• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Odwrócone Osiedle » Domek małego kruczka
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 4 Październik 2016, 15:32   Domek małego kruczka

    Na odwróconym Osiedlu można spotkać wiele wymyślnych domów. Jedne są małe, drugie duże, inne wąskie, a kolejne płaskie aczkolwiek szerokie. Jednak jest jedno takie miejsce, w którym wydzielona jest sporych ilości działka, pokryta różnorodnymi roślinami oraz zwierzętami, które mają tam wstęp wolny. Na samym środku działki znajduje się ogromne drzewo, które mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Tuż pod drzewem znajduje się średniej wielkości dom z pełnym wyposażeniem. Na parterze znajduje się kuchnia połączona z dużym salonem, szafa, w której można powiesić płaszcze/trzymać kurtki oraz średnia łazienka. Na piętrze znajdują się dwa pokoje, z czego jeden jest całkowicie przeznaczony do rozrywki. Znajduje się w nim kilka półek książek o różnorakiej tematyce, przybory malarskie, dwa wygodne tapczany oraz mahoniowe biurko. Wielkie okno pozwala wpadać dużej ilości światła do pokoju, obserwować gwiazdy nocą oraz ogród z tyłu domu. Drugi pokój jest w całości przeznaczony do użytkowania przez właściciela. Dodatkowo są dwie łazienki oraz balkon, z którego jest niesamowity widok na ogród z przodu domu. Ściany są pomalowane w stonowanych kolorach, jednak przynajmniej jedna ściana jest jasna – żeby nie zrobić „nory”. Zewnętrzna farba ścienna domu jest w przyjemnym, żółtym odcieniu, który idealnie wkomponuje się w odcienie każdej z pór roku w bajkowym ogrodzie.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 6 Październik 2016, 21:35   

    Zanim Nishi zaprowadził Mari do swojego domu, oboje udali się do najbliższego sklepu, żeby kupić produkty potrzebne do upieczenia ciasta. Opętaniec nie znał się na tym, dlatego kwestię wyboru odpowiedniego rodzaju mąki, cukru czy proszku do pieczenia. – Zostawiam Cię tu samą, bo nie znam się na takich rzeczach, dlatego bież wszystko, co będzie Ci potrzebne i spotkamy się przy kasie – to powiedziawszy, poczochrał ją po włosach, udając się w zupełnie innym kierunku.
    Sam udał się do zupełne innego działu, by zrobić zakupy spożywcze – kupił chleb, jajka, dżem, ser żółty oraz biały, mleko, owoce i warzywa, które zapakował do wielkiego worka, czekając na lwice tuż przy kasie. Kiedy kotka przyszła, wziął potrzebne rzeczy do upieczenia ciasta z jej łapek, wyłożył wszystko, poczekał chwilkę, wyciągając pieniądze z portfela oraz płacąc za wszystko. – Idziemy? – zapytał biorąc ciężkie zakupy i przepuszczając kobietę w drzwiach.
    Kiedy znaleźli się w okolicach domu, trochę się zmieszał – od dawna nikt do niego nie przychodził, a tym bardziej piękna niewiasta… No chyba, żeby robić wiadome rzeczy, a po kilku godzinach odejść trochę obolałej, ale raczej zadowolonej z tego, co się działo w tych murach. – Mam nadzieję, że się nie przestraszysz, bo nie jestem przekonany co do porządku, tam panującego. – powiedział, skręcając w odpowiednią działkę, na której znajdował się jego dom.
    Przez chwile Opętaniec i Lwica przechadzali się ogrodami znajdującymi się na przedzie i dopiero po chwili udało im się zobaczyć wielkie drzewo, mieniące się wszystkimi barwami jakie istnieją oraz domek, stojący u jego stóp. – To nic specjalnego, od kawałek ziemi, ogródek i domek, cały mój majątek w tym świecie. – westchnął cicho, zastanawiając się, jak Mari zareaguje na jego miejsce do życia.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 6 Październik 2016, 22:40   

    Słysząc komentarz na temat czekolady z Jeziora, zaczerwieniła się jak burak i zaczęła pacać Nishiego po głowie, rozczochrując jego włosy. - Jesteś okropny! - powiedziała, po czym jednak zaśmiała się i przyjęła jego ramię, ruszając w kierunku jego domu.
    ....

