To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Po drugiej stronie krzywego zwierciadła...

Malinowy Las - Lisia norka

Lani - 16 Marzec 2017, 17:41

Ha! Miała racje! Tak! Tak! Tak!
Żył z człowiekami. I to długo. Tak. Dlatego nie jest jak Lani. Lani naprawdę jest wyjątkowa! Znowu poczuła się lepsza.
Hipokryzja pełną gębą. Puma nie znosi wywyzszania się ale lubi czuć się lepsza. Co za świat.
Ludzie naprawdę są dziwni. Aż tacy są... Napaleni? Dobre słowo? Dobre.
Na-pa-leń-cy. Jak ktoś chodzi bez szmat to od razu kopulacja? No przecież to jest dziwne! Jakim cudem Ci ludzie aż tak bardzo się rozwinęli przy tak prymitywnych mozgach?
Te samice ludzkie... Już gdy spotkała tamtą dwójkę na tym dziwnym terenie widziała jak tamta biało włosa smaica lepi się do tyczkowatego samca. Wręcz go oplatala sama soba i tymi swoimi pnączami. A on się nie bronił! Nie. Mu si to podobało. Ohydny omega. Sługa z wyboru. Fu!
Parsknela smiechem gdy Lisi Samiec Lucek zdjął wszystkie szmaty. Ale on śmiesznie wygląda w kroku w tej postaci! Taka gąsienica!
Nie mogła się powstrzymać i znowu parsknela. Tyle ze z racji iż ryj miała w wodzie, wyszło na to że tylko zabulgotała.
Jak ludzie kopuluja skoro samce tak wyglądają?
Obserwowała co robi z dość bezpiecznej odległości. Teraz jest w wodzie. Więc nie zapłonie! O nie! Czuła się pewniej.
A samiec Lucek robił wscieklizne. Coś się skrobal a potem była piana. CO TU SIE DZIEJE.
Otworzyła szeroko oczy i podeszła trochę bliżej.
- Jak to tak? - wychrypiala, przechylajac głowę w bok. Ale dziwne!
Phi. Złe. Po co on to robi? Przecież to śmieszne! Kogo chce tym przestraszyć? Ha! Lani się nie boi. Tak. Bądź czujna!
A potem zanurkowal i juz piany nie było! Była tak tym zaintrygowana że nie ogarnęła iż zrobił jej to samo!
Gdy się zorientowała, prychnela pokazując zębiska pumy.
Niech nie dotyka! Próbowała zlizac piane ale była ohydna! Fuuuuj. I wtedy Samiec Lucek wylal na nią wode. I znowu. I znowu. Az piany nie było! Wooow!
Coś dotknął i kaluza.. Zaczęła znikać! O rany! Na czworaka podeszła do dziury i to ją zatykala to odtykala stopa. O ja cie!
Parsknela znowu ale zwiala gdy usłyszała takie dziwne siurbanie. Znowu przybrala przykucnieta pozycje pod ścianą.
Nie ma kota! Lucek je jelenie! On jest naprawdę dziwny!
- O nie. Lani nie zje! Dagaslani je tylko koty! Mniam! - kłapnęła zębami oblizujac się po tym. Jadla juz dziś sporego rysia. Jakies 25 kg mięska! Mniam. Takie słodkie i gorące. Ale potrzebowała jeszcze jakieś polowe rysia by na ten dzień być najedzona.
Lucek wziął inna szmate i sie nią nie wiadomo po co wytarl! Lani zapominając w jakiej jest formie próbowała się otrzepac ale tylko się poslizgnela. Wtedy właśnie Lucek ją wytarl. Ale tylko trochę. Bo ta mu znowu zwiala w inny kat.
A potem wyszedł. Lani czekała i czekała i dopiero wtedy wychylila głowę z nory z kałuża której już nie ma.
Ta nora wygląda jak ludzki dom. LUCEK KŁAMCZUCH.
Lani z początku nie wychodziła. Tylko obserwowała. A gdy zobaczyła drzwi do ogrodu otwarte, wybiegla z kaluzowej nory i wcisnela się pod stół. Wystawal spod niego tylko jej wijacy się ogon.

Yako - 16 Marzec 2017, 19:06

Położył zirytowany uszy widząc jej reakcję. Ale nic nie powiedział. Uśmiechnęła się tylko drapieżnie i umył. Zanurzył się na dłużej, po czym włączył odpływ i wyszedł z wanny. Gdy Lani od niego odskoczyła, gdy ją zaczął wycierać. Demon pokręcił na to tylko głową. Gdyby na niego spojrzała mogłaby dostrzec w nim pewną zmianę. Zerknął na nią stojąc chwilą przed nią i lekko się uśmiechając pod nosem po czym wyszedł. Zmiana ta mogła stanowić odpowiedź na jedno z pytań, które ją wcześniej trapiło.
Nie poganiał jej. Nim jednak weszła do salonu założył na siebie świeże bokserki. Może i był u siebie w domu, ale jakoś wolał się choć minimalnie osłonić. Miał w domu dzikiego kota, który nie wiadomo kiedy postanowi jednak pokazać, ze nie jest milusim kotkiem. Nawet jeśli biła słodka. Czasami.
Przygotował sobie wszystko, a słysząc, że nie będzie jadła jelenia, wzruszył ramionami - Dagaslani nie zje jelenia to będzie głodna - mówił znudzonym głosem - i nie będzie też nagrody - widząc jak weszła pod stół, westchnął i bez większego problemu podniósł mebel - to jak będzie dasz mi opatrzyć te rany, a potem coś zjemy czy uciekasz do lasu i jutro mam szukać twojego ścierwa i zrobić sobie z niego dywanik? - mówił poważnym głosem. Nie miał ochoty niańczyć tego kociaka. Była już dorosła to niech sama bierze odpowiedzialność za swoje decyzje. Odłożył stolik na bok i czekając na odpowiedź kotki. Usiadł na kanapie i zajął się swoją nogą. Nasmarował rany dokładnie maścią ziołową po czym opatrzył je. Poruszyła kilka razy kończyną, sprawdzając czy wszystko jest tak jak powinno po czym spojrzał na Lani.
- Więc jaka jest Twoja decyzja? Zostajesz i może nauczysz się czegoś nowego, czy idziesz sobie hasać z sarenkami w lesie? - podparł brodę na ręce i spoglądał na nią znudzonym wzrokiem.

