• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Morze Łez » Dom nad laguną
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 2 Czerwiec 2018, 00:17   Dom nad laguną



    Niewielki budynek, wykonany z kamienia oraz drewnianych bali, nie robi może zbyt imponującego wrażenia. Choć nikt nie ośmieliłby się określić go mianem zaniedbanego. Zwyczajnie posiada dość skromną prezencję, co podobno było zamysłem jego twórcy, pragnącego zbliżyć się do natury. Stąd też znakomita lokalizacja, owego domostwa. Jego mieszkańcy mogą cieszyć się ciszą i spokojem z dala od cywilizacji, a nawet uciążliwych sąsiadów. Jest to samotnia, w której zszargane nerwy, koi morska pieśń i bryza. Przemierzając niewielki taras, na którym mieści się sporych rozmiarów drewniana ławko-huśtawka, można przejść bezpośrednio na plażę i spokojnym spacerem zawędrować do samego brzegu morza. Nad brzegiem powstał średnich rozmiarów pomost, do którego przycumowano dwie łódki. Wielu uznałoby, że osiedlanie w sąsiedztwie tak bliskim, morskiego żywiołu, jest istnym szaleństwem. Albo też marną inwestycją, kiedy to dom mógłby zostać porwany przez pierwszy silniejszy przypływ czy inną morską nawałnicę. Otóż lokacja ta, została wybrana nie tylko ze względu na czarowne widoki, lecz swe specyficzne położenie. Za którego sprawą, fale zawsze słabną, nim sięgną piaszczystego brzegu. Niewielu jednak jest w stanie, wyjaśnić co stanowi tego przyczynę. Mówiąc wprost, jest to idealne miejsce, do cieszenia się urokami morza.



    Należy jednak powiedzieć kilka słów o samym domostwie, na którego tyłach znajduje się niewielka stajnia z miejsce dla dwójki wierzchowców. Wkraczając w progi, morskiego azylu, można wybierać czy czas, chce się spędzić, w niewielkim salonie gdzie mieści się barek, biblioteczka, oraz kamienny kominek, czy może jednak udać się wprost do sypialni. Znaczną część pomieszczenia zajmuje dwuosobowe łóżko oraz pokaźna drewniana szafa, w której drzwiach połyskują srebrne lustra. Poza tym pod oknem, z którego rozciąga się czarowny widok na morską toń, mieści się drewniane biurko, krzesło oraz regał z książkami. Nie zabrakło również łazienki oraz kuchni, niewielkiej, ale zawsze. Jest za to piwniczka, a w niej całkiem pokaźna kolekcja win. Czegóż można chcieć by więcej?
    _________________




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 2 Czerwiec 2018, 01:25   

    Tydzień. Dokładnie tyle czasu minęło, od dnia, w którym pojawiłem się tu by zakończyć interesy z jednym, z nowszych klientów. Młody marionetkarz zlecił mi w sumie trzy skoki, wszystkie dotyczyły bardzo osobistych drobiazgów, należących do wybranki jego serca... Cóż nie mnie oceniać czego łakną moi zleceniodawcy, tak długo, jak płacą w wyznaczonym terminie. Problemy pojawiały się jednak gdy, tego nie robili... Zaś jeszcze gorzej, gdy zaczynali uciekać. Tak właśnie było w tym przypadku. Nie chodziło nawet o jakaś wielką sumę, ale o zasady oraz fakt, że od dłuższego czasu byłem w fatalnym nastroju. W końcu frustracja znalazła swoje ujście... niestety, razem z duszą nieszczęsnego dłużnika. Według pierwotnego planu miałem go jedynie nastraszyć. Udało się to bez większego problemu już przez sam fakt, iż pojawiłem się w środku nocy w miejscu, które ten głupiec uważał za swą bezpieczna przystań. Widać nie wiedział, że jeśli ma się do czynienia z Cieniami, to tak owe nie istnieją. Taszcząc zwłoki owinięte w kilka foliowych worków i całą masę taśmy izolacyjnej, zdałem sobie jednak sprawę, że to już drugi w tym miesiącu przypadkowo stracony klient. Skorzystałem z łódki, przycumowanej do prowizorycznego pomostu i wypłynąłem w morze wraz ze szczelnie zapakowanym denatem i odpowiednim obciążeniem w postaci łańcuchów. Dopiero jakąś godzinę od brzegu znałem sobie sprawę, że wzięły nade mną górę przyzwyczajenia z ludzkiego świata. Staranne pakowanie, nie miało tutaj racji bytu, a jedynie utrudni ucztowanie mieszkańcom morskiego dna. Ale cóż... bywa. W tamtym momencie, gdy pozostałem sam, a łódź dryfowała na morskich falach... pierwszy raz od dawna poczułem spokój. Zmieniłem zatem swe dotychczasowe plany, natychmiastowego powrotu do domu, zaraz po skończeniu roboty. Zostałem do wieczora. Wieczór zmienił się poranek, ten w kolejny dzień. I nim się obejrzałem, minął tydzień, moich jakże spontanicznych wakacji. Nie ukrywam, że termin mojego pobytu uległ diametralnej zmiennie, gdy już odkryłem skarb mieszczący się w piwnicy. Kto by pomyślał, że ten gnojek dorobił się tak pokaźnej kolekcji win. Które były nie tylko diabelnie dobre, ale i mocne. Poza tym nie brakowało też niczego innego. Widać było, że Efraim planował dłuższy pobyt w swej ostoi, to też odpowiednio ją wyposażył. W stajni znalazłem nawet karą klacz, która mimo początkowego niepokoju z ulgą przyjęła fakt, iż znalazł się ktoś, kto postanowił napełnić jej paśnik. Nawet jeśli owy ktoś, nadal cuchnął krwią jej właściciela.
    Dodatkowym bonusem, był fakt, iż ja oraz denat, który zwiedzał morskie dno, posiadaliśmy podobną sylwetkę oraz wzrost. Dzięki temu nie musiałem troszczyć się nawet o taką błahostkę jak czyste ubrania. Żyć nie umierać, jak to mawiają.

