• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto » Boczna Ulica
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość




    Bazgracz

    Godność: Dorian Anton Leammiele
    Wiek: 27 lat
    Rasa: człowiek
    Lubi: sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
    Nie lubi: tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
    Wzrost / waga: 183 cm / 73kg
    Aktualny ubiór: szary prochowiec z niebieskimi plamami po farbie, czarna bluza z kapturem, ciemne jeansy i granatowe pantofle
    Znaki szczególne: tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
    Zawód: freelancer, bazgracz
    Pod ręką: klucze od domu, telefon, dokumenty, paczka chusteczek i miętowych gum do żucia, plecak z przyborami do malowania, podobrazie, aluminiowa sztaluga
    Nagrody: Bolerko-niewidko
    Dołączył: 25 Wrz 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 13 Październik 2018, 21:47   

    Taa, jasne... – mruknął od razu, gdy usłyszał odpowiedź. Wsunął sobie dłonie pod pachy, aby ogrzać je ciepłem ciała. – To, czy ci nic nie jest, powinien osądzić lekarz. Uderzył w ciebie piorun, a nawet jeśli nie, upadłaś na mnie. Jesteś całą umazana w farbie i ubrana nie na tę pogodę i porę roku. – Wyjął lewą rękę i wskazał na ciało dziewczyny, ale szybko tego pożałował przez różnicę temperatur i znów wtulił dłoń w swoje ciało. – Jeśli nie z nieufności do twojego stanu zdrowia fizycznego i... i nie tylko, to z troski o drugiego człowieka powinienem dopilnować, żeby obejrzał cię lekarz. – Postanowił bardziej szczegółowo pokazać dziewczynie swój punkt widzenia, powiedział sobie, że zrobi to jeden, jedyny raz, żeby potem nie myśleć o tym, że mógł zachować się lepiej. Z drugiej strony nie w jego stylu było troszczyć się o kogoś, kto sam nie troszczy się o siebie, w tej chwili, gdy już ochłonął po początkowym szoku, zaczął myśleć racjonalnie. Zrobi to, co powinien wobec obcego człowieka i nic ponad.
    Do niego? Podniósł brew. No tak, jest zmarznięta, przemoczona, przydałoby się pójść w ciepłe miejsce... Ale moment. Chwila. Dorian nagle wybuchł gorzkim, smutnym śmiechem i przespacerował się kawałek w tę i z powrotem. Czyli tamta ruda dziunia miała rację. Chodzi o seks i pewnie jeszcze o pieniądze. Bazgracz posłał Jillian spojrzenie, w którym dało się dostrzec rozczarowanie. Nawet nie próbował tego ukrywać. Pomimo niepochlebnych myśli, wbrew jego zasadom było otwarte wyrażenie niepochlebnej opinii o prowadzeniu się kobiety, tym bardziej młodej – bo przecież ciągle pamiętał o różnicy ich wieku, wiedział, że większości ludzi wyczucia i klasy nabywa z czasem.
    Nie. Nie pójdziemy. – Pokręcił przecząco głową. – Ale mogę zabrać cię na kawę albo herbatę. Rozgrzejesz się i upewnisz, czy czujesz się dobrze. Chcesz? – Już jakiś czas temu pozbył się nadmiernej troski w głosie, teraz brzmiał jakby proponował spotkanie biznesowe: był grzeczny, ale zdystansowany. – Tam niedaleko jest kawiarnia. – Kiwnięciem głosy wskazał w stronę szerszej ulicy.
    _________________




    Zatrute Jabłko

    Godność: Bane
    Lubi: Alkohol.
    Wzrost / waga: 190 cm /83 kg
    Aktualny ubiór: http://imgur.com/NFU9rBd + skórzane, brązowe rękawiczki.
    Znaki szczególne: Nietypowe oczy, białe włosy, szarawy odcień skóry, potrójna szrama przechodząca przez prawe oko, blizna na szyi.
    Zawód: Chirurg // Ordynator Nadmijdupa, Moczymorda, Furfant i Zbereźnik
    Pan / Sługa: Kurator: Jasiek Sebek.
    Pod ręką: Klucze do mieszkania, klucze do Kliniki, pieniądze.
    Nagrody: Animicus, Prezentełko, Kula Pomocna, Tęczowa Różdżka, Bursztynowy Kompas
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Mistrz Gry
    Dołączył: 08 Lip 2016
    Posty: 640
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 15 Październik 2018, 23:55   

