• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Nawiedzone Mokradła » Las pełen niespodzianek
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
    Maggie
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 7 Grudzień 2013, 23:08   

    Jak już wcześniej wspominałam, Maggie jest osobą, która na swojej drodze spotykała już wiele różnych istot. Podróżowała po Krainie Luster ostatnimi czasu dość często. Pewnie dlatego, że chciała przed śmiercią zobaczyć jak najwięcej. W sumie to smutne, że zostało jej kilka lat życia. Sama nie wie ile jeszcze pociągnie, lekarze również nie mogą tego stwierdzić. Albo wykończy ją AIDS, albo powikłania albo jej pracoholizm. Innego wyjścia po prostu nie ma. Mag nie widziała dla siebie przyszłości z mężem i wesołą gromadką dzieci. Zawsze będzie sama, więc musi się czymś w życiu zająć. Tym czymś jest właśnie praca. Siedzi w aptece tak często, jak tylko może, byle tylko się czymś zająć. W wolnych chwilach, takich jak ta, wychodziła jednak z domu by pozwiedzać, zobaczyć miejsca, w których nie była. I nigdy nie żałowała tych wędrówek. Zawsze spotykała coś nowego. Na dzisiejszym wypadzie spotkała tajemniczą kobietę, wysoką i wyglądającą jak roślina. Jej to tam nie przeszkadzało zbytnio, bądź co bądź istota jak każda inna. Maggie jest słabym człowiekiem, a ta tutaj... drzewem najprawdopodobniej.
    - Bywały sroższe zimy- powiedziała i się delikatnie uśmiechnęła.- Co sprowadza taką piękną istotę jak pani do szarego świata ludzi? Jestem niemal pewna, że jest pani za drugiej strony lustra, czyż nie?
     



    Strażniczka Gaju

    Godność: Mirana, Miranda.
    Rasa: Uosobienie Natury
    Lubi: Ubóstwia wręcz bliskość z przyrodą, z życiem, ze wszelkim stworzeniem Matki Natury.
    Nie lubi: Wszelkiej, ogromnej przyrody nieożywionej - martwych skał wiecznych miast, bezludnych pustyń.
    Wzrost / waga: od 193 cm / od 71 kg (aktualnie: 294cm / 3 tony)
    Aktualny ubiór: Obecnie jest pozbawiona ubioru, nie licząc paru gałązek pozbawionych liści, wyrastających z niektórych szczelin. W sakiewce, schowanej w skałach ulokowanych na piersi, posiada częściowo przybrudzone ubrania i obuwie oraz materiałowy pokrowiec, a w nim łuk i bolerko niewidko. W sakiewce znajduje się także kilkanaście strzał i animicus na łańcuszku. I jest tam też trochę owoców na drugie śniadanie.
    Znaki szczególne: symbioza z florą
    Zawód: pielęgnacja roślin
    Pan / Sługa: Wierna służka Anastasii.
    Pod ręką: łuk, nóż
    Broń: łuk i kolczan ze strzałami; nóż mysliwski.
    Bestia: Alphard: WichruZew; Reille: PrzyUszek; Świetlista Sierpówkawka: Flara
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Animicus, Bolerko Niewidko
    Stan zdrowia: pełna życia!
    Dołączyła: 25 Lis 2013
    Posty: 140
    Wysłany: 8 Grudzień 2013, 00:59   

    Srogie? Zimy? To chyba nie tam, gdzie Mirana przesiadywała, na pewno nie. Owszem, śnieg sam w sobie jej obcy nie był, zamiecie także nie, choć te już gorzej znosiła... Ale żeby w ogóle tutaj zima była?
    - Ostatnio jak tutaj byłam, to zimy nie zastałam. Myślałam, ze to tylko tam, z drugiej Lustra odbicia strony istnieje.
    Z zadziwieniem odpowiedziała, uprzednio w zastanowieniu kołując palcem po policzku, jakby próbując sobie przypomnieć kiedy ostatni raz taki mróz dawał jej się wew znaki.
    - Co mnie sprowadza, co mnie sprowadza... Chyba chęć obserwacji. Czy to tak?
    Z reguły nie lubiła spotkań z ludźmi - ci zazwyczaj bywali niemili,a już z pewnością nieprzewidywalni. Nie znosi nieprzewidywalnych zdarzeń - dla niej wszystko musi być klarowne, dziać się z sensem. Nagłe wypadki próbuje trzymać na dystans, ale czasem się nie da - nie chciała nawiązywać relacji, ale podły wiatr zmusił ją do tego.
    - Z reguły... upodabam sobie zieleń w pełni przyjemnej temperatury i aury pogodowej. Myślałam, że tutaj będzie tak samo, ale śniegi skutecznie zmusiły zakryć się liśćmi, a i to nie wystarcza... To w sumie wyjaśnia czemuż tyle tych płacht masz na sobie, kobieto.
    Zazwyczaj dziwiła się wielu warstwom ubioru, ale teraz znalazła dla nich wytłumaczenie - porównując swoje bogactwo roślinnych tkanek i jej grube okrycie, zauważała rażące ją wręcz podobizny.
    Maggie
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 9 Grudzień 2013, 22:34   

    Spojrzała na kobietę, nieco zdziwiona. Pewnie rzadko bywała tutaj, w krainie ludzi, bądź co bądź zima jest czymś stały i rutynowym. Raz do roku przychodzi taki czas, kiedy spada śnieg, a na dworze panował mróz. Dla samej Maggie był to najgorszy czas podczas tych dwunastu miesięcy ponieważ byłą wtedy najbardziej narażona na wszelakiego rodzaju choroby. Tak naprawdę to powinna teraz siedzieć w domu popijając herbatkę z miodem i cytrynką, ale Mag to Mag, uparta z niej istota i musiała wyjść na zewnątrz. Nie uśmiechało się jej, żeby do marca siedzieć w domu, bądź w aptece. Może wybierze się w najbliższym czasie do Krainy Luster? W sumie dawno jej tam nie było, a zapewne w niektórych miejscach pogoda była bardziej sprzyjająca niżeli tutaj. Niestety, przeprowadzić się nie może, nie zostawi apteki tylko i wyłącznie dlatego, że ma taki kaprys. Bądź co bądź jej rodzice za nią zapłacili (i co z tego, że od tamtego czasu nawet do niej nie zadzwonili?) i musi to uszanować, prawda?
    - W naszym świecie zima zaczyna się w grudniu, jest to ostatni, dwunasty miesiąc roku, a kończy w lutym w teorii, ale czasem jeszcze i w marcu bywa zimno!- Spojrzała na kobietę.- Zaprosiłabym panią do siebie na coś ciepłego do picia, ale pewnie nie uśmiecha się pani iść po centrum miasta, prawda?- Uśmiechnęła się niepewnie.
    Nawet samo uosobienie natury, jak to wywnioskowała Maggie, miało problem z wytrzymaniem tego mrozu. Ona tam miała na sobie wiele warstw ciepłych ubrań, dlatego jeszcze się jakoś trzymała.
    - Ludzie mają słabą odporność, a ja tym bardziej. Nigdy nią nie grzeszyłam- Uśmiechnęła się blado do kobiety.
     



