To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Po drugiej stronie krzywego zwierciadła...

Cukierkowa Ulica - Herbatka u Pana Tadka.

Anonymous - 8 Grudzień 2013, 11:52

Charlie skuliła się na swoim krześle jeszcze bardziej, choć wydawało się, że to nie jest możliwe. Na jej oczach ludzie z lokalu zmienili się w straszne kreatury. Dziewczyna ścisnęła kurczowo rękę przyjaciółki, która krzyknęła z przestrachem. Biedaczka przeżywała to równie mocno jak Charlie, bo mimo że była odważna, jej moc musi pokazać jej teraz całkiem nowe obrazy. Charlie odebrała od przyjaciółki krótki, krótszy niż sekunda obraz strachu, mimowolnie. To ją nieco zbiło z tropu i rozkojarzyło. Zmieniła swoją postać w zwierzęcą - Panterę Śnieżną - i siedząc pod stołem obserwowała wszystko z przestrachem. Warczała cicho, obronnie, ale można było to wyczuć jedynie dotykiem (wibrowanie w piersi) lub usłyszeć wyjątkowo dobrym słuchem, czyli zwierzęcym. Była dość spora, więc ledwo się tam mieściła, ale wolała się tam kisić niż wyjść z kryjówki dobrowolnie. Auri mogła poczuć ciepłe, gładkie futro dotykające jej nóg.
Co się dzieje? Auri, chodźmy stąd, szepnęła rudowłosa do Auri.

Kejko - 8 Grudzień 2013, 23:52

I znowu przez krótką chwilę kocie zmysły zostały zasypane natłokiem informacji. Przerażony krzyk Auri sprawił, że kotka, która była właśnie w trakcie sprawdzania kuchni z powrotem przemknęła pod ladą baru by znaleźć się u boku Kayli. Nieprzyjemne uczucie jasno mówiące o tym, że jest się obserwowanym sprawiło, że sierść na grzbiecie i ogonie Kejko zjeżyła się gwałtownie, uszy zaś były teraz mocno odchylone do tyłu wszystko to dawało podstawy by sądzić, iż dachowiec jest teraz wyraźnie zaniepokojony. Błękitne spojrzenie nim jeszcze dostrzegło zmiany, do jakich doszło w lokalu powędrowało w kierunku pozostałych towarzyszy, aby upewnić się czy nie spotkało ich nic złego. Kolejnym odkryciem było spostrzeżenie Charlie, która z nieznanych kotce powodów zdecydowała się na zmianę postaci. Irbis kulący się pod stolikiem był niewątpliwie ciekawym widokiem, ponownie w głowie Dachowca odezwały się wcześniejsze domysły na temat zwierzęcej postaci tej nieśmiałej dziewczyny, sama posiadając taką formę zdecydowanie nie chowałaby się teraz pod stolikiem, raz w obecnej wielkości i tak była to marna kryjówka a dwa sporych rozmiarów zęby jak i pazury mogłyby się przysłużyć w razie koniecznej obrony. Kejko, mimo iż w obecnej postaci raczej nie będzie brana pod uwagę za jakieś większe zagrożenie to potrafiła zrobić pożytek ze swoich ostrych pazurów i zwinności. Mimo tego najchętniej zrobiłaby to samo, co Charlie tyle, że owa przemiana miałaby mieć odwrotny skutek, Dachowiec chętnie wróciłby teraz do swej „ludzkiej” postaci, niestety brak odzienia to uniemożliwiał… w najgorszym wypadku, jeśli stanie się to koniecznością błękitnooka będzie musiała przemyśleć możliwość „pożyczenia” kilku obrusów… i stworzenia sobie choćby prowizorycznej kreacji. Teraz jednak czas przyjrzeć się lepiej otoczeniu, na czym Kejko skupiła się ponownie pokonując odległość dzielącą ją od baru jak i pozostałych towarzyszy. Kotka miała nadzieję że blond włosa nastolatka podążyła w jej ślady, błękitnooka zatrzymała się dopiero kiedy znalazła się między kanapą a siedziskiem Kruk’a . Podłoga była jednak kiepskim miejscem obserwacyjnym to też Dachowiec z powrotem wskoczył na jeden ze stolików, błękitne oczy dziko i z wyraźnym niepokojem rozglądały się po otoczeniu, które zdecydowanie nie było już tak przytulne jak chwilę temu. Postaci w zwierzęcych maskach, których spojrzenia były wyraźnie skupione na ich grupce nie wróżyły nic dobrego, nieprzyjemne uczucie jakby ktoś właśnie trzymał Cię na widelcu i oglądał z każdej strony…. Te właśnie odczucia męczyły teraz kotkę. Kotka zerknęła kontrolnie najpierw w stronę Kruka i Kayli, po czym jej wzrok na dłuższą chwile spoczął na skulonej i wystraszonej Auri, która wyglądała teraz jakby cierpiała.
-Nic Ci nie jest? Auri ?
Spytała tylko zanim ponownie zaczęła rozglądać się po lokalu, szukając sprawcy tego całego zamieszania.