    W sklepie Mari uwinęła się szybko. Kupiła odpowiednią mąkę, proszek do pieczenia, twaróg, cukier, aromat waniliowy, mleko, galaretkę w trzech smakach. Nie zapomniała też o budyniu. Do tego margarynę i jeszcze kilka innych składników, nawet znalazła malutkie czekoladki, które były idealne do ciast i ciasteczek. Wzięła też zwykłą czekoladę oraz żelki. Uwielbiała słodycze i nic na to nie poradziła.
    Przy kasie upierała się chwilę, że chce zapłacić przynajmniej za część zakupów jednak Nishiego nie przegadała. To samo tyczyło się noszenia zakupów. Nie była przyzwyczajona do tego, że ktoś coś za nią robi. Nie kłóciła się jednak zbyt długo, widząc, że mężczyzna nie odpuści. Zamiast tego wzięła na ręce zmęczoną już dość mocno Innocenzę.
    Zauważyła niepewność na twarzy Nishiego - Nishi coś nie tak? - zapytała z troską. Słysząc jego obawy zaśmiała się cicho - nie martw się, jak będzie trzeba to Ci pomogę coś ogarnąć - uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. Była co prawda już zmęczona, a nie chciała też zawracać mu zbyt długo głowy...do tego nie była pewna gdzie znajdzie jakiś odłamek Bramy, żeby wrócić do domu. Westchnęła i po chwili stanęła jak wryta, widząc wspaniały ogród. Mimo iż robiło się już ciemno, nie mogła się napatrzeć na różnorodność żyjących tu roślin.
    Szła tak oszołomiona za Nishim. Cóż....dużo czasu spędzała w Szkarłatnej i zapomniała jak pięknie jest w Krainie Luster.
    - Tu jest cudownie - zawołała uradowana, a widząc domek spojrzała na niego - nie mów mi, że naprawdę tu mieszkasz!
    Nie żeby nie pasował do tego miejsca, bo tak nie było. Ale jakoś nie spodziewała się zobaczyć takiego domu. W sumie...nie pamięta nawet kiedy ktoś ją zaprosił do siebie ostatnio. A patrząc na ten budynek, coś jej się widziało, że raczej do rana do domu nie wróci, bo po prostu nie będzie chciała z niego wyjść...ale to przecież nie wypada, prawda?
    Mimo to nie mogła się doczekać aby zobaczyć go w środku.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 8 Październik 2016, 23:04   

    Pokiwał smętnie głową, kiedy lwica zaproponowała, że pomoże mu posprzątać, jeśli coś będzie nie tak. Prędzej dam sobie skrzydło uciąć niż się na coś takiego zgodzę pomyślał i zamachał skrzydłami, tworząc lekki wietrzyk. Nie był on typem, który wysługiwał się innymi – robił coś, jeśli otrzymywał coś w zamian i odwrotnie, bo jeśli ktoś zrobił coś dla niego (na jego prośbę), to wtedy on jest zobowiązany pomóc temu komuś, dlatego nie mógł pozwolić aby srebrnowłosa złapała się za miotłę czy ściereczkę, bo nie dość że przeczyłoby to jego zachowaniu, to jeszcze byłoby ujmą na honorze! Goście nie będą przecież sprzątać, co to, to nie! – Nawet o tym nie myśl – zganiał ją – Nie bądź niemądra, nie będę pozwalał aby mój gość sprzątał! – to powiedziawszy rozejrzał się w koło, mając nadzieję, że uda mu się zobaczyć jakiegoś biegającego psa, ale żaden zwierz nie znalazł się w jego zasięgu wzroku. A szkoda pomyślał Luna miałaby się z kim bawić stwierdził w myślach.
    Nie spodziewał się tak entuzjastycznej reakcji po Mari, dlatego spojrzał na nią lekko zdziwiony – Naprawdę tu mieszkam – przyznał, kładąc zakupy na ziemi oraz szukając kluczyka do drzwi – Mam nadzieję, że nie wygląda źle – zaśmiał się cicho, otwierając drzwi oraz puszczając lwicę przodem, tak by mogła wejść i rozejrzeć się trochę nim Nishi ponownie złapie zakupy oraz wejdzie do mieszkania. Gdy kotka znalazła się w domu, mogła dostrzec jadalnie połączoną z dużym, przestronnym salonem w stonowanych odcieniach : większość ścian była szara oraz miała namalowane na czarno lub biało, niewielkie wzorki, które dodawały pomieszczeniu finezji. Jedna ze ścian była w jasnym, zielonym odcieniu, a poduszki znajdujące się na brązowej kanapie miały taką samą barwę. Przy ścianie z czarna obwódką w kształcie konia (coś ala same kontury) stał, a właściwe był wbudowany duży kominek, który w zimę potrafił ogrzać cały parter oraz pierwsze piętro (choć tam było chłodniej niż na dole). Całość (wyglądała mniej więcej tak) prezentowała się bardzo ładnie, jednak jeśli ktoś nie lubi tego typu mieszanki barw, mógł poczuć się trochę przytłoczony. – Nic specjalnego w sumie – stwierdził, odkładając zakupy na blat kuchenny – Pokaże Ci łazienkę – powiedział i ruszył w tylko sobie znanym kierunku.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 9 Październik 2016, 08:39   

