• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Nawiedzone Mokradła
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 5 Kwiecień 2014, 11:33   Wykopalisko

    W grupie kilku archeologów była jedyną z tego miasta i znała okoliczne miejsca. Nie spodziewała się jednak, że może tutaj powstać wykopalisko. Ponoć znaleziono historyczne zapiski wskazujące na znajdujące się w tych rejonach baraki więzienne powstałe w okresie elżbietańskim. Obok rozkwitu literatury i teatru zaistniała potrzeba budowy nowych kompleksów więziennych. Budynki te miały nie przetrwać końca serii wojen domowych w Anglii i posiadać na ten temat być może jakieś cenne informacje.
    Dostała przydział na swój skrawek terenu. Odnajdywała głównie reszki cegły i dużo szczątków zwierzęcych oraz roślinnych, jak na podmokłe tereny przystało. Żmudna praca, która trwała długie tygodnie, ale jej to się podobało. Po części dokopano się do skalnych fundamentów, sfałdowanych przez działania przyrody.
    Pędzelkiem starannie usuwała ziemię z jednego z kamiennych bloczków. Coś zajaśniało i oślepiło ją na moment. Kolejne ruchy dłonią i udało jej się odkryć coś na zwór wisiorka, ale znacznie większego. Rozejrzała się wokoło - nikt jej nie obserwował. Sięgnęła po niego i włożyła do plastikowej folii, a tą do swojej wielkiej torby. Było zbyt mało zniszczone, by mogło tutaj leżeć dłuższy okres czasu. I musiało się znaleźć po okresie wojen domowych, gdyż znajdowało się w pobliżu fundamentów.
    Powróciła do swojego zajęcia jakby nigdy nic. Kopała dalej i tego dnia odkryła fundamenty małego pomieszczenia, które mogło być na przykład kaplicą, co wnioskowała po znalezionych w resztkach zgniłych desek, metalowym różańcu i krzyżu. Te dowody były naznaczone piętnem czasu i je zwróciła depozytowi, ale torba z błyszczącym przedmiotem weszła w głębsze warstwy jej torby i uległa jej zapomnieniu.

    z/t


    Obecnie tereny te, to oznakowane taśmą i siatką miejsce odkopanych całkowicie fundamentów kompleksu więziennego. Archeologowie pozyskali już wszystkie próbki z tego miejsca i wszystko wskazuje na to, że teren czeka na nowego właściciela...
    _________________

    y y x x x x x x x x y
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 22 Czerwiec 2014, 16:29   

    Nie chciała, ale przybyła tutaj. Ile dni minęło odkąd skończyła tutejsze prace wykopaliskowe? Z dobry miesiąc temu ją odsunęło od sprawy, uznając, że sprawa już załatwiona. A i wówczas nie dopuszczano jej do kopania przy fundamentach kaplicy, gdyż znaleziono tutaj ciało mężczyzny. Moria, za pomocą wtyczek w innych organizacjach, postarała się o ciche i polubowne załatwienie sprawy.
    A Vegę przygnało znalezisko w to miejsce.
    Trzymała w kieszeni ten bursztynowy kompas, którego zdecydowała się teraz wyjąć i dotknąć. A wcześniej, w swoim mieszkaniu, siłą wyrwać szufladę go przetrzymującą (do której zapodziała celowo klucz wiele kilometrów stąd) i wyciągnąć go z czarnego worka foliowego.
    Szła laskiem, prosto w to miejsce, czując, że to sprawa mająca większe konsekwencje niż kradzież pepsi ze sklepu. Większe niż byle bójka pod sklepem monopolowym.
    Obawiała się swojej przyszłości.
    Przeszła przez rozwieszoną między drzewami, dobre kilka tygodni temu, taśmę policyjną, okalającą z dalsza miejsce dawnych prac wykopaliskowych. Błoto, utworzone po wybyciu stąd ciężkiego sprzętu, utrudniało dostanie się do chcianego miejsca. Powolny deszcz sączył się z zachmurzonego nieba, a chłód sprawiał, że momentami, za sprawą wiatru, czarna kurtka to było zbyt mało by czuć chciane ciepło. Miała parasol, ale nie posiłkowała się nim obecnie - kaptur założony na głowę jej wystarczył. A i służył tylko temu, by jej jasne włosy ukryć, bo ten deszcz był zbyt słaby aby ją przemoczyć, ale jeszcze nad ranem padało wystarczająco solidnie.
    Ostrożnie stąpała po kępach trawy, zmierzając ku fundamentom kaplicy. Słyszała, ze mieli ten teren sprzedawać, albo też odrestaurować i sprzedać miejscowym bajkę, że tutaj ginęli ludzie, były zbrodnie wojenne, jakiś generał planował desant na wojska stalinowskie, stacjonujące gdzieś w środkowej europie...
    Brednie, choć prawdziwe. Ale dla niej brednie, bo wiedziała, ze chodzi o coś więcej.
    Jakby ją postawić na ulicy londyńskiej, to pomijając fakt ubrudzonych butów i do kolan spodni, nic nadzwyczajnego w niej by się nie znalazło. Ale w tym miejscu podejrzenia mogła budzić posiadana spora (wyglądała na mający mieścić 17-calowy laptop i masę akcesoriów) czarna torba, przepasana przez głowę. I była po brzegi wypchana narzędziami archeologicznymi i detektywistycznymi. taki tam przerośnięty, podręczny zestaw...

