• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Fabryka Marionetek
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
    Nigella



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 8 Styczeń 2011, 18:02   Fabryka Marionetek

    Stara fabryka Marionetek bojowych znajdowała się na obrzeżach miasta - ze szczytu najwyższego komina dało się zobaczyć już drzewa Malinowego Lasu. Miejsce to było opuszczone od lat - po zakończeniu wojny nie było już komu produkować coraz nowszych i bardziej zabójczych modeli, bo po prostu nie było na nie popytu, a zlecenia na Marionetkowych Ochroniarzy należały do rzadkości. Cała budowla przypominała wieżę z szarych klocków ułożonych przez olbrzymie dziecko, poprzebijanych pasiastymi kominami. Powinna być chwiejna i niestabilna, patrząc na to, jak niektóre segmenty delikatnie opierały się o inne, jednak całość opierała się pogodzie i grawitacji zaskakująco dobrze. Z całego budynku wystawały olbrzymie koła zębate i sprężyny, teraz stojące nieruchomo - większość machin w fabryce, była, jak same Marionetki, nakręcana, co dodatkowo podkreślały olbrzymie, sztuczne kluczyki powstawiane tu i ówdzie. Budowla sama w sobie sprawia raczej przygnębiające wrażenie, ci dodatkowo podkreśla olbrzymia twarz lalki umiejscowiona na drzwiach frontowych. Cały budynek sprawia dość przygnębiające wrażenie - niegdyś kolorowe ściany przykrył kurz i brud miasta, a okna straszą białym osadem. I jedynie najbardziej ciekawscy Dachowcy nie boją się eksplorować tego miejsca.

    Opis autorstwa Charlesa.
    Luffy



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 12:58   

    Kiedy usłyszał w posiadłości gdzie mają iść zdziwił się lekko, ponieważ mogli coś uszkodzić lub rozwalić a on nie chce za to płacić, lub co gorsza odpracowywać bo był leniem. Wszedł do środka powoli a za nim jego lalki i rozejrzał się leniwie po okolicy jakby sprawdzając wszystkie zakamarki, oraz wyszukując kryjówek i miejsc dobrych do ataku z zaskoczenia. Wreszcie doszukał się takich trzech miejsc i zadowolony zaczął się rozgrzewać, żeby być jak najlepiej przygotowanym do walki niż potem przegrać przez byle skurcz. Wreszcie był gotów i czekał tylko aż Milla przyjdzie i mogą zacząć.
    Milla



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 13:09   

    Nagle przybiegła i ku swemu zaskoczeniu Luffy już tam był i się rozgrzewał. Po co ona po drodze zatrzymała się na te lody, no po jej to było. Tego akurat sama nie wiedziała. Marionetka sama się zaczęła rozgrzewać w kieszeni miała kulki nasiąknięte trucizną, lecz ich używać nie będzie. Chyba, że już naprawdę ją do tego zmusi. Fabryka była ogromna i dobrze było tu trenować. Po trzech minutkach powiedziała nie śmiało :
    - To kto zaczyna ty czy ja??? Tylko proszę nie mów mi, że to obojętne.
    Nie lubiła takich ludzi, którzy mówili, że im to obojętne. Była przygotowana, w ręce trzymała sztylet i igły. Dobrze, że nie wie jakie ma moce, myślała. Jej celem będzie unieszkodliwienie tych jego marionetek. Wtedy okazał by się dużo słabszy od niej i być może by wygrała. No, teraz musiała tylko się skoncentrować i przestać myśleć o czymś takim jak jednorożce czy takie tam. Z niecierpliwością czekała na jego werdykt.

    (dostałeś PW???)
    Luffy



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 13:28   

    Wreszcie skończył rozgrzewkę a Milla dotarła już na miejsce i uśmiechnął się do niej zadowolony, lecz zanim zaczął walkę zdjął górną cześć ubrania, żeby jej nie podrzeć i nie uszkodzić. Słysząc jej pytanie zastanowił się nad tym poważnie, ale uznał iż ona powinna zacząć ponieważ on znał możliwości swoje i swoich marionetek, a wygrać mógł jednym prostym ruchem jakim była przeklęta nić ponieważ wtedy będzie sterował jej ruchami a ona nic nie poradzi na to. Spojrzał na nią z uśmiechem a jego marionetki ustawiły się po bokach gotowe do obrony swego stwórcy, a sam Luffy nie próżnował i zaczął zbierać trochę powietrza na dłoniach, żeby zrobić sobie mi tarcze którymi będzie blokował ataki.
    -Zacznij ty.


