• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Skwer w centrum Miasta.
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Pies Baskerville'ów

    Godność: Edan Victor Andrew Veneficus
    Wiek: 15 lat
    Rasa: Upiorna Arystokracja
    Lubi: siostrę
    Wzrost / waga: 168cm, 54 kg
    Aktualny ubiór: Ciemnogranatowe bryczesy, śnieżnobiała koszula z błękitną kokardą spiętą broszą z czarnym kamieniem szlachetnym, czarna marynarka i skórzane oficerki, ciemnogranatowa furażerka z wetkniętym jasnoniebieskim piórem Rajskiego Ptaka.
    Zawód: Dziedzic rodu Venefici
    Pod ręką: Broń, parę igieł, stare, metalowe monety i guziki.
    Broń: Pałasz.
    Dołączył: 18 Mar 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 7 Maj 2018, 18:00   

    Słuchał wypowiedzi siostry, chodź uważał, że odrobinę przesadziła mówiąc to, co powiedziała. Przecież lisica była wolna i widocznie bardzo sobie tą wolność szanowała sądząc po jej ostrych reakcjach na jakiekolwiek wzmianki o staniu się czyjąś własnością. Jednak się nie odezwał, wolał nie dostać kolejny raz prądem, co prawda był już przyzwyczajony do tego wręcz burzliwego charakteru siostrzyczki.
    Ewidentnie cała rozmowa zaczynała toczyć się nie po myśli Eriki, ona zawsze chciała, by każdy odbierał ich jako słodkie, niewinne dzieciaczki. Przecież tacy powinni być jako przyszli właściciele większości sukiennic w tym świecie. Mieli zdobywać szacunek mieszkańców, słuchać dobrych rad starszych i pilnie zdobywać wiedzę na temat ludu którym będą opiekować się mądrze i łaskawie.
    Nie lubił takiego gadania, na świecie było wiele ciekawszych atrakcji, niż nauka i posłuszeństwo. Chociaż on, akurat oby dwa lubił, zarówno pogrążać się w przemyśleniach i teoriach na temat anatomii ludzkiego ciała, jak i widzieć jak inni są mu ślepo i wiernie posłuszni.
    Robactwo zniewolone przez władzę i pieniądze.
    Tymczasem jego kochana siostra dyskutowała z Opętaną na temat rodziny, faktycznie dziwne zdawało się, by nigdy, żadnej nie miała. Ludzie, nawet ci bez jakiejkolwiek rodziny lubią sobie ją znajdywać, choćby w postaci zwierzątka domowego, którego traktują jak najbliższego sobie. Ale cóż to nie był jego interes, jeśli kłamała i tak się o tym dowiedzą, a jeśli nie to nie powinien dociekać czemu niczemu nie nadała miana siostry czy syna.
    Widząc, że siostra daje jej wisior z zaciekawieniem przyglądał się jej reakcji, chociaż to uczucie szybko wygasło, słysząc, że nie jest aktorką i jest zbyt zmęczona.
    "Nawet komary lepiej udają radość."
    Spokojnie odepchnąć zabawne myśli z głowy, które nasuwały obraz Julii jako małego, brzęczącego, lisiego robaczka.
    Słysząc jak nieumiejętnie dziewczyna wymiguje się z odwiedzin u nich w głowie znowu pojawił się obraz komarka. Chociaż mogła się bardziej w tym postarać nie chcąc aż tak bardzo spędzić z nimi więcej czasu. A może to były tylko grzeczności i tak naprawdę było jej obojętne co jej zrobią, gdzie i na ile ją wywiozą stąd?
    Ludzi to dziwne stworzenia.
    Ruszył za siostrą w kierunku studia, jednak do niego nie wszedł, nie odczuwał potrzeby widząc jak ludzie wbijają sobie w mozolnym i długotrwałym procesie tusz pod skórę. Zresztą sam ten proces równie nie wydawał się ciekawy.
    Zdziwił się, że siostra przestała naciskać w kwestii wizyty, pewnie wymyśliła kolejną swoją grę słów, po której Opętaniec i tak pójdzie i tak zrobi to co chcą nawet wbrew swojej woli. Kochał je słodkie gierki jego blondyneczki, jednak nie pomagał siostrze w namawianiu lisiczki, skoro nie chciała to powinni odpuścić, będzie jeszcze wiele okazji na "spotkanie" z nią.
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 7 Maj 2018, 20:49   