    Pani detektyw dotarła do fundamentów kaplicy. Ostrożnie przyglądała się ziemi, określając sobie kiedy, kto i co tutaj przebywało. Dochodziła do wniosku, ze ciężki sprzęt zabrano od tygodnia do nawet trzech przed jej dzisiejszym przybyciem. Śladów ludzkich butów nie dostrzegała, ale zwierzyna tutaj jakaś spacerowała - najpewniej miejscowe dziki - chyba nawet dzisiaj. Zostawili na pamiątkę nieco swoich odchodów pod krzaczkami.
    Spacerowała sobie i przyglądała, co jakiś czas schylając się, zaglądając pod kamień, bądź też do kałuży. Podnosiła jakiś śmieć, uznawała za zbędny, powstawała i czyniła kilka następnych kroków. Wiatr zgarniał jej nieliczne kosmyki włosów z twarzy. Póki nie dochodziły ją dziwne dźwięki, czuła się bezpiecznie. Jej obawy o przyszłość odeszły wraz z chwilą, gdy przystąpiła do działań. Zwyczajnie nie myślała o zagrożeniu, nie chciała myśleć.
    W jednej z dłoni, schowanej w rękawie, wciąż trzymała kompas, nie mogąc się z nią rozstać. Na pewien sposób przywiązał ją do siebie, z czego sobie nawet nie zdawała sprawy.

    Czego mógłby tu ktoś z morii szukać? Mógłby posłyszeć pogłoski, że coś tutaj szukali jego koledzy. A nawet on sam mógł uczestniczyć w tych pracach, badając znalezione próbki i stwierdzając, czy pochodzą z tego świata, czy też z Krainy Luster. Mógł nawet Vegę z widzenia wówczas znać, a nawet mógł raz czy dwa przyjmować od niej zafoliowane rzeczy, jakie wykopała, takie jak: książeczka, łańcuszek, kawałki niezidentyfikowanego metalu, kamienie szlachetne, kawałki odzienia... I zamienić zdania w stylu: "wstrętna pogoda tutaj, gorąco tak...".


    //Jakby coś było niejasne - pisz na PW, to wyjaśnię ^^
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 22 Czerwiec 2014, 21:35   

    Dzień paskudny, beznadziejnie szary i mokry - idealny do wyjścia w teren z nadzieją, że się nikogo nie spotka. Ale środki ostrożności i tak należy poczynić. Otóż skrzydła to nie byle co, jasne, dawały możliwość latania, szybszej ucieczki, czy czegoś w tym guście, ale ludzie nie wiedzieli zazwyczaj o istnieniu Krainy Luster, więc i nie mieli pojęcia, że ktoś może być opętańcem, a do tego, że skrzydła mogą wyglądać tak jak jego. Beznadziejne zabawki wciąż znajdowały na nich swoje miejsce i ani im w głowie ani w nogach by zmienić się w coś bardziej sensownego. Właśnie z tego powodu starannie ukrył je pod luźną i za dużą na niego o kilka rozmiarów bluzą.
    Bluzą? A co się stało z jego zwyczajowym garniturem, spodniami w kant i zapinką w kształcie czaszki pod szyją? Można by się wymigać, że w końcu od czasu do czasu trzeba prać ubrania, ale to oczywiste, że ktoś taki jak Mori nie może mieć tylko jednego kompletu garnituru. Otóż postanowił się przebrać za kogoś, kim nie jest - szesnastolatek ubrany w garnitur bez konkretnego powodu zawsze wygląda dziwnie. Ciemne adidasy, czarne dżinsy i szara, duża bluza z jeszcze większym kapturem i potężnymi kieszeniami zdecydowanie sprawiała, że się mniej wyróżniał. Ale i gorzej się czuł. To chyba taka specyfika faktu, że zawsze, absolutnie ZAWSZE chodził ubrany w swój "ukochany" strój, który był najwygodniejszy na świecie i najbardziej pasujący do naukowca, jakim był Mori. Na szczęście pod tą bluzą łatwo dały się zmieścić nie tylko skrzydła, ale też jego pistolety, ta rzecz, bez której nie rusza się z swojego "domu", a mianowicie laboratorium.
    Pozostała jeszcze tylko jedna kwestia do wyjaśnienia - co on własciwie postanowił robić właśnie w tym miejscu? Nie badał wykopalisk, a co najmniej nie na miejscu, bo kilka rzeczy dostało mu się do zbadania już w siedzibie organizacji. Ot, tylko dlatego, że nie chcieli by się przypadkiem "obijał", czy coś w ten deseń. Doprawdy, ich protekcjonalne podejście do niego było niesamowicie irytujące. Jednak udało im się zdradzić mu kilka szczegółów, że ponoć coś w tej okolicy się działo, że jakieś magiczne istoty, ktoś coś zgubił, czy coś w ten deseń. W każdym razie czegoś tutaj szukali i byli przekonani, że Kraina Luster ingerowała w tej okolicy. Postanowił sam zbadać tą sprawę, w końcu już dość dawno nie miał żadnego ciekawego zajęcia, a kolejna wyprawa do Krainy Luster odkładała się w czasie z powodu braku zwiadowców - jakby on sam nie był wystarczająco zaradny by sobie tam poradzić. A może bali się, że ktoś przeciągnie go na stronę Czarnej Róży? Śmieszna myśl.
    Szedł przed siebie z rękami wetkniętymi głęboko w kieszenie, kapturem naciągniętym na głowę i spojrzeniem utkwionym w ziemi. Niby nic nie zauważał, a starał się wszystko obserwować. Faktycznie miał nadzieję, że nikogo tutaj nie będzie, dlatego zdziwił się, gdy zobaczył kręcącą się po okolicy kobietę. Kim mogła być? Dobre pytanie, z chęcią poznał by na nie odpowiedź. Czy mu się uda? Nie wie, ale się postara.
    Czuł niechęć przed rozmową z kimkolwiek, choć istoty ludzkie zdecydowanie lepiej mu się kojarzyły niż magiczni. Cóż, tak został wychowany. Podejść? Spytać? Zdobyć odpowiedź? Czy poradzi sobie z udawaniem, hm, "miłej" osoby? Wystarczy sobie wyobrazić, że to jego siostra przed nim stoi, jego ton głosu od razu będzie wydawał się milszy... Byle tylko się nie zapomniał.
    Podszedł do kobiety, wciąż z opuszczoną głową - w końcu dziwne pasemka to dziwne pasemka - stanął niedaleko niej i nie podnosząc głowy spytał:
    - Zgubiła coś pani? - Starał się, by jego ton brzmiał tak, jakby chciał pomóc, jakby był miłym dzieciakiem, który wyszedł na spacer w chłodny dzień i postanowił pomóc kobiecie, wyglądającej jakby czegoś szukała. He, ta, jasne. Jak fajnie, że mu to nawet w miarę wyszło.
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 22 Czerwiec 2014, 22:23   

