To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Po drugiej stronie krzywego zwierciadła...

Cukierkowa Ulica - Cukierkowy Plac Zabaw

Thorn - 4 Luty 2017, 00:05

Podszedł na tyły jej wózka po czym złapał za oparcie i zaczął pchać przed siebie.
- Tak się zastanawiam... - zaczął - Dlaczego wyszłaś z wody? Czy to nie niebezpieczne dla ciebie?
Idąc wolnym krokiem uważał, by nie najechać na jakieś wypukłości na ziemi. Nie chciał by ich spacer był dla niej niekomfortowy. Już i tak wydawała się podchodzić do niego ze sporą dozą ostrożności. Jakby się bała, że zaraz z rękawa wypuści węża albo rzuci się na nią z łapami.
Nie dziwił się, że wcześniej mu się przyglądała. Uchodził za przystojnego, niejedna kobieta mu to powiedziała. A i mężczyźni zazdrościli mu urody. A oczy na których zawiesiła wzrok miał faktycznie ciekawe, nie każdy mógł się pochwalić całą paletą barw w każdej tęczówce.
Prowadził ją powoli a na jego ustach gościł spokojny uśmiech. Wiatr powiał znowu odświeżając zmęczoną twarz mężczyzny.
I tak już skończył robotę na dziś a kolejna popijawa nie wchodziła w grę. Co prawda chciał sprawdzić co porabiał Gopnik, jego nowy kumpel, ale to może poczekać. Dwóch pijaków w końcu na siebie wpadnie, nie potrzeba aranżować specjalnego spotkania.
Spojrzał w dół na jej czarne włosy i dziwne uszy. Mogła nimi poruszać, jak Dachowcy. Bez wątpienia jednak Dachowcem nie była, ba! mogłaby pewnie uchodzić za przysmak dla nich - w końcu kotki lubią rybki.
- Jeśli chciałabyś o coś mnie zapytać, pytaj. - powiedział wprost. Chciał przybliżyć jej trochę otaczający ją świat. Nigdy nie był w takiej sytuacji, nigdy nie był na wózku dlatego nie wiedział w które zakątki Krainy Luster dziewczyna zdążyła się już udać, które zwiedziła.
Wścibskie spojrzenia przechodniów szybko umykały w bok gdy znad wózka posyłał ciekawskim istotom gniewne spojrzenia. Niech tylko ktoś spróbuje ich zaczepić albo coś powiedzieć...
Głowa nadal go trochę bolała ale teraz, gdy towarzystwo zmieniło się z głupich młodych Gwardzistów na śliczną, ogoniastą dziewczynę, czuł się bardziej komfortowo.

Szprotka - 4 Luty 2017, 00:38

Syrenka, oparłszy się wygodniej o oparcie wózka, spojrzała z dołu na Thorna, a następnie pokręciła głową.
- Nie, chyba nie. A powinno? - zapytała, ciekawa jego opinii na poruszony temat. - Tylko dość... dość często jest mi zimno. Nie lubię tego, zawsze żyłam w ciepłym morzu... Chyba najgorzej jest, jak wyjdę z wody i nagle zawieje wiatr... Brr...
Sama aż zadrżała na nieprzyjemne wspomnienie związane z wyjściem ponad taflę wody po raz pierwszy od bardzo dawna. Miało to miejsce może z miesiąc temu? Tak czy tak, to było wtedy, gdy po raz pierwszy ujrzała Krainę Luster. Nagle ni stąd, ni zowąd pojawiła się sieć rybacka!
Spętana ciasno do takiego stopnia, że ledwo mogła choćby poruszyć ogonem, została wyciągnięta na taki duży statek rybacki. A wiał wtedy naprawdę silny i naprawdę chłodny wiatr. Kalto przeziębiła się wtedy nie na żarty i spędziła resztę tego nieplanowanego rejsu pod pokładem, w ciepłej kąpieli, w towarzystwie pół-kociej córki kapitana, również pół-kota. Od tego momentu ma dość negatywne zdanie na temat niskich temperatur. Dzięki losowi, że nie trafiła do Krainy Luster w okresie zimowym, bo z syrenki zmieniłaby się w mrożony paluszek rybny!
- Uhm... to... o co zapytać... - mamrotała pod nosem, podczas gdy Thorn spokojnie pchał jej wózek i pilnował, by włos nie spadł jej z głowy ani łuska z ogona. - Co to w ogóle za miejsce? Nie tylko to miasteczko, ale cała ta kraina? - zapytała nareszcie, wyraźnie śmielej niż dotychczas; widać jej strach w dużej mierze przeminął, lecz ciekawość pozostała. - I ten... ar-cy-ksią-żę... kto to jest?

