• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Lewitujące Osiedle » Bar ,,Lustrzane Odbicie''
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
    Scarlet
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 10 Październik 2017, 00:09   

    Scarlet nie przejął kompletnie widok rozkładających się zwłok na ich oczach, chociaż musiała przyznać, że nagłe mlaśnięcie nieco ją przestraszyło.
    Wreszcie szczęście zaczęło sprzyjać agentom MORII. Simonowi, choć z trudem, udało się przesunąć mebel. Dziewczyna tylko patrzyła na wysiłki mężczyzny, nawet nie wykazując chęci pomocy. W sumie to on był tu od brudnej roboty, czyż nie? Za meblem ukazał się tunel. Sam pomysł baru umieszczonego na Lewitującym Osiedlu wydawał się dziwny Opętanej, a co dopiero jakiś tunel prowadzący w jego głąb. Czuła, że już nigdy nie spojrzy tak samo na swoje mieszkanie, a może nawet powinna była rozważyć przeprowadzkę? Kwestię zakwaterowania postanowiła odłożyć na później, mimo wszystko przybyli tu odnaleźć piratów i wyciągnąć z nich jak najwięcej się da, jak najmniejszym kosztem.
    Tunel niestety był zatrważająco ciemny, chociaż można było dostrzec, że jest pełen pajęczyn i ich małych twórców. Na szczęście Scar nie bała się pająków, więc niezbyt przejęła się ich obecnością, mając nadzieję, że nie są agresywne, ani nie obrażą się, jak nieco zepsują im ich dzieła.
    - Mam nadzieję, że nie masz arachnofobii - zwróciła się do Simona - również mam nadzieję, że posiadasz cokolwiek co oświetli nam drogę. W tym wypadku panowie przodem - uśmiechnęła się wrednie i skłoniła przed Simonem wskazując na wejście.
    Dziewczyna stała wyczekująco, aż jej partner skombinuje źródło światła, gotowa za nim ruszyć, gdy tylko takowe znajdzie.
     



    Snajper

    Organizacja MORIA: Zwiadowca
    Wiek: 26 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Papierosy, pewny strzał, walc
    Nie lubi: Fuszerka, zmienny wiatr, małe pieski
    Wzrost / waga: 184 cm/72 kg
    Aktualny ubiór: Czarny płaszcz, kamizelka, koszula, czarne spodnie
    Zawód: Wolny strzelec, dosłownie
    Pod ręką: Fabuła: Zegarek, krzyżyk MORII, paczka papierosów, zapalniczka Zippo, dwa glowsticki, zapasowa amunicja, celownik optyczny Schmidt-Bender 2,5-10 x 56
    Broń: Thompson Contender, Walther WA 2000, NRS-2
    Stan zdrowia: Optymalny
    Dołączył: 01 Lis 2015
    Posty: 269
    Wysłany: 12 Październik 2017, 20:26   

    - Słodkie - mruknął Simon, przyglądając się z nieskrywanym obrzydzeniem rozpadającemu się trupowi. Nigdy nie lubił robactwa, a do tego doszły jeszcze kościane pajęczaki w nowo odkrytym tunelu. Snajperowi przypomniał się koszmarny sen, który kiedyś go nawiedził - pająki również w nim występowały, w tym takie humanoidalne. - Spokojnie, nie mam arachnofobii... Przynajmniej nie jakoś szczególnie rozwiniętej. No nic, prędzej czy później trzeba będzie tam wleźć...
    Zanim jednak się tego podjął, Quinn zbliżył swój lightstick do dziury, by sprawdzić jak pająki zaregują na zieloną poświatę. Gdyby miała ona w nich, na przykład, wzbudzić agresję, byłoby to problematyczne. Z drugiej strony a nuż zadziała jak światło, które Galadriela podarowała Frodowi, a którym hobbici odpędzali Shelobę?
    Drugim pomysłem testowym było użycie jednej z zalegających w barze pustych butelek. Simon podniósł flaszkę i, korzystając z faktu że tunel zmierzał w dół, wrzucił ją w otwór. Od razu wytężył słuch, czekając na brzęk lub, być może, pluśnięcie, chcąc w ten sposób w przybliżeniu ocenić głębokość, na jaką tunel schodził.
    _________________
     



    Kapitan Szkarłatnych Piratów

    Godność: Edward Francis Blackteeth
    Wiek: 37
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 183 / 81
    Aktualny ubiór: .
    Pod ręką: .
    Dołączył: 11 Kwi 2015
    Posty: 43
    Wysłany: 12 Październik 2017, 20:41   


    Można powiedzieć, ze im się poszczęściło. Pająki uciekały przed nieznanym światłem. Chyba kolor im niezbyt odpowiadał. Jednak w trakcie poruszania się wydawały z siebie nieprzyjemny piszczaco-chrzęszczacy dźwięk. Czegoś takiego raczej nikt nie chciałby słuchać na dłuższą metę, jednak jeśli chcieli odnaleźć dziwaczną papugę? To chyba będą musieli zacisnąć zęby i jakoś przeboleć te atrakcje.
    Dodatkowo pajęczyny zdawały się pochłaniać światło i już po chwili, gdy glowstick znajdował się w odpowiedniej odległości, same zaczynały lśnić zielonkawym światłem. To na pewno im pomoże w poszukiwaniu jakiś śladów, a może jednak było przyjemniej gdy było ciemno? Kwestia gustu.
    Próba rzucenia butelki mogła się wydawać trafionym pomysłem, ale czy na pewno? Butelka zalśniła w ciemności, odbijając blask od pajęczyn, jednak na tym się skończyło. Simon nie usłyszał żadnego dźwięku, zupełnie jakby butelka rozpłynęła się w powietrzu. Jednak czy to oznacza, że tak było? Oraz czy jeśli by się rozbiła to czy nie zwróciłaby uwagi potencjalnych oprychów czających się na końcu tunelu? Przemyślcie dobrze kolejne ruchy, bo jeszcze zatrzecie jakieś ważne ślady. Pamiętajcie też, że to nie Świat Ludzi, tutaj ciekawe rzeczy znajduje się nie tylko patrząc pod nogi.
    Scarlet
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 19 Październik 2017, 21:36   

