• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Kwiecista Łąka » Wielkie Kamienie
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
    Auri
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 21 Kwiecień 2014, 16:23   

    Nie dość, ze mała przyjęła jej towarzystwo, to na dodatek jeszcze ją usadziła. Wydawała się milutka. Na dodatek zaproponowała podzielenie się swoim posiłkiem! Auri nie miała dużo styczności z dziećmi, miała wrażenie że w krainie luster one nie istnieją, albo nie wychodzą z domu. Możliwe też, że wszystkie wyginęły. Nie w sumie to chyba nie było możliwe. Więc była zauroczona tą mała. Nie śmiała więc nadużywać jej zapasów.
    - Nie dziękuję, mam swoje kanapki.
    Przynajmniej tak jej się wydawało. Sięgnęła do bezdennej sakwy. Pogrzebała chwilę, macając wszystko co trafiło pod rękę, i wreszcie coś znalazła. Całkiem pokaźnej grubości kanapka, zawinięta w sreberko. Dziwne. Zwykle nie robi kanapek, bo potrzeba jej dużo koncentracji żeby rozróżnić ser od szynki, a ona mięsa nie je. Rozwinęła sreberko, od razu rozpoznała, że jest tam na pewno sałata, i powąchała kanapkę. Zdecydowanie ser, na dodatek jeden z tych śmierdzących. Wzruszyła ramionami i wzięła porządny gryz. To nie ona robiła tą kanapkę. Ta była z ciemnego pieczywa, a takiego Auri nie lubiła.
    Wróciła myślami do dziewczynki. Nutella? Przewertowała swoją pamięć. Nic nie znalazła pod tą nazwą. Można robić kanapki z tabliczką czekolady? Niezwłocznie zadała to pytanie na głos.
    - Jak to? Masz kanapkę z tabliczką czekolady?
    Ryana
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 21 Kwiecień 2014, 16:39   

    Bardzo byłam szczęśliwa. Mogłam komuś pomóc. Zrobić komuś przyjemność. Widocznie dziewczyna była bardzo zadowolona. Usiadłyśmy obok siebie. Spojrzała się na dziewczynę, która szukała swoich kanapek. Mogłabym jej pomagać, ale nie wiem czy mama się zgodzi. No cóż, pomocy się nigdy nie odmawia.
    - Wiesz, jak chcesz, zawsze Tobie mogę pomóc, jeśli jest trudno cos wyszukać.
    Zaproponowała. Kanapki miała najzwyklejsze. Ciemny chleb, prawdopodobnie masło, ser. Widać, że strasznie się skupiła nad tym jedzeniem. Czuła sama, po przez to, że jednak ma wyostrzone zmysły, że to taki ser, który nie posiada ciekawego zapachu.
    Zdziwiłam się, dziewczyna nigdy nie wiedziała o Nutelli! To bardzo ciekawe doświadczenie. W takim razie, skąd ona się urwała. Albo faktycznie, nie lubiła słodyczy. Też była niewidomą, więc nie mogła wiedzieć co to jest Nutella. Nie wiedziałam. Jak to jej wytłumaczyć? Postanowiłam, że wezmę jej kanapkę i dam jej swoją.
    - Powąchaj. Spróbuj, jest nowa. Z białym chlebem.
    Uśmiechnęłam się delikatnie. Szkoda, że nie widzi, aż tak bardzo świata. Mogłaby więcej sobie wyobrażać, niż patrzeć. Jestem ciekawa, jak ma na imię. Skąd ona jest? Nie wiem, czy to wypada.. Lecz nie powinnam rozmawiać z obcymi ludźmi. No cóż, trudno.
    - Wiesz… Jak masz na imię tak poza tym? Skąd jesteś?
    Może się dowie, o tzw. Krainie Luster. Jestem bardzo ciekawa, skąd jest. Miło by poznać nową osóbkę.
    Auri
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 21 Kwiecień 2014, 16:57   