    Interwencja Mistrza Gry

    Dziewczyna wysłuchała uważnie jego słów, mrugając swoimi zielonymi oczami. Kiedy skończył mówić, uśmiechnęła się delikatnie a jej policzki znowu przyozdobił rumieniec. Poprawiła czarne włosy, zaczesując jeden bok za ucho.
    - Jesteś... inny, niż wszyscy ludzie. - powiedziała cicho.
    Jak mogła zachować się tak bezmyślnie!? Kokieteryjne zaczesanie czarnej fali włosów odkryło jej spiczaste ucho ozdobione czterema małymi kolczykami w kształcie perełek i jednym kółeczkiem na samej górze. Dziwny kształt oczywiście można było wytłumaczyć tym, że w dzisiejszych czasach medycyna estetyczna dopuszcza przeróżne modyfikacje ciała...
    Kiedy nie chowała się za zasłoną mokrych włosów, była ładniutka. Jej młodziutka buźka nie nosiła śladów trądziku, zupełnie jakby małolata uniknęła najgorszego okresu w wyglądzie młodego człowieka. Jedynym co nie pasowało do obrazka były podkrążone oczy, ale przecież nikt nie wymagał od ofiary pioruna by wyglądała jakby właśnie wstała z łóżka, wyspana jak nigdy!
    Przesadziła. Nie powinna próbować go oczarować, nie wyglądał na takiego, co łatwo da się omotać. Zrobiło jej się straszliwie głupio i spuściła głowę. Musiała szybko wymyślić jakiś inny plan...
    Podniosła spojrzenie kiedy zaproponował jej kawiarnię. Coś w jego głosie zmieniło się i sprawiło, że dziewczyna poczuła chłód. Skuliła się w sobie, przyciągając ramiona bliżej i zrobiła niepewną minę. Nie odpowiedziała od razu, próbując odczytać z jego twarzy co właściwie się stało.
    - Umm... Dobrze. - bąknęła, zawstydzona swoją wcześniejszą śmiałością - Ale pozwól, że to ja zapłacę rachunek. - dodała i uśmiechnęła się z nadzieją - Chciałabym odwdzięczyć się za...troskę. Nie przywykłam do niej, dlatego też chcę się jakoś odpłacić.
    Nad ich głowami chmury ponownie skłębiły się w ciemne, zwiastujące burzę kłęby. Ciche grzmienie też nie wróżyło nic dobrego. Jeśli para chciała uniknąć kolejnej porcji deszczu, musi ruszyć się już teraz.
    Jillian zdała się całkowicie na Doriana i poszła za nim, gdziekolwiek by jej nie poprowadził. Starała się dotrzymywać mu kroku i całkiem nieźle jej to szło, nie zdradzała żadnych oznak tego, że przed chwilą została trafiona przez błyskawicę. Co jakiś czas, w czasie marszu, nieśmiało muskała swoją dłonią jego rękę, jakby domagała się czułości z jego strony. Ale czy miała do tego prawo? Przecież była dla niego tylko obcą osobą, której pomógł, ale z którą prawdopodobnie nie wiązał w żaden sposób swojej przyszłości.
    _________________




    Bazgracz

    Godność: Dorian Anton Leammiele
    Wiek: 27 lat
    Rasa: człowiek
    Lubi: sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
    Nie lubi: tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
    Wzrost / waga: 183 cm / 73kg
    Aktualny ubiór: szary prochowiec z niebieskimi plamami po farbie, czarna bluza z kapturem, ciemne jeansy i granatowe pantofle
    Znaki szczególne: tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
    Zawód: freelancer, bazgracz
    Pod ręką: klucze od domu, telefon, dokumenty, paczka chusteczek i miętowych gum do żucia, plecak z przyborami do malowania, podobrazie, aluminiowa sztaluga
    Nagrody: Bolerko-niewidko
    Dołączył: 25 Wrz 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 16 Październik 2018, 22:58   

