś imprezkę na odludziu? - rzucił luźno. Nie za bardzo miałby na to ochotę, w szczególności, ze się nie zapuszczał za często na Pustkowie, a wątpił, żeby ktoś z jego znajomych uznał za dobry pomysł aby organizować jakieś imprezy. Ba! Gawain to by go chyba za to wypatroszył. Uśmiechnął się delikatnie na tę myśl, ale jego towarzyszka mogła to uznać po prostu za miły gest, świadczący o tym, że ją słucha, bo cały czas na nią spoglądał. Nie pogrążał się w swoich myślach, był czujny.
    Czuł na sobie spojrzenia innych. Nawet spojrzał na kilka osób, które mu się przyglądały. Trochę go to niepokoiło. Nie dlatego, że na niego patrzyli, w końcu było na co poprzeć, raczej zastanawiało go czemu tak przerywali rozmowy. Czyżby było spowodowane to tym, że przechadzał się z właścicielką lokalu i do tego nie miał zbyt oficjalnego stroju? No gdyby wiedział, że trafi na wieczór panieński to by wziął i założył garnitur. Ale niestety nie umiał przepowiadać przyszłości więc nawet na to nie wpadł.
    Usiadł grzecznie, obok niebieskowłosej, a dzwoneczki na jego broni lekko zabrzęczały. Poruszył uchem w ich kierunku, ale zorientował się szybko, że to było spowodowane tylko jego ruchem.
    Widział, że kobieta go taksuje znów wzrokiem. Uśmiechnął się do niej drapieżnie - a jakiej to rozrywki dostarczasz swoim gościom? - zapytał zadziornie, poruszając swoją kitą. Przyjął dziwny trunek. Spojrzał na niego. Jeszcze się z czymś takim nie potkał. Jednak nie bał się zbytnio go spróbować. Wszak narkotyki i alkohol praktycznie na niego nie działały. Spróbował więc trunku.
    - Faktycznie mocne - powiedział grając, że pali go to w gardle, choć przywykł do picia czystego spirytusu. Uśmiechnął się do kobiety - muszę przyznać, że połączenie lukrecji i limonki jest dość ciekawe, nigdy się z takim nie spotkałem - uśmiechnął się znów, pokazując swoje białe, lisie uzębienie.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 15 Sierpień 2017, 01:15   


    Gdyby tylko wysłannik Inari wiedział, jakiego rodzaju atrakcje spotkają go dzisiejszego wieczora, postanowiłby szerokim łukiem ominąć lokal, którego zacnym gościem się stał i to nawet mimo jakże uciążliwego głodu. Niestety lisowaty nie był posiadaczem jednej ze słynnych kryształowych kul, w których to, co zdolniejsze persony były w stanie dojrzeć strzępy swego losu. Z drugiej strony… kto lubi spojlery? Wszak życie powinno zaskakiwać czyż nie? Dlatego wróćmy do biegu wydarzeń, dając naszemu demonowi, szansę na odkrywanie czekających go niespodzianek.
    Kobieta kątem oka zerknęła na broń, spoczywającą na plecach swego towarzysza, głównie przez wzgląd na melodyjny dźwięk, którym odezwały się dzwoneczki. Nie wyglądało na to, by tego rodzaju „dodatek” stanowił jakiś problem, mimo iż zerkając na pozostałych gości, ciężko było dostrzec, by ktoś z przybyłych posiadał podobne atrybuty.
    Niebieskowłosa uszczupliła zawartość swego kielicha, po czym przez krótką chwilę wbijała spojrzenie w barmana. Słysząc pytanie zadane przez uszatego, delikatne usteczka rozciągnęły się w uśmiechu, od razu dało się poznać, że kobieta czekała na to właśnie pytanie. Złotooka upiła kolejny łyk trunku, po czym subtelnie pochyliła się ku swemu towarzyszowi.
    -Widzisz mój drogi… Organizujemy tu pewne zawody, których przebieg goście mogą oglądać o tam.
    Mówiąc to, złotooka wskazała dłonią na ogromne lustro zawieszone na jednej ze ścian, jego taflę przecinały liczne pęknięcia, z których dobywało nikłe neonowo niebieskie światło.
    -Zwykle udział bierze od trzech do sześciu uczestników, Ci zaś wystawiają w zawodach swoich reprezentantów. Na czym polega atrakcyjność zabawy? Dostarcza masę wrażeń zwłaszcza samym uczestnikom. Zasady całej zabawy są proste, jest właściwie jedna… Zwyciężyć może tylko jeden, to swego rodzaju wyścig o przetrwanie. Widzisz, reprezentanci zostają wysłani, w głąb kryształowej puszczy zaś ich zadaniem jest odnalezienie bramy, która pozwoli im na bezpieczny powrót do domu. Cały szkopuł w tym, że brama przepuści tylko jedną osobę, po czym zniknie.