    Niezwykle chętna do pomocy dziewczynka. Co w sumie nie jest często spotykane u nieletnich.
    - Nie dziękuje, to po prostu naprawdę d u ż a torba.
    W końcu bezdenna sakwa. Prezent od kogoś tam, kiedyś tam. Auri sama już nie pamiętała co tam włożyła. Zdziwiła ją bezpośredniość dziewczynki. Po prostu zabrała jej kanapkę z rąk i włożyła tą z czekoladą. Przypomniała sobie, że dzieci tak mają. Są bardzo otwarte i szczere w swoich uczuciach i zachowaniach. Nie to co dorośli.
    O dziwo kanapka nie była gruba, więc nie mogła mieć tabliczki w środku. I byłą z białym chlebem! Więc z radością ją przyjęła. Powąchała, według instrukcji. Pachniała słodko. Odgryzła duży kawałek.
    - Ah! To taka roztopiona czekolada! Tak? Naprawdę dobre.
    Powiedziała na wpół z pełnymi ustami. Kanapka była pyszna. Na pewno była idealna na śniadanie. Usłyszawszy pytanie o imię, skarciła się za swoje brak manier. Przecież od razu powinna zacząć od przedstawienia się.
    - Jestem Auri. - Wyciągnęła otwartą dłoń do dziewczynki. Kontynuowała mówienie, jedząc pomiędzy kanapkę z nutellą - Urodziłam się w Krainie Luster. Mieszkam raz tu, raz tam. A ty jak masz na imię?
    Poczuła jak łapię ją beztroska. Wolność. Że nie musi się już zachowywać jak dorosła kobieta, tylko może sobie pozwolić na prawdziwą chwilę rozluźnienia.
    Ryana
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 22 Kwiecień 2014, 07:06   

    Rozmyślałam nad sensem pierwszego zdania. Duża torba? Że taka bardzo duża, że wszystko się mieści…? Bardzo fajnie! Jestem ciekawa, co ona tam ma. Nie chcę jej grzebać, bez jej wiedzy. To jest bardzo nie miłe. Co do, bezpośredniości, fakt, faktem nie mam z tym problemu. Nie zawsze mówię prawdę, po prostu jestem utalentowaną kłamczuchą. Każdy uwierzy w jej słowa, nawet jak są nieprawdziwe.
    Uśmiechnęłam się delikatnie. Spojrzałam na Auri, kiwnęłam główką. Jednak przypomniałam, że ona mało mnie pewnie widzi.
    - Zgadza się. Rozpuszczona czekolada, o lekkim smaku orzechowym. Jak będę w sklepie to Tobie kupię! Żebyś pamiętała o tym super smaku!
    Jednocześnie zapamięta o mnie. To bardzo miły gest. Podsunęłam jej więcej kanapeczek, o właśnie takim smaku. Miała nadzieje, że będzie to doskonały podwieczorek. Tak samo podsunęłam jej sok. Jest bardzo dobry. Nie miałam problemów z dzieleniem się rzeczami z innymi. Właściwie ja już skończyłam jedzenie. Przypomniała sobie…
    - Smacznego!
    Uśmiechnęłam się, wręcz zachichotałam. Zapomniałam o dobrych manierach. Przedstawiła się i podobała skąd ona jest. Zrobiłam dość duże oczy, bo nie wiedziałam gdzie to jest! Widocznie to nowy kraj lub coś, ale się i tak zapytam!
    - Ja jestem Ryana, prawie jak chłopak. Poza tym co to jest Kraina Luster? Co tam jest?
    Zawsze można przy mnie się rozluźnić, nie oczekuje od innych sztucznego zachowywania się. Ja też jestem prawdziwa, nie mam zamiaru przy Auri udawać.
    Auri
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 22 Kwiecień 2014, 12:31   

    Dopiero ją poznała, a ta chcę już kupować jej prezenty. Urocze. Oczywiście nie omieszkała zaprzeczyć.
    - Nie, nie zawracaj sobie tym głowy. Jak będę pamiętać, to na pewno sobie kupię.
    Jednak z przyjemnością przyjęła następną kanapkę. Naprała ochoty na słodkości i miała ta ochotę zaspokoić. Spałaszowała kolejną i stwierdziła, że wystarczy. Rozpromieniła się na dźwięk śmiechu małej. Też był uroczy. Kiwnęła w podziękowaniu na spóźnione smacznego. Podziękowała na propozycję soku i wygrzebała z torby butelkę najzwyklejszej wody. Nie przepadała za sokami. Bez żadnego powodu. Od tak. Wzięła pożądany łyk i spojrzała na Ryana. A właściwie skierowała swój wzrok na nią, bo widzieć oczami nie mogła. Zdziwiła się, że dziewczynka nie wie o Krainie Luster. Jest mała, ale Auri była przekonana że w tych czasach to już wszyscy wiedzą o Krainie Luster. Jak by to najprościej wytłumaczyć.
    - Kraina Luster jest światem dla magicznych ludzi i stworzeń. Tak jak Ziemia i Kraina Ludzi jest dla ludzi - trochę zawile to wyszło - Wszystko co tutaj. Sklepy, domy, kawiarnie, łąki i lasy.
    Bo właściwie te dwie krainy tak bardzo się nie różnią.
    Ryana
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 22 Kwiecień 2014, 20:18   