    Z pewnością sugestia, wypływająca z jej czynów, jakoby czegoś szukała, była bardzo wymowna. Szkoda tylko, że tak jak nie było to zupełną prawdą, tak i ona nie zareagowała na to w najnormalniejszy sposób, czyli taki bardzo hollywoodzki. Ale przecież nie zawsze na pytanie, czy się coś zgubiło, musi się zawiązać znajomość, zaczynająca się od banałów takich jak na przykład: "czego szukasz; jakie imię; co to za miejsce i chyba się ubrudziłaś... pomóc? A i twój ojciec chyba z moim pracuje, bo to samo nazwisko!".
    Nie tym razem.
    Chciała się obejrzeć, skąd te, charakteryzujące się na chlupiące o mokre podłoże dźwięki, dochodzą, ale spadła z nóg, dosłownie, kucając w połaciach błota i zanurzając jedno z kolan w tej brunatnej mazi. Uniosła ku górze głowę i zaraz dodała sobie w myślach otuchy: spokojnie, to tylko jakiś dzieciak!. Wyglądał na te naście i był bez parasolki, co było zdumiewające, bo przecież wyjść w taką pogodę z domu to tylko z czymś przeciwdeszczowym. A najlepiej ze wszystkim w takim właśnie wydaniu!
    Dłoń trzymającą kompas schowała za plecy i wcisnęła ten skarb marynarzy (że raczej nie im służył to już odkryła w domysłach spory czas temu) do tylnej kieszeni spodni, nasuwając powoli na jego wystającą część kurtkę i przy tym podnosząc się na powrót do stojącej pozycji. W międzyczasie drugą ręką udawała, że łapie równowagę. Nieco skwaszona mina była reakcją na myśl: znów się uwaliłam w tym mokrym gównie, wrrr...
    Doszło ją dopiero teraz jego pytanie i postanowiła migiem na nie odpowiedzieć, co obróciło się przeciwko niej i objawiło kilkukrotnym zająknięciem się:
    - Ta-ak. Zgu-ubiłam kolczyk, bo jjjak przechodziłam to, no... poślizgnęłam się i zadarłam panicznie dłonią o ucho, chcąc złapać równowagę.
    Nie bardzo wyraźnie były jakiekolwiek ślady na to, aby tak się miało potoczyć. Co więcej, nie miała wolnej dziurki w uchu, nic tutaj lśniącego raczej się nie znajdzie no i ... po prostu blefowała! Jej sprzymierzeńcem pozostawiał fakt, że otwarta torba, leżąca na pobliskim jej o krok fundamencie, choć była rozwarta, to swoją górną częścią opierała się o uskok fundamentu - opierała tak, że ukazywała zawartość w przeciwną niż do Moriego stronę. Wystarczyło jej się prędko schylić, by sięgnąć po leżący tam scyzoryk, albo nóż turystyczny, albo też sekator... Ewentualnie jeszcze mogła wybrać jeden z dziesiątków pędzelków, sięgnąć po starszy laptop Panasonica, służący pracy w terenie, zakryty garścią akcesoriów....
    Ale nie zamierzał jej atakować, by musiała działać w obronie własnej. I taśmy policyjne, przez które musiał przejść, nie robiły na nim wrażenia (ewentualnie w tamtym miejscu wiatr je porwał, a tych rozwieszonych dalej już nie widział).
    - Ale chyba go niebawem znajdę....
    Cóż, urządziła się niemiło, bowiem... teraz wszelkie inne od poszukiwawczych działania jakich dokona sprawią, że wartość niby-kolczyka będzie dla niej bardzo mała. A to może rzucić cień poważnych wątpliwości na tego młodzieńca!
    - O, tu jest! - Zaskoczyć siebie samą próbowała, ale teatralna postać to z niej taka, jak kucharka... (wejdź do jej mieszkania i zajrzyj do kosza, to zauważysz spalone jajka, które miały byś sadzonymi na boczku).
    Dlatego też schyliła się, odwróciła na pięcie, sięgnęła w zagłębienie w błocie. Równocześnie drugą ręką udała trudy w utrzymywaniu ciężaru, a wzrokiem przekuwała to błoto. I chwyciła zupełne nic w dłoń, udając że to kolczyk, wkładając go do kieszeni spodni i przecierając dłonie z błota o siebie.
    - Mama mnie uczyła, by nie zakładać zguby w miejscu jej znalezienia... - Palnęła z pietruszki usłyszany kiedyś tam zabobon.
    Chciałaby, by już sobie poszedł, ale narrator bardzo by chciał, by Vega dorobiła się problemów... sadysta, powiedziałby o mnie Tyk! Zresztą i tak ostatnio to stwierdził...
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 20:15   