Thorn - 5 Luty 2017, 14:05

Jej odpowiedź była odrobinę wymijająca. Dobrze, jeśli chciała skrywać w sekrecie swoje motywy, Thorn nie będzie naciskał. Bolała go dziś głowa, nie miał ochoty na swoje tradycyjne, delikatne przesłuchania.
- Zawsze myślałem, że morskie stworzenia po wyschnięciu umierają. - powiedział szczerze, zapytany o opinię w tym temacie.
Gdy wspomniała o tym, że czasem bywa jej zimno, zawiesił wzrok na jej skąpym ubraniu. Faktycznie, miała na sobie niewiele a w Krainie Luster bywało chłodno. Zatrzymał na chwilę wózek i zaczął rozpinać wierzchnią marynarkę munduru. Zdjął go i bez pytania o pozwolenie zarzucił dziewczynie na ramiona. Była sporo za duża bo Thorn był szeroki w barkach, ale przynajmniej grzała, trzymając jeszcze przez chwilę temperaturę jego ciała.
Uśmiechnął się promiennie jeśli na niego spojrzała.
No dobrze, Gwardzista nie powinien w miejscu publicznym zdejmować munduru bo w ten sposób łamał regulamin. Ale niech ktoś tylko spróbuje do niego podejść i mu to wytknąć to z chęcią da upust agresji która w nim siedziała gdy miał kaca.
Znowu zaczął pchać przed siebie wózek, niespiesznie, uważając na kamienie i nierówności. Jej pytanie tylko potwierdziło, że była kompletnie nowa. Nieczęsto spotykał takie osoby i jeżeli już to zazwyczaj byli nimi Cyrkowcy lub Opętańcy którzy po trafieniu do tej krainy szukali odpowiedzi.
- To Kraina Luster złotko. - powiedział cierpliwie - Świat równoległy ze Światem Snów, Ludzi i Szkarłatną Otchłanią. Nie wiem skąd się urwałaś, brzmisz jak totalny Świeżak. - zaśmiał się cicho - Ale może jak mi powiesz do jakiej rasy należysz, będzie mi łatwiej odnieść się do wiedzy którą posiadam i udzielę ci lepszych informacji. - dodał uprzejmie.
Dziewczyna okazała się nie wiedzieć nawet gdzie się znajduje... No ładnie. Długo w takim tempie tutaj nie pożyje - albo będzie musiała szybko zaadaptować się do nowej krainy, albo wracać do swojej. Innych opcji nie ma.
- Arcyksiążę to lokalny władyka Krainy Luster. - powiedział nie bardzo wiedząc jakich słów użyć by brzmiało to w miarę prosto - Ja należę do Gwardii. Dbam w jego imieniu o bezpieczeństwo i dobro mieszkańców. - wytłumaczył - Sam Arcyksiążę należy do tej samej krwi co ja, czyli Upiornej Arystokracji, jednakże statusem społecznym jest o wiele wyżej ode mnie. Zajmuje wyższe miejsce w drabinie hierarchii. - dodał mając nadzieję, że dziewczyna go zrozumie.

