• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Kryształowe Pustkowie » Obsydianowa łąka
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
    Cierń
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 13 Październik 2014, 23:17   Obsydianowa łąka

    Znowu się zgubił. Mieszkał na pustkowiu już przeszło dwa lata, a mimo wszystko nadal zapominał jak dotrzeć do swojej własnej rezydencji. - Przynajmniej wiem, że to niedaleko. - Szepnął do siebie chłonąc wzrokiem krajobraz przypominający łąkę. Jednakże trawa utkanna była z czarnego kryształu, z obsydianu, który pochłaniał wszelką magię, sprawiając, że żadna przebywająca tu istota nie mogła użyć swych mocy. Jeśliby jednak ktoś spróbował, momentalnie opuściły by go siły.
    Jego rezydencja powinna się znajdować mniej więcej pośrodku tego "antymagicznego pola", nieskażona jednak obsydianem. Wykuta w olbrzymim kryształowym stalagtycie wieża, wbrew pozornej surowości zewnętrznej powłoki, w środku była bardzo przytulna. Mimo, że przychodził tu praktycznie tylko spać, ewentualnie podjąć od czasu do czasu jakiegoś gościa, to mimo wszystko bardzo lubił tu przebywać.
    - Czas nagli. - stwierdził, ruszając w kierunku, w którym według niego powinno znajdować się jego domostwo.
    Cecil
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 3 Kwiecień 2015, 00:15   

    Ostatnią rzeczą, którą zapamiętał, były kolce. Nie jeden, nie dwa, a miliony wbijających się w jego skórę kryształowych igiełek, których z powodu wnikającego w jego dłonie bólu chciał się za wszelką cenę pozbyć. Bezskutecznie. Nim jednak targnęły nim prawdziwe katusze, doznał uczucia jakby jego dusza przesuwała się w czasie między światami, obierała znikąd określone miejsce, a następnie lądowała w nim jakby nigdy nic. Obojętność, jaką niosło ze sobą to doświadczenie, nie była dla niego niczym nowym; wręcz przeciwnie, przywoływała echo bezpieczeństwa i stabilizacji, co w rzeczywistości przy owej dziwnej relokacji było zupełną mrzonką.
    Jakież było jego zdziwienie, kiedy ujrzał przed sobą obcy oczom widok. Ciemne brwi powędrowały ku sobie, zdobiąc zwykle gładkie czoło delikatną bruzdą, a ciemne tęczówki przemierzyły wzdłuż i wszerz zapraszający do siebie mieniającymi się odcieniami czerni i szarości teren. Przełknął głośno ślinę, nie ukrywając zmieszania, a następnie skierował wzrok na własne dłonie. Nie zauważywszy żadnego skaleczenia, a przypomniawszy sobie, jak do nagłej zmiany miejsca doszło, z miejsca uznał, że miał halucynacje. Trafnie bądź nie, widok przed nim jasno oznajmiał: Jesteś w nowym miejscu, Cecilu Withrow. Musisz je zbadać. Musisz się wydostać.
    Jeszcze raz rozejrzał się dookoła, postępując delikatnie kilka kroków naprzód ze wzrokiem wpatrzonym wciąż w ten sam punkt. Nie zauważył przysłoniętej ciemną połacią obsydianowej trawy dziury, do której - jako naturalna kolej rzeczy - wpadł.
    Bicie jego serca przyspieszyło nieznacznie, a z jego ust wyrwał się niemy okrzyk. I pomyśleć, że nawet nie nacieszył się nowo ujrzanym widokiem!
    Wylądował na twardym podłożu, które, nawiasem mówiąc, nie oszczędziło mu bolesnego upadku. Jęknął cicho, mimo lekkich otarć i prawdopodobnych siniaków cały i zdrowy, po czym zamrugał kilkakrotnie, nie będąc w stanie dostrzec niczego poza wszech otaczającą go czernią. Chyba że to jego oczy płatały mu figle? Zmrużył powieki i, mimo bólu pośladków, zmusił się do wstania z miejsca. Wcześniejsza dezorientacja teraz osiągnęła istne apogeum, zupełnie pozbawiając go świadomości miejsca swej obecności. Czerń nie ułatwiała sytuacji w żadnym aspekcie - wiele razy przywoływał ją w swojej wyobraźni, jednak nigdy nie była ona tak namacalna. Nigdy tak... prawdziwa.
    Jego ręce powędrowały na boki, aż odszukał chłodnego oparcia. Nie miał pojęcia, gdzie był. Wziął głęboki oddech, aż chłodne powietrze połaskotało go delikatnie w płuca. Domyślał się, że pod ziemią, jednak jak głęboko oraz gdzie konkretnie - nie był w stanie odpowiedzieć. Zerknął ku górze, gdzie światło dnia skutecznie zasłaniały kawałki ziemi, która nie osunęła się wraz z jego ciężarem. Czy uda mu się wydostać?
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 4 Kwiecień 2015, 10:32   