    Spojrzała na dziewczynę uważnie, starając się nie pokazywać rozdrażnienia bardziej niż zrobiła to do te pory - z ciekawości. Co panienkę tak niespodziewanego w życiu spotkało, że mówi panienka o nieprzewidywalności losu? - zapytała, jednak jej mina nie wyrażała żadnego zaciekawienia. Choć naprawdę zastanawiało ją co takiego nieoczekiwanego ją spotkało - nie liczymy spotkania kogoś kto wygląda inaczej niż inni. Bo w tej Krainie powinno się spodziewać istot o każdym możliwym wyglądzie - dodała jeszcze, żeby Erika czasem nie wpadła na pomysł, by wymienić spotkanie Julii. Co takie spotkało ją, że się z taką pewnością wypowiada na te tematy.
    Wzruszyła ramionami - rodzice oddali mnie rodzinie, gdy miałam zaledwie kilka dni, a osób, które mnie wychowywały nie potrafię nazwać rodziną - powiedziała beznamiętnym głosem - rodzina powinna się wspierać, razem spędzać czas, a nie tylko zdzierać pieniądze z zaadoptowanego dziecka, tak więc nie miałam nigdy rodziców. Choć wychowali mnie i dali wykształcenie, jednak nic więcej nie wyniosłam z domu - powiedziała wykonując niedbały ruch ręką, dając znać, że nie ma o czym rozmawiać. Wiedza na temat jej życia w Świecie Ludzi na nic im się nie przyda, więc też nie przejmowała się tym, że wydała kilka informacji.
    Wzruszyła tylko ramionami. Wiedziała, że powinna się cieszyć z tego podarku, ale naprawdę nie miała już siły przejmować się takimi duperelami. Do tego nie była na żadnym oficjalnym spotkaniu ani niczym takim, więc po co się tym przejmować aż tak bardzo? Na przyszłość może sobie zapamięta jej słowa, ale chyba miała nadzieję, już się na nich nie natknąć.
    - Nikt nie twierdzi, że jest panienka bezbronna - powiedziała, uśmiechając się delikatnie - w tej Krainie mało kto jest taki na jakiego wygląda. Możliwe nawet, że ja też nie jestem taka za jaką panienka mnie ma - powiedziała delikatnie. Nie wiedziała jak Erika ją odbiera, ale zawsze może się mylić. Ja każdy - ja rozumiem, po prostu wolę uspokoić, że panience nic tam nie grozi. To czy umie się panienka bronić czy też nie to już inna sprawa - wzruszyła ramionami zobojętniona.
    Westchnęła ciężko - panienko ja naprawdę dziś nie mogę - powiedziała z rezygnacją w głosie - może tego po mnie aż tak nie widać, ale wyszłam na zakupy w ramach relaksu i jedyne o czym marzę to moje wielkie, mięciutkie łóżeczko, przytulenie się do swoich zwierzaków i spokojny sen do rana - powiedziała spokojnie. Nie uśmiechała jej się wizyta u tego rodzeństwa. Wolała nie wpaść w coś nieświadomie. Za dużo już miała na głowie - jutro nie mogę sobie wstać kiedy chcę tylko muszę być na nogach o świcie. Zawsze rano trochę muszę się poruszać, zanim zacznę pracę, bo inaczej nie mogę się na niczym skupić, dlatego muszę chodzić w miarę wcześnie spać. Dlatego chętnie skorzystam z zaproszenia, ale w innym terminie - skłoniła się delikatnie - naprawdę proszę mi wybaczyć, ale muszę się powoli zbierać do Kliniki - powiedziała, patrząc Upiornej w oczy. I tak była zła na nich za sam fakt, że dała radę zdobyć tylko trzy przedmioty ze swojej listy zakupów. Może jeszcze uda jej się zdobyć koszyk, ale na nic więcej by nie liczyła...nie o tej porze. Dodatkowo robiło się już zimno, przez co Lisiczka pociągnęła lekko nosem. Nie mogła być chora, za dużo wolnego ostatnio brała.
    _________________





    Pies Baskerville'ów

    Godność: Erika Victoria Anastasia Venefica
    Wiek: 15 lat
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: brata
    Nie lubi: zakazów
    Wzrost / waga: 168 cm i 52 kg
    Aktualny ubiór: Czarny kostium z pomarańczową kokardą.
    Zawód: Dziedziczka rodu Venefici
    Pod ręką: Złoto i srebro. Skalpel.
    Bestia: Kapeluterek
    Dołączył: 18 Mar 2018
    Posty: 35
    Wysłany: 9 Maj 2018, 00:13   