    Strażniczka Gaju

    Godność: Mirana, Miranda.
    Rasa: Uosobienie Natury
    Lubi: Ubóstwia wręcz bliskość z przyrodą, z życiem, ze wszelkim stworzeniem Matki Natury.
    Nie lubi: Wszelkiej, ogromnej przyrody nieożywionej - martwych skał wiecznych miast, bezludnych pustyń.
    Wzrost / waga: od 193 cm / od 71 kg (aktualnie: 294cm / 3 tony)
    Aktualny ubiór: Obecnie jest pozbawiona ubioru, nie licząc paru gałązek pozbawionych liści, wyrastających z niektórych szczelin. W sakiewce, schowanej w skałach ulokowanych na piersi, posiada częściowo przybrudzone ubrania i obuwie oraz materiałowy pokrowiec, a w nim łuk i bolerko niewidko. W sakiewce znajduje się także kilkanaście strzał i animicus na łańcuszku. I jest tam też trochę owoców na drugie śniadanie.
    Znaki szczególne: symbioza z florą
    Zawód: pielęgnacja roślin
    Pan / Sługa: Wierna służka Anastasii.
    Pod ręką: łuk, nóż
    Broń: łuk i kolczan ze strzałami; nóż mysliwski.
    Bestia: Alphard: WichruZew; Reille: PrzyUszek; Świetlista Sierpówkawka: Flara
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Animicus, Bolerko Niewidko
    Stan zdrowia: pełna życia!
    Dołączyła: 25 Lis 2013
    Posty: 140
    Wysłany: 11 Grudzień 2013, 15:17   

    Różne światy mają różne tradycje. Każdy ma swoje zachcianki, swoje zwyczaje. Owszem, nie trzeba o wszystkich pamiętać, dlatego Mirana najzwyczajniej mogła sobie zapomnieć czym są te lute, marce i tak dalej. Skoro mają dwanaście miesięcy, to znaczy, że ich jest dużo. Skoro są tak powiązane z opadami śniegu, co nazywane jest zimą, to znaczy, że trwa ona tyleż właśnie długo! Może ten tok myśleniowy jest zbyt daleko idący, ale jak ktoś nie ma o tym pojęcia, to wszystko zdaje się być całkiem normalne. Prawda, nie pierwszy, nie ostatni raz się pewnie nad tym głowi - tyleż przez te lata wiedzy zdobyła, że zapominanie nieużywanej to kwestia tylko i wyłącznie czasu.
    - To teraz chyba wiem czemu nigdy nie lubiłam tutaj przybywać. Nie dość, że mało mych braci i sióstr tutaj, to jeszcze srogie zimy macie... Oj, niefajnie...
    Otrzęsła się nieco z zimna. Ludzkie odruchy, niektóre, jej zostały, ale gęsia skórka już na przykład jej rąk nie pokrywała.
    - A Ty tym bardziej powiadasz? Czy to znaczy że... nie jesteś od ludzi?
    Sens tego zdania sam narzucał się w oczy, ale nie w oczy Mirany - trzeba jasno powiedzieć, bez domysłów, by zrozumiała, ale z drugiej strony... sama tak mówi, że trzeba się domyślać. Różnica światów - nic więcej, ot co.
    - Iść do miasta? Normalnie bym poszła, ale wy tutaj macie inne miasta, prawda? Tłoczne, pełne skał, zbudowane na ziemi która kiedyś wydała potomstwo... Oj... Na samą myśl źle się czuję. Cóż, z kolei ja mogłabym Panią zaprosić do swojego świata, bo ten Wasz niezbyt mym potrzebom odpowiada. Choć tutaj też są moi bliscy... one czują, wiesz? Ta trawa żyje, drzewa także...
    Bolało ją to, jak duże połacie śniegów przygniatały trawę, a mróz wykańczał liście, każąc drzewom rosnąć tylko w spodzie, w korzeniach. Nie mogła jednak nic na to poradzić - jest jedna, sama i może chociaż gadaniem jednej istotce uzmysłowi, że roślinność rozwija się nawet wtedy, gdy tego nie widać po niej. Zawsze to jakiś sukces.
    _________________



    skala mało skał

    x x x x x x
    y y

    Trofea: Złoty Oleś, Srebrny Oleś i, och, kolejny Złoty Oleś.

    Aktualnie przyjmuje posturę Skalnej Panny - górskiego olbrzyma. Z twarzy podobna jak na avatarze powyżej, zaś ogółem sprawa wygląda tak:
    Znacznie chudsza wersja tego olbrzyma: http://bit.ly/1RtdVFI
    I o strukturze nie tylko roślinnej, ale także kamiennej (jak tutaj: http://bit.ly/1NPwCsL). Tak jakby obie obrazki ze sobą wymieszać i odchudzić. I jeszcze nadać trochę kobiecości ^^
    Maggie
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 16 Grudzień 2013, 22:11   

    Maggie nie do końca pojmowała tajemniczą kobietę, która cały czas mówiła dość zawiłym językiem. Jednakże nie prosiła się, by tłumaczyła swoje słowa. Przecież nie chciała wyjść na niedouczoną czy coś... skończyła niby studia, więc jest osobą wykształconą, a tak chociaż się jej wydawało. Jednakże... kobieta pochodziła z innego świata, inaczej na świat spoglądała. Maggie w krainie ludzi się wychowała i miała zapewne inne o nim zdanie niżeli osoba zza drugiej strony lustra. Mag jednak średnio lubiła tutaj przebywać. Kraina Luster była znacznie piękniejsza, intrygująca. Miała w sobie coś, czego ten świat nie posiadał, co samej kobiecie było nieznane, a mianowicie magię i istoty różniące się znacznie od ludzi.
    - Jestem człowiekiem.- Uśmiechnęła się do niej.- Jednakże... mam bardzo słabą odporność. Łatwo łapię choroby.- Spojrzała na kobietę.- Nazywam się Maggie Laugh, przepraszam, że wcześniej się nie przedstawiłam. I tak. Nasze miasta są zupełnie inne od tych, które są w krainie luster. Czasami tam bywam i mam okazję trochę pozwiedzać i zdecydowanie... wasz świat jest o wiele piękniejszy.
    Co do tych roślin to nie skomentowała. W sumie nie wiedziała, co powinna powiedzieć, przecież nie czuła tego samego co ona, prawda?
     



    Strażniczka Gaju

    Godność: Mirana, Miranda.
    Rasa: Uosobienie Natury
    Lubi: Ubóstwia wręcz bliskość z przyrodą, z życiem, ze wszelkim stworzeniem Matki Natury.
    Nie lubi: Wszelkiej, ogromnej przyrody nieożywionej - martwych skał wiecznych miast, bezludnych pustyń.
    Wzrost / waga: od 193 cm / od 71 kg (aktualnie: 294cm / 3 tony)
    Aktualny ubiór: Obecnie jest pozbawiona ubioru, nie licząc paru gałązek pozbawionych liści, wyrastających z niektórych szczelin. W sakiewce, schowanej w skałach ulokowanych na piersi, posiada częściowo przybrudzone ubrania i obuwie oraz materiałowy pokrowiec, a w nim łuk i bolerko niewidko. W sakiewce znajduje się także kilkanaście strzał i animicus na łańcuszku. I jest tam też trochę owoców na drugie śniadanie.
    Znaki szczególne: symbioza z florą
    Zawód: pielęgnacja roślin
    Pan / Sługa: Wierna służka Anastasii.
    Pod ręką: łuk, nóż
    Broń: łuk i kolczan ze strzałami; nóż mysliwski.
    Bestia: Alphard: WichruZew; Reille: PrzyUszek; Świetlista Sierpówkawka: Flara
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Animicus, Bolerko Niewidko
    Stan zdrowia: pełna życia!
    Dołączyła: 25 Lis 2013
    Posty: 140
    Wysłany: 17 Grudzień 2013, 22:08   