    Uśmiechnęłam się, gdy ona zjadła kolejną porcję. Auri jest dość sympatyczną osobą. Chyba tez nie jest człowiekiem, tak myślę. Przecież, skoro jest z Krainy Luster i tam są magiczni LUDZIE… To co tam się dzieje? Chciałabym też mieć magiczna moc. Może dlatego, zmienia się przy różdżce. Dla mnie nie był to problemem wstąpić do sklepu i kupić jej Nutellę. Nigdy.
    - Wiesz, mogę Tobie pomóc. Więc mogę sama ci ją kupić i dać jako prezent.
    Zaśmiałam się znów cicho. Dopiero co ja poznałam. Już chce jej kupować prezent. Niby tani, ale ile uciechu daje. Auri skierowała oczy na mnie. Ciekawe, jak to możliwe, że tak piękna dziewczyna, ma takiego pecha? Przecież każdy pewnie na nią „leci”. Nie ma mowy, że nie. Sam mi się podobał kolega w szkole, ale to już nie ważne.
    - Rozumieeeem. To są inni, niż tylko ludzie?
    Zdziwiłam się, bo nigdy nie słyszała o tych krainach. Byłam w nieświadomości. Ciekawe czy mamusia wie o takich rzeczach. Chciałabym tam raz się znaleźć, zrobić zdjęcia i pokazać. Że nie jesteśmy sami.
    - Zabierzesz mnie tak kiedyś?
    Uśmiechnęła się wesoło. Co prawda Auri nie mogła zobaczyć. W moim głosie znalazła się nadzieja i cieszyłam się. Byłam strasznie podekscytowana. Zarazem wsadziła rzeczy do torby.
    - Poza tym, jak to być… Niewidomym?
    Co takiego się w zamian ma? Przecież skoro nie widzi, to ma jakiś ostrzejszy zmysł? Co jej wtedy głowie się dzieje? Jak ona wyczuwa, że ktoś się uśmiecha, cokolwiek? Nie mogłam się oderwać myśli jednak również o tym, czy rozmówczyni ma jakąś moc. Czy by czasem nie pokazała?
    - A ty… Masz moce? Jeśli tak, to pokaż, byłoby super!
    Podekscytowanie za bardzo wzięło górę i panowanie nade mną. To tak, jakby znalazła górę czekolady! Uwielbiałam słodycze, ale też różne kolory. Może dlatego, znalazłam tą różdżkę.
    Auri
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 24 Kwiecień 2014, 20:05   

    O nie. Nie pozwoli małej wydawać pieniędzy na takie głupstwa. Przecież ona jest dorosła ma pieniądze. Kupi sobie sama. Jednakże pozytywnie zaskoczył ją gest Ryany.
    - Nie, naprawdę dziękuje.
    Nie 'tylko ludzie'? No chyba można to tak określić. Chociaż, mieszkańcy krainy luster są tak zróżnicowani, że Auri nie była pewna czy można ich jakkolwiek określić. Porwała się z motyką na słońce. Zanim zdążyła odpowiedzieć, usłyszała kolejne pytania. Tyle pytań!
    - Ludzie tylko z dodatkowymi mocami. Jasne mogę Cię tam zabrać. - po chwili uświadomienia, jednak dodała - O ile twoja mama się zgodzi. - przypomniała sobie kolejne pytanie. Niewidoma? Ach no tak! Przecież praktycznie to jest niewidoma. - Nie wiem jak to jest być niewidomą. Ja widzę tylko w inny sposób niż ty i inni.
    Na dowód przeszukała umysłem trawę naokoło siebie i precyzyjnie wyrwała niedaleko rosnący kwiatek. Podała go dziewczynce. Cały czas się uśmiechała.
    - Widzisz? Ja wiem gdzie leżą rzeczy. Nie wiem tylko jakiego są koloru. Mój świat jest czarno-biało-szary. - Dała chwilę na przyswojenie odpowiedzi. - Mam też inne moce.
    Na potwierdzenie przeniosła się na drugą stronę dziewczynki. Jeśli siedziała z prawej to siedzi teraz z lewej, lub jeśli siedziała naprzeciwko to siedzi obok.
    - Raczej nie używam tej mocy w waszym świecie. Ludzie potrafią się naprawdę przerazić!
    Zaśmiała się na przypomnienie o jednej takiej sytuacji. Facet o mało nie wpadł pod jeden z tych dużych środków transportu. Pociągnęła jeszcze jeden łyk wody i wrzuciła ja z powrotem do torby. Kto wie kiedy ja teraz zobaczy?
    Ryana
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 25 Kwiecień 2014, 21:05   