    - Mnie? Nic w sumie. Jednak nasze spotkanie świadczy o tym i to w sposób zupełnie inny niż sądzisz. - zaczęła lekko. - To, że spotkałaś nas tu i teraz jest owocem właśnie nieprzewidywalności losu. Samo to wydarzenie miało miejsce dobre kilkadziesiąt lat temu. Tragicznie zmarł nasz brat. Pierworodny. Dziedzic. Gdyby nie to moglibyśmy się nigdy nie urodzić. Albo później. A nawet gdyby w tym samym czasie to byśmy byli wychowywani zupełnie inaczej i byśmy tu nigdy nie zawitali.
    Nie była smutna ani szczęśliwa. Nigdy go nie poznała. Gdyby żył, a ona by z bliźniakiem się urodziła to niewątpliwie by mieli spokojniejsze dzieciństwo i mniej obowiązków w przyszłości. Jednak mimo bardzo młodego wieku, szczególnie u istot tak długowiecznych cieszyli się całkiem sporym szacunkiem. Bycie pierwszymi osobami do przejęcia steru w rodzinie ma swoje plusy.
    Nawet jej mięsień na twarzy nie drgnął gdy słuchała jej skróconej historii rodzinnej. Jeśli liczyła na współczucie to go od niej nie dostanie.
    - Przykre, ale wcale nie wyjątkowe. Nawet u arystokracji takie zachowania się zdarzają. Szczególnie gdy rodzina ma długi i więcej latorośli.
    Wykorzystywanie własnych dzieci jako czegoś do przehandlowania nie było wcale rzadkie. Może nie tak częste jak kiedyś, ale na tyle żywe by nie robiło żadnej sensacji.
    Przejście do defensywy czy zwykła grzeczność? Czasem nie była pewna co kryje się za słowami. Jednak dość szybko nauczono ją i brata, że szczerość można schować między bajki. Jest bowiem ona równie rzadka jak rycerze w lśniących zbrojach ratujący księżniczki.
    - A za jaką ciebie mam? - zgrabnie odwróciła kota ogonem. Na lekcjach retoryki także była omawiana jej mniej chwalebna część jaką jest demagogia. - Ależ ja jestem spokojna. Nie jestem paranoiczką. Ochroniarz to inna sprawa i to jego trzeba czasem uspokajać. Choćby takimi słowami.
    Wzruszyła ramionami. Dla niej to była codzienność. Przyzwyczaiła się do tego. Była świadoma, że może to być dość dziwne lub wręcz nawet śmieszne bądź straszne dla innych, ale nie miała nic do powiedzenia w tej kwestii. Przynajmniej teraz.
    Grzecznie przytakiwała głową mimo, że była średnio przekonana. Gdy Julia skończyła zwróciła się do swojego opiekuna:
    - Lindel, która jest godzina?
    Mężczyzna spokojnie sięgnął do kieszeni po zegarek kieszonkowy, spojrzał na tarczę i powiedział zamykając go z cichym kliknięciem:
    - Trzecia część kwadransa do dziewiątej wieczór, panienko.
    Dziewczyna szybko zaczęła szacować. Jak dojdą to ich kamienicy to będzie pewnie już dziewiąta. Powiedzmy ciasto i napoje nawet tak nagle powinni zorganizować w kilka minut. Nie musi to być jakieś nie wiadomo co. Powiedzmy porozmawiają przy tym z godzinę. Będzie dziesiąta wieczór. Julia jest konno. Dojechanie to Kliniki zamie jej nie więcej niż pół godziny o ile nie zabłądzi. Wieczorna toaleta...
    Można ją przeciągnąć, ale szybka całkiem dokładna to góra półtora kwadransa.
    Wcześnie to powiedzmy szósta rano. Przyjmując, że zaśnie w jakieś dwadzieścia minut i tak by miała trochę ponad sześć godzin snu. Całkiem racjonalna ilość odpoczynku. Sama tak czasem sypiała przy bardziej napakowanych tygodniach.
    - Nie wiem ile sypiasz zazwyczaj, ale jeśli sześć godzin jest dla ciebie rozsądną ilością to powinniśmy się wyrobić. Założyłam, że wcześnie to szósta rano. Wcześniej to chyba tylko mleczarze wstają. Koń mógłby zostać podprowadzony pod same drzwi dla ciebie, a jeśli jeszcze miałaś coś do załatwienia dzisiaj w czym my przeszkodziliśmy to o ile nie wymaga twojej obecności może być wykonane w czasie naszej rozmowy. Prawdopodobnie. Więc? Więcej nalegać już nie będę. - po czym uśmiechnęła się na poły uroczo na poły szelmowsko - Dziś.
    _________________
     



    Pies Baskerville'ów

    Godność: Edan Victor Andrew Veneficus
    Wiek: 15 lat
    Rasa: Upiorna Arystokracja
    Lubi: siostrę
    Wzrost / waga: 168cm, 54 kg
    Aktualny ubiór: Ciemnogranatowe bryczesy, śnieżnobiała koszula z błękitną kokardą spiętą broszą z czarnym kamieniem szlachetnym, czarna marynarka i skórzane oficerki, ciemnogranatowa furażerka z wetkniętym jasnoniebieskim piórem Rajskiego Ptaka.
    Zawód: Dziedzic rodu Venefici
    Pod ręką: Broń, parę igieł, stare, metalowe monety i guziki.
    Broń: Pałasz.
    Dołączył: 18 Mar 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 11 Maj 2018, 18:36   