    Jest inny? Nabrał głęboki wdech, jakby chciał coś powiedzieć, ale tylko wypuścił powietrze ustami. Kiedy Jillian ruszyła za nim, Dorian szedł wolno i obserwował dziewczynę uważnie, gotów łapać ją, jeśli zakręciłoby jej się w głowie, czy jakby jednak poczuła ból.
    Jasne. Jeśli chcesz. – Krótko kiwnął głową. Kawa. Nie zamierzał udawać, że nie zestresowała go ta sytuacja, pozwolił sobie odebrać dowód wdzięczności od osoby, której pomógł. Właśnie! Niesamowite... Nie dość, że ta dziewczyna żyje, to jeszcze może iść, mówić... A może jednak piorun nie uderzył w nią, tylko obok? Może odskoczyła i dlatego na niego upadła? Z drugiej strony wtedy musiałaby być blisko, a on przecież jej przed sobą nie widział. Im więcej myślał o tym zajściu, tym bardziej wątpił, że dowie się, co naprawdę tam zaszło, a za ostatnią nadzieję miał Jillian, której nie zamierzał oszczędzić paru pytań.
    Gdy szli, nie prostował ramion, dalej chowając dłonie pod pachami, starając się zachować ciepło, a na zaczepki młodszej wydawał się nie reagować, chociaż coraz mniej jej zachowaniu mu się podobało. Po pokonaniu dwóch przecznic witryna jednej z popularnych sieciowych kawiarni stała się łatwo widoczna, szybko też się okazało, że to tu grafik chciał się dostać. Otworzył drzwi i wpuścił Jillian pierwszą.
    Poproszę flat white – rzucił, gdy podeszli, aby złożyć zamówienie, a kiedy poszli zająć stolik, specjalnie usiadł w fotelu naprzeciwko młodszej, a nie obok, bo chciał zachować większy dystans. – Więc... co tam robiłaś ubrana jak na lato i w niebieskiej farbie? – spytał kiedy tylko zajęli swoje miejsca. Był na tyle zmęczony sytuacją i dziwnym zachowaniem ludzi wkoło, że zapytał wprost, odpuścił sobie robienie wstępów.
    _________________




    Zatrute Jabłko

    Godność: Bane
    Lubi: Alkohol.
    Wzrost / waga: 190 cm /83 kg
    Aktualny ubiór: http://imgur.com/NFU9rBd + skórzane, brązowe rękawiczki.
    Znaki szczególne: Nietypowe oczy, białe włosy, szarawy odcień skóry, potrójna szrama przechodząca przez prawe oko, blizna na szyi.
    Zawód: Chirurg // Ordynator Nadmijdupa, Moczymorda, Furfant i Zbereźnik
    Pan / Sługa: Kurator: Jasiek Sebek.
    Pod ręką: Klucze do mieszkania, klucze do Kliniki, pieniądze.
    Nagrody: Animicus, Prezentełko, Kula Pomocna, Tęczowa Różdżka, Bursztynowy Kompas
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Mistrz Gry
    Dołączył: 08 Lip 2016
    Posty: 640
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 19 Październik 2018, 10:32   

    Interwencja Mistrza Gry

    Na szczęście nie oponował i pozwolił zapłacić za siebie, co wywołało na jej twarzy uśmiech. Nie lubiła się kłócić, a już szczególnie z osobami, które wcześniej okazały jej dobro. W Świecie Ludzi było to dość niespotykane, tym bardzie postanowiła docenić gest.
    Droga nie była długa ale Dorian ignorował jej podchody. Za którymś razem zwyczajnie zrezygnowała z prób nawiązania kontaktu. Może nie życzył sobie dotyku? Szła posłusznie, rozglądając się na boki. Chmury nad ich głowami grzmiały złowieszczo, zwiastując, że zaraz nastąpi kolejna fala deszczu.
    Albo kolejna błyskawica.
    Dziewczyna była zagubiona, bo jeszcze nigdy nie odwiedzała tej części Świata Ludzi. Większość czasu spędzała w Krainie Luster i tylko czasami wpadała na zakupy tutaj, albo by spotkać się z przyjaciółmi. Miała już ich niewielu, jako istota nie z tego świata była długowieczna i kilku z nich ju zwyczajnie zmarło ze starości. Czas w Krainie Luster płynął nieco inaczej i był łaskawszy dla jej mieszkańców.
    Nie mogła uwierzyć w to co się stało. Słyszała o dziwnych zjawiskach pogodowych jakie miały ostatnio miejsce w każdej z krain, ale nie sądziła, że to dopadnie właśnie ją! A może... może to nawet dobrze, że tak się stało? Uciekała właśnie przed swoim starszym kuzynem, który postanowił wyżyć się na niej po całym dniu ciężkiej pracy w Archiwum Arcyksiążęcym. Jeśli w ogóle praca w archiwum może być ciężka...
    Z zamyślenia wyrwały ją otwarte przed nią drzwi. Spojrzała na Doriana i zamrugała dwukrotnie, po czym podziękowała nieśmiało, płonąc rumieńcem.
    - Ja poproszę... - spojrzała na wysoko umiejscowione Menu i zmrużyła oczy, chcąc dojrzeć wszystkie litery - Lady Grey.
    Nie była wielkim znawcą herabaty, bo na tym najlepiej znali się Kapelusznicy, ale pamiętała nazwę jednej, którą kiedyś zaserwował jej szaleniec w kapeluszu. Takiej, która wyjątkowo jej posmakowała.
    Poszła za mężczyzną i zajęła jeden z foteli. On usiadł na przeciwko przez co poczuła się trochę jak na przesłuchaniu. Nie oponowała jednak, bo nie chciała wyjść na niegrzeczną.
    Pytanie jakie zadał było dla niej kłopotliwe i musiała zastanowić się nad odpowiedzią. Zrobiła zakłopotaną minę i uciekła wzrokiem.
    - No bo... - zaczęła - Tak właściwie to ja nie wiem, jak się tam znalazłam. - zaśmiała się nerwowo - Jeszcze nie tak dawno byłam w domu, we własnym pokoju. - spojrzała niepewnie na jego twarz. Nie mogła przyznać się do tego, że błękit widniejący na jej ubraniach, to nie farba. Z drugiej jednak strony... może trafiła na Lustrzanina? Może warto spróbować jakoś go podejść?
    - Ja... jestem Lunatykiem. - powiedziała cicho, co mogło być różnie odebrane.
    Dorian z pewnością poczuł się skonfundowany. Co miało lunatykowanie do pioruna i jej nagłej obecności na ulicy, w lekkim stroju? A może dziewczyna zasnęła i wyszła nieświadomie z domu na ulicę i dalej jej los potoczył się już w znany mu sposób?
    To wszystko chwilowo nie miało sensu, ale może jeśli dowie się czegoś więcej, kawałki układanki ułożą się w zgrabną całość.
    _________________