    Kotka przekręciła głowę zaskoczona tym co Nishi powiedział. Przecież nic takiego nie mówiła, tylko, że mu pomoże w razie czego. Więc czemu tak zareagował? Chęć pomocy to chyba nic złego. Ale nie miała zamiaru dyskutować.
    Spojrzała na Lunę, która już właściwie spała w jej łapach. Uśmiechnęła się lekko i podrapała psinkę za uchem, na co ta tylko głośno ziewnęła. Mari aż zaśmiała się cicho widząc to.
    Gdy tylko Białowłosy otworzył drzwi i zaprosił ją do środka, rozejrzała się zaciekawiona. Domek w środku był ciepły i miał dużo przestrzeni. Tak bardzo różnił się od jej skromnego domku na drzewie w Szkarłatnej Otchłani. Chłonęła wszystko wzrokiem zafascynowanego kociaka.
    Wzięła głęboki oddech. W domu roznosił się przyjemny zapach. Dopiero po chwili kotka zorientowała się, że to zapach Nishiego. Szybko jednak spróbowała wyrzucić te myśli z głowy. Nie zmieniało to jednak faktu, że jej się podobał. Zerknęła lekko na gospodarza, odkładającego zakupy do kuchni. Coś w nim było takiego, że Mari chciała z nim spędzić czas, coś przez co zgodziła się pójść z nim do jego mieszkanka, mimo iż nie znali się za dobrze. Nie do końca jednak mogła rozgryźć co to takiego. Ale nie można jej winić! Kicia nigdy nie poczuła wpływu strzały Amora, nigdy nie czuła nic pozytywnego do drugiej osoby, poza siostrzaną miłością do jej zmarłej już przyjaciółki z ulicy.
    Weszła do salonu rozglądając się na około. Nie zastała tu bałaganu, a już miała nadzieję, że się pośmieje ze swojego towarzysza. Cóż...połączenie kobiety i kota to niezbyt dobre połączenie, prawda? W szczególności takiej, która lubi się czasem powrednić.
    - Naprawdę ładnie tu masz - pochwaliła gospodarza i szybko wróciła do niego. W połowie drogi jednak uznała, że coś jednak należałoby zrobić z Innocenzą, nie będą w końcu piec ciasta z psiakiem na rękach, prawda? Wystarczy, że Mari sama w sobie jest futrzasta. Odłożyła więc pieska na miękki dywan przy kominku i ruszyła za gospodarzem. Miała nadzieję, że ten nie ma nic przeciwko psiakowi na dywanie. Jej kroki nie wydawały prawie żadnego dźwięku.
    - Mam nadzieję, że pokażesz mi nie tylko łazienkę w tym swoim gniazdku - zażartowała, zrównując się z Kruczkiem i nadal rozglądając z zaciekawieniem.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 9 Październik 2016, 21:01   

    Pokiwał uradowany głową, słysząc, że kotce podoba się jego mieszkanie. To dobrze stwierdził w myślach Dobre mieszkanie to podstawa! Z resztą, wychowałem się niemal w pałacu, więc no pokiwał roztargniony głową. Przeszłość to przeszłość, do niej się nie wraca! To zamknięty rozdział warknął na siebie, szybko się refleksująć i ponownie skupiając na lwicy, która podążała z nim do łazienki, znajdującej się naprzeciwko kuchni. Otworzył jej drzwi, wskazując ręką by weszła pierwsza do pomieszczenia. Miejsce to było niewielkim pomieszczeniem w biało-brązowej aranżacji (coś takiego).
    Kiedy kotka rozejrzała się już po łazience, wycofał się z drzwi, kierując się w stronę schodów – Pokaże Ci resztę domu! – zawołał za nią i wspiął się po nich, wychodząc na mały korytarzyk, który prowadził do trzech różnych drzwi: Pierwsze z nich prowadziły do jego sypialni, toteż otworzył drzwi, ponownie nakazując Mari wejść pierwszej do pomieszczenia. Pokój utrzymywany był w szaro-żółto-czarnym stylu, tworząc nietypową dla oka mieszankę kolorów. – Nie wygląda to jakoś wspaniale, ale wydaje mi się, że ujdzie – nie przepadał za takimi sytuacjami, bo mimo wszystko „niby pałac”, a taki domek to naprawdę spora różnica, dlatego nie mógł nigdy porównać ani ocenić czy jego gust jest prawidłowy.
    Następnie udali się do pokoju wypełnionego książkami – To moja ulubiona część domu – uśmiechnął się radośnie, otwierając kolejne drzwi i wpuszczając lwicę do środka. Jedynie z tym pomieszczeniem nigdy nie miał problemu: Wielkie okno, tapczan oraz cała masa regałów wypełnionych niezliczoną ilością książek. – Mój największy skarb – przyznał „głaskając” jeden z regałów. - Jest jeszcze druga łazienka, ale wygląda niemalże identycznie jak ta na dole, tylko ma wannę zamiast prysznica - stwierdził, wychodząc z pomieszczenia oraz ponownie kierując sie po schodach do kuchni - Czyli co? Myjemy ręce i robimy ciasto? - zamachał radośnie skrzydłami, na samą myśl o wypieku.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 9 Październik 2016, 23:44   