    Słuchał wypowiedzi siostry, przestała mu sie podobać ta cała sytuacja, jeśli Julia będzie w stosunku do nich tak bardzo ostrożna to nie ważne co uda im się zrobić i tak będą szukać ich winy w całym wydarzeniu, nawet gdyby nie było jej wcale. Poczekał aż siostra skończy swoją wypowiedź był spokojny, podszedł do niej bez słowa stając po jej prawicy i położył swą dłoń na jej ramieniu. Zrobił ten gest nieinwazyjne i delikatnie.
    -Myślę, że możemy pannie Julii wysłać zaproszenie na popołudniową herbatkę, tymczasem my też powinniśmy wrócić do naszej posiadłości, zakupy na pewno doszły, a ja po całym dniu mam ochotę wypocząć przed snem i pojeździć konno.
    Mówił lekko znudzony, jednak głos miał wyjątkowo przyjemny dla uszu. Na twarzy młodego szlachcica wymalowany był delikatny uśmiech. Taki uroczy i słodki, uśmiech który nie znosił odmowy, czy również protestu. Jego siostra powinna go znać i wiedzieć, że jej braciszek jedynie chce odroczyć zabawę z lisicą na pewien czas. Nie mogą być niegrzeczni, przecież należeli do szlachetnie urodzonych. Muszą zachować dystans, nawet do tego co sami mówią, robią i pragną.
    Jego dłoń z ramienia siostry delikatnie ześliznęła się by złapać jej palce w ciepłym, miłym geście uścisku.
    Spojrzał na lisiczkę i ponownie odezwał się zachowując mięśnie twarzy spięte w przyjaznym uśmiechu, nie chciał by Opętaniec miał o nich całkowicie złą opinię przez ich specyficzne zachowanie.
    Nikt też nie może się dziwić ich zachowaniu, czy wywyższaniu się w śród ludzi, przecież byli wychowani jako przyszli władcy rodu, możne państwo, ci w których rękach ma spoczywać służba, pieniądze i władza.
    -Czy zechce panienka byśmy odprowadzili ją do jej wierzchowca? Co prawda mam świadomość, że z pewnością sama sobie znakomicie poradzisz, jednak chętnie dotrzymamy ci towarzystwa by móc spełnić obowiązek dobrego wychowania i jednocześnie przedłużyć chwilę pożegnania. Jeśli sobie tego nie życzysz powiedz jednak śmiało, a nie będziemy ci się narzucać niestosownie.
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 11 Maj 2018, 18:49   

    A jaka szkoda, nie musiałabym się z wami użerać tu i teraz. Zamarudziła w myślach, słysząc słowa wyjaśnienie. Nie ruszyły jej jednak. Był sobie raj Upiorny, ale wziął umarł i teraz na jego miejsce pojawiła się dwójka innych Upiornych. No jakie to ją szczęście kopnęło, że miała ten wielki zaszczyt ich spotkać. Ale naprawdę przewrotność losu jak nic. Ciekawe czy ta dwójka też do niej należała, czy może jednak byli całkowicie planowani. Bo przecież nawet w bogatych domach zdarzały się wpadki i to wcale nie tak rzadko.
    Wywróciła oczami, już naprawdę miała dość - a ktoś powiedział, że to jest wyjątkowe? Albo wspomniał coś na temat sprzedania dzieci? Nie. Więc nie wiem skąd się w ogóle to panience wzięło. Przynajmniej w tym wypadku. Po pierwsze nie mówiłam nic o problemach finansowych. Gdyby Ci, którzy mnie oddali takowe mieli, to nie wysyłali by co miesiąc rodzinie, która mnie wychowywała pieniędzy na mnie. Choć muszę przyznać, że i ci do ubogich nie należeli. Powody mogą być różne i akurat panienka bardzo w nie nie trafiła, więc proszę tak szybko nie oceniać sytuacji, bo nie wie panienka nawet kiedy może kogoś tym urazić. A są istoty we wszystkich światach, które nie przejmowałyby się panienki statusem. Wręcz mogłyby go wykorzystać i to w niezbyt przyjemny sposób - ostrzegła ją. Ile to już słyszała historii na temat porwań bogatych dzieci. Jak ktoś chce kogoś porwać, to nawet ochroniarz by mu w tym nie przeszkadzał. Są na to różne sposoby. Nawet z łóżka dało się kogoś porwać, w szczególności w tej Krainie, w której pojawiają się Cienie i Senne zjawy oraz spora część społeczeństwa umiała się teleportować. Julia nie byłaby więc taka pewna swoich słów, w ocenianiu innych na głos, bez poznania bardziej sytuacji.
    Rogata mogła to odczytać jak jej się żywnie podobało. Że uradziła Skrzydłatą, że ta broniła rodzin, z którymi miała coś do czynienia. Mogła sobie nawet ubzdurać, że Tulka jej grozi. Płomiennowłosa miała to naprawdę gdzieś.
    Przyjrzała się blondynie - a to mi już panienka musi powiedzieć. Nie siedzę w panienki głowie - wzruszyła ramionami. W sumie też ją to mało interesowało. Niech ją uważa za jaką chce, byleby się od niej już odczepiła. Dziewczyna już naprawdę chciała wrócić do Kliniki i spędzić trochę czasu w samotności. Na to miała nadzieję wychodząc na miasto, ale oczywiście jak zawsze musiało się stać coś co pokrzyżowało całkowicie jej plany - dlatego mówię to w obecności panienki ochroniarza? - podniosła pytająco jedną brew - żeby wiedział, że nic się tam nie stanie, a nie mówię tego panience cichutko na uszko, tak by to panienkę uspokoić? - zapytała. Naprawę myślała, że uważa ją za paranoiczkę? Niby na jakieś podstawie? W tej chwili chyba zaczynała woleć Edana, mimo tego co wcześniej odstawił u Jubilera. Siedział cicho, nie rzucał co chwila żadnymi oskarżeniami czy baaaardzo nie trafnymi spostrzeżeniami.
    Pomasowała nasadę nosa, słysząc plany młodej Upiornej i już miała coś powiedzieć, ale uprzedził ją Edan. Wysłuchała uważnie jego słów i uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością. Naprawdę była zmęczona i gdyby to byli jacyś znajomi, którym mogła choć trochę zaufać to nie byłoby problemu. Nie znała ich jednak i do tego byli Upiornymi, a tych zawsze trzeba trzymać na dystans. Taaak...widać to było po jej relacji z Cierniem, ale jego poznała, jak była jeszcze dzieckiem, jak dopiero co poznawała Krainę, zaczynała się jej uczyć. Miała szczerą nadzieję, że Erika jednak odpuści, bo Tulka naprawdę była zmęczona tym dniem. Operacja, dwie rozmowy z Cierniem, praca i jeszcze to co jej powiedział Bane...chciała uciec od tego, a jednak pojawiły się inne kłopoty. Dlaczego ona miała do nich takie szczęście!
    Słysząc propozycję Edana, zamrugała - będzie mi bardzo miło, choć to naprawdę niedaleko. Jednak, takiej propozycji nie jestem w stanie odmówić - powiedziała i skinęła mu lekko głową - oczywiście o ile panienka nie ma nic przeciwko, żeby w ten sposób się rozejść. No i nie będzie miała panienka wątpliwości, że czegoś sobie nie zmyśliłam - uśmiechnęła się do niej uroczo.
    Poruszyła lekko skrzydłami i o ile nie było żadnych sprzeciwów, powoli ruszyła w kierunku stajni, gdzie czekał na nią Paladin. Była ciekawa ile sobie policzy stajenny za te kilka godzin przetrzymania konia.
    _________________