Szprotka - 5 Luty 2017, 14:30

To prawda, że morskie stworzenia umierają po wyschnięciu, ale z nią tak nie było. Ot, taki jej urok. I jak się okazało, wiele przegapiała na powierzchni, siedząc cały czas w ciepłym morzu. Wszystko jest tutaj takie superfascynujące!
Wtem powiał na nią chłodny zefirek. Kalto skuliła się, zadrżała - naprawdę nie mogła przyzwyczaić się do tego wiatru! - i nagle poczuła na swoich barkach wielką kurtkę munduru Thorna. Na upartego mogłaby się w niej schować. Spojrzała w górę, na rogatego, cała czerwona na policzkach, a następnie złapała za poły kurtki i szczelniej się nią okryła, mamrocząc pod nosem cichutkie "Dziękuję."
Czyli to Kraina Luster. Już wcześniej słyszała tę nazwę. Jeszcze Świat Snów? Świat Ludzi? Szkarłatna Otchłań? Spośród tych trzech ostatnich planów tylko ten pierwszy wydawał jej się brzmieć znajomo.
- Chy-chyba ze Świata Snów. Tak mi się wydaje... - Będąc szczerą, nie pamiętała zbyt wiele sprzed jej obudzenia się w Morzu Łez; ot, kilka drobnych przebłysków, między innymi tamten... ugh... rekin...
Słuchała dalej dżentelmeńskiego gwardzisty. Czyli Arcyksiążę to władca tej krainy, a on mu służy jako żołnierz - czy raczej strażnik. Upiorna Arystokracja? W sumie to nawet logiczne, bo z tymi rogami faktycznie można czasem wyglądać upiornie. Przytaknęła mu niepewnie, coś tam rozumiejąc. Koniecznie musi się nauczyć wielu rzeczy o tym wszystkim!
- A jak jest w innych światach? - zapytała nagle, zaś jej oczy zabłysnęły niezaspokojoną ciekawością.

Thorn - 6 Luty 2017, 01:14

- Ze Świata Snów? No ładnie, ładnie. - skomentował i pogładził się po podbródku. Spotykał już na swej drodze mieszkańców Sennej Krainy, jak to miał w zwyczaju ją nazywać. Zawsze gdy ich przesłuchiwał odnosił nieodparte wrażenie, że są trochę... nieobecni. Jakby nie spotkali się nigdy z krzywdą, albo w drugą stronę - jakby krzywda wypełniała całe ich życie. Takie dwie skrajności.
Był oczywiście ciekaw jaką historię miała poruszająca się na wózku Syrenka. Jak jej się udało wyjść na ląd i skąd ma ten pojazd. Nie co dzień widzi się takie wehikuły sunące po ulicach Krainy Luster.
Może dlatego też przechodnie tak im się przyglądali. Dziewczyna z rybim ogonem opatulona w żołnierską kapotę i pchający jej wózek Dowódca Gwardii Arcyksiążęcej.
Thorn pewnie gdyby sam zobaczyłby taki widok, przetarłby oczy i zaśmiał się szyderczo. Znał siebie doskonale i wiedział, że za spacerem nie kryje się tylko i wyłącznie chęć spędzenia czasu i miłą osóbką. Niee... Mężczyzną kierował głód informacji. Takie małe zboczenie, miał zwyczaj chomikowania wszystkiego co się dowiedział w swojej pamięci by później w najmniej oczekiwanym momencie wyjąć odmętów jakąś ważną, upokarzającą albo wręcz ratującą życie informację.
A o Szprotce już dużo się dowiedział - że to były jej pierwsze chwile w tej krainie, że mieszkała pod wodą (no bo skąd ten ogon, jeśli nie z powodu bycia morskim stworzeniem?), nie umierała gdy wysychała, była ciepłolubna... i tak cholernie bezbronna. Łatwy cel. Zbyt łatwy by pozwolić jej odejść i dać się komuś zabić. Niech przynajmniej ten pierwszy dzień w Krainie Luster spędzi w miłym towarzystwie.
Jej pytanie było bezpośrednie i dość śmiałe ale Thorn uśmiechnął się tylko szeroko.
- Świat Snów już znasz dlatego nic więcej ci o nim nie opowiem, bo nie często go odwiedzam. - przyznał wzruszając ramionami - Szkarłatna Otchłań to miejsce straszne i niebezpieczne dlatego bardzo proszę byś nigdy się tam nie zapuszczała. Łatwo tam zginąć. Sam niechętnie tam podróżuję. - skłamał - Świat Ludzi... No cóż. Też jest niebezpieczny. My, Lustrzanie nie możemy się w nim odnaleźć, nie pasujemy do niego i często pojedynczy wędrowcy którzy się tam zapuścili giną bez wieści. - westchnął - A Kraina Luster w której się znajdujemy jest względnie bezpieczna ale będę cię prosił, byś miała oczy szeroko otwarte.
Sam rozglądnął się na boki, sprawdzając czy wszystko jest w porządku.
- No i trzeba będzie sprawić ci jakąś broń. Bezbronne dziewczęta zazwyczaj nie żyją tu długo, chyba, że mają mocnych protektorów. - wyjaśnił.