    Bazgracz

    Godność: Dorian Anton Leammiele
    Wiek: 27 lat
    Rasa: człowiek
    Lubi: sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
    Nie lubi: tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
    Wzrost / waga: 183 cm / 73kg
    Aktualny ubiór: szary prochowiec z niebieskimi plamami po farbie, czarna bluza z kapturem, ciemne jeansy i granatowe pantofle
    Znaki szczególne: tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
    Zawód: freelancer, bazgracz
    Pod ręką: klucze od domu, telefon, dokumenty, paczka chusteczek i miętowych gum do żucia, plecak z przyborami do malowania, podobrazie, aluminiowa sztaluga
    Nagrody: Bolerko-niewidko
    Dołączył: 25 Wrz 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 22 Październik 2018, 11:35   

    Nie wie, jak się tu znalazła? Jillian mogła spostrzec, że Dorian lekko zacisnął usta. Miał ochotę wybuchnąć i złośliwie przyznać rację tamtej niemiłej parze, którą spotkali w alejce – pomimo tego powstrzymał się i dalej uważnie słuchał dziewczyny, przy okazji zwracając uwagę na jej zachowanie. Wydawała się szczerze zagubiona, co znów zaczęło coraz silniej utwierdzać mężczyznę w przekonaniu, że trafił na osobę chorą. Lunatykiem? Chwilę patrzył na młodą marszcząc brwi, w tym czasie szybko analizując rożne możliwości dopasowania tego rozwiązania do sytuacji. Może naprawdę lunatykowała i robiła dziwne rzeczy? Dorian sam wiedział najlepiej, jak mocno sny mogą namieszać w głowie. Albo dziewczyna tak tłumaczyła swój stan, kiedy choroba przejmowała kontrolę nad jej jaźnią.
    Rozumiem. – Westchnął i przetarł powieki palcami. – Jesteśmy prawie w centrum Glassvile. Mieszkasz tu? Albo znasz kogoś dorosłego, kto mógłby się tobą zaopiekować i pomógł wrócić do domu?
    _________________




    Zatrute Jabłko

    Godność: Bane
    Lubi: Alkohol.
    Wzrost / waga: 190 cm /83 kg
    Aktualny ubiór: http://imgur.com/NFU9rBd + skórzane, brązowe rękawiczki.
    Znaki szczególne: Nietypowe oczy, białe włosy, szarawy odcień skóry, potrójna szrama przechodząca przez prawe oko, blizna na szyi.
    Zawód: Chirurg // Ordynator Nadmijdupa, Moczymorda, Furfant i Zbereźnik
    Pan / Sługa: Kurator: Jasiek Sebek.
    Pod ręką: Klucze do mieszkania, klucze do Kliniki, pieniądze.
    Nagrody: Animicus, Prezentełko, Kula Pomocna, Tęczowa Różdżka, Bursztynowy Kompas
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Mistrz Gry
    Dołączył: 08 Lip 2016
    Posty: 640
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 29 Październik 2018, 19:58   