    Mari oglądała wszystko uważnie, co jakiś czas rzucając miłym komentarzem. Naprawdę jej się tu podobało i nie rozumiała czemu Nishi mówi tak, jakby to był taki domek...średni?
    Widząc jego łóżko, siłą powstrzymała się aby nie schować się w, z pewnością, ciepłej pościeli. Nie wolno! Nie jesteś u siebie! Zganiła się w myślach.
    - W porównaniu z moim domkiem na drzewie to Twój dom to jakaś willa! - powiedziała wprost, gdy Nishi po raz kolejny powiedział tak jakby to było tylko jakieś podrzędne mieszkanie. Pacnęła go przy tym w głowę. Po chwili dopiero zorientowała się co powiedziała i miała nadzieję, że mężczyzna nie weźmie jej za jakiegoś bezdomnego kota albo za kogoś kto chce go wykorzystać. Tak w końcu nie było! Nie potrzebowała po prostu nic większego. W szczególności po tych kilku latach spędzonych na ulicy, jej domek całkowicie jej wystarczył.
    - Nie dziwię się - powiedziałam gdy weszli do jego ulubionego pokoju. Podeszła do jednego z regałów, (tego, który Nishi wcześniej pogłaskał) i przejrzała kilka tytułów. Naprawdę imponująca kolekcja, to musiała przyznać.
    W domku było ciepło, więc w trakcie zwiedzania, kotka ściągnęła sweterek, ukazując krótką, czerwoną bluzeczkę na ramiączkach. Niebieski sweter przerzuciła za to przez rękę oglądając wszystko dokładnie.
    Słysząc pytanie na temat ciasta, uśmiechnęła się radośnie - jasne - powiedziała i ruszyła za Opętańcem. Umyła i wytarła dokładnie łapki, po czym zajęła się wyciąganiem potrzebnych składników. Związała też swoje długie włosy, aby nie przeszkadzały.
    - Masz jakieś miski na ciasto i masę, blachę do pieczenia i jakieś miseczki na galaretkę? - zapytała wprost, wyjmując wszystko na blat i upewniając się czy na pewno wszystko kupili (tak wiem, trochę po czasie ale ciii). Jeśli Nishi posiadał te rzeczy, Mari od razu wydała mu polecenie by zagotował wodę po czym podała mu margarynę i poprosiła o nasmarowanie blachy (nie chciała przeciez zostawić na niej futerka) sama zajęła się przygotowaniem galaretek. Teraz skupiła się na pieczeniu. Lubiła to robić i skoro miała towarzysza do tego to na pewno go wykorzysta do pomocy. Postanowiła jednak jak na razie zapomnieć o swoich przemyśleniach na temat mężczyzny i skupić się na czymś innym. Nawet odetchnęła lekko w duchu, gdy Nishi w końcu zaproponował pieczenie. Te rozmyślania zaczynały ją niepokoić.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 11 Październik 2016, 14:12   

    Zmieszał się trochę, kiedy kotka porównała jego dom do willi. To nie jest… pomyślał, jednak zganiał się w myślach, orientując się, że Mari mieszka w domku na drzewie, o ile dobrze zrozumiał. Koty chyba to kręci stwierdził w myślach i uśmiechnął się lekko. Białowłosy czasami zastanawiał się dlaczego jest taki głupi oraz czemu zawsze musi mówić takie rzeczy? No czemu? Jednak nikt nie był w stanie mu na to odpowiedzieć – ani wszechświat, ani on sam. – Nie martw się – powiedział – Nie uznam Cię za jakiegoś bezdomnego kota, który pomieszkuje sobie w starym czy zniszczonym domku na drzewie – pokręcił głową – Mówię te wszystkie rzeczy, ponieważ pochodzę z dość zamożnej rodziny… I wydawało mi się, że każdy w tym świecie ma coś na wzór willi lub pałacu… - westchnął cichutko, uświadamiając sobie, że sytuacja w Krainie Luster jest dokładnie taka sama jak w jego świecie – są ludzie bogaci oraz biedni. - Teraz jednak wiem, że wcale tak nie jest, dlatego przepraszam, że musiałaś tego słuchać - powiedział cicho.
    Przyjrzał się kotce, która przeglądała jego książki, po czym stwierdził – Jeśli chcesz, możesz cos pożyczyć – oparł się nonszalancko o futrynę – Mam też kilka pozycji ze Świata Ludzi, więc jeśli będziesz chciała dowiedzieć się czegoś np. w jaki sposób pisze się tam poezje różnego rodzaju, to się nie krępuj – uśmiechnął się, przepuszczając ją w drzwiach.
    - Mam wszystko, czego na trzeba – otworzył górną szafkę i wyciągnął z niej dużą blachę, kilka misek oraz miseczek. Odwrócił się w stronę lwicy, zahaczając skrzydłem o jeden z wystających rondli, co spowodowało, że zielony garnuszek przesunął się, rujnując całką konstrukcję metalowych i plastikowych mis oraz miseczek. Spadające przedmioty narobiły mnóstwo huku, jednak kruczek najbardziej ubolewał z faktu, że kilka z nich spadło u na głowę lub boleśnie obiło plecy ze skrzydłami. – Dlatego uważam, że skrzydła są bardzo nie przydatne jeśli chodzi o poruszanie się na niewielkiej przestrzeni – odłożył wszystko co miał w rękach na stół, rozmasował swoje bolące plecy i zajął się zbieraniem wszystkiego. – Zaraz to zrobię, nie przerywaj sobie pracy – powiedział, chcąc uwinąć się jak najszybciej. – Gdy już to zrobię, to coś jeszcze mam wykonać? – zapytał odkładając ostatnią musnę na miejsce. Podszedł w stronę kuchenki, nastawił wody, wziął od Mari masło oraz nasmarował starannie (nie za grubą ani nie za cienką warstwą) blachę.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 11 Październik 2016, 18:42   