    Zająknięcia, niepewność, potknięcia językowe i udawanie, że jest inaczej niż w rzeczywistości. Mori nie był głupi, ani tym bardziej nie był mało spostrzegawczy, ba, zazwyczaj potrafił dostrzec więcej niż przeciętny człowiek, z prostego powodu - ciągle wypatrywał oznak istot magicznych. Byłby niezmiernie niepocieszony, gdyby się okazało, że przegapił jakiś szczegół, który mógłby mu podpowiedzieć, że ktoś, lub coś przed nim tak na prawdę pochodzi z Krainy Luster.
    Do tego fatalnie grała. Pusta ręka wyciągnięta z błota i gra aktorska na poziomie Trudnych Spraw nie sprzyjała jej sprawie, za to rodziła wiele pytań w Morim, który był nią coraz bardziej zaintrygowany. Niestety, jego intrygacja wychodziła kobiecie raczej na minus, niż na plus. Cóż, taka specyfika tej istoty, będącej dość skomplikowaną mieszanką ras i mentalności swoich rodziców - tych prawdziwych i przyszywanych. Pierwsi w genach przekazali mu magiczność i w pewnej części pogardę dla innych ras, a ci drudzy ukierunkowali, dla jakich ras ma być pogardliwy. Dzięki zabiegowi tych drugich Vega miała mniej przechlapane, niż gdyby od samego początku okazała się być przykładowo dachowcem, lub innym kapelusznikiem, jednak wciąż istniało podejrzenie, że jest na przykład lunatyczką. To już nie było dla niej dobrym rozwiązaniem, zdecydowanie nie chciała wylądować w jednej z sal MORII inaczej niż jako gość.
    - Coś szybko znalazła pani tą zgubę, jest pani pewna, że nie szukała jeszcze czegoś innego? - Takie pytanie to może nie najrozsądniejsza rzecz na świecie, ale jak to mówią czasami prostota jest najbardziej sensowna? (Mówią tak? Nie, wymyśliła to sobie.)
    W głosie jego można było wyłapać pewne nuty zainteresowania i jakby podejrzliwości, choć wciąż stał na deszczu nieruchomo, znosząc te warunki pogodowe niczym kaczka - woda po nim spływała a on nic sobie z tego nie robił. W końcu mogło być gorzej, a kaptur nawet dobrze się sprawował. Do zapamiętania - wsadzić do torby z podręcznym zestawem badawczym bluzę z kapturem. Nawet jeśli miałby dziwnie wyglądać mając na sobie garnitur i bluzę to nic szczególnego w tak dziwnym miejscu, jakim jest Kraina Luster. tam nic nie będzie dziwniejszym pomysłem niż chodzenie po okolicy z plakietką informującą, że jest naukowcem MORII, co na szczęście mu się nie zdarzyło i nie zdarzy, chyba, że świat postanowi się go pozbyć powoli, acz boleśnie.
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 20:53   

    //Zgodnie z tym: "I chwyciła zupełne nic w dłoń, udając że to kolczyk" starała się nie pokazać, że udaje, ale... Pewnie Mori taki spostrzegawczy że to zauważył! <3


    Starała się udawać, ale wiedziała, że to tylko rozwiązanie na chwile. Bo przecież widać gołym okiem, że tutaj nie miała potrzeby zjawiać się inaczej niż w poszukiwaniach! Ale nie da się byle dzieciakowi, wszak nie raz z opresji wychodziła. Co prawda kradzież kości jednego z pierwszych ludzi jakich odkopano, machlojki w papierach na uniwerku czy też zabawa z wmawianiem, ze wcale na gorącym uczynku jej nie złapano; były sprawami, które zdołała do ładu doprowadzić i unikając odpowiedzialności karnej, ale obecnie czuła, że bigos jest stary i przekwaszony i nie chętna będzie go "wciumać".
    - Sugerujesz, że jestem tu w jakimś celu, a nie na spacerze? - Pytaniem na pytanie odparła, próbując się ogarnąć, choć kropelki potu spłynęły jej po plecach, pod ubraniem. I pomyślała, że udawanie było zbędne, bo każdy widzi, gdzie jest. - Cóż, pragnęłabym zauważyć, że nie wyglądasz na takiego, kto ma prawo tutaj przebywać. Że czyniłam coś oprócz szukania kolczyka, to tajemnica zawodowa. A że tutaj wkroczyłeś, to znajdujesz się w terenie prywatnym i mam prawo zadzwonić po odpowiednie organy ścigania, abyś odpowiedział za naruszenie tejże prywatności. Poza tym radziłabym ci uważać, gdzie stawiasz kroki, bo ten teren upodobały sobie dziki i w kępach trawy trochę łajna zostawiły.
    Powiedziała to wszystko na kilku wdechach, całkowicie, ale to całkowicie pewna swoich słów. I nie była ani trochę zadowolona z tego wszystkiego, a on bezproblemowo mógł sądzić, że w rzeczy samej przeszkodził jej w pracy. Jest tylko jeden mały problem - ona nie wie, że on jest z Morii, a on może podejrzewać, że legalnie tutaj nie znajduje się również i ona. Wszak jeszcze telefonu z kieszeni nie wyjęła. Ale czeka z nim na jego reakcje, bo nie o straszenie jej chodzi - na początek woli go tylko upomnieć, nawet jeśli mało co to w jej interesie leży.
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 21:14   

    //No o to mi chodziło. xD

    Prychnięcie to by była dobra reakcja na taką wypowiedź, szczególnie jeśli się jest gburem. Jednakże Mori był czymś więcej niż gburem, dlatego darował sobie taką nijaką reakcję, niewiele mówiącą, wręcz irytującą na rzecz drobnych wyjaśnień. Przeniósł ciężar ciała z jednaj nogi na drugą i uniósł trochę głowę, by lepiej przyjrzeć się kobiecie, i oczywiście, by kobieta mogła zobaczyć jego świdrujące spojrzenie, spotęgowane heterochronią, która zazwyczaj w takich przypadkach może rozpraszać myśli ludzi nieprzyzwyczajonych, do takich dziwów.
    - Twoja torba sugeruje to za ciebie - odparł mroźno podbródkiem wskazując miejsce spoczynku owego przedmiotu. Prawda, nie widział co w niej się znajduje, ale mógł podejrzewać, że na takie "spacery" raczej nie zabiera się torby wypchanej po brzegi. I to wyglądającej tak, jakby ktoś w niej kamienie chciał przenosić. A może ona kolekcjonowała kamienie? Przepraszam, prędzej głazy.
    Resztę wywodu zignorował, starając się by w odpowiedzi nie strzelić czegoś równie długiego, tudzież dłuższego. Potrafiłby, ale nie chciał, nie przy tej kobiecie. Po co miał jej zdradzać takie drobne fakty, jak choćby to, że prawdopodobnie był tutaj bardziej legalnie niż ona? To tylko drobny, w tej chwili niezbyt ważny aspekt. A gdyby chciała zadzwonić po policje mógłby sobie szybko z tym poradzić, wytrącić telefon, całkiem przypadkiem wpadłby on do wody, a później jeszcze bardziej przypadkiem on by na nim stanął... Lub coś mniej-więcej takiego, choć podejrzewam, że jednak mniej niż więcej.
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 22:06   