    Zakorzenienie się w ziemi pomagało jej w utrzymywaniu ciepła, a raczej dało możliwość utrzymywania niższej temperatury ciała. Czym bliżej do roślinki, tym bardziej je przypomina. Czym bliżej do człowieka, tym słabsza.
    - Myślałam, że ludzie nie zwiedzają innych Krain, że nie są skorzy patrzeć na innych będących różnymi od nich. Ale zdaje się jesteś odstępstwem.
    Jak widać we dwie miały słabość do czegoś zwanego choroba. Mirana także miała choroby - dotykały ją różne niemiłe zdarzenia, chorowała.
    - Obie mamy. Czym dalej mi do ciepła i Flory, tym mam trudniej.
    Przedstawiła się i przeprosiła za zwłokę. Co to oznaczało dla niej? Niezbyt wiedziała co powinno. Wiedziała że niektórzy tak zwykli - przedstawiać się wzajemnie. Postanowiła z tego skorzystać.
    - Strażniczka Gaju. Ale możesz mi której mówić Mirana.
    Nie zauważała różnicy między tytułem przedstawiania się, a imieniem. Sądziła, że to drugie to tylko skrót pierwszego i z tego założenia dała się poznać powyższa wypowiedzią.
    Jedna z jej dłoni zaczęła rosnąć - gałązka wyrastała na przegubie i wiła się po dłoni. Rosła w oczach - powiadają ludzie. To tylko efekt bycia połączonym z naturą - staje się roślinna.
    - "Wasz Świat"? - Powtórzyła - - Raczej nie mam z nim wspólnego nic poza tym, że go odwiedzałam nie raz. Mój świat to te dwa światy, bo w obu roślinność istnieje - taka, którą potrafię zrozumieć. Jestem tak częścią tego jak i tamtego świata. Tylko że tutaj nie potrafię się odnaleźć... miasto mi nie pozwala, zima mi nie pozwala... Więc nie zaglądam tutaj zbyt często.
    Nie zaglądała i zaczynała tego trochę żałować - podobała jej się ta rozmowa - mogła poznać dzielące ich różnice.
    - Znasz może miejsce w okolicy gdzie mogłabym lepiej znosić trudy zimy? gdzie rośliny nie zmagają się ze śniegami?
    Takie miejsce pomogłoby jej lepiej zadomowić się w tym świecie, a jeśli się nie uda - poczeka aż ten kwiecień się skończy i znowu przyjdzie... O ile nie zapomni, o ile rachuba czasu jej nie zmyli w liczeniu miesięcy...
    Maggie
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 31 Grudzień 2013, 11:52   

    Maggie dużo podróżowała po Krainie Luster. Bardzo ją polubiła i gdyby nie to, że tutaj, na Ziemi, miała swoją aptekę, to by już dawno temu się tam przeprowadziła. Mag mogła bez woli podróżować pomiędzy światami dzięki Bursztynowemu Kompasowi, który przenosił ją w dowolne miejsce, jakie sobie zażyczyła. To było naprawdę duże ułatwienie, ponieważ nie musiała z bramy korzystać ani nic w ten deseń.
    - Być może i jestem odstępstwem, ale od każdej reguły jakieś są, prawda?- Uśmiechnęła się do kobiety.- A życie ludzkie jest krótkie, więc trzeba z niego czerpać tyle, ile się da.- Szczególnie moje, dodała potem w myślach. No cóż, nie dość, że ludzie i tak zbyt wiele nie żyją, to jeszcze jej żywot został skrócony przez chorobę. Ile czasu jej zostało? Rok, dwa? Może trzy. A na dodatek jest sama jak palec, nie ma nikogo przy sobie, kto by się nią zaopiekował.- A ja, osobiście, bardzo lubię Krainę Luster. Jest po prostu magiczna. Tyle w niej rzeczy, których tutaj się nie znajdzie. No i świadomość, że są jeszcze inne rasy niżeli ludzie, jest czymś niesamowitym.- Uśmiechnęła się jedynie do Mirany.
    Maggie była naprawdę zainteresowana tym, co mówiła Strażniczka Gaju. Była inna niżeli istoty, które dotychczas spotkała, nawet zza drugiej strony lustra. Zazwyczaj ludzie, i nie tylko, identyfikują się z jednym miejscem, a z Miraną tak nie było. Jej dom był tam, gdzie była flora. To naprawdę było fascynujące. Mag patrzyła się na kobietę i nie mogła nacieszyć wzroku tak naprawdę. To... to było coś pięknego! Uśmiechnęła się delikatnie do Roślinnej, po czym powiedziała:
    - Myślę, że wiem coś na ten temat. Nie czuję się związana ani ze światem ludzi, ani z krainą luster. Tutaj trzyma mnie tylko jedna rzecz, a mianowicie moja apteka. Gdyby nie ona, pewnie bym przeniosła się za drugą stronę lustra.- Westchnęła ciężko.- W świecie ludzi... cóż, raczej się nie znajdzie nigdzie miejsca bez śniegu. Teraz wszystko skute lodem, taka pora roku... ale zawsze można się przenieść do Krainy Luster. Mam coś, co nam w tym pomoże.
     



    Strażniczka Gaju

    Godność: Mirana, Miranda.
    Rasa: Uosobienie Natury
    Lubi: Ubóstwia wręcz bliskość z przyrodą, z życiem, ze wszelkim stworzeniem Matki Natury.
    Nie lubi: Wszelkiej, ogromnej przyrody nieożywionej - martwych skał wiecznych miast, bezludnych pustyń.
    Wzrost / waga: od 193 cm / od 71 kg (aktualnie: 294cm / 3 tony)
    Aktualny ubiór: Obecnie jest pozbawiona ubioru, nie licząc paru gałązek pozbawionych liści, wyrastających z niektórych szczelin. W sakiewce, schowanej w skałach ulokowanych na piersi, posiada częściowo przybrudzone ubrania i obuwie oraz materiałowy pokrowiec, a w nim łuk i bolerko niewidko. W sakiewce znajduje się także kilkanaście strzał i animicus na łańcuszku. I jest tam też trochę owoców na drugie śniadanie.
    Znaki szczególne: symbioza z florą
    Zawód: pielęgnacja roślin
    Pan / Sługa: Wierna służka Anastasii.
    Pod ręką: łuk, nóż
    Broń: łuk i kolczan ze strzałami; nóż mysliwski.
    Bestia: Alphard: WichruZew; Reille: PrzyUszek; Świetlista Sierpówkawka: Flara
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Animicus, Bolerko Niewidko
    Stan zdrowia: pełna życia!
    Dołączyła: 25 Lis 2013
    Posty: 140
    Wysłany: 11 Styczeń 2014, 20:48   