Lani - 16 Marzec 2017, 19:25

Gąsienica ewoluowała! I w sumie nie wyglądala już jak Gąsienica. Teraz juz rozumiała dlaczego baby mogą chcieć ciągle kopulowac. Ale to nadal bez sensu! I jak on to zrobił że zamienił tego flaczka w coś takiego?
- Jak to u ludzi działa? Że najpierw macie je takie małe i zabawne a potem o taaakie? - marszczac brwi zapytala z nuta ciekawości w głosie. Zapominając o tym że w sumie się na niego wscieka i powinna go zabić.
Lucek nałożył znowu szmatki. Nie rozumiała go. Ona wolała chodzić bez nich. Tak jest wygodniej! Szmatki ograniczają ruch, za bardzo się nagrzewaja i są irytujące! O wszystkie krzaki się za czepiają! Dosłownie. I sie pruja i są be.
Nagroda. Na to słowo jej uszy się podniosły a w jej złotych oczach rozbłysła ciekawość. Nagroda. Kaki dawał jej fajne nagrody. Jak pierwszy raz udało jej się dopaść rysia w lesie i wrócić z nim do świątyni, gdy miała jakieś 8 lat to dał jej toporki! A potem dawał jej książki, albo ciekawostki albo uczył ją nowego. Ale najpierw musiała się wykazać. Tak!
Więc... Jeśli zje paskudnego jelenia. Dostanie nagrodę? Ale ci takiego? Co? Co?
Ale jelenie są wstretne w smaku... Takie cierpkie. No fuj...
Gdy podniósł stół zasyczala i polozyla uszy marszczac nos. Dlaczego zabrał jej toto?
Co mu tak zależy na tych ranach! Zły Lucek! Pazurami rozszarpie ci tchawice a potem zjem twoje serce!
Mimo takich myśli nie ruszyła się.
Nauczy ją! Nauczy! Ale czego? Ah! Furia z jej oczu zniknela.
Zgarnela swoje włosy i czekała az samiec Lucek zrobi swoje i da jej już nagrodę.

Yako - 17 Marzec 2017, 09:31

Zaśmiał się krótko, słysząc pytanie kotki - jakoś tak się samo dzieje, gdy samiec widzi ładną samicę i w ten sposób pokazuje jej, że jest gotowy do kopulacje, zazwyczaj dzieje się to samo z siebie - wzruszył ramionami - ale nie martw się z tobą nie mam zamiaru kopulować, poza tym wolę jak samica tego chce. No i są też inne sposoby by coś takiego się stało, ale o tym opowiem Ci innym razem - mrugnął do niej.
Widział jej zdziwiony wzrok gdy założył bieliznę. Pewnie sama nie lubi ubrań. Kto co lubi, tutaj jej do noszenia nie będzie zmuszał. Poza tym, co się naogląda to jego, prawda?
Lani na pewno była dzikim kotem, ale ktoś musiał ją nauczyć mówić. Piała tatuaż na ramieniu, no i wyglądało na to, że posiadała trochę wiedzy. Skoro nie lubiła ubrań, to gdyby jej ktoś nie zmusił do tego by je nosiła, nie robiłaby tego. Będzie musiał ją kiedyś wypytać. Na razie jednak powinna odpocząć i coś zjeść, bo wątpił, żeby w obecnym stanie dała radę upolować tyle jedzenia by się nasycić.
Widział jak jej oczy zabłyszczały, gdy powiedział o nagrodzie. A więc tędy droga. Na pewno strach też by sprawił, że przez jakiś czas byłaby posłuszna, ale nie miał ochoty mieszkać z dzikuską, która go dodatkowo nienawidzi. Nie potrzebuje snu, ale jakoś bycie cały czas w pełni skupionym na niej, nie pasowało mu zbytnio.
Zaśmiał się ponownie, gdy na niego zasyczała, gdy zabrał jej schronienie - spokojnie Lani, opatrzę Ci rany i możesz ponownie pod niego wejść - pokręcił głową rozbawiony.
Widząc, że kotka pozwala mu zająć się ranami, wyjął maść i otworzył pudełko - nasmaruję Ci je maścią, może trochę szczypać, ale szybko przestanie - powiedział spokojnie i jeśli puma chciała to dał jej ją powąchać. Maść pachniała intensywnie ziołami, nie była chemiczna tak jak większość takich specyfików. Całkowicie naturalna, sam się z resztą przyczynił do tego by te zioła mogły urosnąć.
Gdy skończył smarowanie ran, zaczął ją ostrożnie bandażować - jeśli dziś nie będziesz się zamieniać w pumę i nie będziesz za bardzo się nadwyrężać to za kilka dni zdejmę Ci bandaże i nie będziesz musiała ich nosić - mówił spokojnie - są one po to, by do ran nie dostały się jakieś robaki czy piasek i żeby rany ładnie się zagoiły, bez konieczności czyszczenia ich co chwila i żeby nie bolały - starał się jej jakoś wyperswadować, że kicia nie powinna marudzić, że je ma. Sam z resztą miał obandażowaną nogę, by nie dostać jakiegoś zakażenia.
- Powiedz mi co lubisz robić poza polowaniem? - zapytał nagle, w trakcie opatrywania jej. Chciał wiedzieć jaką nagrodę dać kotce, żeby była zadowolona i przekonała się, że warto go jednak słuchać.
Gdy skończył ją opatrywać, pogłaskał ją między uszami - ale masz miękkie włosy i futerko - przyznał udając zaskoczenie. Włosy były jeszcze wilgotne ale już można było wyczuć różnicę.
Wstał i ruszył w stronę wyjścia - pójdę po mięso na obiad, jeśli chcesz możesz iść ze mną i obejrzeć sobie ogród. Niedaleko wyjścia znajduje się spore, zawsze nasłonecznione drzewo, myślę, że Ci się spodoba, ale lepiej nie uciekaj bo rany znów się otworzą i nie będzie przyjemnie - powiedział tajemniczo i ruszył w kierunku szopy, w której trzymał jelenia. Nie powiedział jej jednak nic na temat ubrań, które i tak trzeba było wyprać. Ale jeśli kotka wyjdzie bez nich, nie zwróci jej na to uwagi. Po drodze wziął jeszcze sporą misję na mięso, przecież nie będzie go nosił w rękach!

