• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Nawiedzone Mokradła » Wykopalisko
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 25 Czerwiec 2014, 18:38   

    Mógł mieć ją za głupka i po dziesięciokroć mocniej, pokazując to otwarcie, bez zawahania, a ona i tak szłaby w zaparte. Bo to typ osoby która walczy dopóty, dopóki potrafi ujrzeć coś w lepszym kolorycie niż znajduje się w rzeczywistości.
    Bo ta kilkunastoletnia dziewczynka nadal w niej się skrywała. Ta dziewczynka miała marzenia i pamiętała przytulane do snu pluszaki - i w końcu - ta dziewczynka patrzyła z jej oczu, wypatrując ratunku pozwalającego jej dzisiaj mile usnąć i obudzić się kolejnego dnia.
    Vedze czas płynął prędzej niźli odchodziła młodość - znajdowało to potwierdzenie w jej uroku, któremu ciężko pokazać obojętność. Vega była stęskniona za swoją młodością. Nawet teraz, gdy przez swoją pogoń musiała siedzieć w tej zimnej mazi i płakać, wciąż dziecko w niej nie zdołało usnąć - a co się tego tyczy - nie brakowało jej chęci, by potoczyło się to miło, pomimo tego jak beznadziejnie ta sytuacja się prezentuje. Dla dziewczynki zawsze istnieje bardziej kolorowa kredka od tej trzymanej w dłoni.

    Podszedł, spojrzał na leżący samemu sobie nóż. Wystarczyło zatapiać jej wzrok w pochmurzonym niebie, dostrzegając kątem jego twarz, by wiedzieć, że dzieli ich zbyt mała odległość, by miała jakiekolwiek szanse do jakiejkolwiek ucieczki. Jako ta nastolatka pomyślała, że mogłaby rzucić go kupą błota prosto w twarz i na parę sekund pozbawić wzroku, ale... jak ona miała to uczynić bez jego wiedzy? Ledwo ręką sięgała rannej nogi i czuła jak ból rozchodzi się po ciele, a trwało to tyle, że zdążyłby strzelić po raz kolejny.
    - Masz wybujałą wyobraźnie sądząc, że w tym stanie... - Klapała przez łzy swoimi ustami, nie mogąc się zgodzić na taki obrót spraw. Ale musiała. - ...że potrafię ci coś zrobić, cholerny sukinsynie.
    Tak, umiała go wyzwać i nawet jej to wyszło, jeśli o ton głosu się rozchodzi. Nie tylko dlatego, że nie wiedziała jak zaatakować, wolała przyjąć jego propozycje, ale też dlatego, że chciała by do niej podszedł. Bo chciała z bliska okazać mu swoje niezadowolenie, ale chęci to jedno - trzeba też mieć sposobność.
    A zdawało jej się, że i na to znajdzie sobie wytłumaczenie. Podejdź tutaj, przekonajmy się, czy umiesz babę pozbawić jej cholernej zaciekłości do walki, ty mały gnojku. Podejdź, to zobaczymy które z nas bardziej potrafi kłamać. Co prawda chciał, by mu obiecała zapomnieć, ale tak jakby do niej to nie dochodziło. Nie zamierzała mu nic obiecać, póki co nie zamierzała...
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 27 Czerwiec 2014, 11:38   

    Mimo wszystko sądził, że stać ją na lepsze przekleństwa. Coś o matce, może ojcu, który w jej mniemaniu wychował ją na Wielkiego Pana Skurwysyna Złego, czy coś w den deseń, z zachowaniem odpowiedniej dozy przywoławczej dam lekkiej obyczajowości i męskich członków płciowych byłoby zdaje się w tej chwili bardziej odpowiednie, niż marne "cholerny sukinsynie". Co prawda nie twierdził, że w tym opisie zawarła choćby jedną, bledną sylabę, nie będącą prawdą, jednak łagodność jej wypowiedzi w takiej sytuacji była wręcz zaskakująca. Ból doprawdy zasłonił jej myśli. A może knuła coś innego?
    - Zdziwiłabyś się, jakie niektórzy mają możliwości... - mruknął w odpowiedzi, po czym jego wzrok skierował się na jej torbę. Materializacja przyrządów do oczyszczenia jej rany to byłby dobry krok w kierunku jej uwierzenia w to, co mówi, ale jednocześnie marnotrawstwo, więc chwilowo sobie odpuści. - Masz tam coś, czym mógłbym cię opatrzyć? - Ach, te mroźne pytania, bez cienia intonacji wskazującej na myśli właściciela. Jednak na wszelki wypadek wskazał głową torbę, by kobieta mogła zrozumieć, o co mu chodzi. No ale pistoletu nie miał zamiaru jeszcze chować. Tak na wszelki wypadek nie. Choć troszkę się rozluźnił, nieznacznie, a jednak, w myślach układając sobie plan tego, co jej powie by dotarło do jej pustego łba, że wcale nie jest psycholem, który uciekł z wariatkowa.
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 27 Czerwiec 2014, 17:18   