    Westchnęła cichutko z ulgą gdy Nishi obiecał, że nie uzna jej za jakiegoś bezdomnego kota. Przytaknęła też lekko słysząc, że jest on z zamożnej rodziny. To by wyjaśniało czemu tak marudził na ten domek mimo iż był cudowny. Ona też kiedyś mieszkała w pałacu jednak co z tego jak robiła tam tylko za ozdobę, a nie mieszkańca?
    Ucieszyła się, że może coś od niego użyczyć, a tym bardziej jak usłyszała, że ma on też książki ze Świata Ludzi. Ale to potem! Jak już go zostawi w spokoju. Ucieszyło ją to jednak podwójnie, gdyż to oznaczało, że Kruczek chciał, a przynajmniej dopuszczał opcję kolejnego spotkania z kotką.
    Widząc lawinę, która spadła na głowę mężczyzny, zamarła. Szybko jednak otrząsnęła się i podeszła do niego - nic Ci się nie stało? - zapytała z wielką troska. Nie wyglądało to ani trochę przyjemnie, a tym bardziej bezboleśnie. Położyła mu jedną łapę na piersi, drugą zaś pomasowała mu trochę plecy, nie przyjmując odmowy ze strony mężczyzny. Jeśli tylko powiedział, że nic mu nie jest to odsunęła się by pomóc mu pozbierać zawartość szafki z ziemi. - Ja chcę Ci pomóc i robię to z własnej woli, a nie żeby mieć u Ciebie dług, ale jeśli Ci to przeszkadza to uznaj to za Twoją karę za wyrzucenie wszystkiego z szafki i narobienie hałasu i obudzenie Luny - powiedziała jeśli Nishi nie chciał się zgodzić na pomoc. Psinka faktycznie się wystraszyła hałasu, jednak gdy się zorientowała, że to tylko oni to warknęła na nich cicho, zrobiła kilka kółek na dywanie i znów zasnęła słodko - lubię pomagać, a takie coś nie wymaga nawet wysiłku - uśmiechnęła się i cmoknęła go w policzek, odkładając rzeczy na blat. Po czym nagle roześmiała się, widząc, że wcześniejsze rozmasowanie pleców pozostawiło po sobie pamiątkę. Na jego kamizelce z przodu, widniał biały odcisk jej łapy. Widocznie mąka, którą wyciągnęła wcześniej, nie była dobrze zabezpieczona. - przepraszam Cię za to - powiedziała. Postanowiła jednak nie próbować tego usunąć. Tylko by to bardziej rozmazała.
    Zajęła się robieniem galaretek po czym podała je Nishiemu, gdy ten skończył smarować blachę. - Mógłbyś to dać w jakieś chłodne miejsce aby stężała? - zapytała cały czas zarumieniona po śmiechu. Sama zajęła się wrzucaniem składników do jednej z wielkich misek oraz pokryciem blachy bułką tartą.
    Gdy Nishi wrócił podała mu miskę ze składnikami na ciasto - mógłbyś to proszę wymieszać, tak aby powstała jednolita masa? Trzeba to zrobić rękami, a ja wolałabym tam nie zostawiać swojego futerka - uśmiechnęła się do niego uroczo. Jeśli tylko zajął się ciastem, kocica skupiła się na przygotowaniu sera, spoglądając co chwila na mężczyznę obok.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 11 Październik 2016, 21:54   