    Tego wieczoru, po opróżnieniu ćwierci zawartości trzydziestoletniego wina, udałem się na plażę. W zasadzie miałem zamiar jedynie spacerować morskim brzegiem, poszukać jakiegoś listu w butelce. Kiedyś jeden znalazłem, niestety kiepsko zabezpieczony, przez co jego treść pozostała zagadką. Gdy jednak opuszczałem progi swego wakacyjnego domostwa, dostrzegłem pod ścianą kilka wędek oraz innych mniej znanych mi przyborów rybackich. Po krótkiej chwili namysłu wzruszyłem od niechcenia ramionami i zabrałem ze sobą jedna z wędek. W pamięci cofałem się do naprawdę odległych wspomnień, by przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz dzierżyłem w dłoniach owe urządzenie.
    _________________




    Parasolnik

    Godność: Alissa Astra
    Wiek: 25 wiosen
    Rasa: Kapelusznik
    Lubi: Książki, lody, likiery, królika
    Nie lubi: Protekcjonalnych dupków
    Wzrost / waga: 151,5 cm, 154 cm w butach i jakieś 160 w kapeluszu. Waży ca 7,5 kamienia
    Aktualny ubiór: Wysokie szare buty na obcasie. https://i.pinimg.com/564x/96/4d/63/964d63d9efb890f0160c4e3ef329fe30.jpg Lazurowe pończochy z granatowym wykończeniem. Nieodłączny kapelusz - marengo z purpurową wstążką i parasol - biały z karminowymi akcentami i osobliwą palisandrową rękojeścią. Misja: Szmaragdowo zielony cheongsam ze smoczym wzroem; szmaragdowo zielone, długie rękawiczki wpadające leciutko w bursztynową pomarańcz przy ramionach; zielona smocza półmaska oraz proste czarne buckiki na płaskim obcasie.
    Znaki szczególne: heterochromia
    Pod ręką: Złoto i srebro do płacenia; bibeloty i
    Broń: Rapier w parasolu, sztylet trójzębny przy pasie i sztylet w bucie
    Nagrody: Kosmata Brosza
    Stan zdrowia: Częściowo zagojone i porządnie opatrzone rozorane udo.
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączył: 16 Lis 2017
    Posty: 242
    Wysłany: 2 Czerwiec 2018, 11:59   

    Pożyczanie pieniędzy to ogółem średni pomysł. Pożyczanie pieniędzy od typów spod ciemnej gwiazdy to zły pomysł. Pożyczanie pieniędzy od typów spod ciemnej gwiazdy i nie planowanie oddania to w zasadzie samobójstwo.
    Elias był na tyle mądry w swej głupocie by zniknąć. Jednak kogoś kto tak szastał pieniędzmi nie było wcale tak trudno znaleźć. Pewnie teraz się upija i myśli jak mu to wszystko wyszło. Łatwiej go będzie złapać.
    Cokolwiek planują z nim zrobić to nie jej interes, ale idiota sobie zasłużył.
    Podrapała się po nadgarstku. Cholerna wysypka się pogorszyła. Fakt, że wyglądała jak cholerne kwiaty wcale nie był jakimś plusem. Swędziało i tak, a ona i tak zazwyczaj nosiła długie rękawy.
    Nawet się specjalnie nie skradała. Facet był amatorem. Nie będzie miała z nim problemów nawet jak ją zobaczy. Jedynie będzie to bardziej uciążliwe.
    Koń był nadal w stajni. Jeszcze się nie przeniósł. Idiota. Jednak dom był pusty. Sprawdziła go dwukrotnie odkrywając nawet piwniczkę. Dobrze zaopatrzoną piwniczkę. Przynajmniej gust miał przyzwoity.
    Poszła więc spokojnym krokiem na plażę. Relaksacje jego zostaną dość brutalnie przerwane. Już jej w tym głowa.
    Dość szybko znalazła siedzącą sylwetkę z wędką. Łowił ryby czy moczył kija i upijał się w pestkę? Nieważne. Czuł się tu chyba bezpiecznie.
    Podeszła do niego od tyłu i przywaliła parasolem w potylicę. Chcieli go żywego w miarę możliwości. Poleciał jak marionetka z podciętymi sznurkami. Ironiczne w wypadku Marionetkarza, czyż nie?
    Wyciągnęła linę by go związać. Skończyła nadgarstki i obróciła go by się nie udusił z gębą w ziemi. Wtedy zobaczyła jeden drobny szczegół. Drobny, ale dość istotny. To nie był jej cel. Tylko jakiś facet o podobnej budowie ciała i ciemnych włosach. Tylko, że ten tu miał kruczoczarne, a nie bardzo ciemno orzechowe. Gęba też nie pasowała. Cudnie.
    Podciągnęła go pod drzewo i oparła. Kawał chłopa z niego więc to nie było wcale takie łatwe. Zostawiła mu nadgarstki związane. Z ostrożności.
    Usiadła na pobliskim kamieniu i czekała aż się obudzi. Gdy w końcu by to nastąpiło powitałaby go słowami "Przepraszam. Pomyłka. Jak będziesz spokojny to cię rozwiążę."
    _________________




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 3 Czerwiec 2018, 19:48   

    Z mich wspomnień, wynikało, że żyłka nie powinna być tak poplątana... Przez chwilę rozważałem, czy mam, wystarczająca ilość cierpliwości na zabawę z nią. Ostatecznie, mogłem to potraktować jako trening zręczności dla palców, w końcu dla złodzieja była to jedna z kluczowych umiejętności. A i nie tylko w złodziejskim fachu się przydawała. Uśmiechnąłem się na wspomnienie, kilku panien, które również doceniły ich zręczność.
    Nie mniej jednak umiejętność ta po kilku dniach dość intensywnej libacji alkoholowej, wcale nie należała do łatwych. Wymagało to ode mnie sporej koncentracji.
    Wyglądało też na to, że kilka kawałków krwistego mięsa, które jakiś czas temu wrzuciłem do wody, przyciągnęła potencjalne przyszłe rybackie trofeum. Co jakiś czas słychać było bulgotanie wody, wyróżniające się na tle miarowych uderzeń fal. Dopiero po czasie, zorientowałam się, iż w do symfonii morskich dźwięków dołączył nowy element... kroki.
    Odwróciłem się w idealnym momencie, by z bliska móc, podziwiać mknąca w moją stronę... parasolkę? Zamroczone ciało, mimo iż wiedziało, co należało uczynić, miało na to zbyt mało czasu... Poczułem tępy ból, wraz z którym pochłonęła mnie najpierw mgła później zaś ciemność....

    Nie było wielkim zaskoczeniem, że powitanie to sam co i doprowadziło do mojego pożegnania się ze świadomością. Mocny i pulsujący ból, rozlewał się falami pod moją czaszką, sprawiającą, iż pierwszym co zrobiłem po przebudzeniu, było wydanie z siebie przeciągłego syknięcia. Fakt, że w ogóle się obudziłem, przyjąłem z niejakim optymizmem. W moim zawodzie, danie się zaskoczyć zwykle równało się ze śmiercią. To też zadowolenie z dalszej możliwości egzystowania, usunęła się na drugie miejsce. O podium zaś zaciekle rywalizowały gniew oraz zdziwienie. To drugie wyszło na prowadzenie, kiedy ujrzałem przed sobą rudowłosą pannę trzymającą w rękach tabliczkę z jakimś napisem. W międzyczasie poczyniłem jeszcze kilka interesujących obserwacji. Pierwszą był fakt, iż miałem związane ręce, drugą, zaś iż czułem na sobie piasek, wszędzie tam, gdzie bynajmniej nie miałem ochoty go czuć... Postanowiłem skupić się jednak na tym pierwszym. W mojej dłoni zmaterializował się niewielki, ostrze, które bez problemu przecięło więzy. Ruchy dłoni zamaskowałem, prostując się bardziej i poruszając barkami, reakcja typowa dla osoby, która właśnie zdaje sobie sprawę, iż jej wolność ruchów została ograniczona. W końcu ponownie przyjrzałem się dziewczynie, która to zafundowała mi krótkoterminowe odcięcie się od realnego świata.
    -Przepraszam to trochę mało po tym, jak traktujesz cudzą głowę niczym świątynny gong.
    Oznajmiłem, jednocześnie wstając na równe nogi i rzucając przed dziewczynę przecięty sznur.
    -I obejdzie się.... A teraz powiedź lepiej, co dokładniej masz na myśli przez „pomyłka” ?
    Stałem wyprostowany, mierząc dziewczynę wzrokiem, w sumie musiała mieć niezłą krzepę, skoro przytaszczyła mnie tu z plaży. Nie wyglądała na siłaczkę, ale cóż w tej krainie przysłowie „pozory lubią mylić” miało szczególnie wysoką trafność. Nóż, który utkałem z cienia, nadal znajdował się w mojej dłoni i w żaden sposób nie kryłem jego obecności. Dziewczę miało jednak szczęście, że nadal czułem alkohol krążący w moim organizmie. Kolejnym powodem dla którego, nie rzuciłem się na pannę, była zwykła ciekawość. Była też pierwszą od tygodnia rozumną istotą, (pomijając klacz w stajni), na której towarzystwo mogłem liczyć.