    Interwencja Mistrza Gry

    Nieco wypłoszona Jillian już po chwili zaczęła się rozluźniać. Cały czas czuła się nieswojo w towarzystwie Doriana, ale ten chyba nie miał złych zamiarów, dlatego mogła nieco opuścić gardę. Udzielił jej pomocy, to czyniło z niego jej wybawcę.
    Była mu wdzięczna, chociaż nie potrafiła zbyt dobrze okazać tej wdzięczności. Czymże było zapłacenie rachunku? Drobnostka.
    Wbrew temu co powiedzieli napotkani na ulicy ludzie, wcale nie była naciągaczką. Miała swoje pieniądze, pracowała legalnie i nawet miała własny dom! No... po Drugiej Stronie Lustra, ale jednak własny!
    W tej części Glassville jeszcze nie była. Podróżowała między światami od bardzo wielu lat, ale nie zapuszczała się wgłąb miasta. Trzymała się zaułków, ciemnych uliczek i generalnie podróżowała nocą. Doświadczyła ogromnego pecha, trafiając w Krainie Luster na burzę. Wystarczyło mignięcie, głośny strzał i ból a dziewczyna znalazła się nagle w Świecie Ludzi!
    Czemu była umazana w farbie? Cóż, to pozostanie już jej słodką tajemnicą, ale warto nadmienić, że błękitna substancja wcale nie była zwykłą farbą.
    Jillian, niepozorna dziewczynka będąca tak naprawdę niebezpieczną najemniczką prowadziła niebezpieczne życie. Większość misji udawała się bez komplikacji, ale jak to mówią, w końcu trafiła kosa na kamień. Zlecenie, chociaż proste, od początku zboczyło na złe tory. Została raniona, wielokrotnie. Stąd ta krew.
    - Nie jestem dzieckiem! Mam ponad dwieście lat. - powiedziała, za późno gryząc się w język.
    Czy więc błyskawica która przeniosła ją tutaj nie była tak naprawdę wybawieniem? Może i była, gdyby nie nowe okoliczności, które pojawiły się wraz z nadejściem kelnera.
    Nikt nie mógł spodziewać się takiego obrotu wydarzeń, a już na pewno nie Dorian. Mężczyzna niosący tacę z przygotowanymi napojami stanął przy czarnowłosej i upuścił ją dokładnie na jej głowę. Metalowe, okrągłe naczynie przechyliło się, podobnie filiżanki, przez co cała ich zawartość wylała się na zaskoczoną dziewczynę. Gorąca ciecz poparzyła ją i wywołała krzyk bólu.
    I nagle czas zwolnił. Dosłownie! Ruchy nastolatki spowolniły, jakby ktoś oblał ją schnącym klejem. Były tak straszliwie powolne...
    Dorian, jeśli się poruszył, zauważył, że z jego ciałem stało się to samo. Nie był w stanie wydobyć z siebie żadnego odgłosu, bo krtań nagle przestała współpracować. Spojrzenie na boki utwierdzi go tylko w tym, że nikt nie widzi całego zajścia.
    On i Jillian byli spowolnieni jakąś nadnaturalną siłą... ale nie kelner. Mężczyzna uśmiechnął się szeroko, nieludzko i uniósł dłoń. Z pomiędzy palców wystrzeliło ostrze.
    W ciągu dosłownie ułamka sekundy klinga zatonęła w poparzonej piersi zaskoczonej Jillian. Dziewczyna nawet nie zdążyła zareagować, bo była w trakcie wykonywania innych ruchów. Wyglądało to tak, jakby ktoś puścił film w zwolnionym tempie ale jeden z bohaterów o tym nie wiedział i grał rolę w normalnym tempie.
    Twarz zielonookiej wykrzywił straszliwy grymas bólu, gdy napastnik przekręcił kilkukrotnie ostrze w ranie, śmiejąc się cicho. Tryumfalnie. Kelner okazał się być jej Zgubą. Tym, który ma dokończyć dzieła.
    Spojrzała na Doriana. W jej oczach mógł dojrzeć strach, brak zrozumienia ale i nieme przeprosiny. Co tu się właśnie działo? Czy naprawdę był świadkiem morderstwa? Dlaczego nie mógł nic zrobić? Czy to strach tak go sparaliżował a adrenalina, która zazwyczaj pojawia się w takich sytuacjach, postanowiła pozostać uśpiona gdzieś na dnie organizmu?
    Mężczyzna wyszarpnął broń z ciała kobiety, ciągnąć za sobą niebieską krew. Opryskał tym samym siebie i spowolnionego człowieka. Zadowolony z rezultatu przetarł klingę i strzelił palcami, na co ostrze schowało się między nie. Zupełnie jakby rosło wewnątrz jego dłoni.
    Spojrzał na Doriana. Jego wzrok nie wyrażał zupełnie nic. Człowiek był mu obojętny. Widać było jednak, że nad czymś się zastanawia. W końcu westchnął, przegiął swoje ciało i wymierzył idealnego sierpowego prosto w szczękę jasnowłosego.
    To sprawiło, że Dorian zobaczył gwiazdy. A po nich nastała ciemność. Zniknęła Jillian. Zniknął też chłód.
    Tymczasem nikt w kawiarni nie zauważył tego co się stało. Pracownicy roznosili w spokoju zamówione napoje, klienci rozmawiali, gdzieś było słychać śmiech.
    Tylko jedna Kelnerka, niosąc tacę z zamówionym Flat White i Lady Grey, rozglądała się zdezorientowana po sali, szukając pary, która zamówiła u niej gorące napoje.
    _________________




