• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Odwrócone Osiedle » Rezydencja rodu Vaele
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 21 Luty 2017, 12:13   

    Podobało mu się w jaki sposób odpowiedziała na jego pocałunek. Jej nieśmiałość, niepewność jeszcze bardziej nakręcały mężczyznę.
    Jego oddech przyspieszył gdy wyraziła chęć prowadzenia ich małej gry. Zamruczał zadowolony i jeszcze raz pocałował ją, długo, namiętnie, pozwalając sobie na wolny taniec języków.
    Dobrze, skoro oddawała mu się cała, trzeba to wykorzystać!
    - Cudownie... - sapnął jej do ucha bo już mocno był rozpalony - Proszę więc, byś w trakcie naszych igraszek spełniała polecenia. Wszystkie. Nieposłuszeństwo będzie karane. - uśmiechnął się na samą myśl o tym co mógłby jej zrobić - Ale nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy. Wszystko co robimy, jest dla obopólnej przyjemności.
    Zjechał niżej i wpił się w jej szyję, całując ją gorąco. Wodził językiem po jasnej skórze, zostawiając ciepłym oddechem ścieżkę. Oderwał się i wstał powoli.
    - A teraz... - pociągnął ją za sobą tak, że wstała i wpadła mu w ramiona. Zjechał dłońmi na pośladki. Przez materiał munduru czuł jej ciepło.
    W pokoju było ciemno, ale przez okno wpadała blada poświata latarni otaczających posiadłość. Był nów, więc na księżyc nie było co liczyć. Dziś był sprzymierzeńcem Thorna.
    Bez chwili wahania zaczął ją rozbierać. Powoli, jeżdżąc dłońmi po jej skórze. Czy pozwoli mu zdjąć całą garderobę? Miał taką nadzieję. Patrzył w jej piękne, niebiesko-fioletowe oczy i tonął, czując jak żar zmienia się w nim w buchający, nieokiełznany ogień.
    Gdy już pozbył się większości jej ciuchów, zostawiając bieliznę, popchnął ją z powrotem na łóżko. Uśmiechnął się a w nikłym świetle wpadającym przez okno, uśmiech mógł się wydawać jednocześnie zmysłowym jak i upiornym. Rogi opalizowały delikatnie gdy stawał w bardziej oświetlonym miejscu.
    Patrząc na leżącą Luci, podszedł do jednej z komód i wyjął długi, pleciony z aksamitu sznurek w czarnym kolorze. Wyszczerzył zęby i podszedł na bok łoża, na wysokość jej głowy. Pochylił się i chwycił jej nadgarstki.
    - Nie bój się. - wymruczał i związał jej ręce nad głową, następnie przytwierdził do wezgłowia. Jeśli się szarpała, przytrzymał ją mocno i rzucił gniewne spojrzenie. Skoro dzisiejszej nocy jest jego, niech się zachowuje bo kara może być przykra.
    Jeśli Luci spojrzała nad siebie, na linę którą związane miała ręce, mogła dostrzec migoczącą w splotach nić - metalową nić. Thorn nie związał jej rąk mocno, ale mógł w każdej chwili zacieśnić węzeł.
    Po co ją związał? Bo była na jego łaskach. A poza tym... Gdyby chwyciła go w trakcie zabawy za rogi, to chyba by ją zabił. A przynajmniej mocno się zezłościł. Taka 'pieszczota' zdecydowanie nie wchodziła w grę, zwłaszcza w czasie zbliżenia.
    - Zrobię wyjątek i zapytam o zdanie. - powiedział rozbawiony swoją decyzją - Wolisz... długi wstęp i szybki finał? Czy może od razu deser o przedłużonej intensywności? - cały czas uśmiechał się do niej.
    Czekając na odpowiedź, zdjął marynarkę munduru. Odwiesił ją na stojący w kącie fotel, pozbył się też koszuli i ogółem - góry swojego odzienia. Został jedynie w spodniach i swoich oficerkach.
    Był dobrze umięśniony i miał szeroką klatkę piersiową. Lata w wojsku były jak dłuto a on jak surowy marmurowy blok z którego wydobyto dopiero piękne kształty.
    Wszedł na łóżko ale nie skierował się do jej twarzy. Zatrzymał się na brzuchu, który zaczął delikatnie podgryzać cały czas czekając na jej zdanie. Faktycznie zawsze to on decydował jak potoczy się zabawa. Ale tym razem uznał, że niebiesko-fioletowe, smutne oczy zasługują na wyjątek od reguły.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 21 Luty 2017, 15:15   

    - Jak sobie życzysz - wymruczała. Żar w jej oczach był coraz bardziej widoczny.
    Ponownie odwzajemniła pocałunek, tym razem jednak troszkę odważniej, jednak nadal było można wyczuć w nim niepewność i nieśmiałość. Odchyliła głowę i westchnęła głośno, gdy zaczął całować jej szyję. Przymknęła też oczy i zamruczała zadowolona. Zerknęła na niego gdy wstał i pisnęła zaskoczona, gdy pociągnął ją do siebie. Wpadła mu w ramiona, opierając się rękami o jego tors. Spojrzała mu w oczy, oddychając głęboko.
    Przymknęła znów powieki, gdy poczuła jego dłonie na pośladkach. Robiło jej się gorąco. Nie opierała się dy zaczął ją rozbierać. Sapnęła znów cichutko, gdy poczuła jego dłonie na swojej skórze.
    Opadając ponownie na łóżko, westchnęła. Leżała zarumieniona i przyglądała się mężczyźnie spod pół przymkniętych powiek. Oddychała głęboko. Widziała, żar, który rozpalał się w mężczyźnie. W myślach uśmiechała się szeroko, zadowolona, że mimo tych durnych uczyć, których doświadczyła ostatnimi czasy, nadal jest w formie i potrafi skusić mężczyznę. W końcu do tego została stworzona prawda? By uwodzić i kraść energię życiową by móc dać innym obfite plony. Cóż...kapłan ze świątyni nie przewidział, że wymodli sobie żądnego energii i rozkoszy demona, zamiast grzecznego liska, który da im to czego sobie życzą. Taak...Yako nigdy nie daje nic za darmo, choć nie zawsze druga osoba zdaje sobie sprawę z tego, że spłaca swój dług.
    Podążyła wzrokiem za Arystokratą, przyglądając się uważnie co ma zamiar zrobić. Widząc jak wyciąga sznur, poruszyła się niespokojnie, jednak nie opierała się. Spojrzała mu znów w oczy, a jej własnych można było wyczytać zdenerwowanie - lęk. Mimo to grzecznie pozwoliła się związać. Poruszyła rękami, jakby chciała się wyswobodzić i spojrzała na linę. Sprawdzała jak mocne są więzy. Widząc jednak metalową nić, uśmiechnęła się w myślach A więc to tak się bawimy mój drogi? Poruszyła znów rękami, po czym spojrzała na rogacza pytająco. Ciekawa czy wyjaśni czemu lina jest przeplatana metalem. Oczywiście wiedziała, że pewnie to pomaga czarnowłosemu zapanować nad partnerką w trakcie igraszek, gdyby jednak nie okazała się taka posłuszna jak by tego chciał Upiorny, jednak Luci przecież dopiero co go poznała! Nie może wiedzieć jaką ma moc!
    Spojrzała na niego zaskoczona, gdy zapytał jaki przebieg pieszczot woli. Przyglądała się mu jak się rozbiera, i zastanawiała nad odpowiedzią. Oddychała głęboko. Widząc jego umięśnione ciało, uśmiechnęła się pod nosem - tak dobrze zbudowany Gwardzista na pewno ma na tyle dużo siły na długi wstęp i intensywny deser - wymruczała. W jej głosie można było wyczuć podniecenie oraz lekkie wyzwanie. Jednak nie próbowała pokazywać dominacji. Była na łasce rogate i nie zamierzała tego zmieniać.
    Stęknęła, a na jej ciele pojawiła się gęsia skórka, gdy zaczął skubać zębami jej skórę. Odchyliła głowę i oddała początkom pieszczot. Masz na własność demona płodności, Cierniu. Nie zmarnuj tego Pomyślała. Była teraz jego. Była posłuszna, jednak bardzo korciło ją by sprawdzić co się stanie jeśli w jakimś momencie się mu sprzeciwi.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 21 Luty 2017, 21:03   