    //Tak myślałem xD

    Vega zirytowała się, kiedy ten w ogóle nic sobie nie robił z jej ostrzeżenia. Znalazł się cwaniak i zaraz dostanie pstryczka w nos, albo coś gorszego! Na przykład w czółko! Młodzieniec w bluzie "Prosto" czy coś...
    Że nie mogła sobie pozwolić na popełnianie błędów, bo wówczas jej kobieca natura uległaby ukruszeniu i dałaby poznać się na swojej problematyce, to uparcie drążyła ten temat dalej, nawet trochę wbrew sobie. I z pewnością wbrew jemu, bo nie wyglądał na zainteresowanego jej mową.
    Bo chciała by za wszelka cenę wyszła na swoje.
    - Widzę, że dalej tutaj przebywasz... A moja torba to moja własność i nic ci nie może sugerować, poza tym...
    Sięgnęła po smartfon, odblokowała go i wybrała klawiaturę z pulpitu.
    - Mój przełożony chętnie stwierdzi, że przebywając tutaj, niszczysz czyjąś własność przez nieuważne stąpanie po terenie pełnym dowodów. Ponadto mogę im zasugerować, że umyślnie zatarłeś ślady butów jakie tutaj się znajdowały. A może i nadal znajdują.
    Kontynuowała dalej serię oskarżeń, a w międzyczasie zerknęła kilka razy na telefon i wystukała 112. Przyłożyła go do ucha i uczyniła parę kroków do torby, zamierzając ją zamknąć. Byle dzieciak nie będzie jej przeszkadzał w pracy! I patrzyła na niego wzrokiem który mówił: radzę ci uciekać, nim będziesz miał przesrane.
    Powitalny głos dobiegł ją z głośnika.
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 22:24   

    Pani cwana cwaniara. Zastrasza, insynuuje, niedopowiada i myśli, że jego to coś wzruszy? Wątpliwe. Choć... Jedyny kłopot jest taki, że gdyby faktycznie przyjechała tu policja, to miałby zapewne pewne kłopoty. Małolat, pracujący w tajnej organizacji, do tego latający sobie po świecie od tak z dwoma pistoletami skrzętnie ukrytymi? Może gdyby zobaczyli skrzydła, to by faktycznie uwierzyli, ale ci idioci bez krztyny ogarnięcia rzeczywistości mogliby się okazać jeszcze bardziej kłopotliwi po otwarciu im szerzej oczu. Niedopuszczalne, by tak się faktycznie stało.
    Kilka szybkich kroków, by znaleźć się bliżej kobiety, kolejny, by ją delikatnie (serio delikatnie, bo jakby włożył w to całą swoją siłę mogłoby jednak być źle) popchnąć. Przy takim podłożu Mori założył, że jeśli zrobi to w odpowiedni sposób, w odpowiednim kierunku, to powinna się zgrabnie poślizgnąć, upaść, wypuścić telefon. Co później? Rzecz jasna gdy tylko telefon upadnie przygniecenie stopą, by kobieta nie mogła go zabrać. O, a jeszcze fajniej by było, gdyby był to jeden z tych modeli, które rozpadają się na części pierwsze przy najmniejszym upadku.
    Co tam takie szczegóły, jak fakt, że patrzyła na niego, gdy wykonywał akcję, był zdaje się wystarczająco szybki, dzięki swoim treningom, nawet przy tak beznadziejnym podłożu. Swoją drogą przydałby mu się jakiś porządny, ciekawy trening w trudniejszych warunkach, tylko z kim mógłby poćwiczyć? Hmm...
    Ale teraz nie pora na takie rozmyślenia. Najważniejsze: nie dopuścić, by kobieta faktycznie zadzwoniła na policję. Drugie po tym: wytłumaczyć jej, że on ma jednak większe prawa, niż ona. Tylko to wszystko jeszcze zależy od tego, czy udała mu się jego akcja.

    //Mam nadzieję, że uznasz mi tą akcję? XD
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 24 Czerwiec 2014, 00:24   

    //A mogę postąpić inaczej? xD


    Oczekiwała, że to co się tutaj wyprawiało, to tylko nic nieznaczący przerywnik, zamęt w jej spokojnym badaniu tegoż miejsca. Ale ileż się myliła, ileż w tym jej myśleniu było niepoprawności! Doprawdy, gdy tylko spojrzała na niego tuż przed jego niezwłocznym atakiem, czuła - a nawet więcej! - widziała, że nie jest wcale bezpieczna. Że on przybył tutaj nieprzypadkowo, wie że ona posiada kompas i pragnie go jej zabrać, pragnie go odzyskać, a ją pojmać, a wcześniej pozbawić przytomności. Była o tym w pełni przekonana, bo całkiem logicznym dla niej pozostawał fakt, że wyglądający na trzeźwego dzieciak nie zaatakuje gdy niewiele starsza od niego dziewczyna chce wezwać policję, a po prostu ucieknie albo ewentualnie poprosi, by pohamowała się z pochopnymi czynami. I suma summarum, sobie pójdzie
    Ale nie uczynił tego.
    I była niemal pewna, że przegrała ten mecz, choć to dopiero pierwsza połowa i najpewniej zdarzy jej się niebawem coś w rodzaju zejścia do szatni. Ewentualnie zostanie wyrzucona z boiska za niepoprawne politycznie działania.
    Ale na tym stadionie nie gra się w piłkę. Gra się toczy o coś więcej, na przykład... przyszłość.
    - C-Co... Co Ty robisz! - Burzyła się, widząc, jak na nią naciera. Uciekła zręcznie w tył, próbowała zastawić się wolną dłonią. Teraz właśnie odezwał się głos w słuchawce, ale telefon strącił się prosto do błota. - Zostaw mnie!!! - Krzyczała, bojąc się tak bardzo chyba pierwszy raz w życiu, a przynajmniej jeden z pierwszych, o dalszą część tego dnia, o swój dalszy żywot!
    Poślizgnęła się i upadła tyłkiem w połacie błota. Jedną z dłoni uderzyła się o wystający kamień, zdzierając sobie z wewnętrznej strony kawałek skórki, ale obeszło się bez krwi. Telefon wylądował pod dłonią Moriego i rozmowa przerwała się. Nie był to byle złom, bo nowa sztuka chodzi na e-bay'u za jakieś czterysta euro.
    Kaptur zsunął się z jej głowy, ujawniając jej jasne, wyraziste włosy. Kilka kosmyków napłynęło jej do oczu. Przetarła dłonie o kurtkę i próbowała powstać, jednocześnie marząc o dostaniu się do swojej torby. Stawiała malutkie kroki w jej stronę, a jej ruchy były dość nerwowe.
    - Czego Ty, kuźwa, ode mnie chcesz?! Przybyłam tutaj bo mnie kierownik wykopaliska posłał!
    Blef, a jakże. Ale w jej małym napadzie strachu był bardzo realistyczny. Czasem w szoku ktoś potrafi tak kłamać, że każdy mu uwierzy. Czasem nawet wtedy, gdy zacznie mówić o rzeczach mało prawdopodobnych. A ona wciąż łudziła się, że ten dzieciak o niczym nie wie i jest tylko przypadkową ofiarą jego agresywnej dumy.
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 24 Czerwiec 2014, 19:51   