    Trawa zdradziecka. Dół zaprosił do swojego rodzica, dziecię świata górnego pojmały ciemności dolnego. Bolesny był ten upadek, na skały przykryte niewielką warstwą ziemi - i to tylko miejscami występującej. Spojrzenie ku górze przyprawiało o czarne myśli, bo zaułek bogaty w światło zdawał się być oddalony jeszcze bardziej niż było naprawdę, a i tak był zdecydowanie wysoko.
    Sięgnął dłoniami na boki. Po prawej poczuł od razu granicę - ściana, gładka, z kryształów. W lewą musiał jeszcze półtorej kroku postąpić by odczuć to samo. Sufit był niski, przy gwałtownych krokach mógł się uderzyć, przy bardziej opanowanych - poczuć przeszkodę i ugiąć głowę pod jej wysokością. Zatem miejscami nie ma nawet metra osiemdziesięciu wysokości ta jama skalna, a zbadanie wysokości ręką powiedziało, że nawet dwa metry ma biedę osiągnąć w wyższych miejscach, ale na szczęście pochylanie się - lżejsze bądź bardziej zdecydowane - pozwala mu przejść. Przejść można na wprost i do tylu, co sugerują ściany namacalnie zlokalizowane. Pytanie, czy daleko one się ciągną, a przede wszystkim, jak blisko im do bycia równymi? Cóż, można iść w obie strony, ale zgubić będzie się tutaj bardzo łatwo. Wiele ścieżek: po omacku niemożliwym zdaje się zwiedzenie choćby połowy labiryntu.
    Słyszał dziwne odgłosy, jakby dudnienie maszyn, skrytych kilkanaście metrów pod nim, niosących się echem po obsydianowych kryształach oraz innym minerałach, budujących te tunele. Dokładne zbadanie ich powierzchni powie, że wydrążyła je woda.
    Co to wszystko może oznaczać?
    _________________


    x x x x
    Cecil
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 5 Kwiecień 2015, 19:27   

    Z miejsca zacisnął wargi. Myślał, lecz cóż z tego, skoro żaden z pomysłów ucieczki nie mógł zostać zrealizowany... Jego moce czy umiejętności nie były w stanie mu pomóc, a i zwykła kreatywność wykorzystująca pospolite przedmioty nie podsuwała mu żadnego sensownego sposobu opuszczenia tego miejsca. Zwrócił tęczówki z powrotem w ciemność, mierząc się z nią z rezygnacją. Nie pozostało mu nic innego, jak odczekać od kilku do kilkunastu minut, aby obraz przed oczyma nabrał ostrości takiej, by czarnowłosy mógł poruszać się z (być może niewiele) większą swobodą i przy tym ujrzeć, co znajduje się dookoła. Oparł się o chłodną ścianę, przegryzając delikatnie wargę. Jeden, dwa, trzy...
    Już w międzyczasie zauważył, że miejsce jego upadku nie jest zwykłą dziurą, a tunelem. Kiedy uznał, że otoczenie nabrało choć nieznacznych kształtów i konturów, rozejrzał się raz jeszcze. Mial dwie drogi do wyboru - w przód i w tyl. Wybrał tę w tył. Dlaczego? Kwestia intuicji?
    Nie do końca. Jednym z przymiotów ciszy, które cenił sobie Cecil, było właśnie wyczulenie na wszelkie inne odgłosy. Już od pewnego czasu słyszał delikatne dudnienie dobiegające zarówno zza jego pleców, jak i z wnętrza ziemi. Nie wiedział, czym mogło być spowodowane - było jednak dość niespotykane na tej głębokości. Chyba, że źródłem dźwięku była woda. Po części dlatego zdecydował się obrać tamten kierunek, krocząc ostrożnie. Tunel zdawał się biec coraz niżej; był jednak zbyt skupiony na ciemności w oddali, aby to w porę zauważyć. W pewnym momencie poczuł, jak czubek jego głowy otarł się o skałę. Syknął cicho, łapiąc się za podrażnioną skórę, lecz stanowiło to dla niego jasny sygnał: "schyl się".
    W jego głowie roiło się tysiąc myśli - czarny, nudny żywot został nagle przerwany i zastąpiony niechcianą w gruncie rzeczy przygoda. Starał się jednak odrzucać niewygodne na chwilę obecną przemyślenia i skupić na działaniach tu i teraz, mimo że dość często nieskutecznie. Jednym z zagadnień ściśle związanych z sytuacją było: jak długo zajmie mu odnalezienie wyjścia? Czy w ogóle mu się to uda?
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 8 Kwiecień 2015, 14:26   