    - Nie chce, żebyś brała mnie za jakiegoś paniczyka, co mu wszystko nie pasuje i jeżeli nie będzie miał pałacu na kilka hektarów, to będzie miał jakoś problem oraz ciągle na to narzekał – Nishi zdecydowanie nie lubił takich sytuacji – Po prostu takim typem człowieka, a właściwe opętańcem jestem – pacnął się w głowę, kończąc ten temat.
    - Mam nadzieję, że będziesz skora do wzięcia chociaż jednej książeczki – uśmiechnął się do niej oraz puścił jej oczko, przypominając sobie o tym, co takiego dziś kupił. Uśmiechnął się diabelnie na samą myśl, jak wystraszy, a może zadziwi kotkę. Ta niewiedza, jaka będzie jej reakcja jeszcze bardziej sprawiała, że chciał to zrobić oraz zobaczyć!
    Westchnął w duchu przez swojego rodzaju niezdarność – Nie, nic mi nie jest – zaprzeczył szybko, jednak nie był tego taki pewny, tym bardziej, że plecy go bolały. Kiedy Lwica położyła łapę na jego torsie oraz zaczęła masować plecy – spojrzał intensywnie w jej oczy, odczytując z ich wyrazu niesłychaną troskę. – Masz przepiękne oczy – powiedział cicho, nie będąc pewnym czy w ogóle został usłyszany. Białowłosy w sumie nawet nie był pewien czy otworzył usta, a głos wydobył się z jego gardła. – No niech Ci będzie – przyznał, nie chcąc upierać się z Mari.
    Odchrząknął znacząco, kiedy został pocałowany w policzek przez srebrnowłosą.
    Nie masz za co – powiedział, gdy zobaczył co kotka odbiła na jego czarnej kamizelce. – Wygląda to dość uroczo – stwierdził, przyglądając się białej, kociej łapce odbitej na czerni. – Porobisz mi takich jeszcze kilka i będę miał „kamizelkę miłośnika zwierząt” – zaśmiał się cicho ze swojego pseudo żartu, odbierając od niej naczynie i wkładając je do lodówki – Tu może być? – spojrzał na nią, a kiedy otrzymał odpowiedź, to zrobił co miał zrobić. – Się robi – podwinął rękawy białej koszuli do łokci, wziął się za mieszanie. – Za jakiś czas zrobię jeszcze herbatkę i wtedy się przekonasz, że lepszej nie znajdziesz! – pokazał jej język, uśmiechając się radośnie.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 11 Październik 2016, 23:02   

    Mari faktycznie usłyszała komplement. Zarumieniła się wtedy mocno i podziękowała za niego. Szybko się też od Nishiego odsunęła, by pomóc mu pozbierać porozrzucane naczynia.
    Słysząc chrząknięcie speszyła się trochę. Odczytując to jako znak, że zrobiła coś nie tak. Położyła smutno uszy i skupiła się na cieście. co ja sobie myślałam...dlaczego to zrobiłam?....MARI TAK NIE WYPADA, LEDWO GO ZNASZ! Zganiła się w myślach, przygryzając lekko policzek. Co prawda wcześniej też już dała mu buziaka i to nie jednego. On sam się odwdzięczył tym samym. Ale chyba już jednak przesadziła. Musiała się opanować. Potrząsnęła lekko głową i westchnęła cichutko.
    Była tak zajęta rozmyślaniem, że nawet nie zwróciła uwagi na pytanie Nishiego na temat galaretki. Przytaknęła na nie tylko automatycznie. Dopiero po chwili się ocknęła z zamyślenia.
    Gdy uznała, że ciasto jest już dość wymieszane dodała do niego jajka prosząc Białowłosego aby jeszcze trochę wszystko pomieszał. Sama skończyła już przygotowywać ser.
    - Już nie mogę się doczekać - uśmiechnęła się trzymając jednak nadal uszy położone - jeśli chcesz to możemy ją wypić gdy ciasto będzie się piekło.
    Gdy uznała, że ciasto jest gotowe, poprosiła Nishiego aby połowę ciasta umieścił na blasze, tak by powstał spód ciasta. Następnie nałożyła na to ser, a resztą ciasta poprosiła aby mężczyzna przykrył nadzienie.
    Gdy wszystko było gotowe, włożyła ciasto do wcześniej nagrzanego piekarnika i zabrała się za sprzątanie. - teraz mamy jakąś godzinę zanim ciasto będzie gotowe, a potem trzeba poczekać, aż trochę ostygnie. - powiedziała rzeczowo unikając kontaktu wzrokowego z Opętańcem - gdy będzie już gotowe, przygotuję jeszcze polewę. - dodała po chwili.
    Cały czas dręczyły ją myśli, że posunęła się za daleko ze swoją śmiałością, jednak miała nadzieję, że Nishi nie zauważy jej zmiany zachowania. Nie chciała się mu z tego tłumaczyć. Właściwie...to nawet nie wiedziała jak to wytłumaczyć. Co mu powie? Przepraszam za swoją śmiałość, mam nadzieję, że nie wziąłeś mnie za jakąś lafiryndę? Czy może jakoś inaczej. Miała jednak nadzieję, że nie pomyślał o niej nic złego. Nigdy nie była w takiej sytuacji, ani nie chciała być nigdy tak blisko innej osoby. Nigdy nie czuła się przy nikim tak swobodnie i tak zrelaksowana jak przy Nishim. A tym bardziej przy mężczyźnie. Co z nią było nie tak?
    Przez te wszystkie rozmyślania nawet nie zauważyła, że nie tylko Nishi ma na sobie mąkę, ale ona sama też się nią mocno przypruszyła. Jej czerwona koszulka oraz czarne spodnie były teraz w większości pokryte mąką. Nie zwróciła na to jednak uwagi, spoglądają w okno, za którym robiło się coraz ciemniej. Coś czuła, że dziś będzie spędzać noc pod chmurką. W sumie nie przeszkadzało jej to. Jednak nie dopuszczała do siebie myśli, że zostanie na noc u Opętańca. Nie chciała się już bardziej narzucać.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 12 Październik 2016, 20:41   