    Miała tą swoją wygodę z kompasem, nie to co Mirana - odwiedzała te szkarłatne otchłanie, korytarze drzwi. Życie za krótkie? Oj, dla Mirany ani trochę nie! Prędzej już za długie, ale nie narzeka.
    - Reguły bywają różne i nie każde odstępstwo jest pożądane. Różnie to bywa, ale chyba miło, że zwiedzasz i Magiczną stronę.
    Nie wiedziała, że rozmawia z osobą której wyznaczono datę śmierci. Sama też za bardzo tego nie pojmowana - dlaczego niektórzy umierają? Przecież nic im nie dolega - gałązki mają całe!
    - Jest wiele różnych stworzeń tego świata. Cieszę się, że jesteś na ich poznawanie otwarta. Niezbyt często tak bywa... ale ważne że jednak.
    Nieraz już spotykała istotkę, która uznawała ją za wypaczającą ten świat swoją obecnością, ale Mirana starała się nie wierzyć w to, a rozmowa z Maggie pozwalała jej tym bardziej umocnić się w wierze, że wcale nie należy do marginesu, a ma te same prawa do życia co inni.
    - Apteka powiadasz? Cóż, zdaje się nie wiem co to takiego. To rodzaj domu? Wybacz, że nie znam się na waszym ludzkim języku.
    Wszystko skute lodem?! A więc nic tutaj po niej - nie znajdzie sobie tutaj miejsca, już teraz odczuwa chłód. Znaczy się może nie tyle chłód, co niską temperaturę.
    - Wielka szkoda... myślałam, że pobędę tutaj dłużej, ale widać nie dane mi to teraz... Cóż, więc... może pokażesz mi ten sposób i się tam przeniesiemy? To raczej bezpieczne, prawda?
    (...)
    I chwyciły dłońmi kompas, nastawili na Krainę Luster i przeniosły się. problem był jednak taki, że coś nie poszło najlepiej... i przeniosły się do zupełnie dwóch różnych miejsc... Cóż, bywa. Ważne, że Maggie dalej miała kompas ze sobą, a Mirana poradzi sobie.

    2x z/t
    _________________



    skala mało skał

    x x x x x x
    y y

    Trofea: Złoty Oleś, Srebrny Oleś i, och, kolejny Złoty Oleś.

    Aktualnie przyjmuje posturę Skalnej Panny - górskiego olbrzyma. Z twarzy podobna jak na avatarze powyżej, zaś ogółem sprawa wygląda tak:
    Znacznie chudsza wersja tego olbrzyma: http://bit.ly/1RtdVFI
    I o strukturze nie tylko roślinnej, ale także kamiennej (jak tutaj: http://bit.ly/1NPwCsL). Tak jakby obie obrazki ze sobą wymieszać i odchudzić. I jeszcze nadać trochę kobiecości ^^
     



    Bioarcheolog

    Organizacja MORIA: Naukowiec
    Godność: oficjalnie: Vega Jardine; dla Morii: Apryline Moss
    Wiek: 32 lata
    Rasa: Człowiek
    Lubi: kości, stare rzeczy, grzebanie w ziemi
    Nie lubi: zazwyczaj tego, co magiczne. W szczególności tego, co jest jej nieznane.
    Wzrost / waga: 162cm / 56kg
    Aktualny ubiór: Fabuła: http://www.true-gaming.ne...eed-Unity-9.jpg Retro: glany, dresy, koszulka i kurtka.
    Znaki szczególne: różowe włosy!
    Zawód: bioarcheolog i przewodnicząca jednostki archeologicznej.
    Pan / Sługa: - / (niby)Duma
    Pod ręką: Fabuła: broń do walki wręcz, stary, podróżny plecak, wypchany różnościami. Retro: drobiazgi w kieszeniach, telefon, radar
    Broń: futurystyczna, składana broń do walki wręcz
    Bestia: Estris (Cienista)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Bohaterów (w Ostrzu z FF), Rubinowe Serce, Blaszka Zmartwienia, Tęczowa Różdżka, Bolerko-niewidko, Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.)
    Kryształ: 3,2g
    SPECJALNE: Mistrz Gry
    Dołączyła: 31 Mar 2014
    Posty: 319
    Wysłany: 1 Grudzień 2014, 20:46   

    Prolog dla misji w Kopalni



    Vega i Raccoon - to nie jest przypadkowe towarzystwo.

    Dotąd widzieli się dwa razy. Za pierwszym spotkali się na filiżance czekolady w pijalni, gdzie Szopek miał okazje poznać jej młodość, zarys biograficzny ostatnich lat i zakręcony charakter, który ukazała w grach słownych. Kolejnego dnia zadzwonił Szopek, sugerując spotkanie za parę dni.


    Vega spacerowała pewnego razu po galerii handlowej. Wypatrując ładnej bluzki z zawieszonych kilkudziesięciu, posłyszała rozmowę dwójki dziewczyn, mówiących między sobą o kryształach. Magicznych, zapewniających dodatkowe właściwości posiadaczowi, takie jak lepsze widzenie czy nawet ujawnianie się magicznych zdolności. Śmiała się pod nosem z tych wymysłów, ale tego nie zauważyły. Albo nie chciały pokazywać tego.


    Po pierwszym spotkaniu z kolegą z dawnych lat, spacerowała uliczkami obcej sobie dzielnicy, licząc, że nikt jej nie rozpozna. Chłodna pogoda jej sprzyjała - szalik, kaptur, czapka - i ani kłosa różowości nie było widać, a z twarzy zostały na odkryciu zmarznięte oczy i nosek!
    W ostatniej chwili zdecydowała się zatrzymać, słysząc słowa: "magiczny kryształ". Stojąc za winklem, nastawiła uszu (czyli uścisk szalika się poluzował, a czapka jakoś mniej ciasnawo dolegała). Niby mało znaczące słowa, ale wypowiadał je męski głos, co nie pasuje do bajkowego tematu. Wychylenie się pozwoliło dojrzeć jak w zakamarku pomiędzy budynkami waćpan w garniturze od Armaniego, z teczką w dłoni, rozmawia przez telefon. Kilka merów odległości i późna pora pozwalały jej być mało zauważalną i posłyszeć dalszą część rozmowy. Dowiedziała się o ich magicznej mocy, o polepszaniu zmysłów. Opisywał je tak samo jak te dziewczyny sprzed ponad tygodnia. Powiedział też o ich dokładnej lokacji - Kraina Luster, niedaleko herbacianych łąk.
    Wywęszyła grubszą sprawę, którą musi zbadać.


    Nadszedł dzień kolejnego spotkania z Raccoonem. Spacerowali w pobliżu lasu, o poranku, będąc wcześniej na grzybobraniu. To zapewne był pomysł Vegi, która chciała uczynić parę słoików z marynowanymi grzybkami na zimę. I oczywiście wrobiła go w niesienie wiklinowego kosza.
    Pokazywała mu na telefonie zdjęcie dużego grzyba z przedziwnym kapelusikiem, jakiego kiedyś znalazła w tym lasku. Niechcący, a chcąc zebrać włos z powierzchni ekranu, nacisnęła parę razy i wróciła do menu głównego, gdzie znajdowała się między innymi notatka:

    ”poszukać informacji o magicznych kryształach.
    Herbaciane;
    zwiększają zdolności
    #potwierdzoneinfo.

    Szop się tym zainteresował, bo jego obiekt westchnień nieskutecznie usiłował przesunąć ekran w górę - niepewnie leżący w dłoni telefon wymknął się z rękawicy. I po co te ekrany obsługiwane przez rękawiczkę tworzą?!
    Więcej niż zarumieniła się - nabrała bogaty buraczany kontrast.
    Zapytał bezpiecznie, raz. O raz za wiele - wygadała się.
    - Nie bądź głupi i nie udawaj, że nie wiesz o Krainie Luster. Ona pełna jest magii, ona istnieje tuż obok. Słyszałam z paru źródeł o kryształach, poszukałam w Internecie... Takie coś istnieje, a ja znam sposób by się do kopalni dostać.
    Tyle tylko, że nikt jej nie raczył napomnieć, że kopalnie są strzeżone i byle śmiertelnik tak zwyczajnie nie wyrwie sobie ich kawałka, z pomocą kilofu, w jednym z korytarzy. Ale to dla niej mało istotny szczegół.
    - Chcę się tam wybrać. Pewnie teraz już mnie samej nie puścisz... No cóż. W sumie i tak zamierzałam ci powiedzieć. - wywinęła się, co można było po niej dostrzec.