    Jedna z bocznych ścian urwała się w miejscu, druga zaś oddalała się coraz bardziej. Postawił niestabilny krok - jego noga wpadła na niższy stopień; jego ciało nie było na to przygotowane - przeszył go nieprzyjemny dreszcz z tym związany. Nic mu jednak nie było - między innymi dzięki zwinności. Kolejne kroki wyczułyby kolejne stopnie, kamienne, śliskie, dość równo wyrzeźbione. A co ze ścianami? Tych tutaj już nie mógł wyczuć. Gdyby uważniej badał po omacku ten pierwszy stopień, a także kolejne, dowiedziałby się, że biegną po łuku w obie strony. Sufit opadał wraz ze schodami, miejscami nawet dynamiczniej, a przy tym z chęcią oferował ostre krawędzie. Dudniące dźwięki nasilały się, zwłaszcza jeśli podjął się pójścia po schodach. Teraz już zdecydowanie brzmiały jak pracujące na parze tłoki większej maszyny.
    A gdziekolwiek nie poszedł, coś jakby nietoperek wpadło Cecilowi we włosy. Ten latający potworek miał bardzo ostro zakończony ogon, którym próbował napotkaną przeszkodę obezwładnić. Najlepiej poranić po twarzy. I może mu się to udać, chyba że?..
    _________________


    x x x x
    Cecil
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 8 Kwiecień 2015, 22:55   

    Kilkanaście minut to zdecydowanie zbyt krótko, by przyzwyczaić wzrok do ciemności - stwierdził w głowie Cecil po tym, jak zauważył zniżającego się stopnia i jego stopa ześliznęła się nieprzyjemnie po skalnej powierzchni. Całe szczęście, że zwinność ciała zapewniała mu także pewną elastyczność; dzięki temu mógł z miejsca powrócić do poprzedniej pozycji.
    - Co jest grane? - mruknął pod nosem, czując zaledwie lekkie ukłucie zaciekawienia. Zamrugał kilkakrotnie, tak jakby mogło mu to pomóc w uzyskaniu jeszcze większej ostrości obrazu widzianego tuż przed oczyma. Stał tak przez chwilę, powstrzymując się przed nierozważnym krokiem w jakąkolwiek stronę.
    W końcu, kiedy uznał, że możliwości jego oczu dopasowały się nieco chętniej do jego oczekiwań, okręcił się dookoła, wyciągając dłonie. Idąc wcześniej - być może przez wszechobecną czerń? - miał wrażenie, że otaczają go ściany, tak teraz utracił to uczucie namacalności. Wciągnął głęboki wdech. Wcześniej nie potrzebował ich pomocy, aby przejść te kilkanaście kroków, ale wystarczyła sama świadomość, że mógł się czegoś oprzeć w razie nieprzewidzianej sytuacji. A teraz? Musiał być dwukrotnie bardziej czujny.
    Starając się skupić na wykonywanych krokach, ruszył do przodu. Pokonywał jeden stopień za drugim z większą lub mniejszą równowagą, ale do tej pory bez upadku. Nagle coś uderzyło go w głowę z siłą, która niemal doprowadziła do tego, że po raz kolejny spotkał się vis-a-vis z podłogą. Mało tego - owe coś było najprawdopodobniej zwierzęciem, które nie zamierzało opuścić jego loków. Wręcz przeciwnie, zaczęło się z nimi szarpać.
    W pierwszym odruchu nie wiedział, co robić. Uniósł ręce do głowy i próbował - najprawdopodobniej nietoperza, bo co innego mogło być w jaskini? - z siebie ściągnąć. Kiedy jednak uniósł dłonie, poczuł, jak jego rękę coś ukłuło. Syknął i przyciągnął dłoń z powrotem. Może to jednak nie nietoperz.
    Spróbował inaczej. Kontrola emocji wydawała się odpowiednia. Jednak jakież było jego zdziwienie, kiedy nie odczuł w sobie żadnych pokładów energii tudzież mocy. Dosłownie niczego. W jego sercu pojawił się cień obawy, lecz nie miał czasu, by się nad tym zastanowić. Zacisnął wargi w wąską linię. Musiał szybko coś wymyślić, bowiem zwierzę atakowało coraz agresywniej. Ba, próbowało skaleczyć jego twarz. W końcu Cecil podjął decyzję - uwielbiał zwierzęta, ale nie kosztem siebie samego. Chwycił za końce swojej koszulki i błyskawicznie podwinął ją do samego końca, aż ta nie zakryła zwierzęcia. Obrona zapewne krótkotrwała, ale jedna sekunda wystarczyła, by Cecil złapał odpowiednio zdezorientowanego stwora i wyszarpnął ze swoich włosów kosztem wyrwania kilku z nich. Nie czekając, rzucił go na stopnie, przygniótł nogą i pobiegł czym prędzej przed siebie. Bydlę pewnie się oswobodzi, ale on będzie o wiele dalej.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 9 Kwiecień 2015, 19:49   