Anonymous - 15 Grudzień 2013, 15:07

Ach to miało być spokojne popołudnie spędzone przy cieście i herbatce czy tam kawie. Ale oczywiście ktoś musiała narobić kłopotów. Odwróciła się zaskoczona słysząc krzyk Auri. Oczywiście wkrótce się to wyjaśniło kiedy na jej oczach wszystko zaczęło się zmieniać. Iluzja? Albo to, albo jakaś bardzo potężna istota z którą Kayla nie chciała mieć do czynienia. Zaczekała na Kejko i ruszyła z nią z powrotem do stolików jednak one postąpiła trochę dalej przyłączając się do dwójki dziewcząt. Uklękła z uśmiechem na ustach przed stolikiem pod którym schowała się pantera śnieżna i odezwała spokojnym, ale pewnym głosem.
- Charlotta prawda? Widzisz mam do ciebie prośbę. Twoja przyjaciółka, Auri ma chyba spore kłopoty. Musisz się nią zaopiekować okej? Weź ją i jak najszybciej wyprowadź.
Wyprowadź jeśli tylko się da. Kayla widziała drzwi jednak i one mogły w każdej chwili zniknąć. Nie czekając zbytnio na odpowiedź podniosła się z kolan i dokładniej zlustrowała pomieszczenie. Była ze świata ludzi. Nie przywykła do takich dziwactw. Pojedyncze epizody oczywiście, ale nie nagła, całkowita zmiana otoczenia! Podejrzewała, że i broń palna na niewiele się zda. Skoro pod wcześniejszym dotykiem Kruka kelnerka się rozpłynęła w powietrzu to dlaczego nie miałaby zrobić tego też i teraz. No właśnie, kelnerka. Dziewczyna utkwiła w niej spokojne spojrzenie błękitnych oczu.
- Oczekujesz czegoś? Chcielibyśmy w spokoju opuścić ten lokal
Bynajmniej Kayla nie pochwalała zachowania obsługi. Żeby napadać na własnych gości? Wstyd i hańba dla lokalu!

Anonymous - 15 Grudzień 2013, 22:40

Mężczyzna przechadzał się leniwie po dość pracowitym "dniu", zwiedzając te, jeszcze nie do końca zrozumiałą, krainę. Spacerował obserwując budynki, zaglądając w każde możliwe miejsce i przyglądając się wszystkim napotkanym istotom, aż usłyszał krzyk, dobywający się z mijanej właśnie herbaciarni. Odwrócił się niemal instynktownie i zaintrygowany podszedł z wolna do budynku. Nadstawił uszu by wyłapać co może się tam dziać, a słysząc jedynie zamieszanie potraktował drzwi lokalu mocnym kopnięciem i, jeżeli wejście ustąpiło,
- Witam..., zdaje się, że coś usłyszałem - rzucił krótko po czym poprawił swój długi płaszcz, zaczesał ręka włosy, z prawej strony, za ucho i rozejrzał się badawczo po pomieszczeniu.

/Jeśli jednak "wrota" nie nie dają się tak łatwo ruszyć to odbił się od nich i zirytowany szuka wzrokiem najbliższego okna by wybadać sytuacje.