Lani - 17 Marzec 2017, 18:18

A więc u ludzi wszystko się dzieje jeśli samica jest atrakcyjna. W naturze to normalne. Choć raczej jest odwrotnie. To samiec musi zaimponować samicy swoim wygladem, krzykiem czy czyms w tym kierunku.
A u ludzi kopulacja zaczyna się gdy samcowi przypasuje samica i mu siurak wtedy rośnie. To takie śmieszne! Taki dyndajacy kikut. Ludzie są dziwni!
I źli. Tak. To przede wszystkim.
Kopulowac z Lani? Tak ją to zszokowalo że aż cała zdrętwiała. Wolne sobie! Z nią nie wolno. Tak. Jej się nie tyka w ten sposób. A już tym bardziej nie dałaby się tknac człowiekowi! Co to to nie. Chociaż narządy rozrodcze ich samców są takie zabawne. Ciekawe jak to jest.
Nie. Nie. Nie. Nawet o tym nie myśl. Ludzie są paskudni.
Inne sposoby na powiekszenie trąby. Ciekawe jakie to sposoby. Smaruja je jakimiś specyfikami? Albo nakłuwaja czymś? Zazgrzytała zębami. Tyle dziwnych niewiadomych! Jakie to denerwujące!
Odda dechę jak podotyka jej rany. Okej! Tak. Oddawaj. Szybko szybko. Już.
Położył coś co nazwał maścią na jej rany. Szarpnela się i zajeczala. BOLI!
Pamiętając jednak o ogniu, opanowała się i leżała co jakiś czas pomiaukujac wsciekle. Szczypie Szczypie szczypie. To coś pachniało tak mocno że aż jej się w czerepie kręciło!
Gdy skończył nałożył jej biala szmate na rany. Przecie tak nie wolno! To powinno oddychać. Matka natura jeśli będzie chciała by Lani zyla by jej na to pozwolila! Dlaczego to chowa? No dlaczego?
Robaki? Kurz? Brzmi mądrze. Nie zamienianie się będzie trudne. Nie znosiła ludzkiej powłoki. I to bardzo bardzo!
Te całe bandaże były już niewygodne. Ale widząc że Lisi samiec Lucek też ma szmate na nodze wyszczerzyla kły jakby się uśmiechając. Visam dobrze zrobiła. Lucka bolało i musi to leczyć!
Lubić coś robić. Czyli robić coś z przyjemnością i to dlatego że się tego chce. A co ona lubi oprócz polowania?
- Uczyć się. I spać. I patrzeć. - wychrypiała. Jej chrypa stała się bardziej subtelna dzięki temu że tyle mówiła.
Dotknął jej! Dotknął! I to między uszami! Dlaczego?! Odskoczyla jak oparzona syczac. Przez przypadek machnela wtedy ręką w której pokazały się pazury i trafiła nimi w twarz Lucka. Jedna długa szrama zaczynająca się nad brwia a kończąca się na policzku, oszpecila jego twarz.
Lani pierwszy raz w życiu żałowała ze zrobiła coś instynktownie.
Z przerażeniem w oczach jeknela ciche przepraszam i uciekla na drzewo w ogrodzie. Nie ogladala się nawet za siebie. Wspiela się najwyżej jak tylko mogla i ze strachem czekala na to co się wydarzy.
Podpali ja. Jak nic ją spali!
Głupia Lani głupia głupia głupia!

Yako - 18 Marzec 2017, 01:49

Starał się ją opatrywać jak najdelikatniej potrafił. Widział, że ją to boli, starał się więc zrobić to szybko, żeby nie zadawać jej niepotrzebnego bólu.
- Już zaraz skończę - powiedział tylko, skupiając się na swoim zadaniu. Widział, że bandaże jej się nie podobają. Ale rany były głębokie, a z doświadczenia wiedział, że takie nie goiły się dobrze, w szczególności jeśli osoba ranna była tak ruchliwa jak leżąca przed nim kotka.
Nie spodziewał się, że dziewczyna aż tak się wystraszy tego, że ją pogłaskał. Był to niewinny gest, który nie powinien jej aż tak przestraszyć. W końcu nic jej nie zrobił. I nie miał nawet takiego zamiaru. Chciał jej zrobić przyjemność. Sam lubił jak ktoś go głaskał, choć to zdarzało się rzadko, a jego duma mu na to nie pozwalała.
Już chciał ją przeprosić, gdy ta zamachnęła się i rozryła mu pazurem pół twarzy. Tak się przynajmniej czuł. Zawył i zawarczał, zakrywając oko i policzek dłonią. Drugim okiem zerkał gniewnie na kocicę. Przez bólu podpalił stół, pod którym wcześniej chowała się kotka. Był na nią wściekły. Widząc jak Lani ucieka przed nim na drzewo skulił się z bólu. Po chwili walnął z całej siły w palący się stół, tak, że mebel rozwalił się na dwie części. Siedział tak chwilę, zakrywając krwawiącą ranę.
W końcu wstał i poszedł do łazienki. Cały czas zakrywał ranę ręką. Dawno nie był tak wściekły. Nawet gdy Lani podrapała go po nodze i wprowadziła tę swoją dziwną truciznę. Tym razem na szczęście jej nie było. Nie było tego dziwnego bólu, rozlewającego się po całym ciele. Był tylko zwykły ból rozciętej skóry i mięśni oraz ciepło spływającej po policzku posoki.
Całe szczęście, że Lani uciekła na to drzewo. Nie miał ochoty jej teraz oglądać. Przesadziła. Co innego gdyby ją zaatakował czy jakoś prowokował. Ale on do jasnej cholery ją tylko pogłaskał. Był to gest przyjazny, a nie agresywny. Nie miał zamiaru się z nią bić. Chciał jej tylko zapewnić schronienie, póki nie wydobrzeje, wyleczyć i nakarmić. Czy było w tym coś złego? NIE! Więc z jakiej, kurwa racji go drapała? Gdyby tylko mógł to spaliłby ją razem z tym cholernym drzewem.
Dłoń odsunął dopiero w łazience, gdy stanął przed lustrem. Zapalił lampy instynktownie i przemył policzek wodą, by odsłonić ranę. Znów zawarczał, widząc, że rana jest głęboka i jak daleko sięga. Wściekły wrócił do salonu po maść. Pomagała ona bowiem zatamować krew. Stanął znów przed lustrem i przeczyścił ranę po czym ją nasmarował. Nie miał zamiaru tego opatrywać. Niech Lani widzi co zrobiła. Niech się boi! W tym momencie miał gdzieś to, że nie chce jej straszyć i chce żeby mu zaufała. Nie spali jej. Niech się cieszy. A potem zobaczy się co z nią zrobi.
Gdy już jako tako opanował krwawienie, wyszedł do kuchni i wziął miskę na mięso. Wcześniej jednak wciągnął na siebie spodnie i założył koszulę, z krótkim rękawem, w której zostawił kilka rozpiętych u góry guzików. Bolała go noga oraz pół twarzy. Nie mógł na to nic wziąć bo i tak by to nic nie dało. Musiał jakoś to wytrzymać, choć było to trudne.
Wyszedł z domu i ruszył do szopy. Lani uraczył tylko krótkim spojrzenie, ale nie odezwał się do niej. Nie próbował jej też przeganiać. Po prostu poszedł, wziął mięso i wrócił do domu. Podzielił jedzenie na dwie porcje. Jedną, którą zostawi surową dla Lani, a z drugiej postanowił przygotować gulasz. Może mało wytrawne jedzenie, ale nie miał ochoty się bawić, ale chciał jej pokazać, ze nie wszystko co ludzkie jest złe. Zajął się gotowaniem, starając się uspokoić. Jak będzie chciała to sama przyjdzie, albo jak nadejdzie noc albo jak zgłodnieje. Jak nie to wieczorem po nią pójdzie i jakoś zmusi do powrotu do domu. Nie miał teraz ochoty na żadne zabawy.