    Cecilowi udało się pozbyć z głowy tego dziwnego ustrojstwa. Był to po prostu czarny Grimm, który albo się zagubił, albo jest zwiastunem, że nie jest tu przypadkiem; może nawet nie jedynym osobnikiem swojego gatunku?
    Biegł. I to było błędem. Bo choć kolejne Grimmy nie towarzyszyły mu, zirytowane piskami braciszka, Cecil zarył głową o nagłą, nisko położoną nierówność sufitu. Skutkiem było lekkie przecięcie skóry na czole i niewielki ból ni spowodowany.
    Spotkał się ze stromymi schodami. Po jego jednej stronie pojawiła się ściana i po drugiej również, a schody mocno się kręciły i prowadziły stromo w dół. Wyszedłszy na, jak się zapowiadało, przynajmniej długi i prosty stopień, stanął oko w oko z dymiącą parą maszyną, doświetloną magicznymi punkcikami światła, ulokowanymi na suficie. Szybka obserwacja: pracują tłoki, coś jest pompowane, przewody prowadzą spod podłogi, rura wychodzi na zewnątrz. Po lewej stronie ujrzał małą hałdę kryształów i pozostawione na nich szczypce. Znajdowało się tu luchto, do którego najpewniej surowiec ten był wrzucany jako paliwo. Ktoś albo coś wrzucało. Podłoga była tutaj skałą, zatem o lokalizacji ewentualnych śladów łap/butów nie było mowy. Maszynę można było przejść dookoła i wypełniała niemal całe to pomieszczenie, będące wielkości salonu. Schody, którymi przybył, prowadziły też niżej, ale panowała tam już ogromna ciemność i były zakratowane -potrzebny jest klucz i co dziwne... użyć go trzeba od drugiej strony. Posłyszał kroki, zbliżające się od owej strony. Jakiś facet, sądząc po odgłosie. Uciekać, zaczaić się, postawić w świetle po przeciwnej mu stronie krat, by otwarcie zawiadomić o swojej nieobecności?
    _________________


    x x x x
    Cecil
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 18 Kwiecień 2015, 13:47   

    Cecil ponownie nie zareagował w porę na obniżające się sklepienie i poczuł, jak jego głowa ociera się o nie z impetem. Chwała bogu, że ból był stosunkowo niewielki; poczuł jednak strużkę krwi spływającą leniwie w kierunku kącika jego prawego oka. Syknął cicho i pochylił głowę, idąc ostrożnie, co mimo to nie umniejszało jego tempu. Za nic w świecie nie powtórzy po raz trzeci tego samego błędu.
    Odgłosy nasiliły się i stało się jasne, że nie pochodziły one ze źródła wody ukrytego między skałami w głębi ziemi, a czegoś, co znajdowało się tuż przed nim. Niezidentyfikowanej maszyny w plątaninie rur, pompek i przewodów. Zatrzymał się gwałtownie, zamierając w bezruchu i z oszołomieniem wpatrując się w widok przed sobą. Nie tego się spodziewał. Zdecydowanie nie tego. Dopiero po chwili z trudem odwrócił wzrok od maszyny i przesunął nim po pozostałej części ogromnego pomieszczenia. Można je było okrążyć; także schody prowadziły niżej, ale osłaniała je gruba karta. Zamknięta od drugiej strony. Cecil zacisnął usta i spojrzał za siebie. Krótko mówiąc, był w dupie. Uwięziony niczym zwierzyna w klatce, bo i nie wiadomo było, jakie jeszcze stworzenia pojawią się w jego zasięgu.
    Nagle usłyszał kroki. Mało tego - zbliżające się kroki. Wziął głęboki wdech, a jego puls przyspieszył mimowolnie. Z ukłuciem obawy przypomniał sobie, jak przy spotkaniu z Grimmem nie potrafił użyć swoich mocy. Był przekonany, że bynajmniej nie była to jego wina, a owego miejsca, które wydawało mu się z każdą sekundą coraz dziwniejsze. I stopniowo ukazywało dowody tę tezę uzasadniające.
    W okamgnieniu Cecil skonstatował na podstawie własnego monologu jeden wniosek: w jawnej potyczce nie miał szans. Musiał mieć element zaskoczenia. Wyciągając sztylet, przyparł czym prędzej do ściany i, regulując własny oddech, rzucił okiem w kierunku krat w pełnej gotowości.
    Wcale a wcale mi się to nie podoba.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 19 Kwiecień 2015, 10:11   