    (dostałem pw)
    Milla



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 13:45   

    Gdy tylko usłyszała odpowiedź wzięła się do roboty. Zaczęła biec w jego kierunku po czym krzyknęła :
    - Łap!!! - rzucając igłami w jego kierunku.
    Po chwili z jej rękach otworzyły się malutkie otworki, z których wyleciał dym i zasłonił Luffa. Milla szybko schowała się między starymi i nie udanymi marionetkami. Tego pewnie się nie spodziewał. No, ale to i tak nie wszystko co dziś jeszcze jemu pokaże. Ma w zanadrzu jeszcze jedną technikę, o której nie ma na pewno pojęcia. Przygotowała się do obrony w każdym momencie, lecz jeszcze marionetkarz, będzie musiał ją znaleźć. No to troszkę się pobawimy w chowanego. To była jej ulubiona zabawa z dzieciństwa. Jeśli chodzi o nią była przewrażliwiona na punkcie tej zabawy. W każdym razie chłopak, będzie miał problem ze znalezieniem marionetki. Jedyną rzeczą jaką obawiała się dziewczyna były jego przeklęte marionetki. W ukryciu czekała na ruch jej Kontrahenta.
    Luffy



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 17:02   

    Spokojnie czekał na jej ruch a kiedy wystartowała uśmiechnął się, ponieważ jego tarcze były już gotowe i miały dodatkową funkcję w którą je wyposażył. Ale była to kwestia odpowiedniego zebrania powietrza i uwolnienia go w właściwym momencie. Czekał spokojnie kiedy rzuciła igły i dopiero po ataku dymnym użył swych tarcz wystawiając ręce do przodu i powiększając je, a następnie wystrzeliwując tak iż zdmuchnęły igły i dym. Nie wiedział gdzie mogła być lecz słyszał jej kroki i wnioskując po nich pokazał Chuckowi gdzie ma wystrzelić dymną bombę i ten bez ociągania wystrzelił ją z ręki, a następnie Luffy użył Antonia by ten wystrzelił po małej porcji igieł w obydwa boki i w górę gdyby tam uciekała. Może i był to sparing ale cackać się nie zamierza.
    Milla



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 18:24   

    Luffy był sprytny, ale to jest jedynie jego słaba strona. Igły jej nie trafiły, lecz wbiły się w marionetkę, za którą się znajdowała. Mój Kontrahent jest inteligentny to dobrze, myślała. Po chwili wyszła z kryjówki. Szkoda, że nie wiedział, iż to jest jej rozgrzewka. Stanęła na przeciwko jego, wyciągając ręce przed siebie. Nagle jej paznokcie poleciały w kierunku Antonia unieruchamiając go. Paznokcie miały przyczepione linki, którymi wycelowała w marionetkę, a one ją oplątały. Kolejnym jej ruchem jest unieruchomienie jego drugiej lalki. Bez nich miałby o wiele mniejsze szanse na wygraną. Niech nie myśli, że z nią wygra. Po chwili prychnęła :
    - Uważaj!!
    Użyła jednej z swych mocy, którą była Gregorio. Polegała on na tym, że wszystkie stawy lalki zmieniają się w ostrza i atakują wroga. Gdy stała się już ostrzami, zaczęła atakować drugiego sługę Luffego. Czekała na ruch chłopaka, atakują marionetkę Kontrahenta.
    Luffy



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 19:15   

    Spryt był słabą stroną? O nie była to mocna strona ponieważ dawała niezłą taktykę i można było na nim polegać. Widząc jak Antonio zostaje opleciony Zaczął wytwarzać małe ostrze z powietrze które przetnie linki i uwolni jego lalkę, Chuck zaś robił wyśmienite uniki I nie dawał się trafić. Kiedy wreszcie dysk był gotów puścił go i ten przeciął linki oplatająca Antonia a następnie rozpłynął się. Sam Antoni zaś przystąpił do ataku wysuwając z dłoni małe ostrza i atakując Mille ale tylko dla zmyłki. Dawało to Luffiemu czas na swój atak który to skończy a mianowicie przeklętą nic którą wystrzelił z jednej ręki, a która trafiła w cel czyli Mille i unieruchomił ją. Było po walce ponieważ to on teraz kontrolował jej ruchy i nie mogła pozbyć się sieci. Uśmiechnął się a jego lalki stanęły za nim.
    -Nieźle walczyłaś ale to koniec. Dzięki tej nici kontroluje twoje ruchy i nic na to nie poradzisz. Ale wiem że jesteś dobrą wojowniczką.
    Milla