    Pod koniec swej wypowiedzi Aratia odstawiła pusty już puchar na blat, po czym własną dłonią nakryła wierzch dłoni lisowatego, ten zaś ponownie mógł poczuć, jakby przez palce kobiety uciekała wręcz namacalna energia elektryczna.
    -Czyż to nie ekscytujące? I wiesz co? Dziś również i ja biorę udział w zabawie, która rozpocznie się za … 3… 2…
    I nagle stało się coś dziwnego, idealnie w momencie, kiedy kobieta zaczęła odliczanie, lisowaty poczuł na swojej dłoni ostre ukłucie bólu, porównywalne z porażeniem prądem. Równocześnie Lusian, mógł dostrzec, jak niedaleko niego z dłoni rudowłosej dziewczyny wypada szkło z trunkiem, rozbijając się o podłogę, zaraz po tym i sama dziewczyna znalazła się na parterze, upadła tracąc przytomność. Może nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że podobny los, spotkał jeszcze dwójkę osób, tym jednak razem padło na mężczyzn. W przekonaniu, że coś jest tutaj ewidentnie nie tak, demon mógł utwierdzić się, kiedy spostrzegł, że nieprzytomne osoby zaczynają znikać… stopniowo ich ciała przemieniały się w mlecznobiałą mgłę.
    Lusian mógł być zdezorientowany, zaniepokojony, lecz równie szybko mogło ogarnąć go czyste przerażenie… Czemu? Ponieważ nie mógł nie zauważyć, że identyczny proce znikania objął również jego osobę!
    Szczęście w nieszczęściu? W przeciwieństwie do pozostałych nieszczęśników Lusian pozostał przytomny i świadom tego, co się z nim działo.

    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 15 Sierpień 2017, 16:49   

    Wyglądał na rozluźnionego, ale tak naprawdę czuwał. Coś mu się nie podobało w tym miejscu i miał złe przeczucia. W szczególności, że na drinka zaprosiła go sama właścicielka lokalu. Przecież to nie jest coś co się robi na codzień. Nie znają się więc tym bardziej było to niepokojące. Normalnie by po prostu go zaprosiła i ewentualnie uprzedziła, że ma go na oku i ma nie sprawiać problemów. A ona postawiła mu drinka i do tego sama go z nim postanowiła wypić, zamiast zająć się honorowymi gośćmi i swoimi przyjaciółkami, do których miała przecież dołączyć.
    Słuchał uważnie jej opowiadania. Oderwał od niej wzrok tylko po to, żeby spojrzeć na wskazane przez kobietę lustro. Popijał swojego drinka, domyślając się już dlaczego zrobiono go na zapleczu. Pewnie miał jakąś ciekawą wkładkę. Ciekawe jak pannica zareaguje, widząc, że Yako nadal stoi na nogach nawet po jakimś czasie. Uśmiechał się do niej zalotnie, słysząc, że sama bierze teraz w tym udział. A skoro każdy wystawia reprezentanta....
    - Powiedz mi. Uczestnicy zawsze wiedzą co ich spotka, czy jestem wyjątkiem, a was bawi panika, gdy goście nagle znajdują się gdzie indziej i muszą jak najszybciej się wydostać z tej tajemniczej puszczy? - zapytał głębokim głosem. Poruszał leniwie swoją czarną kitą. Spoglądał prosto w złote oczy swojej rozmówczyni. Widział jak wcześniej spoglądała na jego broń, a nikt inny jej nie miał, więc nie zdziwiłby się, gdyby główną atrakcją byli jedni z gości tego całego przyjęcia, a skoro on był tutaj przypadkiem to pewnie nikt go nie będzie szukał, gdy już przegra. Przynajmniej w mniemaniu szefowej.
    Gdy ta zaczęła odliczanie siedział niewzruszony z tajemniczym uśmieszkiem na ustach. Warknął groźnie, gdy poczuł prąd w dłoni. I to dość mocny. Wyrwał jej rękę i rozmasował. Na upadające osoby nie zwrócił większej uwagi, przynajmniej, póki nie zaczęły znikać. Postawił wysoko uszy, widząc, ze sam znika. Zaśmiał się głośno widząc to po czym nagle złapał złotooką za gardło i pocałował mocno, póki jeszcze miał okazję. Zaczął mocno pobierać energię życiową kobiety. Skoro miało to być przetrwanie to trzeba jak najwięcej zjeść.