    Złapałem za swoją koszulę, strzepując z niej piasek. W tej chwili uświadomiłem sobie, że w istocie ta nie należała do mnie, lecz do denata.
    -Czyżbyś zasadzała się na Efraima ? Cóż to by wiele tłumaczyło... choć pomylenie mnie z tym ścierwem, już na wstępie powinienem potraktować jako niemałą zniewagę. I kolejny powód, by rościć sobie o zadość uczynienie.
    Uśmiechnąłem się chytrze, spoglądając na rudowłosą, i jeśli ta nie zrobiła niczego, co uznałbym za godne pożałowania, wówczas, wsunąłem nóż za uchwyt na skórzanym pasie.
    _________________




    Parasolnik

    Godność: Alissa Astra
    Wiek: 25 wiosen
    Rasa: Kapelusznik
    Lubi: Książki, lody, likiery, królika
    Nie lubi: Protekcjonalnych dupków
    Wzrost / waga: 151,5 cm, 154 cm w butach i jakieś 160 w kapeluszu. Waży ca 7,5 kamienia
    Aktualny ubiór: Wysokie szare buty na obcasie. https://i.pinimg.com/564x/96/4d/63/964d63d9efb890f0160c4e3ef329fe30.jpg Lazurowe pończochy z granatowym wykończeniem. Nieodłączny kapelusz - marengo z purpurową wstążką i parasol - biały z karminowymi akcentami i osobliwą palisandrową rękojeścią. Misja: Szmaragdowo zielony cheongsam ze smoczym wzroem; szmaragdowo zielone, długie rękawiczki wpadające leciutko w bursztynową pomarańcz przy ramionach; zielona smocza półmaska oraz proste czarne buckiki na płaskim obcasie.
    Znaki szczególne: heterochromia
    Pod ręką: Złoto i srebro do płacenia; bibeloty i
    Broń: Rapier w parasolu, sztylet trójzębny przy pasie i sztylet w bucie
    Nagrody: Kosmata Brosza
    Stan zdrowia: Częściowo zagojone i porządnie opatrzone rozorane udo.
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączył: 16 Lis 2017
    Posty: 242
    Wysłany: 3 Czerwiec 2018, 20:33   

    Trochę to trwało zanim się obudził. Chyba przywaliła trochę za mocno. Jednak lepiej by dłużej bez świadomości był niż by jej nie stracił wcale. Bezpieczeństwo własne przede wszystkim.
    Miała dzięki temu czas mu się przyjrzeć. Brzydki to on nie był. No i kawał chłopa z niego. Tak na oko to prawie pół metra wyższy od niej samej. Co za tym idzie też dość ciężki, bo gruby może nie jest, ale też nie patyczkiem.
    "Mogłam zostawić cię tam i sobie pójść." odparła bez chwili wahania. Postaraj się być miłą to jeszcze będą narzekać.
    Jednak zanim to powiedziała to sam zerwała się na równe nogi by móc wygodniej utrzymywać dystans w jakim się od siebie znajdowali. W rękawach ani na plecach nie miał żadnego noża. Paskudna sztuczka.
    Zrobiła jeszcze jeden krok do tyłu i odpowiedziała zwięźle: "Zła osoba."
    Nie wydawało się by mężczyzna planował ją zaatakować. Przynajmniej nie teraz. Nie miała zaś powodów z nim walczyć. Nikt by jej za to nie zapłacił, a powodów osobistych też nie miała.
    Zniewaga? Wykrzywiła usta w pogardliwym uśmieszku.
    "Ta sama budowa ciała, miejsce gdzie prowadził trop, jego klacz w stajni, ubrania jak te, w których się lubuje, włosy trochę ciemniejsze. Twarz inna, ale jej wtedy nie widziałam. Czyżbyś już go załatwił?"
    Jeśli stwierdziłby, że w takiej sytuacji by się nie pomylił to jest albo kłamcą, albo ma bardzo wysokie mniemanie o sobie.
    Chwilę się zastanowiła nad drugą częścią jego zdania zanim nie oparła parasola o ziemię i niewinną minką zapytała go "A skąd wiesz, że nie planowałam? Więzy były tylko po to byś się na mnie nie rzucił."
    Trochę się rozluźniła gdy schował nóż. Może jest na tyle rozsądną osobą, że nie będzie też walczył jeśli nie ma powodów.
    _________________




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 4 Czerwiec 2018, 02:55   

    Z niecierpliwością oczekiwałem wyjaśnień ze strony ognistowłosej panny. Zdziwiłem się, gdy ta po raz kolejny używała tabliczek, na których pojawiały się nowe słowa. Sądziłem, iż skorzystała z takiej, a nie innej metody, po to, by wzmocnić efekt wizualny. W końcu to wzrok jest zmysłem, w który pokładamy najwięcej wiary. Wyglądało jednak na to, iż dziewczyna woli albo też jest zmuszona, do takiego, a nie innego sposobu komunikacji. Nie widziałem w tym jednak większego problemu, litery nie dwoiły mi się ani nie rozmazywały przed oczyma, zatem było dobrze. Choć na dłuższy dystans, taka forma porozumiewania się musiała być kłopotliwa.