    Pies Baskerville'ów

    Godność: Erika Victoria Anastasia Venefica
    Wiek: 15 lat
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: brata
    Nie lubi: zakazów
    Wzrost / waga: 168 cm i 52 kg
    Aktualny ubiór: Czarny kostium z pomarańczową kokardą.
    Zawód: Dziedziczka rodu Venefici
    Pod ręką: Złoto i srebro. Skalpel.
    Bestia: Kapeluterek
    Dołączył: 18 Mar 2018
    Posty: 35
    Wysłany: 12 Maj 2018, 17:59   

    Odpowiedziała spokojnie ignorując raczej niezbyt eleganckie i miłe dla interlokutora przewrócenie oczyma w wykonaniu dziewczyny.
    - Wiem, że sytuacja niedokładnie taka sama, ale wystarczająco podobna. Przynajmniej dla mnie by zauważyć podobieństwo. Bez względu na szczegóły i okoliczności raczej godna pożałowania. - dzieciństwo Julii ją niespecjalnie interesowało. Było w Świecie Ludzi, a unikatowość dziewczyny miała zdecydowanie podłoże magiczne.
    - Fakt, byłoby to niełatwe. - odpowiedziała niejasno i porzuciła temat. Nie miała jeszcze dokładnej opinii o Julii, a nie lubiła przedstawiać niedokończonych rzeczy.
    Szczerze odpowiedziała na jej stwierdzenia udające pytania poprzez intonację.
    - Przepraszam jeśli cię tym uraziłam. Jestem przyzwyczajona do dość protekcjonalnego traktowania mnie i brata przez co mogłam źle odebrać twoje intencje.
    Edan ładnie wkręcił się w rozmowę zupełnie zmieniając atmosferę. To był jeden z powodów, dla których byli nierozłączni. Doskonale się uzupełniali.
    - Skądże znowu. Oraz skądże znowu po raz drugi. Nie mam powodów by sądzić, że kłamiesz lub przeinaczasz fakty. - jeśli widziała w tym cokolwiek to raczej rozsądną ostrożność. Oni mieli dość osobliwe upodobania, ale się z nimi kryli. Niektórzy arystokraci zaś byli dość gwałtowni w swych czynach i przez to niebezpieczni dla otoczenia. Szczególnie tego biedniejszego i niżej postawionego otoczenia.
    Gdy doszli już do stajni i gdy zobaczyła stajennego powiedziała do niego:
    - Dolicz proszę dzisiejszą opłatę tej damy do naszego rachunku. Zostanie uregulowany jak zawsze pod koniec miesiąca. - nie musiała się przedstawiać. Nie opłacało im się utrzymywać własnej stajni w mieście więc korzystali z tutejszych. Wygodniej też było płacić raz, a nie za każdym razem. Zaś nie mogli narzekać na płynność finansową więc taki sposób regulowania rachunków nie przeszkadzał właścicielom, bo wiedzieli, że zawsze zostaną uregulowane.
    - Chciałabyś by ktoś cię odeskortował? Chyba, że nie boisz się, że ktoś po drodze będzie cię natarczywie nagabywać na ciasto lub coś gorszego. - powiedziała wesoło ten autoironiczny przytyk. - Jeśli nie, to dobranoc. Dobrze wypocznij, bo twoja praca jest naprawdę godna podziwu i ważna dla wielu osób.
    _________________