    Spotkali się trzeci raz, ten obecny. Ona dalej była taka odmłodzona. W jednym z lasów, gdzie zamierzała użyć Bursztynowego Kompasu. Nie wiedziała tylko, że ten przenosi tylko jedną osobę - poprzednio jakimś sposobem dostała się wraz z Morim - i o tym poprzednim razie chciałaby prędko zapomnieć, bo najlepiej to nie wygląda – do tej pory ma bliznę na udzie i zostanie jej na dłuższy czas. Choć lekarze mówili, że powinna zniknąć. Oby.
    [color=#aaaaaa]- Kraina Luster, Kopalnia Kryształów! - Wykrzyczała kolejny raz, łącząc jedną dłoń bezpośrednio z jego, a drugą również, lecz poprzez kompas.
    Nie zadziałało. Pewnie zasugerował, że może nie ma takiej lokacji, albo że musi podać dokładny namiar.
    Ze złości oddaliła się w głąb drzew, a Szop pędził za nią. Miała ze sobą plecak z wyposażeniem na taką misję raczej odpowiednim, on pewnie też coś miał w zanadrzu.
    Idąc tak, nagle znikła między dwoma drzewami. Szop pobiegł za nią i także znikł niespodziewanie.
    Jak to się stało? Znajdzie się parę sposobów na wyjaśnienie. Najważniejsze, że jest to prolog dla misji rozgrywającej się tutaj: kilk (event w Kopalni)

    z/t
    _________________

    y y x x x x x x x x y




    Arystokrata

    Godność: Nathan Raccoon Chavc
    Wiek: 31 lat
    Rasa: Człowiek
    Lubi: Lisę, muzykę
    Nie lubi: wspomnień, kłamstw, MORII
    Wzrost / waga: 192cm/79kg
    Aktualny ubiór: biała koszula z kołnierzem oraz podwiniętymi do łokcia rękawami, którą wpuścił w czarne jeansowe spodnie spięte paskiem z ładnie zdobioną klamrą i na którą narzucił kamizelkę koloru spodni. do tego ciemne buty a la kowbojki, kilka rzemyków w roli bransoletek na prawym nadgarstku, srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie połowy serca ukryty pod koszulą oraz szara torba, w której miał najpotrzebniejsze rzeczy
    Znaki szczególne: złote oczy, kolczyk w lewym uchu
    Zawód: projektant, krawiec, rzadko kelner w klubie Na Gorąco
    Pod ręką: portfel, klucze, telefon, paczka fajek, zapalniczka, Lilio-Róża przypięta do kołnierza, Blaszka zmartwienia (pół) na srebrnym łańcuszku, Lisa ukryta w odmętach torby
    Broń: Ruger New Model Super Blackhawk (Lisa)
    Nagrody: Tęczowa Różdżka, Lilio-Róża (za wydarzenie teatralne), Blaszka Zmartwienia, Zegarmistrzowski Przysmak (2szt.)
    Stan zdrowia: dobre pytanie
    Dołączył: 24 Cze 2014
    Posty: 142
    Wysłany: 1 Grudzień 2014, 20:51   

    Długi czas po spotkaniu z Vegą w Domie Czekolady nie mógł zasnąć, choć i do mieszkania nie wrócił prosto po zakończeniu tamtego wspaniałego dnia. W pierwszej kolejności musiał się upewnić, czy dziewczyna bezpiecznie dotrze do siebie, bo z jej młodym wyglądem nie było rozsądnym panoszyć się po mieście po zmroku, a następnie kiedy już drzwi się za nią zamknęły ruszył przed siebie, nawet nie zastanawiając się dokąd właśnie zmierza. Nie cel był dla niego ważnym, a to by na spokojnie i świeżo po wydarzeniach wszystko przemyśleć. Oczywiście naszło go wiele wątpliwości, co części sytuacji z dzisiejszego dnia, ale w tym momencie nie mógł już tego w żaden sposób zmienić, co najwyżej postarać się by kolejnym razem poszło inaczej. No właśnie, bo już chwilę po rozstaniu z nią pomyślał o następnym spotkaniu.

    Tak i też się stało, niedługo po tym - aby nie wyszedł na natrętnego lub może jakiegoś zakochanego, odczekał kilka dłużących się w samotności dni - nie musiał się długo zastanawiać i wybrał jej numer, by umówić się na najbliższy wolny termin. I dziś właśnie był ten dzień. W przeciągu tego czasu w życiu Szopa niewiele, można śmiało powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Nie miał groma obowiązków, stałej wymagającej stawiania się w określonych godzinach pracy, współlokatorów, których uciszałaby zaalarmowana policja czy nawet najzwyklejszego pupila domowego domagającego się spacerów, bo w przeciwnym razie załatwiał swoje potrzeby w buty lub też rozszarpywał panoszące się po całym domu projekty ubrań. Tak, ich kilka udało mu się stworzyć, Vega dała mu nutkę natchnienia. Jednak nie każdy nadawał się do uszycia, większość to po prostu osobiste fantazje, niedostępne dla nikogo poza nim samym. Dziewczyna miała szczęście, że nie potrzebował wielu godzin poświęcać na sen, aby czuć się w pełni wypoczętym, choć propozycja grzybobrania bardzo go zdziwiła. Nie mniej, z daleka od ludzi - nie ma więc co narzekać i z chęcią przystał na tę propozycję. Ubrał się cieplej, w płaszcz, bo i na zewnątrz temperatura zaczęła spadać. Miał nadzieję, że znała się na zbieraniu właściwych i nie spróbuje go w późniejszym czasie nimi otruć lub odprawić innych rytuałów. Choć sam nie raz w dzieciństwie towarzyszył w takich wyprawach rodzicom, co jesienią było dla nich naturalnym zajęciem, to nieszczególnie przywiązywał do tego uwagę, zazwyczaj pochłonięty wygłupami z młodszym bratem lub przysiadając gdzieś na pieńku z notatnikiem w ręku tworząc coś, co wtedy jeszcze nazywał prawdziwymi dziełami sztuki. Tym razem jednak został wrobiony w czarną robotę, czyli usługiwanie Pannie Vedze w postaci noszenia za nią koszyka z grzybami. O dziwo nawet nie zamarudził, ba, czuł się potrzebny! (:D) Po skończonym i patrząc po zawartości i ciężkości koszyka, polowanie mogli uznać za udane, jednak Vega pragnęła mu udowodnić, że przyniósł jej pecha i tym razem nie znalazła tak wielkiego okazu jak podczas jednego z poprzednich razów. A przynajmniej w ten sposób to sobie tłumaczył, śmiejąc się pod nosem z jej nieporadności w posługiwaniu się telefonem w całym ekwipunku samemu nie mając zamiaru przyłożyć do tego ręki, by odbierać sobie zabawę. Nachylał się nad nią w oczekiwaniu na zdjęcie, jednak to nie jego się doczekał, a notatki bez ładu i składu i nie wiedział czy o nią dopytywać czy odpuścić, lecz widząc jak telefon wypada jej z rąk roześmiał się nie mogąc więcej wytrzymać.
    - Daj tu kobiecie trochę techniki do ręki. - Westchnął podnosząc z ziemi jej urządzenie, otrzepując i podając właścicielce. - To namiary na jakiegoś dealera? Trzymasz się tak dobrze, bo konserwujesz się narkotykami? - I ten pomysł wydał mu się absurdalny, ale na przekór myślom zachowywał powagę. Nie spodziewał się tego co usłyszy, dlatego w moment cisnący się na twarz uśmiech odpuścił. Kto by pomyślał, że Vega zamierza się wybrać do jakiejś Kopalni, o których istnieniu nie słyszał, ale wszystko tam zdaje się było możliwe, i to jeszcze planowała zrobić to sama. Pewność co do tego, czy rzeczywiście miała zamiar mu o tym powiedzieć była wątła w jego mniemaniu. Postawił koszyk z grzybami na ziemi, a wolnymi dłońmi chwycił za jej ramiona. - Domyślam się, że jesteś z tych, co to w życiu mężczyzny nie potrzebują, a i tak świetnie sobie poradzą, ale do cholery, Vega, to jest niebezpieczne! Nawet nie wiesz co by mogło cię tam spotkać, Kraina Luster nie zawsze musi się okazać przyjazna dla takich jak my. Powinnaś powiedzieć mi o tym od razu, bo masz całkowitą rację - samej cię tam nie puszczę, umarłbym tu ze strachu. Choć i tak dostarczasz mi tak wielu skrajnych emocji, że nie wiem czy nie zejdę niedługo na zawał. - Zsunął dłonie na jej łopatki, po czym zdecydowanym ruchem przysunął ją do siebie, tak, że wylądowała w jego objęciach. - Będziesz musiała się zająć moim sercem, pani doktor.