    Może i byłam malutka. No ale chyba, jestem na tyle duża, by pójść z nią do innego świata. To taka będzie fajna przygoda. Nie zauważyłam nawet jak czas mijał, tak bardzo szybko. Nutella była i jest strasznie smaczna i chyba Auri ją polubiła.
    - Zawsze będę służyć pomocą.
    Taka prawda. No co? Jestem mila i kochana. Musze być, bo tego oczekują i tak wychowywano. Byłam maniaczką sprzątania i dobrego wychowania. Nie wyobrażałam sobie, lecz niestety są takie dzieci, które przeklinają i nie zachowują się odpowiednie. Mało dzieci siedzi na dworze, teraz tylko komórki i laptopy i inne rzeczy. To jest przykre, ale prawdziwe.
    Ludzie są ludźmi. Nie ma nadludzi i podludzi. Z mocą czy nie, to chyba też są ludzie. Tak bardzo bym chciała tam pojechać, to takie pewnie wspaniałe miejsce.
    - Jestem duża!
    Stwierdziłam fakt. No co, jestem duża. Odpoczywam jak dorosły człowiek. Zachowuję się jak Panna z dobrymi manierami. Co chcieć więcej? Zdziwiłam się, gdyż jednak widziała. Byłam dość inteligentną osobą, jak chyba nie najbardziej w klasie. Takiego czegoś nigdy nie słyszałam. Inny sposób widzenia? Przecież wygląda jak niewidoma dziewczyna. Uśmiechnęłam się, nie bałam się jej. Lecz jednak małe obawy miałam.
    - Jaki śliczny kwiatek! Poza tym, szkoda, że nie widzisz kolorów. Musi być to smutne, jak widzisz w max. 3 barwach. Świat się wydaje… Smutniejszy.
    Dlaczego ona nie używa mocy, przecież może być to super! Też bym chciała mieć niesamowite moce. Latanie, znikanie i tak dalej. Robiłabym fruuu i puff! Ludzie są nudni na to wychodzi. Nie są tak fajni jak Auri.
    - Wowww, ty się teleportujesz się.
    Nie bałam się, podkreślam to jeszcze raz. Tu jest większa ekscytacja tymi mocami. Niedługo powinnam tez się zbierać, noc idzie tuż- tuż. Mama by mnie zabiła, jakbym przyszła w nocy. Cóż, musiałam wrócić do matki. Niestety, nie mam 18 latek, jak nie mniej, lub więcej by odpowiadać sama za siebie. Schowałam wszystkie rzeczy, wstałam i spojrzałam się na Auri.
    - Do zobaczenia, na pewno jeszcze się zobaczymy.
    Uśmiechnęłam się wesoło do niej, po czym ruszyłam ku szpitalowi, by się znów przytulić do mamy.

    z/t
    Auri
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 29 Czerwiec 2014, 18:20   

    Kiwnęła głową w odpowiedzi na wszystko. Tak było łatwiej. Dodatkowo uśmiechnęła się:
    - Do zobaczenia.
    Chociaż wiedziała, że to nie prawda. z/t
     



    Biały Królik

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Strażniczka
    Godność: Zinoviya Avdeyev
    Wiek: 36 lat
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 170 kg / 61 kg
    Aktualny ubiór: czarne spodenki, biała koszulka
    Znaki szczególne: wiele blizn wojennych na ciele
    Zawód: posłaniec?
    Pod ręką: jakieś drobiazgi po kieszeniach
    Broń: pistolet Desert Eagle, wojskowy nóż
    Bestia: Conspectum
    Dołączyła: 29 Lip 2014
    Posty: 17
    Wysłany: 28 Lipiec 2014, 22:02   