    Trucicielka Serc

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Maskotka
    Godność: Julia Renard
    Wiek: Wiualnie 18
    Rasa: Lisi Opętaniec
    Lubi: Liiiiski *-*, kakao
    Nie lubi: Grzybów
    Wzrost / waga: 173/60
    Aktualny ubiór: Turkusowa sukienka do połowy uda, brązowe, wiązane sandałki na lekki obcasie.
    Znaki szczególne: Lisie rude uszy i ogon, długie rude włosy oraz perłowe pierzaste skrzydła z rudymi końcówkami piór
    Pod ręką: Niechniurka - Kropka
    Nagrody: Korale Zamiarne, Blaszka Zmartwienia, Czarodziejska Wstęga, Prezentełko, Kula Pomocna, Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Zakwasy po jeździe konnej, rozcięcie na kości policzkowej
    Dołączył: 05 Cze 2016
    Posty: 601
    Wysłany: 12 Maj 2018, 19:27   

    - Może i jestem Pielęgniarką, ale to nie znaczy, że martwię się o każdą żywą istotę. Pan Lindel nie wygląda na takiego, który by się nie nadawał do roli ochroniarza, więc nie mam się o co martwić. Wolę jednak uprzedzić, bo nie chciałabym w tym miejscu jakiejś masakry, tylko ze względu na uprzedzenia rasowe - wzruszyła ramionami. Miała dość pracy w Klinice i Stowarzyszeniu. Nie chciała sobie jej dokładać wszędzie, gdzie tylko się ruszyła. A tutaj na pewno byłyby niezłe straty no i musiałaby szukać nowego dostawcy tuszy.
    Wzruszyła ramionami. Nie miała pojęcia co tej blond pannicy chodziło po głowie. Wolała jednak uprzedzić, że tak naprawdę nie ma zamiaru ich okłamywać. Bo też po co? Mogła zatajać informacje przed nimi, ale nie będzie ich przeinaczać w aż takim stopniu, żeby było to jakieś rażące.
    Pomogła osiodłać Paladina. Przywitała się z nim i sprawdziła czy wszystko jest w porządku. Będzie musiała na takie zwykłe wypady chyba zaopatrzyć się w normalne siodło. Ta uprząż była trochę problematyczna. Ale nie chciała narzekać, w końcu to prezent od Dyrektora. Będzie chciała jednak na pewno zmienić uzdę na kantar, bo nie lubiła prowadzić konia na wędzidle. Wolała robić to nogami, tak jak ją uczył Cierń. Tym bardziej, że dostała też od Anomandera broń, a żeby jej używać, musiała mieć wolne obie ręce.
    Słysząc słowa Upiornej, aż się wyprostowała, ale zrezygnowała z odmawiania jej. Była już na to zbyt zmęczona - nie musiała panienka tego robić, ale dziękuję bardzo - skinęła jej głową.
    Przeniosła swoje zakupy do juków i znów zmieniła wstęgę w nauszniki. Założyła je i spojrzała zaskoczona, po czym uśmiechnęła się do niej drapieżnie i wyprowadziła ogiera ze stajni - teraz nie będę już sama. Jak ktoś będzie się naprzykrzał z herbatką to Paladin go po prostu staranuje i pewnie nawet nie zauważy - zaśmiała się i poklepała konia po szyi, na co ten tylko pogrzebał kopytem w ziemi - ale dziękuję za propozycję - uśmiechnęła się i skłoniła delikatnie - jeszcze raz przepraszam, że nie wyszło z herbatą, może następnym razem, będą ku temu lepsze okoliczności - powiedziała i wskoczyła na grzbiet ogiera, który od razu stanął dęba, ciesząc się, że wracają - życzę wam szczęśliwego powrotu do domu i miłej przejażdżki - powiedziała jeszcze i pomachała im, poganiając swojego konia, w kierunku Kliniki.