    Bez względu na to jak skończyło się ich poprzednie spotkanie, po niedługim czasie dane im było zobaczyć się znów, by tego właśnie dnia wybrać się do Kopali Kryształów. Tak jak i towarzyszka, posiadał niewielki plecak, wyglądający bardziej jak czarny worek z najpotrzebniejszymi rzeczami, jakie wyczytał, że mogą mu się przydać przy tego typu wyprawach. Oczywiście na magię nic nie mogło ich przygotować. W jaki sposób mieli się tam znaleźć wciąż pozostawało dla Nathana zagadką. Vega ponoć miała plan. Plan, co go wcale nie zdziwiło, okazał się spłatać im kolejnego psikusa i nie wypalić. Spojrzał na dziewczynę, która trzymała w dłoni ten postarzały kompas.
    - Czuję się jak bohater Harrego Pottera, dobrze, że nie przeniosło nas do niewłaściwej lokacji. - Tak, mimo wyobcowania i on znał ten film. - Na pewno wiesz jak to działa? Może zbyt wiele kopalni istnieje w tamtym świecie? - Różowowłosa oddaliła się od niego, lecz chyba nie było to z jego winy, te słowa raczej urazić nie mogły. Ruszył w chwilę potem trzymając się na wszelki wypadek kilka kroków za nią, ale przystanął nagle z otwartymi w zdziwieniu ustami, gdy Vega... no po prostu ZNIKNĘŁA! - Vega? Vega! - Nim się spostrzegł, sam dołączył do niej w innym świecie, zaraz po tym jak postawił kilka kroków na przód.

    zt
    _________________
    Sally
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 12 Kwiecień 2015, 19:01   

    Po wylądowaniu już bezpośrednio w Świecie Ludzi, trafiła tradycyjnie w góry, które kawałek oddalone były od miasta. Po samym centrum nigdy nie odważyła się spacerować, toteż i teraz planowała to odpuścić. Fakt, była okryta kapturkiem, a na dodatek nie posiadała ponadprogramowych części ciała, które już w pierwszej chwili rzuciłby się w oczy. Dla samej siebie wyglądała naturalnie, ale bała się, że nikt więcej w ten sposób na nią nie spojrzy. Każdy od razu zauważy drewnianą kukiełkę, tak bardzo inną od nich samych. Tu musiała się kryć, innego wyjścia nie było.
    Z wiolonczelą na plecach, nogi zaprowadziły ją pomiędzy drzewa, na wąską ścieżkę w lesie, otoczoną przez tutejszą wspaniałą roślinność. To miejsce z całą pewnością nie zaprowadzi jej do kobiety, którą pragnęła znaleźć. Od czegoś zacząć musiała, a szczerze nie miała ani jednej wskazówki, gdzie by mogła jej szukać. Jedyne, co było wiadome, to słowa tego, zdecydowanie zbyt nachalnego Głupiego!, Opętańca. Znał kiedyś kogoś, kto wyglądał jak ja i był człowiekiem? Czy to możliwe, że taka naprawdę istniała? Że jest tak bardzo podobna i nie jestem stworzona wyłącznie wedle Jego wizji?
    Natychmiast odrzuciła te myśli. W to wierzyć nie chciała, nawet jeśli było prawdą. Teraz i tak nie miała już szansy niczego się dowiedzieć.
    Więc po co jej ta kobieta? Przecież mogła już dawno nie żyć, kto wie ile lat temu Kaito miał okazję ją znać. Nadzieją matką głupich, szukanie igły w stogu siana i tym podobne... To zdecydowanie nie było możliwe.
    Rozczarowana swoimi wnioskami przysiadła na pobliskim powalonym pniu drzewa, stopami ledwo co dotykając zielonej trawy podłoża. Był tu dość mokro, czego w planowaniu drogi nie wzięła pod uwagę, a wolała się nie przemoczyć, drewno różnie to znosiło. Podparła poliki na swoich dłoniach i gdyby była bardziej ludzka, teraz uznałaby to za odpoczynek. Ale tego nie potrzebowała, niczego nie potrzebowała, była samowystarczalna.
    Huh, ale uczuciem sama siebie nie obdarzy, jakimkolwiek, nawet tym najmniejszym.
    Ymel
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 12 Kwiecień 2015, 21:44   

    Dziwne rzeczy, dziwne, psy i dziwne sny. Jak słodko, uroczo i w ogóle to chodźmy się pociąć. Choć w sumie to nie. Bo jeszcze rodzice wyrzucą Memento coby im o głupiej córce nie przypominał i co wtedy?
    No i będąc martwym zdecydowanie nigdy nie wyda książki. A do tego dopuścić nie można.
    W każdym razie skąd takie ponure myśli? Może to podmokłe środowisko tak na nią wpłynęło? Możliwe, możliwe. Choć niekoniecznie. Równie dobrze mógł to być po prostu jeden z tych bardziej ponurych, bardziej niechcianych dni. Tych depresyjnych. Bo pogoda nie taka, bo rodzice nie tacy, bo wszystko dookoła i jeszcze szkoła i sny i jeszcze... Zaraz, co tam jeszcze? Ah, ponure myśli i spotkanie z Dee Dee. Musi jej w końcu powiedzieć bo nie wytrzyma. Komuś, komukolwiek... A że ma tylko ją, to biedaczka musi to znieść.
    Plus jest taki, że na pewno nikt niepowołany się nie dowie. Ah, te zalety posiadania aż jednej przyjaciółki.