    Świecące pajęczyny zachwyciły dziewczynę. Postanowiła zerwać kawałek takowej by sprawdzić czy blask się straci. Jednak niedługo cieszyła się ładnym widoczkiem, bowiem zaniepokoił ją brak dźwięku po rzuceniu butelki.
    - Albo jest tam w cholerę głęboko, albo podłoże jest wyłożone czymś miękkim. W najgorszym wypadku ktoś lub coś złapało tę butelkę - stwierdziła, po czym wyjęła miecz z pochwy, żeby w razie czego być w gotowości.
    Pająki od jakiegoś czasu już zawodziły, co próbowała ignorować, jednak im dłużej tego słuchała tym bardziej ją to denerwowało. Miała ochotę zrobić porządek z denerwującymi żyjątkami, jednak wolała nie ryzykować pojawienia się jakiejś pajęczej mamy czy innego bossa, przewyższającego małe pajączki zarówno wielkością jak i siłą. Westchnęła ciężko i postanowiła zabrać się za szukanie śladów.
    - Myślisz, że skoro pajęczyny pochłaniają światło tego twojego bajeru to mogą być tu ślady, które również absorbują jego światło? - rzuciła luźną myśl, a sama skupiła się na badaniu ścian.
    Jak wcześniej wzięła kawałek pajęczyny z ciekawości tak teraz postanowiła jedną zdjąć, po upewnieniu się, że wszystkie pająki się z niej wyniosły. Przejechała dłonią po gołej ścianie, jakby miała tam coś znaleźć. W każdym razie nie miała zamiaru zdzierać wszystkich pajęczyn jakie spotka.
    Rzuciła okiem na pajączki. Czy zmierzały one gdzieś? A może mieszkały w jakiś skalnych szczelinach? A może gdzieś ich zaprowadzą? Wciąż rozglądając się po ścianach śledziła wzrokiem małe żyjątka.
     



    Snajper

    Organizacja MORIA: Zwiadowca
    Wiek: 26 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Papierosy, pewny strzał, walc
    Nie lubi: Fuszerka, zmienny wiatr, małe pieski
    Wzrost / waga: 184 cm/72 kg
    Aktualny ubiór: Czarny płaszcz, kamizelka, koszula, czarne spodnie
    Zawód: Wolny strzelec, dosłownie
    Pod ręką: Fabuła: Zegarek, krzyżyk MORII, paczka papierosów, zapalniczka Zippo, dwa glowsticki, zapasowa amunicja, celownik optyczny Schmidt-Bender 2,5-10 x 56
    Broń: Thompson Contender, Walther WA 2000, NRS-2
    Stan zdrowia: Optymalny
    Dołączył: 01 Lis 2015
    Posty: 269
    Wysłany: 21 Październik 2017, 18:15   

    Fakt, że butelka nie wydała żadnego dźwięku, zupełnie się Simonowi nie spodobał, nic a nic. Stromy tunel bez dna, schodzący ostro w dół... Nie było to coś, w co miał zamiar się pakować bez namysłu, głową naprzód.
    - Z pewnością jedna z tych trzech opcji - zgodził się, pochylając się, by obejrzeć świecące pajęczyny z bliska. - Oczywiście najlepsze dla nas byłoby miękkie, wyściełane dno, ale trudno na to liczyć... Skrzywił się na piszcząco-zgrzytającą kakofonię dziwacznych pająków, i ostrożnie wsunął lightstick głębiej w tunel, by jak najwięcej pajęczyn załapało się na fluorescencyjny efekt. - W sumie to może mieć sens... Przydałby się luminol, jak w tych wszystkich kryminałach. Niestety nie wziąłem ze sobą.
    On też czytał "Komnatę Tajemnic", obserwował więc z uwagą pająki wycofujące się w głąb tunelu. Może rzeczywiście zmierzały do jakiegoś miejsca wartego zobaczenia. Czy miały jakikolwiek związek z piratami? Nie sposób było stwierdzić. Simon wrócił na chwilę do głównego pomieszczenia by poszukać czegoś w rodzaju mopa lub szmaty, czy innego kawałka materiału, którym mógłby usunąć część pajęczyn w tunelu. Jeśli udało mu się coś w tym typie znaleźć, ostrożnie zabrał się do oczyszczania początkowej części skalnej dziury, by odsłonić ściany w poszukiwaniu śladów. Dałoby się to zrobić też i rękawem, ale taki świecący rękaw mógł się potem okazać zgubny, jako dość oczywisty sygnał "halo, tu jestem". A taka promieniejąca szmata to też niezgorsze źródło światła.
    _________________
     



    Kapitan Szkarłatnych Piratów

    Godność: Edward Francis Blackteeth
    Wiek: 37
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 183 / 81
    Aktualny ubiór: .
    Pod ręką: .
    Dołączył: 11 Kwi 2015
    Posty: 43
    Wysłany: 6 Listopad 2017, 19:49   