    Gdy się w końcu oderwał od jej ust, spojrzał w jej oczy, jego własne były teraz błękitne tylko z drobinkami ametystu. Oblizał się, szczerząc swoje demoniczne zęby, był cały najeżony - mam nadzieję, że będę się bawił równie dobrze jak wy - wymruczał nachylając się do jej ucha i nie przestając jej przyduszać - jeśli tu wrócę mam nadzieję, że będzie nam nie czekać jakaś ciekawa nagroda, w przeciwnym razie Ty nią będziesz ślicznotko - powiedział i ugryzł delikatnie jej płatek ucha, pokazując tym samym jak ostre potrafią być jego ząbki. W końcu sięgnął po drinka, puszczając wpierw kobietę i wypił go na raz do końca. Skoro to i tak na niego działało, to co sobie będzie żałował. Wstał i wsadził znikające dłonie do kieszeni. Spoglądał na kobietę sennym, znudzonym spojrzeniem - sprawdźmy co to za zabawa - powiedział jeszcze. Nie odrywał od niej wzroku, znikając powoli. Gdy już prawie nie było go widać, jego senne spojrzenie o zwężonych źrenicach nadal spoglądało na kobietę.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 16 Sierpień 2017, 21:15   


    Nie wszyscy lubią niespodzianki, jeszcze inni po prostu nie potrafią się z nich należycie cieszyć…, do jakiego grona zaliczał się lisowaty przybysz? Nie jedno słyszało się o lisiej przebiegłości, postać Lusiana zaś dowodziła, iż pogłoski krążące na ów temat nie są jedynie czczym gadaniem. Nadspodziewanie łatwo udało mu się rozpracować intrygę, jednak dało się też zauważyć, iż nikt nie nakładał szczególnych starań do jej zamaskowania. Demon znalazł się tu przypadkiem, zaś kolejne zrządzenie losu sprawiło, iż wpadł w oko właścicielce. Zwykle, gdy pada tego rodzaju stwierdzenie, cała historia przebiega odrobinę inaczej i przy pomyślności losu, jej finał może zakończyć się… choćby na blacie biurka w zaciszu gabinetu, w klubowej toalecie albo tradycyjnie sypialni. Niestety droga, jaką miał przejść Lusian, miała okazać się bardziej kręta i wyboista. I kto by się spodziewał, że w podobną podróż można zostać w pętanym, właśnie przez zainteresowanie kobiety? Cóż znana literatura, podpowiada, że podobne przypadki są jak najbardziej możliwe.
    Co się tyczy niespodzianek, można za to zdradzić, jaki stosunek żywiła do nich Aratia. Nasza niebiesko włosa niewiasta nienawidziła niespodzianek, należała do tego typu osób, które zawsze mają plan i dążą do tego by wszyscy i wszystko było zmuszone do jego przestrzegania. Nie trudno się, zatem domyślić, że jeśli coś wymykało się spod kontroli kobiety, wówczas ta wpadała w złość. Podobnie było w tym wypadku. Aratia nie była, w żadnym razi przygotowana, na to, co zrobił jej towarzysz, którego do tej pory miała za naiwnego i nieświadomego zagrożenia. Gdyby wszystko szło zgodnie z planem, świadomość lisowatego już dawno powinna ulecieć dzięki specyfikowi zawartemu w drinku. Po minach zarówno barmana, jak i dziewczyny można było się domyślić, iż pierwszy raz doszło do sytuacji, kiedy narkotyk zawiódł. Nagle sprytna i przepełniona charyzmą osóbka, została obdarta ze swych jak dotąd nieodłącznych atrybutów i przez dobre kilka sekund, wszystkie swe wysiłki musiała skupić na zamaskowanie strachu, który wzbierał w niej mocniej z każdym słowem demona. Mimo miliona obaw kobieta gestem dłoni powstrzymała barmana, chcącego rzucić się swej pracodawczyni na ratunek. Złość i gniew oraz ich konsekwencje były do zrozumienia, można było je przewidzieć… jednak postępowanie lisowatego zupełnie zachwiało spokojem ducha Aratii. Dłoń zaciśnięta wokół wąskiej szyi odbierała jej oddech, zaś usta przyciśnięte do jej własnych nie pozwoliły na swobodne uzupełnienie życiodajnego tlenu. Kobieta wiedziała, że traci coś jeszcze… że każda chwila bliskości z demonem, okupiona jest słoną ceną… Szok w jaki wprawiła ją, cała ta sytuacja był niemal namacalny. Złote oczy były roziskrzone, usta lekko rozchylone a mimo to niezdolne do wydania z siebie choćby najprostszego dźwięku, a już tym bardziej udzielenia odpowiedzi na zadane pytania. Jedynym co Aratia mogła robić, było wpatrywanie się w lisowatego, który miał zaszczyt stać się jej wybrańcem, mogła tylko patrzeć, jak mężczyzna znika i choć widziała podobny proces serki razy, to tego wieczoru po raz pierwszy poczuła żal. Kobieta dotknęła swojego gardła, bez zerkania w lustro czuła, że jej skórę zdobią czerwone pręgi, stanowiące pamiątkę niedawnej brutalności. Drżące palce musnęły również ucho, nadal pamiętając na sobie dotyk ostrych zębów… W umyśle niebieskogłowej toczyła się bitwa myśli, której zakończenie zasygnalizował drapieżny uśmiech, malujący si na licu rozgorączkowanej kobiety. Po zamówieniu kolejnego drinka ta wbiła złote spojrzenie w ogromne lustro, które teraz pozwalało na śledzenie przebiegu zawodów.