    Szczerze powiedziawszy spodziewał się, że wybierze krótszą opcję. Czyżby była tak nienasycona że chciała długich pieszczot? Nie ma problemu! Dla niego nawet lepiej, już dawno nie miał kobiety i będzie mógł pozwolić sobie na nieco spokojniejszą zabawę.
    Całował jej brzuch, skubiąc skórę delikatnie. Zostawiał lekkie czerwone ślady alekto by się tam teraz tym przejmował? Liczyła się przyjemność. Chciał by zapamiętała go na lata, jako tego dominującego ale nie zapominającego o partnerce.
    Pozwolił sobie na więcej i zaczął obmacywać ją przez materiał bielizny. Niby przypadkiem dotykał miejsc najwrażliwszych. Chciał by ostatecznie błagała go o więcej, o jego całego.
    Przez to, że miała związane ręce, nie mogła go dotknąć. Lubił tak więzić partnerkę, była wtedy taka bezbronna... Thorn oczywiście nie jest sadystą i nic jej nie zrobi. Nic, czego by potem żałowała.
    Ustami zjechał niżej i zębami pociągnął za jej majtki. Z pomocą dłoni szybko się ich pozbył i rzucił za siebie. Odsunął się by z wysokości spojrzeć na kwiat który ukrywała. Uśmiechnął się drapieżnie i rozsunął jej nogi po czym bez ostrzeżenia zabrał się za... Cenzura! Nie godzi się odkrywać od razu wszystkie tajemnice!
    Gdy już czuł że kobieta pod nim zaczyna się wić, przerwał zaczynając swoje słodkie tortury. Wszedł na nią wyżej tak, że jego twarz wisiała nad jej twarzą. Chciał zobaczyć rumieńce, zawstydzony wzrok pięknych oczu Luci, opuszczone na boki uszy.
    - Gramy na moich zasadach, słodziutka. - szepnął szczerząc się do niej. W ciemnościach wyglądał jak legendarny bies, rogaty diabeł wodzący na pokuszenie.
    Dłonie powędrowały ku jej udom i tego co skrywały ale tylko raz dotknął zakazanego. Lubił dozować pieszczoty.
    - Powiedz mi... Masz na mnie ochotę, Sukkubie ze Snów? Jak wielką? - uwiodła go ale było mu z tym dobrze. Świetnie grała nieśmiałą. Skąd wiedział że grała? Jej oczy, rozpalony w nich niebieski płomień, krzyczały że ona też chce mieć kontrolę. Ha! Kto by nie chciał!
    Ale była na łasce Thorna. Zabawa dopiero się rozpoczęła. Mężczyzna nie zakończy dopóki Luci nie będzie wyczerpana ilością pieszczot i nadmiarem rozkoszy.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 21 Luty 2017, 22:33   

    Luci miała przymknięte oczy i lekko rozchylone usta. Czuła jak rogacz ją pieści. Mruczała zadowolona i wzdychała, czując jak skubie ją swoimi zębami. Czując jak zaczyna ściągać jej bieliznę, odruchowo zacisnęła nóżki. Nie opierała się jednak zbytnio, gdy je rozchylił.
    Gdy rozpoczął swoją pieszczotę, stęknęła głośno. Oddychała głęboko, a głowę miała odchyloną. Nie chciała, żeby przestawał. Po chwili zaczęła się wić w jego objęciach. Z jej ust wyrywały się ochocze jęki, zachęcające mężczyznę do dalszych pieszczot. Jej ciało samo błagało o więcej, dlatego sapnęła niezadowolona, gdy się od niej odsunął.
    Spojrzała mężczyźnie w oczy zawstydzona. Lica pokryte były wyraźnym rumieńcem, usta rozchylone. Uszy położone po bokach. Patrzyła na niego błagalnym wzrokiem. Gdy poczuła jego dłoń, uniosła lekko biodra, pokazując, że bardzo pragnie jego pieszczot.
    Słysząc, że grają na jego zasadach, warknęła cichutko. Nie chciała tego tak jej się wyrwało. Jednak nie zrobiła nic więcej. Spoglądała na mężczyznę, i gdy ten zadał pytanie, spojrzała mu w oczy, odchylając lekko głowę - gdybym była demonem, którym miałam być, opętałabym Cię byś pokazał mi co to znaczy być na Twojej łasce - wysapała. W jej oczach widać było płomienie, jednak nadal posłusznie leżała pod mężczyzną - proszę pokaż mi co to znaczy igrać z prawdziwym demonem - nawiązywała tu do jego rogów. Naprawdę przypominał teraz demona, bardziej niż ona sama.
    Pragnęła jego pieszczot. Dawno się tak nie czuła. Potrzebowała tego, a miała też ochotę się z nim podrażnić. Czując ile w nim się tli energii, wiedziała, że szybko nie padnie z wyczerpania, gdyż ma pod ręką, idealne źródło pokarmu.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 22 Luty 2017, 20:03   