Anonymous - 15 Grudzień 2013, 23:12

Cóż, sytuacja jak dla mnie niemal w ogóle się nie zmieniła, a to dlaczego? Ponieważ było tak samo dla mnie irytująco. Najpierw tańczące z tackami i tartami, poznikały mgielnie i nawet jedna sobie zajęła od tak miejsce jako klientka. Ba, panny zaczęły się jeszcze dziwnie zachowywać, stresując bardziej osoby drugie, w tym mnie samego, niż same by się stresowały. Ale czego powinienem oczekiwać? Przede wszystkim moja kocia towarzyszka okazała nieco trzeźwości umysłu, oby tylko nie tymczasowo. Pod tym względem jednak nie wydaje się, bym mógł u niej się zawieść i raczej takie moje podejście pozostanie. Wolałbym jednak iść tokiem rozumowania Kayli i jak najszybciej z tego miejsca odejść. Nie dlatego, że stało się tutaj groźnie, nie dlatego że pewne panterki mi tu prawie schodziły na zawał szybciej, niż okoliczne możliwe jej przekąski. Pomijam fakt, że iście groźnie wyglądający czarny dachowiec, wydaje się już znacznie groźniejszy od jej znacznie większej egzotycznej białej wersji. Ale mógłbym tak wiecznie na wszystko marudzić, bo czemu nie? Bo temu, że irytuje mnie już własne podejście.
- Nie zgadzam się!
Warknąłem proste słowa, nawet w sumie nie wiedząc po co. I jeśli tylko drzwi pewnej nowej osobie pozwoliły ustąpić, to akurat idealnie zgrał się z wypowiedzią którą wydałem. Spojrzałem wymownie na swoją towarzyszkę i oczekiwałem aż sami w końcu cholernie ruszą się w kierunku wyjścia. Po jaką cholere mają okazywać masochistyczne zapędy pozostawiając tutaj, pomimo że czują się bardziej niepewnie niż podczas ataku niemieckiego desantu na okopy francuskie? Może w końcu znajdę na to odpowiedź, niech tylko podejmą ku temu kroki, ewentualnie wymuszę Kejko, że nic tutaj po nas, najwyżej odejdę sam jeśli uzna, że woli iść drogą innych, lub własną.

Soph - 17 Grudzień 2013, 22:42

- Jaki jest powód, by krzyczeć przez cały lokal? - mruknęła do siebie kobieta, zsuwając się ze stolika na uboczu, skąd od jakiegoś czasu obserwowała bieg wydarzeń i skierowała się ku naszej grupce. Wyglądała na góra dwadzieścia pięć lat i poruszała się z kocią płynnością odpowiednią dla jej atrybutów. Zerkała ku nim raczej z zaciekawieniem, ale coraz mniej podobały się jej zaniepokojone spojrzenia klientów.

Drzwi potraktowane mocnym kopnięciem, a zamknięte jedynie na klamkę - wystarczyło sprawdzić - po wyrwaniu języczka z zamka i futryny otwarły się z hukiem i rąbnęły o ścianę, odłupując tynk.
Ten epizod chyba przechylił szalę. Kobieta z irytacją wyraźnie widoczną na twarzy odwróciła się do nowoprzybyłego - jego sobie nie wybrała, nie wypatrzyła, ale jeśli chce dołączyć do zabawy to nikt mu bronił nie będzie, ale co za maniery? - i zawarczała doń po cichu, usiłując powstrzymać złość, która już teraz powodowała drgania naczyń, sztućców, szyb i pomniejszych dekoracji:
- To wizyta czy napad? - Parę kroków w kierunku mężczyzny i kolejne: - Dasz radę następnym razem wejść jak człowiek, który miał kiedyś to szczęście widzieć cywilizację?

Zaniepokojonych klientów uspokajała jak stałych bywalców i znajomych, kładąc ręce na ramionach, przepraszając za zamieszanie i z uśmiechem proponując w ramach rekompensaty herbatę z melisy i hibiskusa na uspokojenie. Następnie już konkretnie ruszyła ku naszym protagonistom.
Po kilku krokach zauważyła rozgardiasz przy ich stoliku. Usta zacisnęły się w wąską kreskę, a sprzęty ponownie poczęły drżeć na swoich miejscach, jednak gdy dotarła do kłopotliwych gości, jej głos był spokojny, choć odrobinę chłodny ze względu na czynione przez nich zamieszanie.

- Dzień dobry. Nazywam się Kitty, jestem właścicielką. W czym problem, że potrzeba aż niepokoić resztę moich gości i rzucać zamówieniami? - spytała, nie zwracając się do nikogo konkretnie, ale patrząc wymownie na otaczający ich obrazek.