    Czerwone, niezbyt jaskrawe światło lampionu zabłysło w okolicy. Ciężki klucz wsunięty został do zamka, mechanizm się odblokował. Te magiczne punkciki światła, umieszczone na suficie, były białej barwy. W czerwieni roznoszonego przez jegomościa światła, maszyneria połyskiwała w zupełnie innych barwach: jej metalowa obudowa była niczym plama oleju na asfalcie. Kolorowe były krawędzie (zarówno ostre jak i półokrągłe), zaś czernią emanowały równe, płaskie ściany.
    Jegomość silnie pociągnął nosem, jakby coś obwąchując. Tak, powietrze. Kraty zaskrzypiały donośnym rykiem, ciężkie buty uderzyły o posadzkę, wraz z metalową końcówką drewnianej laski, pilnującej utrzymywanie poziomu jego posturze, ubranej w szary, podziurawiony i potargany płaszcz. Na dłoniach miał skórzane rękawice w niewiele lepszym stanie, a długie i poniszczone włosy niewiele zdradzały z twarzy.
    - Aghrrr...elel... kolejnyś klient się zjawił, a nie poczekajże ażem otworzem progi wejścia.
    Starzec, pozbawiony kompletu zębów i z jakąś metamorfozą krtani. Wymachnął kijem dookoła, o centymetry od kryjącego się Cecila. Starzec postawił wiadro pod maszyną, na wprost Baśniopisarza, pełne kawałków kryształów, rdzawych w kolorze od światła lampionu.
    - Jakiegoś okazu szukaszże, człeczyno?
    I tak oto wszelkie nadzieje o bycie niezauważonym legły w gruzach. Przyświecił lampionem po twarzy Monochromatycznego, ale po paru sekundach cofnął lampion. O jakiekolwiek defekty wzroku Cecil nie musiał się martwić.
    - Ale! jakże miś spłoszył Grimmliny, to nie dostaniesz ani nic, nicu dostanie się reszta! - Wymemłał, kręcąc językiem po zębach w poszukiwaniu resztek jedzenia.
    _________________


    x x x x
      
    Cecil
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 21 Kwiecień 2015, 21:56   

    Im więcej Cecil przyglądał się otoczeniu, tym bardziej odnosił wrażenie, że znalazł się w zupełnie innym świecie. Niby Kraina Luster nie powinna go zadziwiać, tym bardziej, że osobniki jego pokroju były według legendy jej twórcami, ponadto biorąc pod uwagę jego wyobraźnię... Cóż, podobny widok naprawdę nie powinien wzbudzać w nim zdumienia.
    A jednak.
    Serce Cecila, o dziwo, przyspieszyło delikatnie, kiedy kroki zbliżyły się tuż do krat. Mięśnie mężczyzny napięły się, gotowe do błyskawicznej reakcji, a tęczówki skupiły uważnie na postaci, jaka ukazała się w ich zasięgu. Jej wygląd okazał się co najmniej niespotykany, a ową wyjątkowość uwydatniał tańczący po ledwo widocznej części twarzy półcień, żłobiący w twarzy dodatkowe oznaki starości i jednocześnie dodający groteski całokształtowi osobnika. Także głos nie sprawił, że wizja dziwnego starca w podniszczonych, rozciągniętych ubraniach jawiła się jako bardziej przyjazna i realistyczna. Właściwie to Cecil miał wątpliwości, czy nie padł ofiarą cudzej mocy, która kreowała sytuację tylko w jego umyśle. Nierealną.
    Odsunął się delikatnie, kiedy drewniana laska niemal uderzyła go w łydkę. Rzucił okiem na wiadro z odłamkami niezidentyfikowanego materiału, przypominającego kryształy, sól albo szkło. Nie potrafił jednoznacznie orzec.
    Do tej pory myślał, że wymruczane pod nosem formułki starzec kieruje do siebie, lecz teraz los nie pozostawił mu wątpliwości. Wypowiedź odnosiła się do niego. Został zdemaskowany. Zacisnął wargi w wąską linię, lecz wciąż trzymał fason. Odszedł od krok od ściany i opuścił dłoń ze sztyletem, chowając ją z tyłu za pasem. Mimo to jego palce pozostały zaciśnięte na rękojeści. Czarnowłosy uśmiechnął się bez cienia wesołości. Momentalnie zdecydował się na oportunizm - dostosuje się do sytuacji, nawet poprzez kłamstwa. W końcu był mistrzem wymyślania.
    - Bez obaw, Grimmliny nie były zadowolone z mojej obecności, ale daleko im było do płochliwości. - Machnął wolną ręką, kątem oka śledząc reakcję mężczyzny. Nagle przypomniał sobie wcześniejsze jego wypowiedzi i połączył kilka faktów. - Przechodząc do rzeczy, cóż mi Pan zaoferuje? W końcu to istny wachlarz możliwości.
    Powinno wystarczyć.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 22 Kwiecień 2015, 20:49   