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Luty 2011, 20:03   

    Nie dała rady wyrwać się z jego przeklętej nici. Jest niezły, ale ona też dobrze wypadła. Nagle usłyszała komplement z jego strony. Bała z tego powodu bardzo zadowolona, ponieważ pierwszy raz ktoś ją pochwalił. No dobra, ale teraz to już może mnie puścić, myślała. Rzekła z dziwnym uśmiechem na twarzy :
    - No teraz możesz mnie już puścić, będę grzeczną marionetką. Bardzo dobrze walczysz. Słyszałam, że bierzemy udział w tej samej misji.
    Milla była dziwną osóbką, która umiała myśleć w czasie walki, ale tego nie przewidziała. W myślach ciągle krążyła jej jedna myśl, że dobrze wybrała Kontrahenta. Miała teraz osobę, którą mogła lubić i mogła nawet z nią ćwiczyć. A te jego marionetki są bardzo silne. Czekała na odpowiedź stojąc, oplątana nicią.
    Luffy



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 15 Luty 2011, 19:16   

    Wiedział iż ta opcja będzie najlepsza ponieważ nijak nie można pozbyć się tej sieci, jak tylko czekając aż Luffy ją przerwie. Kiedy się poddała zlikwidował nić i podszedł do niej po drodze ubierając bluzę i koszulkę. Jego marionetki szły za nim powoli a on sam uśmiechał się, ponieważ Milla była pomysłowa i silna jednak powinna też polegać na sprycie i iść po prostu za instynktem podczas walki. Słysząc jej słowa skinął głowę w podzięce i przytakując na jej słowa po czym zatrzymał się obok niej i położył dłoń na jej ramieniu.
    -Ty też. Nasza współpraca będzie wspaniała. A teraz muszę iść ponieważ mam coś do załatwienia. Do zobaczenia.
    Po tych słowach razem z swymi marionetkami opuścił fabrykę zostawiając Mille samą.

    [zt]
    Milla



    Gość

    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 16 Luty 2011, 17:50   

    Była uradowana, że ją pochwalił. Miała w końcu jakiegoś przyjaciela, który zawsze umiał ją pocieszyć. Po chwili jęknęła cicho :
    - Gdybyś czegoś potrzebował to przyjdź do mojego domku. Gdyby mnie nie było to poczekaj albo pomyśl sobie, że mnie potrzebujesz.
    Czy mogła powiedzieć coś innego? Raczej to według niej jest jedyna odpowiedź. Nie wiedziała czemu, ale czuła do niego silną więź. Tak jakby była jakoś z nim związana i to tym razem nie chodziło o zawarcie paktu. To było coś innego. Nie wiedziała tylko co. Chciała się tego dowiedzieć, ale teraz nie mogła, bo musiała udać się do domku i coś zrobić. Luffy poszedł załatwiać swoje sprawy. Ona też musiała to zrobić. Odwóciła się i pobiegła do domu.

    (brak weny!)
    (z/t)
    Dev
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 30 Marzec 2013, 23:01   

    Wolnym krokiem Dev wszedł do wielkiej fabryki marionetek. Miał nadzieję, że pozna bardziej te ciekawe stworzenia, o ile można tak je nazwać. Sam nie wiedział, jak je określać. Żadnej marionetki z prawdziwego zdarzenia nie miał jeszcze okazji poznać, dlatego właśnie się tutaj znalazł. Poszukiwał tego, co sobie kiedyś zamierzył, czyli znalezienie marionetki idealnej. Może w ogóle taka nie istnieje? Może sobie coś po prostu ubzdurałem i przez całe życie będę szukał tego, co nie istnieje? - zapytał sam siebie w myślach krocząc pomiędzy jakimiś pułkami. Było tutaj dziwnie pusto. Wydało się to młodzieńcowi nieco podejrzane. Nie spotkał tu żadnej lalki, o nie. Nic, tylko jakieś walające się po kątach sprzęty i części do marionetek. Lecz nie potrzebne były mu te części, skoro nawet lalki nie miał! Chyba nic tu po nim... Po dłuższym czasie szwendania się po tym miejscu stwierdził, że jednak sobie odpuści i poszuka gdzieś indziej. Martwa fabryka rozczarowała chłopca.