    Czas jednak wrócić do atrakcji wieczoru, a w gwoli ścisłości czterech atrakcji. Po tym, jak czwórka nieszczęśników rozpłynęła się w powietrzu, pojawiła się w miejscu, które każdy rozsądny podróżnik omijałby z daleka. Mowa tu o kryształowej puszczy, zakątek stanowiący jedną z bardziej tajemniczych stref Kryształowego pustkowia, niezwykle piękny i śmiertelnie niebezpieczny. Teren bogaty w najróżnorodniejszą roślinność, której liście i płatki tworzą cienkie i ostre kryształy. Cały las wyglądał, jak gdyby natura połączyła swe siły z jubilerskim kunsztem. Już nie jedna istota łaknąca bogactw, straciła życie pośród blasku miliardów pięknych minerałów i nie tylko. Przez serce puszczy przepływa rzeka, z nieznanej nikomu przyczyny jej wody posiadają delikatną amarantową barwę, chodzą słuchy, że woda posiada specyficzne właściwości. Nasz lisi demon, mógł przyczynić się do zdementowania lub potwierdzenia owj plotki, a to z racji tego, że pojawił się właśnie nad brzegiem ametystowego nurtu. Zaszła pewna komplikacja, ponieważ lisowaty zachował przytomność umysłu w przeciwieństwie do swych rywali. To właśnie ten fakt sprawił, iż Lusian, zbierając się z ziemi, mógł kątem oka dostrzec, bezwładne ciało powoli unosi się w wodzie. Rudowłosa dziewczyna, którą ogoniasty mógł dostrzec już w klubie, teraz oddalała się coraz bardziej, niesiona z prądem rzeki, cicha i nieobecna. Choć widok ten był, co najmniej zajmujący, to mimo wszystko Lisowaty zdołał dostrzec jeszcze dwie rzeczy. Pierwszą było ciało mężczyzny o jasnych, wręcz srebrnobiałych włosach, leżące spokojnie na przeciwległym brzegu rzeki. Można było się jedynie domyślić, iż rudowłosa, która nadal pozostawała w zasięgu wzroku mężczyzny, miała naj mniej szczęścia w kwestii pomyślnego lądowania. Kolejną rzeczą był czarny znak, który pojawił się na wierzchu dłoni demona, dokładnie w tym miejscu, gdzie wcześniej spoczywała dłoń niebieskowłosej. Drobny szok mogło wywołać dalsze spostrzeżenie, symbol poruszał się i wił pod skórą i choć było to niemal nie wyczuwalne, to pozostawało jak najbardziej widoczne. Wyglądało to tak jakby pod najcieńszą warstwą skóry Lusiana, została zamknięta smuga czarnego jak smoła dymu, czy może atramentu…

    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 16 Sierpień 2017, 22:57   

    Demon nie mógł ukryć satysfakcji, jaka czaiła się w jego oczach. Zaśmiał się nisko, zadowolony z reakcji kobiety. Tak jak się tego spodziewał nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania. Ale jednocześnie dostał potwierdzenie, że byli w stu procentach pewni działania narkotyku, eliksiry czy innego syfu, który dodali do drinka. Zarówno barman jak i szefowa tego burdelu mieli miny jakby nie wiadomo co przed nimi stało. W sumie sami nie zdawali sobie sprawy z tego jaka tak naprawdę stoi przed nimi istota.
    Wstał i otrzepał kolana z kryształowego pyłu. Wyprostował się i wsadził ręce do kieszeni. Rozglądał się po tym miejscu, do którego go zesłano. Zagwizdał z wrażenia jakie robił ten las. Jeśli by nie wiedział, że takie rzeczy powstają samoistnie to bardzo chciałby odnaleźć artystę, który tworzy takie wspaniałości. Nie miał jednak czasu na to, żeby podziwiać widoki. Zauważył bowiem jakiś ruch. Skierował wzrok w jego kierunku i zauważył rudą czuprynę, która unosiła się na powierzchni wody. Na bank była nieprzytomna. Nawet ktoś kto nie umie pływać, nie unosiłby się na wodzie w taki sposób. Westchnął ciężko. Co prawda jakby ją zostawił to mógłby mieć większe szanse na wygraną tych idiotycznych zawodów. Ale co to za zabawa, kiedy nie ma z kim się bawić?