    Pająki nie zmierzały w żadnym konkretnym kierunku. Po prostu uciekały od źródła światła, a tym bardziej od świecących pajęczyn. Rozpływały się w powietrzu w trakcie ucieczki. Może to przez ilość oczu? A może przez coś innego? Scarlet miała się już niedługo o tym przekonać.
    Gdy wzięła świecącą pajęczynę w palce, mogła nagle poczuć wielki ból w palcu i po chwili pojawił się ślad jakby po jakimś kwasie. Czerwony ślad układał się w taki kształt w jakim pajęczyna oplotła palec. Sama nitka jednak zniknęła.
    Simon mądrze postąpił, szukając jakiegoś kija. Znalazł starą miotłę. Udało mu się oczyścić wejście do jaskini. Dalej pajęczyny znajdowały się tylko na ścianach. Sufit i podłoga były od niej wolne, więc chyba można było bezpiecznie iść. Poza tym czy wszystkie pajęczyny są żrące tak jak ta, którą Scarlet złapała w palce? Czy może tylko te świecące skoro pająki uciekały?
    Pod pajęczynami nie było nic poza skałami. Ale czy tylko na podłodze i ścianie można coś znaleźć? Gdyby popatrzyli nad siebie mogliby coś odkryć. Coś jakby odcisk....stopy? Nogi? Kto tam może wiedzieć co to było oraz w którą stronę się to kierowało. Miało bowiem cztery palce. Daw z przodu i dwa z tyłu. Tylko która strona to która? Prowadziło to wgłąb tunelu czy może raczej w przeciwnym kierunku. W końcu tunel prowadzi na dół, a papuga zniknęła na poddaszu. Może więc jest jeszcze jakaś inna droga? Inne ukryte drzwi?
    Choćby nie wiem jak szukali nie odnaleźliby innych odcisków, ani na ścianach ani na suicie czy podłodze, poza swoimi, które zostawiali na zakurzonej podłodze.
    Scarlet
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 6 Listopad 2017, 20:40   

    Scarlet syknęła z bólu, gdy nagle pajęczyna zaczęła wsiąkać w jej skórę parząc ją. Na jej palcach, którymi wcześniej urwała kawałek pajęczyny został czerwony ślad na wzór pajęczych nitek, które jeszcze sekundę temu były w całości i nie wyglądały, jakby miały jej zrobić krzywdę.
    - Masz ze sobą jakieś bandaże? - spytała z nadzieją Simona.
    Jeśli otrzymała od niego bandaż, owinęła nim poparzenia, zaś jeśli mężczyzna nie miał go przy sobie, urwała z bólem kawałek rękawa i nim owinęła zranione palce.
    Niestety oglądając ściany nie doszli do niczego konkretnego. Scarlet nie sądziła, że odnalezienie jakiś podrzędnych piratów będzie takie trudne. Może przynajmniej będą mniej uparci przy udzielaniu informacji. Westchnęła i spojrzała na sufit. Zauważyła dziwną nierówność, jednak nie była ona przypadkowa, a raczej coś przedstawiała.
    - Simon, poświeć mi tutaj - poprosiła partnera.
    Ich oczom ukazał się odcisk. Czego konkretnie, to nie wiadomo. W każdym razie miało to w sumie cztery palce, dwa z przodu, dwa z tyłu. W każdym razie na pewno nie zachęcało Opętanej na dalszą eksplorację tunelu.
    - Zaczynam sądzić, że ten tunel może być pułapką. Biorąc pod uwagę ten ślad, jego właściciel może mieszkać na końcu. A to by wyjaśniało co się stało z butelką. Tak samo papuga poleciała w górę, a tunel wiedzie w dół… O papugach mówiąc, one też mają czteropalczaste stopy, dwa palce z przodu, dwa z tyłu. Jednak nie sądzę, że autorem tego śladu może być papuga. Chyba, że wielka i zmutowana. No cóż, na jedną już trafiliśmy. Powinniśmy zdecydować czy brnąć w głąb czy może lepiej wycofać się i poszukać innej drogi. W sumie jeśli tunel prowadzi w dół... Może on być wejściem do tej zrujnowanej knajpy. Ah,
    sama już nie wiem
    - podzieliła się swoimi podejrzeniami z Simonem, czekając aż on też się wypowie i ostatecznie zadecydują coś rozważnego.
     



    Snajper

    Organizacja MORIA: Zwiadowca
    Wiek: 26 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Papierosy, pewny strzał, walc
    Nie lubi: Fuszerka, zmienny wiatr, małe pieski
    Wzrost / waga: 184 cm/72 kg
    Aktualny ubiór: Czarny płaszcz, kamizelka, koszula, czarne spodnie
    Zawód: Wolny strzelec, dosłownie
    Pod ręką: Fabuła: Zegarek, krzyżyk MORII, paczka papierosów, zapalniczka Zippo, dwa glowsticki, zapasowa amunicja, celownik optyczny Schmidt-Bender 2,5-10 x 56
    Broń: Thompson Contender, Walther WA 2000, NRS-2
    Stan zdrowia: Optymalny
    Dołączył: 01 Lis 2015
    Posty: 269
    Wysłany: 10 Listopad 2017, 19:37   