    Łagodność wypowiedzi się ujawniła, bo nie miała sił na nic bardziej wyszukanego. Ma z trudem mówić mu kilkunastowersowe apostrofy z obelgami skierowanymi w jego stronę, przy tym pluć krwią z wycieczenia i rwać co chwilę jakąś sylabę okrzykiem bólu, bo pracująca przepona drgałaby mięśniami, a te z kolei uciskały na nerwy sąsiadujące z raną? Ma mu pokazać, jakie nerwobóle w niej drzemią? Po co, po to by uśmiechnął się szerzej, jednocześnie myśląc o tym, że przekona ją do braku jakichkolwiek psychicznych napadów ze swojej strony, wmawiając że jego kora mózgowa skrywa prawdziwą, wiosenną sielankę?
    A żebyś się nie zdziwił. Ale póki co na to się nie zanosiło.
    - Pierw strzelasz, potem pomagasz? Niech cię diabli...
    Pomimo wypowiedzenia słów na to wskazujących, nie dochodziło do niej to, że jest w tej chwilą jedyna osobą jaka może jej pomóc. Zamiast tego miała wrażenie, że nadzwyczaj interesuje go ta zawartość torby, jakby od niej zależało jego, a nie jej życie.
    - Znajdziesz tam kompletny... podręczny zestaw jakim Pani bioarcheolog bada śmieci po których raczysz deptać, pierdolony skurwysynie, boli!!!
    Tak, zdecydowanie w tym wypadku na co poniektórych sylabach czuła jak ją noga rwie. A łzy spływały nijakimi strumykami po jej wychłodniętych licach, choć kropel potu na czole jej nie brakowało.
    I teraz do niej dochodziło, że on może jej pomóc, tylko on. Opadła twarzą w kępy trawy. Dłoń wciąż spoczywała na kompasie, pod plecami, a ona - wciąż - nie wiedziała jak miałby jej posłużyć. Pomóż mi, zdawał mówić się jej wyraz twarzy, ale oczy były wyjątkiem, bo one żądne były zemsty, wpatrzone gdzieś w zachmurzone niebo.
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 30 Czerwiec 2014, 16:11   

    Oj tak, diabli z chęcią wzięliby takiego małego skurwysyna, choćby po to by załatwiał za nich część spraw. Ale czy to nie byłoby sprzeczne z logiką? W końcu zrobienie z niego pomocnika w piekle okazałoby się dla niego co najmniej niebem. Szczególnie, jakby pozwolili mu "pomagać" po swojemu.
    - O, może chcesz, żebym poprawił? - raczył bardzo uprzejmie i ironicznie spytać idiotki, która nie chciała mu logicznie odpowiadać. Cóż, może jak przestanie ją boleć, to przestanie?
    Cofnął się o krok i jednocześnie schował pistolet, czując, jak jego marzenie się rozpływa. Cóż, przydało się, teraz musi pozwolić mocy trochę odpocząć, że tak to ujmę. W kilku kolejnych krokach znalazł się już przy torbie i zręcznie ją podniósł, po czym wrócił bliżej kobiety, zachowując jednak odpowiedni odstęp. Cóż, co by tu najpierw...? Ach, tak. Najpierw szybko przeszukał torbę, jednak narzędzia archeologiczne i detektywistyczne... Kto wie, może jednak mówiła prawdę? Jednak te narzędzia do niczego mu się nie przydadzą, choć może jednak jest tam coś, co by mu pomogło? Szukanie dalej chwilowo mijało się z sensem, więc może to kobieta jednak łaskawie powie mu, co się tam znajduje?
    Zamiast dalej bezmyślnie szukać po torbie cudów i wianków sięgnął do nogi kobiety i szybkim ruchem rozdarł spodnie w okolicach dziury, którą jak by nie było sam w niej zrobił. Materiał przepalił się i częściowo dostał do rany, ale plus był taki, że kula przeszła na wylot i nie trzeba było jej wyjmować. Cóż, lepiej dziura na wylot niż kulka do wyjęcia.
    Darł dalej, aż w końcu cały materiał poniżej rany został mu w ręce. Gdy już tego dokonał rozdarł go jeszcze tak, by zdjąć go z nogi bez jej podnoszenia, czy ruszania. W tej chwili mógłby zaryzykować opatrunek uciskowy, ale nie wiedział, czy ryzyko się opłaci. Przydałyby się utlenione opatrunki i woda, jak nie utleniona to choć czysta. Właśnie może kobieta ma jednak w torbie butelkę wody, czy coś? Bo znieczulenie sobie daruje. Cierp ciało jakżeś chciało.
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 30 Czerwiec 2014, 21:07   