    Spojrzał niepewnie na wodę, która przybierała kolor zbliżony do jego oczu, gdy zaczyna być głodny. Westchnął ciężko i odbiegł jeszcze kawałek w dół rzeki. Nie był co do tego przekonany ale wskoczył do wody i złapał kobietę, wyciągając ją przy tym na przeciwległy brzeg. Wyniósł ją na ląd, a zauważywszy białowłosego, podszedł do niego i tam położył kobietę. Rozejrzał się w poszukiwaniu ostatniej ofiary, ale nie widział jej na razie nigdzie w pobliżu. Pochylił się nad nieprzytomnymi i sprawdził czy na pewno oddychają, czy nie leżą przed nim kukły. Oddychali, a do tego było od nich czuć energię. Lis uśmiechnął się drapieżnie i udając ruch sprawdzający puls, zaczął pobierać delikatnie ich energię. Najpierw do mężczyzny, a następnie od kobiety. Od niej mniej, będzie jej potrzebowała więcej, żeby się obudzić. Ale i tak nie powinni poczuć różnicy, co najwyżej będą się czuć jak na lekkim kacu, a za to on napełni do końca swoje baterie.
    Sprawdzając współuczestników, zauważył znamię na dłoni. Zmarszczył brwi i zacisnął kilka razy pięść, żeby sprawdzić, czy nie utrudnia mu to poruszania dłonią. Nie miał jednak teraz czasu na myślenie co to jest. Miał nadzieję, że zostaną im przedstawione jakieś zasady czy w ogóle wskazówki co mają robić, gdzie szukać. I w ogóle co to do cholery ma wszystko znaczyć. Na razie jednak musiał obudzić śpiochów. Nie wiedział jakiego narkotyku użyto ani tym bardziej jakie ma działanie poza tym, że stracili przytomność. Dzięki temu, że trochę im ukradł, będą słabsi. Sprawdził też dłonie "zwłok", by sprawdzić czy tylko on ma dziwne znamię czy każdy uczestnik takie dostał, jako znak, że bierze udział w zawodach.
    Zaczął ich na zmianę poklepywać po policzkach - ej wstawać śpiochy! Nie mam zamiaru was taszczyć! - powiedział głośnym głosem, lekko warczącym. Jak mają walczyć o przetrwanie to niech już zaczną, bo jak będzie długo czekał to się tutaj zanudzi na śmierć. Cały czas nasłuchiwał też czy ktoś nie nadchodzi, czy nie usłyszy jakiegoś ruchu czy głosu. Może jakiś dziwnych dźwięków, które nie pasowałyby do tego krajobrazu. Musiał być czujny. Nie wiedział co dokładnie ta suka na nich przygotowała. Czy mają walczyć tylko ze sobą, czy może jeszcze z czymś innym. Trzeba się pilnować. Jakie szczęście, że nie musiał jeść normalnego pokarmu czy też spać, bo nie wiadomo jak długo tu będą. Całkowicie wystarczy mu, że będzie miał jedną z pozostałych osób cały czas przy sobie, aby uzupełnić swoje magiczne akumulatory.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 19 Sierpień 2017, 00:17   

    Bohaterskie czyny zawsze zasługują na uznanie. Być może na temat mężności lisowatego demona, mogłaby powstać jakaś pieśń, albo, chociaż poemat. Niestety wśród licznej widowni zabrakło barda, jak i poety. Lusian podjął ryzyko i już wkrótce miał przekonać się, czy rzeczywiści było warto.
    Demon zdecydowanie mógł uważać się za szczęściarza. Nie dość, że został uczestnikiem elitarnych zawodów (co prawda wbrew swej woli, lecz kto bawiłby się w szczegóły?), to jak na razie zdecydowani górował nad swymi rywalami. Jako jedyny okazał się oporny na działanie narkotyku oraz nie został pozbawiony swego oręża. Niedoszła topielica oraz śpiący książę, nie posiadali przy sobie żadnej widocznej na pierwszy rzut oka broni. Nie powiedziane jednak, że nie ukrywają przy sobie czegoś znacznie bardziej śmiercionośnego niż choćby miecz. O tym jednak lisowaty nie mógł widzieć, gdyż miast zająć się przeszukiwaniem nieprzytomnej parki, skupił się na pałaszowaniu ich cennej życiowej energii. Przyznać jednak trzeba, iż zaspokojenie tego rodzaju apetytu, zdawało się być mądrym posunięciem. Zarówno rudowłosa, jak i białowłosy, nie byli w stanie wznieść protestu przeciw tej bezczelnej kradzieży. Gdyby lisowaty miał zamiar, ułatwić sobie zwycięstwo w rozgrywać, poprzez pozbycie się konkurencji, to była to idealna sposobność. Niestety los bywa bardzo kapryśny i podobny fortunny zbieg okoliczności mógł się już nie przytrafić. Oczywiści istniała też możliwość, iż ofiarność lisowatgo zostanie doceniona, kwestią nagrodzenia Lusian zajął się sam, wyceniając ilość potencjalnej wdzięczności na sumę energii życiowej. Należałoby również wspomnieć, iż, próby, jakim demon poddał sprawność swej naznaczonej dłoni, przyniosły dość pomyślne informacje. Ręka była równie sprawna, jak i przed pojawieniem się symbolu, substancja leniwie przemieszczała się pod skórą, nie czyniąc jednak swemu nosicielowi żadnego przykrego dyskomfortu. Drażnić mógł jedynie fakt, iż przeznaczenie znaku nadal pozostawało tajemnicą. Demon mógł natomiast spostrzec, iż niemal identyczne symbole piętnowały, nieprzytomną, parkę, której ocuceniem był aktualnie pochłonięty.