    Simon cmoknął cicho, widząc żrący efekt, jaki dała pajęczyna w kontakcie ze skórą, poniekąd szczęśliwy że sam nie zdecydował się dotykać sieci.
    - Nie mam, niestety - mruknął, rozkładając ręce. - Nie wziąłem nawet chusteczek higienicznych. Niedopatrzenie.
    Poświeciwszy tam, gdzie jego towarzyszka wskazała, przyjrzał się odciskowi z bliska. Nie był w żadnym stopniu ornitologiem, chociaż miał w mieszkaniu sporej wielkości atlas ptaków, odziedziczony po znajomym, który lubił spędzać popołudnia na obserwacji różnych latających choler. - Tak, papugi chyba rzeczywiście mają podobne odnóża. To by się zgadzało z tamtym czymś, które wleciało do środka.
    Mniej więcej zadowolony z efektu oczyszczania tunelu, oparł fluorescencyjną miotłę o ścianę, po chwili zastanowienia podniósł ją znowu i podał Scarlet, a sam wyjął z przymocowanej na boku kabury swój niezastąpiony pistolet, w drugiej dłoni nadal dzierżąc lightstick.
    - Niczego innego nie znaleźliśmy, więc wypadałoby chociaż wstępnie przebadać ten tunel - stwierdził, co prawda bez szczególnego entuzjazmu. - Może jest jakieś odgałęzienie, które idzie w górę lub w inną stronę? Wejdę tam ostrożnie, a ty nie oddalaj się zanadto, bo jeśli coś, dajmy na to,
    odgryzie mi nogę, będę potrzebował wsparcia.

    Uważając, by nie ocierać się o pozostające na ścianach pajęczyny, ostrożnie wgramolił się do tunelu, powoli posuwając się naprzód i przyświecając sobie chemicznym światłem. Gotowy do strzału Contender połyskiwał zielonkawo odbitym blaskiem. Kiedy Simon dotarł do miejsca, w którym tunel skręcał w dół, zaparł się plecami o ścianę, nogami zaś o przeciwległą, i zaczął powoli, centymetr po centymetrze, zsuwać się w dół, w ciemność.
    _________________
    Scarlet
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 17 Listopad 2017, 01:22   

    - Skoro ty sprawdzasz to nie mam nic przeciwko - wzruszyła ramionami.
    Postanowiła ustawić się bokiem do wejścia, co by móc kontrolować poczynania Simona, jak i ewentualnych gości. Chociaż mężczyzna odszedł z lightsickiem, Scarlet miała za źródło światła miotłę z pajęczynami. Również mogła to potraktować jako dodatkową broń, w końcu z własnego doświadczenia wiedziała, że oberwanie toksycznymi pajęczynami nie należy do przyjemnych.
    To była dla niej niesamowicie zabawna sytuacja. Ktoś właśnie powierzył swoje bezpieczeństwo psychopatycznej morderczyni. Ale cóż, skąd mógł wiedzieć. W końcu przecież MORIA by nie przyjęła w swoje szeregi niestabilnego wariata, prawda? Na szczęście Simon nie musiał się zbytnio martwić, że Opętana nie ruszy mu teraz na ratunek, gdyby jakiś potwór postanowił go skonsumować. Przypadł jej całkiem do gustu, więc nie mogła sobie pozwolić, żeby byle co zabiło mężczyznę. Nie będzie podrzędna istota zabierać jej przyjemności. W przeciwieństwie do Franka, przy którym w ogóle nie spodziewała się, że będzie należał do MORII, byli razem na niebezpiecznej misji, więc raczej akceptowalnym by było, gdyby jej aktualny partner przypadkiem zginął w jej toku. Jednak najpierw należało misję wykonać, a potem jeśli nadarzy się okazja zabawić się z Simonem.
    Dziewczyna odpędziła swoje krwawe fantazje i skupiła się ponownie na otoczeniu, gotowa zaatakować w razie potrzeby.
     



    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Vyron Gravven Laraziron
    Wiek: Wygląda na 25 lat
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Wystawne bale, turnieje, polowania, dworskie intrygi, bezwarunkowe posłuszeństwo, być w centrum uwagi
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa, braku szacunku, istot niższego stanu
    Wzrost / waga: 182 / 72
    Aktualny ubiór: Na co dzień: https://i.pinimg.com/564x/0b/61/72/0b617208c5988c161ee8ef26f52f91f4.jpg W trakcie wykonywania zadań: http://i65.tinypic.com/a4lm9x.jpg
    Pod ręką: Pałasz, sztylet (w bucie), sakiewka pełna kryształowego piasku, sakiewka z pieniędzmi, bransolety z krzyształami na nadgarstkach i kostkach oraz medalion z dużym krzyształem
    Broń: Pałasz i sztylet (w bucie)
    Bestia: Kapeluterek
    Stan zdrowia: Zdrowy
    Dołączył: 14 Lis 2017
    Posty: 40
    Wysłany: 17 Listopad 2017, 03:02   