    Bazgracz

    Godność: Dorian Anton Leammiele
    Wiek: 27 lat
    Rasa: człowiek
    Lubi: sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
    Nie lubi: tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
    Wzrost / waga: 183 cm / 73kg
    Aktualny ubiór: szary prochowiec z niebieskimi plamami po farbie, czarna bluza z kapturem, ciemne jeansy i granatowe pantofle
    Znaki szczególne: tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
    Zawód: freelancer, bazgracz
    Pod ręką: klucze od domu, telefon, dokumenty, paczka chusteczek i miętowych gum do żucia, plecak z przyborami do malowania, podobrazie, aluminiowa sztaluga
    Nagrody: Bolerko-niewidko
    Dołączył: 25 Wrz 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 6 Listopad 2018, 21:51   

    Dwieście lat? Śpiący pokiwał głową poważnie, choć w duchu poczuł, że to przykre, że młoda, niebrzydka dziewczyna jest chora w taki sposób. Cóż, dobrze, że przynajmniej nic ją nie boli i że może chodzić o własnych siłach. Oby przez takie samotne wycieczki nie napędziła sobie kłopotów.
    Dorian zerknął na kelnera, kiedy ten szedł w ich stronę. Zaskoczyło go, że mężczyzna zamiast podejść prosto do ich stolika, przeszedł z tacą kawałek dalej. Po co? Tam nie było żadnego stolika, zamówienie powinien postawić tu... Co?
    Co pan... – rzucił widząc tacę z kawą wędrującą do góry. – Przestań do jasnej...! – podniósł głos i wyciągnął ręce. Poderwał się z miejsca, żeby ochronić Jillian przed poparzeniem. To, że czas zastraszająco i nienaturalnie zwolnił dotarło do Bazgracza w późniejszej chwili, zmianę w tempie poruszania się odebrał jako charakterystyczne wrażenie spowolnienia biegu czasu w sytuacjach zagrożenia i stresu. Początkowo skupiony na zawziętej chęci sięgnięcia do kelnera i odepchnięcia go, zrozumiał, że to wcale nie jego subiektywne odczucia, że dziewczyna też nie może swobodnie się ruszać. Nie świrował, od razu był tego pewien! Działo się coś nienaturalnego!Z przerażeniem przyglądał się ostrzu zagłębiającemu się w ciele dziewczyny. Miał ochotę się drzeć, wymyślać kelnera od najgorszych, serce podeszło mu do gardła, ale kiedy Jillian na niego spojrzała znów poczuł przypływ palącej wściekłości. Ponownie spróbował rzucić się z pięściami na kelnera ze zdwojoną siłą, ale też wytężając całą wolę, aby przezwyciężyć dziwny stan, bezruch. Paradoksalnie dzięki dziwacznym snom w tak abstrakcyjnej sytuacji potrafił podjąć decyzję szybko, zaryzykować. Taak, jego sny, a raczej koszmary... Czuł, jakby jeden z nich właśnie odgrywał się na jawie. Chciał się natychmiast obudzić. Dorian nie zdążył nawet zamknąć oczu, kiedy poczuł ból, a zaraz potem oblała go ciemność.
    _________________




    Zatrute Jabłko

    Godność: Bane
    Lubi: Alkohol.
    Wzrost / waga: 190 cm /83 kg
    Aktualny ubiór: http://imgur.com/NFU9rBd + skórzane, brązowe rękawiczki.
    Znaki szczególne: Nietypowe oczy, białe włosy, szarawy odcień skóry, potrójna szrama przechodząca przez prawe oko, blizna na szyi.
    Zawód: Chirurg // Ordynator Nadmijdupa, Moczymorda, Furfant i Zbereźnik
    Pan / Sługa: Kurator: Jasiek Sebek.
    Pod ręką: Klucze do mieszkania, klucze do Kliniki, pieniądze.
    Nagrody: Animicus, Prezentełko, Kula Pomocna, Tęczowa Różdżka, Bursztynowy Kompas
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Mistrz Gry
    Dołączył: 08 Lip 2016
    Posty: 640
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 11 Listopad 2018, 16:54   