    //No w sumie dałam ci wybór z jakiegoś powodu... |D

    No, prawie perfekcyjnie wyszło, a w każdym razie pozbawił jej możliwości zadzwonienia na tą cholerną policję, a kaptur wcale nie spadł z głowy i nie odsłonił jakże charakterystycznych pasków na głowie. Jedyny szczegół polega na tym, że zachował się chyba zbyt emocjonalnie, pokazał jej, że nie jest od taką tam, niezbyt ważną postacią. Ale co na to może poradzić? Silne przekonanie własnej wartości to nie jest byle co, lepiej mieć go ciut za dużo, niż ciut za mało.
    Patrzył w kierunku kobiety, mierząc ją dokładnie swoim świdrującym spojrzeniem. Upadła, podniosła się, bała się. To ostatnie nie jest nawet taką złą rzeczą, ale... Serio kierownik? Hmm, może faktycznie? Ale przecież widać, że wszelakie odkrywki zakończono tutaj już jakiś czas temu, ba, on nawet sprawdzał kiedy, by przekonać się, czy na pewno, czy na te głupie sto procent nikogo tutaj nie będzie. Ale rzecz jasna pech sprawił, że jednak na kogoś trafił i to na jakąś głupią babę, która nie dość, że nie umiała kłamać to miała się za nie wiadomo co.
    - Nie podchodź do torby - zarządził Mori grobowym tonem, wcale nie krzycząc, choć kobieta wyraźnie nie miałaby nic przeciwko, gdyby ją jeszcze trochę postraszył. - Pewnie zauważyłaś, że nie wierzę ci w najmniejszym stopniu, więc posłuchaj uważnie. Masz może nawet aż dwie opcje do wyboru. Pierwsza z nich to ta, że spokojnie sobie stąd pójdziesz i nic nikomu nie powiesz o tym zajściu. Wtedy nic ci się nie stanie a telefon odzyskasz w nienaruszonym stanie. - Na dodatek pomachał lekko owym telefonem trzymanym w prawej ręce, by kobieta mogła sobie uzmysłowić, że w sumie to on nie miał nic przeciwko zabraniu go, lub całkowitym zniszczeniu, bo w sumie na nic mu się on nie przyda. - Możesz też spróbować działaś po swojemu, nie posłuchać moich dobrych rad, ale wtedy już nie będzie w tym wcale mojej winy w tym, co się może tobie przytrafić... Zapewniam, że nie będzie to nic przyjemnego, a ty nie masz jak się przed tym bronić. - Ot, takie tam groźby, mające całkowicie prawdziwe pokrycie z prawdą. Wątpił, by ta kobiecina miała jakiekolwiek zdolności dające jej choćby cień szansy na uniknięcie, czy to walki wręcz, czy to strzałów z jego pistoletów. No chyba, że ona sama miała jakąś broń, ale wciąż miał nad nią sporą przewagę.
    Jednak w jego głowie nagle zaświtała jeszcze jedna możliwość. W sumie ponoć w tym miejscu była rzecz, dość dla MORII ważna, jednak zaginęła. Czy to możliwe, że owa dziewczyna ją znalazła i przyszła sprawdzić, czy nie ma tutaj więcej takich rzeczy? A jeśli tak czy poznała, jakie moce może mieć ten przedmiot? Czy w ogóle możliwy jest taki, lub podobny scenariusz?
    - No chyba, że masz coś, co należy do mnie. Wtedy może się okazać, że masz jeszcze jedną, dodatkową opcję... - ale już nie powiedział jaką. Niech się zastanowi, lecz jego głos nie sugerował raczej nic przyjemnego. Choć ta trzecia opcja, która rodziła się w głowie Moriego była dla kobiety najbardziej optymalna, zaraz po pierwszej, ale o wiele bardziej przydatna dla chłopaka, niż dwie pozostałe.
    A więc Vego, jak odpowiesz, co zrobisz? Mori czeka.
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 24 Czerwiec 2014, 20:36   