    Przez chwilę sprawdzał okolicę.
    Poza tym, że wyglądała obskurnie nie wnosiła niczego nowego do zadania z jakim tu przybył. Miał jasne polecenie i chciał je wypełnić jak najszybciej i jak najlepiej. Samo przebywanie w tym miejscu sprawiało, że miał ochotę na porządną kąpiel. On, Lord Vyron Laraziron błąkał się po takim zadupiu jak to, gdzie nie tylko psy dupami szczekały, ale i mgła konie dusiła. Mało tego, mordowała z efektami specjalnymi. Jak złapała za łeb, to jeszcze kilka razy waliła zwierzęciem o ziemię. Takie to było zadupie. Westchnął cicho nad swoją niedolą i ruszył w kierunku czegoś co nosiło szumną nazwę „Bar Lustrzane Odbicie” choć sądząc po otoczeniu nazwa „Bar Osrane Odbicie” też by pasowała. Nie wybrał tej drogi przypadkowo. Tu prowadziły ślady tych których szukał.
    - Nienawidzę syfu. – była to pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy gdy wszedł do baru. Choć „bar”, w tym wypadku, było określeniem zdecydowanie na wyrost, a także ostatnim słowem, które przyszłoby mu do głowy przy opisie tej nory. „Speluna”, to słowo pasowało do tego miejsca idealnie. Wnętrze tego przybytku robiło jeszcze bardziej odpychające wrażenie, niż jego otoczenie. Gdyby miał farbę wyszedłby i zmienił to i owo w nazwie bez chwili wahania. Niestety nie miał. Wszystko w tej spelunie wyglądało tak, jakby ktoś do środka wpuścił hybrydę pawiana ze sraczką i huraganu piątej kategorii, i zamykając drzwi zawołał „Baw się dobrze!”. Oj, pobawił się, pobawił.
    Cicho zrobił kilka kroków do środka uważnie patrząc pod nogi. Nie chciał nadepnąć, lub raczej wdepnąć w jakieś paskudztwo tudzież plugastwo. Śmierdzi, jakby coś tu wpełzło i dokonało żywota. Co za brudne, parszywe i taplające się we własnym gnoju świnie …. O ile pierwsza część myśli dotyczyła ogólnego wrażenia, o tyle jej druga partia zarezerwowana była dla osób, które tu weszły. Dojmujący smród wydobywał się zza otwartych drzwi, i tam też prowadziły ślady odbite we wszędobylskim kurzu. Palcami sięgnął do sakiewki z kryształowym pyłem. Poczuł przyjemne uczucie, które on Vyron Gravven Sanoran Laraziron nazywał „Zewem Kryształu”. Kryształ był czysty. Był idealny. Kryształ potrzebował jego a on kryształu. Szmaragdowe kruszyny zalśniły w palcach odzianych w czarną rękawicę. Rozsypał je w pomieszczeniu zamaszystym ruchem. Kryształowy kurz i jego drobiny cicho opadły na podłogę. Lepiej dmuchać na zimne. Kilka kruszyn zostało na rękawicy, ale strzepnął je na okoliczny stół, czy raczej to co pretendowało do jego miana.
    Wydawało mu się, że słyszał coś ze środka pokoju, jakieś głosy lub może odgłosy. Choć może było to tylko złudzenie? Może to właściciel lub właścicielka tych niezwykle aromatycznych oparów właśnie pękł lub pękła z dumy, że może nimi bez problemu wypełnić cały lokal?
    - Gdzie się podziała ta oferma? Kurwa, jak tu śmierdzi …
    Stanął sobie spokojnie pod ścianą i czekał. Nie wynikało to z niezwykle skrupulatnie zaplanowanej strategii działania. Nie było też efektem setek lat doświadczeń. Było zwykłym oportunizmem, bowiem powietrze wpadające do pomieszczenia, zwykle jakiś czas pełznie tuż przy ścianie zanim rozniesie się na całość. Przy ścianie po prostu troszkę mniej śmierdziało.

    (Aktualnie zastosowanie ma ubiór typowy dla misji SCR)
    _________________




    #3FFF00


    W trakcie wykonywania obowiązków SCR

    Zbroja codzienna
     



    Kapitan Szkarłatnych Piratów

    Godność: Edward Francis Blackteeth
    Wiek: 37
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 183 / 81
    Aktualny ubiór: .
    Pod ręką: .
    Dołączył: 11 Kwi 2015
    Posty: 43
    Wysłany: 18 Listopad 2017, 00:17   


    No to się na razie dzielimy

    TEAM MORIA

    Simonowi naprawdę musiało się nudzić, a ubranie było dla niego nieważne, ponieważ tunel nie jest jakąś studnią. Skręca ostro pod budynek, jednak da się przez niego iść normalnie. To tylko ostry zakręc Trzeba tylko uważać, żeby się nie potknąć lub nie pośliznąć. Wtedy można spokojnie robić za kulkę i się stoczyć na samo dno, a kto wie co tam czeka? Może paszcza jakiegoś potwora? A może królicza nora i wpadną prosto na podwieczorek do Zwariowanego Kapelusznika i Marcowego Zająca? Kto tam wie, co osoba, która tworzyła to miejsce miała na myśli. Dodatkowo mimo iż przejście było czyste to ściany nadal były całe w pajęczynach. Czy więc było mądrym to, żeby się o nie opierać? Może i nie dotykało się ich gołym ciałem, jednak czy to znaczyło, że jeśli dotkną je przez ubrania to będą bezpieczni?

    Scarlet stała spokojnie. Nic ją nie niepokoiło. No może poza tym, że z czarnych jamek co jakiś czas spoglądały na nią oczy kościanych pająków. Wychodziły na gołe, bo oczyszczone przez Simona ściany (choć tych było niewiele) i naprawiały swoje pajęczyny. Co ciekawe jednak, te nowe nie zaczynały świecić, w końcu źródło światła było już trochę dalej. Nie przejmowały właściwości tych, z którymi sąsiadowały. Pająki bardzo uważały by nie dotykać tych świecących nici. Ciekawe czy te nowe też miały właściwości żrące. Może warto by to sprawdzić?
    Ale wracając do naszej białoskrzydłej Mgły. Jak zostało już powiedziane, nic poza pajęczakami jej nie przeszkadzało. Poza tym, było cicho. Aż za bardzo. Nie słyszała nawet kroków swojego towarzysza, który przecież dopiero co zniknął za zakrętem. Czyżby już coś znalazł? Może przeszedł do jakiegoś pomieszczenia? A może wpadł w pułapkę? Kto go tam wie. Nagle jednak dziewczyna mogła usłyszeć przerażający krzyk. Dobiegał z głębi tunelu i brzmiał....czyżby to Simon faktycznie miał kłopoty? Lepiej go ratować!
    Dla ciekawostki dodam, że ani Simon, ani wkraczający do baru Vyron nie słyszeli tego krzyku.