    Dojrzał jak kryje się z czymś za plecami. Co tam może trzymać? Młotek, nożyczki, pałkę, nożyk, albo cokolwiek, ale niezbyt ciężkiego - ocenił po ułożeniu się jego górnych kończyn i tułowia. Nic groźniejszego od sztyletu, raczej...
    - Ze sztyletnem na Grimmliny? Kuuuźwa, ten świat się pierdolili. - burknął, wydłubując z zębów szczurzy ogon. - A to cholerstwo wszędzie wejdzie! - tąpnął jak maczugą, swoją laską o posadzkę - Niet, nie Rawnarami, jak mógłbyźźź się domyśloć, karmimy te ciekawszeń stworyję. Niektóre takiem wybredne, żekiem po nich zjadł resztki muszem, bo szkodabsię zmarnowałoło.
    Odchylił się w tył, uniósł niestrawioną resztkę, ociekającą śliną i zabarwioną krwią nad rozwartą... buzią? - tak, to chyba jest trafniejsze określenie od paszczy, bo człowieczeństwo swoją twarzą nadal (jeszcze?) przypomina - i rzucił, na raz, głośno przełykając tę zdobycz.
    - Khehehe... tak się pozbywa zwykłych szczursonów.

    Minął go, przechodząc do drugiej strony pomieszczenia i popatrzył na świecące kontrolki przy pulpicie maszynerii. Wyjął z kieszeni opaloną, małą acz grubą księgę i przekartkował parę stron. Powinna się rozsypać w popiół, ale trzymała strukturę silnie jak węgiel kamienny. Starzec charknął (oplułby Cecila, gdyby podszedł blisko) i odezwał się ponownie:
    - Mam dwu-głowacza, który zjadł trzeci swójłeb.. - Patrzył raz tam, na znaczki pod kontrolkami; raz tu, w zamazany atramentem i poplamiony różnymi substancjami tekst; i wymieniał: - Jakieś niby murlocki, co Jurleji się zwo... kotowy, co ciągle w dym się przemienia. Jest tyź smoczysko z berłem na ogonie, chyba z rubinem... Cauhe-hehe-maremer także, nawet dwa. O, fanatyka wilczastego mosię nastanie, a ostatnio... ktoś Kazama mi zostawił, ale parę godzin temu cholerstwo wraz z moim ulubionym, srebrnym liseczkiem uciekło! Kurwa mać, pieron by to chlasnął gromlisoczyście sukinsyna, aghrr!
    Skierował gwałtownym ruchem kij na Baśniopisarza, nawet jeśli prędko wybrał coś z wyliczanki powyżej - w przeciwnym wypadku jeszcze by się tylko, rozgniewany, przekrzywił głową i zapytał: "Chcesz coś z tego? - albo spierdzielelaj stąd!"
    Tak, ta strata go musiała zaboleć, że tak klnąc jak szewc bez butów zaczął, a wie o niej dopiero od kilkudziesięciu minut.
    _________________


    x x x x
    Cecil
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 22 Kwiecień 2015, 21:49   