Szprotka - 6 Luty 2017, 06:37

Kalto raz po raz patrzyła wokoło, ciekawa wszystkiego, co się dzieje wokół nich. Wszystko było tu takie gwarne, takie nowe.... takie ekscytujące! Tak bardzo chciała się dowiedzieć o tych wszystkich dziwnych istotach: tych kotoludziach, Upiornych Arystokratach, tamtych skrzydlatych...
Co ją dziwiło u mieszkańców tego słodkiego miasteczka, to to, że raz po raz widziała na ich twarzach jakieś dziwne uśmiechy. Nie rozumiała tego: śmiali się właśnie z niej? Co jest w niej takiego zabawnego? Przecież gdyby miała się czołgać zamiast jazdy na wózku, nie tylko zdarłaby z siebie ubranie, ale też bardzo boleśnie pokaleczyłaby się na tych kamieniach i żwirze. Auć.
Jednocześnie słuchała z uwagą i zaciekawieniem słów swojego przewodnika. Jak tylko usłyszała, czym na ogół jest Czerwona Otchłań, natychmiast położyła nisko uszy: już wie, gdzie nie chce w najbliższym czasie zawitać. Za to Świat Ludzi... Fakt, że takie istoty jak mieszkańcy Krainy Luster są tam odszczepieńcami, może nawet tak samo jak ona teraz, bardzo ją ciekawił: czyżby tamto miejsce było pełne jeszcze większych dziwów niż to?
- Broń? - zdziwiła się Szprotka i popatrzyła w górę, na Thorna. - Taką jak pan ma? Ale ja chyba nie umiem walczyć.

Thorn - 6 Luty 2017, 20:28

Dziewczyna wydawała się być bardzo zainteresowana tym co mówił Thorn. Grzecznie słuchała, przyswajała informacje co tylko podbudowało ego mężczyzny. Czuł się jak nauczyciel, mentor który udziela lekcji. A grzeczna uczennica, jaką była w tej chwili Kalto wywoływała uśmiech na jego twarzy.
- Nie taką jak moja. Rapierem nie tak łatwo się walczy gdy się nie zna chociaż podstaw szermierki. - wyjaśnił cierpliwie - Myślę, że tobie na początek przydałby się zwykły nóż. Żebyś w razie czego mogła chociaż zastraszyć napastnika. - dodał - Jeśli kiedyś będzie dane nam się spotkać ponownie, coś dla ciebie przyniosę. - posłał jej uśmiech.
Doprowadził ją do huśtawki znajdującej się na placu zabaw. Szeroka pomalowana na kolorowo deska zamocowana na łańcuchach, nic specjalnego. Mężczyzna obszedł wózek i staną na przeciw Syrenki.
- Chciałabyś bym cię trochę pobujał? - zapytał uprzejmie. Dziewczyna wyglądała w jego marynarce jak dziecko w kurtce ojca. Ciuch był na nią o wiele za duży, ale sposób w jaki się nim otuliła sprawił, że Thorn poczuł się lepiej. Przynajmniej Syrenka skorzysta przez chwilę z jego dobroci, nie zawsze bowiem miał tak ugodowy humor.
Potarł jedną dłonią skroń bo ból głowy nie chciał ustąpić. Wiatr poruszył kosmykami czarnych jak smoła włosów które wystawały spod nakrycia głowy.
Oparł dłoń na biodrze czekając na decyzję dziewczyny. Sama pewnie nigdy nie dałaby rady wgramolić się na huśtawkę. No, chyba, że ma w zanadrzu jakąś moc typu: "dalej dalej, nogi człowieka!". Ale wózek i ogon który na stałe dyndał jej w dolnej części ciała potwierdzały tylko, że Kalto była morskim stworzeniem w stu procentach.
Cały czas się do niej uśmiechał. Rogi, opalizujące w świetle słońca granatem wyglądały może złowieszczo, ale Thorn starał się z całych sił by wyglądać przyjaźnie.