    TEAM SCR

    Vyron nie musiał długo czekać. Już po chwili, jak burza wpadł...Dachowiec! Ale jaki! Ogon miał puchaty i biały jak jakiś pers. Jednak jego końcówka była różowa. Uszy również były białe z różowymi końcówkami. Nogi od kolna w dół, były kocimi łapami, dzięki czemu praktycznie nie wydawały żadnego dźwięku. Sylwetkę miał dość umięśnioną, mierzył jakieś metr dziewięćdziesiąt pięć. Mundur był schludny i dopasowany. Jednocześnie doskonale ukazywał muskulaturę kociaka. Najciekawsza była jednak maska. Przedstawiała ona uśmiechniętą buźkę kociaka. Na kark Dachowca opadały długie, gęste, kręcone, różowe włosy. Pachniał też naprawdę przyjemnie, bo kwiatami. Nie jakoś przesadnie słodko, po prostu przyjemny zapach, jaki czuje się w różanym ogrodzie.
    Widząc drugiego mężczyznę, pomachał do niego wesoło i podbiegł zgrabnie jak wróżkach na płatkach kwiatów. Nawet mimo swoich gabarytów.
    -
    Hej przystojniaku - zabrzmiał wesoły, dość wysoki głosik w głowie rogatego - to szukamy tych uroczych ptaszynek czy dzisiaj zrobimy coś milszego i będziemy ozdabiać to...szkaradne miejsce - wykonał charakterystyczny dla niektórych panów ruch ręką, a drugą przytknął sobie do maski w miejscu, w którym powinien być nos. Poruszał przy tym wesoło swoim ogonem, czekając na polecenia bruneta.
     



    Snajper

    Organizacja MORIA: Zwiadowca
    Wiek: 26 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Papierosy, pewny strzał, walc
    Nie lubi: Fuszerka, zmienny wiatr, małe pieski
    Wzrost / waga: 184 cm/72 kg
    Aktualny ubiór: Czarny płaszcz, kamizelka, koszula, czarne spodnie
    Zawód: Wolny strzelec, dosłownie
    Pod ręką: Fabuła: Zegarek, krzyżyk MORII, paczka papierosów, zapalniczka Zippo, dwa glowsticki, zapasowa amunicja, celownik optyczny Schmidt-Bender 2,5-10 x 56
    Broń: Thompson Contender, Walther WA 2000, NRS-2
    Stan zdrowia: Optymalny
    Dołączył: 01 Lis 2015
    Posty: 269
    Wysłany: 18 Listopad 2017, 12:25   

    Simon wrócił do normalnej metody przemieszczania się przez tunel, kiedy okazało się, że nie opada aż tak ostro. Dzielił uwagę pomiędzy obserwację ciemności przed sobą, oraz gruntu pod nogami - rzeczywiście ostatnią rzeczą na jaką miał ochotę było potknięcie się i ześliźnięcie bądź sturlanie na sam dół, gdziekolwiek ten dół był.
    Zerknął przez ramię, gdzie już niemal nie było widać nikłej poświaty dobiegającej z pomieszczenia. Musiał zajść dalej, niż mu się początkowo wydawało, co było lekko niepokojące, ale przecież nie mógł zawrócić, nie odkrywcy zupełnie niczego.
    - No i na co mi przyszło... - westchnął, kontynuując ślamazarną wędrówkę w dół. Szukał dalszych śladów bytności ptactwa, odcisków łap, piór, czegokolwiek. Zastanawiał się też przez chwilę, czy nie zawołać do Scarlet, ale w obecnym położeniu wydało mu się to nad wyraz głupim pomysłem - zdradziłby tylko jeszcze dokładniej swoje położenie ewentualnym osobom trzecim. Trzeba było rozciągnąć linę, albo chociaż notkę między nami, pomyślał poniewczasie, chociaż prawdopodobieństwo znalezienia w opuszczonym barze odpowiednio długiej liny było znikome. Starając się robić możliwie mało hałasu i uważając na pajęczyny, Quinn posuwał się dalej w głąb tunelu.
    _________________
    Scarlet
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 21 Listopad 2017, 01:28   