Anonymous - 18 Grudzień 2013, 17:24

Oczywiście, że jest! Obrazy zmieniające się w głowie i oszustwo, nie jest dobrym powodem? Bo inaczej niż oszustwem, iluzji nazwać Auri nie umiała. Była na to bardzo wrażliwa.
Próbując ogarnąć całe pomieszczenie, nie usłyszała słów reszty znajomych, bo chyba mogła ich już tak nazwać. Nie zarejestrowała przemiany Charli, ani wparowania nowego gościa. Gdy już wreszcie mogła jasno myśleć, pierwsze co usłyszała było właśnie oskarżenie skierowane w jej stronę. Całkowicie bezpodstawne. Zanim zdążyła zareagować, zapewne jakimiś niemiłymi słowami, wyczuła brak przyjaciółki. Bardzo się zaniepokoiła i dokładniej przeszukała pomieszczenie. Z ulgą znalazła ją jako kot pod stołem. Potem usłyszała słowa kelnerki, skierowane do nowego gościa. Zrozumiała je dopiero,gdy zobaczyła wyważone drzwi. To się nazywa wejście. Po skierowaniu pytań do "starszych" gości, Auri wreszcie mogła się odezwać i wyrazić swoje o b u r z e n i e.
- To pani goście niepokoją nas. Wie pani, że nielegalne iluzję są karalne? - Auri nie miała pojęcia czy to faktycznie jest karalne, na zdrowy rozsądek powinno. - A zamówienia wręcz same spadają.
Nie przejmowała się za bardzo kwestią nadmiaru ciast i herbat, to było dziwne niż niebezpieczne czy nieprzyjemne. Za to iluzja i jej skutki bardzo obchodziły Auri i miała zamiar się o to bardzo zdenerwować.