Lani - 18 Marzec 2017, 19:23

Ogień ogień ogień. Jak dobrze że uciekla! Pewnie gdyby została to nie stolik a ona zostałaby podpalona. Ale jest zaradna! Tak. Zareagowała na tyle szybko że żyje. Ogień jest zły. Bardzo. Niszczy i to szybko. Pochłania wszystko i zostawia za sobą tylko pogozeliska. Czerń. Śmierć. Nicość.
Siedziała na dość cienkiej gałęzi. Dlatego nie zamieniła się w pume. Gdyby to zrobiła spadła by jak nic. No i ta szmata na karku. Rozdarlaby się a to pewnie wkurzylo by jeszcze bardziej lisiego samca Lucka.
A na razie wystarczy.
Ale to jego wina! Dlaczego się tak wkurza? Mógł jej nie dotykać! Jej nie wolno.
Pierwszy raz w życiu ktoś jej dotknął nie w celu zabicia. Dziwnie jej się zrobiło i o! Nawet nie wiedziała że mu coś zrobiła. Tak ja zaslepila furia.
Głupi Lucek.
Huk i jek bólu. Lucka naprawdę bolało. Lani się zaśmiała ale zaraz przestała. Przecież on ją zabije. Stół juz rozwalił. Teraz weźmie się za nią. Ale lisy nie chodzą po drzewach! Ha! Więc jest bezp... Nie. Nie jest. Ludzie umieją chodzić po drzewach. Ale ona jest zwinniejsza. Tak.
Samiec gdzieś poszedł. Przez chwilę zastanawiała się czy nie uciec. Ale nie zrobiła tego. Znalazł by ją. Tak. I wtedy podpalił. Ją i połowę lasu. Nie może do tego dopuścić.
I nagle wyszedł. Miał na sobie dużo dużo szmat! I miske. I wielka szrame na twarzy. Co on chce zrobić? Po spaleniu pocwiartuje jej zwloki i zje. Napewno! Ale ona się tak łatwo nie da.
Niemniej jednak skulila się trochę bardziej zakrywajac się liscmi drzewa.
Był milczacy, zabral z szopy smierdzacego jelenia i wrócił do nory. Ale on jest dziwny!
Jej ogon wił się a oczy lustrowaly caly teren szukając potencjalnego zagrożenia.

Yako - 18 Marzec 2017, 21:12

Przyniósł do domu mięso. Na Lani tylko zerknął. Nadal była w swojej ludzkiej formie, więc nie musiał się zbytnio o nią martwić. Wszedł do kuchni i zabrał się za przygotowywanie gulaszu. Najwyżej zje sam, choć przez ból nie miał apetytu. Jednak chciał pokazać kocicy coś nowego. Skoro lubiła się uczyć to niech się uczy też życia bardziej cywilizowanego. Nikt nie mówi, że musi je polubić ale spróbować zawsze można. Zaszkodzić jej to nie powinno zaszkodzić, a kto wie, może polubi takie jedzenie na ciepło?
W trakcie gotowania trochę się uspokoił. Nie mógł się przecież na nią gniewać za to, ze działała instynktownie. Chyba, że tak nie było to będzie musiał ją jakoś ukarać. Ale musi jej powiedzieć, że nie powinna tak robić. Działanie instynktowne często ratuje życie, ale nie zawsze. W końcu gdyby nie panował nad sobą w takim stopniu jak teraz to już by kocicy nie było na tym świecie. Nawet jeśli jego ogień nie mógł skrzywdzić żywych istot to i tak było pełno innych sposobów na to żeby odebrać drugiej osobie życie. I to niezależnie od tego czy miałby być to sposób krwawy czy nie. Wściekły demon na pewno by coś wymyślił, aby zamienić Lani w śliczny dywanik, który by sobie położył przed kominkiem.
Powoli się rozluźniał. Rana bolała go jak cholera ale musiał to wytrzymać. Zaczął sobie spokojnie gwizdać jakieś melodyjki, jednocześnie pilnując mięsa i gotując ryż. Jakoś tak ten obiad u Ciernia sprawił, że miał ochotę akurat na ryż. Ale ile by dał, żeby był tu teraz Caius i ugotował coś pysznego z tego jelenia. Mmmm....
Lusian rozmarzył się trochę. Humor mu się trochę poprawił.
Gdy obiad był już gotowy, nałożył go na dwa talerze. Na jeden dał sporą porcję dla siebie, a na drugi mniejszą dla Lani. Niech najpierw spróbuje, a potem sama zadecyduje czy chce jeść surowe mięso czy woli raczej to z dodatkami. Postawił to na stole w kuchni i powoli wyszedł do ogrodu. Przeciągnął się, przez co się lekko skrzywił, gdyż znów poczuł ból na policzku. Przyłożył do niego dłoń i wziął kilka głębszych oddechów.
Rozejrzał się po ogrodzie z rozluźnioną miną po czym skupił wzrok na drzewie, na którym siedziała Lani.
- Lani chodź coś zjeść - powiedział spokojnym głosem. ręce wsadził do kieszeni - nie jestem na Ciebie zły, zadziałałaś instynktownie, nic się nie stało - spojrzał w górę, prosto na poruszający się ogon kotki - obiecałem Ci nagrodę jak ładnie zjesz jelenia, a jak nie przyjdziesz to go nie zjesz i nagrody nie będzie - powiedział lekko rozbawiony, po czym wrócił do środka.
Po dłuższym namyśle wyniósł talerze na zewnątrz. Dodał do tego po szklance wody. Dla Lani przygotował dwa talerze. Jeden z gulaszem, a drugi z surowym jedzeniem. Usiadł do stolika ogrodowego i zaczął zajadać. Wziął ze sobą też książkę, którą zaczął czytać w trakcie jedzenia. Skoro nie miał z kim rozmawiać to kto mu zabroni? Spoglądał jednak co jakiś czas na kotkę, czy przyjdzie do niego czy też postanowi spędzić następne kilka dni na tym drzewie.