    <z.t>
     



    Biały Królik

    Godność: Zoe Liari
    Wiek: 20 lat
    Rasa: Lunatyczka
    Lubi: przygody, pojedynki, słodkości
    Nie lubi: deszczu
    Wzrost / waga: 170cm/60kg
    Aktualny ubiór: ogrodniczki, beżowa koszula, trzewiki, włosy zaplecione w warkocz
    Znaki szczególne: pobliźniona prawa ręka
    Zawód: poszukiwaczka przygód
    Pod ręką: Irys, słodkie bułki
    Broń: miecz - Irys
    Nagrody: Umbraculum, Krwawa Broszka, Bezdenna Sakwa, Zegarmistrzowski Przysmak (x2)
    Stan zdrowia: drobne zadrapania i siniaki na całym ciele
    Dołączyła: 23 Mar 2016
    Posty: 142
    Wysłany: 31 Lipiec 2016, 21:37   

    Nocleg na kanapie w prawie-nawiedzonej kamienicy nie należał do najbardziej komfortowych, ale w gorszych luksusach się sypiało, prawda? Zanim zdążyła przemyśleć wydarzenia ostatniego czasu, zapadła w sen, a zanim zdążyła dośnić swoje sny, trzeba było wstawać. Średnio się to Zoesi podobało, ale przygoda wzywa!
    Widać było, że Violet znała drogę, przynajmniej mniej więcej, do miejsca wspomnianego przez Ringhtona. Brat… On też miał jakieś związki z tymi badaniami? Ile mógł wiedzieć?
    Stara fabryka zaczynała majaczyć przy końcu brukowanej uliczki. Zoe, odruchowo już, szukała w swoich wspomnieniach jakichś informacji o tym tajemniczym miejscu.
    - Pewnie w czasie wojny produkowano tu większość bojowych Marionetek… - zasugerowała, przypominając sobie jakąś dawno przyswojoną wiedzę. Samo nazywanie lalek bojowymi, traktowanie ich bardziej jak maszyny niż obdarzone własną wolą istoty - mierziło to i uwierało Zoe. Dobrze, że już nie działa. Bardzo dobrze. Tak jej się przynajmniej wydawało - że pracownia od dłuższego czasu żadnych zleceń nie wykonała. Nie mogła jednak odeprzeć wrażenia, że w budynku wciąż czaiło się coś niepokojącego i przygnębiającego.
    - Domyślacie się, jaką osobą może być ktoś mieszkający w takim sąsiedztwie? Bo ja nie wiem, czy chcę wiedzieć. - chociaż właściwie… było to oczywiste kłamstwo. Jasne, że chciała wiedzieć! Ale, mimo swojego ogólnego optymizmu, wątpiła żeby brat Lunatyka przywitał ich herbatą i ciasteczkami. A może się myliła?
    Zerknęła przez ramię Elliota na jego znalezisko.
    - Coś z tego wyczytałeś? Pomóc ci nieść którąś? - spytała, próbując zrozumieć coś z zapisków w księdze. Wyglądały raczej obco i niezrozumiale. Szyfr? Inny język? Lustrzane pismo? Będą musieli koniecznie się tym zająć, ale później, na spokojnie.
    W końcu stanęli przed drzwiami wejściowymi do kamienicy sąsiadującej z fabryką. Przygaszony, żółtawy tynk i delikatne zdobienia nie wyglądały nawet tak źle, ale atmosfera wokół wciąż wydawała się jakaś ciężka i po części niepokojąca. A może to blade światło wstającego dnia tak oddziaływało na otoczenie? Zoe przetarła oczy, zmęczona troszkę ostatnimi wydarzeniami, ale jednocześnie w pewien sposób zadowolona z całego obrotu sprawy. Może i ta przygoda była trochę pokręcona i pogmatwana, ale przynajmniej coś się w życiu Białego Królika działo!
    Przeciągnęła się i ziewnęła, myśląc o tym jak bardzo jej brakuje w tym momencie ulubionej kawy cynamonowej z Cukierkowej.
    - Dobrze… To co robimy? Grzecznie pukamy do drzwi i próbujemy rozmawiać, czy włamujemy się i liczymy, że znajdziemy coś zanim ktoś nas zauważy? - nie chciała robić nic przeciwko woli swoich towarzyszy, w końcu wplątani byli w to bagienko po równo. A dodatkowo, jej samej ciężko było się zdecydować. Nie mogli być pewni, czy to właśnie brata Ringhtona zastaną w kamienicy, a poza tym - Arcyksiążęcy zapewne zdążyli ostrzec go, że pewnego dnia podejrzani ludzie z serią pytań mogą zjawić się pod jego drzwiami. Przygryzła wargę. Co robić, co robić? Druga opcja, mimo pewnej domieszki nielegalności, wydawała jej się ostrożniejsza - jeśli pan Ringhton nie ma obsesji na punkcie bezpieczeństwa, to otworzenie zamka w drzwiach powinno być dla Zoe dziecinnie prosta, a ze swoją mocą bezszelestności miałaby szansę zostać przeprowadzić całą operację niezauważona. O ile mężczyzna nie ma zwyczaju lunatykowania o tej porze doby.
    Jakiejkolwiek decyzji nie podejmą, najpierw trzeba dowiedzieć się pod którym dokładnie numerem mieszka ich, ekhm, ofiara. Lunatyczka zajrzała w dziennik, sprawdzając czy podano tam coś więcej oprócz nazwy ulicy. Jeśli nie, to przyszło im liczyć że przy wejściu, czy też przy skrzynkach pocztowych, widnieją nazwiska mieszkańców wraz z numerem lokalu. Potem tylko znaleźć odpowiednie piętro, drzwi i… voila, nasza trójka może działać. Pytanie tylko - którą ścieżkę wybiorą?
    _________________