Szprotka - 6 Luty 2017, 21:12

Nóż. Widziała, jak tamci mili marynarze zręcznie się takimi posługiwali. Pamiętała, jak dwóch z nich szybko uwolniło ją z sieci, nawet nie tknęli jej lodowatymi, błyszczącymi w świetle słońca ostrzami. Może i ona mogłaby się nauczyć równie dobrze posługiwać tym narzędziem? I może, tak jak mówi Thorn, zdoła kogoś od siebie wystarczyć, jeśli poczuje się zagrożona?
Rogaty gwardzista zatrzymał jej wózek przed huśtawką. Na jej usta wnet wstąpił uśmiech. Spojrzała na Thorna, który nie był już dla niej obcy. Nim jednak Arystokrata zdołał ją podnieść, stanęła wyprostowana na ogonie (miała bardzo silne mięśnie, zresztą nie powinno być to zaskakujące jak na istotę morską). Wyciągnąwszy ręce na boki, by złapać równowagę, spojrzała na huśtawkę, na deseczkę, w którą celowała. Skoczyła raz i drugi - i znalazła się na huśtawce! Popatrzyła po Thornie, posyłając mu jednocześnie nieśmiały, niewinny uśmiech.

Thorn - 7 Luty 2017, 19:34

Bardzo mocno zdziwił go wyczyn Syrenki. Gdy stanęła na ogonie, jego brew uniosła się. Patrzył uważnie zdziwiony - ileż ona miała siły by się tak utrzymać! Przecież ogony ryb były...prawie bezwładne. A ona nie dość że na nim stała to jeszcze wybiła się i skoczyła na huśtawkę.
Wylądowała ładnie na deseczce a on gapił się zaskoczony. Po jakiejś chwili uśmiechnął się szeroko i gwizdnął na znak podziwu. Czym jeszcze Kalto go zaskoczy?
Podszedł do niej od tyłu i zaczął lekko bujać. Uważał by nie przesadzić i by nie spadła.
- Na pewno ci się tutaj spodoba. - powiedział - Oczywiście trzeba się pilnować, jak wszędzie. Podejrzewam, że morze lub jezioro w którym mieszkałaś też do najbezpieczniejszych nie należało... Rekiny, ukwiały, meduzy... i takie tam. - niespecjalnie znał się na morskich stworzeniach, dlatego postanowił nie ciągnąć wypowiedzi.
W dalszym ciągu miała na sobie jego kurtkę, wyglądała w niej słodko. Jak mała dziewczynka w marynarce taty.
Jej uśmiech był nieśmiały ale szczery, niewymuszony. W taki dzień jak ten, Thorn cieszył się, że nie musiał interweniować w żadnej sprawie. Ból głowy nie mijał, zachciało mu się strasznie pić a wody przy sobie nie miał.
Przełknął ślinę postanawiając, że jeśli rozstanie się z Syrenką, pierwsze co to pójdzie zdobyć butelkę wody.
Bujał ją spokojnie gdy na horyzoncie zobaczył jednego z Gwardzistów. Mężczyzna patrzył na niego uważnie z założonymi na piersi rękoma. Nie wyglądał na zadowolonego ale chwilowo jeszcze nie zaczepiał Upiornego.
Thorn westchnął bo wiedział o co chodzi - przyszedł do niego dowódca innej grupy. Pewnie żołnierze których miał pilnować a których odesłał samych do kwatery zrobili po drodze coś głupiego. Skrzywił się lekko ale nie przerywał bujania. Gwardzista poczeka, nic mu się nie stanie.
- Chyba zaraz będę musiał zostawić cię samą, Kalto. - powiedział ze smutkiem w głosie - Ten Gwardzista którego tam widzisz... - wskazał dłonią niedbale - Najwidoczniej bardzo chce ze mną porozmawiać.