    I gdy się przebudziła, ujrzeć mogła ciemność wokoło. Leżała w zmarzniętym błocie, z luźnymi kawałkami sznurka na nadgarstkach. Nad nią pochylona była ta, lubująca w zadawaniu cierpienia, kobieta. Wokoło pełno było kamieni, oni byli na skraju tej lokacji, dokąd prowadziła ścieżka, pokryta śniegiem i wymalowanym na nich śladzie opon. Skuter stał w pobliżu.
    - Witamy pośród żywych. - Zwróciła się łagodnie, z czymś przypominającym uśmiech, i podała jej rękę, by podniosła się do siadu. Obok leżała torba pełna skradzionych rzeczy z apteki. - Sądziłam, że pośpisz dłużej i zdarzę ci to dziadostwo wyjąć na śpiocha, ale chyba dane jest ci patrzeć jak poszukuję tej kuli w ciele.
    Na twarzy nie miała już kaptura. Włosy miała krótkie, ledwie do ramion sięgające, kasztanowe. Trochę ciemniejsze miała oczy. usta wąskie, niewielkie zmęczenie na twarzy. Kobiece walory ma znikome, deska prawie z niej jest, ale nie jest stworzona dla hecy... Wygląda na jakieś trzydzieści trzy, góra trzydzieści pięć lat. Ma dokładnie trzydzieści sześć. Pod płaszczem znajdzie się nóż, pistolet, magazynek. Jej buty to zwyczajne, czarne glany. 170 centymetrów wzrostu, 62 kilogramy wagi. Na dłoniach miała zimowe, skórzane rękawice, które teraz zdjęła i chwyciła flakonik z wodą utlenioną oraz gazę, którą ją kolejno nasączyła. Zamierzała dokładnie przemyć jej tą ranę, ale czekała aż się uspokoi. Ona sama miała krew na dłoniach, zadrapaną twarz i czuła trochę tej cieczy w skarpetach. Anna nie przeniosła obrażeń ze snu, ale i tak była w tragicznym stanie, gorszym niż przed utratą przytomności.
    _________________


    x x
    Lisek
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 28 Lipiec 2014, 22:23   

    Pod koniec swojego snu widziała ciemne smugi, które zaczęły otaczać krajobraz. Sama nie miała nad tym kontroli. Sny bywają bardzo zaskakujące. I najwidoczniej mogą obrócić się przeciwko nas. Lub ktoś może tak sprawić. Nie wiedziała czy te cienie były jej robotą, ale wydawało jej się, że sama krzyknęła do niej, żeby się obudziła.
    Ocknęła się gwałtownie, cała zlana potem, pomimo panującego mrozu. Jej samej było gorąco. Przechodzenie z jednego stanu do drugiego na pewno jej na dobre nie wyjdzie.
    Na początku widziała ciemne kształty przed oczami. Tak samo jak we śnie. Może nawet gorzej. Ale zapewne za chwilę to się unormuje, gdy przyzwyczai się do panujących ciemności.
    Czy kiedykolwiek zaświeci dla niej słońce?
    Usłyszała ten głos, który zdążyła już znielubić. Zignorowała gest ręki kobiety. Wyjęła spluwę z kieszeni, chwyciła oburącz i wycelowała w jej twarz. Spojrzała też na nią tym swoim nienawistnym spojrzeniem. Anna miała włosy zgarnięte do tyłu dzięki sile wiatru, gdy znajdowała się na skuterze, dlatego Rosjanka mogła przyjrzeć się jej twarzy, a dokładniej oczom - jedno czerwone, drugie szare z blizną na tęczówce, dzięki czemu już kompletnie na to oko nie widzi.
    Ręce jej się trzęsły jak u osoby, która ma Parkinsona. Wystrzeliła. Trafiła w drzewo za Rosjanką. Pociągnęła za spust drugi raz, ale gorzko się zdziwiła. Nie było naboi. Przeklęła w duchu. Mimowolnie pistolet wypadł jej z rąk i leżał gdzieś obok niej. Złapała się jedną dłonią za prawy bok, gdzie było epicentrum bólu.
    - Czemu chcesz mi pomóc? Żebym się sama nie wykończyła przy powrocie do tych jeszcze większych psycholi niż ja? Lepiej mnie zabij, nie zamierzam tam wracać - zdołała usiąść o własnych siłach, ale musiała oprzeć się głową o drzewo - Masz dziwne poczucie humoru... Co to miała być za akcja ze snem? Jestem aktualnie osobą walczącą o przetrwanie, a ty... - przerwa na kaszlnięcie krwią - niezbyt dobry znak - A ty mi tutaj taką rozrywkę sobie i mi odwalasz... dobre! Szkoda, że Ci nie dałam popcornu, zapewne świetnie się bawiłaś... a przepraszam, zdążyłam tylko zajechać do apteki, a market był w dalszych planach...
    Pewnością było, że powoli zaczyna gadać bez sensu.
     