Lani - 19 Marzec 2017, 03:59

Słyszała stukanie i zgrzytanie. Potem uderzenia i dźwięki cięcia. Z zaciekawieniem próbowała wyłapać wszystko. Zapachy i dźwięki. Zamknęła oczy. W tym momencie tylko by ją rozpraszalo.
Lucek kroil jelenia. Tylko po co? Mięso jest najlepsze jak jest gorące. Jak w ciele bije jeszcze serce. A krew tryska energicznie. Gdy ofiara wydaje ostatnie skomlenie. Gdy ostatni raz wierzga. Tak. Gorąca posoka zalewa wtedy twoje gardło a rozkoszne ciepło rozlewa się w trzewiach z każdym kolejnym kawałkiem mięsa. Cudowne uczucie.
Czuła jakieś dziwne zapachy. Bardzo intensywne. Dziwnie było bo w ustach zrobiło jej się dużo śliny. Dlaczego tak?
Ciekawe jak długo Lucek będzie zły. Ile będzie musiała siedzieć na drzewie? Oby rany szybciej się wyleczyly. Wtedy ucieknie zanim ją dorwie. I sama coś upoluje. Jakiegoś tygrysa. Mniam.
Znowu jakieś stukanie a potem usłyszała kroki. Od razu otworzyła oczy i stała się bardziej czujna.
Musi uważać. Tak. Lucek jest zły i ma ogień. Jak ją podpali to koniec.
Lucek wyszedł do niej. Nie jest zły? Ale jak to? Ma zejść by zjeść? Tak bardzo zszokowaly ją jego słowa że straciła równowagę i prawie spadła z drzewa. Na szczęście złapała się szybko gałęzi która była tuż obok.
Nagroda. Oczy jej rozblysly. Nie jest zły więc Lani dostanie nagrodę za jelenia.
Trochę się wahała. Wbila pazury w drewno. Tak. Nie. Tak. Nie. Nagroooda.
Ciekawość zwyciężyła.
Lani powoli i ostrożnie zeszla z drzewa. Lucek orzez ten czas postawił jakieś szklane dechy na stole w ogrodzie.
Na jednym z nich było truchlo jelenia. Czuła wyraźnie jego zapach. Co było na pozostałych talerzach było zagadką. Pierwszy raz w życiu czuła takie dziwne zapachy. I miała jeszcze więcej śliny w ustach! Polknela ją szybko po czym podeszła do stołu. Usiadła na krześle które było najdalej od Lucka. Wolała nie ryzykować.
Więc. Nagroda. Jak to zje. Ona miała dwa talerze a Lucek jeden. Ha! Dostała więcej.
Krzywiac się złapała miecho w ręce i szybko zjadla. Tak by nie czuć jego smaku. Było trudno a przerzute kawalki ciężko przechodziły przez gardło. Gdy już zjadla cale to surowe miecho, wypila lapczywie wode i wreszcie wzięła oddech.
- Fuj! - zmarszczyla nos. Spojrzała teraz na drugi talerz. Było na niej coś dziwnego. Białe ziarna, brązowa jakby woda i kawałki mięsa?.
Pomyślała by ze to dziwne rzygi ale zapach się nie zgadzal. Wsadziła palec prosto w białą kupke.
- ryż! krzyknęła dumna z siebie. Czekała na pochwałę. Rozpoznala! Poznala! Tak! Tak! Tak!
Chwycila kciukiem i palcem wskazującym kawałek mięsa. Było dziwnie miekkie i prawie się rozpadło. Gdyby nie ten zapach to by je pewnie wyrzuciła.

Yako - 19 Marzec 2017, 12:36

Yako zrobił krok w przód, gdy zobaczył że kotka prawie spadła z drzewa. Jednak widząc, że w porę się złapała innej gałęzi westchnął cicho. Widać, mimo upływu krwi nadal była na tyle sprawna by nie zlecieć z drzewa.
Tekst o nagrodzie zadziałał. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, gdy Lani zeszła z drzewa i usiadła na krześle. Przynajmniej tego nie musiał jej mówić. Widział błysk satysfakcji w jej oczach, pewnie myślała, że dostała więcej. A prawda była taka, że miała wybór co zje. A jak zje wszystko to i lepiej. Szybciej odzyska siły na to żeby iść w cholerę i zostawić demona samego. Jakoś nie miał teraz ochoty na towarzystwo, w szczególności takiej dzikuski, ale jego natura nie pozwoli mu jej zostawić teraz samej sobie. Kto wie...może dzięki temu będzie miała większe szanse na przetrwanie w społeczeństwie jakby jakimś cudem nie mogła wrócić do swojego lasu. Tak dzika istota może zostać przechwycona i poddana jakiejś tresurze, żeby nie była aż tak wielkim zagrożeniem dla innych. Miał więc nadzieję, że czegoś się nauczy.
Zaśmiał się cicho, gdy puma pochłonęła całą surową porcję i wyraziła opinię na jej temat - zgadzam się z tobą, surowy jeleń do najsmaczniejszych nie należy - to prawda, ze przy polowaniu ochoczo chłeptał świeżą krew, jednak nie był to rarytas, o który warto by walczyć. Ale za to potrawy z tego jelenia? Mniam!
Widział jak Lani uważnie ogląda gulasz, który dostała. Słysząc jak zgaduje jeden ze składników, uśmiechnął się i przytaknął głową - brawo! Masz rację, to jest ryż - poruszył lekko uszami i chwycił za swoją łyżkę (normalnie jadłby widelcem, ale wolał by swoją przygodę ze sztućcami Dachówka zaczęła od czegoś mniej niebezpiecznego). Spojrzał jak kocica bierze w palce kawałek mięsa i westchnął w myślach z ulgą, że jednak nie dał jej tego gorącego. Pewnie nigdy nie jadła nawet mięsa pieczonego na ognisku. Czyżby była aż tak dzika?
- Nie bój się, spróbuj - zaśmiał się i przysunął w jej stronę drugą łyżkę. Jeśli będzie chciała spróbować jej użyć to dobrze, a jak nie to trudno. Wątpił by chciała to zjeść w taki sposób -warto próbować nowych smaków, może Ci zasmakuje - wziął trochę na łyżkę i podmuchał lekko, po czym wsadził ją ostrożnie do ust. Nie dlatego, że bał się, że będzie niedobre czy gorące, po prostu rana bardzo mu przeszkadzała. Przeżuł delikatne, rozpływające się mięso i przełknął. Oblizał się ze smakiem i uśmiechnął zachęcająco - zimne nie będzie takie dobre - zaśmiał się jeszcze i zaczął ze smakiem pałaszować swoją porcję, wiedząc, że w kuchni czeka go jeszcze dokładka i to niezależnie od tego czy Lani będzie chciała jeszcze czy też nie.