    Podobało jej się. A skąd to wiedział? Jej ciało wręcz krzyczało o więcej. Prężyło się, wyginało i drżało pod jego dotykiem. Thorn był bardzo hojny w dawaniu ale kiedyś w końcu musi przyjść pora na branie, prawda?
    Uśmiechnął się słysząc jej słowa. Jednocześnie w jego głowie zapaliła się ostrzegawcza lampka - dziewczyna coś zbyt często mówiła o byciu demonem, o opętaniach. Albo świetnie wczuwała się w rolę Sennej, udającej kogoś innego, albo zwyczajnie kłamała i Senną nie była. Thorn coś czuł, że ta druga możliwość może być prawdopodobna...ale to tylko jeszcze bardziej nakręcało Arystokratę! Zaciągnął do łóżka demona. Istotę tak rzadką, jak białe kruki.
    Była ognista w łóżku mimo, że grzecznie poddawała się jemu. Chciała kontroli? Thorna nie trzeba dwa razy o to prosić.
    Jeździł palcami po jej skórze jeszcze przez chwilę, po czym zabrał się za rozpinanie biustonosza. Musiał unieść ją delikatnie by dostać się do zapięcia z tyłu, ale miał już chyba doświadczenie bo poradził sobie z tym bez problemu.
    Odsunął się by lepiej przyjrzeć się jej ciału. Zęby błysnęły w ciemnościach gdy wszedł znowu na łóżko i położył się na niej, usadawiając biodra między jej nogami. Mimo, iż miał na sobie spodnie, mogła poczuć jak na niego działa.
    Czemu więc jeszcze się ich nie pozbył? Żeby przedłużyć zabawę. Nie można od razu zabierać się za deser jeśli przystawki zjedzone w połowie, a danie główne jeszcze nie tknięte.
    Wpił się w jej usta, całując ją zachłannie. Dłonią ścisnął mocniej jej nagą pierś, niech poczuje, że ma nad sobą mężczyznę silnego i świadomego swoich żądz.
    Zakończył pocałunek dopiero gdy zabrakło tchu i poczuł, że kobieta zaczyna się pod nim wić. Bardzo chciał doprowadzić ją do szaleństwa. W mroku odszukał jej oczu i jeśli się udało i złapał z nią kontakt wzrokowy, wpatrzył się w nie, próbując złapać w swoją moc.
    Mocą potrafił torturować. Ale kto powiedział, że tortury muszą zawsze być nieprzyjemne i bolesne? Mogą przecież być słodką torturą, dawkowaniem przyjemności, intensyfikowaniem jej tylko po to by nagle przerwać...
    Patrzył w jej niebiesko-fioletowe oczy. Jego, tęczowe, błyszczały a twardówki zaszły czernią. Czy to zauważyła? Może. Ale nie to było teraz ważne. Chciał ją wykończyć, sprawić by przyjemność wymęczyła ją jak nigdy dotąd.
    Dotykał jej, nie spuszczając wzroku. Musiał utrzymać kontakt wzrokowy by wszystko poszło po jego myśli.
    Jemu też było bardzo przyjemnie. Jego klatka piersiowa nagrzała się, nie mogła dotknąć go dłońmi bo miała je związane, ale gdy na niej leżał (oczywiście podpierając się by jej nie zgnieść), mogła poczuć ciepło nagiej skóry.
    - Pokażę ci, czym jest przyjemność wykraczająca granice rozsądku. - powiedział uśmiechając się tajemniczo.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 22 Luty 2017, 22:20   

    Oddychała głęboko, usta miała cały czas uchylone. Czuła jego dotyk, a przez jej ciało przechodziły dreszcze. Spoglądała na niego spod pół przymkniętych powiek, a w jej oczach czaiło się pożądanie. Chciała więcej.
    Gdy zabrał się za pozbycie się ostatniej części jej garderoby, sama wygięła się lekko, by ułatwić mu dostęp do zapięcia na plecach. Uśmiechnęła się widząc, jak jego zęby błyszczą, odbijając światło latarni za oknem. Czuła jak się na niej kładzie. Jak demon na niego działa. Yako nie potrzebowała żadnej magii, żeby omamiać umysły zarówno kobiet jak i mężczyzn. Nie ważne którą postać przyjęła, oddziaływała na obie płci.
    Westchnęła prosto w jego usta, gdy poczuła jego dłoń na swoim biuście. Czuła jak bardzo jest doświadczony. Ona też może dać mu rozkosz. Nawet udając grzeczną dziewczynkę, jednak niech się jeszcze pobawi. Dobrze wiedziała co chce z nią zrobić, że chce ją wymęczyć. Niech spróbuje. Przez chwilę, Cierń mógł zauważyć, że niebieskie przebłyski zmieniły się w czerwone. Czuła jak głodnieje, dlatego uznała, że trochę wymęczy swojego kochanka nie tylko w tematyce łóżkowej. Powoli zaczęła pobierać energię. Rozkosz i do tego posiłek, prosto do łóżka. Heh. Aeron nawet nie przeczuwał, że właśnie karmi prawdziwego demona i to nie tylko pod względem zaspokojenia jej rząd, tak samo jak swoich. To co podał jej na kolacje było pyszne, jednak dla jej organizmu znaczyło tyle co mały batonik. Teraz przyszła pora na danie główne. Arystokrata pewnie nawet nie przeczuwał jak bardzo trafił, nazywając ją Sukkubem. Choć nie wyszła ze snów, tak jak mu to powiedziała.
    Czuła jak jej ciało pragnie jego bliskości. Spięła się lekko i chwyciła dłońmi za sznur nad sobą. Nogami oplotła biodra mężczyzny, przyciskając je do siebie. W jej oczach czaiła się determinacja, oraz żar, który rozpalał się coraz bardziej, błękitny płomieniem. Mógł czuć gorąco jej ciała. Wynikało ono z jej podniecenia oraz płomienia, który powstrzymywała przed uwolnieniem. Miała bowiem wielką ochotę by pokazać mu swoją najbardziej efektywną moc.
    Poprawiła chwyt na sznurze oraz na jego biodrach i spięła się, jakby chciała spróbować obrócić mężczyznę nad sobą, na plecy i przejąć kontrolę, gdy zobaczyła co się dzieje z jego oczami. Wpatrzyła się w nie zafascynowana. Przypominały teraz...oczy Gawaina. Tylko nie było w nich tego ciepłego bursztynu. Wstrzymała na chwilę oddech, jednak jej ciało nadal reagowało na jego pieszczoty.
    Słysząc jego słowa, uśmiechnęła się w myślach. To czekam! Pokaż mi co potrafisz chłopaczku!
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 23 Luty 2017, 18:18   