    Zachodzące tutaj zdarzenia były dość ciekawymi z punktu widzenia tego, jak bardzo Vega była mylna w swoich osądach, a jak bardzo upierała się na swoim. Czy ta kobieta kiedyś robiła coś w sposób właściwy? Poza pracą jedną (kardiolog), drugą (bioarcheolog), trzecią (grabarz) i nauką (archeologia)? Nie? Tak myślałem...
    Chciała odzyskać torbę, ale ten jej tego zabronił. Zabronił? Co?! Zatrzymała się w tej pogoni za tym przedmiotem. Nie to, że zamierzała go posłuchać, ale oczekiwała z nim trochę pograć, mimo tego, ze bardzo ją strach obleciał. Ale przecież, na miłość boską, to tylko pierdzielony dzieciak, który jest tylko trochę szybki! Może nawet zbyt szybki, ale póki co aż tak tego nie widziała. Pozytywizm w jej rozkwitał, wraz ze stresem i strachem. Taka tam dziwna mieszanka...
    - Sugerujesz, że masz prawo decydować co mam czynić tylko dlatego, że przybyłeś popatrzeć, jak zajmuję się swoją pracą? A to ci ciekawe...
    Co jak co, ale swoją robotą się zajmowała. I nie, nadal nie dopuszczała do myśli wersji, jakoby miał wiedzieć tyle co ona. A może i nawet więcej.
    Ale mimo to ze spokojem, to znaczy bez agresywnych ruchów, słuchała co też miał do powiedzenia. Gdy skończył swoje przemowy, a potem jeszcze wspomniał sobie o czymś (sugestia jej podpowiedziała, że może mieć na myśli Kompas, ale nie odważyła dać tego po sobie poznać), nie czekała zbyt wiele. Od razu, gdy jeszcze w powietrzu dudniło echo po jego ostatnim słowie, zerwała się w pośpiechu do swojej torby i w mig chciała ją porwać, by kolejno uniknąć kontaktu z nim, uciekając jak najdalej od niego te kilka pewnych kroków, stawianych z upartą determinacją po odkopanych fundamentach. W międzyczasie chciała zasłonić się wyjętym z kieszonki torby nożem turystycznym (wiedziała gdzie się znajduje - na wierzchu - i bez patrzenia zdołała go posiąść).
    - Nie zgodzę się na nic! - protestowała.
    Kątem oka mierzyła czy za nią biegnie, a w razie potrzeby... bezproblemowo odważy się na osłonięcie się tą torbą jak i zadaniem mu ciętych ran. A ten laptop taki pancerny, że kilka kul możliwe iż się w nim zatrzyma.
    Co jeszcze do torby, to nie zasuwała jej, a wszystko było dobrze zakotwiczone, to też choć trzymała ją całkiem rozwartą (materiałem od siebie), nic z niej nie posypało się. Dlaczego była dla niej taka ważna? Bo dane na dysku szkodzą jej relacjom z prawem. Poza tym z tymi narzędziami czuje się bezpieczniej. A że całość waży z jakieś dobre 12 kilogramów... To i tak da radę, wszak jest skrajnie przestraszona!


    //Teraz Ty decyduj, czy mi akcje zaakceptujesz i w jakiej części ;D
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 24 Czerwiec 2014, 21:10   

    Tak, dokładnie. Ja, czyli narratorka, w takiej sytuacji wybuchnęłabym śmiechem, niedowierzając, że ta oto kobieta jest na tyle głupia, by wybrać opcję numer dwa. Jednak Mori nie jest do mnie zbyt podobny, dlatego zamiast zachować się jak psychopata z filmów grozy zaczekał, by zaobserwować poczynania kobiety aż do końca. Przerażona niczym świnia idąca na rzeź, a może nawet bardziej. Czy byłby z niej jakiś pożytek? Może, gdyby wybrała rozsądniejszą opcję... Gdyby Mori nie postanowił jej zastraszyć na samym początku...
    Zirytowane westchnienie wyrwało się z jego ust. Potrząsnął głową faktycznie niedowierzając w jej głupotę. A jednak liczył na to, że obejdzie się bez większej ilości przemocy.
    Zaraz, czy ona wyciągnęła... scyzoryk? Śmiech w biały dzień! Znaczy szary. Szary i ponury. W sumie w całkiem beznadziejny dzień na cokolwiek. Dzięki temu istnieje nadzieja, że nikogo prócz nich w okolicy nie będzie... Z tym, że jednak już sam fakt, że się spotkali niwelował możliwość spokojnego dnia. Tak, jakby coś się uparło, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo przypadków beznadziejnych.
    Nie miał ochoty się wysilać i za nią biec. Co prawda mogło się to okazać ciekawe, ale jednak ryzykowne. Zamiast tego sięgnął po swój pistolet, tylko jeden, nie miał potrzeby wyciągać obu. Głośność wystrzału byłaby duża, spotęgowana echem, więc na dodatek postanowił zmaterializować swoje marzenie - tłumik, który swego czasu sam nawet zaprojektował. Lepszy, niż większość tłumików, i do tego nie było prawie widać, jak go materializuje. No, może w czasie gdy to robił kobieta dostrzegła jakiś niewielki miraż wokół samego pistoletu...
    Ale raczej nie miała czasu na reakcję. Zanim mogła coś zrobić Mori wycelował i naciągnął spust.
    Pistolet wystrzelił. Strzał był zadziwiająco cichy i poleciał w wyznaczonym kierunku - nóg Vegi. Zabić? Nie, po co? Unieruchomić, przestraszyć, ale nie zabić, może mu się jeszcze przydać żywa. Strzelał dokładnie w lewą łydkę, jako miejsce najbardziej odsłonięte i najmniej ryzykowne. Do tego nie aż takie trudne do wyleczenia, bo w końcu to tylko łydka. Jednak ból dla nieprzygotowanej osoby może być wystarczający, by ją unieruchomić. Oczywiście istnieje ryzyko, że to jej tylko doda adrenaliny, ale w tej chwili była ona już nią tak napakowana, że więcej się już chyba nie da.
    Czy bał się ewentualnych konsekwencji strzału? Cóż, raczej nie. W końcu wiedział, że wszelakie tego typu sprawy MORIA zgrabnie wyciszała, usuwała z akt tak, że w końcu nikt nie wiedział, że coś się zdarzyło prócz samego poszkodowanego. Właściwie nie było się zbytnio czym przejmować.
    Jednak nie ruszy się z miejsca, póki nie przekona się, jak w takim wypadku zareaguje kobieta.