    Gdy i ona, podniosła się z ziemi, wyraźną stała się dzieląca nas różnica wzrostu. W mieście lalek, w sklepowych witrynach często można było dostrzec marionetki oraz lalki, zbliżonej postury. Moje szkarłatne spojrzenie, bez cienia krępacji prześlizgnęło się po jej osobie. Uśmiechnąłem się krótko, gdy uznałem, że podobnie jak i lalki właśnie, rudowłosa ma całkiem uroczą aparycję. Uroczą, lecz nie przesłodzoną, co należało zaznaczyć. Po odczytaniu kolejnej wiadomości zamilkłem na chwilę, rozważając wszystkie za i przeciw. Jednocześnie moja dłoń zajęła się rozmasowaniem obolałej głowy.
    -Niech będzie, powiedzmy, że coś w tym jest. Choć co do budowy ciała bym polemizował. Facet był połową siebie. Zapewne zżarł go stres ostatnich tygodni, gdy zaczął chować się przed światem.
    Przyznaję, mogła się pomylić. Być może sam bym się pomylił, choć prawdopodobieństwo było nikłe. A to przez wzgląd na to, że swoje ataki, zwykle przeprowadzałem bezpośrednio po opuszczeniu snu swej przyszłej ofiary. Był to szalenie wygodny i praktyczny sposób, o ile ktoś nie posiadał odpowiednich artefaktów, chroniących go przed podobnymi „atrakcjami”.
    -Powiedzmy, że nasz wspólny znajomy, naglę odkrył w sobie nową pasję, jaką jest zwiedzanie morskiego dna. Więc jeśli zależy Ci na spotkaniu z nim, to będziesz musiała wysilić się nieco bardziej. Spóźniłaś się o jakiś tydzień. Ale, kto wie, może coś tam jeszcze z niego zostało.
    Mówiłem za dużo, zwykle tego rodzaju informacje pozostawiałem dla siebie. To przeklęte wino naprawdę było mocne... bo przecież dziś nie wypiłem go znowu aż tyle. Czas chyba na wprowadzenie pewnych limitów.
    Kilkukrotnie uderzyłem otwartymi dłońmi o swoje nogi, pozbywając się z nich pozostałości piachu. Miałem zamiar, wspaniałomyślnie zaopiekować się posiadłością martwego Marionetkarza, to też po powrocie do domku, nie chciałem zamieniać go w piaskownicę.

    Przyglądałem się z zaciekawieniem jej nagłej zmianie postawy. Gdyby nie tygodniowe wakacje, to nasza rozmowa potoczyłaby się zupełnie inaczej. Teraz jednak na szczęście panny o różnobarwnym spojrzeniu, nadal byłem w wakacyjnym nastroju, którego z mojej głowy nie wytrząsnął nawet tak solidny cios. Parsknąłem cicho, odczytując kolejną wiadomość. Skrzyżowałem ręce na wysokości klatki piersiowej i postąpiłem dwa kroki ku rudowłosej. Gdy pochyliłem się nad nią, na moją twarz wpełzł szelmowski uśmiech. Uniosłem brwi, posyłając dziewczynie pytanie.
    -Doprawdy? Zatem w jaki sposób planowałaś mnie udobruchać?
    Mój uśmiech poszerzył się nieznacznie, gdy po chwili dodałem.
    -Wiązanie mogłoby być dobrym początkiem... Choć, prawdę powiedziawszy, nie należę do takich, którym odpowiada bierność.
    _________________




    Parasolnik

    Godność: Alissa Astra
    Wiek: 25 wiosen
    Rasa: Kapelusznik
    Lubi: Książki, lody, likiery, królika
    Nie lubi: Protekcjonalnych dupków
    Wzrost / waga: 151,5 cm, 154 cm w butach i jakieś 160 w kapeluszu. Waży ca 7,5 kamienia
    Aktualny ubiór: Wysokie szare buty na obcasie. https://i.pinimg.com/564x/96/4d/63/964d63d9efb890f0160c4e3ef329fe30.jpg Lazurowe pończochy z granatowym wykończeniem. Nieodłączny kapelusz - marengo z purpurową wstążką i parasol - biały z karminowymi akcentami i osobliwą palisandrową rękojeścią. Misja: Szmaragdowo zielony cheongsam ze smoczym wzroem; szmaragdowo zielone, długie rękawiczki wpadające leciutko w bursztynową pomarańcz przy ramionach; zielona smocza półmaska oraz proste czarne buckiki na płaskim obcasie.
    Znaki szczególne: heterochromia
    Pod ręką: Złoto i srebro do płacenia; bibeloty i
    Broń: Rapier w parasolu, sztylet trójzębny przy pasie i sztylet w bucie
    Nagrody: Kosmata Brosza
    Stan zdrowia: Częściowo zagojone i porządnie opatrzone rozorane udo.
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączył: 16 Lis 2017
    Posty: 242
    Wysłany: 5 Czerwiec 2018, 01:05   

    Wzruszyła ramionami. Wiedziała jak wyglądał kiedy pożyczał pieniądze, a nie jak teraz.
    No i jej cel jest martwy. Cudnie. Skrzywiła się słysząc jego „świetną” propozycję o łowieniu denata. Trupa to sobie może on w dupę wsadzić. Na nic jej on. Nie dostanie głównej zapłaty, a poinformować i tak będzie trzeba. Pewnie się nawet specjalnie nie zdziwią, że ktoś go załatwił i nie będą mieli do niej żalu, ale uderzy ją to po kieszeni. A zapowiadała się łatwa kasa.
    Alissa nie odsunęła się tym razem jak się zbliżył. Przesunęła tylko ciężar ciała tak by mogła szybko odskoczyć.
    "I encourage struggling." odgryzła się z całkowicie niewinnym uśmiechem na ustach lecz błyskiem w oku. Jednak ten uśmiech szybko przerobił się w złośliwy gdy podsunęła mu pod nos "I nie wiem czy by warto cię było wiązać. Na piec minut to za dużo roboty."
    Pacnęła go rękojeścią parasola w ramię i lakonicznie zapytała "Dom? Wino?"
    _________________




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 5 Czerwiec 2018, 02:55   

    Nie wyglądała na zadowoloną z informacji, jaką jej przekazałem. Być może miała własne porachunki z Marionetkarzem, ale wówczas spodziewałbym się jednak odrobiny więcej emocji. A zatem bardziej prawdopodobne, było przypuszczenie, iż działała jako przedłużenie cudzej woli. Utrata zlecenia wiązała się z utratą zarobku, albo gniewem swego chlebodawcy. Ale jak to mawiają, życie chłoszcze. Sam nie miałam zamiaru przejmować się konsekwencjami, z jakimi przyjdzie się zmierzyć laleczce. W końcu mnie to nie dotyczyło. Choć gdyby wyciągnąć nieco informacji... chociaż po chwili namysłu, odrzuciłem ten pomysł. Wszak, gdyby dziewczynie chodziło o zwykłą likwidację delikwenta, użyłaby czegoś bardziej śmiercionośnego, niż rękojeść fikuśnej parasolki. Mogło zatem iść o informacje, a nawet ja specjalizujący się w ich wykradaniu, miałem marne szanse, kiedy ich posiadaczem był nieboszczyk. Cóż.