    Nasz czarnowłosy spryciarz mógł być z siebie dumny, zdecydowanie jego potencjał w roli budzika, przyniósł efekty i to przekraczające jego (zapewne) najśmielsze oczekiwania. Gdy dłoń lisowatego ponownie zetknęła się z twarzą białowłosego chłopaka, ten błyskawicznie otworzył oczy. Scena ta była niczym rodem wyrwana z horroru, głównie przez to, co stało się ułamek sekundy później. Lisowaty zdołał jednak spostrzec, iż oczy chłopaka zdecydowanie wyróżniają się w tłumie, źrenice osadzone na tle czarnych niczym smoła białek, jarzyły się wściekłym fioletowo-amarantowym blaskiem. Był to widok, od którego ciężko było oderwać wzrok, jednak Lusian nie miał czasu na zachwyt, ponieważ chłopak, który jeszcze chwilę temu przypominał trupa, teraz stał się nadzwyczaj żywy… Gdyby w okolicy znalazł się jakiś strach, skory na gwałtowne i negatywne emocje, od razu zjawiłby się właśnie przy białowłosym, który mówiąc wprost, rzucił się na lisowatego demona. Lusian nie miał możliwości, aby uniknąć owego ataku, ponieważ chłopak poruszał się z niezwykłą i zdecydowanie nienaturalną prędkością. Ciężko było spodziewać się takiego tempa po kimś, omamionym narkotykiem oraz pozbawionym części życiowej energii… a jednak.

    -Nie waż się… więcej tego robić!

    Te słowa wypowiedział, a raczej wy warczał białowłosy, przygniatając Lusiana do ziemi. Białowłosy uniósł jedną z rąk wysoko nad głowę z wyraźnym zamiarem, dalszego ataku. Demon, jeśli mimo szoku, był dostatecznie spostrzegawczy, mógł dostrzec, iż coś zaczyna pokrywać palce chłopaka, coś błyszczącego i ostrego… Cokolwiek miało nastąpić, nie nastąpiło… czy raczej zostało powstrzymane. Lusian, mógł wyraźnie poczuć, jak ciało agresora nagle zesztywniało i stało się niezdolne do ruchu, sam napastnik, był tym faktem równie zszokowany co rozwścieczony.

    -Co jest… kurwa! Czemu nie mogę się ruszyć!
    Warknął wściekle, posyłając pełne nienawiści spojrzenie, wprost w oczy Lusiana, który właśnie w tym momencie mógł dostrzec kolejną anomalię w wyglądzie swego przeciwnika. Z rzędu wręcz idealnie białych i zadbanych zębów, poza szereg wysuwały się długi, ostre kły, których rodzaj rozpoznałby każdy nawet początkujący miłośnik wampirów.
    -Nie patrz mu w oczy! To Krwiopijca! Może rzucić na Ciebie urok!
    -Phyy… Jeszcze, czego… na faceta… zwyczajnie wolę go… zatłuc.
    Łatwo można było domyślić się, kto przyszedł liskowi z odsieczą. Rudowłosa dziewczyna siedziała teraz bezruchu, z jedną dłonią wyciągniętą ku Krwiopijcy, w jakiś sposób, była w stanie go unieruchomić, pytani tylko w jaki? Albo lepiej na jak długo?
    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 19 Sierpień 2017, 01:00   

    Z ulgą przyjął, że ręka nie utraciła swojej sprawności. Przynajmniej jeden problem z głowy. Nie musiał sprawdzać na ile może sobie pozwolić ze słabszą ręką ani uczyć się na szybko jak walczyć z takim mały problemem. Co nie oznaczało, że podoba mu się ta plama na łapie. Lubił czarny kolor, w końcu jego futro i włosy miały taki kolor, ale no bez przesady.