    x x x x
    sygnaturka by waifu aka Violet <3
     



    Kapitan Szkarłatnych Piratów

    Godność: Edward Francis Blackteeth
    Wiek: 37
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 183 / 81
    Aktualny ubiór: .
    Pod ręką: .
    Dołączył: 11 Kwi 2015
    Posty: 43
    Wysłany: 31 Lipiec 2016, 21:59   


    Gdy młoda Lunatyczka pogrążona była w odczytywaniu tajemniczych zapisków, nagle coś spadło jej na głowę. Nie było to zbyt ciężkie, jednak nadal mogło zaskoczyć.
    Tajemniczy przedmiot od razu z jej głowy spadł na stronice notatnika. A czym się okazał? Była to niewielka, słodka bułeczka. Jeszcze ciepła. Ale skąd się tam wzięła tak nagle? I do tego w środku nocy?
    Gdyby tylko Zoe lub ktoś z jej kompanów spojrzał w górę, zobaczyłby papugę. Jednak nie taką zwykłą, gdyż nie miała ona jednej nogi, zamiast tego była tam drewniana tyczka. Gdyby tego było mało to ta papuga była....marionetką! Gdy tylko upuściła swój skarb od razu zaskrzeczała mechanicznie i poleciała na sąsiedni budynek. Tam usiadła na ramieniu pewnego jegomościa, który na powitanie pacnął papugę w dziób po czym coś zaczął majstrować w jej torsie. Po dokładniejszym przyjrzeniu się, można by zauważyć malutki, złoty kluczyk.
    Najpewniej nieznany mężczyzna był jej Marionetkarzem.
    Ale gdyby tego było mało, on sam nie miał nogi i...chyba oka. Gdyż jedno z nich przykrywała czarna opaska. Na głowie zaś widniała ciasno zawiązana bandama, z logiem czaszki, z której wychodziło kilka ledwie dostrzegalnych, czerwonych nitek.
    Czyżby to był pirat?
    Poszukiwacze przygód nie dowiedzą się tego jednak, gdyż po chwili w miejsce, w którym stał trzasnął piorun, a tajemniczy jegomość zniknął śmiejąc się ochrypłym głosem i na pożegnanie rzucając tradycyjne
    - ARRR!
    Violet
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 2 Sierpień 2016, 20:51   