    Gdy jego oczy zachodzą czernią, zaczyna się prawdziwa zabawa.
    Patrzył na nią, utrzymując kontakt wzrokowy. Mimo, iż miała lekko przymknięte oczy, nie odrywała od niego wzroku. Może mu się wydawało, ale ich kolor troszkę się zmienił. Wiedział, że pod wpływem emocji źrenica może się rozszerzać lub zwężać. Możliwe, że u Luci w błękit i fiolet wkradały się inne barwy gdy była pobudzona. Nie znał jej na tyle, by wiedzieć to na sto procent, dlatego nie skomentował.
    Jego uśmiech poszerzył się bo poczuł jakby mentalna bariera nagle odpuściła, dzięki której mógł zacząć mamić swoją kochankę. Postanowił zacząć łagodnie, by nie wystraszyć jej tym, co jej robił.
    Najpierw zintensyfikował uczucie dotyku. Mogła poczuć więcej, każde muśnięcie jego palców powinno wywołać dreszcz.
    Słodkie tortury... Najlepszy rodzaj jakimi mógł kogoś męczyć.
    Wciąż nie odrywając wzroku od jej oczu, nie przerywając mocy, pozwolił sobie na większą śmiałość i dłonią powędrował niżej, tam gdzie zakazany owoc. Wydawało się, że czekała na niego bo nie musiał jej specjalnie pobudzać, by przyjęła to co miał do zaoferowania.
    Uśmiechał się szeroko, a zęby błyszczały w delikatnym świetle zza okna, sprawiając, że sam wyglądał jak Inkub. Diabeł, obiecujący chwile rozkoszy, za kawałek duszy.
    Pokazywał jej mocą samą siebie, chciał by patrzyła na siebie jego oczami. Widok był mocno podniecający, on dodatkowo zintensyfikował go dodając parę smaczków.
    Dłonią sprawiał jej przyjemność, najlepsze co miał jeszcze przed nią. Kiedy zacznie błagać?
    - Luci... - sapnął bo jej pojękiwania i ruchy, sprawiały, że i sam chciał przyspieszyć. A poza tym... Jakoś tak dziwnym trafem dziś czuł, że mimo obietnic nie pociągnie za długo. Co prawda jeszcze nie był zmęczony, ale pieszczoty wymagały od niego większego skupienia. Zupełnie jakby ktoś wysysał z niego energię... Pff! Głupstwo! Po prostu był po pracy i miał prawo być zmęczony. Z resztą dobrze zjadł, a po jedzeniu zawsze chce się spać. To normalne.
    Tęcza w oczach mężczyzny, okolona intensywną czernią twardówek wyglądała jeszcze bardziej zjawiskowo. Jak studnia na dole której znajduje się kadź ze źle wymieszanymi farbami.
    Jego ciało, podobnie jak i ciało Luci, stawało się z każdą chwilą coraz gorętsze. Ewidentnie nie był w formie, chyba zabawa nie będzie tak długa jak chciał na początku bo z każdą chwilą był coraz bardziej zasapany, nie tylko z podniecenia.
    Nie przerywał jednak. Ani kontaktu wzrokowego, który zapewniał działanie mocy i obdarzanie kobiety jeszcze większą dawką przyjemności, która spokojnie mogła złamać niejeden słabszy umysł. Ani dotyku, bo i on czerpał z niego korzyści. Na ten jeden wieczór była na jego łasce.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 23 Luty 2017, 20:20   

    Czując, że wrażenia są teraz bardziej intensywne, aż się wygięła z rozkoszy. O tak! Było jej naprawdę dobrze. Rogacz wiedział jak sprawić kobiecie przyjemność. Trzymała mocno za sznur, którym miała oplecione nadgarstki. Jej ciało aż błagało o więcej. Na skórze zaczęły pojawiać się kropelki potu. Jednak nie było widać po kobiecie zmęczenia. Owszem oddychała szybciej, jednak było to spowodowane podnieceniem.
    Była cała rozgrzana, a na jej nagiej skórze zaczynały się pojawiać kropelki potu. Thorn na pewno widział, że jest bardzo podniecona.
    Gdy zobaczyła siebie, jego oczami, jej jęki nabrały na sile. Zaczęła się wić jeszcze mocniej, a czując jego pieszczoty, ledwo co wytrzymywała. Chciała więcej! Więcej! Więcej!! Jednak dobrze wiedziała, czego chce Arystokrata. Chciał by go błagała o więcej, ale z tym demonem nie ma tak łatwo, o nie. Może i grała grzeczną, uległą dziewczynkę, ale wcale nią nie była. Co prawda nie była też wulgarna, tak jak na przykład Rosemary, jednak uwielbiała mieć kontrolę i dawać innym poczucie, że to oni mają ją na własność.
    Zobaczymy ile wytrzymasz
    Dzięki jego energii, nie męczyła się aż tak jak mógł tego oczekiwać czarnowłosy. Jej klatka piersiowo miarowo się unosiła, mocno, razem z jej oddechami. Próbowała lekko się wyrwać z więzów, jednak powstrzymała się w porę. Chciała sprawdzić ile wytrzyma jej dzisiejszy kochanek. Czuła jak jego pieszczoty co jakiś czas stają się intensywniejsze, ale zaraz potem się wycofywał. Czyżby już chciał tak bardzo przejść do deseru? O nie! Jeszcze na to nie pora!
    Podobała jej się ta zabawa, i to bardzo! Nie wiedziała jak on to robi, że daje jej tak wielką rozkosz. Wręcz torturuje ją pieszczotami, jednak nie miało to teraz znaczenia. Teraz cieszyła się rozkoszą jakiej wcześniej nie zaznała. Może i miała spore doświadczenie, ale takich zabaw jeszcze nie doświadczyła.
    - Oh...Cierniu - wyjęczała jego przezwisko. Powtórzyła je kilka razy, w różnych odstępach. Jednak mimo iż jej ciało błagało o więcej, ona nie powie tego na głos. Jeszcze nie teraz. Jeszcze się podroczy z tym rogaczem, któremu tym razem pozwoliła nad sobą zapanować.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 24 Luty 2017, 17:52   