    Te niewinne uśmieszki miały coś w sobie, mimo iż były czystą ironią, ponieważ momentalnie dało się wyczuć, że ta dziewczyna z niewinności ma niewiele wspólnego. Mój uśmiech przez chwilę się poszerzył, lecz kolejna kwestia rudowłosej, zmieniła go w grymas zdziwienia. W końcu jednak parsknąłem śmiechem, prostując się jednocześnie. Posłałem dziewczynie przeciągłe spojrzenie, po czym jedna z moich rąk z wolna zbliżyła się ku jej twarzy.
    -Zatem musisz być bardzo uzdolniona.
    Powiedziałem, celowo nieco obniżając przy tym ton swe głosu. I jeśli moja rozmówczyni, w porę się nie odsunęła, wówczas moje palce delikatnie pochwyciły jeden z ogniście rudych kosmyków, by po chwili zatknąć go za ucho dziewczyny.
    -Albo zwyczajnie, miałaś pecha w doborze ówczesnych partnerów.
    Tym razem to na moich ustach zagościł złośliwy uśmiech, który szybko jednak przeszedł w rozbawienie.

    Gdy padła propozycja, która na starcie zaskarbiła sobie moją aprobatę, z przesadą wykonałem niemal dworski gest oznaczający zaproszenie. Pozwoliłem wyprzedzić się o kilka kroków, dając sobie tym samym ciekawszą perspektywę. Jak się okazało, nie było konieczności otwierania drzwi, bo tak owymi już je zastaliśmy. Wyglądało na to, że panna, zdarzyła się rozgościć, nim jeszcze zostało jej to zaoferowane. A może był to zwiastun wizyty, kolejnych nieplanowanych gości? Choć w tę wersję raczej wątpiłem, Marionetkarz nie był na tyle szczególną personą, by nagle miało się tu zjawić stado najemników.

    Gdy znaleźliśmy się już w domu, zamknąłem drzwi, które przy okazji wydały z siebie nieprzyjemne skrzypnięcie. Tym samym, skarżąc się, na zaniechanie, tak podstawowej konserwacji, jaką było ich porządne naoliwienie.
    -Rozgość się. Jeśli jesteś głodna, możesz zajrzeć do spiżarki, choć wybór nie jest szczególnie okazały. Ja w tym czasie zajmę się winem. Tu akurat sytuacja ma się przeciwnie, więc zobaczymy czy trafię w Twój gust.
    Uczyniłem, to co zapowiedziałem. Przez dłuższą chwilę przyświecając sobie lampą naftową, wędrowałem między półkami, gdzie w przyjemnym chłodzie leżakowały setki butelek. W międzyczasie zaczęło do mnie docierać, jak kuriozalną stała się cała ta sytuacja. Ale to przecież Kraina Luster, gdzie należało się spodziewać niespodziewanego. Zresztą, tydzień świętego spokoju, od wszystkich i wszystkiego, skutkowały w tej chwili sporym poczuciem dystansu, oraz dobrym nastrojem.
    W końcu zawitałem na górę, dzierżąc przy tym w obu dłoniach po jednej z butelek szlachetnego trunku. Obie butelczyny wylądowały na blacie drewnianego stolika. Z prawej białe, słodkie wino, którego etykietę zdobiły misterne malunki pnącej winorośli. Z lewej czerwone, wytrawne. Drugi flakon miał dość ciekawą prezencję, gdyż szyjkę butelki oplatała siateczka, stworzona z drobnego srebrnego łańcuszka. Znalezienie kieliszków oraz otwieracza nie zajęło mi wiele czasu, podobnie jak również otworzenie butelki, Można powiedzieć, iż nabrałem w tym niejakiej wprawy.
    Gdy oba puchary, wypełnił już delikatnie złocisty trunek, wręczyłem jeden rudowłosej, posyłając jej przy tym zagadkowe spojrzenie.
    -Za co pijemy?
    _________________




    Parasolnik

    Godność: Alissa Astra
    Wiek: 25 wiosen
    Rasa: Kapelusznik
    Lubi: Książki, lody, likiery, królika
    Nie lubi: Protekcjonalnych dupków
    Wzrost / waga: 151,5 cm, 154 cm w butach i jakieś 160 w kapeluszu. Waży ca 7,5 kamienia
    Aktualny ubiór: Wysokie szare buty na obcasie. https://i.pinimg.com/564x/96/4d/63/964d63d9efb890f0160c4e3ef329fe30.jpg Lazurowe pończochy z granatowym wykończeniem. Nieodłączny kapelusz - marengo z purpurową wstążką i parasol - biały z karminowymi akcentami i osobliwą palisandrową rękojeścią. Misja: Szmaragdowo zielony cheongsam ze smoczym wzroem; szmaragdowo zielone, długie rękawiczki wpadające leciutko w bursztynową pomarańcz przy ramionach; zielona smocza półmaska oraz proste czarne buckiki na płaskim obcasie.
    Znaki szczególne: heterochromia
    Pod ręką: Złoto i srebro do płacenia; bibeloty i
    Broń: Rapier w parasolu, sztylet trójzębny przy pasie i sztylet w bucie
    Nagrody: Kosmata Brosza
    Stan zdrowia: Częściowo zagojone i porządnie opatrzone rozorane udo.
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączył: 16 Lis 2017
    Posty: 242
    Wysłany: 6 Czerwiec 2018, 00:17   

    Obserwacja jego min była doskonałą rozrywką.
    Jak miło spotkać kogoś kto ma poczucie humoru większe niż taboret.
    Słodko się uśmiechnęła do niego "Są sztuczki, które cuda robią."

    Usiadła wygodnie. Położyła parasol i kapelusz w zasięgu ręki. Teraz była dość zrelaksowana, ale to jeszcze nie znaczyło, że nie będzie w stanie przestawić się w mgnieniu oka w tryb bojowy. Niech tylko da jej jakiś powód.
    Wyciągnął dwie butelki. Jak zorientowała się jakie to spojrzała na niego jak na dzikusa.
    Wytrawne czerwone od tak bez niczego? Dobre do jedzenia. Ale by pić samo? I jeszcze białe to słodkie! Można się napić, ale czy nikt go nie nauczył jak się wino podaje?
    - wina białe przed czerwonymi,
    - wytrawne przed słodkimi,
    - lekkie przed ciężkimi,
    - łagodniejsze przed tymi o mocniejszym i bardziej złożonym smaku.
    A tu taki mieszanka. Nie oczekiwała po nim obiadu, ale mógł choćby deskę serów postawić. I nie, nie była głodna i nie miała zamiaru się rozczarowywać spiżarką. On wiedział co tam jest. Więc powinien też wiedzieć czy jest tam coś co się nadaje do wina.
    On chyba te wina wybrał i teraz nalał na chybił trafił. O tyle dobrze, że z tego co zobaczyła w piwniczce wszystkie były porządne.
    "A musi być za co? Pij za co chcesz, ale ja nie muszę sobie wynajdywać pretekstów."
    Po czym upiła łyk wina. Było słodkie. Słodkie, ale dobre. Chętnie by zagryzła jakimś kremowym serem.
    "Też pieniądze?"
    _________________




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 7 Czerwiec 2018, 00:22   

    Poziom swojej gościnności opisałbym, jako wysoce wystarczając. Jeśli Panna oczekiwała, milszego przyjęcia to cóż... należało zacząć od przyjemniejszego powitania niż cios w łeb. Zresztą, naprawdę od dawna nie byłem tak miły. Zapewne ten fakt ciężko zauważyć, jeśli się kogoś nie zna, ale to już szczegół. Ból głowy stawał się uciążliwy i mimo że wino, mogło stanowić dobre znieczulenie, postanowiłem wspomóc swój system regeneracyjny. Przytknąłem palce do miejsca, pulsującego bólem, po czym moje usta poruszyły się, szepcząc inkantację zaklęcia. Gdyby nie fakt, posiadania kruczoczarnych włosów, to można by zauważyć, że skóra w tym miejscu pokryła się czarną niczym smoła plamą. Mimo iż naprawa tkanek, musiała trochę potrwać, to moc zaklęcia, przyniosła odczuwalną ulgę.