Lani - 19 Marzec 2017, 21:21

Lucek się zaśmiał. Naprawdę dziwny z niego lis. Dlaczego się smieje patrząc jak skończyła jeść śmierdziela jelenia?
Dopiero co się wsciekal! Zabił nawet stół. A teraz zrobił coś dziwnego w norze z truchłem jelenia i się smieje podczas jedzenia. Szurnięty jest jak nic.
- Jelenie są wstrętne. Jak i wszystkie śmierdziele jedzace rośliny. Nie dość że cuchną jak obornik wymieszany z sikami skunksa to ivh mięso jest cierpkie i za długo się trawi! Co innego drapieżniki. Najlepsze są koty. Tak. Te wielkie. Mniam. Koty są wybredne względem jedzenia. Nie zjedzą wszystkiego tak jak to robią wilki. Tak. Koty mają delikatne mięso. Które dobrze się trawi. Koty są silne. Nie to co te wymoczki które są slugusami ludzi! Ludzie to zakała świata. - zmarszczyla wściekle nos. Ludzie są okropni. Lucek się z nią zgadzal. Tez nie lubi jeleni? A może też woli drapieżniki?
Przekrzywila głowę wpatrując się w niego.
Ha! Naprawdę zgadla! A Lucek ją nawet pochwalił! Położyła uszy zadowolona z siebie. Miała teraz lekko pyszałkowatą minę.
Lucek wziął jakies coś. Emm jak to szło... Łyżka! O! Tak. Ludzie podobno nie jedzą lapami a tymi całymi... Sztućcami. To jest dopiero dziwne. A Lucek naprawdę musiał dluuugo z nimi żyć. Żeby jeść czyms takim. No absurd goni absurd.
Tak samo to mieso. Co on z nim zrobił że jest takie? Dlaczego się tak rozpada i tak pachnie? No i jest brązowe a nie różowe czy czerwone...
Przysunal i jej łyżkę ale ona nawet nie zaszczycila jej spojrzeniem. Obserwowala poczynania lisa. Wziął ryz i mieos na łyżkę, chuchnal i zjadl. I to z zadowolona mina. Po co chuchac na jedzenie? To jest jakies nienormalne...
Wsadzila ten kawalek miesa w usta i rozgryzla. Po jej jezyku rozlalo się coś dziwnego. Ale jakie dobre. To nie mógł być jeleń. One sa paskudne. A to.. Takie irytujaco miekkie ale smaczne.
Zaskoczona wzięła drugi kawalek mięsa. Wpatrywala się w niego intensywnie i równie intensywnie zaczela go przeżuwać. Też dobre. Jej brwi podniosły się do góry. Wygrzebala wszystkie kawalki mięsa i je zjadla. Oczywiście palcami.
- Więcej - wręcz zażądała. Ryżu i dziwnej mazi nie tknela. To mięsko ją interesowalo.

Yako - 19 Marzec 2017, 23:39

- Szczerze nie jadłem nigdy kota, ale może kiedyś spróbuję - spojrzał na nią - akurat mam w domu ranną pumę, jak myślisz, będzie smaczna? - zapytał i mimo iż jego głos był rozbawiony to w jego oczach nie było już tych zadziornych iskierek, które błąkały się tam jeszcze kilka dni temu. Zmienił się. Przez tę jedna sytuację, zmienił się bardzo. Starał się być zabawny, ale nie wierzył, żeby mu to wychodziło.
Po chwili jednak zabrał się za jedzenie - nie martw się, swoich gości nie jem - dodał i wzruszył ramionami, zerkając na Lani. To co powiedziała, było najdłuższą wypowiedzią jaką od niej usłyszał. Wcześniej były to pojedyncze słowa lub zdania. Jej głos robił się coraz przyjemniejszy. Widać, nie mówiła na co dzień za wiele, więc jej struny głosowe nie były przyzwyczajone do innych dźwięków niż mruczenie czy ryk, a teraz coraz więcej mówiła to i jej głos zaczynał się kształtować.
- Powiem Ci, że zgadzam się co do ludzi - powiedział powoli, na chwilę odrywając się od talerza - Ale w Krainie Luster tak tego nie widać, magiczne istoty jeszcze szanują naturę, ale w Świecie Ludzi niestety jest jej coraz mniej - powiedział i zapatrzył się w kierunku ogrodu - oni by tylko brali i nic nie dawali - westchnął - tworzą wielkie budynki, które zasłaniają słońce oraz nie przejmują się zanieczyszczeniem powietrza czy natury - w jego oczach mogła wyczytać gniew - ale w tej Krainie to nie nastąpi, nie przez najbliższe kilkaset lat więc nie musimy się martwić - uśmiechnął się nieznacznie - jeśli chcesz to kiedyś przyniosę Ci książkę, która pokazuje jak ludzie zniszczyli swój świat. Są tam oczywiście też piękne nienaruszone przez człowieka i jego technologię miejsca. Ale jest też sporo takich, które zbyt szybko nie odzyskają swojej światłości - wrócił do jedzenia - choć nie powiem, ludzie też potrafią robić piękne rzeczy oraz pomóc naturze, ale są to niestety wyjątki - wzruszył ramionami. Jakoś od zawsze nie lubił ludzkiej rasy. Może dlatego, że wydawali mu się tacy słabi i bezradni? Nie mogli sobie poradzić sami ale jednocześnie chcieli się pozbyć demona, który im pomagał, dawał im plony. Co z tego, że czasem ktoś tam sobie przez niego umierał? Dzięki temu mogło żyć pozostałe kilka setek ludzi. Co znaczy jedno istnienie w obliczu setek innych? Zupełnie tego nie rozumiał. Miłość...nawet teraz nie wiedział co to tak właściwie jest. Wiedział, że czuje coś do Gawaina. Chciał się nim opiekować, mieć go przy sobie, jednak z drugiej strony nie rozumiał czemu tak jest. I chyba nigdy nie zrozumie, w szczególności, że Keer chyba nie miał zamiaru zbyt szybko wracać.
Lusian otrząsnął się z zamyślenia i przyglądał jak Lani z zainteresowaniem przygląda się zawartości talerza. Widział jak się cieszyła z pochwały. Miał wrażenie, ze się trochę rozluźniała.
Spoglądał na nią ukradkiem, gdy próbowała pierwszego kawałka mięsa. Zasmakowało co kiciu? Zaśmiał się w myślach, ale nie przerywał jedzenia.
Słysząc jej życzenie, przerwał na chwilę i spojrzał na nią poważnie - a jeszcze chwilę wcześniej mówiłaś, że nienawidzisz jeleni, a teraz prosisz o więcej? - zapytał z powątpiewaniem - ale w porządku, tylko jeśli chcesz więcej to zjedz wszystko z talerza, to wtedy dołożę Ci już bez ryżu jeśli go nie chcesz jeść - wzruszył ramionami i spoglądał na nią, czekając na jej decyzję. Czy zje wszystko czy jednak będzie się kłócić, że chce samo mięso?