    Biały Królik

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Strażniczka
    Godność: Zinoviya Avdeyev
    Wiek: 36 lat
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 170 kg / 61 kg
    Aktualny ubiór: czarne spodenki, biała koszulka
    Znaki szczególne: wiele blizn wojennych na ciele
    Zawód: posłaniec?
    Pod ręką: jakieś drobiazgi po kieszeniach
    Broń: pistolet Desert Eagle, wojskowy nóż
    Bestia: Conspectum
    Dołączyła: 29 Lip 2014
    Posty: 17
    Wysłany: 28 Lipiec 2014, 23:45   

    Nie pozwoli sobie, by jakaś kupa złomu, z przymocowanym do siebie ciałem dziewczyny, groziła jej pistoletem. Gdy tylko go chwyciła w dłoń, chwyciła jej nadgarstek by zmusić ją do porzucenia broni. Trafiła w to swoje drzewo, a drugi strzał był pustym, a lufa i tak wymierzona gdzieś obok. Słysząc dźwięk pustego magazynku przerwała ten atak na jej dłoń.
    - Następnym razem złamię ci nadgarstek tak, że dłoń zawiśnie wzdłuż przedramiona. - Ostrzegła ją tym swoim niemiłym głosem. - Pozwolisz sobie pomóc? To chyba lepsze niż gdybym miała cię zabić bądź dostarczyć im powtórnie? Nie jestem od nich, pracuję dla drugiej strony konfliktu. I masz dwie możliwości: albo pójdziesz ze mną, albo zwyczajnie dostarczę cię w worku pod ich drzwi.
    Ciężko pewnie będzie im się dogadać. Bo jak to tak zaufać komuś, kto tak pałał okrucieństwem we śnie?
    Wyjęła zza futerału na broń swojego Desert Eagle, jedne z nowszych modeli.

    - Zabiłabym cię tym, gdybym tego chciała, rozumiesz?
    Wyjęła magazynek w pospiechu, ukazała tkwiące w nim kule, a kolejno wsadziła i odbezpieczyła, dla bezpieczeństwa kierując lufę w ziemię.
    - Ale bardziej przydasz się żywa. Chcesz zemsty na MORII? Na tych naukowcach, którzy nie różnią się wiele od szalonych doktorków zza okresu pierwszej i drugiej wojny? Pewnie część ich ojców pracowała w Auschwitz, albo też w japońskich punktach badań nad bronią biologiczną. Za długo w tym siedzę, by nie znać sprawy, cyrkowcu. Tak właśnie, tak wołają na was, na te pierdzielone eksperymenty. Chcesz choć trochę łyknąć życia, czy wolisz zgnić tu lub w celi, gdzie może dadzą ci drugą parę skrzydeł, albo stwierdzą, że lepiej wyglądać będziesz z pochowanymi w ciele i zrobią z Ciebie cholerną Pannę młodą dla Wolverine?! Kuźwa, ogarnij się!
    Nie jest dobrym mówcą - lepiej jej wychodzi zabawa na strzelnicy - ale starała się przeciągnąć ten wrak człowieka na swoją stronę. Fakt, wciąż może snuć hipotezy o jej należeniu do tej tajnej organizacji i chcenia jej żywej tam, z powrotem. I na próżno szukać sposobów, by w pełni udowodniła tę wspominana niechęć dla MORII w najbliższym czasie.
    _________________


    x x
    Lisek
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 29 Lipiec 2014, 00:25   