    Tak jak przewidział, kobieta poddała się pieszczotom a przez zwiększenie intensywności, prawie wyła z przyjemności. Była blisko, ale on wiedział kiedy przestać i się wycofać, by przedłużyć torturę.
    Podobało mu się, gdy zwracała się do niego. Znaczyło to, że na nim skupiła całą uwagę. Bo najgorsze co może się zdarzyć w czasie zbliżenia, to usłyszenie imienia innego mężczyzny.
    Utrzymywał kontakt wzrokowy, napawając się tym, że tak łatwo przyjmowała co jej fundował. Jej ciało tańczyło pod nim, wiło się. Było lepkie od potu, całe aż błyszczało!
    Była naga i taka bezbronna. Mógł właściwie zrobić z nią co chciał. Przez myśl przebiegł mu scenariusz: wstanie i po prostu ją tu zostawi. Niezaspokojoną, pragnącą finału, wołającą go do siebie.
    Uśmiechnął się na samą myśl ale wtedy poczuł mocne ukłucie w skroni i zamknął oczy. Skrzywił się ale nie zaprzestał pieszczot. Jednak to wystarczyło, by moc zerwała się na chwilę.
    Przeklął pod nosem. Dlaczego akurat dzisiaj czuł się taki wyzuty z energii? Co niby doprowadziło go do tego stanu? Przecież w łóżku był istnym demonem, niezależnie czy miał wcześniej dużo pracy czy się lenił.
    Starał się nie zwracać uwagi na ból głowy który dosłownie przeciął jego umysł jak piekielnie dobrze naostrzona szabla. Przez chwilę myślał, że Luci próbuje włamać mu się do wspomnień albo przeczytać myśli, ale nie...to tak przecież nie boli.
    Z każdą chwilą jego pieszczoty traciły na sile i intensywności, dlatego zirytowany takim stanem zerwał się z łóżka i w szale dosłownie zerwał z siebie spodnie i całą resztę. Do kurwy nędzy! Nie mógł poradzić sobie z kobietą? O nie, nie dziś!
    Ponownie wspiął się na nią. Mogła zobaczyć w jego oczach agresję ale był jedynie zły na siebie samego. Jego twardówki na powrót były białe bo moc została przerwana.
    Posłał jej diabelski uśmieszek i brutalnie szarpnął za sznur nad jej głową, uwalniając jej ręce.
    - Byłaś grzeczna. Mała nagroda za posłuszeństwo. - wysapał po czym bez ostrzeżenia...
    Cenzura jest tu niestety wymagana. Czytelnik, z racji, że na pewno ma bujną wyobraźnię, wie co stało się z rozpalonym mężczyzną i uległą mu kobietą.
    Patrzył jej w twarz w trakcie. Uśmiechał się tryumfalnie. Nie próbował ponownego użycia mocy, bo ból w głowie i to swoiste wydrenowanie z energii tylko się pogłębiało. Wiedział, że długo nie wytrzyma, dlatego ostatkiem swoich sił, mocnym zrywem, dokończył ich małą zabawę.
    Czy kobieta wypowie jego pseudonim w finale? Miał nadzieję. Był zły na siebie i swoje niedomaganie bo nie dotrzymał obietnicy przynajmniej w połowie. Ale cóż miał poradzić? Przecież nie może przerwać i powiedzieć, że to koniec bo on już jest zmęczony! To by było żałosne.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 24 Luty 2017, 22:08   

    Czuła, że już długo nie wytrzyma, gdy Thorn zmienił pieszczoty. Wiła się jak wąż, tak jak to opisywał Gopnik. Czuła jednak, że pieszczoty Arystokraty słabną. Gdy nagle zerwało się to dziwne uczucie, spojrzała na niego i w jej oczach pojawił się niepokój. Widziała jak się krzywi. Czyżby to prze jej moc? Szybko przerwała pobieranie energii. Zaraz...co się z nią działo? Od kiedy się przejmowała tym, że jego kochanek traci energię?
    Jej oczy nabrały w międzyczasie bardziej błękitnego odcienia. Nadal przeważał fiolet, jednak pojawiło się więcej niebieskiego niż na początku ich igraszek.
    Była zasapana. Spoglądała na Thorna gdy ten pozbywał się reszty swoje garderoby. Zamruczała cichutko, gdy znów wrócił do niej. Gdy rozwiązał jej ręce, a następnie zabrał się za deser, przeniosła dłonie na jego barki. Nie sięgała jednak do rogów. Zauważyła, ze mężczyzna tego nie lubi, poza tym na pewno lubił dominować, a złapanie za rogi raczej podważyłoby jego dominację. Tak jakby kochanka złapała Lusiana za uszy. Chyba by się bardzo wkurzył. Jego lisie radary można było głaskać, ale w trakcie igraszek gdy to on dominował, nazywały się 'nie tykać!'. W przeciwnym razie robił się bardzo nieprzyjemny.
    Lekko wbiła paznokcie w skórę czarnowłosego, jednak nie przebiła jej. Wyginała się z rozkoszy i krzyczała. Tym razem już prosiła o więcej. Nie musiała się powstrzymywać.
    W chwili uniesienia, wyjęczała jego przezwisko, pokazując jak wielką rozkosz jej sprawił. W trakcie zabawy, starała się również sprawić mężczyźnie jak najwięcej przyjemności. W końcu przyjemność miała być obopólna prawda?
    Wygięła swoje ciało w łuk, po czym opadła, zasapana mocno. Spoglądała na Ciernia spod przymkniętych powiek. Po chwili podniosła się szybko i wpiła w usta rogacza. Pocałowała go namiętnie, jednak nie starała się go w żaden sposób zdominować, po prostu chciała go nagrodzić.
    W końcu jednak znów opadła na łóżko i spojrzała mężczyźnie w oczy - dziękuję - wysapała i uśmiechnęła się do niego delikatnie. Widać, było, że kobiecie w ogóle nie przeszkadza fakt, iż Aeron nie dotrzymał w pełni słowa. Była zadowolona i chyba to się liczyło najbardziej.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 24 Luty 2017, 22:50   