    Ułożenie ciała Cecila w ciągu pierwszej części monologu tego dziwnego mężczyzny nie zmieniło się ani odrobinę. Z największą obojętnością, na jaką mógł się w obecnej sytuacji zdobyć - oczywiście, wciąż większej niż przeciętnej persony zdrowej emocjonalnie - obserwował go i słuchał jego niezrozumiałej mowy, choć z sekundy na sekundę mimowolny niesmak, graniczący wręcz z obrzydzeniem, rósł w siłę. Pomimo tego jego wargi ani drgnęły. Nie wydały żadnego dźwięku. Nic. Zamiast tego czarnowłosy próbował w głowie dojść do kilku podstawowych wniosków - primo: mężczyzna mieszkał tu od długiego czasu, secundo: rzadko wychodził na zewnątrz, tertio: był groźniejszy, niż pierwotnie można by przypuszczać.
    Ciekawe, jak blisko był prawdy.
    Stąpnął z nogi na nogę, próbując nadążyć za słowotokiem mężczyzny i nieco uważniej przyjrzeć się wiekowej księdze, którą ten dzierżył w naznaczonej brudem i starością dłoni. Niestety, półmrok zwodził, nie czyniąc liter łatwiejszymi do zrozumienia dla osoby, która w jaskini nie była od niepamiętnych czasów.
    Baśniopisarz był świadom wyboru, który musiał podjąć błyskawicznie i zasadniczo nie mając pojęcia o konsekwencjach, jednak uskładawszy wszystkie fakty w całość, był o tyle do przodu, iż wiedział, że jego wybór dotyczy jakiegoś stworzenia. Z tego, co wynikło ledwie chwilę wcześniej - magicznego. Czyżby bestii? Zacisnął wargi w wąską linię. Miał dosyć tej gry, lecz co rozpoczął, musiał także zakończyć.
    - Berło i rubin brzmią wspaniale - powiedział jedynie beznamiętnie, decyzję podejmując bez zastanowienia. Tylko ten jeden opis brzmiał w miarę przyzwoicie. Jego palce zacisnęły się na rękojeści do tego stopnia, że zbielały mu kłykcie. Pierwszy raz od dawna i, miał nadzieję - ostatni, był uczestnikiem podobnej sytuacji. Kątem oka zerknął w kierunku otwartych krat. Czyżby była to jedyna droga ucieczki?
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 22 Kwiecień 2015, 22:16   

    Wybrał. Nie po myśli starca, bo ten chciałby aby mu duplikat zabrano, a nie pojedynczą sztukę. Dlatego miły nie chciał być. Zaraz, wróć, miły to on w sumie jeszcze nie był.
    - Za lampionem. - mało wyraziście odparł, zamknął księgę (tuman pyłu węglowego uniósł się ku górze) i obszedł maszynę z drugiej strony, idąc po krętych schodach.
    Na dół.
    Pojawiała się tutaj mgła, siwa i ciążąca na nosie swoim odorem. Czuć było w niej powyżej wspominany pierwiastek. Doświetlenie nie było w pełni wystarczające, ale rozeznać się w otoczeniu nie było problemem. Z sufitu dobiegały rury, prowadzące na boki. Znajdowali się dokładnie pod maszynerią, po środku. Po obu stronach znalazły się żelazne kraty, a za nimi panował mrok. W tle słychać było mruczenie, warczenie, ciężkie oddechy i inne odgłosy niespokojnych zwierząt.
    Wskazał ręką trzecią kratownicę po prawej.
    - Jedeny z czterech, jakie się ostałyn. Mam sromotną nadziejęchżech zostanie ze mną na dłużej... - skwitował go jakby żabim rechotem, kierując się na drogę powrotną.
    Zawarł kraty na schodach od środka, kraty tutaj, w tym pomieszczeniu się znajdujące, które poprzednio były otwarte. - Ach, uważaj na świateo. - udzielił wskazówki na odchodne i wrócił na górne piętro, kolejne kraty zamykając - te górne.
    _________________


    x x x x
    Cecil
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 22 Kwiecień 2015, 22:52   