Lani - 20 Marzec 2017, 18:48

Nie jadł nigdy kota. Tyle stracić! Pokręciła z niedowierzaniem głową. W sumie. Ile Lucek ma lat? Może jest młodziutki, wychowany przez ludzi. Dlatego jest takim dziwakiem?
- A ileż to już panicz stąpa po bezkresach świata? - powiedziała dziwnie melodyjnym glosem. Zupełnie jak inna osoba.
Ale naprawdę ją to ciekawilo. Jesli jest od niej młodszy to to... To nic. I tak ma ogień po swojej stronie!
Ale jednak. Satysfakcja by jakaś była! A ile Lani ma właściwie lat? Spojrzała na swoje palce i nimi poruszyła. 50...nie nie. Miała już jakieś 80 jak dawno temu wdała się w wojne o las z wataha wilków. Wiec ile ma? 100. Może nawet więcej?
Lani jest stara! Silna! I pierwotna. Czysta. Tak.
Ranna puma. W domu Lucka. Gość. Smaczna?
Woooo! Lucek jej grozi! Grozi jak nic! Jej oczy się rozszerzyły a twarz wyrażała zdezorientowanie. Dopiero co mowil ze nie jest zły! A teraz zastanawia się czy jest na tyle dobra by ją zjeść!
Zasyczała wściekle a jej ogon trzasnal niczym bicz.
No i powiedział jednak ze jej nie zje. No weź że się zdecyduj! Zmruzyla oczy i wpatrywala się w niego podejrzliwie. Był bardziej zmienny niż niż... No tak. To lis! Lisy takie są. Trzeba uważać.
Tak. Dwa światy. Jeden splugawiony przez ludzkie ścierwo. Drugi zamieszkany przez ludzi ale magicznych. Którzy w miarę jeszcze okazują szacunek wszechmatce. Jednak na jak długo?
Uspokoiła się. Lucek też uważał ludzi za złych. To dlaczego się tak bardzo do nich upodabnia?
Ten samiec jest dla niej jedną wielką niewiadomą.
Książka. Wychylila się nieco do przodu i zlustrowala dokładnie Lucka. Nie ma jej przy sobie. Książka. Tak! Kocha książki! Bardzo bardzo. Są dobre. Tak.
Haa. Więc jednak to dziwne mięso to jeleń! Od razu przestało jej się to podobac. Co zrobił że tak inaczej smakowało i wyglądało? Jak?
Wpatrywala się tempo w talerz. Może to ta dziwna breja to spowodowala?
Ale to było dobre... Potrzasnela głową. Dureń Lucek!
Nie dostanie więcej jak nie zje ryżu. Fuj! Mowy nie ma. I tak nie jest specjalnie głodna. Zjadła jelenia wiec będzie nagroda! Klasnęła w dlonie i z nie ukrywanym entuzjazmem odezwała się znowu z tą swoją charakterystyczną chrypka.
- Czas na nagrodę! Ryż jest fu. Lani zjadła jelenia. Teraz nagroda - byla bardzo pobudzona na myśl o tym co to może być.