Kejko - 29 Grudzień 2013, 06:55

Nuda, sielanka, relaks ciężko o wykorzystanie tych określeń biorąc pod uwagę atmosferę, jaka zagościła w lokalu. W świecie ludzi wybranie się na przysłowiową kawę zwykle nie narażało nikogo na taki stres, ponieważ w szereg niemiłych okoliczności, z jakimi można było się spotkać częściej występował brak ulubionego ciasta lub rachunek wyższy niż ten, jakiego się spodziewaliśmy za to na liście nie znaleźlibyśmy pozycji typu nagła i absolutna zmiana całego lokalu… jednak teraz to nie w świecie ludzi toczyła się akcja i trzeba liczyć się z niespodziankami, z których słynie kraina Luster. Wróćmy jednak do tego, co właśnie się działo, okazuje się, że Kayla wykazuje zadatki na całkiem dobrego lidera, nie uległa słabościom takim jak na przykład strach i jeszcze potrafiła zatroszczyć się o pozostały, trzeba było przyznać, iż jasnowłosej należała się pochwała. Co do Kruka, jeśli jego osobę obarczały jeszcze skrawki dobrego nastroju to teraz nie pozostał już po nich najmniejszy ślad. Ciemnowłosy był zirytowany tym całym zajściem, co też na swój sposób po chwili obwieścił. Jeśli komuś w tym całym rozgardiaszu mało było jeszcze chaosu, to właśnie mógł doczekać się jego dodatkowej dawki, która wstąpiła do lokalu w dość brutalny sposób w towarzystwie tajemniczego jasnowłosego mężczyzny. Tak nagłe wejście, którego skutkiem był głośny huk wyłamujących się drzwi sprawił, że kotka nagle odskoczyła do tyłu, sierść zjeżyła jej się momentalnie na całym ciele, przez co jej ogon można by teraz przyrównać do kity wiewiórki. Kiedy tylko kotce udało się zapanować nad instynktownym odruchem szybko wyprostowała się i z powrotem ruszyła przed siebie by móc dokładniej oddać się obserwacji otoczenia. Błękitnooka przyglądając się intensywnie jasnowłosemu mężczyźnie zastanawiała się teraz, co powinna sądzić na temat owego przybysza, po jego wypowiedzi dało się jasno zrozumieć, iż zwabił go tu hałas, jakim był krzyk przerażonej Auri, jeśli brać pod uwagę optymistyczny scenariusz to nowo-przybyły być może chciał pomóc osobie w potrzebie, jednak, aby dowiedzieć się jak było naprawdę trzeba było poczekać na rozwój wydarzeń. W między czasie kolejnym niepokojącym zdarzeniem było dziwne drżenie, które dało się wyczuć niemal w całym lokalu, czyżby trzęsienie ziemi? Drgania ustały jednak równie szybko jak się pojawiły to też kotka z powrotem skupiła się na bieżących wydarzeniach a dokładniej na postaci, która prawdopodobnie miała z nimi sporo wspólnego skoro podawała się za właścicielkę owego lokalu. Nerwowa atmosfera narastała z każdą chwilą, czego dowodem było choćby zachowanie szarookiej, która naskoczyła na rudowłosą kobietę, która najprawdopodobniej również była przedstawicielką rasy Kejko. Kotka wiedziała jedno, zupełnie zgadzała się z Kayla, jedynym, czego teraz chciała to opuszczenia tego lokalu, które dawno już straciło status miejsca sprzyjającego spokojnej rozmowie. Błękitnooka ponownie rozejrzała się po lokalu, by po chwili przenieść spojrzenie na jego właścicielkę. Kejko zwykle starała się powstrzymywać przed wysuwaniem pochopnych sądów i oskarżeń, miała nadzieję, że wszelkie konflikty można rozwiązać za sprawą odpowiedniego podejścia i odrobiny dyplomacji, dlatego i w tym wypadku postanowiła powołać się na tą metodę. Dachowcowi zależało na szybkim opuszczeniu lokalu w towarzystwie swoich towarzyszy, a rozpętywanie awantury na pewno w tym nie pomoże. Błękitne spojrzenie powędrowało jeszcze przez chwilę ku Krukowi by upewnić się jak Cień zareagował na zaistniałe zdarzenia, jednak zaraz po tym dachowiec ruszył w stronę rudowłosej kobiety, po czym znajdując się w odpowiedniej odległości kotka wskoczyła na oparcie kanapy, na której siedziała szarooka, po czym drobna kocia łapka wylądowała na ramieniu dziewczyny, by po chwili powrócić na swe poprzednie miejsce. Drobny gest miał być czymś w rodzaju uspokojenia, a przynajmniej Kejko miała nadzieję, iż właśnie tak zrozumie go Auri. Kejko przyjęła pełną kociego wyrachowania postawę, po czym zwróciła się do właścicielki dość neutralnym acz stanowczym tonem.
-Pani raczy wybaczyć… naszym zamiarem nie było nikogo niepokoić jednak sami tak właśnie się poczuliśmy przez zaistniałą sytuację. Prawdopodobnie doszło do jakiejś pomyłki, jednak, kiedy staraliśmy się ją wyjaśnić zostaliśmy zignorowani przez obsługę… stąd też ten bałagan na stolikach. Na dodatek… całe to zdarzenie z przed chwili… iluzja być może to coś zupełnie normalnego w Pani lokalu? Jednak nie mieliśmy okazji wcześniej tu gościć to też nasze reakcje mogły się wydać nazbyt… intensywne, jednak uważam, iż należało uprzedzić gości o tego rodzaju ‘atrakcjach’.
Kotka przerwała na chwilę swą wypowiedź, cały czas przyglądała się swej aktualnej rozmówczyni, która zdecydowanie nie wyglądała na zadowoloną z zaistniałej sytuacji. Kejko nie wiedziała czy postępuje dobrze starając się wyjaśnić sytuację w ten sposób, jednak chyba lepiej nieco załagodzić sprawę by można było spokojnie się ‘pożegnać’.
-W każdym razie, jeśli to, co konieczne zostało wyjaśnione teraz chcielibyśmy już się pożegnać.
Po tych słowach błękitnooka zeskoczyła z powrotem na podłogę, uważając by nie pokaleczyć łap o rozbitą zastawę. Dachowiec miał zamiar z powrotem udać się do swych towarzyszy by po wysłuchaniu tego, co miała do przekazania właścicielka opuścić jej ‘uroczą’ posiadłość. Być może zostanie poruszona jeszcze kwestia finansów… jednak po takiej obsłudze kobieta powinna ominąć owy temat.

Anonymous - 2 Styczeń 2014, 13:39

Charlie nadal siedziała skulona pod stołem. rzucała spojrzenia od właścicielki tego lokalu do ponurych, coraz bardziej nieprzyjaznych gości i z powrotem. Uważnie obserwowała każdy ruch owych ludzi, a przynajmniej tyle ile mogła. Była tak bardzo przerażona, że nie śmiała ruszyć nawet wąsem, a już tym bardziej coś choćby szepnąć albo pomyśleć. Na polecenie Kayli jedynie bardziej wtuliła się w nogi Auri. Chciała uratować przyjaciółkę, wesprzeć ją, ale nie wiedziała jak. Sama była niezdolna do jakiegokolwiek ruchu. Jej ciche wewnętrzne warczenie przerodziło się w jęk i umilkło.
To było dość żałosne gdyż Charlotte jako pantera śnieżna mogła wiele zdziałać. Są to silne zwierzęta, zwinne. Jednak charakter dziewczyny był raczej zbliżony do małego kociaka niż do dorosłego kocura. Nie bój się, szepnęła Charlie posyłając tą wiadomość również do Auri. Nie była jednak sama do końca pewna czy uspokaja siebie czy przyjaciółkę. Miała nadzieję, że przynajmniej jej ciepłe futro trochę ukoi nerwy współlokatorce.