    Gdy już rozsiadłem się wygodnie, przez krótką chwilę balansowałem trunkiem wypełniającym naczynie. To nie pretekst do picia był mi potrzebny, ot ciekawość ewentualnej propozycji.
    -Za niespodzianki.
    Uśmiechnąłem się, po czym upiłem łyk wina. Przez moją twarz przebiegł krótki grymas. Zbyt słodkie. Wino nie było moim umiłowanym trunkiem, zwykle pijałem je jedynie dla towarzystwa. Jednak, kiedy los oferuje Ci całą piwniczkę, alkoholu, to nie narzekasz, tylko korzystasz. Ot, prosta sprawa.
    Gdy przeniosłem spojrzenie na rudowłosą, zauważyłem kolejną tabliczkę. W sumie potrafiła naprodukować ich całkiem sporo.
    -Hm?
    Mruknąłem, lecz szybko dotarło do mnie, o co mogło jej chodzić. W międzyczasie moja dłoń namierzyła w końcu paczkę papierosów, oraz zapalniczkę, które uwięzły w obszernych kieszeniach.
    -Poniekąd. Zalegał z zapłatą, za którą robotę mi zlecił. Zmarnował pierwsze i drugie ostrzeżenie, a trzeciego nie daję.
    Wyjaśniłem pokrótce, uznawszy, że wchodzenie w głębsze szczegóły nie jest wskazane. Po tym dostarczyłem sobie upragnioną dawkę nikotyny. Mój wzrok zatrzymał się na kapeluszu oraz parasolce, które znajdowały się niedaleko dziewczyny. Kapelusznik? Możliwe, choć nie tylko oni, posiadali monopol na noszenie zwariowanych nakryć głowy. Mimo iż osobnicy tak owe posiadający, w większości przypadków, okazywali się jednak przedstawicielami ów rasy. Z nami było znacznie łatwiej, o ile ktoś był na tyle spostrzegawczy, by poświęcać uwagę czemuś tak pospolitemu, jak cień.
    -Ile straciłaś?
    _________________




    Parasolnik

    Godność: Alissa Astra
    Wiek: 25 wiosen
    Rasa: Kapelusznik
    Lubi: Książki, lody, likiery, królika
    Nie lubi: Protekcjonalnych dupków
    Wzrost / waga: 151,5 cm, 154 cm w butach i jakieś 160 w kapeluszu. Waży ca 7,5 kamienia
    Aktualny ubiór: Wysokie szare buty na obcasie. https://i.pinimg.com/564x/96/4d/63/964d63d9efb890f0160c4e3ef329fe30.jpg Lazurowe pończochy z granatowym wykończeniem. Nieodłączny kapelusz - marengo z purpurową wstążką i parasol - biały z karminowymi akcentami i osobliwą palisandrową rękojeścią. Misja: Szmaragdowo zielony cheongsam ze smoczym wzroem; szmaragdowo zielone, długie rękawiczki wpadające leciutko w bursztynową pomarańcz przy ramionach; zielona smocza półmaska oraz proste czarne buckiki na płaskim obcasie.
    Znaki szczególne: heterochromia
    Pod ręką: Złoto i srebro do płacenia; bibeloty i
    Broń: Rapier w parasolu, sztylet trójzębny przy pasie i sztylet w bucie
    Nagrody: Kosmata Brosza
    Stan zdrowia: Częściowo zagojone i porządnie opatrzone rozorane udo.
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączył: 16 Lis 2017
    Posty: 242
    Wysłany: 7 Czerwiec 2018, 16:22   

    Niespodzianki? Czyżby to ona była tą niespodzianką, za którą pije?
    Uśmiechnęła się na jego minę po upiciu łyka. Tak. Zdecydowanie nie wiedział co wybrał i nalał. Pewnie pił tylko dlatego, że znalazł piwniczkę pełną wina w domu byłego pracodawcy, który zwiedzał dno morza dzięki życzliwości swego byłego pracownika, który nie otrzymał wynagrodzenia.
    Spojrzała z niechęcią na papierosy, ale nie skomentowała.
    Elias Efraim był jednak idiotą. Ciekawe czy naprawdę sądził, że mu się uda wywinąć z tego wszystkiego. Śmiesznie by było jak wpadł by ktoś jeszcze by wyrównać rachunki z martwym już idiotą.
    Facet jednak był i tak bardziej wybaczający. Ona za wzorem wuja dawała tylko jedno. Jeśli ktoś powtarza po nim błąd to już jego wina. Choć czasem nawet tego jednego nie dawała.
    Wiedziała, że chodzi mu o pieniądze, ale odpowiedziała "Kilka dni." W pewnym sensie nie straciła pieniędzy. Po prostu nie zarobi tyle ile mogła. Facet jej pieniędzy nie wisiał.
    Zaś wynagrodzeniem się nie chwali. Chyba, że ktoś chce ją zatrudnić. A wtedy i tak zależy od roboty. Bezzwrotna zaliczka by w ogóle się zabrała, zwrócenie kosztów operacyjnych o ile się takie pojawią i premia za wykonanie roboty. Jak się nie podoba to niech szukają amatorów, którzy to pewnie spieprzą.
    "A ty?"
    _________________




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 13 Czerwiec 2018, 00:12   

    Przez krótką chwilę wpatrywałem się w żar, tlący się na końcu papierosa. Było w tym widoku coś kojącego. Lubiłem przyglądać się smudze dymu, która wiła się przy najmniejszej zmianie ruchu powietrza. Miałem okazję, zapoznać się bliżej z pewnym ekscentrycznym osobnikiem, który był zdania, iż z dymu można wyczytać nadchodzący los. Podobno herbaciane fusy, kości oraz wnętrzności małych ssaków również się ku temu nadawały. Mężczyzna był jednak zdania, iż tylko subtelna szara ścieżka malująca się w przestrzeni, jest w stanie zawrzeć w sobie odpowiednie przesłanie. Nie, żebym wierzył w podobne nonsensy, choć rozmowa zapadła mi w pamięć. Na tyle by wspomnienie pojawiało się co jakiś czas. Z Szamanem, zawsze można było liczyć na godziwą rozrywkę, o którą wszak w więzieniu nie łatwo. Facetowi co rusz udawało się wzniecać niewielkie pożary, co tłumaczyło w pewnym stopniu jego fascynacje dymem. Miałem nawet podejrzenia, iż stary piroman miał lustrzane pochodzenie. Ciekawe, czy dalej odsiadywał swój wyrok.