    Może nie ma potrzeby w diabły posyłać, bo może oni go posłali na ten świat, robiąc z niego magika i rujnując mu psychikę? Albo piekło mamy na ziemi odkąd oba światy się poznały dzięki bramom? Ale Vega nie wierzy w to, że piekło wtargnęło w ludzkie osady, przecież za dzieciaka mówiono jej, że świat jest dobry, a do piekła i nieba stąd daleko, o taaak!
    A obecnie nie wierzy w żadne bóstwo.
    Wyzywała go, sięgając rozpaczy i nie potrafiąc znaleźć wyjścia z sytuacji, choć nadal wierzyła, ze nadarzy jej się okazja. W końcu do usranej śmierci nie zostawi jej tutaj chyba ze swoim towarzystwem?! Przemilczała jego odzywkę, nie zamierzając rozwodzić się w jego poronionych pomysłach, z każdą minutą coraz bardziej martwiąc się o swoje życie. Poszedł do jej torby i przyglądał się zawartości. Wkurzona jego ciekawością, zaczęła z pamięci wymieniać przedmioty jakie mógł tam zastać w tych tuzinach kieszeni, zatkanych jedna na drugiej w trzeciej pod czwartą podszewką:
    - pędzelki, scyzoryk, chusteczki z alkoholem, woreczki foliowe, wytrychy, linki, laptop, mierniki wysokości, wykrywacz metalu, zestaw szkiełek.... i jeszcze kilka pierdolników o których zapomniałam... - Wymieniła od niechcenia większość rzeczy jakie mógł tam znaleźć. - Mówiłeś chyba coś o oddaniu mi telefonu i zapomnieniu jakiejś sprawy?
    Jeśli liczył kiedy zacznie mówić do rzeczy, to właśnie się doliczył. A ból jaki odczuwała zmienił swoją barwę - zamiast rwanego, spowodowanego rozerwaniem tkanek przez uparcie drążącą sobie drogę kulę, zaczynała odczuwać poparzenie i wdające się zakażenie. Podniosła się do siadu prostego, wciąż mając jedną rękę za sobą.
    Podszedł i raczył zająć się jej raną - jakże się ucieszyła, aż jej oczy zajaśniały! A raczej ożywiły się bólem jaki wzmagał się z każdym jego ruchem, gdy targał spodnie, jednocześnie dbając o drgające i zaczepne poruszanie jej kończyną. Spokojnie mógł swą ironię rozwinąć i stwierdzić, że nie chce by jej pomagał, bo ubarwia tą ciszę przyrody swoimi okrzykami bólu i szlochem. Chusteczki nasączone alkoholem, służące przemywaniu zabrudzonych znalezisk, mogły zastąpić wodę utlenioną. Linka mogła pomóc przy przywiązaniu prowizorycznego bandaża do rany. A wcześniej, pędzelkami, mógł sobie dokładnie jej ranę wyczyścić, przy tym zapewniając jej męki najprawdziwsze, bo wątpić śmiem w jego delikatność!
    A ona, oczywiście, chciała jego pomocy. Do tego stopnia pragnęła, że zdecydowała się wykorzystać swoją szansę. Uznała, że to właściwy moment, najwłaściwszych z tych, jakie się jej dostaną. Powoli wyjęła swój przedmiot z kieszeni, całkowicie dla niego niezauważalnie. Zacisnęła mocno zęby, zacisnęła solidnie dłoń na kompasie i zamachnęła się prawą, skrywaną za swoim ciałem ręką prosto w jego pochyloną nad jej raną twarz, w jego skroń, w chwili gdy pielęgnował jej ranę. Zamierzała zapewnić mu przeszywający ból i może ewentualne ukruszenie się twarzoczaszki w tym miejscu.
    Pomyślała, że najchętniej odesłałaby go do Krainy Luster, bo tam jej pasował taki wybryk, psychiczny człekina, który pierw strzela, potem wyjaśnia. Nie, zaraz, jeszcze nic nie raczył wyjaśnić! I osobiście by chciała ujrzeć jak wpadnie w sidła innej istotki stamtąd pochodzącej i skończy swój marny żywot wraz z tamtą w zawziętym boju o pietruszkę.
    Czort! Niech cię dzicz opląta za to morze rozpaczy! - Dodawała sobie odwagi, gdy wraz z kończącym się zamachem odczuwała przemęczenie w całym swoim organizmie.
    Jej atak był zdecydowany, niespodziewany i trudny do uniknięcia ze względu na dzielącą ich małą odległość.
    I przenieśli się we wspomniane miejsce: W Nadbrzeżny Las, ulokowany nad Morzem Łez w Krainie Luster, bo przecież Dzicz w pobliżu Morza Rozpaczy brzmi bardzo podobnie do wspomnianej lokacji, prawda?
    Raz, myślała o wizycie w tejże Krainie wraz z nim (choć bardziej w złym wróżeniu niż w poważnych planach). Dwa, wypowiedziała synonimiczną nazwę miejsca które w rzeczy samej tam istnieje. Trzy, jej dłoń wciąż dotykała kompasu, a owy możliwe iż uderzył w Moriego, a ponadto mógł wciąż dotykać ręką jej nogi. Efekt? Oboje mogli trafić kilkanaście metrów od brzegu wody w tamtejszym miejscu.
    Ewentualnie sama się przeniosła.
    A w najgorszym przypadku zostali w tym miejscu.