Szprotka - 7 Luty 2017, 21:28

Kalto niewinnie zachichotała, widząc cokolwiek zdziwiony wyraz twarzy Thorna. Nie spodziewał się tego, ile siły tkwi w tym drobnym, pół-rybim ciele. Po chwili poczuła jego dotyk na swoich plecach. Pchnął ją delikatnie do przodu. Machnęła w tą samą stronę ogonem, by jeszcze sobie pomóc, potem do tyłu, znów do przodu i znów do tyłu. Bardzo jej się podobała ta zabawa!
Wtem Senna syrenka spojrzała na Upiornego Arystokratę - wyglądał na spragnionego. Zwolniła nieco, dopóki się nie zatrzymała.
- Uhm... mogę panu pomóc? - zaproponowała nieśmiało, a następnie wyciągnęła dłoń przed siebie.
Skupiła się. Chciała pomóc Thornowi z jego pragnieniem, tym samym jakoś wychodząc z nim na zero. Po kilku chwilach wpatrywania się w przestrzeń nad swoją ręką, pojawiła się nad nią spora kropla wody, a w zasadzie taka jej ilość, że spokojnie mogłaby wypełnić dużą szklankę. Było to wprost idealne lekarstwo na upiornego kaca Upiornego Arystokraty.
- Proszę... - zaoferowała mu z delikatnym uśmiechem. - A... co do ukwiałów i meduz... nic mi nie robią. Przynajmniej te, które znam... Może tylko mnie tu i tam połaskocze, ale jakoś tak skaleczyć... to chyba nie.
Kalto posmutniała momentalnie, gdy tylko usłyszała, że nowy przyjaciel musi ją opuścić. Jak tylko wypił wodę, spojrzała na gwardzistę, którego jej wskazał, a następnie wróciła wzrokiem do Thorna.
- Ooo... A-a nie mogę pójść z panem? Nie chcę zostawać sama... - poprosiła i by jeszcze spróbować go przekonać, instynktownie zrobiła do niego szczenięce oczka.