    W końcu powróciłem do rzeczywistości, spoglądając na swą rozmówczynię. Parsknąłem cicho, widząc jej odpowiedź. Liczyłem na konkrety, ale jak widać, nasze spotkanie miało pozostać owiane, płachtą tajemniczości. Skoro tak...
    -Cierpliwość.
    Odpowiedziawszy na pytanie, posłałem dziewczynie zadziorny uśmiech.
    -Nie mam jednak żalu, odebrałem swoją należność i to z procentami.
    Mówiąc to, wykonałem niedbały gest dłoni, który wskazywał wszystko wokół. Jak to mówią kto pierwszy ten lepszy. Zamierzałem traktować to miejsce jako odskocznię, jedyny problem stanowiła klacz. Była ładna i dobrze ułożona żal więc było zostawić ją na pastwę losu czy jakiejś głodnej bestii. Tyle że do świata ludzi też ni jak ją zabrać. Należało zatem, pomyśleć o służbie, która zatroszczyłaby się o dobra po tej stronie lustra. Przez myśl, przemknęła mi postać rogatej niebogi,
    której snami zacząłem się karmić. Może...
    -Trzeba przyznać, że nasz „znajomy” uwił sobie całkiem miłe gniazdko. Cisza, spokój, wino. Jedyne, na co można się uskarżać to brak towarzystwa.
    Naprawdę... już po trzech dniach, zacząłem toczyć rozmowy z koniem. Niestety parskanie i rżenie, nie były jednak zbyt elokwentną wypowiedzią. Miło by było usłyszeć dla odmiany jakiś słodki głosik, ale cóż... było, chociaż na czym zawiesić oko.
    Wpatrywałem się w różnobarwne oczęta, zastanawiając się, nad tym, jak potoczy się to dość niecodzienne spotkanie. Fakt, iż oboje byliśmy najemnikami, a przynajmniej osobami zdolnymi do zadawania krzywd, za odpowiednią cenę... uznawałem za dobry zaczątek, dla nici porozumienia, Rzadko kiedy, można pozwolić sobie na naturalność czy może raczej pewną szczerość, względem nowo poznanej duszy.
    -Twój głos, albo raczej jego brak. Jak to się stało? Czyżbyś sprzedała go jakiejś morskiej wiedźmie ? Znam historię o takiej jednej, która przehandlowała go w imię miłości, Doprawdy, kiepska inwestycja.
    Magia Świata Ludzi oraz wiecznie grającego odbiornika. Niby się nie ogląda, a jednak coś z tego i tak zostaje w głowie. Zawsze ciekawiło mnie ile baśni i fantastyki, jest tak naprawdę przeniesieniem na karty, a później i ekran, historii pochodzących z Krainy Luster.
    _________________




    Parasolnik

    Godność: Alissa Astra
    Wiek: 25 wiosen
    Rasa: Kapelusznik
    Lubi: Książki, lody, likiery, królika
    Nie lubi: Protekcjonalnych dupków
    Wzrost / waga: 151,5 cm, 154 cm w butach i jakieś 160 w kapeluszu. Waży ca 7,5 kamienia
    Aktualny ubiór: Wysokie szare buty na obcasie. https://i.pinimg.com/564x/96/4d/63/964d63d9efb890f0160c4e3ef329fe30.jpg Lazurowe pończochy z granatowym wykończeniem. Nieodłączny kapelusz - marengo z purpurową wstążką i parasol - biały z karminowymi akcentami i osobliwą palisandrową rękojeścią. Misja: Szmaragdowo zielony cheongsam ze smoczym wzroem; szmaragdowo zielone, długie rękawiczki wpadające leciutko w bursztynową pomarańcz przy ramionach; zielona smocza półmaska oraz proste czarne buckiki na płaskim obcasie.
    Znaki szczególne: heterochromia
    Pod ręką: Złoto i srebro do płacenia; bibeloty i
    Broń: Rapier w parasolu, sztylet trójzębny przy pasie i sztylet w bucie
    Nagrody: Kosmata Brosza
    Stan zdrowia: Częściowo zagojone i porządnie opatrzone rozorane udo.
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączył: 16 Lis 2017
    Posty: 242
    Wysłany: 13 Czerwiec 2018, 21:48   

    Odpowiedź równie nic nie mówiąca co jej. Nie zaskoczyła ją taka. Zarobki w tej branży potrafią być dość drażliwą kwestią.
    Tak, domek to całkiem ładny, ale kolekcja win robiła wrażenie. Gdyby miał więcej rozumu to Elias pewnie mógłby swoje zarobić organizując wczasy bogaczom. Ostatecznie tu bardzo ładnie się urządził.
    Brak towarzystwa? No może przeszkadzać. Choć zdarzało się jej celowo udawać się gdzieś gdzie nikogo nie ma.
    Patrzył się w jej oczy jakby zobaczył tam tajemnicę życia. Cóż, miała ładne oczy i była tego świadoma. Ona patrzyła innym w oczy z raczej praktycznych względów.
    Efraim musiał naprawdę być oporny skoro tamten go zabił. Od trupa ciężej coś uzyskać niż od żywego, ale czasem trzeba dla zasady. Na tak porywczego by przy pierwszym razie go zabił to on nie wyglądał. Mogła się mylić, ale nie sądziła, że tak jest w tym wypadku.
    Uśmiechnęła się wymuszenie słysząc jego słowa. Raz na jakiś czas zdarzał się ktoś kto wymyślał jakieś ckliwe idiotyzmy na temat jej głosu. A w zasadzie to jego braku.
    Ten przynajmniej miał bonus za temat okolicznościowy.
    "A dlaczego sądzisz, że to nie ja jestem wiedźmą? Taką co dla rozrywki wysysa siły życiowe z innych."
    Ciekawe czy załapie do czego nawiązuje.
    _________________




    Dręczyciel

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Enkil Elias Arantza
    Wiek: 36 lat choć wizualnie prezentuję się na jakieś 26-29.
    Rasa: Cień
    Lubi: Lucy. Piękno w najróżniejszych odsłonach, noc, drogi alhohol i tytoń. Senne zjawy (bo są bardzo pożywne).
    Nie lubi: Rosarium! Nudy, interesowanie się tym co moje, ostrego słońca.
    Wzrost / waga: 190 cm / 85 kg
    Aktualny ubiór: http://vlep.pl/img/vlenfs.jpg + czarne sportowe okulary lustrzanki
    Znaki szczególne: Drapieżne czerwone ślepia oraz długa blizna na wewnętrznej stronie lewej ręki.
    Zawód: Złodziej, włamywacz. Zależy, kogo aktualnie Ci trzeba?
    Pod ręką: Torba na ramię, telefon komórkowy, porfel, komplet fałszywych dokumentów, klucze, okulary przeciw słoneczne, nóż.
    Broń: Katana oraz zestaw trzech noży do rzucania.
    Bestia: Avi (Arios), Kapeluterek
    Nagrody: Zegarmistrzowski przysmak (2 szt.), Lustrzany Pierścień, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Płytka rana cięta na lewej dłoni.
    Dołączył: 13 Wrz 2015
    Posty: 141
    Wysłany: 14 Czerwiec 2018, 23:35   