    //Mori, zaakceptujesz pierwszą wersję, czyli że oboje się przenoszą? I czy przy okazji stracisz na te parę(naście) minut przytomność, czy jednak będziesz całkiem trzeźwego umysłu? W razie pytań, pisz PW to wyjaśnię co trzeba! A jak zdecydujesz się by moja akcja przeszła, to tam napiszę od razu może post ;3
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 1 Lipiec 2014, 17:02   

    Co to by było, gdyby Mori nie był wrednym chamem z skłonnościami sadystycznymi? Hmm... Prawdopodobnie Vega nigdy nie zostałaby postrzelona, jej noga nie byłaby opatrywana rzeczami, które tylko łut szczęścia wpakował do jej torby, a na końcu sam Mori nie dostałby po twarzy kompasem. Serio, kompasem? A mogła to być jakaś inna, ciekawsza i bardziej dramatyczna broń. Coś... Coś mające w sobie... No coś. Ale w sumie niesamowity, magiczny kompas jest lepszy, niż powiedzmy kamień. Taki kamień raczej nie przenosi do Krainy Luster, ale kto go tam wie, w tej okolicy zdaje się, że może zdarzyć się wszystko, dosłownie.
    Jednak wracając do chwil przed tym feralnym zdarzeniem co właściwie Mori zdążył zrobić? Na pewno przeczyścił lekko ranę, usuwając najgorsze zanieczyszczenia, a owym przedmiotem wykonał prowizoryczny, bardzo prowizoryczny opatrunek. Ale co najmniej krew już nie będzie w takim stopniu wypływać z rany, choć przydałoby się ją zszyć i upewnić się, że nie wdało się zanieczyszczenie. Ale jak na razie zrobił dla kobiety co mógł. Już nie jego wina, że była taka głupia i wybrała drugą opcje.
    Właśnie kończył wiązanie tego wszystkiego, czyli kobiecie długo zeszło zebranie się, by mu przywalić, ale cóż, to co się wydarzyło... Zdążył kontem oka przyuważyć, że coś się do niego zbliża, w zastraszającym tempie, a później niesamowity ból rozlał się na jego twarzy, by po chwili wszystko zlało się w jeden, nieprzejrzysty obraz i zniknęło w otchłani braku świadomości. Jego ciało zdążyło opaść dopiero gdy przenieśli się do Krainy Luster, więc równie dobrze mógł walnąć głową w jakąś cholerną gałąź, czy też korzeń, albo nie daj boże kamień. Mniejsza, i tak by nie poczuł, w ogóle niczego nie poczuł. Ale gdy już się ogarnie może się okazać, że Vega nie przemyślanie nie spisała testamentu...