/Przepraszam za zwłokę, jakby się kiedyś moje odpowiedzi przeciągały to możecie nie pomijać, będę później nadrabiać. Ale postaram się poprawić, bo zdaje się, iż moja wena powoli budzi się do życia :D Przepraszam ;-;

Anonymous - 7 Styczeń 2014, 21:06

Boże co za głupota. Sytuacja przyjmowała co prawda bezpieczniejszy obrót ale ... znacznie głupszy. Teraz wszystko będzie ich winą i to oni wyjdą na tych złych. Życie po prostu chyba uwielbiało się z nią drażnić. I jeszcze to "Nie zgadzam się" Kruka. Co to w ogóle miało być? Co mu się nie podobało? Sapnęła poirytowana i jakimś wspaniałym cudem właścicielka postanowiła zabrać głos w tej sprawie. Oczywiście tuż po głośnym wtargnięciu kolejnej osoby. Zdecydowanie potrzeba im było jeszcze jednej osoby w tym głupim zdarzeniu. Jej pytanie natomiast nie doczekało się odpowiedzi więc spokojnie zgarnęła swoje rzeczy do rąk i grzecznie się ukłoniwszy wyruszyła do drzwi. Była wystarczająco podirytowana tym wszystkim. Chciała po prostu wyjść i tak też zrobiła ze swoim przekonaniem, że nie jest niczemu winna.
[z/t jeśli tylko MG pozwoli]

Anonymous - 8 Styczeń 2014, 19:55

Nie pozostawiając tu wszelkich komentarzy, zachowań, wydarzeń, kwestii, wszelkiego innego jestestwa czy konwencji. Wychodzę, najzwyczajniej wstałem ze swojego miejsca i pożegnalnie pomachałem ręką będąc plecami do wszelkich będących tutaj osób. Powinni się urazić? Nie wiem, zapewne wrogów i tak mam więcej niż za mojej amnezji.

(z/t)

Soph - 10 Styczeń 2014, 15:26

- Proszę mi powiedzieć, w którym momencie państwa niepokojono: goście siedzą na swoich miejscach, próbują nie zwracać uwagi na odgrywany tu spektakl... - cofając obutą w skórzane kozaki stopę z kałuży herbaty, poprawiła: - ...dramat. Sami nie wiedzą co się dzieje, jak mi powiedziano. W takim razie, które iluzje są legalne, a które nie? - spytała, zwracając się do Auri.
Kobieta westchnęła cichutko na widok zalanego bukowego parkietu i okruchów ciasta obok. Pominęła też komentarz na temat zamówień, z klientami zasadniczo nie powinno się dyskutować. Choć ślicznej porcelanowej filiżanki szkoda. Obecnie pochwyciła wzrok Luny, która ponownie stała za ladą, i samym spojrzeniem, niemą więzią wynikającą z wielu lat wspólnej pracy, poprosiła o pomoc. Dziewczyna chwyciła ściereczkę i zmiotkę i wyszła zza kontuaru.

Widząc zaś, że dwójka gości próbuje wyjść nie wyjaśniając niczego, a co więcej, próbuje wyjść nie uregulowawszy uprzednio rachunku, który zwyczajny nie był, Kitty machnęła szeroko ręką, a drzwi do lokalu i wszystkie jego okna natychmiast z cichym kliknięciem zatrzasnęły się, a trzymanych siłą telekinezy właścicielki nie było ich jak otworzyć. Ze względu jednak na sposób postrzegania Auri, nie pomieszała i nie poukrywała wyjść, jak miała pierwotnie w zamiarze. Nowoprzybyłym na razie się nie zajmowała, w tej chwili czas wyjaśnić parę przedawnionych rzeczy.
Rozległ się cichy, niski pomruk:
- Wolnego.

W międzyczasie niezrażona niczym blond kelnerka posprzątała bałagan i dodatkowo przyniosła jeszcze dla naszych protagonistów po filiżance czarnej, aromatycznej herbaty, nie za zimnej, nie za gorącej: w sam raz do picia - kto chciał, mógł się poczęstować z tacy postawionej na blacie.
W tym momencie zapytaj siebie: weźmiesz w ręce cieplutką herbatę?


- Luno, mogłabyś stworzyć wokół nas podwójną Bańkę?
W jednej chwili zalśniło i jakby całą grupę zaczęła otaczać momentami pobłyskująca, magiczna, przeźroczysta kopuła. W zależności od tego, czy i jak blisko podszedł Itharen, kopuła objęła też jego.