    Szła przed siebie, a Memento radośnie dreptał koło jej nóg, co jakiś czas wąchając coś to tu, to tam. Smycz odpiętą trzymała w ręce wepchniętej w kieszeń, gdyż tak w sumie to psowaty nie potrzebował niczego takiego. W mieście też by nie musiała, ale z drugiej strony był tak ufny, że jeszcze poszedłby za kim obcym, a później farba z ogona by zeszła i byłby kłopot... Więc jednak smycz.
    Skakała prze co bardziej podmokłe tereny, przemieszczając się całkiem sprawnie w środowisku które znała i stosunkowo rozumiała. No bo to tylko podmokły las. Mogło być gorzej. Bywało gorzej. A ona już znała to miejsce.

    Za to dużo osób go nie znało. I się topiło. Albo choć miało kłopot z wyjściem i później narzekało. Ah, słodcy idioci. Pchać się gdzieś, nie mając o niczym pojęcia i później posiadając czelność, by narzekać, że coś jest nie takie jak im się wydawało.
    Na przykład ta pani. Panna. Panienka. Czerwonka. Prawie jak Dee Dee w niektórych etapach swojej kariery z farbowaniem włosów. Ale Dee Dee nie miała nigdy takich długich...
    Zaraz, to nie o tym. Włosy faktycznie ma ładne, no aleee... Siedzi na pieńku, w podmokłym otoczeniu, a na plecach ma wiolonczelę. Wiolonczelę. Czaicie? Wiolonczela to jedna z tych rzeczy - obok masek, kotów, oczu, superbohaterów i jeszcze kilku drobnych rzeczy - które Ymel bezwzględnie uwielbia, kocha i ma manię. Szczególnie, jeśli pojawi się w piosence niekoniecznie klasycznej. Pop, rock, może być nawet metal - wiolonczeeeeelaaaaaa.~
    Dobra, co nastka robi w środku lasu z wiolonczelą. Jeszcze, nie daj bóg, zepsuje piękny instrument i tyle będzie z tego dobrego.
    Na szczęście dla Ymel Memento postanowił obwąchać dziewczynę, zdecydowanie od razu próbując się dobrać do jej włosów.
    - Memento nie! - krzyknęła Ymel podbiegając do psa i odciągając go od dziewczyny, żeby jej tych włosów nie zjadł. Bogowie, dlaczego on miał taki pociąg do rzeczy, które są kolorowe? Czy to ma jakiś związek z jego ogonem?
    Złapała go za obrożę, pociągnęła do tyłu i sprowadziła do pozycji siedzącej, przykucając przed nim i patrząc mu w oczy.
    - Nie jemy niczyich włosów, rozumiesz? - powiedziała mu bardzo wyraźnie, a pies zrobił smutne oczy szczeniaczka. Blondynka westchnęła zniechęcona po czym odwróciła się do dziewczyny. - Przepraszam za niego.
    Sally
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 14 Kwiecień 2015, 17:18   

    Wpatrywała się w korony drzew, które w większości przysłaniały jej dostrzeżenie tutejszego nieba. Za każdym razem przebywając w Świecie Ludzi odnosiła wrażenie, że jest ono inne, zdecydowanie różni się od tego w Krainie, choć uzasadnić tych różnic nie potrafiła. Sama jego nie magiczność była już bardzo interesująca, na tyle, że nawet jeśli minęłyby godziny, ona jak zawieszona w czasie nieustannie je podziwiała. Było tu pięknie, potrafiła to dostrzec w każdym źdźble trawy. I świadomość, że jest to teren podmokły, gdzie czekać może wiele niespodzianek w najmniej oczekiwanych miejscach, co dla niej samej było wielkim problemem, zostawała przyćmiona w obliczu malowniczych krajobrazów oraz całego nastroju tu panującego. W tle oczywiście doszedł akompaniament przeróżnych ptaków, ganiających za sobą i wprawiających w ruch nie jeden samotny liść, a wiatr hulał między pniami zapewne przyjemnie muskając jej ciało. Zapewne. Bo tego wiedzieć na pewno nie mogła. Znów ubolewała nad tym faktem. Nie czuła się gorsza będąc drewnianą Marionetką, jednak zawsze w sercu pojawiała się kująca igiełka zazdrości wobec wszystkich, którzy w zupełnie inny sposób doświadczali tak przyziemne rzeczy, czasem nawet nigdy ich nie doceniając. Ech, ludzie...
    Ciche szelesty nasilające swoje natężenie przykuły jej uwagę. Powątpiewała, aby należały do drobnego zwierzątka, dlatego spojrzenie skierowała w dal, gdzie wydawało jej się je słyszeć. Zbliżały się, dość nierówno, czasem może nawet chaotycznie, by ostatecznie przyspieszyć i zakończyć swoją drogę przy samej Marionetce. Z uwagą przyglądała się to zwierzęciu, które za cel obrało sobie jej czerwone włosy, to dziewczynie do niego podchodzącej i odciągającej od niewątpliwie ciekawego zajęcia. Jeden podziwia przyrodę, inny gryzie włosy. Ani trochę kukiełki to nie obraziło, wręcz wywołało bardzo szeroki uśmiech. Zainteresowanie, jakiekolwiek, ze strony innych stworzeń było dla niej naprawdę ważne. Coś jak tlen dla żywych istot. Znaczy – tych, które go potrzebowały.
    Zacmokała do... Czym on tak naprawdę był? Zdawało jej się, że miała okazję widzieć coś na jego podobieństwo w którymś z zakątków Krainy Luster, ale tyle tego było, że trudno wszystko spamiętać. W każdym razie, wyciągnęła dłoń w jego stronę w nadziei, że ten da się pogłaskać i oczywiście właścicielka nie będzie miała wiele przeciwko.
    - Nic się nie stało, naprawdę. Jest uroczy, to i włosów na niego nie byłoby szkoda. – Zachichotała, choć doskonale wiedziała, że z tymi marionetkowymi to różnie może być, i tym razem zainteresowanie okazała dziewczynie. Cieszyła się, że ktoś pojawił się na jej drodze, przemierzanie światów w samotności zawsze było gorszym od tego, gdy się miało towarzystwo. Szczególnie takie, które dany obszar znało. A ta tutaj do dzikusów chowających się po lesie chyba się nie zaliczała.
    - Jestem Sally, m... – Marionetka, ta? Za duże zaufanie blondynka wzbudziła w pierwszej chwili, dlatego całe szczęście, iż ta zdążyła się opamiętać nim powiedziałaby za dużo. Choć jej inność na pewno da się we znaki. - Miło tu kogoś spotkać. Twój pupil to Memento, tak? Ciekawe stworzenie, szczególnie ten nietypowy ogon. – Ześlizgnęła się z pnia, kucając przy nim wciąż szczerze się uśmiechając, a teraz mając możliwość bliżej mu się przyjrzeć.
    Ymel
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 26 Kwiecień 2015, 21:18   

    //Chyba nie zaznaczyłam zbyt wyraźnie, że ogon Memento jest w tej chwili pofarbowany na odpowiedni kolor, by się nie wyróżniał, przepraszam. ._.