    Uśmiechnął się na widok jej słodkich rumieńców, które sprawiły, że jego puls przyśpieszył, a pierwotne instynkty chciały się wydostać z kajdan i przejąć nad nim kontrolę. Białowłosy jednak nie pozwolił im na to, tłumiąc część emocji, co wcale takie proste nie było, zważywszy na fakt, że pocałowała go w policzek. Dlatego widząc jej zadumę, która wzięła się z jego znaczącego chrząknięcia, uświadomił sobie, że mogła to uznać jako pewnego rodzaju naganę. To nie tak pomyślał Nie chciałem nic Ci zrobić, naprawdę! To dlatego! Chciałem, żebyś się odsunęła, bo tak będzie bezpieczniej! myślał gorączkowo, jednak nie odważył się powiedzieć tego na głos.
    - Ja też nie mogę się doczekać, tym bardziej, że nie śmiem nawet wątpić w Twoje zdolności, dlatego uważam, że będzie to wspaniałe ciasto – powiedział lekko przygaszony, widząc jej położone uszy. – Mariś.. – szepnął tylko i pogłaskał ją po głowie z czułym uśmiechem błąkającym się na ustach.
    Tak, jak kotka mu nakazała, tak zrobił, kładąc dolną warstwę ciasta na blaszce, a następnie położył resztę ciasta na masę z sera. – Godzina, co? Na samą myśl, że mam tyle czekać, robię się głodny… Może zjemy jakieś kanapki? – zaproponował z miłym uśmiechem. Nie czekając nawet na jej odpowiedź wyciągnął chleb z chlebaka, z lodówki wyciągnął masło, ser biały, ser żółty, pomidory, ogórka, a z jednej z szafek zabrał sól z pieprzem. Pokroił chleb na kilka kromek i o ile kotka zaproponowała mu pomoc, o tyle poprosił, by umyła oraz pokroiła warzywa, a on sam zajął się resztą – jeśli jednak dalej stała zamyślona, sam wykonał wszystkie czynności, nastawił wodę na herbatę, a następnie zaczął ogarniać bałagan w kuchni. Kiedy czajnik dał o sobie znać, przerwał sprzątanie, wlał całą wodę do wielkiego dzbanka, włożył do naczynia czarną herbatę, ostrugał jabłko i łupkę z niego wrzucił do dzbanka oraz dodał trochę słodkiego soku o smaku leśnych jagód. Tak przygotowany dzbanek wyniósł do salonu, następnie wrócił się po kubki i talerze, na których były gotowe kanapki. – Zjemy w salonie – uśmiechnął się do niej ciepło – A potem dam Ci coś na przebranie – pstryknął ją lekko w nos, kierując się pokoju. Rozlał herbatkę do dwóch kubków, z czego jeden podał lwicy, prosząc by spróbowała. – Powinna być smaczna – uśmiech nie schodził mu z twarzy, kiedy patrzył jak srebrnowłosa podnosi kubek i kosztuje jego zawartość.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 12 Październik 2016, 22:23   

    Uśmiechnęła się nieśmiało gdy Nishi ją pogłaskał. Chciała więcej jednak zamiast tego odsunęła się lekko gdy skończył ją głaskać. Nie chciała się narzucać, ani wychodzić na jakiegoś napaleńca z ulicy.
    - Sama jestem głodna, ten kawałek ciasta mi nie wystarczy - zaśmiała się niepewnie. Starała się rozluźnić, jednak przez jej kotłujące się myśli nie umiała tego zrobić. Uznała więc, że pomoże mężczyźnie w robieniu kanapek. Przynajmniej skupi na czymś swoje zbłąkane myśli.
    Zabrała się za mycie jarzyn, po czym wzięła do łapki nóż i zaczęła kroić jeden z pomidorów. Poszło jej szybko. Gdy jednak już kończyła kroić, odwróciła wzrok, zerkając na Nishiego, nie przerywając jednocześnie krojenia. Nagle poczuła szczypanie w palcu. Syknęła głośno, odkładając szybko nóż i wylizując rozciętą łapkę. Uznała jednak, że nie użyje mocy. Nawet o tym nie pomyślała. Zganiła się tylko w myślach za nieuwagę i zerknęła na Nishiego z nadzieją, że nie zwrócił na to uwagi. Po czym szybko skończyła swoje zadanie i podała mu plasterki jarzyn.
    Przyglądała się jak mężczyzna przygotowuje kanapki oraz herbatkę.
    Pomasowała nosek gdy Nishi w niego pstryknął i dopiero teraz zorientowała się w jakim stanie są jej ubrania. Westchnęła głośno, jednak nie miała zamiaru kłócić się z nim na temat użyczania ubrań. Mimo, że było już ciemno i pewnie i tak by nikt tego nie zauważył.
    Usiadła w salonie na kanapie i przyjęła herbatkę. - mmmm jest przepyszna - uśmiechnęła się do Opętańca i dalej popijała pyszny napar. Ranką się nie przejmowała. Nie była zbyt głęboka, a krew już z niej nie leciała. Skupiła się teraz na czymś o wiele ważniejszym. Na jedzonku! Chwyciła w łapkę jedną z kanapek i życząc Nishiemu smacznego zajęła się pałaszowaniem kolacji.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 13 Październik 2016, 22:07   