- Dzięki temu reszta gości nie będzie zwracać uwagi na nasze zachowanie i rozmowy. "Podwójna" Bańka dotyczy widoku i dźwięku.
Kitty wyjaśniała by może i dalej, jednak zauważyła, że w herbacie unoszą się drobniutkie, złote drobinki, które jak wiedziała nie zmieniają smaku i innych właściwości napoju, ba, nawet nie czuć ich na języku, jednak pod zadnym względem nie powinny się znaleźć w napojach gości, a szczególnie tych już zdenerwowanych gości.
- Nie pijcie tego! - krzyknęła, jednak w niektórych przypadkach mogło być już za późno.
Żadna trucizna. Żaden urok. Brak przekleństw i innych klątw, spokojnie.
Jedynie psikus. Czar pływający w herbacie, a zmieniający włosy, futro i sierść na kolor, konsystencję, fakturę i przede wszystkim wygląd różowej waty cukrowej.
Przyznaj się: byłeś uczciwy?


(Moi mili, przez cały lokal, a nie na cały lokal. Więc uwaga, cicha, bo Kitty znajdowała się na uboczu, była skierowana bardziej do Kayli.)

Anonymous - 16 Styczeń 2014, 13:49

Gniew w dziewczynie ciągle wzrastał. Była oburzona całą sytuacją. Czemu ktoś ukrył przed nimi prawdę? Bo iluzja to zwykle ukrywanie prawdy. A może tamto była prawda, a to jest iluzją. Zbita tropu tymi myślami dotknęła swoim 'wzrokiem' najbliższych mebli. Jednak były tak samo realne jak te wcześniejsze. To musiała być silna iluzja, skoro potrafiła pomylić nawet Auri.
W tym momencie poczuła kocią łapkę na ramieniu. Wiedziała o co chodzi. Trochę przesadziła i wybuchnęła gniewem. Za gwałtownie zareagowała. Właściwie to każdy na swój sposób jakoś zareagował. Kayla była dobrze opanowaną osobą, więc chciała wszystko wytłumaczyć na spokojnie, ale rzeczowo. Kejko też całkiem spokojnie podjęła się zadań dyplomatycznych. Charlie się przestraszyła i zamknęła w sobie. Kruka to przerosło. Auri się zdenerwowała. A ten gość, który przed chwilą tu wpadł... po co on właściwie tu wpadł? Raczej nie wchodzi się tak po herbatę i ciastko.
Odetchnęła ciężko. Zmieniła punkt widzenia właścicielki. Zrozumiała, że powinna czuć do niej respekt. Dla kogoś o takich zdolnościach wypada czuć respekt. Ale ona skarcona jak małe dziecko, czuła jedynie niechęć. Skrzyżowała ręce na piersi i oddała konwersacje Kejko. Słysząc skierowane wyraźnie do niej pytanie odpowiedziała, siląc się na normalny ton:
- Iluzje, które narażają na obrażenia fizyczne, a ból głowy to jednak obrażenie fizyczne.
Najprawdopodobniej nie udało jej się ukryć lekkiej ironii na końcu wypowiedzi. Postanowiła jednak nic więcej nie mówić.
Nie wiedziała o czym chce właścicielka z nimi rozmawiać i czemu potrzebuje do tego osłony wygłuszającej. Czyżbyśmy mogli zniesławić jej kawiarnie? Zdaniem Auri wszyscy, nawet ci najdziwniejsi, goście powinni słyszeć tą rozmowę. Chyba właścicielka nie powinna mieć nic do ukrycia przed swoimi klientami. Auri nie wzięła pod uwagę faktu, że goście mogą być najzwyczajniej nie zainteresowani tą rozmową. Bo właściwie co ich to obchodziło?
Przez to wszystko nie zwróciła uwagi na kolejną herbatę podaną to ich stołu. Dlatego zdziwiła się na słowa 'Nie pijcie tego!'. Nie zrozumiała czego mają nie pić. Więc zmarszczyła brwi i czekała na wyjaśnienia.

Pytanko: Czy Auri widzi przez tą osłonę czy nie? I skoro jest przezroczysta to jak zasłania od widoku?