    Bogowie, czyżby farba zeszła?! Przestraszyło ją to i to dość bardzo. Serce zabiło szybciej, oczy się rozszerzyły. Ale szybkie zerknięcie na ogon ją uspokoiło - wciąż tak rudy jak cała reszta psowatego. Znaczy, no, podobnie ruda. W sumie to dobrze, że w ogóle ruda. Cholernie ciężko było zafarbić tą tęczynkę ja w miarę jednolity kolor, i wyszło coś w stylu... Eee... Szerokiej gamy rudości. Więc może po prostu komentowała ten ładny, puchaty i niezbyt jednolity styl? A może... Może niechcący dawała znać, że coś wie o magicznych?
    Ej, Ym, spokojnie. Jesteś paranoikiem i masz skłonności do teorii spiskowych, nie leć od razu w kierunku takowych, poprzez kilka słów, które zostały wypowiedziane. Pamiętasz tą sytuację, co ogłosili w szkole konkurs na wyjazd za granicę i usłyszałaś na korytarzu, jak dziewczyna z twojej klasy pyta się "a gdzie tak w ogóle jadę" zanim jeszcze wzięła udział w konkursie? No, pamiętasz i co w związku z tym, skoro ta dziewczyna faktycznie pojechała a ty dalej nie wiesz, czy to faktycznie było ukartowane czy też to tylko przypadek? No więc to w związku z tym, że tym razem się spytaj zamiast tworzyć dziwne wizje i później żałować, że nie wiesz jak było na prawdę.

    Podrapała psa za uchem i spróbowała się uśmiechnąć do dziewczyny. W sumie nie miała pewności, czy jej to wyszło - ostatnia sesja zdjęciowa wyraźnie wykazała, że nie zawsze się uśmiecha, gdy myśli, że się uśmiecha - więc uśmiechnęła się szerzej, niż normalnie i popatrzyła na to, co dziewczyna zostawiła na pniu.
    - Tak, Memento. A ja Ymel - przedstawiła się i przez chwilę milczała, tylko się uśmiechając i głaszcząc delikatnie psa po głowie.
    No tak, w sumie włosy by odrosły więc i nie szkoda, ale by bolało, a na masochistkę to nie wyglądasz.
    O tak, zdecydowanie ma fajny ogon, taki milusi!
    Masz ładne włosy.
    Masz ładne oczy.
    Ładna jesteś, wiesz?
    W sumie to nie tyle miło, co ciekawie spotkać kogoś w środku tego lasu. Wiesz, że można się tutaj utopić o ile się nie wie, jak chodzić?

    Tyle możliwości, by coś powiedzieć, zahaczyć o jakąś część rozmowy... No jakąkolwiek! A ona nie wie co powiedzieć. Niestety w tym wypadku to norma - podtrzymywanie rozmowy z nieznajomym zazwyczaj zostawia znajomym, albo słucha jak nieznajomi rozmawiają by włączyć się dopiero w momencie gdy czuje się już pewniej...
    No ale przecież postanowiła, że będzie na tyle ogarnięta, by w końcu się zacząć odzywać, tak? To niech się do cholery odzywa!
    - Cospleyujesz Czerwonego Kapturka? - wypaliła w końcu, przekrzywiając przy tym głowę i patrząc na uroczą dziewczynę.
    Ej, czy z jej dłońmi nie było coś nie tak?
    Przestań być paranoikiem.
    Sally
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 28 Kwiecień 2015, 19:02   

    /Wybacz, mój błąd. Za dużo Bestiariusza, za mało Twojego posta. T.T'

    Ogon zwierzęcia już przestał wzbudzać w niej tak wielkie zainteresowanie, pomimo swojej nietypowości, a także diabełka siedzącego na ramieniu, który szeptał, że wyraźnie jest z nim coś nie tak, że można by temu przyjrzeć się bliżej. Bez większej krępacji by to uczyniła, ale Memento właścicielkę posiadał, co więcej stała ona tuż obok, toteż każde irracjonalne zachowanie nie było pożądane. Nie przybyła do Świata Ludzi z zamiarem odstraszenia kolejno napotkanych ofiar.
    Podniosła się do pionu, otrzepując tył swojego czerwonego płaszcza, który miał wątpliwą przyjemność bliższego zapoznania się z tutejszą glebą, do tego stopnia, że ta nie chciała się z nim nawet rozstawać. Jeszcze tego brakowało, żeby cała umazana błotem przechadzała się miejscowymi ulicami. Dość niefortunnie trafiła na te podmokłe tereny, lecz póki zachowywała należytą ostrożność, wierzyła, że wyjdzie stąd w nie gorszym stanie niż weszła.
    Teraz całą uwagę mogła skupić na dziewczynie. Była mniej więcej tego samego wzrostu, o blond włosach i jasnych oczach, co dawało idealne połączenie. Musiała być dość młoda lub też tak dobrze jak na swój wiek się trzymać i co najważniejsze, przyjemnie Marionetce się na nią patrzyło. Niczym jej nie odpychała, nawet w słowach zdawała się być przyjazna, a to tylko mocniej działało na korzyść Ymel. O ile za taką chciała być postrzegana.
    Słysząc nazwę baśniowej postaci nie w pierwszym momencie skojarzyła o co ją pyta. Bo choć w Krainie wiele informacji na ten temat krążyło, sama także szukała ich więcej, na własną rękę. W końcu podróży do tego świata nie chciała ograniczać jedynie do przyjdź-zdobądź-przynieś. I głębiej się zastanawiając, dziś rzeczywiście mogła ją przypominać, niemalże wyglądać identycznie. Pierwszoplanową rolę w teatrze kukiełek mam w garści. Jak nic zrobiłabym tu nie małą karierę, będąc obiektem zachwytu ludzi. Musiała wpaść w naprawdę dobry humor, w żaden sposób nie urażając tej rasy.
    - Staram się wczuć w rolę, jednak chyba kiepsko mi to idzie. Ani babci, ani wilka, w koszyczek też się nie zaopatrzyłam. – Zaśmiała się perliście. No tak, zamiast koszyka, towarzyszył jej futerał... Coś za coś.
    Na chwilę zapomniała o symulowaniu wszelkich ludzkich odruchów jak oddychanie czy mruganie – przeraziła się, gdy Ymel baczniej jej się przyjrzała. Nie mogła się ujawnić, a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie każdy człowiek zrozumie, nie każdy zaakceptuje. Och, reszta jest po prostu bandą kretynów! Uspokój się, Sally, inaczej wszystko mocniej rzuci się w oczy. Powróciła do ludzkiego funkcjonowania, westchnęła i rozejrzała się po okolicy, zawieszając wzrok na jednej z gałęzi, na której gościł mały kolorowy ptaszek.
    - Ten las chyba nie należy do najbezpieczniejszych. Im głębiej się w niego zapuszczać, tym więcej niespodzianek. Szkoda, że nie wszystkie są z gatunku tych przyjemnych. Często tu bywasz? Bo ja chyba po raz pierwszy, ale mimo wszystko podoba mi się to miejsce, z daleka od zgiełku miasta. – Miała nadzieję, że niepotrzebnie nie przerazi dziewczyny swoim gadaniem. Niczego złego w zamiarach nie miała, ani też stawania się nagle z Kapturka złym Wilkiem. - Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko, może przejdę się w wami kawałek? Siedzenie na pniu już zaczynało mnie nudzić. – Skłamała. Często lubiła gdzieś zastygać w miejscu i spędzać tak niezliczone ilości minut czy godzin, czasem nie chcąc się z tego letargu wybudzać. Ale teraz, skoro miała przyjemne towarzystwo, nie powinna przepuszczać takiej szansy, nawet za cenę rozpoznania w niej drewnianej Marionetki.
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 9