Yako - 20 Marzec 2017, 21:59

Zerknął na nią zaskoczony, gdy zwróciła się do niego per panicz. Zamyślił się na moment - ile mam lat? - powtórzył pytanie - a Ty jak myślisz, ile taki wredny lis jak ja może żyć? - zapytał tajemniczo, spoglądając na nią z zaciekawieniem. Sam nie miał zamiaru jej pytać o wiek. W końcu nie miało to znaczenia. Może jak się dowie to sama z siebie mu powie. A poza tym kobiet się o wiek nie pyta.
Dał jej chwilę do namysłu i odpowiedzi, po czym niezależnie od jej odpowiedzi w końcu powiedział - pewnie Cię to zaskoczy, ale żyję już jakieś osiemset lat - powiedział spokojnie - ale nie pytaj dokładnie ile bo nie jestem w stanie Ci tego powiedzieć - spojrzał na nią.
Nie chciało mu się rozdrabniać na to ile lat spędził w Świecie Ludzi, a od jak dawna zamieszkuje w Krainie Luster. Nie miało to teraz znaczenia. Najmniejszego.
Pewnie uważała go za dziwaka, skoro mimo iż jest lisem to żyje jak człowiek. Ale co miał poradzić? Nie był ani zwierzęciem, ani człowiekiem. Był demonem i mimo iż wielokrotnie chciał to zmienić, nie potrafił. Zawsze wychodziła na wierzch jego zła natura. Nie był Zenko...był Yako. Złym, dzikim lisim demonem. A jego dobre uczynki nigdy tego nie zmienią. Poza tym...czy można je było nazwać dobrymi? W końcu zawsze też na tym zyskiwał. Lani też nie odejdzie bez zapłaty. Będzie jego obecnym żywicielem. Wystarczy, że będzie jej podkradał energię gdy będzie spać i ani ona się nie zorientuje, ani on nie padnie z głodu, a sądząc po tym jak go poraniła będzie musiał się żywić codziennie.
Westchnął ciężko widząc jej reakcję na jego żart - spokojnie ja tylko żartowałem. Nie mam zamiaru Cię jeść. - powiedział bez entuzjazmu. Już całkiem z niego uleciał.
Gdy powiedział o książce kotka się wyraźnie ożywiła. I nie wyglądało na to, żeby lubiła oglądać obrazki. Pewnie umiała czytać. Cóż, ma sporo książek, jeśli będzie trzeba to wybierze się również do Świata Ludzi. Tam też miał nie małą kolekcję, do tego tam miał albumy ze zdjęciami, które również mógłby Lani pokazać. Nie wiedzieć czemu poczuł się staro. Chyba pierwszy raz w życiu. Miał kilka setek na karku, ale zawsze czuł się młody i pełen sił. A teraz?
Słysząc jej żądanie zaśmiał się krótko - no dobrze - powiedział i zostawiając talerz wszedł do domu. Zniknął na chwilę na piętrze po czym wrócił ze sporym kłębkiem różnokolorowej włóczki. Może i Lani była dzikim kotem, ale kto powiedział, że mimo to nie przyda jej się trochę zabawy? W ten sposób nie nadwyręży się aż tak bardzo, jak w trakcie polowania.
- O to Twoja nagroda - powiedział i postawił poturlał kłębek w stronę Lani - miłej zabawy - dodał z uśmiechem po czy zabrał się za sprzątanie.
Najpierw zajął się stołem. Połamał go do końca i kawałki wrzucił do kominka, który zdążył już zgasnąć. Resztę wyzamiatał i wyrzucił do ogrodu. Gdy salon był już uporządkowany, zebrał naczynia po obiedzie. Zjadł to co zostawiła Lani (nie lubił bowiem marnować jedzenia) i zabrał się za zmywanie naczyń, co jakiś czas zerkając jak puma zareaguje na otrzymaną nagrodę.

Lani - 21 Marzec 2017, 09:07

Ma zgadnąć ile Lucek ma lat. Dokładnie nie powie. Nie jest przecież wyrocznia. Pewnie gdyby nasza Lani się skupiła na tyle by móc logicznie dedukować to doszłaby do pewnych dobrych wniosków. Jednak jak to ona. Działała instyktownie.
- Jesteś albo bardzo młody albo bardzo stary. - powiedziała kiwajac głową. Innej opcji nie ma! Jeśli jest młody to Lani może go nauczyć! Pokaże mu jak dobre jest życie w lesie. Życie z ludźmi w tych ich betonowych labiryntach jest złe. Niezdrowe. Na pewno by mu się spodobało! Lani pokazala by mu uroki polowań, spania pod gołym niebem, obserwowania natury. Pilnowania swoich terenów. Kapania się o świcie w czystej rzece. Tak. A potem wspolnie mogliby czytać! Tak. Pokazałaby mu nawet swiatynie. Ale potem musiałby znaleźć swoją. Tak. Tak. Ta świątynia jest jej.
Ale jej wyobrażenie sobie czegoś takiego zostały przerwane przez lisa. Osiemset! Taki stary! Miał jakieś siedemset lat więcej niż ona. Więc go nic nie nauczy. Życie z ludźmi jest w nim zakodowane. Po tylu latach nie opuści swojego terytorium. Ale Lani rozumie. Ona sama gdyby nie została zmuszona nigdy by nie zostawila lasu. Nie. Nie. Nie. Las był dla niej zbyt dobry by go porzucac. Kradziej. Ja Ci jeszcze pokaże!
Ona sama nie jest do końca w stanie stwierdzić jak bardzo jest po setce. A co jeśli jest o wiele starsza niż myślała? Głupia Lani! Dlaczego przestałas je liczyć? Potrzasnela głową by wyrwać się z zamyślenia.
Czyli Lucek naprawdę jej nie zje. Jest naprawdę dziwnym gostkiem. Tylko co to słowo znaczyło. Ej. A jeśli to był ten cały żart? Lani nigdy ich nie rozumiała. Ale w książce było napisane że po takim czymś robi się : ha ha ha. Co oznacza śmiech. Dla niej to wyglądało bardziej jakby ktoś się dusił. A co jesli te żarty to tak naprawdę zaklęcia które naprawdę dusza?
- ha ha... Ha - spróbowała się "zaśmiac". Miała przy tym dziwnie wykrzywiona twarz. Było to bardziej upiorne niż zabawne. Nigdy tego nie robiła. Tak. Nabierze wprawy! Będzie się mistrzowsko śmiać. Będzie najlepsza.
Lucek ruszył po jej nagrode. Lani wyskoczyła z krzesła i weszła do nory. Tak więc gdy Lucek zszedł zobaczył jak Lani czeka na niego kucajac. Na jej twarzy po bokach pojawiło się futro, tak samo na dłoniach. Tak bardzo była podekscytowana.
To co dostała... No nie spodziewała się tego. Nie wiedziała w sumie z jakim slowem powiązać to coś. Okrągłe i puchate. Lucek zajął się czymś tam a Lani wzięła to okrągłe puchate coś i siadła po turecku gdzies na srodku salonu.
Do czego to służy? Cała jej uwaga była skupiona na kulce. Podrzuciła ją do góry. Coś z niej wyszło. Nitka. Ah! Włóczka! Dostała włóczke. Wooow! Nigdy nie miała włóczki w rękach. Patrzyła na nią zafascynowana. Ale... Co ona ma z nią zrobić? Zabierze do siebie. Tak. Schowa do reszty skarbów. Obracala klebek w dłoniach. Wyszło jeszcze trochę nitki. Lani kichnela przez co włóczka wypadla z jej rąk i się poturlała.
Źrenice Lani się powiększyły tak że prawie nie było widać tęczówki. Podskoczyla do góry i patrzyła na kulajaca się wloczke jak zahipnotyzowana. Włóczka.
Przyczaila się za fotelem czy co to tam było i rzuciła się na nią.
Turlala, podgryzala, podrzucala i takie tam.
Była tak pochłonięta zabawa że nie zwróciła uwagi na to że się zaplatala cala w tym ustrojstwie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group