Thorn - 7 Luty 2017, 22:45

Ostatnie, czego mógł się spodziewać to stworzenie - dokładnie! - stworzenie wody. Patrzył na jej ręce a gdy pojawiła się na nich kropla spojrzał niepewnie. Strasznie chciało mu się pić, oblizał usta.
No trudno! Najwyżej padnie tutaj trupem!
Obszedł dziewczynę, ujął jej dłonie delikatnie, tak by nie wylała się ani kropelka, po czym uniósł do ust i wypił zawartość. O mamuniu, wodaa... O tak. Cudowna, zimna woda.
Ugasił pragnienie i posłał jej uśmiech, czekając przy okazji na jakiś ewentualny ból brzucha albo śmierć na miejscu. Po chwili, gdy nic mu się nie stało, odetchnął wyraźnie zadowolony.
- Życie mi ratujesz, maleńka. - powiedział - Dziękuję. - otarł usta i uśmiechnął się.
Spojrzał w stronę Gwardzisty. Facet wyraźnie na niego czekał, choć nie okazywał zniecierpliwienia. Co chwilę zerkał na Thorna, szukając kontaktu wzrokowego.
Przeniósł wzrok na Kalto i posmutniał. Niestety jej szczenięce oczka na niego nie działały.
- Obawiam się, że gdybyś ze mną poszła, oberwałoby się również i tobie. - powiedział - A ani nie zasłużyłaś na burę, ani ja nie chcę by ktoś na ciebie krzyczał. - dodał i podszedł do wózka Kalto. Przysunął go bliżej, by dziewczyna mogła na niego spokojnie przeskoczyć.
- Muszę zostawić cię samą. - westchnął - Przepraszam. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. - sięgnął by zdjąć z niej marynarkę. Ubrał ciuch na siebie i zapiął na piersi, wygładził dokładnie.
Wojskowa kurtka pachniała morzem. Ale nie rybami czy wodorostami. Czystym morzem, piaskiem, wiatrem. Uśmiechnął się wdychając przyjemny zapach.
Gwardzista czekał na niego tupiąc nogą z niecierpliwości. Thorn posłał mu gniewne spojrzenie po czym spojrzał na Kalto. Mogła ujrzeć smutek na jego twarzy.
- Wybacz. Obowiązki wzywają. - powiedział, ujął jej dłoń i pocałował wierzch - Miło było poznać, Syrenko. Uważaj na siebie i... Mam nadzieję, do zobaczenia w bardziej sprzyjających okolicznościach. - posłał jej ostatni uśmiech.
Nie pomógł jej zejść. Skoro potrafiła wskoczyć na huśtawkę, wskoczy też na wózek. Poradzi sobie, udowodniła, że nie jest całkowicie niesprawna.
Podszedł do Gwardzisty który uśmiechnął się do niego złośliwie. Thorn szarpnął go za rękaw i warknął pod nosem odciągając go na bok, jak najdalej placu zabaw.
- Ani, kurwa, słowa... - syknął do uśmiechniętego żołnierza po czym obaj zniknęli między tłumem spacerujących po ulicy istot.

z/t

Szprotka - 7 Luty 2017, 23:24

Niemały rumieniec wkradł się na twarzyczkę Kalto, kiedy została ujęta za ręce przez gwardzistę - widać bardziej spragnionego niż mogłaby przypuszczać. Czy cokolwiek dzisiaj pił?
Woda stworzona przez dziewczynę była idealnie wręcz zimna i prawie krystalicznie czysta, jedynie czuć było subtelny, słodki aromat, niby korzenny jak z pierników, który i tak wisiał w powietrzu nad miasteczkiem. Kiedy Thorn opróżnił jej dłonie, wytarła je w przepaskę i wysłuchała jego słów. Wyraźnie położyła swoje długie uszy na jego odpowiedź. Nie chciałaby, żeby miał kłopoty z jej powodu. To ostatnie, czego by chciała komukolwiek. Ale niestety nie mogła nic na to poradzić, jedynie patrzeć, jak nowy przyjaciel syrenki znika w kierunku innego mundurowego.
Naturalnie oddała mu kurtkę munduru, która zdążyła już nasiąknąć zdrową wonią słonego morza. Przez jakiś czas będzie ona przypominać Thornowi o ich spotkaniu.
Znów poczuła, jak policzki jej goreją, tym razem z powodu pocałunku na dłoni. Starała się nie cofać jej od mężczyzny - i udało jej się, wytrzymała! Ten... gest, to całowanie w dłoń... było bardzo miłe. Kiedy tylko Thorn odszedł z nieznanym jej gwardzistą, a ona odprowadziła go wzrokiem, podniosła się z huśtawki i wskoczyła na wózek. Ten lekko się zachwiał, ale nie upadła tak jak przedtem. Teraz, wciąż ciekawa tego miejsca, zaczęła je uważnie zwiedzać. Kto wie, kogo jeszcze spotka?

z/t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group