    Jako, że nasza kotka była przy fabryce lat temu kilka, poprowadziła swą niewielką grupę w dość kontrowersyjny sposób, bo w końcu na co komu wyznaczone ścieżki, jak można iść przez wszelkiego rodzaju chaszcze. Jednak w tym wszystkim najważniejsze było, że dotarli w miarę w jednym kawałku. To miejsce przywoływało wspomnienia.
    Gdy Zoe wspomniała o przeznaczeniu fabryki, Violet doszła do wniosku, że nigdy nie patrzała na to z tej perspektywy. Sam budynek był jedynie niczym fantasmagoria wśród jej wspomnień. Zawsze postrzegała to miejsce jako swego rodzaju plac zabaw, nie zastanawiając się po co to jest, a raczej do czego służyło. Właściwie to nigdy nie interesowała jej ta cała wojna i raczej nie zainteresuje - dopóki nie wybuchnie kolejna.
    - No cóż, może gościu lubi takie klimaty czy coś? Zapewne jest skrzywiony. Jak każdy. Nie istnieje osoba “normalna”, nie uważasz Ziołeś? W końcu jak zdefiniujesz normalność? - Fiołek podeszła nieco bardziej filozoficznie do tematu.
    “Fabryka marionetek…” Violetka powoli dochodziła do pewnej konkluzji.
    - Myślicie, że Ringhton wykorzystał jakoś tą fabrykę do podrasowania Mary? A może ją tu znalazł? - najpewniej na to pytanie nie poznają odpowiedzi.
    Gdy Lunatyczka zajęła się badaniem książek, które Elliot postanowił ze sobą przytachać, kotka w myślach przywołała historię, skąd właściwie wiedziała o położeniu fabryki. Właściwie całą opowieść była banalna, za czasów życia na ulicy wraz z innymi dzieciakami (albo przynajmniej wyglądającymi jak dzieci) wybrała się tutaj, bo któreś ze smarków chciało udowodnić swą odwagę. No ale cóż to za nudny, prawda? Nie czuła potrzeby dzielenia się nią z resztą, a przynajmniej na razie. Zaś martwienie się księgami pozostawiła Lunatykom, w końcu oni się lepiej na tym znali.
    - Myślę, że w tej sytuacji byłoby lepiej, gdybyśmy grzecznie zapukali i porozmawiali normalnie. Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę, że Ringhtone siedział cały czas w zamknięciu, brat może nadal nie wiedzieć o jego śmierci. A nawet jeśli wie, to niekoniecznie zna zarzuty nam postawione. Możemy mu wcisnąć jakiś kit, że chcemy dojść do tego kto naszego Lunatyka-Marionetkarza-amatora zamordował i potrzebujemy pomocy. Właściwie to niewiele skłamiemy, bo chcemy udowodnić jak zginął i że to nie nasza wina. Włamanie pozostawiłabym jako opcję ostateczną, bowiem dajemy Arcyksiążęcym tylko jeszcze więcej zarzutów, jakby tych było mało. Więc może włammy się w razie gdyby braciszka nie było. Stanęłabym z Ellem na czatach, gdyby miał niespodziewanie wrócić. Ale powtarzam, to tylko ostateczność. A jeśli uważacie, że rozmowa z nim to za mało, przemienię się w kota i trochę powęszę, nie powinien się zorientować, chyba, że potrafiłby wyczuwać magię czy coś. Powiedzcie co o tym wszystkim sądzicie, mimo wszystko to według mnie najlepsze, a co gorsza jedyne opcje - “chyba, że wolimy się oddać w ręce żołnierzy…”
    Po wywodzie stało się coś dziwnego. Oczywiście o ile dziwnym można było nazwać coś takiego co się stało w Krainie Luster, a naszym bohaterom od pewnego czasu towarzyszy cała seria takich nietypowych wydarzeń. Na głowie Lunatyczki wylądowała bułeczka, którą od razu Viola zdefiniowała jako słodką, przed Fiołkiem nie ukryje się żaden słodycz. Dziewczyna zbytnio skupiła się na potencjalnym posiłku żeby zobaczyć skąd ona w ogóle tam się wzięła. Jedynie piorun i głośne “arrr” były w stanie odwrócić jej uwagę chociaż na chwilę, bowiem panicznie podskoczyła, jednak jej wzrok zaraz wrócił na bułeczkę, co by się przekonać, czy przypadkiem Zoe nie postanowiła spałaszować tej pyszności nawet się nie dzieląc. Na szczęście (prawie) ofiara Violki była na swym miejscu. Wciąż wpatrując się w ten przysmak uświadomiła coś sobie.
    - Ej, a co zrobimy jak odmówi nam przyjaznej rozmowy przy herbatce? - “cholera tego nie przemyślałam” - to wtedy tak czy tak wbijamy mu na chatę? Cóż jakbyśmy się potem próbowali włamać stało by się zbyt oczywistym czyja to robota.
    Z nadzieją spojrzała na swoich towarzyszy licząc, że któreś z nich zacznie sypać odpowiedziami na wszystkie wątpliwości. Wciąż więcej pytań niż odpowiedzi… niczym w kp Manuela
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9