    Po wszystkim opadł obok niej, zmęczony i zasapany jak chyba nigdy. Było super, chociaż to szybie męczenie wkurzyło go mocno.
    Nie miał czasu by się denerwować, bo Luci podniosła się na chwilę i pocałowała go gorąco. Złapał ją w talii przyciągając do siebie, by przedłużyć kontakt. Pocałunek był cudownym zakończeniem zabawy.
    Podziękowała a on zreflektował się tym samym, głaszcząc jej rozwiane włosy. Podobało mu się, że pod koniec wbiła pazurki w jego barki. Prawdę mówiąc nigdy wcześniej nie decydował się na wypuszczenie partnerki z więzów. Zawsze pozostawiał je do końca związane i bezbronne.
    Tym razem zrobił wyjątek i perspektywa powtórzenia tego ruchu była kusząca ale postanowił, że w stosunku do innej partnerki nie pozwoli na coś takiego. Chciał, by ta swoista swoboda i złamanie zasad kojarzyły mu się z Luci i tylko z nią.
    Złapał ją za rękę i zamknął na chwilę oczy. Powoli jego oddech uspokajał się i co dziwne, nie czuł już specyficznego drenażu energii. Dziwne... Ech. Może faktycznie był przemęczony albo zwyczajnie się zestarzał.
    Przyciągnął kobietę do siebie by położyła głowę na jego unoszącej się coraz wolniej piersi. Zawsze dbał by kochanki po zabawie nie były zostawione same sobie. Chamstwem byłoby gdyby poszedł teraz spać albo wyszedł bez słowa.
    Jeśli dała się przytulić i złożyła głowę na torsie mężczyzny, położył dłoń na jej włosach i zaczął gładzić je delikatnie.
    - Jesteś wyjątkowa, Luci. - powiedział cicho, zgodnie z prawdą z resztą. Mimo swojego niedomagania już dawno nie czuł się w łóżku tak dobrze. Może to przez to, że kochanką była właśnie ona, kobieta o wyjątkowych oczach.
    Niczego nie żałował. Może ich znajomość potoczyła się zbyt szybko... Ale on nie był z tych co wywalają partnerki po igraszkach za drzwi. Zawsze kulturalny, szarmancki, pozwalał zostać na noc i na śniadanie a jeśli sobie tego życzyły, nawet na obiad. Ale zazwyczaj to one uciekały, spłoszone samym faktem przespania się z Gwardzistą.
    Nie musiał pytać czy było jej dobrze bo dawała znaki. Postanowił nie komentować tego, że tak szybko przeszedł do finału. Takich tematów nie porusza się po dobrym seksie.
    - Chciałabyś może wziąć prysznic? Albo coś zjeść? - zapytał z troską czym zaskoczył i samego siebie - Nie krępuj się. Proś o co tylko chcesz. - dodał nie przestając ją głaskać. Oczy miał półprzymknięte a na ustach uśmiech.
    Leżeli tak, nadzy i wyczerpani. A przynajmniej on. Spełnieni i zadowoleni.
    O tak. Idealne zakończenie dnia!
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 25 Luty 2017, 00:51   

    Ochoczo wtuliła się w nagi tors mężczyzny. Przymknęła oczy i powoli uspokajała swój oddech. Dawno nie było jej tak dobrze. Nikt jej nie zaspokoił w taki sposób. Ale Gawain zaspokajał ją bez sztuczek. Na jej twarzy pojawił się smutek. Cierń jednak nie mógł tego zobaczyć. Leżała z zamkniętymi oczami i mruczała cichutko, czując jak ją głaszcze. Potrzebowała takie czułości i to o wiele bardziej niż łóżkowego zaspokojenia. Potrzebowała czyjejś bliskości. Do teraz nawet nie zdawała sobie sprawy jak bardzo.
    Rozchyliła lekko powieki i zaczęła wodzić palcami po zarysie mięśni mężczyzny. Był naprawdę dobrze zbudowany. Może sama powinna popracować nad ciałem? Oczywiście ciałem Lusiana! Ciału Luci nic nie brakowało. Co prawda za pomocą mocy mogła ukształtować jak będzie wyglądać, ale wolała pracować nad tym sama. Przynajmniej zajmie czymś głowę i myśli.
    Słysząc, że jest wyjątkowa, uśmiechnęła się lekko. Nawet nie wiesz jak bardzo - pomyślała rozbawiona. W końcu przespał się z najprawdziwszym demonem. Sama mimo iż już kilka setek lat żyje, nie spotkała drugiego demona. Nie licząc tych, którzy się za takowego podawali, ale nie mieli z nimi nic wspólnego!
    Słysząc jego pytanie, odwróciła głowę w jego stronę i zamyśliła się - chętnie wzięłabym prysznic - odpowiedziała po chwili - może chciałbyś do mnie dołączyć? - zapytała, powoli wstając.
    Nie chciała się od niego odsuwać, jednak potrzebowała się odświeżyć. Niezależnie od decyzji Arystokraty, ruszyła w stronę łazienki. Poruszała przy tym delikatnie swoim puszystym ogonem. Dopiero teraz mógł zobaczyć co zdobi jej plecy. Sama też nie zwróciła wcześniej uwagi na tatuaż rogatego. Po chwili jednak odwróciła się jeszcze do mężczyzny - nie byłoby problemem, jakbym została tu na noc...z Tobą? - ostatnie słowo podkreśliła, pokazując, że nie chce spać sama - jakoś nie spieszy mi się by wracać do domu, a po takiej zabawie nie wiem czy bym dotarła - zaśmiała się ze swoich słów i zniknęła w łazience.
    Naprawdę nie chciała zostawać sama. Nie chciała przesadzać z gościnnością rogacza, jednak wolała zostać tu, nawet jeśli będzie musiała spać sama, niż błąkać się tak jak poprzedniej nocy lub wrócić do domu. Było tam za dużo wspomnień, a też nie wiedziała, czy zastanie tam Cienia czy nie. A jakby zastała to nie wiedziała jak zareaguje na jego widok, w szczególności, ze przed chwilą zabawiała się z jednym z ich wspólnych znajomych.
    Nie potrzebowała snu jednak chętnie by z niego skorzystała. W końcu wtedy znajdowała się w zupełnie innym świecie.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 25 Luty 2017, 01:16   