    ZT
    _________________





    Pies Baskerville'ów

    Godność: Erika Victoria Anastasia Venefica
    Wiek: 15 lat
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: brata
    Nie lubi: zakazów
    Wzrost / waga: 168 cm i 52 kg
    Aktualny ubiór: Czarny kostium z pomarańczową kokardą.
    Zawód: Dziedziczka rodu Venefici
    Pod ręką: Złoto i srebro. Skalpel.
    Bestia: Kapeluterek
    Dołączył: 18 Mar 2018
    Posty: 35
    Wysłany: 13 Maj 2018, 17:30   

    - A skąd wiesz, że to są tylko uprzedzenia, a nie coś co ma swoje powody? - spytała, ale po chwili zmieniła zdanie. - Zapomnij. Nie jest to teraz ważne.
    Sama oskarżała ją przyjmowanie różnych rzeczy bez znania sytuacji, a sama robiła to samo. Typowa ludzka hipokryzja. Nie żeby była jakimś specjalnym wyjątkiem pod tym względem, ale była przynajmniej tego świadoma.
    Tylko machnęła dłonią. Kilka godzin nie zrobi najmniejszej różnicy.
    W sumie wcześniej o tym nie pomyślała, ale jeśli naprawdę tak krótko przebywa w Krainie Luster to posiadanie Wstęgi robiło pewne wrażenie. Ciekawe gdzie ją zdobyła. A może dostała?
    - Wątpię. - powiedziała pewnie Erika. Może nie była specjalistką w tej dziedzinie, ale znała wystarczająco się na koniach by nawet nie wahać się z odpowiedzią. - Jeśli nie był specjalnie szkolony, a tak szkolone są w zasadzie tylko kawaleryjskie konie to albo by się zatrzymał, albo by ominął. Może być doskonałym wierzchowcem, ale raczej nie masz co liczyć na niego w roli żywego tarana. - powiedziała uśmiechnięta.
    - Kiedyś na pewno. - już oni o to zadbają. Ciekawa była czy odpowie z własnej woli na jakieś zaproszenie czy będą musieli być bardziej...
    Kreatywni.
    Gdy dziewczyna zniknęła im z oczu westchnęła i przykleiła się do brata.
    - Mogło być lepiej, ale ładnie poratowałeś sytuację zmieniając zupełnie atmosferę. - wcale jej się nie spieszyło by go puścić. Wiedziała jednak, że on nie ma nic przeciwko.
    - Lindel, kiedy mamy najbliższy pociąg do domu?
    - Za pięć jedenasta, ale to niestety nie ekspres. - odpowiedział spokojnie po chwili milczenia, którą poświęcił na przypomnienie sobie czasów odjazdów odpowiadających im pociągów.
    Erika fuknęła niezadowolona i spytała:
    - A kiedy pierwszy ekspres?
    - Juto, kwadrans po ósmej.
    - Nie wiem jak ty braciszku, ale ja nie mam zamiaru wlec się zwyczajnym i wolałabym już tu przenocować i pojechać do domu rano. Co o tym sądzisz?
    _________________
     



    Pies Baskerville'ów

    Godność: Edan Victor Andrew Veneficus
    Wiek: 15 lat
    Rasa: Upiorna Arystokracja
    Lubi: siostrę
    Wzrost / waga: 168cm, 54 kg
    Aktualny ubiór: Ciemnogranatowe bryczesy, śnieżnobiała koszula z błękitną kokardą spiętą broszą z czarnym kamieniem szlachetnym, czarna marynarka i skórzane oficerki, ciemnogranatowa furażerka z wetkniętym jasnoniebieskim piórem Rajskiego Ptaka.
    Zawód: Dziedzic rodu Venefici
    Pod ręką: Broń, parę igieł, stare, metalowe monety i guziki.
    Broń: Pałasz.
    Dołączył: 18 Mar 2018
    Posty: 11
    Wysłany: 16 Maj 2018, 02:19   

    Uśmiechnął się zadowolony i pomachał na pożegnanie kobiecie. Dobrze, że w ten, a nie inny sposób się roztali. Kiedy ta pojechała, a siostra wtuliła się w niego uśmiechnął się rozmarzony. Uwielbiał bliskość swojek kochanej Eriki, która i tak zawsze była za daleko dla niego. Chciał ją mieć bliżej tak jak kobietę swego życia. Pogłaskał ją po głowie słysząc podziękowanie. Cóż zawsze starał się naprawić to co obydwoje sobie naważyli, od tego był jako obrońca swojej kochanej siostry. Obiął ją w talii delikatnym ruchem chcąc tym samym odwzajemnić jej uścisk. Składanie pieszczot na jej ciele było iście intensywnym doznaniem, jednak delikatnym niczym jej jedwabna skóra.
    -Jeszcze znajdzie się okazja by się z nią pobawić, ale lepiej ją lepiej poznać. Nie ma za dużo uzdolnionych medyków, ktoś również może mieć ją na oku.
    Mówiąc to myślał oczywiście o wyżej postawionych głowach w tym kraju. Jeśli lisica znała się na tym co robi, albo raczej, jeśli potrafiła wyrwać ludzi z obięć śmierci, była wyjątkowo ważną istotą i z pewnością ktoś sprawuje nad nią pewną pieczę.
    Słysząc o pociągu zastanowił się na chwilę. W sumie jemu nie przeszkadzała podróż w niższej klasie, a o tej godzinie na pewno będzie mało ludzi, dodatkowo on lubił nawet długą jazdę w towarzystwie dobrej książki, jednak nie chciał by jego siostrze przeszkadzały ewentualne niedogodności, tak więc był skłonny zostać w tym miejscu. Mogli sobie odpocząć, zjeść coś w ulubionej restauracji, pooglądać co się zmieniło w mieście. W trakcie tej wędrówki może spotkają jakąś kolejną ciekawą osobistość.
    -Możemy zostać, chciała byś się jeszcze gdzieś przejść, lub może coś zjeść?
    Zapytał nie wypuszczając swej ukochanej z ramion. Wpadł jeszcze na pomysł, że mogą razem spać jak za dawnych lat, zanim ich rodzice uznali, że są na to za starzy i młody panicz nie powinien przebywać w jednym pokoju z czyjąś przyszłą panną młodą. A przecież siostra może być tylko z nim, jest jedynym mężczyzną, który w pełni rozumie jej potrzeby i wymagania i jedynym, który wszystkie je spełni.
    _________________