    Nie przejęła się jej groźbą. Jak ona by chciała, żeby przez ostatnie dwadzieścia cztery godziny jej tylko i wyłącznie grożono! Wyszłaby ze wszystkiego w o wiele lepszym stanie niż jest teraz.
    Pracuje dla drugiej strony konfliktu? To jest jakiś konflikt? Czyli jest ktoś lub coś, co walczy przeciwko MORII? Wcześniejszej wypowiedzi słuchała z zamkniętymi oczami, ale gdy usłyszała to magiczne zdanie "Nie jestem od nich, pracuję dla drugiej strony konfliktu." jej oczy otworzyły się szeroko i zaczęła śledzić wszelkie ruchy tej Rosjanki. Zaczęła jej się z dokładnością przyglądać.
    - Druga strona konfliktu... - powiedziała bardziej do siebie niż do niej. Prawdopodobnie tego dokładnie nie usłyszała, gdyż jej wybawczyni była zajęta swoim monologiem. Anna zauważyła w tym dla siebie szansę.
    Zauważyła jej spluwę. Jej wzrok świadczył o tym, czego tak naprawdę nie chciała powiedzieć i czego nie lubiła w ogóle robić. Że ona miała rację. Gdyby chciała, to by ją zabiła. I wolała, żeby dowiedziała się tego z jej miny. Żeby tylko jej nie zmuszała...
    Przy monologu patrzyła jej się głęboko w oczy. Przy początkowych pytaniach mimowolnie kiwnęła głową. Najwidoczniej zemsta, którą żywiła do tych doktorków jest tak przenikliwa, że ma już to we krwi. Pragnęła ich krwi. Pragnęła zobaczyć gasnące światło świeczki w ich oczach. Do końca je zdmuchnąć. Za wszystko co zrobili jej i innych stworzeniom.
    Nie ukrywała, że jej wypowiedź wywarła na nią pewien wpływ. Co najważniejsze - nie chciała jej zabić. To bardzo duży krok, chyba jest pierwszą osobą, której nie ma na liście "Do zabicia". Dowiedziała się w końcu czym konkretnie jest. Jest Cyrkowcem. Są też inni. Chyba kiedyś o nich wiedziała, ale poznała jedynie mniej niż dwa procent zawartości swojej pamięci. Możliwe, że nigdy w całości nie powrócisz. Uśmiechnęła się do niej. Ten jej uśmiech wyszedł trochę przygłupi.
    - Widzę, że charakter masz ten sam, co w moim koszmarze, po co to w ogóle było? - Zapytała, mając nikłe nadzieje, że w ogóle jej na to pytanie odpowie. Sięgnęła z ledwością po plecak i przyciągnęła do siebie.
    - Nadal Ci nie ufam, ale... ucieczka mnie wykończyła - jestem ledwo żywa, sama nie dam rady wyciągnąć tej cholernej kulki ze swojego ciała. Najwidoczniej masz jakiś interes co do mojej osoby, więc chyba faktycznie Ci się żywa nie przydam. Nie pozostaje mi nic, jak tylko pozwolić Ci wyjąć ten nabój z mojego ciała - spojrzała w jej oczy, a przynajmniej tam, gdzie powinny się znajdować. Nie widziała zbyt dobrze - Chcesz to zrobić tutaj? To dajesz - włożyła sobie lufę między zęby, żeby stłumić dźwięki spowodowane przez dodatkowy ból. Nawet jeśli nie chce krzyczeć, to zrobi to mimowolnie.
     



    Biały Królik

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Strażniczka
    Godność: Zinoviya Avdeyev
    Wiek: 36 lat
    Rasa: Lunatyk
    Wzrost / waga: 170 kg / 61 kg
    Aktualny ubiór: czarne spodenki, biała koszulka
    Znaki szczególne: wiele blizn wojennych na ciele
    Zawód: posłaniec?
    Pod ręką: jakieś drobiazgi po kieszeniach
    Broń: pistolet Desert Eagle, wojskowy nóż
    Bestia: Conspectum
    Dołączyła: 29 Lip 2014
    Posty: 17
    Wysłany: 29 Lipiec 2014, 19:32   

    Nie wyszedł jej sen tak, jak powinien, ale i tak należy do jednych z najlepszych architektów. Tylko Cieniom udaje się lepiej zarządzać tym światem. Miała problem zmusić ją do walczenia bez względu na konsekwencje, ale wolała zamartwiać się bólem, być momentami całkiem bezradną. Spodziewała się trudniejszej walki, a skończyło się na tym, że więcej ran sobie zadała niż z jej winy oberwała. A sądziła, że Anna prędzej dojrzy jak nic sobie z tych ran nie robi. A gdy już to uczyni, wykorzysta sytuację do odniesienia zwycięstwa, a nie do wygonienia jej ze snu. Ale i tak coś się zaczęło chrzanić. Się mówi: nie wyszło!
    Druga strona konfliktu nie zawsze oznacza pełne przeciwieństwo. Czasem jest stron więcej niż dwie, a czasem konflikt bazuje na tej samej stronie. Mówiła dalej, a ona słuchała. Podobało jej się to, czuła się ważna.

    - Dowiesz się w swoim czasie. - Odparła wymijająco, a kwestię charakteru zostawiła. Jeszcze nie nauczyła się, że o takiej sprawie się nie dyskutuje?
    Nie ufała jej wciąż i w sumie się nie dziwi - podejrzane byłoby dla niej, gdyby stwierdziła inaczej. Uznała siebie za gotową do przyjęcia bólu, byleby ulżyć ciału w aspekcie ciała obcego.