    Jemu także brakowało zwykłej, naturalnej czułości dlatego poczuł się jak w niebie, gdy Luci położyła głowę na jego piersi i zaczęła wodzić dłonią po jego skórze. Mógłby już zawsze uspokajać się w ten sposób.
    Jak to jest być kochanym? Czytał kiedyś o jakiś motylach w brzuchu, upojeniu miłością i różnych innych, dziwnych jazdach. Sam nigdy nie doświadczył miłości, ani ze strony rodziny ani kobiety. Przeżywał z nimi krótkie romanse i koniec. Może sam sobie był winien? Może zwyczajnie nie umiał pokochać bo nie wiedział jak to zrobić?
    Gdy Luci powiedziała, że chce wziąć prysznic i zaprosiła go, wstał za nią i dosłownie przykleił się do jej pleców. Ciężko było iść tak razem, ale jakoś doczłapali się do łazienki. Dlaczego pozwolił sobie na taki ruch? Bo nie chciał przerywać tej chwili która była dla niego namiastką tego, co w normalnym związku dają sobie kochankowie. Jej rozgrzane ciało było cudowną nagrodą na koniec dnia.
    Woda chlusnęła na nich strumieniem. Był trochę zmęczony, ale nie przejmował się swoim samopoczuciem. Ukradkiem patrzył na nią, kontrolując czy i ona dobrze się czuje.
    Jej wcześniejsze pytanie o to czy może zostać wydawało mu się być irracjonalne, ale szybko opanował zdziwienie. No tak. faceci zazwyczaj wywalali kochanki za drzwi po spełnieniu.
    Już pod prysznicem, gdy ich twarze oblała ciepła woda, pocałował ją najlepiej jak umiał. Dłonie oparł na jej biodrach. O tak. Takich spokojnych chwil po spełnieniu zdecydowanie mu brakowało.
    - Możesz zostać nawet i na kolejną noc, jeśli tylko zechcesz. - powiedział cicho gdy w końcu oderwał swojej usta od jej. W jego oczach była teraz boginką o idealnych kształtach. Gdy wcześniej wyszła z łózka, zauważył jej tatuaż. Sam też mógł się pochwalić ładnym malunkiem, to ich łączyło. Teraz gdy byli pod prysznicem, mogła go zauważyć w krótkich chwilach, gdy stawał do niej plecami, sięgając po pachnące żele i olejki.
    Prysznic z kobietą zawsze był przyjemny, a dla niego jeszcze przyjemniejszy, bo tą kobietą była Luci. Ciepła Luci, która przyjęła jego pieszczoty i nie chciała uciekać do domu! Chciała zostać na noc. Z nim!
    Czuł przepełniającą go od środka radość bo chyba po raz pierwszy to kochanka zaproponowała mu by przy niej zasnął. Trochę obawiał się, że kobieta może wbić mu w nocy nóż w serce... ale bez ryzyka nie ma życia, prawda?
    Przytulił ją do siebie stojąc pod spadającą na nich kaskadą wodą. Pragnął bliskości. Zwykłej czułości. Lekkiej i niewymuszonej. Bez dominacji. Bez gry. Naturalnej, niewinnej, leniwej.
    Gładził jej mokre włosy przytulając jej głowę do swojej piersi. Nawet jeśli już nigdy więcej nie spędzą ze sobą ani chwili... Chciał zapamiętać ten wieczór jak najlepiej. I jak najwięcej z niego wynieść.
    _________________




    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 25 Luty 2017, 03:04   

    Zaśmiała się serdecznie, gdy przykleił się do jej pleców. Rozbawiło ją to i ucieszyło za razem. Nie sądziła, że wielki pan Gwardzista będzie tak potrzebował bliskości jak ona sama. Pozwoliła mu się tak poprowadzić do łazienki.
    Odwzajemniła jego pocałunek, zamykając przy tym oczy. Czuła, że jest doświadczony i to bardziej niż Keer. Mimo, że tego drugiego darzyła uczuciem, czuła różnicę wieku. Choć miała wrażenie, że i tak jest młodszy od niej samej. Ale kto by się tak przejmował takimi bzdetami w świecie, gdzie większość istot jest długowieczna o ile nie nieśmiertelna.
    Zaskoczyło ją to, iż zaproponował, że może zostać nawet na następną noc - przepraszam Cię ale nie mogę zostać jeszcze jutro na noc - spojrzała mu w oczy przepraszająco i ujęła jego policzki w dłonie - ale jeśli chcesz to bardzo chętnie Cię jeszcze odwiedzę - posłała mu miły uśmiech i delikatnie zmusiła go by pochylił delikatnie głowę, a jeśli to zrobił, złożyła na jego czole pocałunek. Cichą obietnicę, że dotrzyma słowa. Naprawdę bardzo chętnie tu kiedyś jeszcze zajrzy, czy jako Luci czy Lusian. Na pewno Arystokratę jeszcze odwiedzi i to niejednokrotnie o ile ich relacje się nie popsują, a miała na dzieję, że tak się nie stanie.
    Wtuliła się do niego, gdy ją przytulił. Pozwoliła mu głaskać się po włosach. Uszy mała opuszczone po bokach głowy, a ciężki od wody ogon poruszał się delikatnie. Nie wyglądała już tak majestatycznie, ale nie przejmowała się tym. Stała tak dłuższą chwilę, jednak w końcu odsunęła się od niego. Uśmiechnęła po czym stanęła za jego plecami, biorąc jeden z żeli i zaczęła rozprowadzać go po barkach mężczyzny. Może pozwalała sobie na zbyt wiele, ale chciała jakoś wynagrodzić mu to, że jakby nie patrzeć uratował jej życie.
    Wodziła palcami po malunku na jego plecach - piękny - wyszeptała, po czym przeniosła dłonie na jego ramiona - usiądź proszę - wyszeptała mu do ucha, naciskają delikatnie na niego dłońmi - zaufaj mi, nie pożałujesz - dodała.
    Jeśli Cierń wysłuchał jej prośby, uklękła za nim i zaczęła rozmasowywać mu mięśnie pleców. Widziała jak wpłynęła na niego utrata energii. Zasługuje na relaks. Rozmasowywała mu każdy mięsień, starając się sprawić, żeby się rozluźnił. Nuciła przy tym jakieś ciche, japońskie melodie. Masaż był na pewno relaksujący, jednak nie było w nim ani odrobiny erotyzmu. Cierń na pewno był już zmęczony, a Yako nie miała już ochoty na igraszki. Masaż miał go tylko uspokoić, by jak tylko wrócą do łóżka, mógł spokojnie zasnąć, nie martwiąc się niczym.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3