    Interwencja Mistrza Gry

    Dziwaczne zajście nie zaalarmowało w zasadzie nikogo, bo dziewczyna szukająca po całej sali osobliwej parki, w pewnym momencie odpuściła, uznając, że najwyraźniej nie mieli czasu czekać na swoje kawy. Łatwy zarobek - klient płaci i wychodzi, nie czekając na towar. Cóż, takie sytuacje zdarzały się coraz częściej w tym świecie ciągłej gonitwy za czasem.
    Odłożyła naczynia z kawą i wróciła do swoich czynności, przyjmując zamówienie kolejnych osób.
    A co stało się z Dorianem i Jillian?
    Kula niewidzialności otaczała trójkę bohaterów wytłumiając skutecznie jakiekolwiek dźwięki. Dodatkowo użyta na Bazgraczu i Lunatyczce moc spowolnienia nie pozwalała im wykonać jakiegokolwiek ruchu w normalnym tempie. Z resztą... czy w tej chwili daliby radę zrobić cokolwiek poza poddaniem się losowi? Jillian została najzwyczajniej zamordowana, z jej raz sączyła się niebieska krew, plamiąc ubranie na nowo. Człowiek natomiast siedział na swoim miejscu ze zwieszoną głową i puchnącym policzkiem, nieprzytomny po mocnym uderzeniu.
    Istota przebrana za kelnera uśmiechnęła się szeroko. Wykonała swoją misję i zlikwidowała uciekinierkę. Stygnące ciało dziewczyny było spokojne, nieruchome ale w dalszym ciągu zawadzało, dlatego najpierw należało zająć się właśnie nim.
    Mężczyzna podniósł ją i zarzucił na swoje ramię. Wyjął z kieszeni mały kompas w kolorach bursztynu i zniknął, pozostawiając za sobą odrobinę kurzu.
    Nieprzytomny Dorian nie czekał jednak długo na jego powrót bo już po dwóch sekundach tamten był z powrotem, bez Jillian. Uśmiechał się otrzepując ręce - pozbył się ciała w innym świecie, ale gdzie? Tego nie dowie się nikt. Równie dobrze mógł wyrzucić je w losowym miejscu albo zanieść do siedziby zleceniodawcy. Jego wybór, dziewczyna nie żyła a jej ciało było mało ważne.
    Przyszedł czas na Człowieka który był świadkiem, a przez to stanowił jeszcze większy problem. Co z nim zrobić? Nie można go zabić, bo z pewnością ma rodzinę albo znajomych którzy będą interesować się jego losem.
    'Kelner' westchnął i dźwignął jasnowłosego. Nie ważył wiele, ale był nieprzytomny a co za tym idzie, bezwładny. Napastnik musiał uważać by go przypadkiem nie upuścić i nie narobić szkód w kawiarni. Przewracające się od tak krzesło byłoby dziwne, prawda?
    Stwór nie z tego świata, pochodzący dokładniej rzecz biorąc ze Szkarłatnej Otchłani, wytaszczył za sobą Doriana i zaciągnął go w najciemniejszy zakątek ulicy. Posadził go pod murem budynku, zwichrował mu ubranie i włosy tak, by wyglądał jakby się przewrócił. Wygrzebał z plecaka farby i zniszczył kilka słoiczków, rozlewając ich zawartość do środka. Musiał zadbać, by to wszystko wyglądało tak, jakby mężczyzna zasłabł w drodze do domu. Nie wyglądał zdrowo, co było w tej chwili dodatkowym atutem.
    Kiedy praca była skończona, odszedł w tył by ocenić efekt. Zbyt dobrze ubrany by wyglądać na menela, dlatego szybko ktoś się nim zainteresuje. Nic groźnego mu się nie dzieje, a napuchnięty policzek wygląda jak po zderzeniu ze ścianą.
    Na koniec pstryknął palcami i moce zniknęły. Schował dłonie do kieszeni i oddalił się w sobie tylko znanym kierunku.