    Teraz przynajmniej wiedział, że kotka jest tak samo głodna, jak on. - Nie możemy pozwolić, żeby moja słodka lwica głodowała! – uśmiechnął się delikatnie, co jakiś czas patrząc, jak Mari zajmuje się myciem oraz krojeniem warzyw, jednak kiedy syknęła odwrócił się szybko, próbując zorientować się, co się stało. – Co się dzieje? – zapytał, widząc, jak lwica ssie swój palec – Musisz być ostrożna – spojrzał w jej oczy, lekko zmartwiony – Chcesz plasterek? A może mam pocałować, żeby nie bolało? – nachylił się więc w jej stronę, nawet nie czekając na przyzwolenie – ucałował bolące miejsce, nie przejmując się białym futerkiem, który mógłby zostać na jego ustach.
    - Cieszę się, że Ci smakuje – uśmiechnął się radośnie, siadając wygodnie tuż obok kotki, tak by stykali się ramionami, jednak ułożył tak skrzydła, żeby jej nie przeszkadzały, a jemy było mniej więcej wygodnie. Złapał za kanapkę i szybko ją pochłoną, chcąc zaspokoić głód, który pojawił się w przeciągu kilku sekund, od których usiadł. – Smacznego i dziękuje – odrzekł, gdy srebrnowłosa życzyła mu smacznego. – Może Luna się na coś skusi? Pewnie też jest głodna.. – zastanowił się krótko, przeżuwając kolejny kęs kanapki. - Chyba nie mam żadnego mięsa w domu, a psiej karmy tym bardziej... - przełknął ostatni kawałek i popił go herbatką - Masz może jakiś pomysł, co mógłbym jej dać? - zapytał, wstając z kanapy oraz kierując się w stronę lodówki, którą otworzył w poszukiwaniu czegoś co ta kochana, puszysta kulka mogłaby zjeść, nie trując się przy tym.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 14 Październik 2016, 00:20   

    - Twoja słodka lwica? - zapytała żartobliwie, podkreślając pierwsze słowo. To stwierdzenie pomogło jej się trochę rozluźnić.
    Gdy Nishi zbliżył się do niej i pocałował ją w łapkę, uśmiechnęła się i znów zarumieniła. Trochę ją zaskoczyło jego zachowanie - już lepiej - powiedziała zaskoczona - dziękuję - chciała go ucałować, albo przynajmniej utulić. Jednak nie chciała się mu narzucać. Uśmiechnęła się tylko miło.
    Gdy Opętaniec usiadł obok niej, jej serce przyspieszyło. Zerknęła na niego, jednak nie odsunęła się od niego. Mimo, że chyba powinna. Miała ochotę się do niego przytulić, jednak nie wiedziała co on na to powie no i musiała pilnować ciasta. Wolała żeby się nie spaliło, a przy okazji nie pochłonęło ze sobą całego domu Nishiego. Podejrzewała, że po krótkiej chwili po prostu by mu zasnęła, a przecież powinna wracać do domu prawda? Ale może jednak nie musiała? Może mogła zostać u niego? Nie musiałaby się martwić o to, że nie wie gdzie znajdzie tu jakiś odłamek. Jednak nie miała odwagi o to pytać.
    Gdy zapytał czy Luna też by coś zjadła, ta zerwała się na równe nogi i zaczęła biegać jak szalona po salonie. Mari zaśmiała się - masz jeszcze trochę tych pokrojonych jarzyn, ale takich bez soli i pieprzu? - zapytała po chwili namysłu - myślę, że to jej wystarczy, na noc nie powinna jeść nic wielkiego - spojrzała na psiaka lekko karcąco, gdy ta chciała zacząć marudzić, że woli mięsko.
    Kotka uznała, że nie będzie już wszędzie łazić za Nishim i zajęła się kolejną kanapką. Dolała też zarówno sobie jak i Nishiemy herbaty.
    Jeśli Nishi przyniósł Lunie jarzynki, ta od razu zajęła się pałaszowaniem, dziękując wcześniej. Mari cały czas przyglądała się mężczyźnie.
    Po zjedzeniu kilku kanapek stwierdziła, że musi jeszcze zostawić miejsce na ciasto i poszła przygotowywać polewę czekoladową, wykorzystując do tego czekoladki, które wcześniej kupiła i rozpuszczając je w garnuszku i mieszając gorącą czekoladę powoli, zerkając przy tym czy ciasto nie jest już gotowe.
    _________________

    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,73 sekundy. Zapytań do SQL: 10