    - Jesteś pewna? Ok...
    Po wymyciu rany, przestawiła skuter tak, by przednim światłem oświetlić dokładnie miejsce operacji. Chwyciła skalpel, dla pewności ocierając go w gazie, że nie posiada żadnych paprochów. Nacięła lekko ranę, po czym przetarła płynącą gorączkowo krew. Teraz chwytakiem próbowała pochwycić kulę.
    - Nie ruszaj się, inaczej zaboli jak diabli.
    Tak jakby już teraz jej nie bolało... Szkoda, że nie miała ze sobą halby gorzołki, miałaby dobre znieczulenie. Od niej samej teraz zależało, czy przetrwała w bezruchu kilkanaście sekund, powstrzymując się przy tym od głębokiego i szybkiego oddychania, czego efektem miało być łatwe wyciągniecie ołowianej masy. Czy też może nie pozwoli działać jej w swobodzie i, w efekcie niedokładnego operowania narzędziami, rwać będzie ją z bólu cała ta strona. A jeśli się zbytnio rzucała, zdecydowała się zwyczajnie ją powiązać sznurkami, choćby i temu protestowała.
    - Pięknie unosi się zapach palonego mięsa, kiedy przystawia się żarzący się pręt do ciała. Dymi się jak z czajnika elektrycznego, a ofiara jęczy jak w egzorcyzmach Emiliy Rose.
    Jeśli chciała jej tym poprawić humor i odciągnąć uwagę od tej pseudo-medycznej pomocy, to chyba niekoniecznie się udało. Ale ważne, że próbowała. A jak próbuje, to nie racz jej przeszkadzać, bo i tak uparcie obrany cel będzie realizować.
    _________________


    x x
    Lisek
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 29 Lipiec 2014, 20:30   

    Dla niej liczyło się to, że istnieje coś, co przeciwstawia się MORII. To wystarczyło, żeby zachęcić ją do dołączenia w pewnym sensie ugrupowania, który walczy z szalonymi doktorkami. I tak działałaby na własną rękę, korzystając z możliwości, które mogli by jej dać. A ona załatwiałaby dla nich brudną robotę. Obopólna korzyść.
    Annie nie spodobało się to, że ta Rosjanka odpowiadała jej wymijająco, nie podając żadnych szczegółów. Chciałaby się dowiedzieć chociażby o ogólnym zarysie tej drugiej strony konfliktu.
    - Wyjmij mi to dziadostwo z ciała, bo inaczej długo nie pociągnę.
    Kontakt skalpela z jej skórą nie należał do najprzyjemniejszych. Miała wrażenie, że pistolet trzymany w jej zębach pęknie przez nacisk. Jej palce wbiły się w ziemię i zgarnęła je w pięści. Ból był diabelnie okropny, ale mogła to wytrzymać. Ile razy nacinano jej skórę w MORII? Wystarczy spojrzeć na jej uda i ramiona. Uodporniła się na ten rodzaj bólu i wydostał się z niej tylko cichutki jęk.
    A teraz nadeszło najgorsze. Wyjmowanie naboju z jej ciała, który prawdopodobnie nie jest w jednym kawałku. Widziała, jak pani Rosjanka zamierzała już go wyciągnąć, ale zdążyła wypuścić pistolet z ust i poinformować ją o pewnej ważnej rzeczy.
    - Ej, czekaj! Zabrałam znieczulenie i strzykawki. Użyj tego, bo zdążyłaś się już domyślić, że nikomu nie ufam, ale sobie najbardziej.
    Chodziło jej głównie o krzyk, który może wywołać. Nie darowała go sobie, gdy operowali jej plecy najpierw przy wycinaniu jej skrzydeł, a potem instalowaniu żelaznej konstrukcji skrzydeł na jej plecach. Poczekały kilka minut po wstrzyknięciu substancji znieczulającej i Rosjanka przystąpiła do działania.
    Panna Lawrence miała rację co do tego, że kula nie jest w całości. Zniosła to lepiej niż myślała. Nie wierzgała się. W momentach krytycznych pozwoliła sobie na wydobycie dźwięków świadczących, że jednak ją to boli. Ograniczała się dosyć mocno, by nie wypaść na osobę, która mocno przeżywa ból. Ręce w dalszym ciągu ściskały ziemię. W jakiś sposób jej to pomagało. Jednak jeżeli Rosjanka robiła jakieś złe ruchy, mogła to odczuć po Annie, która w takich momentach pozwalała sobie na rzucanie przekleństw, zazwyczaj u niej nieużywanych. Zduszonym jękiem także nie pogardziła.
    Zignorowała to co powiedziała. Anna uznała, że jest dziwną osobą, na pewno nie empatyczną, bo to wcale nie poprawiło jej humoru. Nie chciała z Tą kobietą nawiązywać znajomości. Ma ją pozszywać i zawieźć do tej drugiej strony konfliktu. Potem sobie poradzi.
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9