    Minęła dobra chwila zanim Dorian poczuł delikatne szarpnięcia i zaniepokojone głosy.
    Nad nim, pochylony, stał starszy pan ze swoją żoną wspartą na balkoniku. Szarpał jego ubranie i wołał, chcąc go ocucić.
    - Chłopcze, wszystko w porządku? Obudź się. - mówił stanowczym ale miłym głosem.
    - Obudź go Harold bo jeszcze wilka złapie jak tak będzie leżał na zimnym bruku. - dodała starowinka, patrząc na Bazgracza z troską.
    _________________




    Bazgracz

    Godność: Dorian Anton Leammiele
    Wiek: 27 lat
    Rasa: człowiek
    Lubi: sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
    Nie lubi: tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
    Wzrost / waga: 183 cm / 73kg
    Aktualny ubiór: szary prochowiec z niebieskimi plamami po farbie, czarna bluza z kapturem, ciemne jeansy i granatowe pantofle
    Znaki szczególne: tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
    Zawód: freelancer, bazgracz
    Pod ręką: klucze od domu, telefon, dokumenty, paczka chusteczek i miętowych gum do żucia, plecak z przyborami do malowania, podobrazie, aluminiowa sztaluga
    Nagrody: Bolerko-niewidko
    Dołączył: 25 Wrz 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 12 Listopad 2018, 22:04   

    Obudził się i pierwszym wrażeniem, jakie dotarło do niego było przeszywające zimno, a nie dłoń szarpiąca go za ubranie. Złapał głęboki wdech jakby za długo przebywał pod wodą i właśnie wynurzył się na powierzchnię. Przez chwilę wodził szeroko otwartymi oczami to po staruszku, to po staruszce, w tym czasie na gwałt starając się odtworzyć w głowie wydarzenia z tego dnia. To dziwne, ale w pierwszej chwili zupełnie wierzył, że był świadkiem czegoś nadnaturalnego, że ta dziewczyna naprawdę została trafiona przez piorun, że zabrał ją do kawiarni, gdzie ktoś zatrzymał czas i...
    Hahaha! – Dorian wybuchł śmiechem. Zorientował się, że to niezdrowa reakcja, dlatego chciał ją zamaskować zagubionym, niepewnym uśmiechem. – T-tak, w-wszystko... wszystko... – Starał się mówić, ale nagle zaczął szczękać zębami z zimna, napadły go silne dreszcze i żywa, przeszywająca panika. Zerwał się z ziemi i puścił biegiem w stronę domu zapominając o grzeczności i o staruszkach. Pomimo tego, że biegł długo, dyszał i po jakimś czasie czuł palący ból w krtani, wcale nie robiło mu się cieplej, co tylko potęgowało jego strach. Umarłem, umarłem, umarłem... W tej chwili jego myśli były zdominowane przez poczucie bycia... martwym. Gdzieś w tle miał świadomość, że stało mu się coś złego, że prawdopodobnie zemdlał albo umarł, a zajście w kawiarni zdegradował do rangi jednego ze swoich koszmarów. Taak, to logiczne. Zemdlał i kiedy był nieprzytomny śniło mu się, że spotkał Jillian, że ktoś ją zamordował w jego obecności. Tak właśnie było. To tylko sen.
    Rozedrganymi dłońmi otworzył drzwi i wszedł do domu. Stanął przed lustrem przyglądając się swojej twarzy, w szczególności oczom, jakby to one mogły zdradzić prawdę. Mógłby przysiąc, że coś było nie tak... że coś się w nich zmieniło. Puls? Jest. Co nie znaczy, że poczucie bycia martwym zniknęło. Zauważył zaczerwienienie na szczęce i dotknął go, ale nie poczuł bólu. Upadł i się uderzył? Ktoś go pobił? A może okradł? Sprawdził, czy wciąż ma przy sobie portfel. Miał. A farby? Szlag... Parę tub pękło, znowu większość szklanych słoików została zmiażdżona. Jak mocno musiałby uderzyć o tę ścianę, żeby schowane w kartonowym pudełeczku farby aż tak ucierpiały...? Dorian w zamyśleniu nabrał na palce mieszankę paru kolorów i chwilę przyglądał się drobinom szkła, które przykleiły się do mazi, po chwili wytarł ją o płaszcz, tuż obok niebieskiej plamy. Jej krew była niebieska – przeszło przez myśl Bazgraczowi. – Może pobrudziłem się farbą, a sny przetłumaczyły to po swojemu i ze zwykłej akryli zrobiły krew? To wydawało mu się bardzo prawdopodobne, bo już wcześniej w koszmarach odreagowywał sytuacje z realnego życia. To tylko sen.
    Zostawił plecak w przedpokoju, pobrudzony farbami i wilgotny od deszczu płaszcz rzucił niedbale na podłogę, po czym podszedł do barku, wyjął butelkę whisky i duszkiem z gwinta wypił resztkę znajdującego się tam alkoholu.
    Od dawna nie czuł się tak bardzo zagubiony, od paru lat nie zdarzyło mu się, aby nie wiedział, co ma ze sobą zrobić.

    [ZT]
    _________________
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 9