    //Chyba mi nie powiesz, że nie trafił, no nie? XD
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 24 Czerwiec 2014, 22:06   

    //Spudłował bo się poślizgnął xD


    Vega siłą chciała złapać tą torbę, siłą zabrać nóż i siłą uciec stąd, jak najdalej od tych koszmarnych problemów. Miała ten trzonek noża(!) w dłoni, miała to ucho wypchanej we wszystko co się da torby... I nagle ujrzała tą broń i zdawało jej się, że w pierwszej chwili tłumika nie miała, po chwili już miała, ale nie zajmowała tym myśli. Poczuła ten rozrywający tkanki ból i padła prosto w te kępy trawy porastające błoto, uderzając się łokciem o fundament. Zawyła z bólu, nie potrafiąc znaleźć w sobie sił na wypowiedzenie jakże dźwięcznego, zapłakanego "kur.."...
    Wpatrzyła swoje ślipia prosto w ten pistolet, z którego uszedł chyba malutki dymek. Ekwipunek puściła, nóż tylko leżał pod jej dłonią. Jej bagaż szczęśliwie upadł tak, że się nakrył sobą. Wyła z bólu, łzy poszły jej od oczu.
    - C-czego... - próbowała coś powiedzieć, wykrztusić z siebie - Odejdź, zostaw... - nie chciała go widzieć, nie chciała by ta klamka dalej w nią dalej patrzyła.
    Dłoń, która wcześniej trzymała walizkę, obecnie znajdowała się za jej plecami, a ona na nich leżała, wiec także i na owej dłoni. Owa chwyciła nasady bursztynowego kompasu (tkwiącego w jej tylnej kieszeni spodni), całkiem niezauważenie dla Moriego. Coś ją tchnęło, że to jedyne co może jej teraz pomóc, ale nie chciała zdradzać, że to posiada.
    - Proszę! -Wyszeptała przez łzy.
    Noga ją rwała, rana krwawiła. Podniosła dłoń znad ostrza i próbowała dotknąć rannej kończyny, ale wiedziała, że nijak to nie pomoże, że każdy nią ruch tylko pogorszy ten stan rzeczy. Dziura znajdowała się w jeansach i kawałki materiału najpewniej przepaliły się, dostały do rany i potrzebny jest medyk by to odpowiednio opatrzyć.
    Pierwszy raz wżyciu czuła, że przyszło jej za te wszystkie przekręty, kradzieże i kombinowanie zapłacić. Z procentem. Ale nie chciała ulec takiemu myśleniu, coś w niej szeptało, że agresor tylko czeka aż ofiara całkiem mu ulegnie. Ten szept prowokował ją, do szukania sposobu uwolnienia się z tej beznadziejnej sytuacji.
    _________________

    y y x x x x x x x x y
    Mori
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 25 Czerwiec 2014, 18:08   

    //Hahaha, to by było epickie. xD

    Czy już było wspomniane, że miał ją za głupią? Bo pomimo całej swej inteligencji, prawdopodobnej wiedzy zachowała się jak idiotka, wybierając ową nieszczęsną drugą opcję. Ale tak, kilka razy zostało już o tym tutaj napisane, więc po co się znów rozwlekać? Być może po to, by podkreślić, jak bardzo beznadziejna była to dla niej sytuacja.
    Mori powoli zaczął się zbliżać do kobiety, wciąż nie chowając swojej broni. A nóż widelec kobiecina potrafi się jakoś sensownie posługiwać jej scyzorykiem. Jednak Mori widząc taką broń w ręce niczym nie wspomaganej istoty ludzkiej miał ochotę jej opowiedzieć, jak bardzo beznadziejnie głupia jest, wierząc, że jej to coś da, szczególnie w starciu z kimś obdarzonym mocami magicznymi. Współczuł biednym, małym ludziom, żyjącym w słodkiej niewiedzy jakie to dziwy toczą się tuż za ich plecami. Co prawda gdyby wiedzieli nie żyłoby się im już tak przyjemnie, a część pewnie nawet zapragnęłaby losu, który spotkał jego - stać się opętańcami. Osobiście Morii tego nikomu nie polecał, szczególnie, że nikt nie powiedział, że każdemu trafi się ten fajny kształt skrzydeł. On był na to żywym przykładem.
    Jednakże miał poczucie, że wkrótce kobieta się o wszystkim dowie, więc co jej szkodzi dowiedzieć się o tym z jego ust? Co najmniej ta prawda nie będzie zniekształconym kłamstwem rozsiewanym przez tych z Krainy Luster. Bo przecież oni tam twierdzili, że to ludzie ich chcieli najechać. A to nie prawda, ludzie tylko się przygotowywali na ewentualność walki. Choć w sumie kto tą walkę tak na prawdę rozpoczął? MORIA pragnąca władzy w Krainie Luster, czy Stowarzyszenie Czarnej Róży pragnące władzy w Świecie Ludzi? Nie był pewien, ale dla ludzi łatwiejsza do przyjęcia jest druga opcja.
    Usłyszał słowa kobiety, gdy już do niej podszedł. Przypadkowa ofiara, niechciana, niekonieczna. Gdyby była z KL to by się obroniła, umiałaby to jakoś zrobić. Ale jako człowiek już miała poważne kłopoty. Jeśli się tej cholernej rany w miarę szybko nie oczyści może wdać się zakażenie, a to już nie jest najlepszy pomysł na dalsze życie w pełni sprawnym organizmie.
    - Wybranie drugiej opcji było beznadziejnym pomysłem. Ale dam ci jeszcze jedną szansę. Przysięgniesz, że nikomu nie wyjawisz co się tutaj stało, a ja ci wszystko wyjaśnię i opatrzę ranę. - Tak, mówił prawdę. Był skłonny to zrobić, choćby dlatego, że MORIA pomimo bycia potężną organizacją co rusz traciła członków, a zawsze im się przyda ktoś sensowny. A ona wydawała się być sensowną osobą, potrafiła sensownie myśleć, choć czasami szło jej to opornie.
    Oczywiście nie bez powodu nie powiedział jej, co czeka ją w innym wypadku. Również nie bez powodu stanął w pewnej odległości z pistoletem gotowym do kolejnego strzału.
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 10