    Pies Baskerville'ów

    Godność: Erika Victoria Anastasia Venefica
    Wiek: 15 lat
    Rasa: Upiorna Arystokratka
    Lubi: brata
    Nie lubi: zakazów
    Wzrost / waga: 168 cm i 52 kg
    Aktualny ubiór: Czarny kostium z pomarańczową kokardą.
    Zawód: Dziedziczka rodu Venefici
    Pod ręką: Złoto i srebro. Skalpel.
    Bestia: Kapeluterek
    Dołączył: 18 Mar 2018
    Posty: 35
    Wysłany: 20 Maj 2018, 20:07   

    Uśmiechnęła się czując dłoń brata na włosach. Potrafił być taki kochany. A ona lubiła tę jego stronę w równym stopniu jak tę, której nikomu nie pokazywał. Tę, która lubiła kroić. Innych. Żywcem.
    - Dlatego spokojnie odjechała. Trzeba będzie się czegoś o niej dowiedzieć zanim będzie można coś więcej zdecydować. - powiedziała trochę głucho, bo w ramię Edana.
    Ich zabawa nie może zaszkodzić rodzinie. Tego zawsze pilnowali. Zaś jak rodzina miała rozbudowaną siatkę wywiadowczą uzyskanie podstawowych informacji było banalnie proste. Dokładniejsze mogły wymagać dłuższej obserwacji i innych rzeczy, ale szczegóły jej nie interesowały. Liczyły się efekty, a te jak dotąd zawsze był co najmniej zadowalające.
    - Zjadłabym coś. - wymruczała w ramię brata. - Ale jest już późno. Zjedzmy coś już w kamienicy. Od czegoś tam mamy kucharza.
    Po tych słowach wciąż opierając się o niego i trzymając blisko niego zaczęła powoli iść w stronę ich kamienic.
    Lindel jak prawdziwy cień tuż za nimi.


    z/t x2
    _________________
     



    Sztukmistrz

    Anarchs: Przywódczyni Rebelii
    Godność: Sophie "Opal" Bugs / Esmé de Chardonnay
    Wiek: gdy ukrywa arogancję, wygląda na nastolatkę.
    Lubi: suszone owoce i nowe moce
    Nie lubi: niekompetencji i braku kontroli | czekolady i deszczu
    Wzrost / waga: 1,80m bez obcasów / 65kg
    Aktualny ubiór: Dopasowana burgundowa suknia o długich rękawach - spódnica opadająca do kostek składa się z szerokich, niemal prześwitujących pasów koronek. Na ramionach etola z futra lodowego lisa, dodatkowo rękawiczki, a na nich pierścienie. Pantofle na wysokim, masywnym obcasie widoczne są spod spódnicy. Kreska na oku, dopasowany do cery puder oraz koralowa szminka. Włosy splecione w koronę, nad karkiem szkarłatna brosza spinająca warkocze.
    Znaki szczególne: palce o czterech stawach; wytatuowane imię na miękkiej części prawego nadgarstka
    Zawód: oficjalnie sekretarz arcyksięcia
    Pod ręką: skórzana aktówka, parasolka oraz Artefakty
    Bestia: Likyus z rdzawą gwiazdą na pysku (Orem), jadowicie zielony Avi (Verde), Alam (Riehl) o grzbiecie pełnym czarnych magnolii
    Nagrody: Bolerko-niewidko, Krwawa Broszka, Cukrowe Berło, Maska Tysiąca Twarzy, Bursztynowy kompas
    Stan zdrowia: z tkliwą raną postrzałową w mięśniu dwugłowym lewego ramienia
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 28 Cze 2012
    Posty: 559
    Wysłany: 7 Wrzesień 2018, 22:35   


      Deszcz oczyszczenia zaczął padać nad całym Mistem Lalek. Każda postać mająca kontakt z deszczem podlega efektom serum prawdy. Trwają one 10 postów od ostatniego kontaktu z wodą. Prosimy zaznaczać odliczanie postów! (Wszystko widzę~~)
      Deszcz mija wraz z końcem Wyzwań wrzesień-listopad.
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9