    Zauważył również, że pozostałe atrakcje wieczoru również są oznakowane. Zmarszczył brwi, zastanawiając się co to w ogóle oznacza, jednak nie było mu dane dłużej nad tym przysiąść, bo właśnie został zaatakowany przez białasa. Warknął groźnie i zacisnął na moment oczy. Oj będzie siniak pomyślał, czując jak drzewiec Naginaty wgniata mu się w grzbiet. Szybko jednak skupił wzrok na swoim przeciwniku - czyli następnym razem mam Cię nie dotykać tylko albo dobić, żeby mieć mniej problemów, albo nasikać Ci na tę śliczną buźkę? Chociaż patrząc na naszą koleżankę to woda nie jest zbyt ocucająca po tym dziwnym narkotyku- zaśmiał się wrednie.
    Zauważył dziwne oczy, ale szybko jego uwagę odwróciła podniesiona dłoń. Mężczyzna mógł poczuć jak powietrze naokoło niego się nagrzewa, nic się jednak nie stało więcej, bo ktoś zatrzymał go w połowie ruchu. Demon szybko przeniósł wzrok na kobietę. Można było się domyślić, że to ona mu pomogła. Słysząc jej słowa uśmiechnął się i puścił jej oczko - urok? Tak na pierwsze randce? - zapytał z lekkim trudem wydostając się spod wampirka. Uśmiechnął się do niego drapieżnie, prezentując swoje demoniczne uzębienie, a jego źrenice zwęziły się - i nie udawał takiego niedostępnego - wymruczał zalotnie. Obszedł go naokoło. Objął go mocno jedną ręką, by w razie zakończenia mocy przez pannice mieć jakieś szanse na obronę i odchylił lekko głowę białasa - w szczególności, że sam mam ząbki i lubię posmakować cudzej krwi - ugryzł go boleśnie w szyję (o ile oczywiście tamten jakoś mu się nie wyrwał) nie zranił go jednak zbyt mocno. Wystarczyło to jednak, aby posmakować jego krwi - mmmm pyszności - zadrwił z niego i oddalił się, stając obok rudowłosej i wkładając ręce do kieszeni. Przymknął lekko oczy - poza tym nie pozbywaj się przeciwników, nim zabawa się zacznie. Zawody bez przeciwników są nudne - wzruszył ramionami, rozglądając się naokoło, cały czas jednak był skupiony, w razie ataku Krwiopijcy - powinieneś być wdzięczny, że lubię się pobawić z kimś, a nie sam, bo już byś leżał tu w swojej kałuży, a z twoich wnętrzności zrobiłbym sobie pyszny lunch - spojrzał znów na mężczyznę, unikał jednak jego wzroku, nie patrzał mu prosto w oczy. Po przeżyciach z Cierniem unikał wzroku istot, które miały czarne twardówki oczu. Tylko Gawainowi ufał na tyle, aby spojrzeć głęboko w jego jastrzębie tęczówki.
    Jeśli jednak był do tego zmuszony, odskoczył stając trochę przed kobietą, by w razie czego osłonić ją przed nerwusem i sięgnął za plecy, gotowy by skierować ostrze włóczni przeciwko zębaczowi. Swoją gadkę na temat zabijania, jednak i tak wypowiedział, tak samo jak dalsze słowa.
    Przeniósł wzrok na kobietę - przynajmniej jedna istota potrafi okazać wdzięczność, że się ją wyłowiło z wody. Nawet jeśli zrobiła to nieświadomie - powiedział mruczącym głosem i znów puścił jej oczko, po czym zaczął się rozglądać - poza tym mam wrażenie, że w tym cholernym klubie poza nami odleciał jeszcze jeden gość, ale nigdzie go nie widzę - rzucił by odwrócić choć trochę uwagę od sytuacji sprzed chwili.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 5 Październik 2017, 03:09   



    Przepraszam za takie opóźnianie w odpisach :< niestety życie ma mnie w garści i nie chce puścić T_T
    Krwiopijca był w szoku, jednak to nie strach, go przepełniał, lecz czysta wściekłość. Białowłosy miał ograniczony zasięg widzenia, lecz gdy kątem oka dostrzegł, co planuje lisowaty, wywarczał tylko…
    -Co Ty chcesz…
    Potem kiedy zęby Lusiana zatopiły się w bladą skórę, wampir zasyczał niczym rozwścieczona kobra. Widać nie tego się spodziewał, a zabawa w zamianę ról zdecydowanie nie przypadła mu do gustu. Do całej tej niemal namacalnej fali wściekłości zdecydowanie nie pasowały rumieńce, które pojawiły się na twarzy wampira, można też było dostrzec, iż fioletowe tęczówki zajaśniały dziwnym blaskiem, przez co ich odcień bardziej zbliżył się do różu. Białowłosy wbił wzrok w ziemię, w miejsce, gdzie krople ciemnej, niemal czarnej krwi rozbijały się o podłoże. Nie było żadnej cienkiej riposty, żadnego warkotu, wrzasku… była nienaturalna i wręcz upiorna cisza.