    Kolejne przytknięcie do ust kielicha z winem, pozbawiło go reszty zawartości. Nie było sensu „delektowania” się czymś, co w tak nieznacznym stopniu odpowiadało memu gustowi. Postanowiłem jednak być na tyle gościny, by zainteresować się zawartością naczynia swej rozmówczyni. Jeśli i ona zdarzyła już wypić, większość zawartości swego kieliszka, wówczas opuściłbym swe siedzisko, by po drodze zgarnąć butelkę i uzupełnić owy brak.
    Nie widziałem problemu w niemal dosłownym pożeraniu, kogoś wzrokiem. Być może przez to, że przywykłem do bezkarności, gdyż przebywając w świecie ludzi, byłem skazany na niemal ciągle noszenie ciemnych okularów. Moja cera, choć bardzo jasna, nie mogła uchodzić za objaw albinizmu, pod który można by przypisać posiadanie szkarłatnych tęczówek. Zwężone, źrenice, które były pamiątką po matce Dachowcu, też nie ułatwiały sprawy. Prosty kamuflaż w postaci okularów, znacznie ułatwiał mi życie.
    Obserwacja to ważny element, a gdy jest na co popatrzeć, to czemuż niby pozbawiać się takiej przyjemności? Byłem w końcu, pasjonatem piękna a moje zamiłowania nie tyczyły się wyłącznie przedmiotów nieożywionych. Kobiece piękno, należało do tych, obdarzonych szczególnie niezwykłą mocą. Było unikalne i subtelne, ponieważ w przeciwieństwie do klejnotów, czy inkrustowanych ostrzy, które można było zamknąć w szklanych gablotach... to ich powabem, można było nacieszyć na zupełnie innym poziomie.
    Po dostrzeżeniu jej odpowiedzi, na mojej twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech.
    -Może dlatego, iż w powszechnym mniemaniu wiedźmy uważa się za szpetne? Chociaż żyjemy w Krainie, która lubi zaskakiwać swych mieszkańców. Więc i dlaczego by nie, pięknymi wiedźmami...
    Mówiąc to, zacząłem stopniowo nachylać się nad swą bezimienną, (wszak, oboje nie zdradziliśmy sobie swych mian) towarzyszką. Byłem ciekaw, czy okaże się płocha. Byłem nieco rozdarty, zastanawiając się jakie emocje chciałbym ujrzeć na tej uroczej twarzyczce. Strach, też bywał piękny... choć nie dałem jej, powodów, by się lękać. Nie większych niż te, iż znalazła się na odludziu, z obcym i niebezpiecznym mężczyzna. Ale tego była przecież doskonale świadoma. Miałem też wrażenie, iż, gdybym zapragnął jej śmierci, potrafiłaby stawić opór. Może to zbyt wielce wysunięte przypuszczenie, czułem jednak między nami pewne pokrewieństwo... w odbiorze świata. Może dlatego uznałem, iż nie będzie miała problemu, z rozeznaniem się w sytuacji i stwierdzeniem, iż to, co mną powoduje, bynajmniej nie jest żądza...mordu.
    -Ciekawy zatem, jak potężnymi urokami i zaklęciami dysponujesz...mała ognistowłosa czarownico.
    Ręka, w której nadal trzymałem butelkę z alkoholem, powędrowała w końcu ku górze, po to, by odstawić wino, na blat znajdujący się za kanapą. Podczas tego, spojrzenie mych szkarłatnych ślepi nie uciekło od dziewczyny. Z niecierpliwością, oczekiwałem pojawienia się kolejne tabliczki, niosącej słowa odpowiedzi.
    _________________




    Parasolnik

    Godność: Alissa Astra
    Wiek: 25 wiosen
    Rasa: Kapelusznik
    Lubi: Książki, lody, likiery, królika
    Nie lubi: Protekcjonalnych dupków
    Wzrost / waga: 151,5 cm, 154 cm w butach i jakieś 160 w kapeluszu. Waży ca 7,5 kamienia
    Aktualny ubiór: Wysokie szare buty na obcasie. https://i.pinimg.com/564x/96/4d/63/964d63d9efb890f0160c4e3ef329fe30.jpg Lazurowe pończochy z granatowym wykończeniem. Nieodłączny kapelusz - marengo z purpurową wstążką i parasol - biały z karminowymi akcentami i osobliwą palisandrową rękojeścią. Misja: Szmaragdowo zielony cheongsam ze smoczym wzroem; szmaragdowo zielone, długie rękawiczki wpadające leciutko w bursztynową pomarańcz przy ramionach; zielona smocza półmaska oraz proste czarne buckiki na płaskim obcasie.
    Znaki szczególne: heterochromia
    Pod ręką: Złoto i srebro do płacenia; bibeloty i
    Broń: Rapier w parasolu, sztylet trójzębny przy pasie i sztylet w bucie
    Nagrody: Kosmata Brosza
    Stan zdrowia: Częściowo zagojone i porządnie opatrzone rozorane udo.
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączył: 16 Lis 2017
    Posty: 242
    Wysłany: 15 Czerwiec 2018, 00:54   

    Wypiła pół kieliszka. Piła zdecydowanie lepsze wina. Piła jednak też gorsze.
    Mężczyzna miał szkarłatne oczy. Na chwilę przeniosła wzrok z niego za niego. Tak. Brakowało cienia za jego głową. Cień. To by tłumaczyło brak przywiązania uwagi do jedzenia. Znała kilka Cieni co piło, ale chyba tylko jednego co jadła.
    Jego jasna skóra i ciemne włosy tworzyły przyjemny dla oka kontrast.
    "Doprawdy?" udała zainteresowanie lekko machając tabliczką.
    Kiedy zaczął się pochylać nie zareagowała widocznie. Nadal bawiła się kieliszkiem wina, ale druga ręka, która dotąd spoczywała na udzie bezwiednie powędrowała do rękojeści sztyletu.
    Zanim jednak miałby okazję bardziej się zbliżyć podsunęła by mu pod nos kieliszek i zatrzymała go.
    "A kiedy powiedziałam, że jestem czarownicą?" spytała rozbawiona. Spytała jedynie dlaczego sądzi, że nią nie jest. A on od razu przyjmuje, że nią jest. To takie typowe.
    Chociaż...
    Uśmiechnęła się i wyciągnęła z kieszeni płaszcza ziołowy cukierek. Wrzuciła go do połówki kieliszka wina. Ukłuła się w palec serdeczny lewej ręki sztyletem i dała kapnąć trzem kroplom krwi do kieliszka po czym wsadziła palec do ust. Za chwilę się ranka zasklepi. Zakręciła kieliszkiem i przesunęła go w kierunku mężczyzny.
    Ciekawe co z tym fantem zrobi.
    _________________
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 10