    Nic się nie działo. Scarlet ze znudzeniem obserwowała jak pajączki wracają na ściany i tworzą swoje pajęczyny od nowa. Simon zniknął gdzieś za zakrętem, a z zewnątrz nikt nie nadciąga. Nie żeby nie lubiła spokoju, jednak ich misja jak do tej pory była dość nużąca. Tylko łażenie po starej spelunie i zbieranie kurzu i brudu na ubraniach. Ze smutkiem spojrzała na swoją zmasakrowaną bluzkę, z plamami od rumu i urwanym lewym rękawem. W dodatku była ona jeszcze dawno zakupiona w Świecie Ludzi, a jedynie przerobiona, by Scarlet mogła jakoś ubrać ją mimo wielgachnych skrzydeł.
    Cisza jak makiem zasiał. No właśnie, cisza. Nieco to zaczynało niepokoić Opętaną. Brak jakichkolwiek dźwięków nie zwiastuje nic dobrego. Szczególnie, że biorąc pod uwagę z jaką szybkością wcześniej poruszał się jej partner, raczej daleko nie zaszedł.
    “Czyżby już go coś zeżarło?” zastanawiała się dziewczyna. Niby był dobrze uzbrojony, jednak często na dziadostwa z Krainy Luster nawet najlepsza broń palna nie zawsze działała. Jej wątpliwości rozwiał nagły krzyk mężczyzny. Nieco przestraszona nagłym dźwiękiem Scarlet gwałtownie odwróciła się w stronę, gdzie kilka chwil temu zniknął Simon, żeby za chwilę znieruchomieć.
    “Chyba go coś faktycznie ubiło…” stwierdziła. Gdyby wydał z siebie taki okrzyk potraktowany ostrzem blondynki ta by była z siebie nad wyraz dumna. Brzmiało to dla niej, jak agonalny ostatni krzyk. “Na bank nie żyje. Wychodzi na to, że trzeba będzie wrócić do siedziby i złożyć raport. No cóż, nie mogłam nic zrobić.” Przez chwilę nawet rozważała czy by go nie zawołać i nie upewnić się co do jego stanu, jednak stwierdziła, że w ten sposób by tylko przyciągnęła uwagę tego czegoś, co właśnie zabiło jej partnera.
    Po ocenieniu sytuacji dziewczyna w trybie przyśpieszonym opuściła tajemniczy tunel. Zastanawiała się czy by nie zamknąć go na powrót, jednak przypomniała sobie z jakim trudem wcześniej przesuwał mebel Simon.
    Na razie postanowiła zatrzymać się i na spokojnie posortować myśli. Chociaż sama mordowała z zimną krwią, nagła strata jej “ochroniarza” dość ją zszokowała. Zawsze podchodziła dość olewczo do MORII i jej wymagań, a tu nagle ginie jej jeden członek dla organizacji. Scar nie miała zamiaru nadstawiać karku dla jakiś fanatyków, którym się zachciało badać drugą stronę lustra i kto tam jeszcze wie co wyprawiać.
    Zauważyła, że nadal trzyma miotłę z toksyczną pajęczyną, jednak postanowiła go zachować, gdyby domniemany potwór zechciał wypełznąć z tunelu i zająć się nią. Ostatecznie postanowiła dotrzymać towarzystwa rozkładającemu się trupowi, wciąż się zastanawiając co ze sobą zrobić.
     



    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Vyron Gravven Laraziron
    Wiek: Wygląda na 25 lat
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Wystawne bale, turnieje, polowania, dworskie intrygi, bezwarunkowe posłuszeństwo, być w centrum uwagi
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa, braku szacunku, istot niższego stanu
    Wzrost / waga: 182 / 72
    Aktualny ubiór: Na co dzień: https://i.pinimg.com/564x/0b/61/72/0b617208c5988c161ee8ef26f52f91f4.jpg W trakcie wykonywania zadań: http://i65.tinypic.com/a4lm9x.jpg
    Pod ręką: Pałasz, sztylet (w bucie), sakiewka pełna kryształowego piasku, sakiewka z pieniędzmi, bransolety z krzyształami na nadgarstkach i kostkach oraz medalion z dużym krzyształem
    Broń: Pałasz i sztylet (w bucie)
    Bestia: Kapeluterek
    Stan zdrowia: Zdrowy
    Dołączył: 14 Lis 2017
    Posty: 40
    Wysłany: 22 Listopad 2017, 02:21   

    Był w stanie zrozumieć wiele. Bardzo wiele, ale nie potrafił pojąć tego, jak można mu było przydzielić takie … coś. Zrozumiałby tępego, zwalistego osiłka którego siłę można wykorzystać choćby jako tragarza, chudego jak patyk zabójcę a nawet niskiego i dobrotliwego włamywacza, ale pedalski kotoid? Naprawdę, dachowiec? Z łaski losu władca śmietnika i pierwszy wyżeracz odpadków? Sam siebie uważał a dość tolerancyjnego, dlatego dla dobra misji i wyższego celu zniósłby nawet i jego obecność. W końcu SCR aktualnie mógł nie dysponować innym pomocnikiem będącym również błękitnej krwi, z którym można by na poziomie porozmawiać i wykonywać misję. Ale to była już lekka przesada. Dachowiec? Do tego wyglądający jak krzyżówka szczotki do kurzu z przyrodzeniem. Puchaty biały ogonek, różowe końcówki tegoż ogona i uszu? Do ciężkiej i niespodziewanej saczki! Mógł to przefarbować. Natrzeć błotem lub choćby, co byłoby adekwatne do jego statusu społecznego, gównem. Czymkolwiek. Ale nie, kiciuś zapiernicza na misje tak jak go natura stworzyła. Bez stosownego ubrania i maskowania. Całe szczęście, że Vyron miał na sobie maskę, w innym wypadku ów jakże fikuśnie umaszczony wielbiciel greckiej miłości, mógłby zobaczyć przystojną, dobrą i łaskawą twarz Arystokraty wykrzywioną grymasem niesmaku.
    - Nim przejdziemy do konkretów. Po pierwsze, zwracaj się do mnie PROSZĘ PANA, albo po prostu krótko PANIE – pomyślał mając nadzieję, że ten fanatyk samczego bolcowania to słyszy, lub jakoś odbiera - Po drugie, wabisz się jakoś czy mam wołać „Kici kici” za każdym razem gdy będę czegoś chciał?
    Ten potomek kloszarda i kocicy w rui nawet nie wiedział, jak bardzo działał mu na nerwy. Już samym swoim spóźnieniem i faktem, że Arystokrata musiał na niego czekać (w prawdzie nie bardzo długo, ale jednak) bardzo zepsuł swój i tak kiepski, z racji rasy i urodzenia, wizerunek. Ponadto zachowaniem i wyglądem wprowadzał niezdrową atmosferę w zespole. To była jego wina, że On, Lord Vyron Gravven Sanoran Laraziron, Głowa Rodu Laraziron, był teraz w złym nastroju.
    Kto to bowiem widział, by sługa śmiał być wyższy od swojego Pana?! A jeśli nawet był, to jak śmiał się nie giąć w pokorze, by zamaskować ów niestosowny i jakże przykry szczegół?
    - Po trzecie, nie BĘDZIEMY, a „będę”. JA BEDĘ ozdabiał to miejsce. Ty zaś pójdziesz sprawdzić co jest w tamtym pokoju – pomyślał dobitnie akcentując słowa i wskazując delikatnym ruchem głowy na otwarte drzwi.
    Mimo wszystko zastanawiał się, czy ta cała telepatia, której użył dachowiec to nie jakaś lipa z miodem.
    _________________