    Nie doczekawszy się reakcji, czarnowłosy mógł przenieść uwagę na dziewczynę. Zaskoczenie oraz cień zniesmaczenia, nie zdarzył jeszcze zniknąć z jej ślicznej twarzy. Lusian mógł spostrzec dziwne symbole, które pierścieniami oplatały teraz nadgarstki oraz kostki, niedoszłej topielicy. Obręcz czarnych run, widniał również na szyi niewiasty, z daleka można było go wziąć za obrożę. Źrenice kobity były nienaturalnie rozszerzone, ciężko było jednak stwierdzić czy jest to zasługą narkotyku, czy raczej mocy, z której korzystała.
    -Dziękuję Ci. Choć ta agresja nie jest potrzebna, Oni tego oczekują. Nie chcę być części…
    Rudowłosa nie mogła dokończyć swej wypowiedzi, ponieważ zagłuszył ją śmiech, salwa maniakalnego śmiechu, którego źródłem był… wampir. Całym ciałem chłopaka wstrząsały dreszcze, a powietrze wokół niego wręcz elektryzowało. Nagle krwiopijca wychrypiał:
    -Zajebie Cię… Ty popieprzona czarna wiewiórko! Nie żyjesz! Ona nie będzie mogła trzymać mnie w nieskończoność…
    Ciało dziewczyny objął dygot, jednak nim lisowaty zdarzył zrobić cokolwiek, ta delikatnie złapała go za rękę, na jej twarzy malowały się prośba wymieszana z determinacją.
    -Nie reaguj, proszę. Ma rację, nie utrzymam go na wieki, ale na razie jeszcze mogę. Nie bądźmy jak zwierzęta na arenie. Oni takiej właśnie rozrywki oczekują.
    -Zdejmij to piętno, no już… Obiecuję, że wtedy Cię nie tknę, no… już, nie powtórzę tej oferty.
    Ta sytuacja mogła rozwinąć się na milion sposobów, lecz jej przebieg został dość brutalnie zakłócony. Symbole na dłoniach trójki tu obecnych zaczęły się poruszać, teraz jednak ten ruch sprawiał ból, zaś substancja uwięziona pod skórą szukała drogi ucieczki. Takie przynajmniej wrażenie mogli odnieść nosiciele. Niespodziewanie tuż przed naszymi bohaterami, z ziemi wyrosła postać ubrana w ciemną togę. Istota stworzona z czarnego dymu, na którego tle jarzyły się dwa złote punkty. Nagle przemówiła zaskakująco łagodnym głosem, który miał w sobie jednak coś, co może zjeżyć włoski na karku.
    -Witajcie, drodzy wojownicy. Spotkał was zaszczyt, wasza czwórka została wybrana, aby wziąć udział w grze o przetrwanie. Wasze zadanie jest proste, musicie dotrzeć do portalu. To jedyna możliwa droga powrotu do domu. Miejsce, w którym się znajdujecie, jest zaklęte. Przez portal może przejść tylko jedna osoba.
    Widmowa postać mówiła spokojnie, nie zważając na reakcje czy pytania ze strony uczestników. Była niczym nagranie wideo albo magiczny hologram, zawierający garść podstawowych informacji. Można było ich wysłuchać albo i nie, jeśli ktoś z zebranych miał lepszy pomysł na spożytkowani czasu i postanowił odejść, to nic nie stało mu na przeszkodzie.
    -Znaki na waszych dłoniach, będą wskazywać wam drogę do portalu. Aby wyrównać wasze szanse, otrzymacie wyposażenie startowe. Nie ma więcej zasad. Zwycięzca zostanie nagrodzony. Niech wygra najlepszy. Powodzenia.
    Z ostatnim słowem zjawa się rozmyła, zaś w jej miejscu pojawiły się cztery skrzynie, każda oznaczona innym kolorem. Fioletowa, biała, zielona oraz czerwona, każda opatrzona symbolem odpowiadającym temu, jaki znajdował się na dłoni uczestnika. Jeśli Lusian zdecydował się skorzystać z podarku, mógł przekonać się że przypadł mu kolor fioletowy. Wszystkie skrzynie posiadały jednakowe wyposażenie składające się na uniform ( dostosowany odpowiednio względem warunków fizycznych {magia} http://vlep.pl/img/y7v9ef.jpg ) , nóż o krótkim zakrzywionym ostrzu, niewielka apteczka oraz szklana butelka z wodą, prowiatu brak. Jeśli ktoś miał zamiar wzbogacić się o cudze zasoby, musiał się niestety rozczarować. Skrzynia otwierała się tylko pod dotykiem dłoni z odpowiadającej jej symbolem.

    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96

    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 9