Soph - 16 Styczeń 2014, 15:42

Osłona w kształcie półkuli, otaczająca graczy: jest przezroczysta, więc widzicie wszystko na zewnątrz. Jest magiczna i dlatego nikt z zewnątrz nie zwraca uwagi na osoby będące wewnątrz kopuły.
Magiczne odpychanie uwagi, zmiana znaczenie tego co osoby z zewnątrz widzą, mini iluzja - tłumaczcie jak chcecie, nie chodzi tu o mechanizm. Skutek jest taki, że
każdy, kto znajduje się poza kopułą (z której można swobodnie wychodzić, wszak jest zaklęciem, więc jest niematerialna) uznaje, że wszystko tam jest w porządku, a rozmowy wydają mu się zwykłe, wręcz nudne - obraz + dźwięk.
Na pewno kojarzycie coś w ten deseń z książek - choćby Renata z Przed świtem czy Harry Potter (:
Pokrótce rozchodzi się o zachowanie prywatności i poufności bez wzbudzania podejrzeń czy niepokoju (: Jednak pamiętajcie: jeśli wyjdziecie poza miejsce działania zaklęcia - ot, o średnicy 6 metrów, którego granicę widać wyraźnie w połyskiwaniu i patrzeniu prawie jak przez szybę - będziecie widzieć jak reszta klientów.

Kejko - 25 Styczeń 2014, 20:55

Nieporozumienie… a może skrzętnie uknuta intryga czy też pułapka? Dachowca ogarnęły wątpliwości po tym jak do kocich uszu dotarł nagły szum i specyficzne kliknięcia zatrzasków w oknach i drzwiach. Czyli nie ma mowy o wyjściu bez słowa… kotka zatrzymała się i kiwnęła tylko łebkiem, po czym wskoczyła na jeden ze stolików znajdujący się nieopodal Kitty. Błękitnooka mogła tylko mieć nadzieję, iż zaistniała sytuacja dotyczyła pierwszej z opcji, czyli nieporozumienia. Kiedy kelnerka pojawiła się z tacą herbaty kotka przyjrzała się jej dokładniej, w sumie po tym zamieszaniu jakoś nie miała ochoty no dalszy poczęstunek… jednak przyjęcie ciepłego aromatycznego napoju powinno być gestem grzecznościowym, świadczącym o chęci podjęcia konwersacji i porozumienia. Dlatego też po chwili namysłu czarna kotka znacząco skinęła łapką w stronę kelnerki, która szybko zrozumiała, co chodziło po kociej głowie i postawiła przed dachowcem filiżankę. Kejko skinęła jej głową w geście podziękowania i przeniosła wzrok na właścicielkę.
-Rozumiem, iż pozostało jednak jeszcze kilka kwestii, które trzeba omówić…
Po tym zdaniu Dachowiec nachylił się nad filiżanką by spróbować herbaty w końcu nie dało się przewidzieć, iż ten niewinny napój kryje w sobie… różową katastrofę. Kiedy Kejko zajęta była raczeniem się herbatą nie zwróciła uwagi na właścicielkę do czasu, kiedy ta krzyknęła by przestrzec przed piciem herbaty… jednak dla kotki było już za późno. Niebieskooka gwałtownie poderwała się z miejsca przy okazji przez przypadek przewracając filiżankę z herbatą, która stworzyła teraz sporą kałużę na stoliku. Zaniepokojona kota najpierw zerknęła w stronę właścicielki w oczekiwaniu jakichkolwiek wyjaśnień, jednak nim ta zdążyła cokolwiek powiedzieć Kejko miała okazję dostrzec jak sierść na jej łapach nagle z czarnej staje się jasno różowa! Kotka z przerażeniem wpatrywały się w swoje odbicie w kałuży herbaty, odbicie które z każdą sekundą stawało się coraz bardziej różowe…. . Zdezorientowany i zdenerwowany Dachowiec zeskoczył ze stolika różowa sierść zjeżyła się na kocim grzbiecie.
-Co to ma znaczyć ?! Co się ze mną stało ! Czemu moje futro stało się różowe ?!
Po chwili obserwacji można było łatwo dostrzec że Kejko jest skołowana i nie wie jak powinna się zachować, miała jednak ochotę schować się pod najbliższą kanapę by nikt jej teraz nie widział… . Różowe futro… to było takie.. takie upokarzające a przynajmniej dla Kejko która od zawsze lubowała się w ciemnych barwach. Z każdą chwilą podenerwowanie coraz bardziej ogarniało Dachowca który marzył o tym by stać się teraz niewidzialnym, błękitne ślepia z niedowierzaniem przyglądały się różowym łapom i każdemu fragmentowi ciała na jaki można było zerknąć.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group