    Subtelny Kłamca

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Aeron Vaele
    Wiek: Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Wzrost / waga: 182/100 (same rogi trochę ważą)
    Aktualny ubiór: Czarna marynarka ze stójką w typie munduru, zapinana dwurzędowo srebrnymi guzikami, z wyszywanym srebrną nicią wzorem na plecach. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
    Znaki szczególne: Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
    Zawód: Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej
    Pod ręką: Laska (w której jest ukryta broń), zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
    Broń: Rapier
    Dołączył: 07 Sty 2017
    Posty: 341
    Wysłany: 27 Luty 2017, 18:12   

    Nie spodziewał się, że kobieta zechce u niego zostać. Żadna nie zostawała... Jedna noc. Nic więcej.
    W takich momentach czuł się trochę jak męska prostytutka. Tłumaczył sobie zawsze, że to przecież on uwodził te biedne, bezbronne panie. To on zaciągał je do łóżka a one, uległe, nie mogąc się oprzeć jego urokowi, szły za nim jak posłuszne owieczki. A gdyby tak spojrzeć z drugiej strony? Przecież to Luci go uwiodła. Ich spotkanie było przypadkowe, owszem, ale gdyby nie chciała w ten sposób zakończyć ich wieczoru, mogłaby jakoś mu się opierać.
    Wyszło na to, że to lisia kobieta go zauroczyła, można powiedzieć, że wykorzystała! Ale czyż takie wykorzystanie nie jest najprzyjemniejszym z możliwych?
    Jej zapewnienie, że jeszcze tu kiedyś wróci było jak słodka obietnica. Postanowił czekać cierpliwie. Z pewnością miała swoje prywatne życie, rodzinę, znajomych... Przecież Thorn nie może ładować jej się z butami i wymagać, by została jego stałą partnerką. Zwłaszcza, że nie wierzył w miłość od łóżka.
    Wstyd się przyznać, dlatego Arystokrata raczej o tym nie wspominał, ale wierzył w piękną, eteryczną miłość rodem z eposów rycerskich. To, że lubił dominować brało się trochę z tego, że ze wszystkich sił chciał kreować siebie jako mężczyznę silnego, zaradnego i niezłomnego. Jak średniowieczni rycerze, z ludzkich książek!
    Niechętnie, ale obniżył się by mogła go pocałować. Nie ociągał się dlatego, że tego nie chciał - bał się, że na koniec kobieta wszystko zepsuje i złapie go za rogi... Ale ona pocałowała go, co pozwoliło mu się rozluźnić.
    Gdy się odsunęła i przeszła za jego plecy, odprowadził ją pytającym wzrokiem. Czyżby miała już dosyć? Może żałowała tego, że zaprosiła go do wspólnej kąpieli?
    To co poczuł w następnej chwili sprawiło, że na jego twarzy pojawił się wyraz błogostanu a napięte jak zawsze ramiona, opadły po bokach, rozluźnione. Jej dłonie ślizgały się po jego barkach, rozprowadzając pachnący żel. Nie było w tym nic z wcześniejszego erotyzmu którym aż buzowali. Thorn poczuł się jak dopieszczany kocur, którego ktoś drapie po grzbiecie.
    Czuł jak jeździ po jego tatuażu. Z pewnością go zauważyła, chyba tylko ślepy mógłby go przeoczyć. Właściwie Thorn był dumny z tego, że zdobył się na wytatuowanie sobie tak dwuznacznego symbolu na własnej skórze. Tak. Dwuznacznego, bo to, że mężczyzna ozdobił tym motywem rezydencję i używał takiego a nie innego przezwiska, nie było przypadkiem.
    Nacisnęła ramiona, prowadząc go by usiadł. Poddał się jej, niesłychana rzecz! Posłusznie usiadł i pozwolił by za nim uklękła. Gdy wróciła do masażu, pochylił głowę a jego rogi oparły się o ścianę prysznicową. Muzyka którą nuciła była uspokajająca, nie znał jej ale wprowadziła go w swoisty trans przez co mógł skupić się tylko i wyłącznie na tym, jaką przyjemność sprawiała mu teraz kobieta.
    Była pierwszą i pewnie ostatnią, której zaufał na tyle, by dotykała bezkarnie jego pleców. Zazwyczaj nie pozwalał nikomu zajść się od tyłu, nie miał ochoty na nóż w plecach, jakoś nie podobała mu się ta perspektywa.
    Ale ona tak cudownie masowała...
    Zamruczał z uśmiechem na ustach i po dłuższej chwili, gdy już poczuł że bardziej rozluźnić się nie może wstał i odwrócił się do niej. Jeśli nie wstała za nim, podniósł ją, ciągnąc delikatnie na rękę. Był już trochę senny, dlatego potrzebował przerwy od masażu bo by przysnął pod wodą.
    Złożył na jej ustach długi pocałunek. Nie było już w nim tego dzikiego żaru, raczej lekka nuta podzięki i uznania. Chciał jej tym pokazać, że dziękuje za to, że przyjęła zaproszenie. Że zgodziła się przyjść, zjeść kolację, poszła z nim do łóżka i...i jeszcze go wymasowała!
    Może i nawet by się w niej zakochał... Nie. Nie ma takiej możliwości. Miłość od łóżka zawsze kończy się złamanym sercem a on drugi raz nie zniesie takiego bólu.
    Teraz to on ją porządnie umył. Jeśli pozwoliła, wplótł w to masaż. Chociaż nie zbyt się na tym znał, starał się jak tylko mógł.
    Po dłuższej chwili, gdy już oboje byli czyści bo woda spłukała trud, znój i mydliny, wyszedł i sięgnął po puchate ręczniki. Podał jej jeden. Mogła zobaczyć, że trochę kleją mu się oczy.
    - Jesteś cudowna. I nie mówię tego tylko dlatego, że się przespaliśmy. - powiedział uśmiechając się do niej - Gdybym miał opisać cud słowami dostępnymi w cywilizowanym języku, użyłbym twojego imienia. - przytulił ją do siebie.
    Gdy już się porządnie wytarli, chwycił ją na ręce i poniósł do łóżka. Posadzka o tej porze była lodowato zimna, nie mógł pozwolić by się przeziębiła.
    Ułożył ją wygodnie pod puchatą kołdrą, poprawił poduszkę i odsunął się, jakby nie był pewien co robić dalej.
    - Na pewno chcesz... Bym z tobą spał? - zapytał - Bo jeśli chcesz zostać sama a twoje wcześniejsze słowa były wypowiedziane jedynie z grzeczności... To wyjdę. Nie będę miał ci tego za złe. - dodał i przygryzł wargę, czekając na odpowiedź.
    _________________
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9