    Widział niezadowolenie malujące się na twarzy starca. Czyżby źle wybrał? Na szczęście okazało się, że decyzja została przez niego zaakceptowana, bowiem mężczyzna skierował się w kierunku krat, za którymi prowadzące na dól schody znikały w dalszej części korytarza, otoczone ze wszech stron ciemnością.
    Początkowo niepewnym, a potem coraz śmielszym krokiem ruszył za mężczyzną. Po raz kolejny schody okazały się nieprzyjazne dla osób nieznających ich struktury, lecz tym razem - nauczony doświadczeniem nabytym przed spotkaniem dziwnym osobnikiem - zachowanie równowagi i ostatecznie samo zejście poszły mu o wiele lepiej. Nawet mimo faktu, że dziwnej konsystencji dym zadrapał go w gardle i zaswędział w nosie, przez co z jego ust wydobyło się zarówno charknięcie, jak i następujące po nim kichnięcie. Kiedy pył ewidentnie się rozrzedził jako zwiastun przybycia do większego pomieszczenia, Cecil rozejrzał się dookoła delikatnie łzawiącymi oczyma. Owe miejsce przypominało lochy, w których zamiast jeńców i więźniów przetrzymywano... No właśnie, co? Cecil nie musiał głośno zadawać jakiegokolwiek pytania, bowiem odpowiedź na nie pojawiła się sama. Wystarczyło się wsłuchać. Pomruki i warknięcia z każdej strony.
    Wziął głęboki wdech. Czyli jednak miałem rację. Usłyszawszy słowa mężczyzny, spojrzał na niego badawczo, ostatecznie wciąż nie mogąc zrozumieć paru kwestii. Jedno wydawało się jednak oczywiste - starzec umożliwił mu odebranie tego, co sobie zażyczył. Tylko w jaki sposób miał to zrobić? Z czym się zmierzyć? Przegryzł dolną wargę, zerkając w kierunku krat. Nie miał bladego pojęcia, jakiego ryzyka się podjął, a to wszystko miało wyjść na wierzch już niebawem.
    Z obawą rzucił okiem na mężczyznę w momencie, kiedy tamten zamykał przejścia i opuścił loch. Czyżby został w tym całym bagnie sam? Miał ochotę pobiec za mężczyzną, przyprowadzić go z powrotem i kazać mu siebie wyprowadzić, aczkolwiek wyglądało na to, że z zaistniałą sytuacją musiał poradzić sobie sam. Jakakolwiek ona nie była.
    W tym samym momencie usłyszał, jak pod wpływem czarodziejskiego zaklęcia kraty do wskazanej przez mężczyznę celi uchylają się. Widmo strachu połaskotało Cecila w kark. Z czym miał mieć do czynienia?
    Postąpił kilka kroków w przód.
    I spojrzał do środka.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 23 Kwiecień 2015, 10:16   

    Ciemność okiełznała jego pole widzenia. Czym człowiek zagląda głębiej, tym więcej dostrzega, na przekór coraz głębszym ciemnościom. Bo w każdej ciemności jest mniejsza i większa ciemność.
    Pył węglowy sięgał tu niżej, kiedy to wcześniej pod sam sufit się kłębił. Dzięki jego braku, mógł lepiej dojrzeć cienie kładzione w dali. Czerwień - ujrzał kształtną, drobną czerwień (albo jeden z innych kamieni szlachetnych - go, podobnie jak płeć, zostawiam twojemu wyborowi) niczym wahadło, falującą w powietrzu. Podejść bliżej, przekonać się, z czym ma się do czynienia? Czekać, a może uciekać? A czy ten wybór może mieć jakieś znaczenie?

    Oglądając się na boki, dojrzał kraty oddzielające cele od siebie. Pokrzywione, wybrakowane. Zwierzyna albo się nawzajem nie lubi, albo wspólnie podejmowała trud o połączenie dwóch cel w jedną. Do węglowego pyłu można już się było przyzwyczaić, w końcu to najmniej problemowa z rzeczy, jakie tutaj się kłębią. Czujesz ten gorąc? Nie, to nie tylko pot. Czujesz na sobie obserwację, wiesz, że nie jesteś sam, choć jesteś sam jeden przeciwko reszcie. Zagubiony nie ma prawa czuć się zgubionym, dopóki nie odnajdzie się w byciu samym i zdany samemu sobie pośród obcych.

    Ogon padł na ziemię, poruszył tuman sadzy. Jedno ze skrzydeł przemyciło swoją objętość nad głową Cecila, odepchnęło Baśniopisarza w tył gorącą salwą powietrza, czyniąc to ledwie tylko samą swoją końcówką, by kolejno przylgnąć do swojego ciała, unikalnego w świecie, bo jednego z czterech ocalałych.
    Posłyszał w sobie głos:
    "Odejdź, nie pozwolę!
    Albo przyjdź, jeśli nie masz dokąd się udać.
    Albo zatrzymaj się, nim nie będziesz gotów wybrać."

    Miał wybór, ale czy wybór był znaczący? Jeśli wybór nic nie znaczy, to co może podlegać ocenie?
    _________________


    x x x x
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9