    #3FFF00


    W trakcie wykonywania obowiązków SCR

    Zbroja codzienna
     



    Kapitan Szkarłatnych Piratów

    Godność: Edward Francis Blackteeth
    Wiek: 37
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 183 / 81
    Aktualny ubiór: .
    Pod ręką: .
    Dołączył: 11 Kwi 2015
    Posty: 43
    Wysłany: 22 Listopad 2017, 19:10   



    TEAM MORIA

    Simon kierował się wgłąb tunelu bez większych przeszkód. Musiał jedna uważać pod nogi na dziwne dziury oraz oczywiście na pajęczyny i ich mieszkańców. Nikt przecież nie powiedział, że potworki nie były niebezpieczne. To Kraina Luster! Tu jest bardziej niebezpiecznie niż w Australii! Tutaj to już dosłownie wszystko chce Cię zjeść.
    Nic nie wskazywało na to, żeby ten tunel miał się gdzieś skończyć. Jeśli jednak rozglądał się uważnie, mógł dostrzec, że w pajęczynie utknęło w kilku miejscach kilka kolorowych piórek. Czyżby jednak tunel prowadził w dobrym kierunku? Przecież wejście wyglądało jakby dawno nikt z niego nie korzystał, pióra jednak nie wyglądały na stare. Czyżby Simon ominął jakieś przejście ze strychu? A może jeszcze do niego nie dotarł?

    Przy Scarlet nie działo się nic dziwnego. Ot, znudzona Skrzydlata opuściła tunel, pozostawiając cierpiącego towarzysza. Choć może pozostawianie go nie było takim dobrym pomysłem, skoro nawet nie sprawdziła czy to na pewno on krzyczał? Był to na pewno jego głos, ale czy na pewno był w potrzebie. Cóż, skoro nie chciała sobie brudzić rączek to przejmie rolę gospodarza i będzie mogła przywitać nowo przybyłych. Coś jednak mogło jej się rzucić w oczy. Coś świeciło w kącie pokoju. Jeśli podeszła tam, mogła zobaczyć złotą monetę z czaszką wytłoczoną na niej. Moneta powieszona była na złotym łańcuszku.
    Jeśli była wystarczająco ostrożna i nie olewała całkiem tej misji, może dałaby radę usłyszeć jakieś delikatne szuranie dobiegające z głównego pomieszczenia. Ale może to tylko wiatr?

    TEAM SCR

    -
    Oj przepraszam, nie chciałem Pana obrazić - przesłał mu swoje słowa myślami i skłonił się nisko - jestem Lord Pusiek Pan III. Do usług - powiedział oficjalnym tonem. Uśmiechnął się przy tym lekko kpiarsko, ale przez maskę Laraziron nie mógł tego zobaczyć. Może to i lepiej? Przecież nikomu nie zależało na psuciu ich relacji zaraz na początku. Mieli wspólną misję i chyba lepiej trzymać się razem, w końcu nie wiadomo ile osób tutaj przed nimi weszło.
    Wywrócił oczami, słysząc co ma zrobić. Przecież nie mógł robić wszystkiego sam. Miał nadzieję, że Upiorny to pojmie, że kici nie jest z nim po to, żeby mu służyć, ale żeby pomóc, a to jest zasadnicza różnica.
    Poszedł posłusznie do drzwi, kręcąc swoim puchatym ogonkiem i rozglądając się z zaciekawieniem po miejscu, w którym właśnie się znajdowali. Vyron mógł jednak zobaczyć, że ten nie idzie prosto do drzwi, jednak jakby bardziej okrężną drogą, jakby podążał za jakimś śladem. Czyżby faktycznie ktoś tutaj był? A może ten kociak był zwichrowany już całkiem?
    Przy samych drzwiach, nim wszedł do środka przystanął i najeżył się cały. Odskoczył w tył, nie wydając jednak prawie żadnego dźwięku przy tym. Kocie łapki sprawdzały się idealnie. Wyciągnął swój bogato zdobiony, ząbkowany nóż i staną w pozycji bojowej -
    nie chcę Panu przeszkadzać w ozdabianiu, ale w tym pomieszczeniu ktoś na pewno jest. Żywy i ruszający się. Możliwe, że nawet dwie osoby, ale ta druga musiała gdzieś pójść bo smród zwłok trochę przykrył jej woń - wyjaśnił szybko, nie odwracając się nawet do towarzysza.

    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9