    2x zt, pisz tam pierwszy ;P
    Vinnie
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 16 Maj 2015, 17:51   

    Z reguły Vinnie nie wykazywał chęci do wykonywania czyichś prób bez korzyści osobistej. Tym razem to mama poprosiła go o spacer i to Vincenta zaskoczyło.
    Chłopiec szedł drogą bardzo zły, zirytowany i zagniewany. Mama była chora. Bardzo chora i leżała w domu. Zamiast pozwolić mu siedzieć w domu i się nią opiekować, wysyłała go do szkoły. Vinniego nie obchodziło, że nie mógł pomóc mamie, bo nie widział bandaża ani rany i nie potrafiłby jej opatrzyć. Ale przynoszenie soku, próby nakarmienia czy układanie poduszki pod głową - do tak wielu rzeczy mógł się przydać, ale nie. Mama kazała mu się uczyć i nie przerywać nauki. Vinnie był zły na mamę, bo nie wiedział jak odmówić i się od tego wymigać. Martwił się i był wściekły. Mógłby zrobić coś złego temu, kto skrzywdził mamę. Wiedział, że jest w stanie się zemścić, bo jest inny niż zwykli, nudni ludzie.
    Tymczasem tuż po powrocie ze szkoły mama wysłała go po neseser gdzieś daleko od domu. Zaskoczyła go, ponieważ nie podejrzewał, że go wypuści tak daleko i to samotnie! Nie, żeby jakoś specjalnie się przejmował, że będzie szedł sam. Mama nie ma pojęcia o jego wilczych wędrówkach i wagarach. Chłopiec irytował się bardziej z minuty na minutę, ponieważ nie mógł znaleźć wykopalisk. Mama narysowała mu nawet na mapie drogę, ale z racji tego, że nie widział, nie potrafił odczytać i trafić na miejsce. Analizował w umyśle instrukcje rodzicielki, a i tak kręcił się z bite półtorej godziny zanim jakiś przechodzień nad nim nie ulitował. Vinnie syczał przez zęby i powiedział, gdzie musi trafić. Spotkał się z niedowierzaniem i szokiem. Dziesięciolatek chciał odwiedzić mokradła? Te nawiedzone? Czy on oszalał? Panicz Jarden stracił trzydzieści minut na przekonywanie przechodnia, że jego mama pracuje w wykopaliskach, bo lubi kości i on musi tam iść, tylko nie wie, w którą stronę, bo zabłądził. Otrzymał niechętną wskazówkę i w końcu trafił na miejsce. Był zmęczony, spocony, nogi go bolały i był brudny, choć tego ostatniego akurat nie widział i było mu to obojętne. Grunt pod jego nogami zmienił się i wszedł do jakiejś kaplicy. Zatrzymał się i położył zziębniętą dłoń na filarze, przesłaniając białe tęczówki powiekami. Neseser. Jakiś duży, ważny dla mamy neseser. Wiedział, że go znajdzie, to nie sprawi mu problemu. Przy okazji odsapnie, bo droga była długa i tylko się zirytował, bo nie mógł tu dotrzeć. Nie przestawiało go zastanawiać dlaczego mama wysłała go tak daleko i to samemu. Czyżby nie kochała go wystarczająco mocno i chciała sie go pozbyć z domu na jakiś czas? Spomiędzy zaciśniętych warg chłopca wydobyło się warknięcie. Zacisnął palce w pięść i skupił. Gdzie. Leży. Ten. Cholerny. Neseser. ?!
    Ruszył w powolny spacer "przeczesując wzrokiem" okolice. I jest, znalazł zgubę. Przy komputerach, na ziemi. Sięgnął po przedmiot i otrzepał go z piachu. Ciężki, czyli musiał być ważny dla mamy. Potrząsnął głową rozsypując fryzurę na głowie i z zamkniętymi oczami ruszył w drogę powrotną. A gdy wrócił do domu, wyglądał jak siedem nieszczęść i był wściekły. Prawie postanowił sie na mamie zemścić i ją unieruchomić w łóżku na długo aż go przeprosi za taki brzydki spacer, ale się powstrzymał. Kochał Vegę toksyczną miłością i mógł dla niej zrobić wszystko. Nie mógł jednak nie podejrzewać, że coś za tym stało. Wręczył mamie zgubę i poszedł się wykąpać. Nie mówił nic i nie pytał o nic. Ufał mamie. Jeszcze. Nigdy nie zawiodła jego zaufania, a skoro neseser był dla niej ważny, zrobił to, o co go poprosiła. Może nazajutrz go weźmie do siebie do pracy? Lubił "patrzeć w ziemi".
    [zt]
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 9